„Nuclear War Survival Skills” – najważniejsza książka w Waszym życiu

Dziś we wpisie polecę Wam do przeczytania, wydrukowania i umieszczenia w przynajmniej dwóch egzemplarzach na półce świetną książkę. Nie zawahałem się pisząc, że będzie to najważniejsza książka w Waszym życiu — bo prawdopodobnie tak będzie.

Z całą pewnością w moim życiu była to najważniejsza książka. Bo to właśnie dzięki niej dowiedziałem się, że przeróżne kataklizmy można przeżyć i jest to łatwiejsze, niż wielu ludziom się wydaje. A skoro tak, to można pozbyć się katastroficznych myśli i na spokojnie wziąć się za przygotowania na gorsze czasy.

Mam tu na myśli książkę o tytule „Nuclear War Survival Skills” (autorem jest Cresson H. Kearny, ekspert z zakresu obrony cywilnej), wydaną po raz pierwszy w 1979 roku i uaktualnioną w drugiej połowie lat 1980-tych. Książkę, która opisuje umiejętności i sprzęt przydatne do zabezpieczenia się przed skutkami wojny atomowej. Ale na tyle uniwersalną, że jej lektura na pewno podsunie Wam setki pomysłów do przygotowania się na inne zagrożenia.

Książkę można kupić w księgarni Amazon.com (po kliknięciu w okładkę, za ok. $20), za darmo ściągnąć w PDFie, albo oglądać wersję online.

Schrony przeciwatomowe

Najwięcej miejsca w książce poświęcono budowie i urządzeniu schronu, jako że bez takiego schronu przetrwanie wojny atomowej (zarówno wybuchu broni jądrowej jak i opadu radioaktywnego) może być niemożliwe.

Co ciekawe, w książce mowa jest raczej o prowizorycznych schronach, które buduje się w razie potrzeby. Czyli nie betonowych bunkrach zakopanych 4 metry pod ziemią (o których mowa była ostatnio w The Survival Podcast), a schronach mających postać prostego wykopu o pionowych ścianach, przysypanego metrową warstwą ziemi.

Okazuje się bowiem, że warstwa ubitej gleby o grubości 1 stopy (ok. 30,5 cm) pochłania 9/10 promieniowania gamma. Wystarczy więc warstwa o grubości 3 stóp (czyli poniżej 1 metra), by pochłonięte zostało 99,9% promieniowania gamma (zakładając, że zabezpieczy się tę glebę przed infiltracją przez wodę zawierającą cząstki radioaktywnego pyłu).

Oprócz samego opisu, jak taki schron zbudować (co potrafią zrobić w 35 godzin dwie nastolatki), mowa jest też o jego wyposażeniu:

  • źródłach światła,
  • meblach,
  • „Kearny Air Pump”, czyli banalnie prostej w wykonaniu dmuchawie do przewietrzania schronu,
  • zapasach żywności i wody,
  • sprzęcie do utylizacji ścieków.

I co najważniejsze, książka zawiera masę rysunków, zdjęć i schematów, w tym dokładne opisy budowy sześciu rodzajów schronów:

  • schronu w wykopie przykrytym drzwiami,
  • schronu w wykopie przykrytym drewnianymi belkami,
  • schronu ze ścianami umocnionymi drewnianymi belkami,
  • nadziemnego schronu ze stropem z drzwi,
  • nadziemnego schronu z dwuspadowym sklepieniem,
  • nadziemnego schronu ze ścianami z ubitej ziemi.

Opisywane są również sposoby na zabezpieczenie wejścia do schronu przed falą uderzeniową, na budowę awaryjnego wyjścia ze schronu, na zaopatrzenie schronu w powietrze i tak dalej…

Co tu dużo pisać, ściągajcie, drukujcie, czytajcie! Jeśli macie jakieś uwagi albo spostrzeżenia odnośnie tej książki, zapraszam do komentowania. 🙂

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. peccator napisał(a):

    Warto chyba pomyśleć o czymś trochę bardziej praktycznym. Jak przystosować zwyczajną piwnicę z małym okienkiem, by sprawdziła się jako schron. Jak zabezpieczyć okienko, otwory wentylacyjne itp. szczegóły. W końcu piwnicę ma wielu ludzi i często są one prawie zupełnie pod ziemią.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Ja przewiduję przystosowanie do funkcji schronu ziemianki, w której w czasie pokoju będę przechowywać warzywa i owoce, a także wino i inne alkohole.

    • panika2008 napisał(a):

      Wentylacja to podstawa żeby przeżyć, ale ważne jest też ogrzewanie – wszak w poprawnie zbudowanej piwnicy temperatura nie przekracza, nawet latem, 10 stopni – a zimą spokojnie może spaść w okolice 3-5 (w zależności od skuteczności wymiany wilgoci i paru innych czynników).

  2. Krzychu napisał(a):

    Jeśli można, nie zgodziłbym się z stwierdzeniem że warto wydrukować tą książkę (a co dopiero w dwóch egzemplarzach) ponieważ jest mało prawdopodobne aby w sytuacji wojny atomowej zostanie nam wystarczająco dużo czasu na kopanie okopów. Do żadnego scenariusza to nie pasuje, przerobiona piwnica zupełnie lepiej się powinna nadać. Oczywiście schron/ziemianka może mieć na codzień charakter użytkowy. Ale kopanie jakichś prowizorek mija się z celem, łatwiej znaleźć jakiś poniemiecki bunkier lub wejść do kanałów jeśli już naprawdę nie mamy jakiejś piwnicy.

    Drugie stwierdzenie z którym się nie zgodzę to to że książka jest jakaś super ważna, wojna atomowa jest mało prawdopodobna, bardziej prawdopodobne są jakieś wojenki lub ataki terroru z użyciem brudnej bomby, w przypadku konfliktów międzypaństwowych bardziej możliwe jest użycie impulsu elektromagnetycznego EMP lub jakiejś bomby E.

    jakieś robienie pomp do wietrzenia czy innych tego typu rzeczy na poczekaniu też chyba się mija z celem, lepiej kupić sobie maski gazowe, albo mieć przynajmniej ciut droższe maseczki przeciwpyłowe, to jeśli już naprawdę boimy się tej wojny.

    Oczywiście nie twierdzę że nie jest ciekawa… lub że pewne fragmenty są przydatne. Ale sama w sobie to może była przydatna w czasach zimnej wojny i ogólnie do straszenia ludzi (w co też autor się wpisuje). Po prostu przy innych zagrożeniach to jest mało prawdopodobne.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jasne, że można się nie zgodzić. 😉

      W przypadku wybuchu wojny atomowej, który będzie polegać na tym, że na horyzoncie pojawią się atomowe grzybki, rzeczywiście na kopanie schronów może być az późno. Ale jeśli pojawi się np. awaria elektrowni atomowej albo wybuch bomby za granicą i chmura radioaktywna dopiero po jakimś czasie dotrze nad Polskę, wykopanie schronu może się udać.

      Książka omawia też przystosowanie piwnicy jako schronu, stąd warto ją wydrukować i w tym celu.

      A na dmuchawę to najlepszy jest chyba wentylator od chłodzenia malucha. 🙂

  3. panika2008 napisał(a):

    Co do wentylacji schronu – sprawa jest absolutnie kluczowa, wentylator nie eliminujący opadu radioakt. to tak jakbyśmy w ogóle schronu nie mieli – równie dobrze możemy zostać w domu i oszczędzić sobie kilkudziesięciu godzin wątpliwie fajnej i niezbyt taniej zabawy w kopanie wielkiego doła, a potem urządzanie go. Także ogromnym błędem jest napisanie „To supply shelter occupants with filtered air usually would be of much less importance (…)”. Żeby mieć szansę odsiać na filtrach drobinki opadu radioaktywnego (popiołu), należy zastosować filtry ULPA albo chociażby HEPA – jak ktoś serio myśli o budowie schronu to koniecznie polecam o tym poczytać. Filtry HEPA są montowane standardowo w rekuperatorach do wentylowania budynków, w co lepszych są dużo droższe ULPA. Niedrogi i w miarę dobry rekuperator to rodzimej produkcji (Dospel) Luna, na allegro do dostania za max 1500 zł, z filterm HEPA, o wydajności przepychania powietrza jakieś 200 m3/h, co absolutnie wystarcza do zapewnienia wysokiego komfortu w niedużym pomieszczeniu, jakim jest schron, grupie 4-5 osób (człowiek normalnie potrzebuje do komfortu oddychania wymiany 30 m3/h, ale projektując trzeba założyć ok. 50 – bo stres, okresy wysiłku fizycznego itd.).

    • panika2008 napisał(a):

      Przy okazji, posiadanie na wentylatorach filtrów HEPA/ULPA to też ochrona przed atakiem biologicznym, na HEPA „odpada”, jeśli mnie pamięć nie myli, 99,9% drobnoustrojów, a na ULPA 99,99% albo 99,999%.

  4. szyym86 napisał(a):

    Zna ktoś polski tytuł tej książki?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner