Zaproponuj sposób przygotowania Twojego domu i rodziny do przetrwania awarii sieci energetycznej


Masa ludzi wchodzi na bloga szukając odpowiedzi na tak zadaną pracę domową z PO. Ja nie lubię odrabiać za innych lekcji, ale tym razem się poświęcę. Bo taka praca domowa może się Wam jeszcze przydać…

Ale jako, że chciałbym Wam pozostawić miejsce na własną twórczość, rzucę tylko hasła.

Brak prądu

Sieć elektroenergetyczna dostarcza prądu. Gdy padnie, w domach nie będzie prądu. To oczywiste. Na ten bezpośredni skutek musimy się przygotować w pierwszej kolejności.

  1. Alternatywne sposoby oświetlenia — latarki, świece, lampki olejowe.
  2. Alternatywne sposoby przygotowywania żywności i podgrzewania wody użytkowej (np. do kąpieli) — kuchenka gazowa turystyczna.
  3. Zastępstwo dla lodówki i zamrażarki — w mieście się nie da. Na wsi można wykopać dół w ziemi, który posłuży jako zaimprowizowana ziemianka. Zimą wystarczy wystawić żywność na balkon. Ale lodówka dłużej wytrzyma brak prądu, gdy będzie pełna wody w butelkach (one utrzymają chłód). Dodatkowe butelki z wodą warto trzymać w zamrażarce (w tym samym celu, później można je przełożyć do lodówki).
  4. Awaryjne źródło prądu do podtrzymania pracy niezbędnych urządzeń, jak np. pompy i kotła centralnego ogrzewania. Czyli agregat prądotwórczy, zasilacz awaryjny UPS i zapas paliwa.

Brak wody

Gdy nie będzie prądu, nie będzie też wody.

  1. Zapas wody do picia — butelkowana, niegazowana i gazowana woda mineralna. Soki.
  2. Zapas wody do celów higienicznych.
  3. Alternatywne ujęcie wody na wypadek, gdyby awaria miała trwać dłużej. Na przykład beczka pod rynną.

Brak żywności

Jak nie będzie prądu w mieście, padną lodówki w marketach, ale także kasy fiskalne i bankomaty. Nie będzie się dało nic kupić.

  1. Zapas żywności dającej się długo przechowywać (puszki, żywność suszona).
  2. Zapas mąki, cukru, miodu, tłuszczy — półproduktów do wytworzenia np. chleba.
  3. Większy zapas żywności wykorzystywanej na bieżąco, np. ziemniaków, marchewki, itd.
  4. Nasiona zbóż — do przemiału na mąkę, ale też do wytwarzania kiełek (kiełków?).

Inne

  1. Zapas paliwa do samochodu.
  2. Zapas leków i materiałów opatrunkowych.
A więcej do poczytania znajdziesz tutaj.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

17 Responses

  1. Czarny pisze:

    To ja proponuję plan dla siebie:
    Mieszkam w bloku, w mieście, bez windy.
    Jak nie ma prądu – nie ma światła.
    Woda jest, ciepła też, kaloryfery grzeją, gotujemy na gazie.
    Proponuję kilka świeczek w zapasie.
    Jak ktoś nie wytrzymuje bez telewizji – można pograć na gitarze albo w grę planszową.
    UPS jest – do złożenia kompa, ale nie ma co podtrzymywać – jak nie ma prądu nie ma też netu.
    Jakby to powiedzieć – tragedii nie ma – jest pewna niedogodność ale cytując klasyków „nie robiłbym z tego zagadnienia”

    • Survivalista (admin) pisze:

      Skoro nie ma prądu, to prądu nie ma też pompa do centralnego ogrzewania w bloku, ani zakład wodociągów. Nie masz więc ani wody, ani ciepła.

      • Pozyskiwacz pisze:

        Jeżeli awaria prądu trwa kilka godzin, ogrzewanie i woda może być.Może wodociągi i ciepłownia ma własne źródło zasilania?
        To teraz się pochwalę :-)
        Dom, a w zasadzie nieduże gospodarstwo na wsi.
        Woda-własna studnia, jak hydrofor nie będzie działał można czerpać ręcznie.Jakieś 10m od studni do drzwi domu,nie trzeba daleko nosić.
        Ogrzewanie-awaryjnie piecyki kominkowe-„kozy” , 3 szt. Zapas drewna na ok.1-1,5 roku.
        Jedzenie- cukier,ryż, sól , kasze -po kilkadziesiąt kg. Własnoręcznie przygotowanych przetworów , soków,kompotów,dżemów i powideł, kiszonej kapusty i ogórków , itp.na rok-do następnych zbiorów.
        Problemem będzie to że mam prawie całą zamrażarkę (240l) zamrożonych warzyw,owoców i mięsa. Jak na dłużej braknie prądu trzeba będzie szybko przerabiać to na pasteryzowane przetwory.
        Do tego na bierząco: jaja, mleko od kóz,mięso z królików.
        Zboża w zapasie kilka ton + piwnica ziemniaków,marchwi buraczków cebuli itp. Oczywiście żarna, niestety napędzane silnikiem, ale pracuje nad przeróbką na kierat, ew. zawsze można wrócić do ręcznego mielenia.
        Oświetlenie- głównie lampy naftowe (w każdym pomieszczeniu) i świece.Myślę że trochę oszczędzając ma wystarczające światło na pół roku świecenia.Niestety zupełnie brak paneli słonecznych , oświetlenia diodowego itp. Z wyjątkiem kilku latarek i radia na korbkę.
        Transport- dwie klaczki huculskie, na razie jeszcze trochę młode, ale od wiosny zaczną pewnie pracować :-)
        Sporo konnego i ręcznego sprzętu rolniczego.Niestety nie wszystko,ciągle kompletuje i szukam czegoś co jeszcze nie pojechało na złom.Podobnie warsztat, mam kuźnię i podstawowe narzędzia (podobnie jak stolarskie) ale mimo wszystko więcej elektronarzędzi i stare ręczne narzędzia ciągle kompletuje.
        Gdybym nie musiał chodzić do pracy to brak prądu oznacza przede wszystkim więcej roboty w domu i brak możliwości używania podstawowych nawet narzędzi w warsztacie (spawarka, tokarka itp.)Nad tym musiał bym popracować.Zakupić jakiś agregat, dodatkowo znacznie ułatwiły by mi życie panele słoneczne do grzania wody i oświetlenie diodowe zasilane fotowoltaniką. Chciałbym również zmienić sposób wydobycia wody z kołowrotu na pompę abisynkę-znacznie wygodniejszą.No i nadal uzupełniać zbiór konnych i ręcznych narzędzi rolniczych i rzemieślniczych.

  2. ciekawy pisze:

    „półproduktów do wytworzenia np. chleba.”

    Przepraszam, ale jak bez prądu wytworzyć chleb? A piece opalane węglem lub drewnem są dzisiaj rzadkością w miastach.

    • Krzysztof Lis pisze:

      Wszystko zależy od okoliczności. Znam bloki z lat 1950-tych, w których każde mieszkanie miało własną kuchnię węglową, więc są odpowiednie kominy w kuchniach. Trzeba byłoby je tylko przygotować do pracy „w razie czego”. A jeśli nawet to się nie uda, powinieneś być w stanie upiec chleb w gazowym piekarniku. Jeśli takiej możliwości nie ma, to rzeczywiście mąka się do niczego nie przyda, chyba, że do naleśników…

      • godot pisze:

        W Azji nie jedzą chleba a chapti
        http://pl.wikipedia.org/wiki/Chapati
        Bardzo łatwo zrobić, nie wymaga drożdży, a upiec można jak nie na patelni, to na rozgrzany w ognisku kamieniu.
        Ziarno można też w ręcznych „młynkach” przerabiać na płatki, wtedy będą nadawały się do bezpośredniego spożycia lub jako dodatek do innych potraw.

        Jednak najbardziej wartościowe będą gdy się je skiełkuje.

        Warto spróbować jak to się wszystko robi, „w razie czego” będzie jak nalazł;)

        • night_rat pisze:

          placki ziemniaczane, z mąki kukurydzianej czy zwykle podpłomyki, zacierki- zaden problem. a pseudo ciasto jak na chlep da sie nawet przygotować… nad ogniskiem.

    • night_rat pisze:

      chleb można też w piekarniku, jak i inne placki. nie wszystko jest na prąd, nawet lepiej jak nie jest :)

  3. Mc pisze:

    Autor nie postawił jasno sprawy – jak rozległa jest to awaria?
    Czy jest to awaria na danym obszarze, bo szadź zerwała przewody lub auto wjechało w słup jak w Łodzi,
    czy tez jest to awaria globalna.

    To pierwsze zdarza się często i przede wszystkim na to należy być przygotowanym.
    Kiedyś nie byłem zupełnie przygotowany, nie miałem nawet zapałek,
    w efekcie gaz w kuchni zapalałem paralizatorem :)
    Teraz zapałki leżą w dyżurnym miejscu obok fosforyzującego breloczka,
    a przy wejściu na haku ubraniowym wisi czołowa latarka.
    Jest też zapas świeczek, takich do fondue, bardzo praktycznie bo pasują do przenośnych lampionów, mogą też się palić bezpiecznie same w odróżnieniu od wysokich świec które kapią i mogą się przewrócić.

    Tak więc najpierw trzeba sobie odpowiedzieć, moim zdaniem, na pytanie o gotowość na awarię lokalną.

    Awaria globalna jest bardzo mało prawdopodobna (z jakiego powodu? Słońce mało aktywne jest jak na wchodzenie w maksimum aktywności).
    Ale jeśli się zdarzy i będzie trwała długo, to będzie to równoznaczne z resetem technologicznym do początków XIX wieku albo i gorzej.
    Chociażby dlatego, że kopalnia węgla kamiennego potrzebuje kilkadziesiąt megawatów mocy, głównie na wentylację i pompy.
    Bez prądu woda zaleje kopalnię, bez kopalni 90% prądu nie będzie produkowane w Polsce. Nie wiem też czy elektrownie atomowe uda się uruchomić (a wcześniej bezpiecznie wygasić!).
    Jedynie Norwegia i Szwajcaria nie będą miały problemu z hydroelektrowniami.

    Konkluzja: jeśli autor miał na myśli przygotowanie się na globalną awarię sieci, to najlepsza strategią jest przeprowadzka do Szwajcarii.
    Norwegię odradzam, bo kradną dzieci.

    • anonimowy pisze:

      Jak to bardzo mało prawdopodobna ?, na stoperze wyliczyłeś że teraz ma być maksimum Słoneczne ? Naukowcy już jakiś czas temu przesunęli prognozy maksumum Słonecznego na początek (wiosna) 2013, wszystko w oparciu o znane obserwacje i wcale nic nie wyklucza „Wielkiego Wybuchu” na Słońcu. Powiedziałbym że to właśnie może być taka cisza przed burzą.
      Jeśli olbrzymie wybuchy na Słońcu mają miejsce powiedzmy że co ~70 lat to własnie teraz, albo na kolejne maksimum wypada kolejna gigantyczna erupcja.

    • Mc pisze:

      Wielkie CME nadal tak bardzo mało prawdopodobne że szkoda marnować klawiszy na pisanie o tym – chyba ze ktoś nalezy do doom-sekty wierzącej w nieuchronny kataklizm. Każdy ma swoją wizję (nie)szczęścia :)

      Ja tymczasem zweryfikowałem swoje przygotowania do braku prądu w bardziej prozaiczny sposób – żona nie zapłaciła 2 rachunków za prąd, przysłali upomnienie, wpłaciliśmy ale nie wysłaliśmy potwierdzenia a jak się potem okazało, zostały częściowo źle zaksięgowane (jako wyrównanie niedopłaty bo akurat był coroczny odczyt licznika i zmiana prognoz). W efekcie odcięli nam prąd, akurat w piątek – wracamy z pracy – ciemno zimno. BOK oczywiście nieczynny w weekendy.

      Piec CO nie działa, brak ogrzewania i ciepłej wody, dobrze że piecyk w kuchni gazowy, dało się coś ugotować i podgrzać wodę do mycia zębów bo zimna taka ze bolały.
      Latarki na korbkę i nie na korbkę niby miały być pod ręką, ale przy porządkach zostały pochowane.
      Latarki solarne z zimie się nie sprawdzają, nie zdążą się naładować w dzień, wieczorem szybko gasną.
      Knot w jednej lampie wypalony, w drugiej dziecko się bawiło i wkręciło do środka.
      GDZIE W OGÓLE MOŻNA KUPIĆ KNOTY? Proszę nie dawać linków do allegro tylko nazwę/typ sklepu. Internetu nie miałem.
      Paliwo do pochodni i lamp naftowych było w Kauflandzie, tudzież pochodnie ale takie na zewnątrz, na hasło KNOT wszyscy robią wielkie oczy.
      Dom starałem się dogrzać kominkiem, ma on grawitacyjną DGP bez żadnego wspomagania i dobrze, bo by nieczynny wentylator tylko przeszkadzał bez by-passa. Niestety grawitacyjna DGP działa tak sobie, mam wrażenie że większość ciepła oddawana jest przez kominek na dole i nagrzaną od komina ścianę na górze.
      Temperatura w ogrzewanych kominkiem pomieszczeniach 18-20 stopni,
      w sąsiadujących pomieszczeniach (korytarze, kuchnia, łazienka) 17 stopni, w zamkniętej sypialni bez DGP – 15 stopni.
      Gorzej było w piwnicy, poniżej 10, a w garażu, gdzie jest grzejnik – tylko 1 stopień. Obawiałem się, że rury CO zaczną zamarzać i pękać.
      Na zewnątrz było -5 w dzień, w bezchmurną noc spadło nawet do -15, budziłem się w nocy i dokładałem aby kominek nie zgasł.
      Na szczęście w poniedziałek włączyli prąd ale wymagało to wielu telefonów i osobistej interwencji, bo na początek wspominali, że po świętach.

      Godzinę dla Ziemi mamy odrobioną na najbliższe 50 lat.

      A jak Wy jesteście przygotowani do takiego zdarzenia i czy sprawdzaliście to w praktyce?

  4. Peccator pisze:

    Może to truizm, ale przypomnę, że globalny brak prądu to totalny chaos, a co za tym idzie- władza ściągnie całą policję do zabezpieczenia strategicznych instytucji państwa. Ergo – będzie kilkutygodniowa lub dłuższa anarchia. Czyli cokolwiek masz – musisz mieć broń, by tego nie stracić.

  5. Juri pisze:

    To ile tego gazu w butlach turystycznych trzeba miec by nagrzac wody na mycie? ;)
    To juz pokaźna turystyczna butla.
    A jak nie ma wody to co grzać?

    Najwazniejsza jest woda do picia a NIGDZIE nie napisałes by miec filtr do tej wody. Jakikolwiek.

  6. Piotrek pisze:

    Biorąc pod uwagę dzisiejsze ceny energii elektrycznej to awarii nie trzeba, by słabo się robiło. Wystarczy na fakturę popatrzyć. Warto na tą okoliczność pomyśleć o niewielkim kogeneratorze – zasilanym gazem drzewnym (czy w ogóle z biomasy), metanem z biogazowni czy w ostateczności – z butli propan butan 11kg. Takie rozwiązanie jest dość elastyczne i zapewnia i ciepło i prąd.

  7. night_rat pisze:

    dlaczego bez prądu nie ma wody?
    zapas plus dodatkowo magazynowanie na wieść o problemach, jak wszyscy. do tego pobliskie studnie, filtrowanie, hydranty- na parę dni picia starczy.
    na brak sklepowych sprzedaży- mając domek, kupuj po worku cukru,mąki, soli, ryżu, ziemniaków -taniej i zapobiega brakom, podwyżkom cen.

  8. DziadekDragunow pisze:

    Najlepszym sposobem na problemy z prądem to nauczyć się bez niego obywać, jak to napisał pewien mądry człowiek.
    Jeśli chodzi o mnie, mieszkam na wsi, posiadam piece kaflowe, kuchnię kaflową z piekarnikiem i „podkową” wodną ogrzewającą wodę w bojlerze. Bojler jest jednocześnie moim zapasowym źródłem wody pitnej. W kuchni kaflowej można palić (i gotować na niej) nawet wtedy, gdy w zbiorniku nie ma wody. Do innych celów (np spłukiwania toalety, kąpieli) mogę używać deszczówki, mam 2 beczki 200 litrów i ta ilość wystarczała przy obecnej częstotliwości opadów. Wykonałem tylko jedną próbę wykorzystania deszczówki w przypadku braku wody wodociągowej. A na co dzień podlewam deszczówką ogródek i trawnik. Zresztą 500m od domu płynie rzeczka melioracyjna osuszająca leśne łąki, więc problem wody mam z głowy (wodę można pić). Od lodówki mogę się obejść robiąc zapasy produktów nie potrzebujących zimna. Oświetlenie awaryjne zapewniają mi zasilacze awaryjne (UPS) podłączone do akumulatorów samochodowych. Przy dłuższym braku prądu przydały by się jakieś ogniwa słoneczne do ładowania akumulatorów, a ja pewnie zbudowałbym generator „rowerowy”, który przetwarzałby siłę mięśni na energię elektryczną. Fajnie by było oświetlenie oprzeć na technologii LED. Akumulatory kwasowe dedykowane do diesli są trwalsze od „benzyniaków” (mają dużo grubsze płyty ołowiowe i mocniejszą konstrukcję). Dobrze by było postarać się o akumulatory zasadowe. Mają nieco mniejszą pojemność, ale za to można je rozładować do zera i posiadają prawie nieskończoną żywotność (wojsko takich używa). Posiadam kilka lamp naftowych, spory zapas oleju opałowego, świetnie nadającego się do lamp naftowych, dużo tańszego od nafty i oleju parafinowego.
    Jeśli chodzi o ścisłość, masa ludzi w naszym kraju wychowywała się bez elektryczności , a pewna ilość gospodarstw nie ma jej do dzisiaj, więc spokojnie możemy podejrzeć i nauczyć się tego i owego (tak zrobiłem). Niestety, dla niektórych będzie się to wiązało z obniżeniem komfortu życia, ale nie można mieć wszystkiego.
    Mam 2 agregaty prądotwórcze, spory zapas (kiepskiego lecz trwałego) paliwa, akumulatory i UPSy, ale jeśli nadejdzie załamanie energetyki, to będę potrafił obejść się bez tego medium.
    Czytałem kiedyś artykuł o amerykańskich amiszach. Oni chyba też żyją bez elektryczności?
    Może warto się przyjrzeć i nauczyć kilku rzeczy?
    Podczas całkowitego załamania energetyki warto będzie utworzyć jakiś przemysł produkujący potrzebne nam przedmioty i maszyny.
    Można utworzyć zakłady wytwórcze i odtworzyć przemysł, oczywiście w zdrowym znaczeniu tego słowa.

  9. Rufus pisze:

    Popieram! Tytułem życiowego eksperymentu mieszkałem kiedyś w miejscy bez prądu – i powiem Wam – że nie jest tak źle!
    Kiedy naprawdę go potrzebujesz to po prostu uruchamiasz zasoby. W większości sytuacji trzeba wykorzystywać naturalne pasywne metody. Jestem zwolennikiem dobrego gospodarowania drewnem do celów grzewczych, można je zapewne wykorzystać do energetycznych – typu turbina parowa. Czemu nie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.