Agregat prądotwórczy
Na krótką metę awaryjnym źródłem prądu dla Twojego domu może być zestaw baterii alkalicznych. Da Ci on pewnie kilka dni samodzielności (niezależności), ale nie zapewni samowystarczalności. No i nie wystarczy, by zasilać najbardziej energochłonne urządzenia elektryczne, takie jak np. klimatyzator, czy narzędzia elektryczne.
Lepszym rozwiązaniem będzie zakup agregatu prądotwórczego (choć z drugiej strony baterie do latarek czy radia też się przydadzą). Temu urządzeniu poświęcony jest dzisiejszy artykuł.
Agregat prądotwórczy to urządzenie składające się z silnika spalinowego, prądnicy i elektroniki. Zużywając paliwo, wytwarza on energię elektryczną. Oferta tego typu urządzeń jest naprawdę bardzo szeroka, począwszy od tego, że można kupić agregaty na różne paliwa:
- benzynowe,
- na olej napędowy,
- na gaz LPG,
wytwarzające prąd
- jednofazowy,
- trzyfazowy,
- podające także prąd stały (o napięciu 12 lub rzadziej 24 V).
W większości przypadków, agregat prądotwórczy można uznać co najwyżej za awaryjne źródło prądu, do wykorzystania przez krótki okres. Jeśli chcesz mieć trwałe, samodzielne, samowystarczalne źródło prądu, lepiej pomyśl o bateriach słonecznych albo turbinie wiatrowej.

Kółka i rozkładane rączki ułatwiają przenoszenie agregatu w inne miejsce, gdzie będzie potrzebny. Foto: lasgaritas.
Wybór paliwa dla agregatu
Przy zakupie agregatu prądotwórczego, podstawowym kryterium będzie wybór paliwa, na który ma on pracować.
W tej chwili olej napędowy jest droższy od benzyny a najtańszym paliwem dla agregatu będzie LPG. Ale nie proponowałbym wybierać agregatu pod tym kątem. Ważniejsze jest to, by możliwe było zapewnienie odpowiednio dużego zapasu paliwa.
A zapas musi być spory. Agregat będzie zużywać od 0,5 do kilku litrów paliwa na godzinę pracy. Nie ma co jednak zakładać, że będzie pracować non-stop, całą dobę. Rozsądniejsze będzie uruchamianie go tylko w miarę potrzeb, na godzinę lub kilka godzin. Bez względu na wszystko, zapas paliwa powinien wystarczyć na co najmniej dwa tygodnie pracy.
Proponuję wybrać agregat na takie paliwo, które kupujesz dla samochodu. Dzięki temu będziesz mieć możliwość łatwej wymiany zapasu paliwa, aby zapewnić jego przydatność do użycia.
Alternatywne paliwa dla agregatów prądotwórczych
Jeśli chcesz traktować agregat prądotwórczy jako zabezpieczenie również przed kryzysem paliwowym, zacznij się zastanawiać nad możliwością wykorzystania paliw innych, niż ropopochodne.
LPG nie jest taką alternatywą. Jest tańsze, bo ma mniejszą akcyzę, ale też jest wytwarzane głównie z ropy naftowej. CNG, czyli sprężony gaz ziemny, wydaje się być lepszym wyjściem. Ale agregaty nadające się do podłączenia do domowej rurki z gazem ziemnym nie są w zasięgu przeciętnego użytkownika. Można próbować eksperymentu z przeróbką agregatu benzynowego (czy takiego na LPG) do zasilania na gaz ziemny.
Jeśli masz agregat z silnikiem wysokoprężnym, możesz zainteresować się biodieslem i olejem roślinnym. Ale jeśli nie zadbasz o własne źródło oleju, nie masz co liczyć na pewność dostaw paliwa.
Rozwiązania widzę dwa:
- alkohol etylowy, czyli etanol, który możesz produkować we własnym zakresie, z najróżniejszych surowców zawierających cukier,
- gaz drzewny, który da się wytwarzać z drewna, słomy, węgla drzewnego, węgla, itd.
O czym pamiętać kupując agregat?
Przede wszystkim o tym, że im tańszy, tym gorszy. Taniość agregatów z czegoś musi się przecież brać.
Druga kwestia jest taka, że agregaty zazwyczaj nie dają prądu o jakości wystarczającej dla bardziej wrażliwych urządzeń, jak np. lodówka, czy elektronika. Raczej nie wytrzymają też napędu takich urządzeń jak spawarki.
Moc agregatu należy dobierać do mocy zasilanych urządzeń, uwzględniając, że przy uruchamianiu silnik elektryczny pobiera więcej energii, niż jego moc znamionowa.
No i ostatnie — jeśli myślisz o zabezpieczeniu swojego domu na poważnie, to jeden agregat to za mało. Lepsze będą dwa.
Related posts:
- Prąd – alternatywne źródła zaopatrzenia
- Zaproponuj sposób przygotowania Twojego domu i rodziny do przetrwania awarii sieci energetycznej


Pierwsze słysze. Skąd te informacje ?
Gdyby nawet to stanowił jakiś problem to koszt aku+falowników przy cenie “dobrego agregatu” i paliwa na kilka dni jest niewielka.
Z tego co mi wiadomo to nie istnieją agregaty na gaz drzewny, na alkohol etylowy również nie słyszałem, choć na pewno istnieją.
Agregaty na LPG praktycznie nie istnieją na rynku. Przeróbki agregatów są bezsensowne. Na gaz ziemny jedynym rozwiązaniem są piece z silnikiem stirlinga za ponad 40 tyś, jeszcze niedostępne na polskim rynku.
Autor chyba nie miał do czynienia z agregatami, bo żadnych konkretów nie podał, żadnych rozwiązań.
Konkretne rozwiązania można podawać dla konkretnych problemów. Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Chyba, że Ty takie znasz, to chętnie opublikujemy tu na blogu jako wpis gościnny.
Agregaty na LPG znalazłem na Allegro, nawet niespecjalnie musiałem szukać. Ale jestem skłonny się zgodzić, że trzy urządzenia na krzyż to rzeczywiście nie jest duży wybór.
Przeróbka gaźnikowego silnika na etanol nie jest trudna, ale wykracza poza zakres tematyczny tego bloga.
Co do jakości prądu, widziałem UPS spalony przez agregat, podłączony do niego po to, by zaopatrzyć w prąd komputer. Komputer wytrzymał, UPS — nie. Podobna uwaga tyczy się przetwornic 12/230, nie każda daje sinusoidę, czy coś choćby do niej zbliżonego.
Nie próbowałem podłączać spawarki do agregatu prądotwórczego, ale widziałem kilka aukcji z napisem “żaden agregat nie pociągnie spawarki ani migomatu, proszę odpuścić takie zapytania, skoki napięć palą prądnice i AVR”. Uznałem, że sprzedawcy znają się na rzeczy i nie weryfikowałem tego dalej.
No w końcu konkrety…
Jeśli chodzi o UPS spalony przez agregat… cóż ktoś nieumiejętnie podłączył, jeśli ja miałbym to lączyć najpierw doinformowałbym się, dokupił zabezpieczenia, proste i tanie filtry wygładzające, nadmiarowoprądowe, itp… (pytanie do elektroników)
Jeśli chodzi o falowniki to na przedmiocie “Urządzenia techniki komputerowej” słyszałem że zasilacze komputerowe wręcz lubią przebieg prostokątny a nie sinusoidalny. Natomiast nie do końca rozumiem tej potrzeby stosowania UPSów do agregatu który powinien przecież dawać prąd o znanych parametrach, sinusoidalny i o znanych parametrach (tak plus, minus). Jeśli osoba była kumata i dobrze wszystko połączyła, to podejrzewam że sprzęt był po prostu “chiński”.
Masz rację nie omawiamy szczegółów konkretnego przypadku, jednak wypadałoby to trochę usystematyzować, podać przykłady, jakikolwiek konkret.
Nie ma żadnego problemu z obsłużeniem spawarki przez agregat, nie ma problemu z ciągłą pracą komputera na agregacie. Jest tylko kwestia odpowiedniej ceny
Chcesz mieć moc i stabilność to barierą jest tylko kwestia ceny, za ok. 6500 masz już honde ze stabilnym prądem na wyjściu. Elektronika chodzi na nim bez problemu od 3 lat, choć stary athlon na chińskim agregacie z allegro za 300pln też mi poszedł ale to był tylko krótki eksperyment.
Dokładnie, spawarka i agregat, lub komputer i agregat to nie problem, wszystko powinno działać bez problemów (Inna sprawa że spawarki nie lubią się z komputerami
).
Jeśli chodzi o pomysł z hondą, to oczywiście jest to jakieś wyjście, a auto zawsze dobrze mieć, tylko pokaż mi jaka jest wydajność produkcji energii. Na pewno spalanie będzie nawet kilkukrotnie większe niż w stworzonych do tego agregatach i sposób będzie racjonalny tylko w szczególnych sytuacjach .
Rozwiązanie warto jednak brać pod uwagę, warto posiadać przetwornicę 12/230.
Chodziło zapewne o generator firmy Honda
Co do alternatyw – może jakaś turbinka parowa?
Na parowozach były takie stosowane, moc kilkaset W, niestety 24V:
http://parowozy.net/technika/oswietlenie
Problemem byłaby wytwornica pary/kocioł – na to trzeba mieć papiery.
Napięcie 24V to nie problem, można sobie złożyć układ na prąd stały właśnie z takim napięciem. Jeśli mam być szczery, to nawet lepiej mieć układ na 24V, niż na 12V, bo przy tej samej mocy prądy są mniejsze. A napięcie wciąż jest relatywnie popularne, można podpiąć np. ładowarkę do telefonu komórkowego bezpośrednio.
Tylko teoretycznie jest lepiej. W praktyce w amatorskim home-survivalu raczej bezsensowne. Kilka powodów:
1. Agregaty bardzo często mają już prostowniki 12V, którymi możemy ładować akumulatory
2. Zasilanie awaryjne światła warto zrobić na 12V, ponieważ na to napięcie mamy gotowe rozwiązania żarówek LED (MR16)
3. Więcej jest sprzętu na zasilanie 12V typu przetwornice, ładowarki. Jeśli jakieś urządzenie typu ładowarka do tel/akumulatorków działa na 12 i 24V to większe straty będą po podłączeniu akumulatora 24V
4. Wysoki prąd nie jest właściwie wielką zaletą, bo duże prądy ma dostarczyć nam agregat.
5. Jeśli wszystko padnie, wolałbym mieć sprzęt na 12V, bo jeśli teraz jest popularniejszy (tańszy), będzie popularniejszy w czasach po SHTF.
Tu jest ciekawe rozwiązanie:
http://www.greensteamengine.com/
generator napędzany silnikiem parowym,
para z kolektora słonecznego.
Ciekawe, jaką to ma sprawność w porównaniu z ogniwami fotowoltaicznymi.
Podejrzewam że porównywalną, z drugiej strony ogniwa się starzeją i zależą od słońca, a parę można uzyskiwać też z kotła, silnik można tez serwisować.
A przypadku grzania słońcem kocioł z parą jest buforem energetycznym,
w fotoogniwach napięcie się waha gdy są przelotne chmury.
Tłokowy silnik parowy plus kolektor słoneczny mają sprawność raczej gorszą (kilka %?), od fotowoltaiki (15%). Pewnie nie bez powodu nigdzie nie można tej sprawności znaleźć.
Ale w naszym przypadku nie sprawność jest istotna, tylko cena za 1 kW mocy.
http://ogrzewnictwo.pl/artykuly/gazowa-elektrocieplownia-w-kazdym-domu-whispergen
http://www.motorgas.pl/agregaty_waukesha.php#vgf
Jakiego konkretnie diesla polecacie? Potrzebuję 5kW, z rozrusznikiem elektrycznym, do częstej eksploatacji.
Mam Hondę w benzynie 2kW i jest OK, ale potrzebuję coś mocniejszego. Miałem też chińczyka z marketu za 1000zł, rozpadł się po ok.150-200h.
Bardzo interesujący temat. Akurat temat agregatów bardzo mnie interesuje. Może nie do zasilania instalacji el. w domu, bo tu to sobie jakoś poradzę, ale do zasilania elektronarzędzi w warsztacie. Wiertarki, szlifierki,kompresor,tokarka,spawarka transformatorowa,piła do drewna,pompa do wody, migomat. Potrzebuje 4 kW , ale nawet 2-2,5 kW by mi wystarczyło (z wyjątkiem kompresora).Nie wiem tylko ile biorą spawarki , muszę sprawdzić. Chociaż tu mam pomysł- mogę dostać spawarkę “wirówkę” zasilaną silnikiem elektrycznym 7kW i myślę że stosunkowo łatwo można by ją przerobić na zasilanie silnikiem spalinowym , np. z “malucha”.Zakładam silnik benzynowy , bo sądzę że w razie “W” łatwiej takiego przystosować do paliw alternatywnych – etanolu lub/i gazu drzewnego niż diesla.
Wszyscy piszą że Chińskie agregaty z marketów psują się po niedługim czasie, ale nigdzie nie spotkałem się z informacją co się konkretnie psuje. Może zakładając dostęp do narzędzi, materiałów i umiejętności, taniej by wyszło “podrasowanie” takiego chińczyka za np. 800zł niż kupno używanej Hondy za 3500 ?
Mój głośno zastukał w czasie pracy i się wyłączył. Później w ogóle nie chciał wystartować. Nawet nie próbował zaskakiwać.
Co poszło nie wiem, nie pójdę przecież z nim do mechanika samochodowego, bo używany chińczyk jest i tak bez wartości. Może był jakiś drobiazg, kto wie, nie znam się na mechanice silników.
Kupiłem Hondę, pracuje do dziś.
Jeszcze taka ciekawostka. Kupiłem swój agregat w Castorami, to NuTool, kosztował wówczas 999zł, teraz są o 200zł tańsze.
I tu uwaga! Nie był do końca poskręcany! Po odpaleniu zaczął wszędzie wyciekać olej. Wziąłem klucz i podokręcałem wszystkie nakrętki. Wszystko było niedokręcone, nie tylko miska olejowa. Nie było ani jednej dokręconej śruby czy nakrętki.
Co do NuToola, jednego chyba 2kW mamy w firmie. 5 lat i działa, w sumie całkiem spokojnie, na + dobry silnik briggs&stratton, tylko ten skok na wyjściu. Często, gęsto elektronika się wieszała podczas pracy na nim. Ale fakt na początku trzeba było go sobie poskładać
Co zaś tyczy się zawodnych chińczyków, polecam dla własnego doświadczenia rozebrać taką maszynkę za 300pln, doświadczenie bezcenne. Tylko człowiek się potem zastanawia jak to jest, że taka maszyna działa, magia!
Z doświadczenia z chińskimi “urządzeniami” mogę napisać, że podrasowanie Chińczyka za 800 zł wyjdzie podobnie jak kupno markowego sprzętu + w cholerę roboty (albo i więcej).
Jak chcesz oszczędzić to dozbieraj i kup coś porządniejszego.
Z czego to wynika: głównie z niskiej jakości użytych materiałów i samej budowy. Niskiej jakości łożyska, nity zamiast śrub, szajs-metal rozpadający się po krótkiej pracy, itp. Oprócz tego sama konstrukcja jest często nieciekawie zaprojektowana, przez co chiński sprzęt to często jednorazówki do tego często dosyć niebezpieczne dla użytkownika. Raz odpalisz a potem coś się rozleci.
Powiem tak, jak jesteś bogaty kup chińczyka – albo lepiej pieniądze na niego wyrzuć/spal/daj komuś – na jedno wyjdzie
micro combined heat and power
http://www.microchap.info/micro_chp_products.htm
Mój plan jest troszkę inny:
1. wpierw zasilanie awaryjne oparte na akumulatorach+przetwornia albo ups
2. może potem agregacik.
Zasilałoby to kluczowe elementy (sterownik, pompa, ledy w komunikacji) przez krótki okres. Bo krótkie przerwy w zasilaniu sa najczęstsze i najbardziej upierdliwe.
Ja właśnie mam taką rzerwe w dostawie pradu od 21:45. Na początku myślałe, że świetlówka padła ale zaraz laptop ni powiedział, że działa z bateri.
W domu wielokrotnie mówiłem o agregacie ale zawsze mnie zbywali na bok ale może dzisiejsza zimna moc u rodzinki o bok i da do myślenia o zakupie tego.
Czytałem wiele wpisów autora tego bloga, a w szczególności te dotyczące katastrof nuklearnych, promieniowania itp. Sam interesuje się survivalem i fizyką jądrową. Muszę jednoznacznie stwierdzić, że autor w wiekszosci przypadków nie ma pojęcia o czym pisze. Turbina wiatrowa? Po pierwsze koszta, po drugie, jeżeli chcemy postawić sobie przydomowy wiatrak, to musimy załatwić koncesję.
Czytałem wiele wpisów autora tego bloga, a w szczególności te dotyczące katastrof nuklearnych, promieniowania itp. Sam interesuje się survivalem i fizyką jądrową. Muszę jednoznacznie stwierdzić, że autor w wiekszosci przypadków nie ma pojęcia o czym pisze. Turbina wiatrowa? Po pierwsze koszta, po drugie, jeżeli chcemy postawić sobie przydomowy wiatrak, to musimy załatwić koncesję.
“Nawet zwykłe ubranie czy skafander przeciwchemiczny będą w pewnym zakresie skuteczne, bo pochłoną część najmniej przenikliwego promieniowania” Ubranie nie pochłania promieniowania, skafander też.
Chowanie się w ziemiance? Zdmuchnie nas fala uderzeniowa, a jeżeli umiejscowimy ją dalej to i tak nie warto się chować, bo w ziemiance nie mamy filtrowentylacji. Błędy mogę znaleźc w każdym artykule, więc nie słuchajcie każdej rady autora bo w razie czego zginiecei razem z nim
Na końcu dodam, że nie każdy post jest bezsensowny.
Pozdrawiam, LEON
Zanim zaczniesz komuś zarzucać wprowadzanie w błąd, najpierw sam się doucz.
Ziemianka spokojnie zabezpieczy Cię przed promieniowaniem, a o wentylację zadbać nie problem. Przed falą uderzeniową też Cię zabezpieczy. Jeśli nie wierzysz, poczytaj, co chroniło ludzi przed śmiercią w Hiroshimie.
Chętnie poczytam, skąd wziął Ci się ten absurdalny pomysł, że na turbinę wiatrową potrzebna jest koncesja.
Doucz się też o promieniowaniu, bo bredzisz.
Douczać się już nie muszę bo w temacie, radioaktywności, skutków wybuchów jądrowych, dozymetrii itd siedzę jakieś hmm 8lat?
Tak przed promieniowanie od strony fizycznej ochroni, nie napisałem że nie, chodzi mi o filtrowentylację, chyba nie zrobisz jej z bibuły? waty? Jeden wdech i po Tobie. Ludzie chowali się w dołach, zagłębieniach, częsć przeżyła, część się spaliła, a reszta doznałą poważnych oparzeń (wolał bym umrzeć)
Koncesja absurdem? Tak się składa, że jestem na Ochronie środowiska i robiłem pracę na temat energii wiatrowej i takowa jest potrzebna.
Częściowo się zgodzę, czasami pan Krzysztof wali absurdami.
Na pewno najbardziej przydatne byłyby dobre prawdziwe piwnice pod domem, z miernikami promieniowania i dobrym zaopatrzeniem.
Nie wiem jak z tymi ziemiankami, na pewno przydałaby się taka, wiem jedno żeby zabezpieczył cokolwiek to musimy tam być ! Jakoś jednak wątpię aby wrogie państwo albo nasze słóżby mogły nas powiadomić o ataku. Jeśli jednak dostalibyśmy jakiś sygnał i udałoby się być w ziemiance w czasie ataku to mogłoby nas bardzo wiele ominąć, zła ziemianka mogłaby też zawalić sie po wybuchu i też oszczędzić nam wiele cierpień
To tak okiem laika.
Jeśli chodzi o wiatraki, to oczywiście trzeba mieć zezwolenie… jeśli chcemy produkować prąd choćby na potrzeby własne. Tylko że z tym nie ma problemu, gdzieś czytałem że możemy tą energią elektryczną tylko np. grzać wodę (a nie np. ładować akumulatorów, oświetlać), w przypadku konieczności to nikt nie będzie się tym przejmować i zacznie oświetlać i robić co mu się podoba.
Czyli reasumując – można legalnie posiadać, ale trzeba kombinować. Tak jak z bronią palną (czarnoprochową), każdy legalnie i bez formalności może się zaopatrzyć we wszystkie potrzebne elementy, nie może tylko z tego skorzystać.
W wielu przypadkach lepiej mieć jednak baterie słoneczne – nie rzucają się w oczy, i dużo łatwiej ukryć
Pomieszanie z poplątaniem.
1. Koncesję na elektrownię wiatrową/wodną/solarną itp owszem trzeba mieć, ale TYLKO gdy nadwyżki energii sprzedaje się do sieci!
Jeśli tylko na własny użytek, to nikt wam nie zabroni, ALE:
2. na wybudowanie elektrowni wiatrowej (a konkretnie masztu tej elektrowni) potrzeba zezwolenia, bo to jest wolnostojąca budowla – nie dotyczy małych wiatraczków np. o osi pionowej, zabudowanych w obrysie budynku.
3. Przy większych wiatrakach dochodzą sprawy ochrony środowiska, poziomu hałasu.
Co do akcyzy, to na szczęście zmieniono prawo i posiadając generatory poniżej 1MW nie podłączone do własnej sieci, nie płaci się akcyzy za zużycie energii którą się samemu wyprodukowało (a był taki bubel prawny
Podsumowując – sama idea blogu świetna, ale trzeba popracować nad merytoryką, a nie obrażać się i tupać nogą.
Mc — staram się, by wszystko, co tu piszę, było zgodne z prawdą. Z tego powodu czasem się wściekam, gdy ktoś zarzuca mi, że się mylę, bo tak mu się wydaje. Ale wszelkie merytoryczne uwagi dotyczące treści tu przedstawianych przyjmujemy z otwartymi rękami. Jeśli więc zauważysz gdzieś jakąś nieścisłość, wal śmiało w komentarzu, tylko postaraj się podrzucić coś dodatkowego do poczytania, żebyśmy nie musieli wierzyć na słowo.
“postaraj się podrzucić coś dodatkowego do poczytania, żebyśmy nie musieli wierzyć na słowo.”
Słusznie, zabrakło linku do aktualnej ustawy “Prawo Energetyczne”,
http://www.ure.gov.pl/download.php?s=1&id=4571
Jak się w to wczytałem, to widzę że teraz nawet bardziej poluzowali te wymagania względem tego co było w 2010.
PS. Krzysztof, z tym Falloutem to pojechałeś…
Od 15 lat gram w Quake, ale nie uważam się za speca od wojskowości
Przecież to nie było nic więcej, jak (mało czytelny) żarcik.
Argument, że “jesteś na czymś” mnie nie przekonuje. Ale jeśli wskażesz mi podstawę prawną dla swojego stwierdzenia, będę BARDZO wdzięczny. Naprawdę. Może od kilku lat żyję w naiwnym przeświadczeniu, że koncesja na produkcję prądu z wiatraka nie jest potrzebna, a cały czas jestem w błędzie? Może na wszystkie przyuliczne wiatraki z bateriami słonecznymi do podświetlania znaków zarząd dróg ma koncesję? Kto wie.
Wracając do promieniowania i ziemianki, nie chciałbym tu robić bałaganu, więc jeśli miałbyś jakieś uwagi co do tego tematu — wpisz je w komentarzach do wpisu o maruderach, tam Artur poruszył ten temat szerzej.
W skrócie: ziemianka chroni przed promieniowaniem, a jeśli jest dobrze zbudowana, to też przed podmuchem po wybuchu. W Hiroshimie wybuch przeżywali ludzie w prostych schronach przeciwlotniczych. A z filtracją powietrza też nie ma co przesadzać. Samo powietrze nie jest radioaktywne. Radioaktywne są pyły niesione niekiedy przez to powietrze (bo nie przez cały czas), które można w bardzo dużej części odfiltrować z powietrza. Nie ma tu nic trudnego.
Jeśli się z tym nie zgadzasz, napisz proszę swoje stanowisko w podlinkowanym wpisie, najlepiej podrzucając jakieś odnośniki do źródeł popierających Twoje tezy. Samo “siedzenie w temacie” to dla mnie mało, ja w temacie promieniowania “siedzę” dobre 12 lat.
Kurczę, czy tu na prawdę spotkało się dwóch fizyków jądrowych? To dość rzadka profesja w Polsce. Bo chyba mówicie o 8-12 latach doświadczenia _zawodowego_ w tym temacie, a nie o kilku popularno-naukowych artykułach przeczytanych na przestrzeni 12 lat. Jeśli to jednak to drugie, to dajcie spokój, żadni z was eksperci.
Ja 12 lat temu zacząłem grać w Fallouta i interesować się tym zagadnieniem, dlatego napisałem, ze “siedzę” w temacie (używając cudzysłowu). Jakieśtam podstawy fizyki jądrowej miałem na studiach, ale rzeczywiście — ekspert ze mnie żaden.
O wiatrakach źle rzecz skonkretyzowałem, nie chodziło mi konkretnie o pozwolenie o dostawy prądu ze swojego wiatraka tylko o postawienie obiektu masztowego, te jest nam potrzebne o czym sam/Pan wie. Nie będę już robił bałaganu i zaśmiecał tego wątku.
Pozdrawiam
Zasadnicze pytanie – do czego nam potrzebny ten agregat. Dla potrzeb “survivalu” nikt nie będzie napędzał nim pralki, lodówki czy spawarki. Raczej światło, może CB-radio. W przypadku klęski typu powódź – pompę, w razie kilkudniowego braku zasilania w środku mroźnej zimy – pompę w piecu C.O. Na takie potrzeby w zupełności wystarczy najtańszy agregat poniżej 1kW. Taki jednofazowy od wszelkiej biedy podłączymy do naszej instalacji “od d… strony” czyli przez najbliższe gniazdko, oczywiście po odcięciu się wcześniej od sieci na bezpieczniku głównym. U mnie tak to jest skonfigurowane. Ponadto mam akumulatorownię i przetwornicę sinusoidalną, która w “szczycie” zasila najważniejsze odbiorniki pracujące non-stop (turbina kominkowa, pompa obiegu c.o., automatyka, może być także lodówka) – a w nocy się doładowywują akumulatory (w tym roku dokupuję panele fotowoltaiczne – w naszej strefie klimatycznej nie ma co oczekiwać cudów ale zawsze coś). Oświetlenie mam na kompaktach i ledach, razem mocy zainstalowanej w domu mniej niż 500W, dwa osobne obwody (parter, piętro) każdy rezerwowany na zwykłym starym UPS do kompa – podtrzyma światło w całym domu nawet parę godzin. Dlatego dla tych potrzeb efektywny czas pracy agregatu wyniesie kilka – kilkadziesiąt godzin w roku – i w zupełności wystarczy tani sprzęt za kilka stów z allegro. Gdy potrzebujemy naprawdę sporej mocy i przez długi czas – rzędu paru kW – polecam zakup wojskowego agregatu z demobilu (na PAB-4) – też są na allegro. Szkoda strzelać z działa do komara.
To zależy od tego, ile mamy pieniędzy. Absolutnym minimum moim zdaniem jest napędzenie tego, co jest niezbędne do zapewnienia choćby podstaw komfortu — hydrofor, pompy ogrzewania, wentylacja, trochę oświetlenia. Z wyjątkiem hydroforu pociągnie to wszystko przetwornica z akumulatorów, wtedy rzeczywiście wystarczy doładowywanie akumulatorów.
Panowie, jak już się ma te akumulatory i przetwornicę, to czym je lepiej doładowywać?
- zwykłym agregatem?
- DiY agregatem na bazie alternatora?
Wyżej pisałem, agregaty mają prostownik 12V, powinien wystarczyć do naładowania akumulatora, ewentualnie można inny prostownik zastosować, bo jeśli agregat dawałby równe 12V to trudno dobrze naładować aku.
“Agregat na bazie alternatora??” o co Ci chodzi, taki “agregat” na bazie alternatora masz w aucie jak wrzucisz na luz
.
mam na myśli konstrukcje typu:
http://theepicenter.com/tow02077.html
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=6819676#6819676
http://www.elektroda.pl/rtvforum/viewtopic.php?p=6196852#6196852
Bo nie wiem czy skoro najpierw chce mieć aku+przetwornicę, to potem potrzebny “prawdziwy” agregat, czy wystarczy taka samoróbka.
Czesc Gosciu, mam do ciebie pytanie jakie akumulatory poleczasz, tzn ja jestem wielkim laikiem w temacie, tak wiec wszystkie informacje na temat twojego systemu energetycznego w domu beda przydatne. Odnosnie oswietlenia led, czy wystarcza zwylke zarowki led-owe aby zmniejszyc zuzycie.
Pozdrawiam,
Ewa
szukaj akumulatorów które są dedykowane do obsługi systemów fotowoltaicznych (czyli obsługujące panele solarne w domach) – akumulatory kosztują sporo bo np. 100 Amperowy to wydatek rzędu 700 zł. plusem jest jego żywotność, zdecydowanie przewyższająca akumulatory tradycyjne (ołowiane). Nie chcę tutaj robić oftopika ale jeżeli chcesz więcej na ten temat poczytać to tutaj masz wątek i rozpiskę żywotności akumulatorów: http://boungler.pl/forum/showthread.php?tid=1318
Jeżeli akumulator ołowiany (są to najtańsze obecnie akumulatory na rynku) wytrzymuje powiedzmy efektywnie 2 lata to żelowe dedykowane do paneli słonecznych mają zdecydowanie lepsze parametry:
VRLA AGM 7 -10 lat
VRLA GEL (żelowe) 20 lat
Ceny to około 700-900 zł / 100Ah
Swój system będę opierał właśnie na takich akumulatorach.
Tutaj przytoczę również wypowiedź kolegi, który napisał aby agregatu używać wyłącznie do utrzymania napięcia krytycznego – zgadza się!
Mój system będzie pracował na Akumulatorach do czasu kiedy zostanie usunięta awaria prądu, jeżeli nie zostanie usunięta – akumulatory będa ładowane z solara a dom będzie utrzymywane chwilowo agregatem.
Mam akumulator żelowy Huiwei 12V 250Ah (kosztuje około tauzena). Z niego w szczycie ciągnie przetwornica 500W. W pozaszczycie przekaźnik rozłącza przetwornicę a załącza ładowarkę 30A. Sieć i przetwornica są załączone przez APZ (automatyczny przełącznik źródła) z priotytetem dla przetwornicy tj gdy przetwornica zostaję wyłączona natychmiast załącza się sieć. W przypadku zaniku napięcia sieciowego przekaźnik “puszcza” i załącza przetwornicę (odpina ładowarkę) i APZ zasila obwód z przetwornicy – wtedy układ działa jako UPS. Całością steruje przełącznik zegarowy, a zasilanie sieciowe jest dodatkowo puszczone przez APF (automatyczny przełącznik faz – czasem jak to na wsi jednej fazy chwilowo brak i wtedy automat przełącza na inną – podobnie zrobi, gdy jedna z faz spadnie poniżej ustalonego minimalnego napięcia albo przekroczy zadane maksymalne napięcie).
Co do ładowania akumulatora z generatora spalinowego mającego stabilizowane napięcie 12V to można nim od biedy częściowo podładować bardzo wyczerpany akumulator (tzn taki, którego napięcie spadło poniżej 12V powiedzmy do dopuszczanego 10,5V). Naładować full się nie da, gdyż napięcie ładowania akumulatora musi być wyższe niż jego samego – zależnie od trybu pracy i typu akumulatora (kwasowy, żelowy) normalnie wynosi od 13,8V (żel, praca buforowo – stand by) do 14,5V (praca cykliczna – jak u mnie, przy czym moja ładowarka daje w automacie 13,8V – ręcznie mogę podnieść i do 15V – przy czym u mnie idzie ładowanie przez regulator który ma ustawione napięcie ładowania 14V max – docelowo regulator będzie obsługiwał także baterie słoneczne – posiada też obwód nadmiaru – tzn gdy akumulator nie jest w stanie “połknąć” więcej prądu a solar wciąż go daje, jest on kierowany na taki obwód – grzałkę 12V w baniaku na ciepłą wodę użytkową).
Domowy survival i Projekt Boungler znowu trafiły do mainstrimu
W ostatniej Zbrojnej Polsce jest obszerny artykuł na nasz temat – polecam przeczytać.
Ja użytkowałem służbowo trochę agregatów więc mogę napisać coś z życia.
Przede wszystkim jeśli myślicie o sytuacjach kryzysowych to szukajcie czegoś co mało pali, i pali paliwo łatwodostępne w razie kryzysu. Czyli tylko benzyniak i tylko małopalący.
Polecam zainteresować się agregatami z inverterem. Potrafią one przy niższym obciążeniu obniżyć prędkość obrotową silnika, dzięki czemu mniej spalają paliwa.
Normalny agregat tego nie potrafi, benzyniak z supermarketu na prądnicy dwupolowej będzie musiał pracować cały czas na aż 3000obr/min bez względu na obciążenie (aby dać na wyjściu 50Hz). Pomijając spalanie to strasznie głośne to.
Agregaty Hondy, te z inverterem, zgodnie z obiegową opinią są faktycznie dobre (i mówię to mimo to, że nie jestem fanem japońskiej motoryzacji ani za japońszczyzną nie przepadam w ogóle).
Jeśli chodzi o chińszczyznę to godny polecenia jest Kipor, też produkują agregaty z inverterem. W cenie hondy można kupić ze dwa czy trzy takie Kipory, więc są godne rozważenia.
A apropo agregatów z regulacją napięcia nizszej klasy. Ja podłączałem komputery bezpośrednio do agregatu z AVR (mechaniczna stabilizacja obrotów, bez cyfrowej stabilizacji częstotliowści i bez cyfrowej stabilizacji napięcia). Nie był to ani Kipor ani Honda tylko agregat składany w PL na dobrych podzespołach. Prądnicę miał Linz’a. Komputery bez problemu pracowały stabilnie kilka godzin bez żadnego upsa czy jakichś bzdur typu listwa filtrująca.
Elektromagnetyczna apokalipsa… E- bomby: nowa odmiana terroryzmu?
Powszechne stosowanie urządzeń elektronicznych i mikroprocesorowych uczyniło naszą cywilizację podatną na nowe zagrożenia. Liczne elementy elektryczne, a zwłaszcza elektroniczne są bardzo wrażliwe na przepięcia (tj. nadmiernie wysokie napięcia) przenoszone do obwodów przez sprzężenia indukcyjne lub pojemnościowe bądź przez miejsca uszkodzenia izolacji.
http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F2%252Felektromagn_apokalipsa.pdf
Nauka dla przywódców. Impuls elektromagnetyczny.
najbliższe emisje:
sobota 18.02, 09:10, odc. 1/2
niedziela 19.02, 09:20, odc. 2-ost.
piątek 24.02, 18:25, odc. 1/2
piątek 24.02, 19:20, odc. 2-ost.
czwartek 1.03, 15:55, odc. 1/2
premiera w PLANETE+: 8 lutego 2012
Wyobraź sobie, że jesteś przywódcą swojego kraju. Los milionów leży w twoich rękach. Wywiad wojskowy donosi jednak o zagrożeniu terrorystycznym. Nie należy lekceważyć tych raportów – terroryści mają bowiem broń biologiczną lub atomową.
Dwuodcinkowy miniserial “Nauka dla przywódców” analizuje możliwe scenariusze wydarzeń, mogących wstrząsnąć w posadach niejednym krajem. Czy międzynarodowe grupy terrorystyczne są w stanie pozyskać broń biologiczną lub atomową? Gdzie znajdują się słabe punkty naszych systemów obronnych i jak należy je wzmocnić? Czy mamy powody do obaw? Rozmawiając z ekspertami, posiłkując się nowoczesną animacją komputerową i aktorskimi inscenizacjami, twórcy “Nauki dla przywódców” starają się udzielić odpowiedzi na te pytania.
Impuls elektromagnetyczny (1/2)
Bioterroryzm (2/2)