Co zrobić, gdy nam odetną internet?

To, co działo się ostatnio w Egipcie, niespecjalnie mnie interesuje z politycznego punktu widzenia. Ale już z punktu widzenia analizy zagrożeń ze strony państwa, jak najbardziej.

Jednym ze sposobów, w jaki tamtejsza władza próbowała sobie poradzić z narastającym społecznym niepokojem, było wyłączenie internetu.

Spróbujmy się zastanowić, co by było, gdyby internet przestał działać w Polsce na kilkanaście dni. I spróbujmy się zastanowić, jak moglibyśmy spróbować sobie z tym poradzić.

OMG! Internet nie działa!

Tak mniej więcej zareagowałbym ja. Najpierw bym odczuł brak możliwości czytania ciekawych rzeczy przez przeglądarkę, czy pogadania ze znajomymi przez GG. Potem zabrakłoby mi dostępu do bankowości internetowej. Samo z siebie może nie być specjalnie dokuczliwe, ale mogłoby mi utrudnić dostęp do pieniędzy. Mogłoby się bowiem okazać, że na kontach, do których mam podpięte karty płatnicze, nic już nie ma i trzeba sięgnąć do rezerw. Szczęśliwie nie trzymam całości pieniędzy w banku internetowym, co jest elementem mojego zabezpieczenia finansowego.

Ale dostęp do internetu to też dostęp do najnowszych informacji, przez portale, pocztę elektroniczną, ale także serwisy w rodzaju Twittera i Facebooka. Gdy internet przestanie działać, tych informacji nie będzie.

Ostatnia rzecz, której mi w razie wyłączenia internetu zabraknie, to źródła wiedzy i informacji, jakim internet niewątpliwie jest.

Alternatywne kanały komunikacji

Oprócz internetu, większość z nas ma telefony komórkowe a część również jeszcze tradycyjne telefony stacjonarne. W Egipcie działały. Może u nas też będą. No ale co komu po działających telefonach, jeśli zadzwonić będzie mógł tylko do przyjaciół, którzy wiedzą tyle samo, co on, czyli niewiele?

W erze przed powszechnym dostępem do internetu, ale już w czasach pojawiającej się popularności internetu, istniały tak zwane BBSy, czyli serwery komputerowe, z którymi łączono się za pomocą modemu. Taki BBS podpięty był do stacjonarnej linii telefonicznej (czasem do kilku linii), po „wdzwonieniu się” na ten numer, można było pobrać z serwera dane, ściągnąć pocztę elektroniczną, uczestniczyć w dyskusjach. Raz na jakiś czas BBSy komunikowały się ze sobą nawzajem, wymieniając informacje i pocztę elektroniczną. Ja tych czasów nie pamiętam, bo byłem wtedy zbyt młody i nie miałem dostępu do tej technologii.

Takie BBSy mogłyby stanowić alternatywę dla tradycyjnych kanałów komunikacji. Niestety, dziś już zdecydowana większość z nich nie istnieje. A ja nawet nie wiem, gdzie szukać informacji, jak takie urządzenie uruchomić.

Alternatywą dla łączności telefonicznej, też zależnej od infrastruktury, będzie łączność radiowa. Dziś wykorzystywana przez nas najczęściej pod postacią bezprzewodowej sieci komputerowej, albo krótkofalówek czy CB radio. Wydaje mi się, że taka łączność będzie najmniej zawodna w razie czego. I możemy z niej skorzystać na co najmniej trzy sposoby:

  • do rozmów przez CB, albo krótkofalówki,
  • do łączenia się z innymi komputerami za pomocą sieci bezprzewodowych Wi-Fi,
  • do łączenia się na dłuższe odległości z wykorzystaniem AMPRNetu.
Wifi beam

Antena do sieci komputerowych Wi-Fi. Foto: Paul McCord Jr.

Jeśli chodzi o drugi punkt, czyli połączenia za pomocą Wi-Fi, nie wystarczy sprzęt, jaki mamy w tej chwili. Przyda się jeszcze jakaś antena, która umożliwi łączenie się na dalsze odległości. No i znajomi, którzy też będą mieć anteny i będą mieć ochotę łączyć się w razie czego… Do tego potrzebne będzie jakieś oprogramowanie, które pozwoli na prowadzenie np. rozmów w takiej sieci lokalnej.

AMPRNet ma znacznie większe wymagania, ale też i możliwości. Bo działa on na zwykłych nadajnikach krótkofalowych, na których użytkowanie potrzeba mieć licencję. I znów, nie bardzo byłem w stanie znaleźć informacje o tym, jak tego typu infrastrukturę zbudować.

Pościągajcie co trzeba!

Póki internet działa, najlepsze co możemy zrobić, to pościągać wszystkie niezbędne materiały (np. te 10 książek, o których ostatnio wspominałem), a także je wydrukować, jeśli będzie taka potrzeba. To najlepsze zabezpieczenie na brak internetu i brak prądu.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. Gregor napisał(a):

    Heh, chyba za mało wiesz o wireless, za pomocą prostych i tanich urządzeń, niewymagających żadnych papierków czy zezwoleń można zrobić łącza działające na dziesiątki kilometrów nawet. Zamiast bezmyślnie tłumaczyć amerykańskie wpisy, może być się zainteresował tym, co na własnym podwórku masz? 🙂

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Myślę, że czytelnicy chętnie by przeczytali coś więcej, niż tylko taki mało konstruktywny komentarz. Ja zresztą też. Jeśli znasz jakieś ciekawe artykuły z informacjami na ten temat, podrzuć je w komentarzu. A skoro znasz się na tym tak dobrze, może po prostu napiszesz dla nas wszystkich jakiś porządny artykuł?

    • „a ja jestem podwórkowy macho, wiem wszystko a moje jedno pierdnięcie zwala z nóg całe armie”

      chłopie! wiesz coś – napisz, albo podaj linki! nie narzekaj jak baba!

  2. piotr34 napisał(a):

    @Gregor

    Jako ze temat jest bardzo wazny i jakby na czasie jako staly czytelnik apeluje o szczegoly.

  3. Tsklada napisał(a):

    http://www.open-mesh.com/

    mozna kupic oczywiscie dowolny inny. Swego czasu modne bylo freeneros nawet onet to promowal. open source routery gdzie mozna samemu zmienic oprogramowanie.

    Co do Wi-Fi to teoretyczniemozna dzialac na 100 km. Ale udalo sie to tylko w afryce i na pustej przestrzeni. normalnie odleglosci nie sa duze.

    Jak kolwiek, technologia mesh jest najlepsza, swego czasu mieli tam najlepsze modemy w openmesh po dwadziescia kilka dolarow przytwierdzane do okna czy pancerne do montowania na zwewnatrz z panelem slonecznym. Na razie nie widze.

  4. Ponieważ sam piszę blog o oszczędności – napiszę coś od siebie o łączności.

    Jeden z klientów, też CB radiowiec z okolicy, wkurzył się na rachunki telefoniczne żony – bo niby są „darmowe” rozmowy, pakiety, ale trzeba pilnować, aktywować, opłacić abonamenty… kobieta tego nie obejmowała i po prostu trajkotała z matką non stop, a on bulił jak za zboże.

    Chłop zatem zamontował teściowej tanią bazę (proste samochodowe CB podłączone w domu) i potem baby trajkotały przez radio za free.

  5. Tsklada napisał(a):

    Tu dobrze napisane o FON i innych OpenWRT
    http://thirdpipe.com/?p=1335

    Trzeba zobaczyc jak to dziala obecnie, juz kilka lat sie tym nie zajmowalem

  6. Yarek napisał(a):

    Chętnie zobaczyłbym artykuł poświęcony ogólnie, komunikacji awaryjnej.

    Od jakiegoś czasu zapoznaję się z różnymi rozwiązaniami, ale moja wiedza jest wyłącznie teoretyczna.

    Najlepsza wydaje się TETRA, ale do zastosowań amatorskich cholernie droga (chyba w UK działają jakieś amatorskie grupy korzystające z TETRy).

    Szereg możliwości daje też amatorska krótkofalówka, ale tu wymagana jest licencja. W zamian dostajemy szereg technologii analogowych i cyfrowych, umożliwiających nie tylko połączenia głosowe, ale i przesył danych (także TCP/IP, na przykład D-STAR).

    Technologie mesh-wifi są fajne, ale tylko przy dużej powszechności. W praktyce – nierealizowalne.

    PMR to w zasadzie zabawka. Może się sprawdzać do rozmów z członkami rodziny na niewielkie odległości.

    No i jest jeszcze CB. Wydaje mi się najbardziej uniwersalnym rozwiązaniem. Stosunkowo tani sprzęt, brak wymogu posiadania licencji i zdecydowanie największa powszechność.

    Chętnie poznam opinię jakiegoś praktyka.

  7. Czcigodny Szkieletor napisał(a):

    Po pierwsze: prowadzacy tego bloga jest zajebistym gosciem, ktory mial super pomysl i odwala kawal dobrej roboty.

    Po drugie (choc nie do konca pewnie tego chcemy) polecam jakis dobry program w rodzaju teleport pro. Dzis np. sciagnalem cala strone domowego survivalisty, zeby po prostu miec na wypadek zonku. Wiadomo, ze jesli chodzi o lacznosc, to nic z tego, ale przynajmniej tresci mozna zachowac offline. Zostalo z czasow niezbyt stalych lacz;)

  8. Ceny Złota napisał(a):

    Zbudowanie wifi na większą odległość nie jest trudne. Grunt to zakup anten kierunkowych. Sam złożyłem kiedyś na zestawie firmy osbridge radiolinię działającą na 2 km. Według zapewnień producenta – maksymalny zasięg to około 30 km.

    Na zwykłych routerach wifi można zrobić radiolinię. Grunt to podłączenie anten kierunkowych. Można do tego celu wykorzystać nawet talerze od TV SAT.

    Problem polega na tym aby mieć z kim się połączyć 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner