Woda – alternatywne źródła zaopatrzenia

Bieżąca woda jest jednym z tych udoskonaleń, do których najbardziej przywykliśmy. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to właśnie woda bieżąca jest dla nas najprzyjemniejsza. Dzięki temu, że możemy odkręcić kran, nie nosimy wody wiadrami ze studni do mycia naczyń, prania, mycia rąk, kąpieli i spłukiwania toalet.

Ba, uważam nawet, że brak prądu będzie mniej dotkliwy, niż brak wody. Prawie każdy ma bowiem w domu kilka świeczek i zapałki by rozjaśnić ciemności a zamiast oglądać telewizję możemy czytać książki czy wreszcie porozmawiać z bliskimi. W razie braku bieżącej wody nie mamy żadnych alternatyw!

Zanim woda dotrze do nas z kranu, przebywa dość długą drogę. Najpierw jest czerpana u źródła, często z rzeki lub zbiornika wody. W Warszawie punkty czerpania wody znajdują się pod dnem Wisły i czerpią wodę przefiltrowaną wstępnie przez piasek z dna. Później woda jest oczyszczana, filtrowana, dezynfekowana i uzdatniana do picia. Ostatecznie za pomocą pomp lub wieży ciśnień trafia do naszych kranów.

I to jest jedyne źródło zaopatrzenia nas w wodę, gdy mieszkamy w bloku. Gdy mieszkamy na przedmieściu lub na wsi mamy więcej alternatyw.

Własna studnia

Praktycznie nie do zrealizowania dla mieszkańca bloku, za to bardzo prosta dla kogoś, kto posiada własną działkę. Jeśli warstwy wodonośne znajdują się na niewielkiej głębokości (nie więcej niż 8-9 metrów), wystarczy na studni zamontować ręczną pompę, tzw. abisynkę. W razie czego dostarczy ona wody, a i wysiłek fizyczny dobrze nam zrobi. W razie głębszych studni nie można obejść się bez elektrycznych pomp głębinowych.

Aby wykorzystać wodę ze studni do celów spożywczych często trzeba ją uzdatnić. No i w instalacji domowej powinien znaleźć się hydrofor. Osobiście uważam, że wodę z własnej studni na co dzień warto używać tylko do podlewania i mycia samochodu.

Pozyskiwanie wody deszczowej

W mieście też nie do zrealizowania, chyba że ktoś ma mieszkanie z balkonem na ostatnim piętrze. Albo podłączy się pod blokową rynnę. Bo właśnie o podłączenie się do rynny tu chodzi. Zamiast wodę deszczową rozprowadzać drenażem po ogrodzie, prosto z rynny wylewać na trawnik czy podjazd, lepiej zebrać ją do zbiornika do późniejszego wykorzystania.

Woda deszczowa jest za darmo i naprawdę niezłej jakości. Jedyny koszt, by ją wykorzystać, to zakup zbiornika do jej magazynowania i ewentualnie pompa do wypompowania jej ze zbiornika. A że zbiornikiem na deszczówkę może być cokolwiek, to te koszty nie są wysokie.

A jak kogoś nie stać na zbiornik, może sobie wykopać głębokie oczko wodne i zasilać je deszczówką. Na to samo wyjdzie.

Pozyskiwanie wody powierzchniowej

Czyli wrzucenie pompy zatapialnej do rzeki albo jeziora. Dostępne dla mało kogo, bo mało kto ma działkę z rzeką czy jeziorem. Ale da się… W razie jakiejś kryzysowej sytuacji zawsze można zapiąć do samochodu przyczepę, załadować na nią puste plastikowe beczki, pojechać nad rzekę i napełnić zbiorniki wodą.

No, trzeba tylko wcześniej kupić tę pompę i beczki. Ale po to właśnie istnieje ten blog, by zwracać Wam na to uwagę. 🙂

Woda z domowych magazynów

Tak, uważam, że trzeba mieć trochę wody w zapasie. Za kilkanaście PLN można kupić na Allegro plastikowy pojemnik o pojemności 25 litrów. Jeden-dwa takie zbiorniki warto mieć napełnione pod ręką. W razie czego pozwolą umyć ręce, spłukać toaletę, czy choćby ugotować ziemniaki. Oprócz tego warto mieć w domu kilka zgrzewek wody niegazowanej mineralnej, którą można na bieżąco wykorzystywać, byle zapas był uzupełniany. Albo kilka pięciolitrowych baniaków, co kto lubi.

Pomijając ten świadomie zrobiony zapas, w domu można mieć jeszcze dającą się wykorzystać wodę w kilku miejscach.

Przede wszystkim, w spłuczkach toalet. Wiem, te kilkanaście litrów w spłuczce to niedużo, ale zawsze pozwoli zaspokoić kilka dni pragnienia. Dobrze jest tylko nie spuścić tej wody nieumyślnie zaraz po tym, jak zabraknie wody z wodocigu.

Po drugie, w bojlerach — pojemnościowych podgrzewaczach wody. Taki bojler może miesić od 10 do 200-300 litrów ciepłej wody, którą można przecież z powodzeniem wypić. Te 200 litrów wody może wystarczyć na naprawdę długi okres racjonowania wody.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

6 komentarzy

  1. Maczeta Ockhama napisał(a):

    Co do deszczówki – czytałem kiedyś opis domu, gdzieś w Arizonie, czy Nowym Meksyku – położony w górach i bez infrastruktury. Facet używał deszczówki – ale instalację tak skonstruował, że pierwsze kilka galonów było wylewane, a dopiero dalsza część deszczu szła do zbiornika. Ominął przez to poważny problem zanieczyszczenia deszczówki brudem z dachu. Od strony praktycznej to jest IMHO, must be. Do konstrukcji użył chyba normalnej spłuczki.

  2. Seb napisał(a):

    Mamy z rodziną domek letniskowy gdzie wodociąg jest od 3 lat (a domek mamy od ponad 30) — wcześniej woda była ze studni. Można było całe lato żyć korzystając wyłącznie z tej wody. Jak była susza trzeba było maszerować 250m do sąsiada, który ma studnię lepiej położoną i u niego nigdy przez ponad 30 lat, nawet w czasie największej suszy nie zabrakło. I to nie był żaden problem. Wystarczyło przemaszerować sie z wiaderkiem lub dwoma 2x dziennie i na 4 osoby wystarczało na wszystsko 🙂

    Co do uzdatniania to pierwszą najlepszą opcją jest po prostu przegotowanie. Ale, jeśli odpowiednio zadbamy o siebie i własną odporność (czyli będziemy unikać sterylnego życia i czasem narażać się na kontrolowany kontakt z zarazkami — najpierw gdy nie jesteśmy niczym osłabieni, przemęczeni, itp) to i całkiem często wystarczy woda wcale nie uzdatniona tylko po prostu w miarę czysta — zwierzęta piją wodę nieprzegotowaną i żyją, nasi pradziadowie takoż pili wodę nieuzdatnianą i też żyli (i spłodzili naszych dziadków, itd…).
    Byłem w wrunkach, gdzie woda była taka jaka była a zużycie było znaczne — pustynia Gobi, +40 w cieniu — o gotowaniu po 5l na łba nie było mowy (na 8 osób schodziło dziennie 40l), piłem wodę ze studni które czasem mogły budzić wątpliwości — typowa studnia na Gobi to dość głęboka „rura” z kręgów betowonych lub kamieni, przykryta betonowymi płytami, ale tak że są szpary, na płytach koryto dla owiec i kóz, owce i kozy piją i robią pod siebie i to w te szpary spływa… — ale miejscowi to piją i żyją, my też piliśmy i nic nam nie było (woda surowa jest niebezpieczna w klimatach gdzie nie ma mrozu zimą — a na Gobi jest co roku -20 więc ameb nie ma).

  3. Darek napisał(a):

    Jako osoba wychowana w mieście miałem zdanie że kranówka jest czysta a woda z otwartych źródeł zła. Po latach stałem się właścicielem dwóch koni więc sporo chciałem się dowiedzie o nich. I co się okazało że konie wolą brudną wodę ze stawu niż czystą z wodociągu. Jak trochę poczytałem na ten temat to się okazało że woda ze stawu jest dla nich zdrowsza niż wodociągowa. Dziwne ale prawdziwe i sprawdzone w obserwacji.

  4. yamabushi napisał(a):

    ja mam problem z woda ze spluczki – ZBIORNIKI SA ZABUDOWANE W SCIANIE …

    rozgladajac sie po domu trafilem na kamionkowe zbiorniki na wode wieszane na kaloryferach.

    Niestety
    a) wody malo,
    b) odklada sie tam po jakims czasie kamien (moze to i dobrze),
    c) trzeba ciagle dolewac…

    Sa jeszcze nawilzacze elektryczne
    a) wiekszy zbiornik, (przewaznie widac ile jest wody)
    b) czasami posiadaja filtr,

    Mam pytanie „czy jonizowanie oczyszcza pare” – czy bylby sens to skraplac?

    Czy ktokolwiek z panow myslal nad wykorzystaniem marketowych „pochlaniaczy wilgoci” – czy daloby sie cos z tego wycisnac (czy byloby to jadalne)?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      No ale co z tymi pojemniczkami na grzejnikach chcesz robić? Przecież one odparowują wodę i nie będzie jej tam więcej, niż 1 szklanka.

      Nawilżacz elektryczny też wodę zużywa, nie wytwarza.

      Chyba, że masz osuszacz na myśli — ale to urządzenie do pracy wymaga prądu. I to sporo.

  5. Katalana napisał(a):

    Witam. Chyba nikt jeszcze tego tu nie zamieszczał.SOLAR STILL. Pozdrawiam.
    http://tinyurl.com/dy3nngk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner