Strajk kierowców ciężarówek

Dziś przykład kolejnego scenariusza katastrofy, która może nasz kraj dotknąć. To jest póki co fikcja literacka, ale jak najbardziej prawdopodobna. I wcale nieodległa w czasie. Wyobraźmy sobie ogólnokrajowy paraliż komunikacyjny spowodowany przez strajk kierowców ciężarówek.

Chodząc do sklepu, a zwłaszcza do supermarketu, nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele wysiłku wymaga dostarczenie nam towarów, które chcemy kupić. Czasem tylko zauważymy pusty fragment półki, na którym nie ma jednego produktu. I jakąś karteczkę z przeprosinami, że go nie ma. Nie uświadamiamy sobie, jak działa dzisiejsza logistyka, która zajmuje się dostarczeniem tego produktu od punktu, w którym powstają surowce do jego produkcji, aż na półkę w tym właśnie sklepie.

W typowym przypadku, na przykładzie pudełka margaryny z domieszką masła, wygląda to tak:

  • gdzieś w Azji wydobywana jest ropa naftowa, która trafia do rafinerii, stamtąd do producenta plastików,
  • producent plastików produkuje opakowanie na margarynę z nadrukiem i pakuje ją do samochodu,
  • gdzieś w Polsce, producent oleju rzepakowego wiezie go ciągnikiem na przyczepie do zakładów tłuszczowych,
  • również gdzieś w Polsce cysterna do przewozu mleka przyjeżdża do mleczarni albo wielkotowarowego gospodarstwa,
  • mleko i olej roślinny trafiają następnie do producenta margaryny,
  • tam przetwarzane są na masło i utwardzone tłuszcze roślinne, które po zmieszaniu razem trafiają do pudełek,
  • po nadrukowaniu daty przydatności do spożycia, na zamówienie od sieci hipermarketów, pakowane są do tira,
  • tir jedzie od producenta po kraju, odwiedzając w ciągu kilku dni kilka punktów sieci dystrybucyjnej tychże hipermarketów,
  • stamtąd, na bieżąco, margaryna jest przesyłana tirami do docelowych hipermarketów,
  • na miejscu z palet jest rozładowywana na półki,
  • gdy pudełko margaryny zostanie policzone na kasie w markecie, system komputerowy dopisuje je do listy produktów zamawianych przez dany market z centrum dystrybucyjnego oraz przez całe centrum od producenta.

Taki system organizowania dostaw zmniejsza koszty u wszystkich stron. Po stronie sklepu nie trzeba budować dużej powierzchni magazynowej. Towar do sklepu trafia wprost na półkę. Producent nie musi posiadać własnego magazynu gotowego produktu, dzięki czemu zaoszczędza też na konserwantach (albo może ich w ogóle nie dodawać). Centrum dystrybucyjne też jest tak małe, jak tylko może być. Ale wszystko to jest możliwe tylko dzięki spełnieniu dwóch warunków:

  • istnieniu działającego systemu komunikacji między poszczególnymi systemami u producenta i sprzedawcy, czyli działaniu internetu lub telefonu,
  • istnieniu w miarę sprawnie działającej sieci dystrybucji produktów po polskich drogach przez polskie ciężarówki.

Z tych dwóch czynników, moim zdaniem ten drugi jest bardziej zawodny. Łatwo bowiem wyobrazić sobie co najmniej kilka powodów, dla których kierowcy ciężarówek mieliby zacząć strajki:

  • rosnące koszty paliw spowodowane przez Peak Oil i skończenie się zasobów taniej (łatwej do wydobycia i przerobu) ropy naftowej, ale też przez rosnący apetyt polskiego państwa na podatki,
  • kłopoty z budową sieci nowoczesnych i wygodnych dróg i autostrad,
  • proponowane horrendalne stawki za przejazd tymi drogami i obwodnicami.
Untitled

Czy dużo tirów trzeba, by zablokować polskie drogi?

Skutki strajku kierowców tirów

Strajk kierowców ciężarówek spowoduje paraliż dostaw produktów do sklepów. I to paraliż, który potrwa dość długo. Bo kłopoty będą z dostarczanie gotowej margaryny do sklepu, ale także surowców do jej produkcji…

Półki, które w markecie wyglądają na wiecznie pełne, tak naprawdę opróżnią się błyskawicznie. W pierwszej kolejności znikną produkty, które kupujemy na co dzień, czyli głównie te ze średniej półki. Potem znikną produkty tańszych marek, bo ludzie będą chcieli kupować na zapas (i słusznie). Na końcu pozostaną tylko produkty najdroższe, ale też niezbyt długo. Ostatnie ze sklepów znikną towary najbardziej luksusowe, ale ostatecznie wszystko, co da się zjeść, z nich zniknie.

To tylko kwestia czasu i skali. Widziałem w mniejszej skali jak grupka kilkudziesięciu osób w dwie godziny była w stanie opróżnić cały sklep na stacji benzynowej z niemal wszystkiego, co nadawało się do zjedzenia. Ludzie byli wygłodniali po długiej podróży a żaden inny sklep w okolicy nie był już czynny. Z marketami będzie podobnie. Mam wrażenie, że też nie będą dużo dłużej zaopatrzone, niż przez kilka godzin od momentu, gdy ludzie ruszą do sklepów.

Ile potrwa paraliż? A to zależy od tego, co będą chcieli uzyskać strajkujący kierowcy. Na ile te ich żądania będą dały się spełnić. Pewnie nie dłużej jak miesiąc a to oznacza miesiąc pustek w sklepach. Część zaopatrzenia przejmą właściciele mniejszych samochodów dostawczych, na kolej nie ma co liczyć. A innych możliwości nie ma, teleportów jeszcze nie wynaleziono…

Najgorsze jest to, że po zakończeniu strajku, paraliż jeszcze potrwa. Bo przecież nie od razu cała ta skomplikowana sieć dystrybucyjnych współzależności zostanie zrekonstruowana. Spokojnie można doliczyć do tego kilka tygodni. Jack Spirko rzucił trzy tygodnie jako czas ponownego uruchomienia dostaw do sklepów w amerykańskich warunkach. U nas może będzie ciut lepiej, bo u nas produkcja żywności jest znacznie bardziej zdecentralizowana. I całe szczęście…

W takiej sytuacji zapasy żywności przydadzą się jak najbardziej. Naprawdę, zapas żywności na 3 miesiące w spiżarni nie jest przydatny jedynie w razie wojny czy innego podobnego kataklizmu. Również w przypadku innych zdarzeń, jak choćby skażenia żywności czy właśnie tego strajku, będą bardzo istotne.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

12 komentarzy

  1. Doxa napisał(a):

    Doskonaly wpis.

    Chcialbym tylko podkreslic, ze jeszcze bardziej spektakularne sa strajki cystern. Wtedy staje nie tylko transport tirami ale rowniez cala reszta.

    P.

  2. Sokomaniak napisał(a):

    A po co ktoś ma strajkować? Wystarczy że wielki brat zamknie nam kurek na rurociągu i nie będzie ropy. Wtedy nic nie pojedzie: jedzenie do sklepów, ludzie do pracy, nawet nie będzie z czego pudełka margaryny wyprodukować.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      @Doxa: dzięki! 🙂 Kompletnie zapomniałem o tym, że przecież cysterny to też ciężarówki a więc oprócz braku zaopatrzenia w żywność, mielibyśmy też braki w zaopatrzeniu w paliwa…

      @Sokomaniak: przyznam, że nie rozumiem, co masz na myśli. Wpis miał na celu przedstawić jeden z możliwych scenariuszy. To oczywiste, że tych scenariuszy może być znacznie więcej…

  3. surevivalist napisał(a):

    Ten Peak Oil, co to miał w połowie lat ’80 ubiegłego wieku zakończyć nasza nędzną cywilizację? 😉

    Mamy ropę, gaz, węgiel (brunatny i kamienny), pierwiastki rozszczepialne, słońce, grawitację (wiatry i pływy morskie), energię we wnętrzu Ziemi oraz możliwość pozyskiwania energii z organizmów żywych (np. biomasa). To co my biedni zrobimy jak się ropa skończy? Jeśli chodzi o produkcję energii to zrobimy Wielką Wymianę Silników. I tyle.

    Problemem większym będzie uzyskiwanie tanich tworzyw sztucznych, gdzie pewne frakcje z destylacji ropy są komponentami do ich wytwarzania. Ale i tutaj nie ma problemu. Raz wydobyta z wnętrza ziemi ropa pozostaje już zawsze w postaci jakichś związków na jej powierzchni. Zmienić będzie trzeba technologie wytwórcze na przetwórcze. I tyle.

    Daruj nam tę miejską legendę.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Tak, ten sam Peak Oil, który według niemieckiego rządu zdarzy(ł) się w tym roku i ze względu na który za dostawy ropy z Rosji przehandlują wpływy w Europie Środkowej…

      Miejską legendą jest właśnie Wielka Wymiana Silników. To również Wielka Wymiana Rafinerii, Wielka Rozbudowa Kopalni, Wielka Rozbudowa Elektrowni i Sieci Przesyłowych. Docelowo przestawimy się pewnie na prąd, ale na pewno nie nastąpi to szybko i bezboleśnie.

      Scenariusze, jak to będzie mogło wyglądać, są najróżniejsze, poczytasz o nich na forum PeakOil.pl, scenariusz „Mad Max” również wchodzi w grę.

      • surevivalist napisał(a):

        Jako cywilizacja przeżyliśmy już różne „piki”. Był szczyt wydobycia złota, fosforu, kadmu. Była też górka związana z nawozami azotowymi, bo ktoś nie zrozumiał cyklu azotowego i myślał, ze azotany się skończą, ale nic się nie stało. Świat ciągle się zmienia. Przyzwyczajajmy się do zmienności, a nie do pojedynczej zmiany. Na, proszę, nie demonizujmy jej.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Z takim podejściem, jak teraz zaprezentowałeś, nie sposób się nie zgodzić. Trzeba pamiętać, że tania ropa się kiedyś skończy a to przyniesie spore zmiany w naszym życiu. I tyle. 🙂

        • surevivalist napisał(a):

          Dodam, że większość pierwiastków najbardziej użytecznych to pierwiastki rzadkie. Tak było, jest i to się nie zmieni.

          A P.O. w formie Mad Maksa, czyli na zasadzie „Panowie, skończyła się ropa. Zamykamy naszą fabrykę tworzyw sztucznych.” albo „Panowie wczoraj skończyła się ropa. Kończymy produkcję samochodów.” wydaje mi się mało, bardzo mało, realna.

          Raczej będzie wolny, mylony z inflacją, wzrost kosztu życia na poziomie (wygody i lenistwa). Długotrwały, ale zauważalny dopiero jak staniemy na końcu tej drogi i popatrzymy jak kiedyś było łatwo wygodnie żyć. Ale na taką ewentualność nie warto gromadzić wody w kilku baniakach ani paru konserw, co?

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Na wariant powolnego PO nie ma się co przygotowywać gromadząc konserwy i wodę, jednak to nie jedyny wariant, który może się zdarzyć. Moim zdaniem mało prawdopodobny.

          • surevivalist napisał(a):

            Jaki zatem scenariusz przewidujesz? Mad Maxa czy może Diune, w której ropa zastąpi melanż? Wtedy ewentualnie ja zostanę fremenem. 😉

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Spodziewam się poważnych zakłóceń na rynku paliw w ciągu najbliższych 10-20 lat. Powoli będziemy się przestawiać na inne paliwa i inne nośniki energii, docelowo pewnie na napęd elektryczny. Ale wątpię, by obyło się bez poważnych problemów. Te 14 milionów samochodów w Polsce na elektryczne będzie wymienić trudno… Do strajków mamy upodobanie, więc scenariusz jak opisany tutaj wydaje mi się bardzo prawdopodobny.

            Jak to w szczegółach będzie wyglądać, nie wiem, zresztą nie ma się co przygotowywać tylko na jeden konkretny scenariusz…

          • surevivalist napisał(a):

            Z tych 14 mln przed końcem ropy w użytku będzie niewiele. Patrzmy na to z innej perspektywy. Przybędzie 14 milionów nowych „mieszkań” dla tych, których odetną od socjalu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner