Czy umiesz grillować?

Weekendowe obijanie się na działce w lesie (czy na jakiejkolwiek innej) nie może się obyć bez grillowania. Ja też podczas dziewięciodniowego weekendu nażarłem się grillowanej kiełbasy, ryb, karkówki i bananów (świetny deser, polecam!).

I tak sobie myślę, że to dobrze, że każdy szanujący się Polak umie zrobić na grillu mięso, a poza tym ma zawsze zapas węgla drzewnego lub brykietu, odpowiednie narzędzia, podpałkę i zapałki.

Bo taki grill świetnie się nada do przygotowania posiłków w razie czego…

W większości przypadków posiłki przygotowujemy na kuchenkach elektrycznych lub gazowych. Znaczna część tych drugich zasilana jest gazem ziemnym, podobnie jak domowe kotły centralnego ogrzewania. Reszta działa na gaz z butli, prawie w każdej polskiej wsi można znaleźć punkt wymiany takich butli (a oprócz tego można je wymieniać też na stacjach benzynowych). Co stanie się w przypadku, gdy tego prądu i gazu w dystrybucji zabraknie?

Gotowanie posiłków nad ogniskiem to dla większości z nas totalna abstrakcja. Nie okłamujmy się, większość z nas nawet nie potrafi porządnie rozpalić ogniska. Porządnie, czyli tak, żeby coś dało się z niego uzyskać (ciepło, miejsce do gotowania), a nie tylko szybko spalić duże ilości opału.

Na szczęście grillowanie mamy całkiem dobrze opanowane. Ale „całkiem dobrze” to moim zdaniem za mało. Dobrze byłoby nauczyć się przygotowywać na grillu nie tylko kiełbaski, hamburgery czy karkówkę, ale także piec ziemniaki, czy gotować makaron. Takie zadanie wyznaczyłem sobie na ten sezon, bo sam tego też nie potrafię…

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

17 komentarzy

  1. tmk napisał(a):

    czy podzielisz się z nami instrukcjami jak to robić?

  2. Atomówka napisał(a):

    Miło by było, gdybyś napisał wkrótce coś o przygotowywaniu na grillu wspomnianego makaronu i innych tego typu rzeczy. Dużo łatwiej by na pewno było na kuchni polowej, ale najpierw by trzeba nauczyć ludzi, jak ją zrobić…

    BTW, mógłby mi ktoś pomóc z ENS? Ja ją rozbudowałem, a tu nikt jej nie odwiedza.

    • Atomówka napisał(a):

      Zorientowałem się, że źle napisałem. Chodziło mi o kuchnię prowizoryczną, a nie polową. Przepraszam!

  3. rretwt napisał(a):

    Szukam jakiegos naczynia do edc. Wlasnie chodzi o ognisko. cos co moglbym miec przy sobie i potem uzyc do ugotowania wody z przyslowiowa zupka chinska lub makaronem. ale wszystko jest wielkie nieporeczne i nie da sie nosic na pasku lub w kieszeni.

    sa skladane grille, ale moze lepiej miec jakas forme lancuszka by zawiesic to nad ogniskiem?

  4. Andrzej napisał(a):

    Oho 🙂 moja specjalność. Osobiście gotuje w takim aluminiowym czajniczku z przykrywką (z moim małym upgrajdem w postaci oczka na kija). Niejedna zupa w niejednym państwie i na niejednym ognisku została w nim ugotowana. Niestety aluminium ma plusy jedynie w wadze. Ciężko to umyć w zimnej wodzie, a do tego niezdrowo. Nalepsza jest stal nierdzewna. Obecnie gotuje często w metalowym 0,5l kubku z tesco za 5 zł 🙂 Produkty które dodaję do dań : Makaron ryżowy (nie trzeba gotować), dużo czosnku, cebula (przyprawy im większy wybór tym lepiej). ziemniaki, soczewica czerwona. Ogólnie najtrudniej jest zapanować nad temperaturą zupy, trzeba sobie dobrze wszystko zaplanować, musi być łatwy i szybki sposób na wyciągnięcie dania z ognia, a najlepiej zrobić tak, żeby móc go przysuwać i oddalać w zależności od potrzeby. Nie dodajemy produktów które powodują, że nad zupą ciężko zapanować, które łatwo się przypalają, któe trzeba ciągle mieszać, albo powodują, że zupa gwałtownie kipi. Do takich produktów zaliczam kaszę. Kasza strasznie szybko się przypala. Dla początkujących polecam Dania Babci Zosi np Soczewicową. Chętnie podzielę się doświadczeniami i zdjęciami sprzętu i „kuchniami” w terenie.

  5. Mc napisał(a):

    Ja polecam żeliwny garnek do tzw. „pieczonego” albo „prażonego”, zależnie od rejonu jak to zwą.
    Na dno i boki kładzie się kapustę (która zapobiega przypaleniu), potem miesza ziemniaki, cebule, boczek, mięso lub kiełbasę – i stawia na ognisko.
    Efekt pyszny i zdrowszy niż wszystkie grille.
    Garnek ma zazwyczaj pokrywę przykręcaną śrubą – działa jak szybkowar.

    • Andrzej napisał(a):

      no tak, ciężko ewakułować się z takim żeliwnym kociołkiem 🙂 Sam chce sobie kupić taki kociołek na domowe ogniska, ale w teren to za ciężkie.

      • Mc napisał(a):

        Na myśl by mi nie przyszło brać kociołek (podobnie jak grill) podczas pieszej ewakuacji, no ale tytuł bloga mamy: domowy survival, a nie leśny.
        Do ugotowania strawy w takim kociołku wystarczy niewielka ilość opału, niepotrzebne jest też zawieszanie, wystarczy postawić w ognisku.

        Wracając do tematu – co do pieczenia ziemniaków na grillu, to nie próbowałem – musiałby być duży, aby pomieścić dużo żaru (zakładam pieczenie w łupinach jak na ognisku).

  6. Wrobel.Cwirek napisał(a):

    Przepraszam, że tak nie na temat, ale w sumie o jedzeniu bardzo(!) survivalowym:

    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2012/05/07/co-jesc-gdy-jesc-nie-ma-co-leningradzki-survival/

    • darek napisał(a):

      jako cekawostke podam , ze moj ojciec zywil sie co najmniej przez dwa lata cialami zmarlych ludzi w ZSSR.

  7. Przemek napisał(a):

    Napisaliście, że żeliwny kociołek nie pasuje do zestawu. Zgodzę sie tylko co do tego że jest cięższy od innych naczyń tego samego rozmiaru. zawsze można coś do niego upchnąć. trochę podpałki torfowej, trochę brykietu, trochę węgla drzewnego. trochę składników.

    Jeśli chodzi o technikę gotowania to najbardziej energo-stratną metodą jest kociołek zawieszony nad standardowym ogniskiem (przynajmniej jak nie macie w planach wykorzystywania ognia do innych celów jak światło, opalanie żerdzi, pieczenie kiełbasek).

    Jeżeli mamy czas/nie chcemy dawać znać gdzie jesteśmy należałoby wykopać okrągły dół z lekko skośnymi ścianami (tak by kociołek „utknął” wnim. obłożyć ściany mokrym drewnem (nie zajmie się, a ograniczy oddawanie ciepła do gleby). W zależności od szczelności naszej konstrukcji przydałby się wlot powietrza np: rowek w ścianie.

    I tu w zależności od paliwa możemy przygotować zakrycie tego otworu.
    żar węglowy daje wyższą temperaturę niż drewno i w jego przypadku możemy pozwolić na zgaszenie ognia i gotowanie nad samym żarem.

  8. a ja dziś na blogu popełniłem post o grillowaniu, i coś wydaje mi się że nawet trochę survivalowy 😛

  9. Novik napisał(a):

    Przepis na zupę z grila. Na zdjęciach widać jeden z elementów o którym wspomniałem we wcześniejszym komentarzu – aluminiowy czajniczek z pierścieniem na kija. Gotowałem na nim w Norwegii jeżdżąc na stopa, na dzikich połoninach Ukrainy i w wielu miejscach i warunkach w Polsce. Ciężko się go myje, ale się sprawdza.

    http://www.novik.eu/?p=12

  10. frank napisał(a):

    Banany na grilu, pycha! Polecam z dodatkiem czekolady. Ale możesz mi wyjaśnić w jaki sposób można przyżądzić makaron na grilu? Bo nigdy z czymś takim się nie spotkałem i muszę przyznać, że zabrzmiało dość kusząco. Czekam na przepis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner