Zestaw survivalowy dla niemowlęcia

Po kolei omawiam tu na blogu różne rodzaje mniej lub bardziej specjalistycznych zestawów przetrwania: samochodowy, ucieczkowy, powrotny. Dziś pora na zestaw ucieczkowy (72-godzinny) dla niemowlęcia.

Zestaw ten ma zaspokoić potrzeby małego dziecka w takim właśnie okresie a część z jego zawartości powinna wystarczyć na znacznie dłuższy czas. Sporą część tego zestawu znajdziesz w kolejnych odcinkach cyklu 24 tygodni do gotowości.

Oto lista przedmiotów, które muszą się w takim zestawie znaleźć:

  • paczka lub dwie mokrych chusteczek (dwie dla młodszych dzieci, które wymagają częstszego przewijania), najlepiej takie z zamykanym wieczkiem, a nie zaklejanym otworem,
  • rolka papieru toaletowego,
  • zapas pieluch (większy dla młodszych dzieci),
  • małe opakowanie mydła do ciała (albo po prostu porcja przelana do kilku hotelowych pojemniczków) i myjka lub gąbka,
  • krem z filtrem UV,
  • krem na odparzenia,
  • podstawowe leki,
  • żel antybakteryjny do mycia rąk,
  • dwa zestawy ciuszków na przebranie, włącznie z czapką, rękawiczkami, a jeśli to możliwe, to też z butami, (odpowiednio do pory roku), zapakowane w torebki foliowe, najlepiej te z zapięciem strunowym,
  • minimum dwie butelki ze smoczkami,
  • jakaś miseczka lub dwie, łyżki,
  • zapas żarcia — mleko w proszku, słoiczki, kaszka, granulat herbatki do picia,
  • woda niegazowana w butelkach — z założeniem, że dziecko będzie jeść tylko mleko w proszku i nie będzie karmione naturalnie, a także z zapasem na przygotowywanie herbatek do picia,
  • śliniak lub dwa,
  • pieluchy tetrowe — do przewijania, wycierania, itd.

Listę wziąłem z anglojęzycznego oryginału, dokonując w niej nieznacznych zmian.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. Sokomaniak napisał(a):

    Niedawno zostałem ojcem i też się nad ww zastanawiałem. Twoja lista jest za długa i sporo w niej niepotrzebnych rzeczy.

    Trochę praktycznych uwag z mojego punktu widzenia:
    – papier toaletowy – zbędny, mamy przecież chusteczki.
    – pieluchy jednorazowe albo tetrowe. Położyć dziecko można na kocyku
    – myjka i gąbka zbędna, również przez 3 dni dziecko może korzystać z naszego mydła (albo my weźmy takie co i dziecku nie zaszkodzi). Zresztą poza myciem wodą okolic pieluszkowych nie trzeba dziecka kąpać przez te 3 dni (chyba ze mamy przeciek).
    – krem z filtrem – zbędny
    – podstawowe leki – leki tylko jeśli dziecko jakieś bierze. Noworodka nie szprycuje się ot tak dla zabawy
    – żel antybakteryjny to dla nas czy dziecka? Mamy przecież wodę i mydło więc można sobie podarować. Odrobina bakterii nie zaszkodzi. Autorka to Amerykanka a oni maja dziwne fobie na temat zarazków i higieny.
    – ubranie – zdecydowanie więcej kompletów np 4 bodziaki i śpiochy bo małe dzieci miewają „przecieki”. W sytuacji kryzysowej całe takie ubranko bym wyrzucił.
    – miseczki zbędne, dziecko zje ze słoika
    – zakładam że jest jak przygotować to mleko czy kaszkę, bo jak nie mamy jak ugotować wody to bierzemy tylko słoiczki
    – śliniaki – tylko jeśli po tym 3 dniowym surwiwalu idziemy na imprezę u dziadków 😉 dziecko z brudu nie umrze a jakby co wytrze się je chusteczkami.

    W sensie ewakuacji dobrze jest gdy matka karmi piersią: mniej dźwigania tego całego sprzętu do jedzenia i samego jedzenia. Pewnie w sytuacji kryzysowej i te 3 dni dziecko by mogło przetrwać bez słoiczków i kaszek. Trzeba tylko zadbać o pokarm dla matki.

    Autorka oryginału zakłada że jest to plecak ewakuacji, więc jesteśmy poza domem. Dodałbym więc:
    – kocyk/śpiworek do spania
    – jak mamy spać pod namiotem to jeszcze koc do przykrycia
    – chustę lub nosidełko w zależności od wieku dziecka

    Poza tym autorka wspomina „utknięcia gdzieś jadąc w odwiedziny u babci”. W takim wypadku raczej i tak ma się zapas wszystkiego jak się jedzie gdziekolwiek z niemowlęciem. Chyba że babcia ma kupę miejsca a my kasy i u niej mamy absolutnie wszystko potrzebne dziecku.

    Generalnie mój zestaw byłby dużo skromniejszy niż podałeś i pewnie zmieściłbym go w swoim plecaku. A na pewno dużej szkody brak wspomnianych rzeczy by nie wyrządził.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jak zawsze, tak i ten zestaw trzeba dopasować do swoich potrzeb. 🙂

      Ja bym na przykład nie brał tej myjki, bo my nie używamy. Za to pieluchy tetrowe są świetne do wycierania buzi np. jak dziecku się uleje jedzenie. Dlatego ze dwie-trzy bym wolał mieć.

      Co do miseczek, sporo zależy od wieku dziecka. Moje całkiem nieźle je samo, ale nie odważyłbym się mu dać jeść ze słoika prosto — bo jest za mało stabilny gdy stoi na stole a dziecko grzebie w nim łyżką.

      Jeśli chodzi o wodę, sądzę, że nie zaszkodzi dziecku, gdy przygotujemy mu mleko na podstawie nieprzegotowanej wody z butelki. Przerabiałem, u nas nie było z tym kłopotów.

      Żel antybakteryjny na co dzień niepotrzebny, ale na wypadek jakichś zdarzeń w rodzaju epidemii jakiejś choroby bakteryjnej — nie zaszkodzi.

      Co do leków, wolałbym mieć na zapas jakiś lek przeciwgorączkowy i przeciwbiegunkowy.

  2. Boungler napisał(a):

    U mnie się tak wypasiony zestaw nie sprawdzi – pieluchy tetrowe aby coś podetrzeć? Są nawilżone przecież a rozmawiamy o sytuacjach survivalowych tak?
    Zgadzam się z Sokomaniakiem w całości.
    Jedzenie ze słoiczka – dziecko nie chce lub słoiczek jest niestabilny – skąd założenie że otoczenie będzie stabilne? Jeżeli świat będzie się walił lub przyjdzie wam uciekać w biegu lub transportować się na czyjejś pace w ciężarówce nie sądzę aby to miało jakieś znaczenie. Karmisz dziecko jak jest taka potrzeba lub zapewniasz pełny pokarm dla matki, w takich sytuacjach można nie mieć komfortu wolnego czasu i bezpieczeństwa. Mleko też może się nie wytwarzać pod wpływem stresu, to nie automat z colą jak ludzie różnie myślą.
    Zestaw ma być taki aby zapewniał niezbędne zaplecze, nie zapominaj też że musisz się jakoś poruszać.
    Jeżeli robisz survival do domu to możesz mieć i 10 miseczek na wynos nie zabieram a dziecko będzie musiało zrozumieć i tak jeżeli będzie kodować co się dzieje to głód i adrenalina zrobią swoje.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Mokre chusteczki nie wystarczą, czasem trzeba coś wytrzeć do sucha. Ja pieluchy używałem też np. do zasłonięcia wózka od słońca, od biedy użyjesz też jako nosidełko, jak zszyjesz dwie lub trzy ze sobą.

      Nie zakładam, że przyjdzie mi karmić dziecko z tego zestawu przy stole, ale czemu miałbym taką sytuację wykluczyć? Wolę zestaw zrobić odrobinę zbyt duży i zbyt ciężki, aby później dał dziecku namiastkę normalności, co zmniejszy stres i dziecku i rodzicom.

      I zapomniałem o rzeczy absolutnie najważniejszej — smoczku!

  3. do zestawu koniecznie trzeba dodać laptop!!!

    żeby dziecko miało z czego wyrywać kolejne klawisze

  4. Aqua napisał(a):

    To by trzeba jeszcze uwzględnić porę roku.
    Papier toaletowy zastąpiłbym ręcznikami papierowymi. Trwalsze i bardziej wielofunkcyjne. Przybory do mycia dziecka – w ogóle ich nie biorę. Jeżeli to jest skrajna sytuacja to nie będzie gdzie Bobasa myć. Awaryjnie można Bobo dokładnie wytrzeć mokrymi chusteczkami, a potem ręcznikami papierowymi. Krem na odparzenia to za mało (chociaż puzderko Sudocremu to powinno być już w zwykłym EDC). Przy poważniejszych odparzeniach tylko krochmal. Nie zawsze jest możliwość, ale nosić maksymalnie gorącą wodę w styropianowym termosie na butelkę. Krochmal można przygotować wcześniej – przed wyjściem. Jak się go dobrze zrobi to te trzy dni można go będzie śmiało używać. Z tej samej wody mleko można zrobić – dolewając wode butelkowaną. Słoiczki jest sens brać chyba tylko wtedy, kiedy dziecko je ma jeszcze ochotę jeść. I w taki zestaw tak w ogóle pasowałoby by jakąś mini kuchenkę na alkohol i metalowy kubek żeby wodę podgrzać. Zajęła by mniej miejsca niż styropianowy termos, a byłoby czym podgrzać słoiczki, zrobić mleko a i krochmal możnaby zrobić tylko w razie potrzeby, a nosić tylko małe puzdereczko ze skrobią.

  5. ChollaYi napisał(a):

    Wywaliłbym: Papier toaletowy (po co niemowlakowi?), mydło, myjkę/gąbkę, jedną butelkę (bo jedna w zupełności wystarczy). Miseczka też w sumie zbędna. Łyżeczka powinna być.
    Żel antybakteryjny powinniśmy mieć w swoim plecaku więc tu zbędny.
    Krem z UV jak najbardziej tak! Nawet zimą. Niemowlęta mają bardzo wrażliwa skórę. Dodatkowo dodałbym wazelinę w okresie zimowym do smarowania buzi w czasie mrozu.
    Krem na odparzenia to po prostu Linomag. Przy pieluchach typu pampers chyba większość (jeśli nie każdy) go stosuje (albo podobny). Musi więc być. Może przydać się też nam jeśli chcemy uniknąć otarć przy długim marszu („syndrom szeryfa” – http://survival.strefa.pl/szeryf.htm)
    Pieluchy tetrowe mają sporo zastosowań np. ściereczka, ręcznik, osłona przed słońcem, owadami, śliniak czy w końcu…pielucha. Te jednorazowe mogą nam się przecież skończyć.

  6. k napisał(a):

    1) Pieluszki jednorazowe kiedyś moga się skończyć, należało by więc ćwiczyć przewijanie z pieluszką tetrową i ceratką.

    2) Oprocz pieluszek tetrowych polecam także pieluszki flanelowe – nie tylko do przewijania.

    3)Zapas mleka MUSI BYĆ, ja trzymałem w zapasie mleko w puszkach i kartonach innych firm czy z innymi dodatkami tylko po to żeby mleko nie poszło na spożycie codzienne.

    4) Pilnowac daty wazności mleka.

    5) W jakiś sposób „podpisać dziecko” , na ubraniu czy rzeczach osobistych. Później po pierwszym słowie ” tato” nauczyć danych osobistych 🙂

    6) Miec środek przeciwbólowy i przeciwgorączkowy dla dziecka i wiedzieć jak go podać i w jakiej ilości.

  7. Drzewka napisał(a):

    To z „podpisem” bardzo mi się spodobało. Można na rączkę założyć opaskę z napisami jak na oddziale położniczym.

    Dodałabym jeszcze ulubioną zabawkę, którą można łatwo umyć, żeby zapewnić dziecku odrobinę większy komfort a nam mniej stresu.

    Polecam też zaopatrzyć się w odciągacz „gili” Frida albo gruszkę (wersja dla cierpliwych), zawsze może przytrafić się przeziębienie a dziecko, które nie potrafi jeszcze smarkać, to prawdziwa udręka. Wybrałabym Fridę, bo można ewentualnie wykorzystać ją do innych celów – gumowa rurka z ustnikiem.

  8. jast napisał(a):

    Z moich przemysleń
    – chusta do noszenia albo nosidełko – no nie da się ukryć, że wózek nie jest przesadnie mobilny i poręczny w ucieczce, a ręce na długo nie wystarczą. Chusta jest tańsza i bardzo wszechstronna, ale wymaga trochę nauki i praktyki, żeby była pomocna. Nosidełko jest znacznie łatwiejsze do użycia ale te dobre, które nie uciskają maluchowi ud i są łatwe do jednoosobowej obsługi są dość drogie. Najlepsze z jakim się spotkałem to krajowa Tula – nie majtają się nogi, nic nie uciska, jest mały i lekki.
    -na odparzenia rewelacjnie działa Alantan Plus.
    -do apteczki Paracetamol w postaci czopków – dziecko go nie wypluje jak tabletki. Koniecznie sprawdzić dawkowanie względem wagi dziecka! Pudełko zaizolować folią aluminową i pianką, bo czopni wytrzymują tylko do 25 st C.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner