Jak przygotować ogród na WSHTF? 9 porad

Nieważne jak dużo konserw, pszenicy, fasoli czy zapraw masz pochowanych pod łóżkiem, w piwnicy i na ile czasu wystarczy Ci kalorii by się i swoją rodzinę wyżywić, to uważam, że pomysłem wartym rozważenia jest posiadanie jakiegoś sposobu na produkcję żywności. Nawet największe zapasy kiedyś przecież się skończą. Ponadto wartość świeżej żywności jest zwykle wyższa niż tej zakonserwowanej. Nie do przecenienia są również jej walory smakowe. Ostatecznie przeżyć a cieszyć się życiem w sytuacji WSHTF to dwie zupełnie różne rzeczy. W tym wpisie postaram się opisać jeden ze sposobów na przydomową produkcję żywności – ogrodnictwo. Ten sposób oczywiście ma swoje minusy, nie mniej uważam, że na dłuższą metę inne źródła pozyskiwania żywności (polowanie, łowienie ryb, zbieractwo) w sytuacjach ekstremalnych szybko zostaną wyczerpane przez głodującą populację.

Przedstawię 9 przydatnych wskazówek jakimi moim zdaniem powinien kierować się każdy chcący przygotować swój ogród na sytuację ekstremalną jaką niewątpliwie jest koniec świata jaki znamy.

1. Ogród to miejsce produkcji!

Ogród nowoczesnego survivalowca powinien produkować choć część potrzebnej mu i jego najbliższym żywności. Wbrew pozorom w ogrodzie nie trzeba produkować tylko i wyłącznie roślin. Można rozważyć również hodowlę grzybów, królików na mięso a kur na jajka. Jeśli dysponujesz większym areałem możesz pomyśleć również o produkcji opału. By osiągnąć żywnościową samowystarczalność nie musisz mieć kilku hektarów ziemi. Książka „How to Grow More Vegetables: Than You Ever Thought Possible on Less Land Than You Can Imagine” jest dobrym i szczegółowym poradnikiem dotyczącym wszystkich aspektów wydajnej uprawy warzyw, owoców, ziół i orzechów na mniejszym obszarze niż to Ci się wydaje.

2. Zadbaj o zbilansowaną, zdrową dietę

By dieta była pełnowartościowa niezbędne są takie elementy jak:

  • Pełnowartościowe białko – żywność musi dostarczać wszystkich niezbędnych aminokwasów egzogennych (takich, których Twoje ciało nie jest w stanie wytwarzać). Człowiek potrzebuje białka chociażby by utrzymać czy zwiększyć masę mięśniową. Z roślinnych źródeł najlepsze (bo zawierające komplet aminokwasów) są łatwe i bardzo produktywne ziemniaki. Również połączenia zbóż i roślin strączkowych (fasola, groch) zapewniają komplet niezbędnych aminokwasów. Zboża jednak trudno uprawiać w przydomowym ogródku…
  • Tłuszcz – to wysoko wydajne źródło energii. Wbrew temu co słyszy się w prasie tłuszcz jest niezbędnym składnikiem zdrowej diety. Potencjalne źródła tłuszczu to: mięso królików, jajka, orzechy włoskie i laskowe, nasiona słonecznika, dyni, owoce rokitnika i oliwnika…
  • Węglowodany – to źródło energii najłatwiej pozyskać z przydomowego ogrodu. Wspomniane wcześniej ziemniaki są również bardzo dobrym wyborem pod tym względem. Do przechowywania nadają się również świeże lub suszone owoce oraz kasztany chińskie.
  • Witaminy – są niezbędnym składnikiem diety. To m.in. one zapewniają Twojemu organizmowi odporność na choroby, dobry wzrok, czy szybkie gojenie się ran. Stosowanie diety bogatej w kolorowe warzywa („zielenina”, marchew, buraki…), owoce i produkty zwierzęce to najlepsza recepta na to, że Ty i Twoja rodzina nie będzie cierpieć na ich deficyt.

3. Co z oczu to z serca

Chyba nikt ni chce dzielić się owocami swej pracy z zombie. Istnieje kilka strategii jak sprawić, że ogród będzie mniej rzucał się w oczy:

  • Dookoła ogrodu posadź żywopłot w myśl zasady, że co z oczu to z serca. Najlepsze do tego będą żywopłoty nieformalne (nie strzyżone regularnie). Sam żywopłot może być miejscem gdzie produkuje się żywność np. rokitnik zwyczajny czy róża pomarszczona (dostarczają smacznych i bogatych w witaminę C owoców). Ponadto przedzieranie się przez taki żywopłot jest bardzo nieprzyjemne ze względu na kolce, które te rośliny posiadają.
  • Uprawiaj gatunki roślin, które nie są zbyt popularne w Twoim rejonie. Większość Polaków nie odróżni kasztanowca zwyczajnego od kasztana jadalnego. „Wszyscy wiedzą”, że to pierwsze drzewo daje „kasztany” z których można co najwyżej klej zrobić. Mało kto (w Polsce) wie, że kasztan jadalny daje smaczne i bogate w węglowodany kasztany. Inne propozycje roślin o wysokiej wartości odżywczej a nieznanych szerszemu gremium to: nasturcja większa, amarantus, świdośliwa, kolcowój pospolity…
  • Uprawiaj rośliny, które nie wyglądają na jadalne. Jeden z ogrodników, który mieszkał w pobliżu szkoły podstawowej często był odwiedzany (a raczej jego ogród!) przez dzieciaki, które kradły większość jego pomidorów zanim te w ogóle zaczęły dojrzewać. Ogrodnik wpadł na pomysł, że zacznie uprawiać zieloną odmianę pomidorów – od tego czasu nikt już się jego pomidorami nie częstował.
  • Unikaj równych grządek – te aż proszą się by się z nich częstować.
  • Naucz się rozpoznawać i doceniać rożne jadalne chwasty. Dzięki nim Twój ogród będzie wyglądać bardziej niepozornie. Większość z chwastów można wykorzystać jako źródło żywności bezpośrednio (młode pędy pokrzywy zawierają nawet 40% białka – to więcej niż mięso czy soja), można nimi karmić zwierzęta lub wykorzystać jako zioła lecznicze.

4. Miej ogród na oku

W miarę możliwości sadź najcenniejsze i najbardziej produktywne rośliny tak, byś miał je na oku. Zwykle oznacza to bliżej domu. Zagon ziemniaków dużo łatwiej upilnować gdy jest on tuż za oknem a nie na drugim końcu ogrodu. Podobnie zioła, które używamy codziennie w kuchni lepiej jest mieć pod ręką niż gdzieś daleko. Dzięki takiemu rozmieszczeniu będziemy ich częściej używać dostarczając sobie i rodzinie witamin i mikroelementów.

5. Uprawiaj nadwyżkę na handel i nieprzewidziane okoliczności

Warto jeśli to możliwe uprawiać większą ilość żywności niż sami potrzebujemy. Jedzenie, tytoń, zioła lecznicze czy alkohol (który można wyprodukować z owoców) to jedne z najbardziej pożądanych produktów w sytuacji WSHTF. Dzięki nadwyżkom będziemy w stanie:

  • uzyskać produkty, których sami nie produkujemy u siebie (w USA naboje, leki syntetyczne, paliwo…)
  • zapłacić okup jeśli zajdzie taka potrzeba
  • podzielić się z bliskimi – mi osobiście ciężko byłoby odprawić z kwitkiem nawet nie przygotowującą się do podstawowych niedogodności rodzinę.
  • przetrwać w przypadku nieurodzaju

6. Rozplanuj produkcję żywności na cały rok

By cieszyć się świeżymi produktami cały rok dobrze jest rozplanować produkcję żywności w ogrodzie w ten sposób, że cały czas jest coś jadalnego w ogrodzie. Co z tego, że latem masz więcej malin niż możesz zjeść i przehandlować jeśli na wiosnę nie masz nic? Jeśli zależy Ci na wczesnych owocach pomyśl o roślinach takich jak rabarbar (wiem, rabarbar to nie owoc, jednak w kuchni ma podobne zastosowanie), jagodach kamczackich czy wczesnych truskawkach. Do tego by cieszyć się świeżymi owocami przez zimę i nawet wiosnę potrzebne Ci będą późne gruszki i jabłka.

7. Oprzyj produkcję żywności głównie o rośliny wieloletnie

Rośliny wieloletnie wymagają z reguły mniej pracy niż rośliny jednoroczne. Kasztan chiński (daje jadalne kasztany) potrzebuje opieki głównie przez pierwsze kilka lat po posadzeniu, potem plonuje przez następne minimum kilkadziesiąt lat niemal co roku. Ziemniaki z drugiej strony wymagają niemal corocznej ingerencji. Dzięki temu w sytuacji WSHTF będziesz mógł poświęcić więcej czasu i energii na inne projekty niż produkcja żywności. Jedno jest pewne – pracy raczej nam wtedy brakować nie będzie!

8. Naucz się uprawiać ogród bez chemii i maszyn

Nie da się ukryć, że współczesna chemia ogrodowa (pestycydy, nawozy sztuczne…) i maszyny mogą ułatwiać życie ogrodnikowi. Środki ochrony roślin (herbicydy, fungicydy, insektycydy), nawozy sztuczne mogą pewnego dnia być już niedostępne. Dobrze jest wiedzieć i znać alternatywne sposoby podtrzymywania żyzności (kompost, ściółki, rośliny wiążące azot…), zwalczania mszyc czy prewencji chorób roślin w ogrodzie. Zaniechanie stosowania” chemii” ponadto zwykle pozytywnie wpływa na wartość odżywczą plonów.

9. Zdywersyfikuj produkcję

Nigdy nie kładź wszystkich jaj do jednego koszyka. Oznacza to, że lepiej w ogrodzie produkować wiele różnych rzeczy. Jako podstawowe źródło energii można uprawiać ziemniaki i kasztany. Same kasztany mogą zachorować i nie dawać przyzwoitych plonów, ziemniaki zaś paść ofiarą stonki ziemniaczanej. Szansa, że te obydwa niesprzyjające czynniki wystąpią tego samego roku jest mniejsza. Zjawiskiem, które również może wystąpić są kradzieże i konfiskaty żywności. Jeśli w lipcu-sierpniu ktoś zabierze nam ziemniaki, my nadal będziemy mieć dojrzewające we wrześniu-listopadzie kasztany.

Na zakończenie

Założenie produktywnego ogrodu wymaga poświęcenia mu pewnej ilości czasu i pieniędzy. Myślę jednak, że jest to wysiłek i wydatek, który opłaci się i tak, nawet gdy świat się nie wali. Posiadanie produktywnego ogrodu dobrze wpisuje się zatem w koncepcję nowoczesnego survivalu.

—-

Autorem wpisu jest Wojciech Majda właściciel Pracowni Permakultury – firmy zajmującej się m.in. projektowaniem produktywnych leśnych ogrodów. Prowadzi bloga w którym dzieli się z Czytelnikami wiedzą z zakresu permakultury, ekologicznej hodowli zwierząt, leśnych ogrodów, ekologii stosowanej.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

18 komentarzy

  1. Sokomaniak napisał(a):

    Fajny wpis, od razu skojarzył mi się z Panem Wojtkiem ‚Permakulturnikiem’

  2. arturxxxxxx napisał(a):

    Oprócz permakulturowego ogrodu, warto również produkować żywność w domu. W ten sposób będziemy mieli pożywienie faktycznie o każdej porze roku. Wybór roślin może być całkiem spory, zależnie od posiadanego metrażu. Można trzymać w doniczkach choćby cytrusy, pomidory, jak i grzyby – boczniaki, twardziaki.
    P.S. Blok p.Wojciecha Majdy to mistrzostwo świata, czytam od początku.

    • panika2008 napisał(a):

      Dla mnie jedynym sensem własnoręcznej produkcji żywności jest jej jakość i rozrywka przy tworzeniu. Własnego wypieku chleb czy ciasta są z reguły (z licznymi wyjątkami; znam mnóstwo kulinarnych beztalenci!) sporo lepsze, niż to, co oferują sklepy. Z drugiej strony nie popadajmy w paranoję, od normalnego chleba, ciasta czy warzyw ze sklepu nikt jakoś tragicznie na zdrowiu nie straci, a czas zaoszczędzony w ten sposób większość z nas – czasy normalne czy SHTF – potrafi spożytkować bardziej produktywnie, generując nadwyżki, za które takie „zwyczajne” jedzenie można prosto i tanio nabyć drogą wymiany.

      Oczywiście są w tym temacie takie miejsca, że żywność ze sklepu jest absolutnie nieakceptowalna i JEDYNYM sensownym podejściem jest jej robienie samemu lub zlecenie osobom, które to robią NA PEWNO „starymi, dobrymi” metodami. Mowa oczywiście o serach i – szczególnie! – wędlinach. Ewentualnie można po prostu przejść na weganizm – i wszystkie te rozterki mamy z głowy. Na przykład taka marchewka – śmiesznie tania, super smaczna na surowo, idealna na SHTF 😀

  3. arturxxxxxx napisał(a):

    blog 🙂

  4. panika2008 napisał(a):

    Można też sobie zrobić zapas NPK na dziesięć czy dwadzieścia lat, jak ktoś już się koniecznie upiera na uprawę własnymi „ręcamy”. Wbrew pozorom taka ilość nawozów dla prywatnego ogrodu to tyle, co nic – zarówno jeśli chodzi o przechowanie, jak i koszt – który póki co jest śmiesznie niski. Także można z tego skorzystać jako z kolejnej formy materialnego zabezpieczenia się na przyszłość.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Popieram, to świetny pomysł. Środki produkcji, zwłaszcza tak podstawowe, w świecie wg scenariusza Mad Max naprawdę będą mogły nam uratować skórę… Czyli z jednej strony zrównoważony sposób produkcji nawozu (kompost), a z drugiej zapas na gorsze czasy. 🙂

  5. Wojciech Majda napisał(a):

    Dzięki za sugestie i dobre słowo. Rzeczywiście w ogrodzie o wielkości 500m (to całkiem duża działka) zapotrzebowanie na NPK na 10 lat to będzie jakieś kilkadziesiąt kg. Uważam jednak, że warzywa bez nawozów sztucznych są zdrowsze i smaczniejsze, zwłaszcza to NPK ma kiepski wpływ na smak, zawartość mikroelementów… No, ale oczywiście to kwestia wyboru. Całkiem możliwe, że takie nawozy sztuczne w sytuacji SHTF będą całkiem pożądanym i cennym towarem handlowym.

    • panika2008 napisał(a):

      Bardzo dobry temat do badań z tym wpływem NPK na smak! Obiecuję, że sprawdzę, jak tylko się ogarnę z całą budową i zakładaniem ogrodu. Pewnie za rok będę miał wnioski.

  6. Wojciech Majda napisał(a):

    @panika2008

    Nie powinno się porównywać jabłek do pomarańczy 😀 Czy marchewki do mięsa z królika :p

  7. Sławek napisał(a):

    Zasadna byłaby piwniczka a-la Kiemlicze ;, ja pomyślałbym jeszcze o stawie i rybkach oraz o jadalnych roślinach wodnych np. tatarak .
    Może szklarenka i akwaponika w przestrzeni zamknietej .
    Grzyby w plantacji domowej i leśnej – boczniak i shi take , smaczne i pożywne .
    Hodowla ślimaków jadalnych byłaby także łatwym i niskonakładowym sposobem pozyskiwania protein .
    Z roślin uprawnych – burak pastewny mało rozpoznawalny i popularny.W ogrodzie leśnym można ukryć wiele odmian nierozpoznawalnych dla laika .
    No i oczywiście jakiś „granat” co by sprawiedliwość była po właściwej stronie .

  8. wolfshadow napisał(a):

    Polowania odpadną zupełnie. W sytuacji gdy głód zajrzy ludziom w oczy myśliwi i kłusownicy będą na prowadzeniu. Zarówno pod względem sprzętu, doświadczenia i możliwości fizycznego zwalczania konkurencji. Staw (lub zapomniane oczko wodne) i rybki jak najbardziej. Tatarak lepiej sobie odpuścić w wersji innej niż przyprawowa (działanie halucynogenne, wymioty). Zamiast tego w okresie jesień-zima-wiosna (najcięższym) polecam kłącza pałki szerokolistnej (wodnej) bogate w węglowodany i skrobię.
    Ślimaki czy szybko mnożące się króliki mogą uzupełnić dietę w białka i proteiny ale nie dostarczą węglowodanów i tłuszczy (grozi tzw. rabbit starvation)
    Można jeść bulwy topinamburu czyli słonecznika bulwiastego, niestety rośliny znanej i używanej przez myśliwych do obsadzania karmowisk. Da się go rozsadzać po cichu w różne miejsca w lesie. Inna opcja to podrzucanie na poletka myśliwym metodą „partyzancką” roślin, które są w stanie przezimować samodzielnie. Na obrzeża łopiany, w środek czyściec błotny. Dzika marchew rośnie praktycznie wszędzie i jest mało kaloryczna. Do tego dochodzą rośliny wymagające skomplikowanej obróbki (paproć orlica, kokoryczka wielokwiatowa, żołędzie) lub mało znane z grupy dzwonkowatych. Obok domu (i w terenie) można sobie posadzić grochodrzew syberyjski (karagana syberyjska). Ten krzew rośnie na byle jakiej ziemi i dobrze zastępuje groch.
    Pozdrawiam

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Dzięki za sugestie odnośnie konkretnych roślin. O ogrodnictwie partyzanckim jeszcze chcę tu napisać. Przy okazji, bardzo fajny blog. 🙂

  9. glonojad napisał(a):

    W ogóle nie zdajecie sobie sprawy,że hodowla czy uprawa jakichkolwiek roślin oraz zwierząt a ryb to już poroniony pomysł-nie będzie MOŻLIWA !!Woda nie będzie zdatna do picia,gleba zatruta z nieba będzie padało ale na pewno nie będzie to deszcz czy śnieg.Temperatura albo b.wysoka lub co bardziej prawdopodobne minus i to duży.
    Trzeba brać pod uwagę ,że bomby atomowe, chemiczne i inne „gówna” będą w użyciu a zaraza będzie tak powszechna jak dzisiaj internet.

  10. rcz napisał(a):

    roza pomarszczona??? jak to brzmi po lacinie?

  11. rcz napisał(a):

    rosa rugosa, Dziekuje. Ale widze, ze jestes tak samo zorietowany jak ja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner