Martwe skrzynki kontaktowe

Dzisiejszy wpis jest autorstwa Larsa-Petera Otzena, właściciela sklepu Karaluch.

Przekonywanie innych by zaczęli się przygotowywać na gorsze czasy sprawia niekiedy, że czuję się jak Świadek Jechowy: słyszę sporo niezbyt grzecznych „nie” a od czasu do czasu drzwi są mi zamykane (w przenośni) przed nosem.

W każdym razie jako prawdziwy żołnierz Kościoła przygotowanych, naturalnie staram się przekonać moją rodzinę, aby była przygotowana, „na wszelki wypadek”.

Zrobienie zapasu żywności, leków i wody jest czymś, w czym każdy widzi sens.

Latarka?

Jasne, też się zawsze przydaje.

Ale zauważyłem, że gdy chodzi o bardziej, hmmm…, „egzotyczne” aspekty przygotowań, jak ewakuacja z domu albo komunikacja niezależna od dostaw prądu, reakcją jest zdziwione uniesienie brwi.

Spróbuj wspomnieć o „martwych skrzynkach kontaktowych” swoim przyjaciołom i/lub rodzinie i zobacz, ile punktów na skali towarzyskiej fajności stracisz.

(I tak, nawet pomimo używania wielu różnych „martwych skrzynek kontaktowych” jakoś jestem postrzegany w klimacie zimnowojennych filmów szpiegowskich).

O co w tym chodzi?

„Martwa skrzynka kontaktowa” służy do przekazywania informacji między dwiema lub więcej osób, bez konieczności ich spotykania się.

Składa się ona z:

  • samej „skrzynki kontaktowej”,
  • sygnałów dla użytkowników,
  • sygnałów bezpieczeństwa.

Tylko Twoja wyobraźnia ogranicza lokalizacje i obiekty, które możesz wykorzystywać jako taką skrzynkę: począwszy od dziury w ścianie, publicznej toalety, przez budki telefoniczne, itd.

Należy jednak wybrać takie miejsce, w którym możesz łatwo dostarczyć wiadomość a jej odbiorca może ją równie łatwo odebrać.

Wymiana wiadomości nie powinna wymagać przyjmowania niewygodnej pozycji ciała, wspinaczki, albo manipulowania wybranym obiektem, przez więcej niż kilka sekund.

Idealne będzie miejsce, do którego osoby postronne nie mają dostępu.

Ideą martwej skrzynki kontaktowej jest możliwość pozostawienia wiadomości do odbioru przez godziny, dni a nawet całe tygodnie. A zatem należy wybrać miejsce chronione przed wiatrem i wilgocią.

Manipulowanie przy martwej skrzynce jest zawsze podejrzane, a zatem należy zawsze zakładać, że jest się obserwowanym/

Aby uniknąć sprawdzania tej samej skrzynki w poszukiwaniu wiadomości wiele razy pod rząd, musisz ze wspólnikami ustalić sygnał, który da Ci znak, że w skrzynce jest wiadomość dla Ciebie.

Jak to zrobisz, to już Twoja sprawa. Musisz tylko pamiętać, że znak ten musi dać się łatwo ustawić, odczytać, a także musi być odporny na pogodę i zabawę dzieci (raz w ramach eksperymentu użyliśmy taniego latawca, zaplątanego na drzewie, jako sygnał oczekiwania wiadomości w skrzynce — ale wokół drzewa momentalnie zgromadziła się grupa zainteresowanych latawcem ośmiolatków).

Bezpieczeństwo: jeśli razem z grupą testujesz wykorzystanie martwych skrzynek, z pewnością w końcu przyciągnie czyjąś uwagę. Może to być wścibski sąsiad, albo złodziej.

Możesz w takim przypadku przećwiczyć zastosowanie sygnału bezpieczeństwa, który będzie znajdować się bliżej skrzynki niż sygnał oznaczający wiadomość.

Taki sygnał (jaki by on dokładnie nie był) ma oznaczać „skrzynka zagrożona, będziesz obserwowany/aresztowany/okradziony przy próbie podjęcia lub zostawienia wiadomości” i dać ostrzeżonemu szansę by po prostu przejść obok skrzynki.

Dlaczego miałbym w ogóle tego używać? Słyszałeś o krótkofalówkach albo telefonach komórkowych?

Jasne, że tak, ale w naszej grupie uznaliśmy, że nie będziemy używać komunikacji radiowej. Założenie martwej skrzynki w celu zorganizowania spotkania jest dość trudne i wymaga wysiłku do skoordynowania, ale z pewnością warto.

Zastosowania praktyczne

Próbowałeś kiedyś jeździć autostopem?

Kiedy byłem młody (młodszy), razem z przyjacielem przez kilka lat pod rząd jeździliśmy latem autostopem do Hiszpanii. I oczywiście mieliśmy problemy ze złapaniem okazji, jako dwóch mężczyzn.

Musieliśmy się więc podzielić i starać się łapać okazję pojedynczo, aby zwiększyć szanse.

Złapanie kierowcy ciężarówki na zjeździe z parkingu przy autostradzie i zapytanie go:
– czy jedzie do XXX,
– czy przejeżdża obok XXX,
– czy mogę się z nim zabrać
było dość proste.

Komunikowaliśmy się pisząc wiadomości na barierach przy zjeździe z parkingów przy autostradzie za pomocą flamastra.

Kiedy wysiadałeś w miejscu, w którym mieliśmy się spotkać, najpierw sprawdzałeś czy jest taka informacja od kolegi, wskazująca w którym kierunku ruszył dalej.

Jeśli nie, czekałeś na niego albo na kolejną okazję, zbyt dobrą, by odmówić.

To jest jedynie przykład jak może działać system prymitywnych martwych skrzynek. Do spełnienia swojego celu działał całkiem nieźle, ale wymagał nieco planowania.

Jak ja to robię

Nie napiszę o małych sygnałach bezpieczeństwa, na które z rodziną się umówiliśmy aby wskazywały, że nasz dom (domy) są zagrożone, ale mogę napisać, jak moja grupa i ja komunikujemy się za pomocą skrzynek odnośnie punktów zbiórek.

Używamy kartek papieru, najlepiej wodoodpornego, zwiniętych i wsadzonych do małej plastikowej rurki (te, w których sprzedaje się w sklepach laski wanilii, są doskonałe) wetkniętej w ziemię.

Do rurki wiążemy kawałek sznurka (ok. 50 cm) a do jego drugiego końca jakiś „śmieć” w określonym kolorze (przypisanym do członka grupy).

Ponieważ uwielbiam film „Wściekłe psy” („Reservoir Dogs”), moim kolorem jest różowy, co uważam za świetne, bo NIKT nie podniesie różowej prezerwatywy ani opakowania po niej z ziemi, a większość po jej zobaczeniu zrobi z obrzydzeniem krok w tył.

Idziemy do punktu zbiórki A, pozostawiamy wiadomość lub czytamy te zostawione (jeśli jesteś ostatni z grupy, zabierz wszystkie wiadomości) i przemieszczamy się do punktu B przez punkt A1, aby sprawdzić sygnał bezpieczeństwa.

Jeśli sygnał jest OK, udajemy się do punktu B by tam pozostawić wiadomość.

Geocaching

Martwe skrzynki kontaktowe są często używane przez osoby bawiące się w geocaching: możesz znaleźć dysk przenośny USB w zakopanym gdzieś metalowym pudełku, albo szczelinie w ścianie. Jeśli masz problem z przekonaniem rodziny do wykorzystania martwych skrzynek, spróbuj najpierw zainteresować ich geocachingiem. Jest to naprawdę fajne i bardzo wymagające, jeśli nie planujesz używać GPS a tylko mapy i kompasu.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

4 komentarze

  1. Super napisał(a):

    Ten sposób łączności nazywa się „Bezosobowy”. Skrzynka także. Łączność ogólnie dzielimy na osobową i bezosobową 😉
    Ale to tylko w kwestii formalnej. Reszta jest jak najbardziej OK.

  2. gorylekto napisał(a):

    Rzeczywiscie posiadanie takiej skrzynki czy umowionego punktu wydaje sie bardzo rozsadne – tym bardziej, ze to nic nie kosztuje.

    „NIKT nie podniesie różowej prezerwatywy” – nie doceniasz malych dzieci, nie wiedza co to prezerwatywa,a kolor kojarzy im sie z zabawkami.

  3. Johnny napisał(a):

    Sporo zachodu potrzeba, aby ustawić taką skrzynkę i przetrenować się grupowo w jej używaniu. Nie lepiej włożyć ten wysiłek w zaopatrzenie się w przenośne CB-radio z akumulatorami ładowanymi na korbkę/słońce?

    • Mc napisał(a):

      Chyba nie czytałeś uważnie, raz że jest to tylko skrzynka z nazwy a nie taka pocztowa (może być dziupla, obluzowana cegła itp),
      dwa że założeniem jest stosowanie tego w przypadku braku możliwości łączności bezprzewodowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner