Schron w piwnicy

W dzisiejszym wpisie będzie odpowiedź na pytanie jednego z czytelników, dotyczące urządzenia funkcjonalnego schronu w piwnicy pod domem.

Znalazłem Pana stronę i powiem szczerzę, że się ucieszyłem bo myślałem, że tylko ja w taki sposób myślę. Mam kilka pytań natury technicznej. Chciałem założyć odpowiedni temat, natomiast nie mogłem znaleźć forum.

A chodzi o to: chcę przygotować schron. Mam dylemat czy wykopać nowy, czy wykorzystać piwnicę swojego domu. Mieszkam na wsi, dom jest po niemiecki ze ścianami o grubości powyżej 0.5m z cegły czerwonej. Jest tylko dylemat ponieważ piwnica wystaję ponad poziom gruntu, gdzieniegdzie mniej gdzieniegdzie sporo (około metra). Myślałem żeby przygotować sobie worki z piaskiem i w razie zagrożenia po prostu obłożyć nimi ściany.

Co do żywności to wiadomo sprawa jest prosta, z wodą tak samo. Planuje do tego kupić kozę z rurami odprowadzającymi spaliny, będzie można na niej przygotowywać posiłki a do tego ogrzeje pomieszczenie. Jeżeli chodzi o opał to myślę nad węglem z racji tego, że skrzynia węgla starczy na więcej niż drewna. W piwnicy są też okienka. Myślę nad tym żeby je zamurować i jedno z nich przerobić na dopływ powietrza, zostawić otwór 15cmx15cm i zabezpieczyć filtrami. W drugim okienku zostawić otwór odpływowy powietrza i przy okazji podłączać rurę od kozy w razie potrzeby.

Jeżeli chodzi o wc to w piwnicy jest studzienka odpływowa po niemiecka i raz na jakiś czas wylewam do niej wiadro z wodą z centralnego ogrzewania (od przelewu) i schodzi bardzo szybko więc z moczem raczej nie będzie problemu, co do drugiej potrzeby to myślę że duża ilość worków foliowych plus szczelny pojemnik plastikowy około 100-150 litrów powinien wystarczyć, zakładając że po 3-4 tygodniach będzie można wyjść na zewnątrz i go opróżnić. Co do higieny to wodę będę miał z bojlera który zawsze jest pełny około 100 litrów plus woda w piecu 40 litrów plus woda z obiegu grzejników jakieś 40litrów. Myślę że po wstępnej filtracji do mycia będzie się nadawała. Oczywiście regał na sprzęt i wymienianie tego sprzętu nie ma sensu, wiadomo o co chodzi.

Mam natomiast dylemat co do oświetlenia. Czy zastosować akumulator 12v120Ah i instalację żarówek na 12v, czy lampy naftowe plus latarki na dynamo, a może wszystko po trochu. I zastanawiam się jeszcze nad obroną przed EMP, czy skrzynia metalowa o grubości kilka milimetrów wyłożona styropianem, płytami stalowymi, folią aluminiową wewnątrz i na zewnątrz wystarczy?

Zacznę odpowiedź od końca, od tematu, na którym znam się najmniej, czyli od zabezpieczenia przed EMP (impulsem elektromagnetycznym, spowodowanym przez burzę słoneczną lub wybuch broni jądrowej w wyższych warstwach atmosfery). O ile wiem, do zabezpieczenia takiego wystarczy dowolny szczelny metalowy i uziemiony pojemnik.

Schron w piwnicy ma całą masę zalet, których nie sposób nie zauważyć. W mojej ocenie do najważniejszych należą:

  • jest blisko domu (a w zasadzie pod nim), więc można się do niej szybko i łatwo (i niepostrzeżenie!) ewakuować,
  • łatwo ją wyposażyć we wszystkie domowe udogodnienia w rodzaju ogrzewania i wentylacji, wody i kanalizacji, itd.,
  • w piwnicy można zmagazynować sporo żywności, którą będzie można łatwo wymieniać, korzystając z niej na bieżąco, np. w wielkiej zamrażarce skrzyniowej,
  • jako że jest pod domem, jest w pewnym sensie ukryta przed wzrokiem wścibskich sąsiadów.

Pytanie tylko, do czego ma nam ona służyć. Bo jeśli do zabezpieczenia się przed skutkami promieniowania jonizującego, to chyba nie będzie ona najlepszym rozwiązaniem. Nuclear War Survival Skills wspomina, że najlepszym zabezpieczeniem za najniższą cenę będzie metrowa warstwa ziemi. Kilkucentymetrowa warstwa żelbetowego stropu nigdy nie da tak dobrej ochrony przed promieniowaniem.

Worki z piaskiem nie wydają mi się dobrym pomysłem, bo przecież ich rozłożenie będzie strasznie długo trwać. Tym bardziej, że obstawić trzeba byłoby nimi całą wystającą ponad poziom gruntu część ściany piwnicy.Tym bardziej, że sterta worków z piaskiem zajęłaby naprawdę sporo miejsca, nie byłoby ją łatwo ukryć…

Proponowałbym też trzymać choć kilka zgrzewek wody mineralnej jako zapas wody.

Do oświetlenia lepszym rozwiązaniem będzie bateria akumulatorów i lampki LED albo świetlówki. Byle nie były to zwykłe żarówki, bo one będą zżerać prąd bardzo szybko. Takie akumulatory można łatwo utrzymywać w pełnym naładowaniu, a zaopatrzenie ich jeszcze w przetwornicę 12-230V pozwoliłoby jeszcze użyć je do podtrzymywania zasilania np. zamrażarki czy pompy centralnego ogrzewania.

Ale skoro ta piwnica JUŻ JEST, to warto byłoby z niej skorzystać. Choćby na schron przeciwko trąbom powietrznym. Docelowo jednak sugerowałbym raczej zbudowanie ziemianki albo osobnego schronu.

 

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

15 komentarzy

  1. HansKlos napisał(a):

    @domowy
    „wystarczy dowolny szczelny metalowy i uziemiony pojemnik”

    Pojemnika nie ma potrzeby uziemiać. Ochronę przed EPM zapewnia klatka Faradaya, tj pojemnik metalowy wewnątrz którego znajdują się chronione przedmioty umieszczone tak, aby nie stykały się ze ściankami pojemnika. Najprostszy pojemnik, np blaszany po kawie wyklejony w środku wykładziną z PCV, która jest dobrym izolatorem. Więcej na http://pl.wikipedia.org/wiki/Klatka_Faradaya jednakże trzeba sobie zdawać sprawę, że nie ma recepty na to aby się zabezpieczyć w 100%, ponieważ izolacja ma określoną przebijalność, a metalowa powierzchnia określoną pojemność elektrostatyczną. Dlatego też dla wielkich metalowych pudeł, które potrafią zebrać potencjał wielu tysięcy volt, stosuje się uziemienie, jako dodatkowe zabezpieczenie przed przebiciem prądu do wewnątrz.

  2. KomaroV napisał(a):

    Hm. Ok wszystko pięknie ładnie cacy,a co w przypadku zawalenia się domu? W Szwecji widziałem pamiątki po zimnej wojnie w postaci schronów pod każdym blokiem mieszkalnym. Od niech uchodził poziomy tunel ewakuacyjny o długości równej 1/3wysokości budynku.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Widziałem podobne rozwiązania w bloku z lat 1950-tych, w którym kiedyś mieszkał kolega, na Ochocie w Warszawie.

  3. Czarny napisał(a):

    a jak zagrożeniem będzie powódź ?

  4. KomaroV napisał(a):

    Dlatego moim zdaniem adaptowanie piwnicy na schron jest kiepskim pomysłem, choć wymaga na pewno mniej pracy niż stworzenie takiego schronu od podstaw. Nie każdy ma szczęście posiadać poniemiecki Regelbau 105D, jak Ci państwo tutaj: http://mazury.info.pl/atrakcje/martiany/index.html

  5. CPa napisał(a):

    „natomiast nie mogłem znaleźć forum.”

    no to zapraszamy : )
    http://boungler.pl/forum/forumdisplay.php?fid=57

  6. Anno napisał(a):

    A co sadzicie na temat takiego awaryjnego filtra do zebranej deszczowki?

    http://allegro.pl/filtr-zewnetrzny-1400l-h-z-lampa-uv-c-wklady-i1971833754.html

  7. Admin RO napisał(a):

    jak użyjesz worków z piaskiem od razu wiadomo, że tam schron, zapasy, żywność…

    źle

    zaizolować podmurówkę, obsypać ziemią (podwyższyć grunt), obsiać trawą

    pomyślmy

    ma wyglądać skromnie, w ogóle ma nie wyglądać, z resztą

  8. coyote napisał(a):

    Dokładnie tak jak napisał powyżej Admin RO . Zrobienie przy okazji dodatkowej , ukrytej pod podłogą lub w ścianie piwnicy skrytki (na żelazny zapas żywności , leki , odbiornik radiowy itd.) nie powinno nastręczać problemów . Trzeba tylko pamiętać żeby ścianka była na tyle gruba by dźwięk przy uderzeniu nie różnił się od wydawanego przez litą ścianę , podłogę . Przy podwyższaniu gruntu można wykorzystać okazje i wkopać kilkanaście metrów plastikowej rury kanalizacyjnej takiej średnicy by można się było przeczołgać . Jedno wejście do tunelu ukryte w piwnicy drugie tak żeby go raczej nie zasypało ale na tyle ustronnie żeby dawało szanse ucieczki przed wdzierającymi się do budynku napastnikami . Rurę tłumaczyć jako izolacyjną dla spodziewanych przyłączy wodnych i kanalizacyjnych .

  9. Boungler napisał(a):

    Generalnie przyjmuje się że wyjście ewakuacyjne ze schronu (piwnicy) powinno być oddalone na 1,4 wysokości okapu budynku pod którym się znajduje.

    Co do ochrony przed EMP to sama ziemia zabezpiecza wystarczająco, trzeba zrobić właściwej grubości nasyp lub nasz schron powinien znajdować się na odpowiedniej głębokości.
    Dodam jedynie że silny EMP wykonuje nawet uderzenie meteorytu, tak więc słońce i atomówa nie jest jedynym źródłem EMP.

    Jeżeli chodzi o schron w piwnicy to jeżeli nie wydamy 20-30 tyś$ na adaptację, schron nic nie będzie wart. Jeżeli ktoś myśli że uszczelni ściany i sprawa załatwiona to się niestety pomyli.
    Schron musi mieć odpowiednia architekturę, izolatkę, atestowane włazy hydrauliczne które podniosą (przewalą) gruzowisko, wyjścia ewakuacyjne.
    – Żarcie i kibelek to są na razie sprawy drugorzędne, więc nie ma ich co poruszać.

    Ewakuacja rurą PCV? Hm… no a jak na końcu tej rury będzie też zawalisko? 🙂 Ponadto to podwaja koszty instalacji kolejnej drogiej śluzy.

    Schron musi być odpowiednio zbudowany, musi być całkowicie izolowany od części zewnętrznej, musi posiadać lekkie nadciśnienie, musi posiadać specjalistyczny układ filtrujący powietrze, agregaty prądotwórcze które mogą pracować w takich warunkach – system odprowadzania spalin (rozpraszania)… łech… lista jest bardzo długa.

    Jako ciekawostkę podam że obecnie odchodzi się już od dysz kondensacyjnych a schrony buduje się na głębokości 8,5 m pod ziemią z kompozytów o różnej strukturze.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Stwierdzenie „bez 20-30 000$ schron nic nie będzie wart” jest daleko idącym nadużyciem.

      Poczytaj o tym, jakie „schrony” pozwoliły przeżyć ludziom w Hiroshimie.

      Między „nic nie wart” a „nie zabezpieczy przed niektórymi zagrożeniami” jest jednak spora różnica.

  10. Boungler napisał(a):

    Nie mogę edytować więc sprostuję:

    Jest:
    …wyjście ewakuacyjne ze schronu (piwnicy) powinno być oddalone na 1,4 wysokości okapu budynku pod którym się znajduje. ”

    Ma być:
    …wyjście ewakuacyjne ze schronu (piwnicy) powinno być oddalone na 1/4 wysokości okapu budynku pod którym się znajduje.

  11. coyote napisał(a):

    @Bougler , zależy jakie są wymagania . Na huragan , opad popromienny czy ostrzał artyleryjski skierowany przeciwko kolumnom wojskowym powinno wystarczyć . Raczej … Wszystko rozbija się właśnie o finanse .

    Co do rury PCV , lepsza taka droga ewakuacji niż żadna . Betonowa jak do przepustów drogowych byłaby pewnie lepsza ale koszty i niepotrzebne zainteresowanie sąsiadów . Co do samego wyjścia to myślałem o prymitywnej ziemiance nakrytej deskami pokrytymi darnią , jak nie da rady rozwalić z buta to przekopujemy się bokiem . Jedynym zadaniem wyjścia jest ewakuacja gdy nie można skorzystać z głównego .
    Ja słyszałem o 1/3 wysokości + 3 metry , może się zmieniło .

  12. coyote napisał(a):

    PS. W czasie wojen czeczeńskich sprawdziły się schrony wykonywane z zakopanego i zalanego betonem wagonu . Ile metrów betonu , ile ziemi nie mam pojęcia . Argumenty w rodzaju 220 mm rakiet niekierowanych z wyrzutni uragan nie wiele dały w czwartej bitwie o Grozny , po ustaniu ostrzału bojownicy zaraz wracali na stanowiska ogniowe .
    W doktrynach wojskowych zmasowany ostrzał niekierowanymi pociskami rakietowymi uważa się za ekwiwalent użycia taktycznej broni jądrowej .

  13. night_rat napisał(a):

    osobna ziemianka jest dobra dla przechowywania żywności, choćby worków ziemniaków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner