Freeplay Companion – radio na korbę z latarką

Jakiś czas temu przyszła do mnie paczka z kilkoma przedmiotami ze sklepu Karaluch, trzeba będzie je po kolei na łamach bloga opisać i przetestować.

Na pierwszy ogień pójdzie Freeplay Companion — radio na korbę z latarką. Zaczynam od tego, bo już tu kiedyś podobne urządzenie testowaliśmy.

Companion ma tylko i wyłącznie trzy funkcje:

  • latarkę na diody LED,
  • radio AM/FM,
  • ładowarkę do małych urządzeń w rodzaju telefonu komórkowego.

Oczywiście całość jest ładowana na korbkę, ale także z wbudowanego ogniwa fotowoltaicznego, które daje napięcie 5,5 V i prąd 30 mA. Urządzenie ma mały akumulatorek NiMH o napięciu 3,6 V, który zasila elektronikę nawet wtedy, gdy nie kręcimy korbą.

Radio Freeplay Companion

Po „roboczej” stronie urządzenia (widocznej na powyższym zdjęciu) znajdziemy:

  • pokrętło do strojenia radia,
  • przełącznik zakresu (AM/FM),
  • pokrętło do regulacji głośności i włączania radia,
  • skalę zakresu radia z dwiema diodami: wskazującą na dostrojenie do mocnego sygnału (po lewej stronie, oznaczona literkami TUN) oraz sygnalizującą ładowanie (oznaczona rysunkiem baterii, po prawej stronie),
  • głośnik.

W górnej części obudowy mamy baterię słoneczną i włącznik światła. Nie wiem, czy tak jest w każdym egzemplarzu, ale u mnie dość trudno jest włączyć światło na stałe. Trzeba przycisk wcisnąć dość głęboko, by przełącznik przeskoczył na stałe. Oczywiście światło zapala się od razu przy lekkim wciśnięciu włącznika, co będzie przydatne przy sygnalizacji alfabetem Morse’a.

Jak widać, do odbioru stacji radiowych w zakresie FM, radio ma rozkładaną, teleskopową antenę. Do fal AM ma wbudowaną antenę ferrytową.

Z drugiej strony urządzenia mamy zaś wygodną korbę o wyczuwalnym oporze. Nic dziwnego, według producenta bardzo efektywnie ładuje ona wbudowany akumulator i zewnętrzne urządzenia, bo minuta kręcenia korbą umożliwia:

  • 20 minut słuchania radia (zależnie od głośności),
  • 30 minut działania latarki,
  • 2-3 minuty rozmowy telefonicznej, choć producent uczciwie zaznacza, że mocno to będzie zależeć od konkretnego telefonu komórkowego.

Skoro już o tym mówimy, w zestawie jest kabel do ładowania telefonów Nokia (z grubą wtyczką). Pewnie nie byłoby dużym problemem zamiast niego podłączyć do urządzenia kabelek z wtyczką micro USB do ładowania nowocześniejszych telefonów, nie miałem jednak okazji tego sprawdzić. Ładowanie telefonu jest jednak możliwe wyłącznie za pomocą kręcenia korbą, nie da się tego zrobić z wbudowanego akumulatorka, ani przy użyciu baterii słonecznej.

Pełne naładowanie akumulatorka daje 12 godzin radia lub 16 godzin świecenia diod LED.

Freeplay Companion w czasie pracy.

Freeplay Companion w czasie pracy.

Akumulatorek w urządzeniu można za to ładować kablem USB — bo urządzenie ma gniazdo mini USB. Ma też gniazdo słuchawkowe, na wypadek, gdyby ktoś nie chciał włączać radia na głośnik.

Urządzenie waży nieco ponad 200 g (224 wg mojego pomiaru) i wykończone jest delikatnie gumowanym tworzywem (nie wiem, jak to precyzyjnie i naukowo opisać, chodzi o to, że nie jest śliskie w dotyku). Mnie się podoba, daję ocenę 5/5.

W sklepie Karaluch kosztuje ok. 150 PLN.

Artur Kwiatkowski (admin)
Radio-latarka Freeplay Companion
51star1star1star1star1star

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. rychu napisał(a):

    a jak sie akumuatorek scweli to dalej bedzie działac na korbke?

  2. Michał napisał(a):

    Pytanie – czy da się słuchać radia na samej baterii słonecznej (w pełnym słońcu), tzn. na rozładowanym akumulatorze? Mam podobne radio Degen i bateria słoneczna jest wyjątkowo kiepska.

  3. Kurczatow napisał(a):

    Mam to radio i inne produkty Freeplay (lampe Indigo i latarkę Kito) i Companion jest zdecydowanie najmniejszy, aż się boje że bo zgubie. Mój egzemplarz ma nieco niedopasowaną gumową zaślepkę gniazdek, ale sprawuje się bez zarzutu, mechanizm korbowy działa wzorcowo.

  4. DziadekDragunow napisał(a):

    Wbudowany akumulatorek nie posłuży nam za długo (najwyżej 5 lat), ponieważ współczesna technologia podlega zaplanowanemu ograniczeniu trwałości (należy o tym pamiętać). Fajnie by było, gdyby radyjko mogło działać na samym solarku lub korbce. A jeszcze lepiej było by nauczyć się budować akumulatory. Wbrew pozorom nie jest to trudna sprawa. Najprostszym elektrolitem jest sok z kiszonych ogórków i kapusty. A najprostszym akumulatorem kawałek miedzi i ołowiu lub stali zanurzone w tym soku… Jeśli ktoś ma inne (może lepsze) pomysły na źródło prądu, kiedy baterie się wyczerpią, a wszelkie akumulatory się zestarzeją, bardzo proszę o wpis.

  5. DziadekDragunow napisał(a):

    Tak, to prawda. Ogniwa z soku nie da się naładować 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner