Cel ewakuacji – Bug Out Location

Nowoczesny survival tak naprawdę sprowadza się do przygotowywania się na dwie ewentualności. Po pierwsze, do przygotowania się na przeżycie nietypowej sytuacji bez konieczności wychodzenia z domu. Po drugie, do przygotowania się na ewakuację na z góry upatrzoną pozycję. W tym celu przygotowuje się zestaw ucieczkowy (ewakuacyjny), ale i miejsce, do którego rodzina będzie się ewakuować. Po angielsku nazywa się to Bug Out Location. Nie znam dobrego tłumaczenia tego określenia na język polski, więc wymyśliłem własne – cel ewakuacji.

Cel ewakuacji (Bug Out Location) to miejsce, do którego będziemy uciekać w razie czego. To miejsce, w którym będzie nam łatwiej przetrwać niektóre scenariusze, niż we własnym domu czy mieszkaniu. Przykładowo, jeśli mieszkamy w mieście i bierzemy pod uwagę scenariusz ataku bronią jądrową na to właśnie miasto, nasz cel ewakuacji może znajdować się kilkadziesiąt kilometrów od miasta. Może być to na przykład działka pod lasem. Na działce zgromadzimy część wyposażenia, sprzęt i narzędzia do przeżycia takiego scenariusza, czyli między innymi sprzęt do budowy tymczasowego schrony przeciwatomowego. Albo po prostu zrobimy tam ziemiankę, połączenie schronu i magazynu dla żywności.

Z całą pewnością w miejscu docelowej ewakuacji należy pozostawić możliwie dużo sprzętu i zapasów. Przecież w razie ewakuacji nie będziemy pakować całego dobytku do samochodu i liczyć, że uda nam się bezpiecznie wyjechać z miasta i dotrzeć na miejsce… Na pakowanie nie będzie czasu. Sam zestaw ucieczkowy też nie może być nieskończenie duży i nieskończenie ciężki.

Niektóre scenariusze każą zakładać, że przeżycie w terenie zabudowanym może być trudniejsze, niż na wsi. Przykładowo, będzie tak w przypadku ataku zombie, ale i dowolnej innej pandemii. Tak samo zdaje się, że przeżycie totalnego kolapsu gospodarki albo systemu dystrybucji żywności, gdy każdy musi np. produkować własną żywność, łatwiejsze będzie tam, niż w mieście. Łatwiej bowiem na działce wyhodować sobie kartofle, niż zrobić to na balkonie…

Chatka hobbitów

Cel ewakuacji powinien mieć jakieś schronienie, choćby takie skrzyżowanie chatki z ziemianką…

Jeśli chodzi o sam wybór takiego miejsca ewakuacji, wcale niekoniecznie musi to być Twój własny grunt. Może to być kawałek państwowego lasu, o ile będziesz w stanie tam ukryć część zaopatrzenia tak, by nikt go nie ukradł.

Na dziś tyle, chciałem po prostu napisać taki wstępny wpis o miejscach docelowych ewakuacji. Temat zdecydowanie wymaga rozwinięcia, między innymi przydadzą się odpowiedzi na pytania:

  • jak wybrać miejsce ewakuacji,
  • co tam zgromadzić, żeby było przydatne,
  • jak to zabezpieczyć, żeby nie zginęło,
  • dlaczego fajnie jest od razu mieszkać w bezpiecznej okolicy, czyli w docelowym miejscu ewakuacji. 🙂

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

9 komentarzy

  1. Marit napisał(a):

    Naprawdę nie wiem, co by się mogło zdarzyć realnie co by wymagało takich przygotowań o jakich piszesz na tym blogu…

    • anonimowy napisał(a):

      również nie rozumiem, dlaczego ? po co… ?

      Jedyne ciekawe zagadnienia ze względu na prawdopodobieństwo to długotrwały brak prądu (czyli także prądu i żywności) niestety bardzo ogólnie potraktowane na blogu.

  2. Grimm napisał(a):

    Większość założeń umieszczonych w tych dwóch artykułach jest jak najbardziej trafnych… ale… no właśnie – czemu ziemianka ?? Idea ziemianki zrodziła się w okopach pierwszej wojny światowej jako schronienie dodatkowo chroniące przed ostrzałem artyleryjskim. Nie jest to ani wygodne, ani ciepłe, na łeb się leje i nigdy nie wiesz kiedy się zawali. Przed dzisiejszym ostrzałem artyleryjskim lub nalotem nie chroni wogóle. Przed promieniowaniem radioaktywnym nie chroni wogóle. A opad radioaktywny przemięknie przez glebę prędzej czy później.

    Proponowałbym raczej przeanalizować prawdopodobne zagrożenia. Mamy do dyspozycji:
    – udeżenie komety- albo się przeżyje, albo nie, bezpośrednio uchronić się nie da.
    – zaraza – tu przede wszystkim trzeba chronić się przed ludźmi, wystarczy lepszy dom, antywłamaniowymi oknami
    – atak nuklearny – zakładając, że potencjał nuklearny światowych mocarstw został ograniczony, więc szansa, że choć jedna bomba zarobi się warszawie i ogólnie Polsce w której nic nie ma. Krajowi, który nie stanowi, żadnego zagrożenia, gdyż właściwie nie ma już własnej armii – jest mało prawdopodobna. No ale prawdopodobna. No ale tak… na wybudowanie bunkra zdolnego przetrwać w strefie 0 nie stać pewnie nawet naszego kraju. Żeby przetrać pośrednie promieniowanie i fale uderzeniowe wystarczy dobry rów, kanał ściekowy, parking podziemny, piwnica. Nie sztuka się schronić, sztuka wiedzieć, że trzeba się schronić. Bo jak widzimy błysk to jest już raczej za późno. No ale dobrze. Przeżyliśmy… więc mamy do wyboru abo siedzieć w naszym schronie długie lata (Fallout się kłania), albo co najbardziej racjonalne… spierdzielać z terenu zagrożonego bezpośrednim opadem.

    – atak zombie – mój ulubiony temat do drwin. Jeśli odwiedzimy amerykańskie strony gdzie rzesze ludzi prezentują innym swoje zestawy przetrwania na wypadek ataku zombie. Masy broni i amunicji oraz batony, płatki i hamburgery jako podstawowe racje żywnościowe 😛 Jeśli chodzi o takie klasyczne zombie, powłóczące nogami 1km/h, to prawdopodobieństwo rozpowszechnienia się czegoś takiego (pomijając sam fantastyczny fenomen samego istnienia) w polskich realiach – gdzie każdy dom, to twierdza z ogrodzeniami i coraz bardziej popularnymi drzwiami przeciwwłamaniowymi, które właściciele zatrzaskują na cztery spusty zaraz po wejściu. Nawet okna na ogól robimy na wysokości, która nawet dla żywego człowieka jest wyzwaniem. Także… te chordy po prostu nie miałyby jak powstać.

    Jak dla mnie najsensowniejsze są trzy scenariusze:
    – wojna – kryzys ekonomiczny/anarchia – katastrofa ekologiczna

    Tak jak można przeczytać w większości waszych artykułów… już pozbawienie nas bieżącej wody na dłużej niż tydzień zakrawa na tragedię. Jeśli więc pozbawić na na raz wody, jedzenia, gazu i prądu… do tego w czasie zimy… to już zaczyna się nasza mała apokalipsa, z której wyjdą tylko niektórzy.

    Według mnie nasz schron powinien nas chronić właśnie przed takimi zagrożeniami + maruderzy. Poprzez maruderów rozumiem szeroki wachlaż ludzi, który:
    – wcześniej nie szanowali prawa, a gdy zabraknie jego jakiegokolwiek egzekwowania to będą mieli prawdziwą gwiazdkę
    – ludzi który przez cały czas ukrywali przed światem swoją mroczną stronę, a wtedy bedą mogli spełnić swoje najbardziej popaprane fantazje
    – ludzi, którzy się nie przygotowali, a chcieli by przeżyć. Kiedy będą mieli do wyboru nasza albo ich rodzina myślę, że nie bedą długo debatowali nad tym problemem moralnym.

    Już dzisiaj człowiek, człowiekowi wilkiem (a zombie, zombie, zombie).

    Tak sobie pomyślałem, że się z wami podzielę moimi przemyśleniami.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Odpowiem Ci w ramach osobnego wpisu.

    • Krzysztof napisał(a):

      Ewentualnie dodałbym jeszcze – skażenie radioaktywne/chemiczne.

    • klocek napisał(a):

      Celem ataku nuklearnego jest złamanie oporu/zastraszenie społeczeństwa oraz władz wrogiego kraju, a nie fizyczna eksterminacja jak największej liczby ludności. Dlatego atak nuklearny na Warszawę lub jakieś inne duże miasto jest wątpliwy. Bardziej prawdopodobny jest atak nuklearny na jakieś małe miasteczko. (Bo przy całej okropności takiego scenariusza, społeczność międzynarodowa „doceni”, że atakujący ograniczył do minimum ofiary w ludziach).

      Ale i tak… Po tym co Amerykanie zrobili w Hiroshimie i Nagasaki w 1945 roku to dzisiaj jakiekolwiek państwo, które przeprowadziłoby atak nuklearny byłoby skończone na arenie międzynarodowej, a jego władze byłyby ścigane przez różne sądy do końca świata.

  3. Arkadiusz napisał(a):

    Jako cel ewakuacji dodałbym przyczepę campingową/samochód campingowy. Podstawowe zalety? Mobilność – nie będziemy przywiązani do jednego miejsca. W końcu nie wiadomo gdzie trzeba będzie się ewakuować, by było w miarę bezpiecznie. Po drugie – to rozwiązanie jest finansowo dostępne dla szerszego grona.

  1. 19.10.2010

    […] tym, czym jest ten cel ewakuacji, już pisałem. Dziś zacznę temat wyboru tego miejsca, bo to temat, którego nie da się szybko […]

  2. 03.11.2010

    […] uważam, że najważniejsza jest nieruchomość, najlepiej jednocześnie cel naszej ewakuacji. Takie miejsce, w którym będziemy mogli docelowo prowadzić skromne życie, mając zaspokojone […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner