Samochodowy zestaw survivalowy
To trzeci wpis, w którym opisuję Wam zawartość zestawu przetrwania. Tym razem opiszę zestaw samochodowy, który powinniśmy wozić ze sobą w naszych pojazdach.
Po co kolejny zestaw survivalowy? Bo nie chodzi o to, by w jednym mieścić wszystko, co nam może się przydać w KAŻDEJ sytuacji. Przy sobie powinniśmy nosić tylko rzeczy najbardziej niezbędne i uniwersalne. A dalsze wyposażenie powinno być schowane gdzieś w domu albo zakopane u celu ewakuacji, w plecaku czekać na zabranie (zestaw ewakuacyjny), w pracy na wypadek konieczności nagłego i pilnego powrotu do domu (zestaw powrotny). Jeżdżąc samochodem też możemy trafić do takiego korka, w którym utkniemy na 20 godzin…
Tak naprawdę, to zestaw samochodowy powinien być podobny do zestawu ucieczkowego. Powinien pozwolić nam przeżyć w samochodzie “w środku niczego” przez 72 godziny i utrzymać nas w tym czasie w cieple, albo chłodzie, oraz zawierać wodę i jedzenie na ten okres.
Moim zdaniem, taki zestaw powinien zawierać:
- gaśnicę — większą, niż typowa samochodowa,
- zestaw naprawczy do opon — niekoniecznie łatkę i klej (tak to się dętki łatało), ale raczej “zapas w puszce”,
- kable rozruchowe,
- saperkę,
- podstawowe narzędzia — klucze 10 i 13 mm, klucz do kół, śrubokręt płaski i krzyżowy, kobinerki, multitool,
- grube i cienkie rękawice robocze,
- solidną taśmę klejącą,
- żarówki i bezpieczniki na wymianę, trochę kabla luzem, łączniki do przewodów,
- latarkę — najlepiej LEDową, z magnesem do przyczepienia do nadwozia, no i zapas baterii,
- atlas samochodowy, najlepiej o skali nie mniejszej niż 1:200 000,
- kompas,
- zapas wody do picia,
- zapas trudnopsującej się żywności, np. orzechów (mieszanka studencka!), herbatników, jakieś konkretniejsze puszki z konserwami,
- koce, 2-3 to minimum,
- 2 plandeki o rozmiarach wystarczających, by w sumie przykryć nimi samochód,
- sznurek,
- stary telefon komórkowy z ładowarką, okresowo ładowany, może być bez karty SIM (do zadzwonienia na 112 wystarczy),
- papier toaletowy,
- zapałki, zapalniczkę, świece,
- jakiś mały stalowy kubek (garnek),
- kuchenkę turystyczną,
- chusteczki dla niemowląt,
- torby foliowe (małe worki na śmieci),
- 5-10 litrów paliwa w metalowym lub plastikowym kanistrze.
A powyżej fotka takiego właśnie zestawu, choć o znacznie okrojonej (w stosunku do mojej propozycji) zawartości.
Tak, ja wiem, że taki zapas zajmie w samochodzie sporo miejsca. Ale niewiele na to jestem w stanie poradzić.
Zasugerowałbym jeszcze, by zawsze ubierać się do samochodu w sposób odzwierciedlający aktualną pogodę. Czyli jeśli jedziemy samochodem zimą, założyć zimowe buty i zimową kurtkę. A nie garnitur, cienki płaszcz i letnie buty, bo przecież w samochodzie jest ogrzewanie. A co, gdy utkniemy na kilkanaście godzin w zaspie śnieżnej? Czy będziemy się wykopywać z niej za pomocą firmowego segregatora? Słyszałem już takie historie…
Related posts:




Bez kuchenki, toreb na śmieci, plandek, _3_kocy, taśmy, kompasu, 2 kompletów rękawic, kubka można się obyć, chyba że ktoś wybiera się na wyprawę na Syberię.
Saperka potrzeba tylko w zimie. Można kupić składane modele z demobilu.
Dodałbym natomiast płyn do spryskiwaczy i linkę holowniczą.
Zamiast zestawu do naprawy kół proponuję pełnowymiarowe koło zapasowe (na dojazdowym nie da się jechać w zimie). Jak w ogóle można sprzedawać nowe samochody bez niego?!
Linka holownicza – słusznie! Płyn do spryskiwacza? Jak najbardziej, nawet bez zbierania specjalnego zestawu survivalowego.
Myślę, że 3 koce to absolutne minimum, jeśli mamy przeżyć kilkanaście godzin w mrozie w pełnym samochodzie. Ale rzeczywiście na lato z powodzeniem można je stamtąd wyciągnąć i nie wozić ich bez sensu.
Saperka, faktycznie, przyda się tylko zimą. I dlatego, jak wyżej, można ją wyjać.
Kompletne ubranie zimowe i nie zamarzniesz w zimie w samochodzie z wyłączonym silnikiem nawet przez kilka dni. Kilkanaście godzin to żadna sztuka wytrzymać. Spać w samochodzie w sytuacji kryzysowej przecież i tak nie będziesz.
Poza tym nie widzę sensu czekania dłuższego niż kilka godzin, jak się skończy paliwo. W Polsce zawsze można dotrzeć do stacji benzynowej, jakiś domów, sklepów. Zaopatrzyć się tam, ewakuować, przenocować etc.
I znów wracamy do powtarzającego się tu regularnie pytania: czy należy za wszelką cenę starać się być niezależnym, czy uwzględniać w naszych przygotowaniach pomoc innych ludzi? Osobiście uważam, że nie. I jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, gdy w nocy temperatura spadnie do -35*C, gdy jednak w tym samochodzie trzeba przenocować.
Ile ludzi, tyle opinii na temat survivalu. Osobiście uważam, że nie ma sensu przygotowywać się na każdą katastrofę, w stopniu zapewniającym jej komfortowe przeżycie, wystarczy przeżyć. Chwile komfortu nie zrównoważą kłopotliwych przygotowań.
Sytuacja awaryjna, to nie to samo co wyprawa survivalowa, na którą pakujemy wszystko co nam potrzebne do udanego spędzenia czasu. Taka moja opinia.
Odnośnie pomocy innych. Umiejętności proszenia ludzi o pomoc nie zastąpi nawet najlepszy sprzęt za górę pieniędzy. Polecam książki Koperskiego “Przez Syberię na Gapę” i “Pojedynek z Syberią”.
Nie da się ukryć. Ważne, żeby możliwie dużo tych opinii się tu pojawiło, a czytelnik sobie sam wybierze, co mu pasuje najbardziej.
Też wydaje mi się, iż ten megazestaw to przesada.
Zamiast kocy lepiej mieć folie metalizowaną, zabiera mało miejsca a dobrze izoluje zarówno w zimie, jak i w lecie.
Zamiast kuchenki – kubek do podgrzania wody przez gniazdo zapalniczki.
Zapasowa benzyna – też przesada i śmierdzi.
Aczkolwiek kiedyś żona chodziła po chałupach i żebrała o benzynę.
Teraz jak mamy LPG to tfu tfu nie ma takich sytuacji.
Ale pomysł z “kołem w spraju” jest godny uwagi – zwłaszcza że koła często nie wozimy, bo zajmuje miejsce w bagażniku (w miejscu koła jest LPG).
Dodałbym natomiast jakiś chemiczny ogrzewacz do rąk, spraj do odmrażania/smarowania zamków i małe zamykane wiadereczko (np. takie po farbie) z suchym piaskiem (w zimie).
Folia metalizowana nie trafiła tutaj, bo najczęściej wchodzi w skład samochodowych apteczek. Zresztą mam mieszane uczucia co do tego, czy może faktycznie zastąpić koc…
Spray do odmrażania zamków trzymany w samochodzie się za bardzo nie przyda do odblokowania zamków, jeśli nie będziemy mogli go wyciągnąć.
Dlaczego benzyna w kanistrze miałaby śmierdzieć?
Celowo proponuję kuchenkę zamiast czajnika na gniazdo zapalniczki, bo zależy mi na tym, by to źródło ciepła było niezależne od akumulatora.
Saperka ma zastosowanie najczęściej właśnie latem kiedy główna droga jest z jakiegoś powodu nieprzejezdna i trzeba atakować na przełaj po śladach traktora. Za to zimą przydaje się SZUFLA do śniegu (nie mylić z saperką).
W sezonie zimowym przydaje sie odmrazacz w spraju..Gdyby nie to musialbym ostatnio chyba ogrzewac zamek drzwiowy zapalniczka zeby wrocic wieczorem z pracy. Poza tym odmraza klodke przy garazu. Warto tez miec łopate sniezna (obecnie brak w sklepach).
Zgadza się, przy czym odmrażacz do zamków nie powinien znajdować się w zestawie wożonym w samochodzie. Musisz mieć go gdzieś w kieszeni.
Witam.
Z Zagadnieniem survivalu spotkałem się w latach 90 gdzie słowo nie bardzo było kojarzone a zawody typu Survival Renger czy Recon Survival były organizowane w bardzo hermetycznym gronie w latach 1996 i zawsze wpajano że jest to sztuka przetrwania z wykorzystywania dostępnej wiedzy i środków w danej sytuacji. Zestaw jak najbardziej turystyczny jest tu zaprezentowany dla laika nie mającego pojęcie co zrobić na wypadek problemów na drodze.
I w sumie tak napisałeś to ostatnie zdanie, że nie wiem, czy mam być z siebie zadowolony, czy raczej przygotowywać poprawki do wpisu.
Dla zwykłego zjadacza chleba zestaw jaki zaprezentowałeś jest dobrym zabezpieczeniem na wypadek problemów jednak uprościł bym ten jak że obfitą rospiskę w jakieś MRE dzięki czemu zrezygnował bym z:
1.Zapas trudno psującej się żywności, np. orzechów (mieszanka studencka!), herbatników, jakieś konkretniejsze puszki z konserwami,
2.Papier toaletowy,
3. Jakiś mały stalowy kubek (garnek),
4. Kuchenkę turystyczną,
5. Chusteczki dla niemowląt.
Już mówię dlaczego, racje żywnościowe mają długi okres przydatności do spożycia, nie wpływają na to zmiany temperatur, opakowanie odpowiednio zabezpieczone przed światłem, wilgocią, uszkodzeniami.
Nie zajmuje wiele miejsca a zastępuje w sposób lepszy i bezpieczny wymienione pozycje. Wracając do bezpieczeństwa dla kierowców
w tym roku będę brał w spół udział w cyklu filmów instruktażowych w jednym z odcinków będzie poświęcony w skrajnych sytuacjach jakie mogą nas spotkać na drodze, oczywiście nie będę uświadamiał co zabrać jak się zabezpieczyć bo śmierć ludzie ponoszą z braku wiedzy i swojej głupoty.
Nie zapomnijcie o solidnym nożu, multitool to nie to samo.
I jeszcze przydało by się “chemiczne światło”, baterie w samochodach szybko “trafia szlag, często z latarką…
Latem w nasłonecznionych miejscu samochody bardzo się nagrzewają, a zimą zamarzają w środku.
Baterie nie “lubią” takiego traktowania.
[...] czy w samochodzie mamy sprzęt, który pomoże nam przetrwać nietypowe sytuacje w zimie. O samochodowym zestawie survivalowym już wspominałem, dziś napiszę o rzeczach istotnych z zimowego punktu widzenia. Niektóre pewnie [...]
Co do latarki – można tanio kupić latarki LED na dynamo, widziałem takie za kilkanaście zł na stacji benzynowej. Nie wymagają zmiany baterii i świecą dobrze. Do zestawu przetrwania nadają się idealnie bo baterie kiedyś się kończą a pokręcić korbką można zawsze.
Przydałaby mi się świecąca dynia na dynamo. Gdzie taką dostać ?
Uwaga na te latarki.
Mam dwa typy:
1. Diody świecą zasilane z ładowanego przez kołowrotek dynama. W momencie wiecenia trudno jest ładować, latarka się po prostu trzęsie ale świeci naprawdę nieźle.
2. Diody świecą zasilane z baterii litowej lub bezpośrednio z dynama poruszanego przez ściskanie dłoni. Był kiedyś taki patent w latarkach ściąganych z ZSRR.
Najlepsza jest wersja 2 ale z akumulatorkami, a nie z bateriami litowymi. Dobrze zapytajcie się zanim to kupicie.
Musimy jakoś podpompować uszkodzoną oponę. Przyda się mały ale solidny aby nie zawiódł w najważniejsdzej chwili kompresor.
ja bym zamiast saperki wsadził do fury łopatkę do śniegu firmy Fiskars aluminiową oraz dużą gaśnicę z Ikei oraz apteczkę samochodową full wypas,rękawice robocze oraz mały termos firmy Primus…