Uzbrojenie na ciężkie czasy (2) – umiejętności walki wręcz

Na dzień dzisiejszy można spotkać się z całym zatrzęsieniem różnego rodzaju zajęć z zakresu walki wręcz. Można je podzielić na podstawie całej masy różnych kategorii. Was powinien interesować jeden podział:

  • Sztuki walki — jak sam nazwa świadczy są to sztuki. Wywodzą się głównie z Azji, choć nie jest to reguła. Niosą ze sobą cały pakiet: technikę, ideologię, styl życia. Takie najbardziej znane to Karate, Judo, Ju-jitsu, Aikido, Kendo, Wu-shu (Kung-fu) itp. Są dość skuteczne i polecam je z całego serca, ale mają jedną wadę. Ideę, że rozwój techniczny powinien iść wraz z rozwojem duchowym, a na to potrzeba czasu. Mądre, ale trzeba czekać na efekty dłuższy czas, co często zniechęca napaleńców i niecierpliwców (i tak ma być).
  • Sporty walki — Box, Kick Boxing, Judo, Zapasy. Co ze sobą niosą to dość szeroka możliwość konfrontacji, na różnego rodzaju turniejach i zawodach. Jednak są obarczone w większości typowo ringowymi ograniczeniami fair-play, które raczej nie powinny Was interesować.
  • Systemy Walki — Systemy będące zlepkami dwóch wcześniejszych i najróżniejszych doświadczeń praktycznych ich autorów. Z takich najbardziej znanych to Krav-Maga, Sambo, Systema, Silat i cała masa innych mniej lub bardziej autorskich systemów. Większość z nich powstała na potrzeby wojska, a ich głównymi założeniami jest dość szybka możliwość przyswojenia, brutalność i skuteczność, jak również odpowiedź na wymagania stawiane na dzisiejszym polu walki.

Podsumowując, poza już hartowaniem swojej psychiki sztuki walki pozwolą wam na podniesienie kondycji i siły, opanowania i umiejętności właściwego oszacowania pola walki, nie poddawania się panice, bezcennych odruchów i zachowań pamięci mięśniowej (jak choćby pady, czy garda, odruchy chronienia głowy). Sporo z nich ma w swoim programie naukę walki całą gamą broni białej (nożami, mieczami, pałkami, kijami itp.) Polecam podjąć naukę dwóch, jednej sztuki-sportu i jednego systemu. Dobrać je tak, żeby programy się nie dublowały, a uzupełniały. Jakie wybrać… no cóż każdy powinien poczytać, porozmawiać z trenującymi i sam podjąć decyzję.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. Czesław napisał(a):

    Nie zgadzam się z tym, że sporty walki nie powinny nas interesować. Sporty walki najbardziej rozwijają ciało i również psychikę, ponieważ w sportach trenujemy na 100% a nie na 30% jak w systemach, gdzie nie można przećwiczyć danej techniki, bo jest zbyt niebezpieczna.

    Systemy walki można zastosować jako uzupełnienie jakiegoś sportu, bo tylko sport da podstawę. Taką podstawę dadzą również Karate i jiu jitsu które wymieniłeś jako sztuki walki.

    PS. Przeczytaj o paradoksie Kano http://pl.wikipedia.org/wiki/Paradoks_Kano

  2. Grimm napisał(a):

    Drogi Panie Czesławie. Nie „sporty walki”, a „zasady Fair-Play” nie powinny nas interesować. Porsze czytać ze zrozumieniem. Nie wymieniłem w swoich artykułach niczego co moim zdaniem nie jest godne zainteresowania, ale celowo nie zaznaczałem „to jest najlepsze” bo nie uważam się za osobę wystarczająco kompetentną do tego typu sądów. Choćby dlatego, że jest to bardzo indywidualna sprawa zależąca od predyspozycji i budowy ciała.

    Co do „podstaw” to również muszę się z panem zgodzić. Systemy walki nastawione są na szybką i efektywną (a czasem wrećz efektowną, żeby ściągnąć klientów) naukę. Jest to okupione brakami w postawach, które powinny być opanowane na poziomie pamięci mięśniowej wręcz. Dlatego właśnie polecam podjęcie nauki dwóch różnych opcji.

    • Julek napisał(a):

      Nauka opcji i to jeszcze dwóch to porada dla pasjonatów, którzy chcą swój czas poświęcić właśnie na to. Normalni ludzie już mają czas zorganizowany i nie będą chodzić po żadnych klubach.

      Sztuki walki mają poważną wadę – chodzi w nich bardziej o sztukę a mniej o walkę. Markowanie ciosów, spowalnianie ruchów, konkretna technika wyprowadzania ciosów i konkretna odpowiedź. Takie rzeczy w ogóle nie występują w naturze. W naturze przeważnie agresorem wcale nie jest chłopak trenujący coś, bo tacy są opanowani, pewni siebie i bardzo trudno wyprowadzić ich z równowagi. Napastnikiem zwykle jest dres lub grupa a sam atak to chaos i machanie łapami na oślep i w tym momencie „sztukmistrze” od walk często nie wiedzą co zrobić, bo walka w ogóle nie przypomina tego, co oni trenują a wszystko odbywa się na pełnej prędkości i co gorsze nie ma żadnych zasad.

      Sądzę, że boks, kopnięcia i sprint mają na ulicy nieporównywanie większą skuteczność od sztuk. Nawet w przypadku walki ze sztukmistrzami średnio techniczny (kick)bokser jest zdolny oklepać sztukmistrzów choćby z powodu odmienności techniki, na którą sztuki przeważnie nie przygotowują a boks to właśnie trening takiej ulicznej młócki i można bawić się niego w domu na własnym worku. Jest prosty, żeby nie powiedzieć prostacki i dlatego nadaje się dla zwykłych ludzi.

      Istotną (szalenie!) sprawą jest położenie nacisku na technikę (nawet kosztem siły ciosu) i zakumplowanie z kimś, kto pokaże błędy a gdyby jeszcze okazjonalnie spuścił łomot na sparingu w klubie, w którym ćwiczy, to podniosłoby to odporność psychiczną. Taka zabawa jest w zasięgu każdego normalnego człowieka, który nie zamierza nic trenować ale chciałby wiedzieć jak dać w dziób i jest gotów dla frajdy pokopać czasem w worek.

      Druga rzecz, o której nie uczą na sztukach, a która druzgocze psychikę przeciwnika, to urozmaicenie konfrontacji o elementy krajobrazu. Rzucanie w agresora wszystkim za co da się złapać pozwala utrzymać go na dystans a dodatkowe symulowanie furii ma szanse przerazić napastnika i dać czas żeby przejść w sprint 🙂

      I pamiętajcie, siłę ciosu wyrabia się na worku a nie na sztandze.

  3. Czesław napisał(a):

    Faktycznie, źle zrozumiałem. Najlepiej wywal komentarz, żeby nie zaśmiecać bloga.

    Pozdrawiam
    Czesław „trenujący sporty walki a kiedyś systemy” tylko nie „pan” , proszę!

  4. night_rat napisał(a):

    Tego nikt nam nie odbierze. Myślę, że na początek warto świetnie opanować 2-3 kombinacje plus właśnie wykorzystanie jakichś sprzętów, w tym noża i pałki. Wiele daje worek, skakanka, biegi i oczywiście sparingi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner