Plan przygotowań do Peak Oil

Peak Oil, jak już kiedyś pisałem, jest najważniejszym czynnikiem, który zmusza mnie do myślenia o przyszłości i przygotowywania się na gorsze czasy. I dlatego chciałbym dziś zainaugurować cykl wpisów „Przeżyć Peak Oil”, na łamach którego opisywać będę konkretne metody radzenia sobie z przeciwnościami wynikającymi z Peak Oil.

Zanim do tego przejdę, kilka słów na temat tego, czym jest Peak Oil i dlaczego powinniśmy się go obawiać.

Otóż Peak Oil to teoria, w myśl której produkcja ropy naftowej w pewnym momencie historii osiągnie wartość maksymalną i później będzie jedynie spadać. W sytuacji ograniczonych zasobów ropy naftowej (surowiec nieodnawialny) logiczne jest, że taki moment prędzej czy później nastąpi. Ocenia się, że już nastąpił. Oznacza to, że dalszy wzrost zapotrzebowania na ropę i jej pochodne (paliwa, nawozy, tworzywa sztuczne) nie będzie mógł zostać pokryty przez wzrost wydobycia.

O samym Peak Oil, dowodach na jego istnienie i próbach obalenia tej teorii, a także alternatywach dla ropy naftowej poczytasz na świetnym polskim serwisie www.PeakOil.pl.

A jakie skutki Peak Oil będzie miał dla nas, pojedynczych użytkowników ropy pod postacią paliw i plastików?

Co podrożeje?

Peak oil ahead

Peak Oil przed nami (a tak naprawdę, to raczej już za nami...)

Po pierwsze, co zauważymy bezpośrednio, podrożeją paliwa. Będziemy więcej płacić za olej napędowy i benzynę, ale także za gaz LPG. Ten ostatni w większości otrzymujemy z ropy naftowej. Zwiększą się więc nam koszty użytkowania samochodu, dojazdów do pracy, samochodowych wyjazdów na wakacje, itd.

Wkrótce podrożeje też gaz ziemny i inne paliwa, takie jak węgiel. Po pierwsze ze względu na zastępowanie ropy naftowej i paliw ropopochodnych innymi alternatywami. Po drugie też dlatego, że kontrakty na zakup gazu opierają cenę tego paliwa na cenie ropy naftowej. Gdy podrożeje ropa, podrożeje też gaz.

Z tego samego względu (zastępowania ropy innymi rodzajami energii) podrożeje prąd.

Podrożeje transport wszystkiego. Komunikacja miejska podrożeje (nawet tramwaje i metro, w końcu pieniądze z biletrów trafiają do jednej puli). Podrożeją przesyłki kurierskie, pieczywo, świeże warzywa i owoce z importu, ale także wszystko inne. Niemal każdy produkt, który kupujemy, przynajmniej część drogi od producenta do sklepu pokonuje ciężarówką.

Podrożeją tworzywa sztuczne. Zarówno pod postacią plastikowych butelek, jak i ubrań ze sztucznych włókien.

Peak Oil a gospodarka

Ogólnie — znacznie wzrosną nam koszty życia.

Z drugiej strony, możemy spodziewać się pogorszenia stanu światowej gospodarki. Bo droższa ropa naftowa spowolni rozwój gospodarczy. Ja bym nawet oczekiwał znacznego obniżenia płac (nominalnego, wyrażonego w złotówkach, lub realnego, wyrażonego w wartości zarabianych złotówek).

Ale scenariuszy rozwoju gospodarki jest co najmniej kilka:

  • „powerdown” albo „Kuba” — gdy ilość dostępnej łatwo energii zmniejszy się a gospodarka przyjmie charakter bardziej lokalny,
  • „burnout” — gdy przestawiamy się na inne paliwa, spalamy co tylko się da, a jednocześnie toczymy krwawe wojny o zasoby ropy,
  • „upadek”, „Mad Max” albo „Korea Północna” — ilość dostępnej energii zmniejszy się bardzo szybko, gospodarka się skurczy a na dodatek przytrafią się nam wojny o resztki surowców.

Na wszystkie te scenariusze (albo na ten najbardziej katastrofalny) dobrze byłoby siebie i nasze rodziny przygotować. Bo one z całą pewnością nastąpią w perspektywie najbliższych 20-40 lat.

I po to właśnie pomysł tego cyklu. Będę chciał omówić w nim przygotowania ze względu na:

  • pracę — dojazdy, sektory najbardziej narażone na zmiany,
  • żywność,
  • zaopatrzenie domu w energię — prąd, ciepło do ogrzewania, energię do gotowania,
  • zmiany w gospodarce w szerszym zakresie — m.in. z uwzględnieniem oszczędności, kredytowania nieruchomości, itd.

Jeśli macie jakieś sugestie na ten temat (zarówno jeśli chodzi o obszary przygotowań na Peak Oil jak i konkretne pomysły), przesyłajcie je proszę na adres poczta[małpka]domowy-survival.pl .

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

27 komentarzy

  1. piotr34 napisał(a):

    Najlepszym serwisem o Peak Oil jest oczywiscie Agepo(choc ostatnio troche chlopaki zwolnili).

    http://tiny.pl/hw4p9

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      No to nawet nie podlega dyskusji. 😉

      • Przy całym moim szacunku do Agepo (tak jak wcześniej do Peakoil.pl) uważam, że ten serwis zakończył już swój żywot.

        Temat przyjdzie pociągnąć nam – kilku bloggersom skupionym wokół Domowego Survivalu i blogu Krzyśka Lisa.

        Ciekaw jestem jak to nazwiemy: może Agepo#2?

  2. Fox napisał(a):

    Sorry, ale peak oil to ściema. Po prostu, z samej Kanady ropy wystarczy jeszcze na sporo ponad 150lat. Polecam się nie sugerować mainstreamowymi mediami a po prostu poczytać na ten temat z niezależnych źródeł.

    Pozdrawiam serdecznie

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Co to znaczy, że jej „wystarczy”? Że złoża są dość duże? Czy że można zwiększyć wydobycie z tych złóż na tyle szybko, by zaspokoić rosnący popyt, zgodnie z prognozami IEA? Jakim kosztem energii tę ropę można wydobywać?

      • artur xxxxxx napisał(a):

        Adam Duda poruszał temat piasków roponośnych 2 lata temu na swoim blogu.
        http://www.adamduda.pl/2009/04/01/piaski-roponosne/
        Szczęśniak też kiedyś o tym pisał.

      • artur xxxxxx napisał(a):

        Wracając do sentencji Foxa, jakoby tej „ropy” starczyło dla całego świata, to może tak, ale trzeba by do przetwarzania piasków wybudować co najmniej kilkaset elektrowni atomowych. 🙂
        Nie zgodzę się jednak z czasem eksploatacji, który Fox szacuje na 150lat. Wg CIA złoża Kanady to 175mld baryłek, a światowe zużycie ropy to ok. 80mln baryłek dziennie. Mi więc wychodzi, że ropy tej starczyłoby na 6 lat.

    • Grzegorz napisał(a):

      pytanie tylko jakiej jakości jest ta ropa i ile faktycznie można uzyskać z niej baryłek

    • Jeśli PeakOil to ściema, to dlaczego Ja (i nie tylko) powoli zamieniam moje oświetlenie na LED/halogen energy saver/kompakty?

      A paliwożerny i stary samochód na oszczędną „Fokę” 1.6 CDTI?

      Po co montuję perlatory, itp? Dla przyjemności?

      Rosnące mimo to rachunki to co? śnią mi się? Czy może ja jestem jakimś porąbanym nieudacznikem, fanem Agepo.pl, tkwiącym w jakimś matrixie?

  3. Pozyskiwacz napisał(a):

    Fox- z jakich źródeł można się dowiedzieć coś konkretnego ? Możesz podać jakiś przykład ?

  4. Fox napisał(a):

    http://www.wiz.pl/main.php?go=1&op=2&id=184 – to o ropie z kanady, o resztę, polecam pogooglać.
    Poza tym, gdyby ropa się kończyła to mielibyśmy boom nacisku na alternatywne źródła energii. A rządy państw tłumią samochody na wodór, wodę czy elektryczność jak się tylko da. Co więcej, wiele z tych projektów po prostu zanika bo ktoś (koncerny naftowe) traci na tym kupę kasy. Poza tym: http://www.hotmoney.pl/artykul/surowce-ropa-nie-skonczy-sie-nigdy-834

    I polecam się trzymać zasady: im więcej na jakiś temat trąbią (jak np z rzekomym cieplarnianym wpływie CO2 na klimat) z tym większym kitem mamy do czynienia

    Pozdrawiam serdecznie

  5. Pozyskiwacz napisał(a):

    Kolego Fox, nic nowego z tych artykułów nie wynika. Sprawy znane od dawna. Moim zdaniem art. o piaskach roponośnych wręcz potwierdza teorię peak-oil. Nie wiem czy dobrze zrozumiałeś problem-nie chodzi o to że ropy nie będzie , to nie zbiornik samochodu.Będzie jeszcze dużo, tyle że będzie się jej wydobywać coraz mniej, coraz gorszą i za coraz większą cenę.Wyraźnie to napisali, czytałeś?
    Nie wspominając o kosztach środowiskowych, zanieczyszczeniu wody itp.
    Skutek będzie taki że paliwo podrożeje i trzeba będzie szukać sposobów na zmniejszenie jego zużycia. Mam wrażenie że o tym właśnie ma być ten cykl.
    Jaki wpływ na gospodarkę będzie miał wzrost cen paliw to chyba się orientujesz sam.
    Zastanów się, gdyby rzeczywiście światowe rezerwy ropy nie kurczyły sie, ropa odnawiała się na bieżąco itp. to dlaczego ludzie szukali by jej w takich dziwnych miejscach – okolice polarne, dna mórz itp. ? Chcą sobie życie utrudnić, czy co ? Dlaczego stoją porzucone pola naftowe np. Baku ? Znudziło im się?
    Jeżeli chcesz mnie przekonać że ropa nie skończy się nigdy, zaraz wzrośnie wydobycie i znowu będzie po 3, czy nawet 30 dolarów za baryłkę, to musisz użyć poważniejszych argumentów.
    Piszesz o alternatywnych rozwiązaniach. Konkrety proszę. W jakim czasie wg. ciebie jest możliwe zastąpienie obecnie jeżdżących samochodów innymi napędzanymi alternatywnymi paliwami (nawet nie wnikam jakimi,załóżmy że jakieś rozwiązania są gotowe), a ciągniki rolnicze? Statki? Samoloty? I co do tego czasu, w okresie przejściowym ?
    Aaaaa, zapomniałem ropa zaraz stanieje i będzie jej duuuuużo . :-)))

  6. Fox napisał(a):

    Po pierwsze, to nie ja wymyśliłem te teorię więc proszę mnie nie atakować jako twórcę.
    Po drugie, rzeczone artykuły wyszukałem w 5min na google bo nie jestem w stanie sobie przypomnieć źródeł informacji sprzed 2-3lat.
    Po trzecie, dlaczego jest boom na peak oil? Proste, chodzi o kasę.
    Chcesz konkretów odnośnie czego? Samochodów na elektryczność? Na wodę? Wodór? Google się popsuł? Czy mam wszystkie te hasła wklepać za Ciebie i skopiować tutaj wyniki wyszukiwania. Prawda jest taka że samochód na benzynę/ON/gaz jest nieskutecznym i drogim pojazdem. Jest nawet silnik na powietrze mający wyższą sprawność od spalinowego. Google ponownie. Przekładnia polskiej produkcji z efektem nadsprawności również, google.

    Co do praw rynku, zgodzę się, i rozumiem czemu ropa drożeje. Problemem nie jest Peak Oil a opieranie gospodarki na ropie. Kosztów wprowadzenia tych rozwiązań do życia codziennego z oczywistych względów nie da się przedstawić gdyż nie prowadzi się nt temat praktycznie badań naukowych. Większe środki przeznaczane są na wyszukiwanie nowych złóż i metod pozyskiwania ropy niż na alternatywy. Znowu argument że ludzie sobie utrudniają życie czy pojmiesz że chodzi o pieniądz?

    Pozdr

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Myślę, że nikt Cię tu nie krytykuje za podrzucanie niesprawdzonych teorii, tylko za formę, w jakiej to zrobiłeś, zarzucając nam lenistwo i przyjmowanie wszystkiego, co jest mainstreamowe, jako prawdę.

      To ciekawe, bo kilka lat temu w mainstreamie nie było mowy o tym, że ropa się kończy i ja na przykład też w to wierzyłem — a wtedy było to jeszcze prawdą, czy już nie?

      A jak słyszę o samochodach na wodę i efekcie nadsprawności w przekładni, to podobnie jak w przypadku zderzaka Łagiewki czy ropy Nazimka wiem już, że mam do czynienia z kimś, kto nie ma pojęcia o czym pisze.

      Więc na tym protokole rozbieżności pozostaniemy. Ja wierzę w Peak Oil, Ty wierz sobie w teorie spiskowe jakoby koncerny naftowe mordowały wynalazców albo kupowały patenty i pakowały je do szuflady.

  7. Pozyskiwacz napisał(a):

    Ja również uważam że bardziej przekonujące argumenty można przetoczyć za peak-oil niż za nieskończonym dostępem do ropy.
    Ropa (i inne surowce kopalne) drożeją i będą drożeć, bo przy wzroście zapotrzebowania , możliwości ich wydobycia maleją i rosną koszty uzyskania. To są fakty i chyba nikt nie będzie się z nimi spierał.

    Nie wiadomo natomiast jak szybko będzie narastać rozbieżność między podażą i popytem.Czy ten proces będzie ,mniej więcej, liniowy czy niedobory ropy spowodują tzw. „efekt kuli śnieżnej”.Tzn. czy w którymś momencie gospodarka się nie załamie i nie spowoduje to jeszcze większego zamieszania i dalszego spadku wydobycia (np. z powodu wojen na terenach roponośnych).I najważniejsze – jaki to będzie miało wpływ na nasze codzienne życie. Myślę że taka prognoza (oczywiście wielowariantowa) może dać pojęcie o rodzaju zagrożeń na poziomie zwykłych zjadaczy chleba. A jak będziemy znali zagrożenia , można pomyśleć jak zabezpieczyć się przed nimi.

  8. Fox napisał(a):

    Krzysztof Lis, a choć przejrzałeś projekty zanim je nazwałeś bujdą dla teoretyków spiskowych? Bo wypadałoby poznać chociażby silnik na powietrze czy przekładnię polskiego projektu.
    Poza tym, ja nikogo leniem nie nazwałem. Tylko uważam że hasła do google można samemu przepisać zanim się coś zaneguje dla przysłowiowej zasady.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Po kilku latach studiów mających całkiem sporo wspólnego z przetwarzaniem jednych form energii na inne, czuję się dostatecznie kompetentny by słysząc hasło „przekładnia z efektem nadsprawności” nawet nie zaglądać do artykułu, w którym się pojawiło.

      Nie pytaj ludzi, czy im się Google popsuło, to może nie będą się czuli potraktowani jak lenie…

  9. Peak Oil już nastąpił, a efekt na nasze codzienne życie już występuje.

    Tu i teraz.

    W chwili, kiedy o tym piszemy.

    Wydaje mi się, że kolega Survivalista przygotowuje czytelników na scenariusz Burnout albo MadMax.

    Moim zadaniem (tak tą misję :-> odbieram)jest przygotowywać czytelników na łagodniejszy scenariusz kubański. (jestem optymistą!)

  10. Julek napisał(a):

    @Krzyszkof Lis
    „A jak słyszę o samochodach na wodę i efekcie nadsprawności w przekładni, to podobnie jak w przypadku zderzaka Łagiewki czy ropy Nazimka wiem już, że mam do czynienia z kimś, kto nie ma pojęcia o czym pisze.”

    Co jest nie tegez ze zderzakiem Łągiewki? Czy ktoś go zdemaskował? Czy próby zderzaka były tylko sztuczkami iluzjonistów? Gdzie można o tym poczytać? Z tego co czytałem, zderzak działa w najlepsze tylko nauka nie wyjaśnia jak. Phi! Nauka dopiero raczkuje a już przez wielu jest brana na wiarę. Połączenie wiedzy naukowej z fanatyzmem i przeświadczenie, że my już wszystko wiemy i nie ma prawa działać nic czego nie można wyjaśnić DZISIAJ daje wyjątkowo gówniany mechanizm poznawczy.

    Wokół nas jest od groma energii i w miarę jak wszechświat się rozszerza, ciągle jej przybywa. Einstein mawiał E=mc2 – materii nie ma. To tylko specyficzna forma energii. Pełno jest fal różnorakich, widzialnych, słyszalnych, niewykrywalnych zmysłami ale mierzalnych aparaturą oraz tych jeszcze nieodkrytych. Jest grawitacja, nad którą prace są prowadzone od II wojny. Jest zatem naturalne, że celem rozwoju nauki i techniki będzie dostarczenie nam urządzeń do konwersji tych energii na taki rodzaj jaki jest nam potrzebny. Wszystko jedno, czy patenty już są, czy dopiero będą i wszystko jedno czy nauka to wyjaśnia już dzisiaj, czy wyjaśni dopiero w przyszłości.

    „Więc na tym protokole rozbieżności pozostaniemy. Ja wierzę w Peak Oil, Ty wierz sobie w teorie spiskowe jakoby koncerny naftowe mordowały wynalazców albo kupowały patenty i pakowały je do szuflady.”

    Na podstawie przepisów o bezpieczeństwie narodowym amerykański urząd patentowy zakazuje wynalazcom rozwoju konkretnych wynalazków. Jest chyba oczywiste, że nie ma to nic wspólnego z bezpieczeństwem narodu a jedynie z ochroną władzy przed miłością tegoż. Władzę ma ten, kto kontroluje ropę. Właśnie dlatego patenty mające potencjał zmniejszyć naszą zależność od władzy trafiają do szuflad.

  11. Krzysztof Lis napisał(a):

    Jeśli chodzi o zderzak Łągiewki, mnie ostatecznie przekonała ta strona:
    http://www.jakubw.pl/zderzak/Komentarze_fiz.html .

    Jeśli chodzi o naukę, to stwiedzenie, że ona dopiero raczkuje traktuję w kategoriach żartu. 🙂

    Co do tego, że państwa koniecznie chcą uzależnić od siebie obywateli, to ja akurat nie mam żadnych wątpliwości.

    • Julek napisał(a):

      „Jeśli chodzi o naukę, to stwiedzenie, że ona dopiero raczkuje traktuję w kategoriach żartu.”

      Rolą nauki jest opisywać rzeczywistość a nie wymagać by rzeczywistość dopasowała się do aktualnego stanu wiedzy. Natura była tu pierwsza. Współczesna nauka ma raptem kilkaset lat i już dorobiła się długiej historii manipulacji. Gdyby ktoś w czasach gdy wynaleziono koło zapytał co na to nauka to do dzisiaj biegalibyśmy z dzidami 😉

  12. baaaaaaaaaa napisał(a):

    Kończenie się surowców to proces stopniowy, gdy przestanie się opłacać ropa ludzie będą jeżdzić samochodami na prąd z elektrowni atomowej
    a latać będą samoloty z napędem atomowym

    jak się nie da tak… to się robi inaczej – taka ludzka natura
    na transport zawsze znajdzie się jakiś sposób, tiry/ pociągi też mogą mieć napęd atomowy

    a technologie mamy opanowaną, jest teraz droga, ale z czasem obniży się jej koszty i bezpieczeństwo

    odnośnie innych surowców pozyskiwanych z ropy to nawet jeśli wzrosną 20razyto wiele się nie zmieni, koszty prodktów wzrosną góra 2 razy, a zacznie się stosować szerzej recykling…

    i tyle

    daj znać na email jeśli uwazacie inaczej i się nie zgadzacie…

    na rozwój technologiczny i budowe samochodów elektrycznych i napędów atomowych mamy spokojnie 20-40 a może nawet i więcej lat

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Problem polega na tym, że tego czasu będzie za mało. Nie wyobrażam sobie, by w ciągu 20-40 lat:
      * w Polsce wymieniono 20 mln samochodów spalinowych na 20 mln samochodów elektrycznych,
      * zbudowano dostatecznie dużą liczbę stacji ładujących,
      * zbudowano infrastrukturę do przesyłu energii do tychże stacji,
      * zbudowano infrastrukturę do wytworzenia tej energii,
      * cały przemysł moto przestawił się na produkcję samochodów elektrycznych,
      * i powstał obok drugi przemysł wytwarzania akumulatorów.

      Energia tańsza, niż dziś, nigdy nie będzie. Bez względu na to, czy mówimy o energii do transportu (ropa, prąd), ogrzewania domów (prąd, węgiel, gaz), czy czegokolwiek innego. I dlatego uważam, że trzeba się na to przygotować.

  13. baaaaaaaaaa napisał(a):

    Problem polega na tym, że tego czasu będzie w sam raz. Jak można sobie nie wyobrazić że 20-40lat to mało???

    * w Polsce trzeba wymienić 20mln samochodów??? człowieku ty myślisz, że za 40lat po drogach będą jeździć te same rzęchy?? już teraz sporo nowych samochodów jest hybrydowych, coraz bardziej opłaca się przerobić samochód na elektryczny – JUŻ TERAZ, a przecież nie wszyscy muszą jeżdzić samochodem, dzisiej są posrane czasy że samochody kosztują po pare tysięcy więc byle student ma po 2 samochody, ale wcale ich nie potrzebują, nie wszyscy muszą mieć samochód, lepiej niech to będzie dobro luksusowe jak kiedyś, że nie 5 samochodów w rodzinie, a 1

    * prze 20-40 lat nie uda się zbudować dostatecznie dużą liczbę stacji ładujących – jaja sobie robisz??? gniazdka już są – gdzie gniazdko tam naładujesz samochód…

    * kurw infrastrukturę do przesyłu energii do tychże stacji nie zbudują… kable to są zwykłe kable a nie jakieś infrakurwaniwiem co

    * zbudowano infrastrukturę do wytworzenia tej energii… przez 20 lat nie dadzą rady? widzę ,że infrastruktura to twoje ulubione słowo
    kolego, jeśli zacznie się opłacać budować elektrownie atomowe to wciągu 20-40 lat można ich zbudować tysiące jak nie więcej, koszt budowy teraz jest drogi ale już są rozwiązania tańsze, np. typu box co daje energie dla małego miasta na 30 lat, nie mówiąc że to się naturalnie rozwiąże, jedno przestanie się opłącać to drugie zacznie, to zaczną ulepsząć tą technologie

    * już prawie cały przemysł moto przestawił się na produkcję samochodów elektrycznych!!! nie trzeba na to czekać, rozwiązania i samochody już są a mamy jeszcze 20-40lat na ulepszanie!

    * już jest przemysł wytwarzania akumulatorów. nie trzeba budować nowego wystarczy trochę więcej budować istniejących i je ulepszyć, mamy 20-40 lat to pikuś…

    „Energia tańsza, niż dziś, nigdy nie będzie.”
    to ty chyba pojęcia nie masz o koszcie produkcji energii za elektrowni atomowych….


    Bez względu na to, czy mówimy o energii do transportu (ropa, prąd), ogrzewania domów (prąd, węgiel, gaz), czy czegokolwiek innego. I dlatego uważam, że trzeba się na to przygotować.”

    przygotować tak wiadomo, ale peak oil to jakaś kuriozalna głupota
    równie dobrze możesz się przygotowywać na czas gdy skończy się woda pitna…

    nie no to jest naprawdę chore
    zbliża się wielki kryzys wielkimi krokami, pieniądz okaże się bezwartościowym papierem, zbliżają się wielkie zmiany klimatyczne, europa pokryje się lodem, i jeszcze kurna w ciągu 2 lat jakieś wielkie zmiany na słońcu możliwe, że nie będziemy mieć prądu, przy okazji kryzysu może wybuchnąć jakaś panika, będą się strzelać na ulicach, w dodatku ciągle zagrożenie ze strony super wirusów i super bakterii – jakaś epidemia zamkną transport i wtedy może być nawet głód w ciągu dosłownie paru miesięcy

    a ty się przygotowujesz do peak oil co to będzie za 20-40 lat – po..bało cie?
    przecież za 20-40 lat to wszystko się może zmienić, to tak wielki okres czasu że kto wie czy będziesz żył

    jestem niemal pewien, że za tyle lat to peak oil bedzie najmniejszym zmartwieniem

    w dodatku wierzysz że to się stanie nagle i z dnia na dzien ludzie przestana jezdzic ceny skocza żywności w góre i prąd ci wyłączą

    żenująca ta strona

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Skoro strona jest żenująca, możesz tu więcej nie zaglądać.

      Dla innych czytelników odpowiem po kolei na Twoje zarzuty.

      * 20-40 lat to za mało na całkowite przestawienie gospodarki na inne paliwa. Tu nie chodzi nawet o te samochody osobowe, ale także autobusy, tiry, lokomotywy spalinowe, przemysłowe agregaty prądotwórcze, kotły na olej opałowy, ciągniki rolnicze, itd.

      * Punktów ładowania nie ma. Gniazdka w domu czy garażu to za mało. Brakuje punktów ładowania w garażach podziemnych w blokach, na parkingach w centrach handlowych oraz parkingach przy biurach, fabrykach, itd.

      * Kable, choć mało skomplikowane technicznie, same się nie wybudują. Nie wybudują się też słupy niskiego, średniego i wysokiego napięcia. Już teraz infrastruktura przesyłowa polskiego systemu elektroenergetycznego ledwo zipie, a co dopiero, gdy zostanie dociążona transportem elektrycznym.

      * Elektrownie też się same nie wybudują. Patrz i obserwuj, jak budują się nowe by zastąpić te, które są zbyt stare, by pracować. I patrz jak na przestrzeni najbliższych 20 lat w Polsce będzie się budowało nowe elektrownie, a jednak nie będzie ich przybywać. Opłacalność to za mało, by cokolwiek zostało zbudowane — jeszcze musi mieć KTO to zrobić (mam tu na myśli tak robotników od koparki, jak i zakłady, które cały osprzęt do niej wyprodukują), ale także mieć PIENIĄDZE (samym „panie, przecież to się opłaca” nie uregulujesz rachunku za cement, turbinę parową czy pensje pana od koparki).

      * Przemysł motoryzacyjny się nie przestawił. Przestawi się wtedy, gdy z taśm schodzić będą samochody elektryczne, a nie 99% spaliniaków (hybrydowe to też spaliniaki) i 1% elektrycznych.

      * Przemysł wytwarzania akumulatorów nie ma dostatecznie dużej skali, by zaspokoić zapotrzebowanie przemysłu motoryzacji elektrycznej. Czyli tak, jakby go nie było — trzeba go zbudować.

      * Energia tańsza nie będzie. Swoją opinię podtrzymuję. Obawiam się, że wiem na temat kosztów produkcji energii więcej, niż może Ci się zdawać a niewykluczone, że i więcej, niż Ty. Nie chcesz wierzyć, to nie wierz. Pogadamy za te 20-40 lat.

      * Peak Oil to może być i kuriozalna głupota, ale jest to fakt, którego istnienia zaprzeczyć nie sposób.

      * Ja się przygotowuję na gorsze czasy tak, by jednocześnie poprawić jakość swojego życia na co dzień. Nie chcesz tego robić, to nie rób, przecież nikt Cię do tego nie zmusza. 🙂

    • Pozyskiwacz napisał(a):

      Kolego, wydaje mi się że dostrzegasz „wierzchołek góry lodowej”. Już jest faktem że stoimy w obliczu zmniejszenia ilości dostępnej energii (pod różnymi postaciami). Na razie powoduje to jej drożenie, ale niedługo będziemy musieli ograniczać zużycie (dobrowolnie-np. rezygnacja z dojazdów samochodem do pracy,na rzecz roweru lub tramwaju.Lub przymusowo-np. okresowe wyłączenia prądu, reglamentacja paliw,czy zakazy jazdy samochodów osobowych w określone dni).
      Przedstawiane przez Ciebie prawa ekonomi nie są panaceum na wszystkie kłopoty.Dam Ci przykład: masz starą , zużywająca dużo prądu lodówkę, wiesz o tym i wiesz że opłacało by się ja wyrzucić i kupić nowa energooszczędną.Jak masz pieniądze to spoko.Jak nie masz to gorzej, ale można przyoszczędzić (np. nie pojechać na wakacje)i odłożyć. Jak już nie masz za bardzo na czym oszczędzać możesz pożyczyć od rodziny/znajomych czy wziąć kredyt w banku . Ale co jak nie masz gotówki, oszczędzasz już od dawna na czym się da, nie masz pracy-nie dostaniesz kredytu.W podobnej sytuacji są twoi znajomi. Co wtedy? Sama świadomość że opłaci się zmienić lodówkę nic nie da. Przychodzi taki moment że musisz ją wyłączyć i nauczyć się obywać bez lodówki.
      Mówisz „da się, kiedyś babcia też żyła bez lodówki”.Ale babcia mieszkała w domu na wsi i miała chłodna piwnicę,wędziła mięsa, kisiła ogórki itp., a ty mieszkasz w bloku i nie masz gdzie trzymać zapasów, nie masz gdzie ich przygotowywać i zapomniałeś jak się robi przetwory.
      Jednym słowem masz problem i to duży. A wydawało by się że nic prostszego-iść i kupić nowa lodówkę.
      P.S.
      Nie bież tego osobiście, nie wiem jaka masz lodówkę, to taki przykład żeby zobrazować sytuację globalną w małej skali.

  14. JanW napisał(a):

    Do Peak Oil przygotowałem się kupując oszczędne pojazdy z silnikami o jak najmniejszej pojemności. Nauczyłem się ekojazdy. W przyszłości być może kupię Toyotę Prius, bo zwiększając ilość akumulatorów można ją przerobić na samochód elektryczny bez utraty funkcji jazdy na paliwie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner