Zestaw ucieczkowy / ewakuacyjny

Poniższy artykuł pojawił się na stronie po raz pierwszy w sierpniu 2010 r. Przypominamy go z myślą o nowych Czytelnikach i publikujemy ponownie, po niewielkim uzupełnieniu.

Kilka dni temu pisałem ogólnie o tym, jakie rodzaje zestawów przetrwania można sobie złożyć. Dziś o jednym w mojej opinii najważniejszym, czyli zestawie ucieczkowym albo ewakuacyjnym. Jest on moim zdaniem najważniejszy, bo jest najbardziej uniwersalny i w związku z tym powinien być skompletowany w pierwszej kolejności.

Zadaniem tego zestawu jest zaopatrzenie uciekającego w wszystko, co może mu być niezbędne w trakcie ewakuacji z domu, przez okres 72 godzin, czyli 3 dni. Jako taki nie jest to więc stricte zestaw przetrwania, bo nie służy on do zabezpieczenia naszych potrzeb w dłuższym okresie. Taki zestaw układa się po to, by w razie konieczności ewakuacji móc opuścić dom jak najszybciej, nie narażając swojego późniejszego przetrwania na szwank. Szczęśliwie jego zawartość przydaje się też w sytuacjach, które nie wymagają ewakuacji, na przykład przy awarii sieci elektroenergetycznej.

Mówi się o tym, że taki zestaw powinien zaspokoić potrzeby człowieka przez 72 godziny, bo taki okres przewidują zachodnie służby ratunkowe na dotarcie do poszkodowanych przez kataklizm w jakimś pesymistycznym przypadku. W praktyce, ta granica 72 godzin jest wyłącznie umowna. Zastosowanie ten zestaw znajdzie, gdy:

  • rodzina musi ewakuować się z domu w mieście do stworzonego wcześniej celu ewakuacji — na zaspokojenie potrzeb w okresie tej ewakuacji,
  • nastąpi klęska żywiołowa lub katastrofa przemysłowa (wyciek chemikaliów, awaria elektrowni jądrowej), ewakuację organizują władze — by nie czekać na zaspokojenie podstawowych potrzeb przez władze, co może trwać dość długo albo w ogóle nie być możliwe,
  • pali się dom i musisz go natychmiast opuścić — choćby po to, by nie stać na mrozie w piżamie, gdy strażacy obudzą Cię w środku nocy,
  • także gdy nie ma konieczności ewakuacji — np. gdy zepsuje się podstawowa latarka, którą trzymasz na wypadek awarii zasilania.

Generalnie zestaw istnieje po to, by w razie konieczności ewakuowania się z domu, zabrać go z szafy i bez dodatkowych zabiegów zabrać ze sobą. By nie pakować w pośpiechu niezbędnych przedmiotów, które już w tym zestawie się znajdują.

Zawartość takiego zestawu ucieczkowego jest różna w zależności od tego, kto o nim pisze, ale pewne elementy występują w nich prawie zawsze:

  • niepsująca się żywność na okres 72 godzin, czyli zapewniająca ok. 6-10 000 kcal, nie wymagająca gotowania i przygotowywania, na przykład 4 opakowania racji Seven Oceans po 2 500 kcal każde,
  • woda na ten sam okres, zarówno pitna, jak i do gotowania czy mycia, w ilości rzędu 2-3 litrów na dobę na osobę,
  • i/lub sprzęt do pozyskiwania i uzdatniania (oczyszczania, gotowania) wody,
  • naczynia do przygotowywania posiłków,
  • zestaw pierwszej pomocy,
  • źródło ognia, jak zapałki czy zapalniczka,
  • mapa / plan ewakuacji, zawierająca możliwe miejsca, do których posiadacz zestawu będzie się ewakuować i zaplanowane trasy ucieczki,
  • jakaś literatura odnośnie radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach, przeczytana ze zrozumieniem, ale pozostawiona jako źródło,
  • ubranie odpowiednie do przewidywanej pogody — płaszcz przeciwdeszczowy, kurtka, rękawice, buty,
  • śpiwór i karimata, namiot,
  • standardowe wyposażenie kempingowe,
  • oświetlenie — latarka, światełka chemiczne,
  • radio na baterie albo na korbkę,
  • broń palna i amunicja (u nas niewykonalne),
  • zapas leków na okres ewakuacji oraz przedmiotów potrzebnych dla dzieci, osób starszych i zwierząt (karma dla zwierząt, pieluchy, specjalne pokarmy, itd.),
  • nóż z rozkładanym ostrzem i nóż ze stałym ostrzem,
  • taśma klejąca,
  • łom.

Przy kompletowaniu zestawu należy raczej koncentrować się na zaspokajaniu podstawowych ludzkich potrzeb, a nie kupowaniu kolejnego sprzętu. Dlatego nie jesteśmy w stanie opublikować tu listy konkretnych przedmiotów, które w zestawie znaleźć się powinny, bo to mocno zależy od potrzeb każdego z nas. Ale w ramach inspiracji opublikowaliśmy tu kiedyś zestaw Krzyśka wraz z wnioskami z przetestowania tego zestawu.

Co najważniejsze — zestaw musi być dopasowany do Twoich możliwości i potrzeb, a także do przewidywanego przez Ciebie wykorzystania. Przykładowo, jeśli masz w okolicy sporo źródeł wody nadającej się do picia, możesz zrezygnować z noszenia ze sobą dużych jej ilości. Jeśli zaś masz nadwagę i przewidujesz, że taka ucieczka będzie dobrym momentem na głodówkę, możesz zmniejszyć ilość kalorii w zestawie. 😉 Jeżeli planujesz uciekać do konkretnego miejsca, dobrze przygotowanego, możesz zrobić zestaw mniejszy i lżejszy, by łatwiej było Ci tam dotrzeć.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

69 komentarzy

  1. surevivalist napisał(a):

    Nóż z ostrzem składanym (folder) to dobry pomysł. Niestety są one delikatne. Szczególnie mechanizm otwierania i blokowania ostrza. Dlatego nóż ze stałą klingą jest konieczny np. do batonowania drewna. Raczej polecam coś ze stali nierdzewnej (np. Aus8).

    Co do kwestii broni. Broń palna na zespolone naboje z ładunkiem miotającym, czyli nowoczesna broń palna to nie wszystko. Polecam obejrzeć sprzęt robiony przez Keseru oraz rewolwery odprzodowe (czarno prochowe). W ostateczności broń pneumatyczna (ale broń, nie chińska wiatrówka za 99,99 zł z Alledrogo). Taka broń pneumatyczna (wyłącznie długa, nie znajdziemy krótkiej tego typu) może posyłać nawet 9mm z energią ~150J. Wystarczy do polowania nawet na większe zwierzątka. Do małych (typu zając, bażant) wystarczy kaliber .22. A do samoobrony? 18″ maczeta!

    • admin napisał(a):

      @surevivalist: o czarnoprochowej myślałem, rzeczywiście raczej o rewolwerze, bo jest wielostrzałowy a to się może przydać. Gdzie można znaleźć taką broń pneumatyczną? Jedyne, co do tej pory znalazłem, to wiatrówki PCP, ale one nie mają energii większej, niż 17J. Za Keseru dzięki serdeczne!

      • surevivalist napisał(a):

        @admin: Ależ mają! Poszukaj w Google „9mm airgun”. Są nawet szaleńcy, którzy udają się z tym na… bizony! Zerknij też na produkty firm Daystate, GunPower czy AirArms. Albo szukaj po „pest control air gun” jeśli chcesz coś na małe zwierzątka i ptaszki.

        • admin napisał(a):

          No ale gdzie to w Polsce kupić? Na razie znalazłem tylko kaliber 6,35 mm i 100J energii. 😉

          • surevivalist napisał(a):

            @admin: jak już będziesz miał te 8-10kPLN odłożone na ten cel uderz do dowolnego sklepu z bronią lub importera. Tam Cię poinstruują. Jeśli wolisz prywatny import, takie urządzenie możesz sprowadzić bez problemu z EU (marki AirArms, Logun, FX Airguns, GunPower, Weihrauch). Z USA (np. z Careerem) jest więcej papierkologi.

            Tak jak pisałem, to są pojedyncze sztuki sprzedawane w PL w ciągu roku. Sprzedaż typu „przyjdzie na do sklepu i sobie wybierze” nie istnieje!

            Jeśli chcesz „adres sklepu” to może Incorsa (Warszawa), Kolter (Częstochowa), AirHunting.eu (Łódź). Ale nie podejrzewam, żeby mieli dużo sprzętu na stanie. Zamówienie, zaliczka i za kilka tygodni/miesięcy broń będzie twoja.

            Za ten czas masz szanse przejść badania sprawnościowe i psychologiczne. Na broń pneumatyczną nie zdaje się egzaminu, tu jest plus. Potem kupujesz szafę na broń (~2kPLN za dobrą). Broń po opłaceniu faktury bierzesz do domu i zamykasz w szafie. W 7 dni składasz dokumenty w KWP i… gotowe!

          • Szymon napisał(a):

            Wyrób sobie pozwolenie na broń myśliwską 🙂 minus jest tego taki że trzeba trzymać broń w szafach pancernych. Tym to już na jelenie poluj a nie za królikami biegać będziesz. W Polsce można kupić takie cacka 🙂 polecam sztucer, lunety super kupywać nie musisz. Zmieścisz się w 8 tyś jeśli dużo na lunete nie wydasz

  2. panika2008 napisał(a):

    Chyba zapomnieliście o najważniejszym. O pieniądzach. Prypominam: żyjemy w XXI wieku, a nie w neolicie.

    Poza tym pomysły typu maczeta i czarnoprochowce to między bajki można wsadzić, zejdźcie na ziemię.

    Na 72 godziny nie jest potrzebne jedzenie na 10 tys kcal. Normalny, dorosły, przeciętny mężczyzna jest w stanie bez problemu wyżyć na 2 tys kcal na dobę, trzeba tylko z otwartym umysłem podchodzić do pojęcia głód. Jak ktoś wyjątkowo lubi wygodę, wystarczy 2,5 tys kcal.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Tak! Z całą pewnością masz rację, pieniądze są nam potrzebne. Myślę, że kilkaset PLN w możliwie niskich nominałach będzie akurat.

      Co do żywności się nie zgodzę. Zestaw ewakuacyjny ma służyć w sytuacjach, które mogą wymagać zwiększonego wysiłku a więc dobrze jest założyć pewien zapas kalorii. Te 72 godziny to tylko umowna długość okresu, na który zestaw przygotowujemy, bo przecież może być potrzebny znacznie dłużej a w zdecydowanej większości przypadków – znacznie krócej.

      Nie rozumiem, czemu Twoim zdaniem jakieś narzędzie do samoobrony należy włożyć między bajki?

      • panika2008 napisał(a):

        Zastanówcie się jaka jest reakcja ludzi na ulicy i w okolicznych domach/mieszkaniach, jak widzą kolesia latającego z maczetą albo czarnoprochowcem na wierzchu.

        No chyba że Wy się przygotowujecie na scenariusz w którym już nie ma na Ziemi/w Waszym mieście/wsi innych ludzi… ale wtedy po co robić jakiekolwiek zapasy? Można będzie po prostu chodzić po okolicy i żyć latami z tego, co inni zostawili 😉

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Generalnie chodzi o to, by przygotować się na możliwie uniwersalne zagrożenia. Nie liczyłbym na to, że ludzie coś po sobie pozostawią (jeśli z jakichś przyczyn znikną), bo pewnie własne zapasy żywności szybko zużyją.

          Rewolwer czy maczeta mają się znaleźć w zestawie, ale niekoniecznie do noszenia na wierzchu. Choć jeśli taka będzie potrzeba i taki scenariusz, to czemu nie?

        • surevivalist napisał(a):

          Maczeta w pochwę i pod plecak, ewentualnie do kieszeni na CamelBacka. Zawsze tak noszę. Nigdy mnie nikt nie zatrzymał. A Colta Navy to jednak nie noszę w ręce, tylko w kaburze i pod swetrem czy kurtką. Byłem w warszawskim metrze (jadąc do lasku kabackiego) z Ka-Barem 1245 na tek-locku na pasie i nikt mi słowa nie powiedział. I to nie dlatego, że „się bał”. Nikt nie miał pojęcia, że mam nóż pod swetrem.

          Se safe. Be invisible.

      • Seb napisał(a):

        Ale nawet przy wysiłku, te 3000kcal nie są od razu potrzebne. Parę razy w życiu łaziłem po miejscach gdzie przez kilka dni nie spotykało się żywego ducha. I nie był to łatwy płaski teren (były mijesca gdzie np. 1km w ciągu godziny to było dużo – ot lasotundra, czyli bagno, kępy chwastów i małe gęste i poskręcane drzewka). Pierwszą rzeczą w czasie takiego wyjazdu było zmniejszenie ilości spożywanego żaracia — organizm zmuszony do pracy w warunkach w jakich wyewoluował (nie ewoluawaliśmy siedząc za komputerem) przestawia się na branie tyle ile mu potrzeba. I poza chudzielcami ze zbyt szybką przemianą materii mamy zwykle spore zapasy. Zobacz ile kcal zawiera kilogram smalcu! A my tego smalcu pare kilo mamy.

        Ponadto w stanie stresu (a ewakuacja to jest stres) nasze ewolucyjne przystosowanie każe nam jeszcze mniej źryć.

        Na 72h to najważniejsze jest zadbanie o wodę i elektrolity. Po 2 dniach picia czystej źródlanej wody ma się cholerną ochote choćby na obleśną chemiczną oranżadkę w proszku.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Dzięki za te cenne uwagi. Ja takiego zestawu nigdy w praktyce nie przetestowałem a jak mam być szczery, to ja w ogóle z turystyką to jestem trochę na bakier.

  3. Jan2 napisał(a):

    Bardzo dobry wpis. Jestem bardzo zadowolony!
    Wprawdzie nie wiem jak zamierzasz nosic ze soba przez te 72 godziny tyle wody , zarcia, ubrania , ale wpis jako zestaw niemobilny jest dobry.

    Dodałbym drobiazgi. Drut metalowy, nici i igła, apteczka to odrebny temat.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      To ma być właśnie zestaw jak najbardziej mobilny. 🙂 Do plecaka pewnie trzeba byłoby zrezygnować z namiotu i karimaty w miejsce hamaka i plandeki. Jak złożę mój zestaw ucieczkowy to na pewno pokażę, ile miejsca mi zajmuje. 🙂

  4. katiabb napisał(a):

    Witam 🙂

    Przeanalizowałam tę listę i dodałabym do niej kilka rzeczy. Przede wszystkim odzież ochronną: kombinezon (np. Tyvek Classic Plus), gogle ochronne, maska ochronna, półmaski).
    I jeszcze taka kobieca rada 🙂 W takich dramatycznych chwilach każda kropla wody jest na wagę złota. Do celów higienicznych można sobie zakupić chusteczki nawilżane (np. takie przeznaczone dla niemowlaków) – zajmują mniej miejsca, mało ważą i ładnie pachną.
    Skoro już się tutaj tak wypowiadam to do czegoś się Wam przyznam. Niby nie wierzę w 2012, śmieję się z tego i sprawiam wrażenie osoby, która raczej bagatelizuje tę sprawę. Ale tak w głębi duszy myślę sobie: a jeśli… No i właśnie pod wpływem takich przemyśleń trafiłam dzisiaj na tego bloga. Ale spokojnie 🙂 dobytku jeszcze nie wyprzedaję 😀

    Pozdrawiam 🙂

  5. katiabb napisał(a):

    A i jeszcze jedno mi się pomyślało – trytytki 🙂

  6. Shakti napisał(a):

    Witam,
    Widzę tu pewne istotne braki, a przede wszystkim sprzeczność z ideą B.O.B – autor po prostu przekopiował informacje z sieci bez zastanowienia. Żeby nie być gołosłownym – idea B.O.B. zakłada szybkie chwycenie plecaka i ucieczkę. No tak. Tylko że przy tej ilości gratów wylistowanych w artykule to będzie plecak ważący ze 30 kilo, czyli uniemożliwiający szybką ucieczkę, albo najpewniej dwa plecaki. Przejedźmy to po kolei:
    1. żywność – ok. ilośc kalorii min 2500 na dobę dla mężczyzny, nadmiar nie zaszkodzi
    2. woda… na litość boską, naprawdę uważacie że targajac 8-9 butelek z wodą jesteście w stanie szybko się ewakuować?? 1, maksymalnie 1,5 litra na dobę, i to wyłącznie do picia. Na okres 72h do celów higienicznych w zupełności wystarczą antybakteryjne chusteczki nawilżane, jak słusznie zauważyła katiabb. Do gotowania nie potrzeba – można bez problemu nabyć chemicznie podgrzewane wojskowe racje MER, koszt 20 do 30 pln.
    3.akcesoria do odkażania wody, naczynia (byle kompaktowe!), zestaw pierwszej pomocy (odpowiednio skomponowany, a nie apteczka samochodowa…) – bez zastrzezeń
    4.źródło ognia… zapałki, zapalniczka?? ok, można zabrać, ale o ile nie jesteście ekspertami w rozpalaniu ognia bez ich użycia, to absolutnie koniecznie trzeba zaopatrzyć się w krzesiwo. Koszt maks 110 pln.
    5. Literatura, mapy – ok.
    6. Śpiwór, karimata, namiot… i jeszcze gąbka wielkości dyni i zestaw do manicure. Dajcie spokój. Można oczywiście wyłożyć ponad 3 klocki na nowoczesny sprzęt outdoor i mieć to wszystko w niewielkich i lekkich gabarytach, a właściwie relatywnie niewielkich – plecak i tak zapchają. A można też za 70% mniej kupić znacznie lżejsze, wydajniejsze i skuteczniejsze bivvy, czyli worki do spania typu heat retainer, zatrzymujące ok. 80-90 % ciepłoty ciała. Za namiot świetnie posłuży kilka płacht folii NCR, a wszystko to w rozmiarach i wadze nie przekraczających dwóch złożonych koszul.
    7. Ubrania. Byle z głową. Ponczo przeciwdeszczowe, skarpetki i buty to tzw. must have. Reszta w zasadzie zbędna, nie sugerujcie się wszystkimi radami z sieci – wiecie ile miejsca w plecaku zajmuje złożona parka,spodnie i buty? Nie mówiąc już o polarze, jak bezmyślnie sugeruje jeden z naszych rodzimych portali survivalowych. W ciepłym klimacie problem sam się rozwiązuje, w zimnym odsyłam kilka zdań wyżej do art. heat retainer. Jeśli cierpicie na nadmiar pieniędzy, można ew. dorzucić bieliznę termoaktywną.
    8. Standardowe wyposażenie kempingowe… wow! Czyli co, butla z gazem? Sześciopak piwa? Wóz kempingowy?:) Bez żartów…
    9. Oświetlenie, radio – OK.
    10. Zapas leków, pieluchy etc. – ok, chociaż komponowanie B.O.B. dla rodziny z dzieckiem i/lub osobami starszymi to zupełnie odrębny temat. Karma i utensylia dla zwierzaków pomijam – survival to także umiejętność do poświęceń i ustalania priorytetów…
    11. Noże – ok, z tym zastrzeżeniem, że nóż z głownią stałą powinien umożliwiać kształtem i jakością materiałów rąbanie. Zatem kukri albo parang. Taśma klejąca jak najbardziej, ale nie szkolna, tylko tzw. duct tape. Łom … można, nie zabiera duzo miejsca, ale najlepiej tytanowy – i lżejszy, i wytrzymalszy. Na pewno nie powinno zabraknąć scyzoryka, lub jeszcze lepiej multitoola. I to dobrej firmy, na tym akurat sprzęcie nie warto oszczędzać.
    12. Na koniec specjalnie zostawiłem broń palną. Po pierwsze, w naszych realiach nie ma potrzeby jej posiadania, nie jest powszechna, a w dodatku większość z nas nie jest nawet przeszkolona w jej użyciu. Wiatrówki do polowania – B.O.B. to idea ucieczki trwającej max 72h. Na co i gdzie chcecie polować? A, że tak się spytam, w ogóle umiecie? Ilu z was jest myśliwymi? Macie przecież w plecaku racje na 72h, a w trzy doby nie nauczycie się polować, nie mówiąc o tym że będziecie musieli poświęcić czas na zupełnie inne rzeczy, jak choćby przygotowanie schronienia, rozpalenie ognia, uzdatnienie wody… Jeszcze raz, do znudzenia: komponujecie zestaw na 72 godziny! Nie włączajcie do niego elementów survivalu długoterminowego, to zupełnie mija się z celem. Zaś samoobrona, cóż, szansa na natknięcie się na kogoś z bronią są w naszym kraju minimalne, a poza tym bron noszona w plecaku nie służy samoobronie, ponieważ nie można jej szybko wydobyć. Rozsądniej zainwestować w pałkę teleskopową i gaz pieprzowy.

    Uff, tyle. Trochę pojechałem po bandzie, ale… B.O.B. to zestaw indywidualny, układany pod konkretne warunki i w konkretnym celu. Nie przyjmujcie bezkrytycznie każdej informacji znalezionej w necie. Przede wszystkim trzeba dokonać oceny po co nam to, z czego naprawdę będę musiał korzystać (lub jak wysoka jest szansa potrzeby skorzystania z czegoś), no i … mysleć:) Pozdrawiam

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nie widzę problemu, by zestaw ucieczkowy miał postać skrzynki, którą pakujesz do samochodu.

      Słusznie zauważyłeś to, o czym i ja napisałem — że ten zestaw powinien być dopasowany do indywidualnych potrzeb, możliwości i okoliczności.

      Pisząc o wyposażeniu kempingowym miałem chyba na myśli talerz, kubek, sztućce, otwieracz do konserw. Ale już nie pamiętam…

      • Shakti napisał(a):

        Zestaw ucieczkowy w postaci skrzynki to nie B.O.B. Boba komponuje się pod ucieczkę pieszą. Chwytasz plecak i uciekasz z domu przed pożarem, powodzią, trzęsieniem ziemi, atakiem zombie. Wyobraźmy sobie taka szybką (ma trwać, zgodnie z założeniem, nie dłużej jak minutę)ucieczkę: skrzynia na plecy, lecimy do samochodu, klepiąc się po kieszeniach za kluczykami, potem bagażnik, potem dopiero siadamy i ruszamy. O ile odpali. Czasami jeszcze otworzyć garaż. Albo zbiec ze schodów z tą skrzynią. A jeżeli jeszcze mieszkamy na 9 piętrze? A winda nie działa, albo nie można z niej skorzystać (np. pożar)… Skrzynia to po prostu nie ten profil o którym mowa.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Zakładając, że zestaw ma dotyczyć osoby mieszkającej w bloku, to i owszem.

          Ale dla kogoś, kto mieszka na wsi? Jak wspomniałem, to kwestia możliwości i potrzeb.

          • Shakti napisał(a):

            Wieś nie rozwiązuje problemu. Nie ma praktycznie szansy na to żeby w ciągu 60 sekund zorientować się w zagrożeniu, zapakować do samochodu ciężką skrzynię i odjechać. Jeśli są jakieś wątpliwości co do tego, proszę przejrzeć procedury ewakuacji podczas zagrożenia lawinowego (dokładniej ewakuacji z zamkniętej przestrzeni) lub trzęsienia ziemi – to są idealne przykłady sytuacji typu bail out. Mało tego, większość profesjonalnych instrukcji (znów, żeby nie być gołosłownym, amerykańska FEMA, lub choćby polska Obrona Cywilna) zdecydowanie odradza zdecydowanie odradza próby korzystania z pojazdów mechanicznych w takich sytuacjach z wielu względów, jak choćby konieczność zlokalizowania kluczyków, zagrożenia pożarowego, niedrożności dróg etc. Z tego samego powodu ucieczka niepotrzebnie ryzykowna nawet, gdyby rzeczona skrzynia była trzymana non stop w bagażniku.

    • red napisał(a):

      @Shakti

      Sensowne uwagi, masę plecaka ucieczkowego powinno się ograniczać, ale do tego wniosku już autorzy bloga chyba sami doszli, jak się nie mylę robili test w terenie i kilogramy ciążyły.

      1.2500 kcal spokojnie wystarcza zawsze jak ruszam na kilka dni do lasu to jedzenie liczę mniej więcej na 2,5 k na dobę.
      2. Woda jest najcięższa (jeśli zapakujemy ją w proponowanej ilości) , lepiej mieć w planie ewakuacji miejsca gdzie łatwo można pozyskać wodę + sprzęt do odkażania/ filtracji. W moim bobie jest 2l woda gazowana + 2x 0,25 l napój energetyczny, mam 3 miejsca na trasie ewakuacji do uzyskania zdatnej do picia wody a na wszelki wypadek w bobie tabletki do uzdatniania + filtr słomkowy. Co do MRE są spoko ale przy odrobinie wprawy można skompletować urozmaicony pokarm o długiej trwałości który będzie ważył mniej niż MRE przy tej samej ilości kcal.
      3. prosta apteczka (np z biedronki) uzupełniona o parę tabletek przeciwbólowych + coś na rozwolnienie, jeśli ktoś ma dostęp antybiotyk to aż zbyt wiele chyba że jesteśmy lekarzem potrafiącym wykorzystać bardziej zaawansowany sprzęt/ środki farmakologiczne.
      4. krzesiwo się przydać może zawsze ale na 95% starczy zapalniczka jednorazowa (np 2x bic w plecaku) + świeczka.
      6. Zgadza się można dać lekkie substytuty śpiwora /namiotu ale jeśli zależy nam na trwałości i/lub komforcie można dać lekki sprzęt i nie koniecznie musi kosztować 3k 🙂 aczkolwiek tani nie będzie te 1k złotówek trzeba poświęcić. W moim bobie siedzi namiocik 1,2 kg, śpiwór 1,1 kg, docieplacz polarowy do śpiwora 0,28 kg. Dokładniej to to ląduje w bobie kiedy jestem w domu bo namiotu i śpiwora używam na wypadach szkoda kasy na dublowanie sprzętu.
      7.Kwestia odzieżowa raczej nie do przeskoczenia może się zdarzyć że opuszczamy dom w samych majtkach i plecakiem więc. Koszulka, skarpetki i majtki na zmianę, spodnie, kurtka najlepiej przeciwdeszczowa to minimum. Ja ten sprzęt rotuję tzn zaczyna się chłodna jesień wymieniam w bobie kurtkę na cieplejszą i dodaję polar. Bielizny termoaktywnej używam, mam zestawy i na ciepełko i na zimno nie trzeba majątku można kupić niezłą bieliznę z wyprzedaży np. armii UK za niewielką kaskę (tzw. leżaki magazynowe czyli nie noszone) jasne under armour to to nie będzie ale w kategorii cena/ jakość nie do pobicia. Do kompletu buty w moim wypadku są przytroczone do plecaka, spoczywając w dopiętym worku i tak po ewakuacji lądują od razu na nogach.
      11. Noże zgadzam się w pełni dobry scyzoryk z blokowanym ostrzem lub multitool to podstawa. Co do noża do batonowania lub innych wynalazków typu kukri, parang, maczety…… Lepsza jest lekka siekierka w naszych warunkach ewentualnie jakiś taktyczny lekki hawk/ toporek, który będzie miał pokrowiec + uprząż z możliwością przytroczenia np pod kurtką to rozwiązuje problem rąbania drewna lepiej niż zrobi to nóż a jednocześnie uzyskamy białą broń nie gorszą od maczety ale taką, którą można dyskretnie przenosić.

      Więcej uwag nie mam pozdrawiam

  7. lisek napisał(a):

    +oczywiscie szczoteczka do zebow i pasta 😉

  8. Coyote napisał(a):

    Ciekawy wariant zestawu podał Włodzimierz Korsak w „Roku Myśliwego” (do kupienia w sklepach myśliwskich , znaleźć na necie też można , prawa autorskie już już wygasły)
    Surwiwalowi stricte poświęcone są rozdziały 53 , 54 i 55 co nie znaczy że w innych nie ma przydatnych informacji .
    Ogólnie , zestaw na 2 tygodnie z założeniem umiejętności znalezienia wody i możliwością zdobycia mięsa na co drugi dzień .
    25 funtów sucharów
    2 funty cukru
    1,5 funta słoniny wędzonej
    Sól i herbata po 0,25 funta
    Garść kostek twardego bulionu
    Nieprzemakalna kołdra / śpiwór (masa 3-6 funtów)
    Co najmniej jedna zapasowa koszula , bielizna minimum jedna para na 3-4 dni
    Imbryk 1 l lub coś czego opis wskazuje na wojskową menażkę .
    Kubek nie aluminiowy (z menażką 3 funty)
    Strzelba kaliber 12 (7,5-8 funtów)
    100 naboi i zestaw do czyszczenia broni(12,5-13 funtów)
    Drobiazgi : lekki toporek do przyrządzania noclegów lub odpowiednio duży nóż + piłą , kuchenny nożyk do chleba i słoniny , busola, zegarek, mały neseser z mydłem i grzebieniem, ręcznik, kilka pudełek zapałek, przybory do szycia tkanin i skóry, notes do robienia notatek , (4 funty , 6-7 razem z plecakiem)
    Lornetka
    Razem wychodzi 60/67 funtów czyli 28-32 kilo na garbie nie licząc ubrań . Autor zakłada marsz przez dość ciężki teren w tempie 15 kilometrów na dzień przy założeniu szukania zwierzyny itd czyli dość ostrożnego przemieszczania się i 20-30 kilosów gnając .
    Rozpisał też roczną wyprawę rzeczną na 6 osób w warunkach Syberii , wyszły 3 tony przy założeniu zdobywania mięsa .

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Myślę, że nie ma co zakładać zdobywania mięsa w drodze polowania co drugi dzień. Nie w polskich warunkach…

      • Coyote napisał(a):

        Też tak myśle ale takie założenie przyjał autor w przykładzie , z założeniem że nic się nie uda znaleźć trzeba zwiekszyć ilość słoniny do 3 funtów a sucharów do 35 funtów ( przy 2,5 funta na dobę , przy wspomnianym dostepie do mięsa w dzień „mięsny” zurzycie ma spadać o połowe ) co da 37 kilo ekwipunku . Trochę ciężkawo .
        Oczywiście można odliczyć broń i amunicje . Tyle że w warunkach kompletnego krachu nikt tak nie zrobi nie ważne czy będzie miał łuk bloczkowy , czarnoprochowca , empi po dziadku czy strzelbę made in garaż . Poruszanie się samotnie też będzie BARDZO kiepskim pomysłem . Nie dość że siła odstraszania maleje to nie ma nawet kto nas zmienić na warcie . Chlasnąć brzytwą po grdyce śpiącego nawet dziecko da radę … Brrr , zaczynam myśleć że w razie SHTF najlepszym co można zrobić jest podczepienie się pod lokalną grupe szabrowników/samoobrony .

    • Grze napisał(a):

      @coyote
      Prawa autorskie nie gasną. Są niezbywalne. Jak koleś napisał książkę – to ON ją napisał, a nie jego styrjek. Cztery pory roku są ZAWSZE Viwaldiego.

      Jeżeli – to gasną prawa pokrewne, czyli kasiora. Średnio ok. 20-50 lat (chyba, ze coś się zmieiło w miedzyczasie), zależnie od rodzaju (piosenka, wynalazek).
      Innymi słowy – ktoś zawsze jest autorem, ale kasę za dzieło można pobierać przez X lat po śmierci (spadek, rodzina, firma wykupiła).

      Nie dyskutujemy tu oczywiście sensu takich praw (w kontekście ACTA itp.) i brania kasy dożywotnio za byle pierdnięcie lub „piosenkę” w stylu umpa, umpa.

  9. super napisał(a):

    Ja tam Was lubię chłopaki ale zabieracie się za temat od tyłka strony. Nie da się napisać a co dopiero stworzyć zestawu ucieczkowego tylko na podstawie teoretyzowania. Lista, listą ale wszystko weryfikuje życie. Już przede mną kilka osób napisało o wadze. To jedna sprawa. Druga sprawa to podstawowa zasada tworzenia takich zestawów; zabieramy to co jest niezbęde a nie to co może się przydać. To zasadnicza sprawa. No i kolejna. Czy pisanie ogólnikami coś komuś pomoże? Lepiej podać gotowe rozwiązania. Co się sprawdzi, kiedy, jaki rodzaj jedzenia itp.

    A co do listy;

    niepsująca się żywność na okres 72 godzin, czyli zapewniająca ok. 6-10 000 kcal,

    Pisali już koledzy. Dziennie w sytuacji stresu jaki jest ucieczka da się przeżyć nawet na 1000 kalorii. Lepiej napisać co zabrać niż liczyć kalorie. Liofilizaty są lekkie i pakowne. Dobrze też wychodzą główne dania z MRE lub po prostu konserwy ale w aluminium (małe szynki) + jakiś paten do ich podgrzania wraz z paliwem. Coś co nazywacie podstawowym zestawem kempingowym. Generalnie polecam zabrać trzy liofilizaty, Ze dwa dania główne z MRE lub podobne z marketów 6 batonów, orzechy laskowe, kilka żeli energetycznych, glukozę w proszku i multiwitaminę do rozpuszczania w wodzie. Dodatkowo do żywności dopisałbym tabletki z magnezem + tabletki witaminowe. To na skurcze i ogólne osłabienie organizmu.

    woda na ten sam okres, zarówno pitna, jak i do gotowania czy mycia, w ilości rzędu 2-3 litrów na dobę na osobę,

    Każda woda zabierana musi być pitna. Lepiej minimalizować ryzyko że skończy się ta do picia i będziesz musiał żłopać wodę do mycia naczyń. Do zestawu trzeba wsadzić 2 litry wody w małych butelkach po 0,5l. Koniecznie fabrycznie zapakowanych. Do tego pustą butelkę lub manierkę. To jest minimum które wystarczy na jakiś czas. Jak się zapakuje cały plecak i zostanie miejsce to wsadza się więcej butelek. Innym rozwiązaniem jest trzymanie kilku butelek 1,5 obok plecaka ucieczkowego. Jeśli będzie możliwość zabierzemy więcej wody. Generalnie 3 litry wody w plecaku to dużo do dźwigania 😉

    i/lub sprzęt do pozyskiwania i uzdatniania (oczyszczania, gotowania) wody,

    nie lub tylko koniecznie. Jak inaczej uzupełnisz zestaw? Koniecznie tabletki i filtr do wody

    naczynia do przygotowywania posiłków,

    Generalnie wystarcza jeden kubek 0,5 l do wszelkich kuchennych spraw

    zestaw pierwszej pomocy,

    OK.

    źródło ognia, jak zapałki czy zapalniczka,

    + wspomniane krzesiwo. Wszystko zabezpieczone przed wilgociom.

    mapa / plan ewakuacji, zawierająca możliwe miejsca, do których posiadacz zestawu będzie się ewakuować i zaplanowane trasy ucieczki,

    No fajnie a pozostały sprzęt do nawigacji? Jak zorientować się jak będziemy uciekać w nocy gdzieś na peryferiach miasta i po kilku godzinach marszu znajdziemy się w środku lasu? Zestaw warto uzupełnić w dwie busole, GPS, notes i ołówek. A mapy powinny być najmniej dwie. Ta okolicy w której mieszkamy w skali 1;25000 lub 1;50000, podobna mapa miejsca w które się udajemy oraz mapa całego regionu. Dodatkowo uzupełniłbym ją mapą całej Polski. Nigdy nie wiadomo gdzie się skończy nasza przygoda. Skoro zakładacie w scenariuszu że nie będziesz miał po co wracać to równie dobrze nie można założyć gdzie się znajdziesz za 72 godziny.

    jakaś literatura odnośnie radzenia sobie w kryzysowych sytuacjach, przeczytana ze zrozumieniem, ale pozostawiona jako źródło,

    tzn co ? Jakąś książek polecacie czy tylko wpis taki sobie? Jak już coś to sugerowałbym zgranie WSZYSTKICH dostępnych książek survivalowych, poradników medycznych itp. na pendrive albo na tableta. Nawet na smartfona. W pdf nie zajmują dużo a nie przewidujecie chyba że zabraknie prądu na całym świecie. Dopiero taki zestaw uzupełniłbym książką SAS Johna Wisemana.

    ubranie odpowiednie do przewidywanej pogody — płaszcz przeciwdeszczowy, kurtka, rękawice, buty,

    Też po łebkach? I co to jest płaszcz przeciwdeszczowy. Ja nie umieszczam w zestawie odzieży tylko wisi przygotowana w szafie. W plecaku zajęłaby za dużo miejsca. W zestawie znajdują się natomiast; czapka zimowa, rękawiczki, szal i buff oraz dwie pary skarpet.

    śpiwór i karimata, namiot,

    Namiot??? Ucieczka kojarzy się z noclegiem w namiocie? Jak liczycie że trzeba zabrać broń to chyba nie sądzicie że będziecie sobie mogli spokojnie rozbić namiot nad rzeką. Lapiej siatkę maskująca zabrać niż namiot ;-). Lekki tarp lub poncho + zestaw gum do naciągania i 50 metrów linki 2 mm oraz 20 metrów linki 3 mm

    standardowe wyposażenie kempingowe,

    Co to ? Kapcie pod prysznic ? Zbędny balast. Z kuchni starczy Wam łyżka, wspomniany kubek, mała kuchenka np. na epigaz + umiejętność rozpalenia skrytego ogniska. Dobrym rozwiązaniem jest kuchenka która działa na każdy rodzaj paliwa.

    oświetlenie — latarka, światełka chemiczne,

    Ile? Jakie? Czołówka z minimum 35 lumenami + coś mocniejszego 60-120 lm. Do tego zielone światła chemiczne + czerwone. Do tego wszystkiego zapasowe baterie na dwie zmiany.

    radio na baterie albo na korbkę,

    Jak radio na baterie to tez zapasowe baterie

    broń palna i amunicja (u nas niewykonalne),

    A tam nie wykonalne. Panowie. Jak piszecie że przygotowujecie się na jakąś tam awarie i wszystkie opisy są pod to skierowane to co za problem już dziś zostać myśliwym lub zawodnikiem IPSC? Przecież tutaj chodzi o szersze przygotowania więc już się zacznijcie przygotowywać a nie tylko pisać. Sama broń też nic nam nie da. Trzeba trenować i trenować żeby umieć w coś trawić, zrozumieć jak działa broń, umieć ją wyczyścić i naprawić.

    zapas leków na okres ewakuacji oraz przedmiotów potrzebnych dla dzieci, osób starszych i zwierząt (karma dla zwierząt, pieluchy, specjalne pokarmy, itd.),
    Ok. ale to powinno być w punkcie z apteczką.

    nóż z rozkładanym ostrzem i nóż ze stałym ostrzem,

    + multitool, piła składana i mała siekierka. Do tego bity jeśli mamy w swoim wyposażeniu mechaniczny sprzęt na takie śruby (rakiety śnieżne, narty, sanie, samochód itp.) I nie z AUS8 jak ktoś polecał. Jeśli ktoś myśli o prostym narzędziu do batonowania to stal węglowa będzie najlepszym rozwiązaniem. Wszelkie 1095 i podobne (Kabary, ESSE Raty, Ontario i customy ) Szybko naostrzysz na wszystkim. Nawet jak nie umiesz ostrzyć. A do całego zestawu oczywiście osełka.

    taśma klejąca,

    taśma klejąca to jest do papieru. Duck Tape potrzeba jednej rolki + trytytki już wspomniane + zestaw do szycia z zapasowymi guzikami + drut

    łom.

    Po co łom ? Za łom dobrze robi siekiera która dodatkowo przygotujesz drewno na ognisko i zbudujesz schronienie. Sam łom ma średnią przydatność.

    W całym zestawie nie ma słowa o sposobie przenoszenia, o zapasowych bateriach o podstawowych sprawach higienicznych o maskowaniu i obserwacji. Skoro ma to być zestaw ucieczkowy to każdą ewentualność trzeba wziąć pod uwagę

    • Cuthorn napisał(a):

      Z tym jednym się nie zgadzam:
      mapa / plan ewakuacji, zawierająca możliwe miejsca, do których posiadacz zestawu będzie się ewakuować i zaplanowane trasy ucieczki

      To jest proszenie się o niespodziewanych gości (mało przyjaznych) w razie zgubienia / konieczności porzucenia / utracenia z innych powodów tejże mapy.

      Lokalizacje powinniśmy znać na pamięć.

      • Krzysztof Lis napisał(a):

        Ale przecież nie chodzi o to, by na tej mapie zaznaczyć, dokąd uciekam i którą trasą. To raczej sugestia, by mapa wszystkie ważne miejsca i trasy po prostu obejmowała swoim zasięgiem.

        Oczywiście zgadzam się, że trzeba znać trasę do celu ewakuacji. Ja znam co najmniej 3 trasy, które pozwolą mi dotrzeć do siebie na działkę, zupełnie od siebie niezależne. Pokonywałem je w dzień i w nocy, latem i zimą. Może tylko zimą w nocy mi się nie zdarzyło… Ale na sytuację, w której będę musiał zboczyć z trasy, do końca nie jestem przygotowany pamięciowo — po to mi właśnie mapa.

  10. red napisał(a):

    Ok, to może opiszę swój zestaw, w gruncie rzeczy jest to zmodyfikowana wersja mojego sprzętu turystycznego, z którym śmigam na różne wypady, więc zawiera to co jest dla mnie przydatne, podam orientacyjne ceny.

    Plecak – wojskowy holenderski 35 l – bardzo mocny, podgumowany i dość wygodny do nabycia w demobilach w stanie bdb w cenie 70-80 zł. (mam 2 sztuki jeden służy mi do krótkich wypadów drugi leży jako bob)

    Ostrza:
    1)Victorinox OH BW (jak dla mnie scyzoryk prawie idealny) w sumie załatwia 80% czynności, które wykonuję w terenie. – stan bdb z demobilu 40 – 55 zł, mam takie 2 towarzyszą mi od kilku lat, sprawdzają się.
    2)Mora Robust (węglówka, 3,2 mm grubości, około 10,5 cm długości – głownia oczywiście) – 50 zł
    3)Tomahawk M48 w sumie podpięty pod boba bardziej jako broń (dostałem w prezencie i nie bardzo wiedziałem co z nim zrobić :), na wypady nigdy nie biorę siekierki, mora + vicek starczają mi do obozowania) – 175 zł
    4) Ostrzenie, hmm taki śmieszny niewielki kamyk z dwoma gradacjami, kupiłem tego z 16 -17 lat temu całe opakowanie od handlarzy zza wschodniej granicy, 15 szt w cenie paczki fajek :). Ostrzy świetnie.

    Apteczka:
    Jako bazy użyłem wyposażenia apteczki z biedronki.
    Dodany: stoperan, ibuprom, węgiel,polopiryna, duomox, maść antybiotykowa, woda utleniona, dodatkowe 2 bandaże i plastry steri strip, maść tygrysia, pęseta do usuwania kleszczy (kupiłem kilka lat temu 3 sztuki w jakiejś promocji po około 7 zł, aktualna cena to jakieś 20 zł), opaska uciskowa. Całość przepakowana do wodoodpornej saszetki/ kosmetyczki wojskowej bo w oryginalnym opakowaniu się nie mieściło. (żeby nie było zestaw jest kopią tego, który jeździ ze mną na wypady) cena całości tzn apteczka biedronkowa + dodatki to około 50 zł

    Ogień:
    1) 2x zapalniczka mini bic – 3 zł sztuka
    2) zapałki wodoodporne – 4 zł
    3) świeczka – taka zwykła – 1 zł
    4) krzesiwo – light my fire model scout – 35 zł
    5) kilka szt. rozpałki domowej roboty w woreczku strunowym
    Zapalniczki i zapałki mam upchnięte w tubę po multi witaminie, która odgrywa tutaj rolę pojemnika wodoodpornego.

    Światło:
    1) czołówka petzl tikkina 2 (zasilanie 3x AAA) – 50 zł
    2) latarka diodowa – breloczek na jedną baterię AAA jako światło zapasowe (marki nie pamiętam nazwa się zatarła już w każdym razie wykonana z aluminium i wodoodporna) – zakupiona dwa lata temu w UK za 6 funtów czyli około 30 zł

    Zestaw naprawczy:
    1) mocna nitka do szycia – mała szpulka
    2) 2 igły do szycia (mała + duża)
    3) Duct tape 3M zakupione w markecie za około 13 zł
    4) super glue
    5) 5x agrafka mała, 2x agrafka duża
    6) paracord 5 metrów
    7) rzemień 5 metrów
    8) 4x baterie alkaliczne AAA (zapas do latarek)
    9) kilka gumek tzw „recepturek”
    10) kilka woreczków strunowych w różnych rozmiarach
    11) mini impregnat/ pasta do obuwia (tubka na 4-5 aplikacji) w zestawie mini gąbka do nakładanie – nie mam pojęcia gdzie to kupić dostałem kilka takich w paczce wraz z innymi pierdołami od kumpla, który mieszka na stałe w USA
    Igły i agrafki zapakowane w plastikową tubkę po jakichś medykamentach żeby się nie walały.
    Cały zestaw zapakowany podwójnie w woreczki strunowe – cena całości około 35 zł.

    Higiena:
    1) ręcznik z microfibry – 20zł
    2) chusteczki nawilżane – 8 zł
    3) chusteczki higieniczne x3 – 1,5 zł
    4) papier toaletowy x2 (wyjęta szpulka całość „sprasowana” i zapakowana w woreczki strunowe) – 2 zł
    5) szczoteczka do zębów + pasta (mini wersja turystyczna) – 7 zł
    6) żel antybakteryjny do rąk Carex – 11 zł
    7) krem nivea mały 4 zł

    Ubranie:
    1) skarpety 3x (skład: wełna +syntetyk większość wełna) – 45 zł
    2) 2x koszulka termoaktywna armii brytyjskiej- 40 zł
    3) 2x bokserki bawełniane – 40 zł
    4) kalesony/getry termoaktywne – 70 zł
    5) spodnie (wojskowe, demobil) + pasek – 55 zł
    6) kurtka bundeswera (oliwkowa -starsza wersja) goretex – 120 zł w okresie zimowym wymieniam ją na M65 z podpinką – ta akurat zakupiona w ciuchlandzie za 80 zł
    7) buty grom commando (nowe tzw 2 sort z lekkimi skazami nie wpływającymi na użytkowanie)+ wkładki żelowe + worek BW – buty 100 zł , wkładki 25 zł, worek 6 zł – całość 131 zł
    8) polar amerykański wojskowy typu „miś” paskudny ale bardzo ciepły 🙂 (dokładam go do boba na jesieni jak się zimno zaczyna robić) – kupiony w demobilu już dość dawno temu za około 30 zł
    9) czapka z daszkiem lub polarowa (ląduje w plecaku na jesieni)
    10) rękawiczki zimowe skórzane z wkładkami polarowymi (jw)

    Woda:
    1) 2l woda mineralne
    2) 2x napój energetyczny (250 ml puszka)
    3) filtr słomkowy ( wystarcza na przefiltrowanie do 35 litrów wody, zdatny do użytku przez 3 tygodnie od pierwszego użycia, fabrycznie zapakowany może leżeć 5 lat mój ma dopiero 7 miesięcy) cena 14 funtów czyli około 70 zł
    4) tabletki do uzdatniania wody micropoure x 25 (opakowanie 50 szt kosztuje 50 zł)
    5) manierka 1 litr – 20 zł
    6) kubek ze stali nierdzewnej 0,6 litra „od chińczyka” za 2,5 zł z nawierconymi 2 dziurkami + dorobioną zawieszką z drutu do wieszania nad ogniem

    Schronienie/ spanie:
    1) namiot stratosphere snugpak (lekki około 1,2kg) – 500 zł
    2) śpiwór wolfgang kilo – 250 zł + wkładka polarowa zwiększająca komfort o 9-11 stopni – 230 zł ( zestaw na 3 sezony w zimie zastępuję wolfganga śpiworem puchowym – stary sprzęt zakupiony przez mojego ojca pamięta czasy PRL – szyty przez znajomego krawca, bardzo ciepły przy -10 można się spocić, najniższa temperatura w jakiej w nim spałem to – 18 , nie zmarzłem byłem wypoczęty)
    3)karimata „kostka” BW

    Jedzenie:
    W bobie skupiłem się na pokarmie nie wymagającym gotowania, w turystyce natomiast używam suszonego mięsa i/ lub kabanosów /suszonych warzyw + płatków ryżowych, ale wracając do boba:

    1) 1 racja seven ocean – pełni funkcje pieczywa do konserw, akurat ładnie podzielna na 3 porcje na 3 dni
    2) chałwy i sezamki
    3) konserwy małe typu gulasz angielski + paszteciki podlaskie (160g)
    4) rodzynki lub mieszanka suszonych owoców jeśli ktoś woli
    5) orzeszki ziemne
    6) kilka saszetek kawy 2w1 (kawa + cukier) i kilka torebek herbaty no ale to już jako taki dodatek gdyby był czas i warunki na rozpalenie ogniska – część zestawu nieobowiązkowa 🙂
    Nic nie wymaga grzania/ gotowania część produktów można jeść podczas marszu. Dokładnej ilości ile i czego nie podaję każdy sobie może dobrać proporcje i przeliczyć kalorie. Mój zestaw na około 7500 – 7700 kcal waży w granicach 2,1 – 2,2 kg.

    Inne:
    1) rękawiczki robocze gumowane – takie ze sklepu ogrodniczego za 4 zł
    2) 3x lekki karabińczyk żeby ewentualnie coś doczepić do plecaka
    3) talerz plastikowy (nie jest to jednorazówka)
    4) sztućce z tworzywa (oddzielnie nóż/ widelec/ łyżka) – nie cierpię sporków 🙂 Tylko niech nikt mi nie wyjeżdża że się nie przyda talerz i sztućce gdyż nic nie gotuję, przyda się choćby do robienia kanapek z seven ocean i konserw
    5) gaz pieprzowy bardziej na zaczepne pieski bez opieki niż ludzi
    6) środki płatnicze awaryjne (200 pln w banknotach po 10-20 zł,5 srebrnych monet, złoty sygnet)
    7) kopie dokumentów w opakowaniu wodoodpornym + mini pendrive ze skanami dokumentów
    8) piersiówka 300 ml z nalewką malinową domowej roboty (około 50%) dla podniesienia morale 🙂 lub przełamania lodów przy zawieraniu znajomości z tubylcami + 2 „miarki” aluminiowe

    Bardziej konkretnie się chyba nie da, pozdrawiam

  11. red napisał(a):

    starość nie radość patrzę na boba i widzę że zapomniałem

    10) mini kompas z termometrem w formie breloczka podpięty do plecaka

  12. realista napisał(a):

    Moim zdaniem takowy zestaw jest co najmniej na wyrost. W sytuacji krytycznej można przecież obejść się trzy dni bez mycia czy gotowania namiotu itp. Targanie tego wszystkiego miało by sens przy założeniu że wszystkie budynki i rzeczy po drodze wyparowały. Normalnie wystarczy nóż, śpiwór, źródło ognia, czołowa latarka, suchy prowiant, dwie butelki wody, podstawowe leki. Nocować możesz w okolicznej stodole czy innym budynku, albo i w lesie w szałasie z gałęzi, cokolwiek innego możesz zabrać po drodze- przecież inni też uciekają opuszczając domostwa, jak porwą się Twoje gacie- ściągniesz po drodze komuś ze sznurka. Ale nic tu nie napisano o najważniejszej części zestawu ucieczkowego- przygotowaniu fizycznym. Jesteś mocny, dalej dojdziesz i przetrwasz. Inaczej dźwigając ogromny plecak pełen gadźetów będziesz powolnym- chodzącym magazynem dla wysportowanych ludzi- dostaniesz w łeb za węgłem i stracisz swoje wyekwipowanie. Ten zestaw dobry jest dla Robinsona, ale ty będziesz wciąż użyć wiele przygodnie znalezionych rzeczy choćby z leśnego wysypiska śmieci.
    Kwestia broni- jeżeli nie masz broni palnej to najlepsze- unikanie ludzi, ucieczka, w ostateczności gaz łzawiący. Bajki o walkach nożami, maczetami, wielkokalibrowymi wiatrówkami czy cp to utopia i proszenie się o kłopoty. Przykładowo: podchodzi grupa lokalsów i chce Cię ograbić. Wyciągasz maczetę lub nóż lub wiatrówkę/CP to zostaniesz np obrzucony kamieniami czy zarobisz jakim drągiem przez łeb. Jak nie daj boże jednego zranisz reszta cię zlinczuje. Lepiej oddać fanty i nie dostać w mordę. Wciąż jesteś wtedy żywy i wysportowany – no i możesz iść dalej.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      „Normalnie wystarczy nóż, śpiwór, źródło ognia, czołowa latarka, suchy prowiant, dwie butelki wody, podstawowe leki.”

      Zestaw ucieczkowy nie jest przygotowany po to, by korzystać z niego w normalnych sytuacjach.

  13. red napisał(a):

    Dokładnie zestaw ucieczkowy nie jest przystosowany do normalnych warunków tylko kryzysowych.

    @realista

    Od 20 lat łazikuję po lasach, w różnym terenie nie tylko naszym środkowoeuropejskim i jak pisałem na wstępie, bob w 85% jest kopią mojego sprzętu turystycznego więc ma to co się przydaje i czego normalnie noszenie nie sprawia mi trudności.W sumie jest lżejszy niż normalny sprzęt turystyczny gdyż odpada kuchenka, naczynia turystyczne i jeszcze kilka innych sprzętów, z których świadomie w bobie zrezygnowałem. A pomysły typu budowanie szałasu zwłaszcza przy niesprzyjających zimowych warunkach lub w ulewnym deszczu i pod wpływem stresu bo zdarzenia skłaniające nas do opuszczenia domu są na 100% stresujące to abstrakcja, strata czasu i energii czyli mówiąc po chłopsku o kant d….y potłuc. Za przysłowiowe ściąganie komuś gaci ze sznurka czy spanie w cudzej stodole najszybciej można dostać wymienioną sztachetą po głowie :).
    Nic nie pisałem o walkach nożami czy maczetami……… nóż nie służy do obrony i gwarantuję Tobie że wyciągając broń palną stając na przeciwko kilku przeciwników jeśli ludzie są rozgarnięci też nie zdążysz zranić/ wyeliminować więcej niż jednego nim reszta cię dopadnie, jeśli zdołasz tą broń wyciągnąć…..
    Jeśli myślisz że w sytuacji, w której nie będzie działać nawet przez, krótki czas władza państwowa i siły porządkowe „oddanie fantów” rozwiąże problem to się grubo mylisz szczególnie jeśli sytuacja zagrożenia spotka cię gdzieś na odludziu np. 2-3 kolesi chce odebrać Ci sprzęt a ty go oddasz to automatycznie stawiasz się w pozycji ofiary, nie ma świadków, nie ma władzy = brak konsekwencji więc po oddaniu sprzętu mogą z tobą zrobić dosłownie wszystko.Dla tego każdy plan ewakuacji w sytuacji zagrożenia powinien przewidywać taką drogę dotarcia do punktu ewakuacji gdzie będzie jak najmniejszy kontakt z ludźmi i możliwość łatwego ukrycia się. Natomiast zawieszenie u pasa lub plecaka maczety/ toporka będzie miało niezły efekt psychologiczny, każdy się zastanowi 3x nim zaatakuje osobę z taką bronią chyba że będzie to duża zorganizowana grupa grasantów bądź mała ale dobrze uzbrojona np. dezerterzy w tedy czy tak czy siak szanse na przeżycie były by małe.

    • realista napisał(a):

      Nie chcesz budować szałasu? Użyj do przenocowania choćby myśliwskiej ambony, są rozmieszone co około kilometr. Nie tylko w lesie ale i na łąkach- widać je również z głównych dróg. No i nikt tam nie zajdzie Ciebie znienacka. Poluję, to wiem że większość z nich zadaszona i chroniąca przed deszczem i wiatrem. Ponadto w każdej miejscowości są opuszczone domy, ogródki działkowe i tysiące innych miejsc gdzie możesz się przespać bez namiotu. Ale to niezgodne z Twoim scenariuszem bo nie mógłbyś użyć Ultranowoczesnego Amerykańskiego Namiotu Szturmowego kupionego za dwie wypłaty i było by to takie … prostackie. 🙂 No i w końcu jak to ma być? Zresztą -Katastrofa będzie w nocy, Ty wyskoczysz ze swoim hiper 40 kg plecaczkiem zawierającym nawet przenośny kibel z a już rano przestaną istnieć normy społeczne? Prawda, ludzie będą zdezorientowani, może zdarzyć się że ktoś da komuś w zęby,czy coś ukradnie ale nie uważam żeby paradowanie z maczetą i toporkiem za pasem wywołało efekt psychologiczny- chyba że salwy śmiechu i niezdrowej ciekawości a przecież tego nie chcemy. Sprowokowany Twoim bojowym nastawieniem i zdezorientowany burak może Cię ciężko uszkodzić. Jak zaczniesz mierzyć do nich ze swojej mega-wiatrówki 9mm będą usprawiedliwieni w swojej opinii spuszczając Tobie bęcki.Z jednym atakującym walka jest możliwa i do wygrania. Najlepszym sposobem jest po prostu nie leźć w oczy.

      • red napisał(a):

        @realista

        Mój super ultra szturmowy namiot kosztuje około 500 pln jeśli są to Twoje dwie wypłaty to bardzo współczuję. A mój super hiper plecak w najcięższej opcji waży jakieś 16 kg, co przy minimalnej znajomości realiów i sprzętu powinieneś sam wyliczyć według listy, po odjęciu ubrań/ butów które na siebie zakładam, odchodzi jeszcze trochę z wagi, którą mam na plecach. Polecam skończyć fantazje na temat nocowania w zimie przy niskich temperaturach, bez dobrego sprzętu i nauczyć się czytania ze zrozumieniem o wiatrówkach też nic nie pisałem tak samo jak o walkach na noże, maczety itp. …… ale widzę łatwiej jest snuć fantazje pasujące do Twojego scenariusza….

  14. realista napisał(a):

    @red, ja nie krytykuję Ciebie tylko idee owego Zestawu. Gadżety nie załatwiają wszystkiego, mają być, ale są wtórne w ostateczności nawet odebrać (choć ja bym tego nie zrobił)otyłym, skrupulatnym, doskonale wyposażonym teoretykom. Bo przecież łatwiej będzie po prostu sobie coś wziąć z opuszczonego domu, śmietnika, porzuconego bagażu, czy od jęczącego frajera którego obtarły buty za 1000 PLN i ciężki plecak .
    Oto mój zestaw:
    1. Grupa ludzi, silnych, zapobiegliwych, działających zespołowo, gotowych na wszystko, ale prawych.
    2. Moja i ich forma fizyczna, szlifowana biegami, dobrym odżywianiem, sportem.
    3. Dobre BUTY i ubranie na sobie.
    4. Podstawowe wyposażenie, nóż, latarka, śpiwór, apteczka, woda suchy prowiant)
    5. Broń palna- wystarczy że jeden z moich towarzyszy posada pozwolenie na broń. Na nie kupuje co najmniej 8 jednostek broni (np ja sam posiadam sześć- oczywiście legalnie). Każdy bierze po spluwie i dyskretnie ją chowa. Potem idziemy.
    I tyle, nie muszę mieć przenośnego łóżka, lazaretu gazowej kuchenki i sześciu źródeł ognia.
    Stawiam że będę górą nad kolekcjonerami extra wyposażenia.

  15. red napisał(a):

    1. Moje wyposażenie nie opiera się na teorii tylko na praktyce. Jasne jak byłem młody śmigało się na wypady z kiepskim sprzętem i było i ciężko i nieraz w nocy zimno budziło, nie mówię że się nie da bo to kwestia wiedzy i determinacji, ale skoro można sobie ułatwić pewne sprawy to czemu tego mamy nie robić?
    2. Znam ludzi którzy noszą przy sobie sprzęt nawet za 8-10k i mogę podzielić ich na 2 grupy. Tych, którzy mają za dużo kasy w teren ruszają 2 razy do roku ale chcą mieć szpanerski gear…. i takich, należących do drugiej grupy, którzy podróżują po świecie i owszem mają drogi sprzęt i używają go w warunkach skrajnie trudnych , do jakich ich wyposażenie jest przeznaczone.
    3. Sport uprawiam: karate, jazda konna, tenis ziemny, rower, ćwiczę w domu z hantlami.
    4. Temat dotyczy plecaka ucieczkowego i jego wyposażenia dla tego nie wypowiadam się na temat organizacji grupy czy też przemieszczania się w niej bo to oddzielny bardzo złożony temat.
    5. Przenośnej toalety ani łóżka nie posiadam :), a co do źródeł ognia mam 3 bo mam ani zapalniczka, ani zapałki czy krzesiwo nie ważą po pół kilo więc obciążenie żadne. Kuchenki nie przewiduję w zestawie, bazuję na prowiancie nie wymagającym obróbki termicznej, no ale o tym już pisałem.
    6. Mój namiot jest bardzo lekki , dobra pałatka waży niewiele mniej więc nie widzę powodu żeby z niego rezygnować, objętościowo po złożeniu jest niewielki.
    7. Karimata… kwestia bardzo indywidualna jak jestem bez strasznie ciągnie mi po nerkach w zimne dni……
    8. Sprzęt dzielę na niezbędny, użyteczny i zbędny, tej trzeciej kategorii unikam, pierwszą mam lekką i jak najbardziej komfortową, a co do środkowej czyli sprzętu użytecznego biorę jeśli nie waży dużo.
    9. Nie widzę powodu żeby nie brać ze sobą nowoczesnego sprzętu jeśli jest lekki i takowy posiadamy, jasne gdyby mój namiot ważył 3kg wywalił bym go z boba i spakował np plandekę z tesco…. ale waży mało i daje komfort tj. sucho i nie wieje.

  16. realista napisał(a):

    @red
    W sumie zgadzam się z Twoją argumentacją. Tylko co do pkt 4- grupy- każdy dodatkowy- dorosły, sprawny i wysportowany człowiek zwiększa Twój komfort i szansę przeżycia więcej niż sprzęt. Dzięki niemu możesz się przespać ,odpocząć, mniej nieść, w kolejności rozpalać ogień czy przygotować schronienie.
    Ja sam jestem sceptyczny co zaistnienia ostatecznej katastrofy, wręcz wynajdywanie wydumanych przyczyn jej powstania mnie bawi. Napisałem na tym forum, bo choć nie wierzę że wydarzy się coś złego na skalę światową, to po prostu od czasu do czasu lubię przekimać się pod gołym niebem, nad wodą, czy w lesie. I wielu z Was widzę też :-). Więc pomijam te smiesznostki typu przebiegunowanie się ziemi, inwazję zombie, czy swiatową epidemię sraczki bagiennej, jestem tu bo po prostu też lubię samotność i naturę.
    W lesie kimam samotnie na ambonie nawet i przy – 10 stopniach. Idę ciepło ubrany z karabinem, nie mam nawet latarki, ani plecaka. Także samo nad wodą, z tą różnicą że upiekę kiełbaskę spożyję z kumplami butelczynę, potem dobrze ubrany walę się na jakim kartonie przy ognisku i spię jak suseł. Ostatnio nawet miałem koc i karimatę i było jak w Ritzu 🙂

  17. Survivalista (admin) napisał(a):

    Widzicie… i cała ta dyskusja tylko podsumowuje to, co napisałem na końcu artykułu — nie ma zestawu, który byłby dopasowany do potrzeb każdego.

    Każdy z nas musi zrobić porządny rachunek sumienia i zastanowić się:
    * jakich scenariuszy obawia się najbardziej,
    * jak planuje reagować w razie ich wystąpienia,
    * jakich przeszkód spodziewa się na swojej drodze.

    Rzeczywiście, nie wolno zapominać o aspekcie społecznym, budowie własnej sieci kontaktów, zgranych przyjaciół, na których można polegać w każdej sytuacji. My ten temat tu trochę pomijamy, bo obaj jesteśmy raczej outsiderami i nic mądrego na ten temat nie mamy do powiedzenia. I dlatego ja osobiście staram się przygotowywać tak, bym nie musiał polegać na nikim i na niczym. Bym nie musiał pić wody z rowu, spać w opuszczonym domu, ani jeść czegoś, co rośnie w lesie.

    Dla mnie zestaw 72-godzinny ma służyć w najgorszym wypadku do pieszej ewakuacji do miejsca docelowego. Pod tym kątem go przygotowałem. Nie wiem czy w niesprzyjających okolicznościach podróż nie zajmie mi np. tygodnia, dlatego wolę mieć ze sobą więcej, niż mniej kalorii i wody.

  18. red napisał(a):

    W wojnę nuklearną, zmianę biegunów planety, inwazję zombi czy obcych też nie wierzę, ale zamieszki wywołane np. sytuacją polityczną, konwencjonalny konflikt zbrojny czy też długoterminowy brak paliw/ energii i cała sytuacja, która za tym idzie jak najbardziej może się wydarzyć. Mam nadzieję że nic takiego nie nastąpi ale lepiej być przygotowanym niż obudzić się z ręką w nocniku :). Spoko jak jest ciepło i idę na jedną nockę do lasu też biorę parę bułek, kiełbasę, jakiś napój, karimatę i kocyk polarowy + scyzoryk i zapalniczkę do kieszeni no i apteczkę kiedyś nie miałem,a potrzebowałem od tej pory zawsze mam przy sobie . I starczy ale jak mamy zimę czy późną jesień wolę być lepiej przygotowany. Jednemu starczy koc i ognisko drugi woli namiot i śpiwór są to kwestie indywidualne, więc plecak ucieczkowy każdy powinien szykować pod swoje potrzeby.

  19. e7 napisał(a):

    Mam pytanie: Ile waży Wasz zestaw i na ile osób. Razem ze wszystkim. Razem z ubraniem, wodą i żywnością.

    • realista napisał(a):

      moim zdaniem ta waga wynosi dokładnie … ZA DUŻO 🙂 Nic nie waży tylko inwestycja w siebie- sport, forma i wiedza. Nawet najsilniejszy przeciwnik Tobie tego nie odbierze. Potem w kolejności zgrana grupa-Zespół, następnie broń palna, a zabaweczki z fikuśnego-taktycznego plecaczka na końcu.
      Czy naprawdę wierzycie że nawet przy ogromnym i gwałtownym exodusie ludności nie znajdzie się po drodze kołdry, garnka, kurtki, źródła ognia czy dachu nad głową ?. Co innego żywność woda i lekarstwa- tych podstawową ilość należy mieć ze sobą.
      W grupie będziesz bezpieczniejszy, będziesz mniej musiał nieść, wyśpisz się i przetrwasz.
      Szlifujcie formę, zbierajcie pakę ludzi i starajcie się o pozwolenie na broń a następnie to można uzupełnić zabaweczkami. Nie odwrotnie.

      • Krzysztof Lis napisał(a):

        Nie zgodzę się z podaną przez Ciebie kolejnością. Dla mnie ona powinna być DOKŁADNIE ODWROTNA.

        Czyli:
        1) najpierw zaczynamy gromadzić sprzęt,
        2) rozpoczynamy starania o pozwolenie na broń,
        3) rozwijamy sieć kontaktów,
        4) dbamy o własną sprawność i zdrowie.

        A w zasadzie te rzeczy trzeba zrobić równolegle. Zgodzę się, że sprawność jest kluczowa dla przetrwania, ale łatwiej kupić i złożyć zestaw, niż zdobyć sprawność. Więc trzeba zacząć od tego, co łatwiej zorganizować w całości.

        • realista napisał(a):

          @Krzysiek, myślę że równoległa praca nad tymi wszystkimi obszarami to rozsądny kompromis. Cóż po nawet najlepszym sprzęcie jeżeli braki w formie czy wyszkoleniu nie pozwolą Ci go wykorzystać.

  20. realista napisał(a):

    No i uzupełnienie- samotnik w namiocie w ustronnym miejscu to zaproszenie do kradzieży miejscowej żulii i złodziejaszków. Obserwuję to corocznie jak przez moją miejscowość przechodzi pielgrzymka. Nagle materializują się tam wszyscy miejscowi menele. Jak jesteś mocny, ale sam- okradną w nocy. Jak jesteś słabiak to wezmą sobie od reki co chcą i jeszcze dadzą w mordę….

    • bajcik napisał(a):

      Napiszesz co to za miejscowość? Byłem na 6ciu pielgrzymkach ale nie spotkałem się z tym zjawiskiem. Może czasy się zmieniły?

      Swoją drogą, pielgrzymka to taki pre-survival 🙂

  21. red napisał(a):

    Zależy gdzie i jak się obozuje, można się rozłożyć w takim miejscu albo zamaskować w taki sposób że człowiek przechodzący 2-3 metry od obozu nas nie zauważy. Mówię oczywiście o obozowaniu w lesie (lesie a nie skupisku drzew między dwoma drogami przy, których stoją wioski). Ok przez ostatnie 10 lat gdy chciałem rozłożyć namiot w ustronnym miejscu tylko raz zdarzyło mi się że ktoś na mnie wpadł, w tym wypadku dosłownie, pan myśliwy wywiną orła o moje klamoty które leżały koło namiotu, najpierw było kupę strachu i dezorientacji z obu stron, a później kupa śmiechu. Reasumując jeśli ktoś nie chce być zauważony w lesie, to rozstawi namiot tak że nie będzie, oczywiście wymaga to praktyki i to całkiem sporej, wiadomo że ktoś kto często nie łazikuje w takim terenie i nie spędza nocy w plenerze takiego doświadczenia nie ma, ale to odrębna sprawa.Las to nie trasa pielgrzymki spotkanie bandy żuli raczej nam nie grozi, prędzej można wpaść na bandę nowobogackich łysoli robiących imprezę na leśnej polanie ale takich można ominąć szerokim łukiem bo ich z daleka słychać. Wiedzę i umiejętności należy zdobywać na bieżąco bo najważniejsze jest doświadczenie, myślenie i kondycja. Rada dla czytelników teoretyków, każdy ma w domu jakiś plecak ewentualnie małą torbę, radzę ją wyjąć, zapakować koc albo lekki śpiwór, zapałki, coś do jedzenia, małą apteczkę, nóż jakiś się w domu znajdzie nie musi przecież być uber taktyczna kosa 🙂 i ruszyć w teren, połazić, przenocować nockę lub dwie. Temu komu spodoba się takie spędzanie czasu, szybko sam ogarnie jakie są jego potrzeby sprzętowe i będzie kupował „gadżety” według potrzeb.

  22. Jasio napisał(a):

    Co komu po zestawie ucieczkowym skoro nie ma kondycji żeby go dźwigać ?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nie każdy wariant ucieczki z miasta wymaga poruszania się pieszo. Może podstawione zostaną autobusy (jak w Prypeci w 1986). Może będzie szansa skorzystania z samochodu. Może uda się przytroczyć zestaw do roweru.

      ZAWSZE lepiej go mieć, niż nie mieć. Niezależnie od posiadania, czy nieposiadania kondycji.

  23. Green napisał(a):

    We wcześniejszych komentarzach była mowa o pozwoleniu na broń. Jednakże czy nie lepszym pomysłem było by zaopatrzenie się w kuszę np. bloczkową? U naszych rosyjskich sąsiadów z powodzeniem wykorzystuje je armia i policja. Przy odebraniu nam broni palnej jest duża szansa na wykorzystanie jej przez przeciwnika – przy kuszy prawdopodobieństwo znacznie spada gdyż trzeba doświadczenia aby się nią posługiwać. Niestety w naszej kochanej ojczyźnie na kuszę również trzeba mieć pozwolenie ale za granicą CZ bez problemu można ją nabyć. Mówię z własnego doświadczenia gdyż mieszkam przy wymienionej granicy.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jedyne co jest dużo lepsze w przypadku kuszy, niż nowoczesnej broni palnej, to łatwość jej kupienia.

      Ale jest też coś, co jest dużo lepsze od kuszy, a w dodatku legalnie dostępne w Polsce bez pozwolenia na broń: broń czarnoprochowa. Naładowany rewolwer sześciostrzałowy jest lepszy niż 6 kusz kupionych w Czechach.

  24. yamabushi napisał(a):

    i tu sie nie zgodze…

    …”nowoczesna bron palna” (a tym bardziej czarnoprochowa) nie przestrzeli worka z piaskiem a luk bloczkowy takie czary robi…

    bron palna pewnie strzeli szybciej, wyzej i dalej ale glebiej niekoniecznie (strzelal ktos kiedys do ryb?)

    oczywiscie strzala czy belt nie przebija plyty stalowej z ktora bez problemu poradzi sobie ubrany w plaszczyk pocisk z broni palnej ale luk i kusza moga sie doskonale obyc bez kapiszonow, flejtuchow czy kaszki manny i oddadza strzal w kazdy deszczowy dzien po cichu i bez blysku i dymu

    oczywiscie rewolwer prochowy wystrzeli szybciej 5-6 kul (zalezy ile kto laduje i jaki rewolwer) ale luk (moze kusza tez) wystrzeli szybciej 7-8-10-15 strzal (czesc z nich mozna odzyskac)

    „nowoczesna bron palna” ma wiele zalet (rozmiar, waga, porecznosc, powtarzalnosc strzalow, pojemnosc magazynka, itd) ale pisanie ze jeden czarnoprochowiec jest lepszy niz 6 kusz w temacie zestaw ucieczkowy jest troche nie na temat (ja uwazam ze lepiej by mi sie uciekalo z jedna kusza niz z szescioma czarnoprochowcami)

    kazdy wezmie to co ma albo to co uwaza ze mu sie sprawdzi

    jeden wezmie tasak i pistolet gazowy, inny palke teleskopowa, paralizator i proce a jeszcze inny kusze na ryby albo dmuchawke

    (oczywiscie nikt nie wezmie zrobionej przez siebie strzelby bo u nas nie wolno robic sobie strzelb)

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Ty tak serio?

      Jasne, że każdy weźmie sobie to, co mu lepiej pasuje. I to, co pozwoli mu się obronić przed zagrożeniami, które przewiduje.

      I dlatego mnie stwierdzenie „kusza jest dobra na wszystko” niepokoi, bo jeszcze ktoś bezmyślnie to zaakceptuje i zacznie kombinować, by taką kuszę zdobyć. Zaś w czasie, w którym będzie to robić, zdążyłby kupić broń czarnoprochową i nauczyć się z niej strzelać.

      Bo gdyby te łuki i kusze rzeczywiście były tak dobre, to w dalszym ciągu byłyby w powszechnym użyciu. Z jakichś powodów jednak nie są.

      • Green napisał(a):

        Fakt, stwierdzenie iż „kusza jest dobra na wszystko” nie jest dobrym tokiem rozumowania. Gdybym tylko miał dostęp do nowoczesnej broni palnej na pewno wybrał bym dodatkowo ten wariant.Jednak w dzisiejszych czasach liczy się dostępność która w przypadku kuszy/łuku jest wręcz banalna no i cena takiej kuszy 4000zł+ odstraszy niejednego. No chyba że chcemy biegać z tajwańskim szitem z Czech za 500zł.

  25. yamabushi napisał(a):

    gdyby czarnoprochowce byly rzeczywiscie tak dobre jak myslisz to w dalszym ciagu bylyby w powszechnym uzyciu… w czasach kiedy powszechnie uzywano karabinow czarnoprochowych strzelcy wyborowi strzelali z ukrycia z broni pneumatycznej(!)

    czy odrzucamy prad staly bo jest gorszy niz zmienny?

    UWIELBIAM CZARNOPROCHOWCE (serio) ale maja swoje wady

    chetnie poczytam (moze ktos madry napisze) jak wybrac i przygotowac czarnoprochowca do zestawu ucieczkowego

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nie są w użyciu, bo są od nich lepsze rzeczy. Tylko że na te „lepsze rzeczy” trzeba mieć pozwolenie.

  26. am napisał(a):

    Dzisiaj przez Polskę przechodzi orkan Ksawery – przydałby się jakiś schron przeciw huraganowy.
    Budując dom pomyślę jednak o solidnej piwnicy. A mieszkając w bloku pomyślę przynajmniej żeby trzymać ważne dokumenty i kosztowności w jednym miejscu, żeby łatwo zgarnąć je do plecaka.

    Panowie – podobno zawartość typowej damskiej torebki pozwala przeżyć w dziczy przez pół roku 😉

    pozdrawiam
    am

  27. kama napisał(a):

    A mnie temat zainteresował po obejrzeniu dokumentów tu w tv. Mam troje małych dzieci i chciałabym aby w razie jakiegokolwiek zagrożenia byli bezpieczni….ale 2-3 l wody na 72h dla 5 osób? Matko to może ja sobie 2 zgrzewki wody wrzucę do samochodu i tyle..a tak poważnie w takich sytuacjach liczy się chyba wyłącznie woda pitną….ja juz sama nie wiem od czego zacząć….chyba od porządnego plecaka

  28. Grigo napisał(a):

    Właśnie przeczytałem cały temat i w sumie każdy ma trochę racji w swoich radach ale zabrakło mi jednego podstawowego moim zdaniem wyposażenia-power bank-obecnie już stosunkowo niedrogie i dobrej jakości urządzenia można kupić za 60-80 PLN i wystarczą na dwukrotne naładowanie smartfona. Jak zapewne każdy wie obecnie bateria w telefonie działa ok 1-1,5 dnia na jednym ładowaniu. Przyjmując 72 godziny jako punkt odniesienia i sytuację, że możemy być na nogach non stop przez ten okres to telefon rozładuje się na pewno. Nie będę rozpisywał się na temat jak można wykorzystać funkcję ale chociażby zegarek, budzik,skan dokumentów, publikacji czy instrukcji w formie elektronicznej. Wbudowany GPS plus mapy okolicy, Polski czy europy wgrane na kartę pamięci pozwolą na łatwą nawigację w trudnych warunkach czy w nocy. Niewielkie rozmiary power banku, długa gotowość do użycia po naładowaniu oraz niewielka masa przemawia za dodaniem urządzenia tego typu do waszych zestawów-oczywiście po wcześniejszym zapakowaniu w podwójne woreczki strunowe. Jako komplet proponuję włożyć do plecaka wodoodporne etui na telefon-takie jak można kupić na spływie kajakowym za ok 10 PLN-idealne także do przechowywania gotówki oraz dokumentów.

  29. jeremiasz napisał(a):

    A co myślicie o takim plecaku? http://bit.ly/1TIZ3tI Na pewno wszystko w niego zmieszczę kurczę chyba zamówię bo tak na prawdę nawet na jakąś dłuższa podróż się przyda

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Wbrew pozorom, nie zawsze większy plecak jest lepszy. Głównie dlatego, że masz pokusę do dopakowania plecaka rzeczami, które wcale Ci potrzebne nie są. Chyba, że masz budżet tylko na jeden jedyny plecak, z którego będziesz korzystać także w normalnych sytuacjach, na przykład na wyjazdy.

  30. KrzyŻak napisał(a):

    Bardzo dobry artykuł, Bogu dzięki na razie nie musiałem z zestawu korzystać, ale pomógł mi on w pracy domowej (!) z EDB (klasa 3 gim). A polecenie, z działu „ewakuacja” brzmiało: „Po ogłoszeniu ewakuacji planowanej należy przygotować się do opuszczenia miejsca zamieszkania. Sporządź listę rzeczy, które należy ze sobą zabrać”.

    PS. Napisałem „zestaw ucieczkowy” 😉

  1. 05.10.2010

    […] do przygotowania się na ewakuację na z góry upatrzoną pozycję. W tym celu przygotowuje się zestaw ucieczkowy (ewakuacyjny), ale i miejsce, do którego rodzina będzie się ewakuować. Po angielsku nazywa się to Bug Out […]

  2. 07.11.2010

    […] sprawdzić to w praktyce. Jeśli by się sprawdziła, miałaby szansę trafić do mojego zestawu ucieczkowego lub zestawu powrotnego. Raczej do powrotnego, do ucieczkowego chyba trafi prymus. Jest bardzo mała […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner