Awaryjna toaleta – plastikowe wiadro

Dziś nietypowo materiał wideo, choć mam nadzieję, że w przyszłości będzie się ich pojawić więcej…

Chciałem mianowicie podzielić się z Wami superfajnym gadgetem, który dziś kupiłem w markecie Leroy Merlin.

Polecam każdemu, choć jak dla mnie, trochę za drogo to kosztuje.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

6 komentarzy

  1. coyote napisał(a):

    Litości … Czego to nie wymyślą żeby drenować ludzi z kasy . Zwykłe wiadro + rolka foliowych worków + papier/chusteczki higieniczne to już zbytek luksusu . W razie awarii kanalizy taki zestaw spokojnie wystarczy do zachowania higieny a jest w każdym domu . W trasie wystarcza coś do podtarcia tyłka bo wiechciem suchej trawy … Nie polecam po prostu .

    Offtop ale wypada się podzielić , ciekawy artykuł na temat powodów rewolucji w Kambodży
    http://xportal.pl/?p=4740
    Kto wie czy nie jest to ponura przestroga dla innych neokolonialnych krajów jak np Polska . Najpierw kompletny drenaż gospodarczy przez obce siły , a potem reakcja pozbawionego perspektyw społeczeństwa .

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      No, posiedź kwadrans z zatwardzeniem na takim wiadrze i wróć do komentarzy, podziel się wrażeniami. 🙂

      • coyote napisał(a):

        Względnie zdrowy człowiek nie musi siadać . Ktoś kto w miarę czesto porusza się PKP albo odbywał służbe zasadniczą przed „erą porcelany” wie o co chodzi . Na „małysza” też się da , nawet z zatwardzeniem .

  2. Wilkinson33 napisał(a):

    Fajny pomysł z tą toaletą. Mój znajomy kupił gdzieś za grosze takie coś i mówił, że sprawdza się w terenie.

  3. Rosa napisał(a):

    W mieszkaniach są toalety, sądzę, że wystarczyłby duży zapas odpowiednich worków zakładanych na istniejącą już toaletę.

  4. hardkor napisał(a):

    Czołem miejskie partyzanty!

    Macie bardzo miękkie tyłki i duże obawy czy kupa uda się w tych warunkach. Coyote napisał prawdę jak to wygląda w realu.
    Jako praktyk dodam – postawienie klocka w wiadrze to nie żadna sztuka ani trauma, wybierasz odpowiedni moment, spodnie w dół , pozycja na narciarza i po 1-2 min po sprawie. Oczywiście czytanie prasy nie wchodzi w rachubę.

    Największe problemy w tej metodzie to:
    – sikanie na stojąco – wiadro bębni ->duże ryzyko pryskania
    – wytarcie tyłka – jak jest dostęp do roślinności to wiecheć trawy lub duże liście są bardzo pomocne.
    – „aromat” – szczególnie jak jest ciepło i/lub nie można wywalić zawartości do dołu lub opłukać wiadra. Dlatego minimum to w miarę szczelna pokrywa do takiego wiadra.

    Ostatnia sprawa – człowiek z zatwardzeniem, chory itp. Jeśli tylko może siedzieć, to dla niego w drewnianym krześle wycina się otwór po obwodzie siedziska. Dalsza procedura jak wyżej.
    Jeśli musi leżeć to pozostaje tylko basen lub naczynie o podobnym kształcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner