Na czym gotować posiłki?
W dzisiejszym wpisie po nocy spędzonej w samochodzie na działce chciałem podrzucić Wam kilka sugestii odnośnie źródła ciepła dla przygotowywania posiłków.
W każdym domu znajduje się kuchenka gazowa albo elektryczna, która jest podstawowym urządzeniem do gotowania obiadów. Na kuchence tej gotujemy ziemniaki i smażymy kotlety. A oprócz tego w wielu domach mamy jeszcze:
- kuchenkę mikrofalową do odgrzewania żarcia na szybko,
- piekarnik albo prodiż, do pieczenia ciast, chleba, pasztetów i mięs,
- toster,
- elektryczną frytkownicę do smażenia na gorącym oleju,
- czajnik elektryczny.
A na czym Ty zamierzasz gotować obiad albo wodę gdy zabraknie gazu w żółtej rurce albo prądu w gniazdku?
Kuchenka na propan-butan
Wiele domów wyposażonych jest w kuchenki gazowe na gaz w butlach. Gaz ten, propan-butan, znany jest także jako LPG, czyli nie różni się niczym od gazu, który tankujemy do samochodów.
I dopóki mamy dostęp do źródła takiego paliwa, to wszystko jest okay. Warto pamiętać, że propan-butan jest otrzymywany z ropy naftowej, a tylko niewielkie ilości otrzymywane są ze złóż gazu ziemnego. Czyli gdy skończy się tania ropa, skończy się też tani gaz w butlach.
Gazowe kuchenki turystyczne
To też kuchenki na propan albo propan-butan. Ten pierwszy jest lepszy, bo zamarza dopiero przy temperaturze -40°C, podczas gdy propan-butan już przy 0°C. Tak naprawdę nie chodzi o zamarzanie jako takie, ale o to, że poniżej tej temperatury gaz z butli po prostu się nie ulatnia i nie można z niego korzystać.
W każdym razie jeszcze kilkanaście lat temu najpopularniejsze były kuchenki do butli o pojemności 3 lub 5 kg. Teraz to się zmieniło i w handlu można kupić miniaturowe kuchenki dostosowane do jednorazowych nabojów gazowych, tzw. kartuszy. Takie naboje mieszczą np. 200 g gazu i co oczywiste starczają na dużo krótszy czas. Poza tym nie mogą być wielokrotnie napełniane. Są zatem znacznie droższe w eksploatacji od butli napełnialnych.
Do turystyki te kuchenki nadają się jak najbardziej. Do celów w razie w to ja bym w taką kuchenkę nie zainwestował. Naboje do nich skończą się szybko i nie będzie ich czym zastąpić. Ewentualnie wyobrażam sobie kuchenkę turstyczną na większą butlę, takie są już w wersjach wielopalnikowych. Mniejszą kuchenkę też warto kupić na krótkotrwałą awarię sieci elektroenergetycznej, by zagotować coś dziecku w sytuacji, gdy nie będzie innego wyjścia. Znajdzie ona też swoje miejsce w zestawie 72-godzinnym (ucieczkowym).
Prymus
I tu dochodzimy do pierwszego urządzenia, które mogę z czystym sumieniem polecić. Mam na myśli prymus, czyli maszynkę do gotowania na paliwach ciekłych, takich jak denaturat, nafta czy rozpuszczalniki.
Większości z nas znana jako urządzenie produkcji radzieckiej, podczas gdy oryginalna kuchenka sprzedawana pod nazwą Primus była wynalazkiem szwedzkim z 1892 roku. Objechała dosłownie cały świat, razem z Amundsenem na biegun południowy i Byrdem na północny.
Wygląda to urządzenie tak:
Baniaczek widoczny na pierwszym planie napełnia się paliwem. Nieco paliwa wylewa się na talerzyk pod palnikiem i tam się wrzuca zapałkę po odkręceniu zaworka. Paliwo zaczyna się palić i ogrzewa zbiorniczek, skąd zaczynają wydobywać się opary paliwa. I te opary palą się w palniku.
Sam mam za sobą kilka sezonów namiotowania właśnie z taką kuchenką. I bardzo sobie ją chwalę, choć czasami rozpalanie bywa kłopotliwe. Głównie dlatego, że czasem ciężko jest rozgrzać palnik dostatecznie, by paliwo zaczęło parować w zbiorniku. Jest to uciążliwe zwłaszcza przy denaturacie, rozpuszczalniki (benzyna ekstrakcyjna na przykład) palą się znacznie lepiej.
Polecam to urządzenie ze względu na bardzo dużą uniwersalność. Można do niego stosować naprawdę wiele różnych rodzajów paliw. A w razie końca świata, jaki znamy, wciąż można liczyć na dostępność spirytusu, choć pewnie po astronomicznych cenach…
Prymus wraz z zapasem paliwa powinien znaleźć się na stałe w Twoim domowym zestawie survivalowym, może też w zestawie ewakuacyjnym? Urządzenie takie można kupić na Allegro za 50-150 PLN.
Kuchnia węglowa / na drewno
Jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym i lubisz klimaty z czasów naszych dziadków, pewnie masz już w nim kuchenkę węglową. Takie urządzenia powoli zaczynają być na powrót coraz popularniejsze. Spalają gaz albo węgiel. Można je kupić na Allegro niczym zwykłe kuchenki gazowe.
Są uniwersalne, ale kłopotliwe w obsłudze. Wyobrażasz sobie rozpalanie pod kuchnią by przygotować wieczorną herbatę? Ja nie… Ale w razie czego, taka kuchenka będzie jak znalazł.
Nowoczesne kuchenki na drewno
To co innego, niż kuchnie wymienione powyżej. Mam na myśli małe, turystyczne kuchenki (palniki?) na drewno. Wykorzystują one zjawisko pirolizy i działają niczym kotły grzewcze na holzgaz. Co ciekawe, do wykonania takiej kuchenki wystarczy kilka pustych puszek po konserwach. Wygląda ona tak:
Można też takie urządzenie kupić w wersji z wentylatorkiem, który wymusza przepływ powietrza, poprawia spalanie i zwiększa moc. Wygląda to tak:

Kosztuje (na Amazon.com) ok. 50$ i działa na baterie. Mój już do mnie leci, jak przyleci i się nim pobawię, to się pochwalę i go opiszę. Jeśli też chcesz taki, kliknij w obrazek.
Według informacji, które udało mi się znaleźć w sieci, takie kuchenki działają na drewno: zrębki, gałązki, szyszki. Do odpalania zaś potrzeba trochę benzyny do zapalniczek albo rozpuszczalnika.
Tu trzeba zaznaczyć, że nie wolno takich kuchenek używać w pomieszczeniach, bo produkują one tlenek węgla, który może bardzo szybko zabić wszystkich mieszkańców. No, chyba żeby użyć jej jako ostateczne rozwiązanie…
Inne kuchenki turystyczne
Mam tu na myśli między innymi miniaturowe kuchenki benzynowe czy kuchenki na paliwo stałe, np. Esbit.
Z całą pewnością na nasze specyficzne potrzeby jest to świetne urządzenie. Doskonale nadaje się do zestawu powrotnego, w którym zajmować będzie mało miejsca i mało będzie ważyć. Na dłuższą metę używanie takiej kuchenki nie ma sensu, bo skąd wziąć tak duży zapas paliwa?
Ale do zestawu survivalowego nada się jak najbardziej.
Grill ogrodowy
Kolejne świetne urządzenie do wykorzystania gdy zabraknie gazu czy prądu. Na grillu ogrodowym można usmażyć mięso, ale zapewne też można ugotować warzywa czy wodę na herbatę. Nigdy nie próbowałem, więc nie dam sobie uciąć głowy.
Grill znajduje się prawie w każdym domu, więc jako awaryjne źródło ciepła będzie świetny. Pamiętaj tylko, by mieć zapas paliwa, najlepiej brykietu z węgla drzewnego, który pali się dłużej, niż węgiel. Oczywiście jest też droższy, ale za to zajmuje mniej miejsca, bo jest skompresowany.
Proponuję przy najbliższej okazji spróbować ugotować na grillu normalny obiad – np. rosół i ziemniaki, aby przekonać się, czy jest to łatwe i rzeczywiście warto polegać na tym urządzeniu na wypadek sytuacji awaryjnej. Ja nie wiem, więc nie podpowiem…
Ognisko
Myśleliście, że o nim zapomnę? Otóż nie!
Ognisko to też metoda na przygotowanie posiłku. W książkach o survivalu znajdziesz bardzo wiele różnych rodzajów ognisk. Jedne nadają się lepiej do ogrzewania namiotu, inne do gotowania, a inne do spalenia dużej ilości drewna w szybkim czasie. Niestety, ogniska dają bardzo mało ciepła jak na zużycie paliwa. Nie bez powodu są pomysły, by oszczędzać środowisko dając ludziom w Afryce nowoczesne kuchenki na drewno żeby nie gotowali na ogniskach… Naprawdę!
Osobiście nie traktowałbym ogniska jako awaryjnego sposobu na przygotowanie posiłków, na którym moje zabezpieczenie miałoby polegać. Lepiej skorzystać z jakiegoś lepszego awaryjnego źródła ciepła. Gotowanie na świeżym powietrzu jest fajne, ale tylko latem przy dobrej pogodzie.
Related posts:








Mała “dywersyfikacja”
dostaw gazu w domu może polegać na podłączeniu kuchenki gazowej do instalacji gazowej przewodem elastycznym i zakupie dysz zarówno do gazu ziemnego jak i propan-butanu (czasem przy kupnie są dołączone oba rodzaje i wystarczy nie wyrzucić/zgubić tych drugich). W razie problemów z dostawą gazu ziemnego wymieniamy dysze, odłączamy giętki przewód od rury gazowej i podłączmy się do butli przez reduktor. Oczywiście trzeba mieć tę butlę. Koszty to: butla, dysze i ewentualnie drobna zmian w sposobie instalacji kuchenki.
I jeszcze w temacie Esbitu. Na dwóch kostkach to udaje mi się 375-400 ml wody doprowadzić do wrzenia. To nie jest kuchenka, tylko podgrzewacz! Nie da razy na tym np. ugotować zupy. Gorzący kubek, albo chińską zupkę da się zalać wrzątkiem. MRE też da się ogrzać, ale one najczęściej mają albo Esbit, albo chemiczny podgrzewacz.
Na wszelki wypadek trzeba w bloku mieć grilla.
Herbata na balkonie z grilla.
Szefie jeszcze od biedy możemy skorzystać z “Swedish Log Candle” chyba na polskie to będzie Szweckiej świeczki, czyli wykorzystanie klocka drzewa jako palnika-kuchenki, tutaj więcej jak to wygląda i jak to zrobić http://www.ehow.com/how_5044912_make-swedish-log-candle.html http://www.associatedcontent.com/article/1385761/swedish_log_candles_burn_like_magic.html?cat=24
PS świetny blog, fajnie się go czyta
Pozdrawiam
Fajny pomysł, ale tylko do zastosowania na świeżym powietrzu. No i taka “świeczka” jest jednorazowa, bo jak raz zapalisz, to chyba nie da rady jej zgasić i użyć ponownie?
Dzięki za miłe słowa.
Wg mnie nie ma sensu używać jej ponownie, jakoś nie wyobrażam sobie że gaszę ten klocek i niosę go wraz z sobą. Jak dla mnie świeca może działać głownie jako alternatywa dla ogniska wtedy gdy potrzebujemy coś ugotować w terenie, a i od biedy może nam zastąpić nawet kuchenkę.
Przerabiałem wszystkie kuchenki.Najszybciej gotują alpinistyczne ,palnik waży do 100g a kartusz ma różną pojemność i jest to mieszanka PROPAN/BUTAN- czas zagotowania litra wody to..3 minuty!Można gotować na tym wszędzie,nie śmierdzi.Wada to cena gazu.Ok 20żł 250ml kartusz.Starcza na wakacjach dla 2 osób na ok 6dni.
Prymus jest dobry ale b słaby energetycznie, litr wody gotuje się tu z 20 minut.Smierdzi i zawsze ręce walą paliwem, nie da sie go tak owinąć workami itp by ten zapach nie przeszedł na cały plecak..
Najtaniej gaz wychodzi w dużych butlach 11 litrów,i mniejszych 3,litry (nie polecam 6 litrowych bo koszt zładowania to niemal taki sam jak butli 11 litrów)są do nich małe palniczki turystyczne ,ok 300g wagi.
Paliwka turystyczne nie nadają się do gotowania,można na tym coś podgrzać jedynie.Powiedzmy idąć na noc do lasu są najlżejsze ,ale na parę dni lepiej wziąść jakąś kuchenkę.
Chyba najlepszym rozwiązaniem jest westfalka z wężownicą, na drewno, węgiel, brykiet, torf a nawet koks da rade. Mieszkając praktycznie w lesie wiec jaką gałęziówkę można znaleźć.
Odnośnie kuchenek gazowych to najlepszym sposobem na brak surowców jest produkcja biogazu czytaj przydomowa biogazownia.