450 Czarnobyli

Matt Stein, autor popularnej i dobrze ocenianej książki survivalowej When Technology Fails (okładkę widzicie poniżej), jako jeden z zagrażających nam scenariuszy przedstawia „450 Czarnobyli”, czyli powtórkę z roku 1986, ale zwielokrotnioną 450 razy.

Scenariusz sprowadza się do awarii wielu reaktorów jądrowych, na całym świecie albo tylko w jednym obszarze. Skutki tego zdarzenia, jak sobie możemy wyobrazić, byłyby katastrofalne…

Czarnobyl tak naprawdę nie był wypadkiem spowodowanym przez zewnętrzny czynnik czy zwykłą awarią, o jakich wspomina Stein, ale skutkiem ludzkiej głupoty i bezmyślności. Nie było tam żadnego wybuchu jądrowego a jedynie pożar, ale i tak skażenie po katastrofie było spore. Do dziś wokół Czarnobyla jest strefa, w której nie mieszkają ludzie. Czy jest to słuszne, czy nie, możecie porozmawiać z Krzyśkiem, który był tam dwa lata temu.

Tak czy siak, powtórzenie tego w skali 450 pracujących na świecie reaktorów atomowych (z czego 200 jest w Europie) dałoby przerażający efekt.

A dlaczego mielibyśmy się obawiać jednoczesnej awarii reaktorów na całym świecie, czy choćby w mniejszej, regionalnej skali? Przecież mówi się nam, że reaktory jądrowe są bezpieczne — wyposażone w przeróżne zabezpieczenia na kilku poziomach, które uniemożliwiają im przejście w stan niekontrolowanej reakcji. Skąd więc to zagrożenie?

Oto jak tłumaczy to Stein:

In the past 152 years, Earth has been struck roughly 100 solar storms causing significant geomagnetic disturbances (GMD), two of which were powerful enough to rank as “extreme GMDs”. If an extreme GMD of such magnitude were to occur today, in all likelihood it would initiate a chain of events leading to catastrophic failures at the vast majority of our world’s nuclear reactors, quite similar to the disasters at both Chernobyl and Fukushima, but multiplied over 100 times. When massive solar flares launch a huge mass of highly charged plasma (a coronal mass ejection, or CME) directly towards Earth, colliding with our planet’s outer atmosphere and magnetosphere, the result is a significant geomagnetic disturbance.

Na przestrzeni 152 lat, w Ziemię uderzyło około 100 burz słonecznych powodujących znaczne zaburzenia geomagnetyczne (GMD), z których dwie były dostatecznie silne, by uznać je za „ekstremalne GMD”. Gdyby dziś wystąpiło tak ekstremalne GMD, jest wszelkie prawdopodobieństwo, że zainicjowałoby to łańcuch wydarzeń prowadzących do katastrofalnych w skutkach awarii w większości reaktorów jądrowych na świecie, podobnych do katastrof w Czarnobylu i Fukushimie, ale zwielokrotnionych ponad 100 razy. Gdy rozbłysk słoneczny wysyła duże masy naładowanej plazmy (wyładowanie koronowe, CME) bezpośrednio w kierunku ziemi, zderzające się z atmosferą i magnetosferą planety, skutkiem są znaczne zaburzenia geomagnetyczne.

Samo w sobie nie brzmi to jeszcze groźnie. Ale jak już wspominałem w artykule o burzach słonecznych, takie burze magnetyczne mogą zniszczyć energetyczne sieci przesyłowe, transformatory i innego rodzaju aparaturę elektryczną. Podobne zdarzenie w 2003 r. usmażyło 14 reaktorów RPA i spowodowało awarie sieci naprawiane następnie na przestrzeni roku. I pojawiające się przez cały ten czas awarie zasilania (blackouty).

Stein wyjaśnia dalej, czemu zaburzenia w funkcjonowaniu sieci przesyłowych miałyby spowodować awarie reaktorów.

Unfortunately, the world’s nuclear power plants, as they are currently designed, are critically dependent upon maintaining connection to a functioning electrical grid, for all but relatively short periods of electrical blackouts, in order to keep their reactor cores continuously cooled so as to avoid catastrophic reactor core meltdowns and spent fuel rod storage pond fires.

If an extreme GMD were to cause widespread grid collapse (which it most certainly will), in as little as one or two hours after each nuclear reactor facility’s backup generators either fail to start, or run out of fuel, the reactor cores will start to melt down. After a few days without electricity to run the cooling system pumps, the water bath covering the spent fuel rods stored in “spent fuel ponds” will boil away, allowing the stored fuel rods to melt down and burn [2]. Since the Nuclear Regulatory Commission (NRC) currently mandates that only one week’s supply of backup generator fuel needs to be stored at each reactor site, it is likely that after we witness the spectacular night-time celestial light show from the next extreme GMD we will have about one week in which to prepare ourselves for Armageddon.

Niestety, elektrownie jądrowe na świecie projektowane są w taki sposób, że do ich działania niezbędne jest utrzymanie połączenia z funkcjonująca siecią elektroenergetyczną przez cały czas, za wyjątkiem dość krótkich okresów wyłączenia, aby rdzenie reaktorów były chłodzone, co ma zabezpieczyć przed katastrofalnym stopieniem rdzenia reaktora i pożarami w basenach do przechowywania zużytego paliwa.

Jeśli ekstremalne GMD miałoby spowodować awarie sieci elektroenergetycznych na dużych obszarach (co jest prawie pewne), w czasie 1-2 godzin po wyczerpaniu paliwa napędzającego awaryjne agregaty prądotwórcze w elektrowniach lub ich awarii, rdzenie reaktorów zaczną się topić. Po kilku dniach bez prądu zasilającego pompy wody chłodzącej, woda przykrywająca zużyte paliwo w basenach odparuje, co pozwoli zużytym rdzeniom paliwowym stopić się i zapalić. Ponieważ Nuclear Regulatory Commission wymaga posiadania tylko tygodniowego zapasu paliwa do agregatów, jest prawdopodobne że po obejrzeniu spektakularnych zórz polarnych od kolejnego ekstremalnego GMD będziemy mieli tydzień na przygotowanie się na Armagedon.

Stein porównuje takie wydarzenie z katastrofą sprzed 65 milionów lat, która spowodowała wyginięcie dinozaurów. Jednocześnie zauważa, że zabezpieczenie się przed takim zdarzeniem jest całkiem proste. Nie będę jednak w ten temat się zagłębiać, bo to nie leży w obszarze naszych zmartwień. Zainteresowanych zachęcam do przeczytania całego artykułu podlinkowanego na początku wpisu.

Podobne zdarzenia mogą być skutkiem impulsu elektromagnetycznego (EMP), spowodowanego przez człowieka. Na przykład poprzez zdetonowanie wysoko w atmosferze ładunku jądrowego. To jednak w dużej skali raczej się nie zdarzy, choćby dlatego, że graczy zdolnych do zrobienia czegoś takiego mamy na świecie dwóch — USA i Rosję.

Jak się zabezpieczyć?

Przede wszystkim cieszyć się, że w Polsce nie ma reaktorów. To nam za wiele nie pomoże, ale sprawi, że ewentualne skażenie dotrze do nas nieco później, niż gdybyśmy mieli reaktory 50 km od domu.

Na dziś uważam, że warto mieć gdzieś pod ręką schron przeciwatomowy — choćby zaimprowizowany w piwnicy czy zbudowanej na działce ziemiance. Polecam też przeczytać wpis o przeżyciu wojny jądrowej i ściągnąć i wydrukować tę bardzo przydatną książkę.

A jak ktoś ma więcej czasu, może obejrzeć rozmowę Matta Steina i Alexa Jonesa, którą zamieszczam poniżej.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

18 komentarzy

  1. maciek napisał(a):

    Dlaczego przejmować się Czarnobylem albo kolejnymi Czarnobylami / Fukoshimami… to nawet nie były ekspolzje nuklearne. Czym są te czy inne incydenty W PORÓWNANIU Z TYM http://www.youtube.com/watch?v=856fWEltiXo CZEGO NIE BIERZECIE W OGÓLE POD UWAGĘ W SWOJEJ ŚWIADOMOŚCI.

  2. LEON napisał(a):

    Wg. mnie całkowicie nieuzasadnione obawy.
    Należało by założyć, że wystąpi bardzo mocny rozbłysk, których jednak od dziesiątek lat nie rejestrujemy, równie dobrze można założyć, że wystąpi super-hiper mocne trzęsienie ziemi na całym świecie, albo to że niebo spadnie nam na głowę.
    EJ są tak konstruowane, by można je było wyłączyć i wygasić, bez udziału elektryczności, a nawet bez ingerencji człowieka! Nawet, gdy do czegoś dojdzie to i tak, wyciek jest niemożliwy, każda elektrownia posiada szereg zabezpieczeń, niemożliwe jest by któreś nie zadziałało, a nawet jak tak się stanie to i tak nie ma czym się martwić bo każdy sposób jest dublowabny. Więc na drodze do wycieku jest kilka/ kilkanaście przeszkód, ale jak ktoś się dalej martwi to dodam, że jest coś takiego jak obudowa bezpieczeństwa, gdy zabezpieczenia zawiodą to i tak syf nie wydostanie się na zewnątrz.
    EJ Fukushima była przestarzała, Unia upominała Japonię o modernizację, ale ta odmówiła.

    Myślicie, że projektanci nie przewidzieli EMP? Przewidzieli. Ba! EJ jest tak skonstruowana, by przetrwała wybuch bomby atomowej w okolicy.

    Pozdrawia, LEON

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nie cierpię straszyć ludzi i dlatego długo nie mogłem się zabrać do napisania tego artykułu. Mimo wszystko uważam, że zastrzeżenia przedstawione we wpisie są uzasadnione.

      Mocne rozbłyski rejestrujemy. Był w 1989, był w 2000, był w 2003, był w 1921. Proponuję jednak nie zakładać, że taki rozbłysk nigdy więcej się nie przydarzy.

      Rozumiem, że takich „przestarzałych” elektrowni jak w Fukushimie w Twojej opinii już na świecie nie ma i taka sytuacja z całą pewnością się nie zdarzy?

      Okay, nie chcesz wierzyć w to ryzyko, w sumie Ci się nie dziwię. Łatwiej żyje się nie mając zmartwień. Mimo wszystko naprawdę polecam Ci wydrukowanie tej książki, o której wspominałem, na wszelki wypadek. Mam jednak nadzieję, że nigdy się ona nam nie przyda.

  3. LEON napisał(a):

    „Mocne rozbłyski rejestrujemy. Był w 1989, był w 2000, był w 2003, był w 1921.”

    Tylko, że tylko ten ostatnio trochę zamieszał, reszta rozbłysków była silna, ale nie wystarczająco żeby przebić się przez magnetosferę.

    Nie żyję bez zmartwień, zakładam, że wydarzyć się może wszystko, ale akurat w ten scenariusz wątpię, najbardziej pesymistyczny scenariusz to góra kilka elektrowni i nawet jak dojdzie do wycieku to co? Czy ktoś zdaje sobie sprawę z tego, że ewakuacja Prypeci na Ukrainie była upolityczniona? Że ewakuacja nie była potrzebna? a jedzenie które tam wyrasta było badane przez Unię i ta nie znalazła nieprawidłowości? Nie, bo wiedza przekazywana przez media sprowadza się do: Katastrofa w EJ Czarnobyl była najgorszym wypadkiem nuklearnym w dziejach. Bo przecież prawda jest nudna.
    Tak bardzo ludzie boją się radioaktywnej chmury, a nie zdają sobie sprawy, że najbardziej niebezpieczne izotopy rozpadają się po kilku minutach, góra godzinach.
    W USA badano EJ jako cel ataków terrorystycznych i okazało się, że dla terrorystów jest to cel nieopłacalny, tak samo jak użycie brudnej bomby.

    • LEON napisał(a):

      Nie można edytować posta, ale chciałem dodać, że mój wpis to nie atak na Ciebie. Bardzo dobrze, że napisałeś na ten temat.

      Pozdrawiam.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Byłem w Czarnobylu i Prypeci w 2010 r. Planuję tam wrócić w tym roku, na wiosnę. Historii przesiedlenia nie znam, ale wiem, że promieniowanie tam jest na takim poziomie, że spokojnie można byłoby tam żyć. Wiem, że sprawa była w pewnym momencie sztucznie nadmuchana z różnych polityczno-społecznych względów.

      Mimo to uważam, że takiego zagrożenia nie warto lekceważyć. Tym bardziej, że jeśli scenariusz opisany przez Steina się sprawdzi, prawdopodobnie do przeżycia wystarczy sprawny licznik geigera (np. taki dozymetr, jaki ja mam) plus wybrane zawczasu miejsce na zbudowanie tymczasowego schronu.

  4. Mc napisał(a):

    Awaria w Japonii była sumą kilku czynników – trzęsienia ziemi które spowodowało automatyczne awaryjne wyłączenie elektrowni, oraz tsunami które zalało generatory wytwarzające prąd do chłodzenia wciąż gorących prętów.
    Podobnie awaria w Czarnobylu była suma kilku głupot zrobionych na raz.
    Samo EMP nie powinno elektrowni zaszkodzić, a już na pewno nie wszystkim,
    te nowsze maja pasywne autonomiczne systemy chłodzenia nie wymagające prądu, te starsze jeśli się ich nie wyłączy to mogą sobie produkować prąd na własne potrzeby (mają dodatkowe mniejsze turbiny).

    Tak przy okazji – żadna elektrownia nigdy nie spowoduje wybuchu jądrowego, nawet gdy zostanie przekroczona masa krytyczna – może napaskudzić skażeniem, ale konwencjonalnie wskutek wybuchu wodoru, litu itp lub wycieku.
    Do wybuchu atomowego potrzebna jest silna gwałtowna kompresja masy nadkrytycznej a nie jej rozrzut.

  5. Azzie napisał(a):

    Przeciez jesli paliwa do awaryjnych generatorow jest na tydzien to bez problemu przez ten tydzien zostanie dowiezione wiecej paliwa. Jesli sytuacja bedzie w kraju tak zla ze rzad nie jest w stanie dowiezc paru cystern paliwa w ciagu tygodnia to znaczy ze mieszkancy maja wieksze problemy niz jakas tam elektrownia 😉

    Wg mnie zagrozenie wymyslone na potrzeby siania sensacji.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Przypomnę, że w tym scenariuszu pada sieć dystrybucyjna i przemysłowe transformatory. W rafineriach także.

      • Azzie napisał(a):

        Ale po co rafinerie, po co sieci dystrybucyjne?

        Wojsko jest w stanie dostarczać sobie paliwo w praktycznie każdych warunkach bojowych, przy rozciągniętym froncie i tysiącach pojazdów wymagających paliwa.

        Dostarczenie kilku cystern paliwa przez wojsko jest całkowicie możliwe w sytuacji wojny atomowej a nie mało istotnej awarii prądu. Pompy są na pojazdach, pojazdy mogą korzystać z paliwa które wiozą. A zapasy paliwa są ogromne. Przecież wystarczy wstrzymać dystrybucję paliwa dla osób prywatnych, aby paliwa było na lata pracy generatorów w elektrowni.

        Zarówno wojsko, jak i inne służby państwowe mają zapasy paliwa. Są zapasy kryzysowe. Rafineria również ma wiele wyprodukowanego paliwa jeszcze nie sprzedanego. Na stacjach benzynowych są zbiorniki. Zorganizowanie kilku cystern paliwa w sytuacji krytycznej to naprawdę nie problem.

        Naprawdę trzeba wiele dobrej woli, żeby uwierzyć w realność takiego scenariusza.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Trzeba naprawdę sporo dobrej woli, by nie wierzyć w żadne zagrożenie jądrowe i nie przygotowywać się choćby poznając metody na budowę tymczasowych schronów.

  6. Gregor napisał(a):

    Nowe reaktory przetrwają bez chłodzenia, po prostu się same wyłączą. Problem może być z wieloma istniejącymi, starszych typów, ale myślę, że nie ma się co martwić. W przypadku potężnego EMP, co niszczy wszystkie samochody, telewizory, telefony, generatory, pompy, nawet głupie transformatory, to cywilizacja się załamie, będą hordy zombie mordujące się nawzajem i wtedy jakieś skażenie radioaktywne na pewno nie będzie największym problemem, ba – będzie je można spokojnie pominąć na tle innych zagrożeń.

  7. Kahzad napisał(a):

    Bzdura na bzdurze.

    Już sam tytuł „450 Czarnobyli” jest na poziomie „Faktu”. A potem już tylko lepiej.

    Skażenie po Czarnobylu było niewielkie. Za przykład niech świadczą słowa Zbigniewa Jaworowskiego (który w 1986 zalecił podawanie płynu Lugola) „Dziś w podobnej sytuacji nie doradzałbym rządowi stosowania takiej profilaktyki (…)”

    Natomiast większość elektrowni posiada wygaszanie grawitacyjne, tzn. w przypadku braku zasilania pręty bezpieczeństwa samoczynnie opadają „wygaszając” rdzeń (pochłaniają neutrony).

    Chyba nawet się szarpnę na wpis w tym temacie, bo widzę, że zabobony nadal panują.

  8. JanW napisał(a):

    Stein pisze brednie. Zapasowe generatory czekające na to by być użyte np do wygaszenia reaktora mają z nieznanego powodu nie mieć paliwa? Kilka dni bez chłodzenia reaktora i nikt go nie wyłącza wciskając SCRAM? Promieniowanie 10 km od Czernobyla jest obecnie mniejsze, niż w Warszawie. http://en.wikipedia.org/wiki/Scram

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      O ile dobrze kojarzę, reaktor trzeba chłodzić nawet po zatrzymaniu jego pracy. A Stein zakłada, że generatory nie będą mieć paliwa, bo w pewnym momencie nie będzie skąd go tam dowieźć.

      • Bronisław napisał(a):

        Arturze, siedzę sobie i czytam Twoje artykuły i później komentarze. O ile artykuły są poparte pewnymi materiałami, to niestety pod naporem opozycyjnych argumentów zdarzają Ci się aroganckie komentarze. Nie jest to w mojej ocenie równie profesjonalne jak pisanie artykułów.

        Uważam, że prawdopodobieństwo wystąpienia katastrofy na miarę Czarnobyla jest niezwykle małe. Tutaj, jak wskazują inni komentujący zdecydowanie większe zagrożenie stanowi sam impuls EMP i uszkodzenie urządzeń elektrycznych i elektronicznych.

        Zdecydowana większość elektrowni jądrowych jest jednak zabezpieczona przed wieloma zagrożeniami, włącznie z brakiem zasilania.
        Pręty grafitowe w reaktorach opadają grawitacyjnie i praktycznie wygaszają reaktor. Obudowa jest w stanie odebrać taką ilość ciepła, że nie powinno być problemu nawet po wyłączeniu wszystkich systemów.

        Oczywiście mam świadomość, że nie wszystkie reaktory takie są. Niemniej uważam że istnieje wielokrotnie większe prawdopodobieństwo innych zagrożeń w stosunku do przedstawionego w artykule, co oczywiście nie znaczy ze nie powinniśmy być świadomi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner