Awaryjna ładowarka do komórki za 32 PLN

Jeśli masz gdzieś pod ręką 32 PLN i potrafisz zlutować ze sobą kilka elementów, możesz łatwo wykonać sobie awaryjną ładowarkę do telefonu komórkowego.

Na szczęście dziś większość telefonów na rynku posiada gniazdko do ładowania w standardzie micro USB. Oznacza to, że jedną ładowarką można naładować kilka telefonów, a jeden telefon — kilkoma różnymi, uniwersalnymi ładowarkami.

Ładowarek nigdy za wiele. W domu dobrze mieć kilka, podobnie jak przynajmniej jedną w samochodzie. Ale co w sytuacji, gdy obudzimy się z rozładowanym telefonem w drugim końcu miasta, a do samochodu czy domu będziemy mieć daleko? Wtedy przyda się ta awaryjna ładowarka, którą opisuję poniżej. I 4 baterie z najbliższego kiosku.

Prosta, lekka i tania, awaryjna ładowarka do telefonu komórkowego, domowej roboty.

Sercem ładowarki jest malutka przetwornica napięcia, widoczna w prawym górnym rogu fotografii. Jest to przetwornica step-up/step-down Pololu S7V7F5, która z dowolnego prądu stałego wytwarza prąd o napięciu 5V i natężeniu 1A. A więc o parametrach więcej niż wystarczających do naładowania telefonu komórkowego. I to w dość krótkim czasie.

Przetwornica wymaga prądu o napięciu od 2,7V do 11,8V. Oznacza to, że nie podłączymy jej do samochodowego akumulatora, ale swobodnie możemy zasilić ją prądem z akumulatorków lub baterii AA/R6. Tak zrobiłem właśnie ja.

Teraz lista elementów, które są nam potrzebne:

Ponieważ zamierzałem użyć akumulatorków AA, musiałem kupić koszyk na 4 baterie. Bo 2 akumulatorki wytwarzają napięcie zbyt niskie, by mogły zasilić tę przetwornicę.

Wybrałem koszyk z włącznikiem, choć taki bez niego był tańszy. Rzecz w tym, że gdybym wziął ten bez włącznika, przetwornica uruchamiałaby się od razu po włożeniu do koszyka baterii. Tego zaś chciałem uniknąć.

W każdym razie wszystkie te elementy kosztują w chwili pisania tego artykułu 31,40 PLN (nie licząc kosztu przesyłki). Procedura ich połączenia jest banalnie prosta:

  • przecinamy kabel USB,
  • końcówkę z wtyczką micro USB pozbawiamy fragmentu izolacji i ekranu, wydobywamy z niej przewód czarny i czerwony,
  • czarny przewód z kabla USB łączymy (skręcamy) z czarnym kablem z koszyka na baterie i wlutowujemy do pola GND,
  • czerwony przewód z koszyka na baterie lutujemy do pola VIN (napięcie wejściowe),
  • czerwony przewód z kabla USB lutujemy do pola VOUT (napięcie wyjściowe).

A potem testujemy i cieszymy się śmiesznie tanią awaryjną ładowarką do komórki.

Dlaczego AA?

Ktoś mógłby zapytać, po co ma się w to bawić, zamiast kupić sobie jakieś urządzenie dedykowane w tym celu. Odpowiedź jest w moim przypadku prosta.

Po pierwsze, lubię od czasu do czasu coś łatwego sobie polutować.

Po drugie, używam w domu dużych ilości akumulatorków AA, począwszy od latarek, poprzez aparat fotograficzny, skończywszy na zabawkach mojego syna. Mam więc też i kilka różnych ładowarek, działających zarówno na prąd z sieci jak i ten z samochodowego gniazda zapalniczki.

No i nie ma co ukrywać — bezpośrednią inspiracją do stworzenia tej ładowarki był ten wpis Łukasza Więcka z Majsterkowo.pl.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

41 komentarzy

  1. Jasio napisał(a):

    Dziwaczny pomysł jak dla mnie:

    1. Za 32 zł to mogę kupić sobie kilka ładowarek sieciowych.

    2. Ładować baterie po to żeby potem ładować komórkę – ? A nie lepiej kupić drugi akumulator do komórki ?

    • super napisał(a):

      A jak nie będzie sieci ??
      Po to baterie 😉

      • Krzysztof Lis napisał(a):

        Dokładnie…

        A jak będę daleko od sieci, np. w drugim końcu miasta? Mam szukać na gwałt gniazdka i kogoś na tyle uprzejmego, by pożyczył mi działającej ładowarki?

        Dla mnie to któreś z kolei zapasowe źródło prądu do telefonu, ale też jedyne, które mogę wszędzie łatwo zabrać ze sobą.

      • Jasio napisał(a):

        To wtedy wkładam zapasową baterię. Wynajdujecie najbardziej skomplikowane rozwiązania bardzo prostych problemów.

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Mam 3 różne telefony, z których korzystam na co dzień. Ile zapasowych baterii muszę nosić, by czuć się w pełni bezpiecznie?

          • Jasio napisał(a):

            Skoro musisz mieć 3 różne to sprawa przedstawia się inaczej.
            Ja wolę prostotę dual sima [i ewentualnie drugi na zapas]; w dodatku to nie jest dotykowiec – dlatego bateria trzyma mi tydzień, zatem problemów z ładowaniem nie mam.

            Ogólnie jeśli chodzi o domowy sprzęt to do ładowania lepszy raczej jest ups – w niego włożę każdą ładowarkę.

  2. Filo napisał(a):

    Jeszcze prostsze i tańsze rozwiązanie: po prostu ładowarka samochodowa.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Tak, to prostsze rozwiązanie. I nawet skuteczne, jeśli nosić ze sobą akumulator 12V.

    • bajcik napisał(a):

      Popieram. Na stałe wożę taką w samochodzie.
      A tak na marginesie – opisana przetwornica pracuje do 11.8V, więc do akumulatora już jej nie podłączymy 🙁

      • Nie wie nikt napisał(a):

        Wystarczy dorobić drugie wejście z wtykiem zapalniczkowym, a tam szeregowo 4 diody prostownicze – każda zbija napięcie o 0.7V, razem jakieś 2.8V, co sprawia że spokojnie się mieścimy w punkcie pracy przetwornicy, ale dla bezpieczeństwa można dać i czwartą.
        Wtedy mamy super uniwersalną ładowarkę na każdą okazję.

  3. Gregor napisał(a):

    No a skąd wziąć baterię? Moim zdaniem to kiepski pomysł, każdy ma chyba w domu komputer, komórkę też kablem USB z komputera się naładuje, a bateria laptopa starczy na wiele naładować komórki.
    Co do survivalu to już sens ma taka ładowarka na słońce: http://www.ebay.com/bhp/solar-panel-cell-phone-charger czy coś podobnego.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Z tego samego źródła, z którego weźmiesz baterię do latarki, czy krótkofalówki.

      Bo masz w domu jakąś latarkę, prawda?

      Skoro tak, to pewnie masz dla niej jakiś zapas baterii?

    • zackass1 napisał(a):

      Tą ładowarką słoneczną nic nie podziałasz jest za mały panel. Zbudowałem taką tylko 6x większą i w słoneczny dzień to można naładować telefon, a jak jest pochmurnie to już rzadko kiedy się udaje, w zimie zapomnij. Użycie przetwornicy jako ładowarki jest bardzo dobrym bo uniwersalnym rozwiązaniem ja do swojej np. dodałem prostownik na wejściu i zasilam ją z dynama rowerowego.

      • maciej napisał(a):

        hej, czy mógłbyś zademonstrować na prv ten patent: dynamo- prostownik- przetwornica. Pozdrawiam!

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Dlaczego na prv? 🙂

          • maciej napisał(a):

            Nie chciałem, niewiem? Śmiecić? 🙂 Ale to żadne śmiecenie przecież…
            Siak czy owak pogrzebałem w necie i znalazłem coś takiego ciekawego http://botland.com.pl/przetwornice-impulsowe/596-przetwornica-regulowana-4v-25v.html co chyba rozwiązuje problem ładowania 12v akumulatora niewielkiej pojemności z użyciem np. 6V dynama rowerowego. Nie jestem elektronikiem co przysparza mi szukania w necie, ale temat będę zgłębiał ponieważ w naszych warunkach klimatycznych oraz w przypadku konieczności działań dyskretnych to wydaje mi się najsensowniejsze rozwiązanie…

  4. makaw napisał(a):

    Świetny artykuł oraz pomysł. Mam tylko trzy pytania: Jakiej pojemności akumulator ma Twój telefon? Do jakiego stopnia akumulatorki na załączonym zdjęciu naładowały telefon? Do jakiego stopnia naładują baterie alkaliczne (jakiekolwiek np. Duracell)?

    • makaw napisał(a):

      Dodatkowo żeby zwiększyć uniwersalność tej awaryjnej ładowarki proponuję zamontować zamiast wtyczki microUSB wejście USB. W ten sposób podepniemy jakikolwiek kabel USB pasujący do danego modelu telefonu 🙂

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Sprawność tej przetwornicy przy napięciu wejściowym 4,8V oraz natężeniu prądu 1A to ok. 88%. Czyli z akumulatorków ze zdjęcia (o pojemności 2 100 mAh) powinno się dać naładować do pełna akumulator w smartfonie i jeszcze powinno trochę prądu zostać.

      Nie wiem jakie są pojemności zwykłych baterii. Z tego, co widzę tutaj, to dla baterii alkalicznych wynik powinien być podobny.

      • siergiej napisał(a):

        Nie mozna taka ladowarka ladowac z akumulatorkow bo je zabijesz. Juz pomijam jakie to sa akumulatorki bo rozne rodzaje beda roznie dzialac (poczytaj bo piszesz bzdurki)

        Jesli jestes elektronikiem dodaj jakis stabilizator i obwod blokujacy cofniecie sie pradu. Bo zaczniesz przy dobrych komorkach ladowac akumulatorki, a przy wysokich ipad pobiera wiecej niz nominalne 5V nie podladujesz niczego.

        Generalnie pomysl dobry, ale wykonanie do bani.

  5. Siergiej napisał(a):

    Hej
    A nie masz problemu z nagrzewaniem się przetwornicy przy ładowaniu. 5W dla takiego maleństwa wydaje się dość dużo.

  6. btomasz napisał(a):

    Kiedyś „po taniości” z potrzeby chwili zrobiłem podobną ładowarkę – http://wortal.majsterkowicza.pl/2012/04/turystyczna-ladowarka-do-telefonu/

    Same akumulatorki bez reszty elektroniki. Nawet działało, z telefonem nic się nie stało. Akumulatorki dają ok 1.2V (w pełni naładowane więcej), więc wychodzi ok. 5V, czyli akurat tyle ile potrzeba.

    Przetwornica ma ten plus, że można pewnie bardziej rozładować i nie wymusza akumulatorków. Baterie się niespecjalnie nadają do takiej prostej ładowarki, bo dają zbyt duże napięcie.

  7. Siergiej napisał(a):

    I jeszcze jedno. Nie lepiej było zastosować S10V4F5 masz mniejszy prąd wyjściowy 0.4A ale za to zakres napięcia wejściowego od 2.5 do 18V. Czyli co prawda 2 razy wolniej ale naładował byś telefon lub inne urządzenie z większej ilości potencjalnych źródeł napięcia

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Tu mi zależało na zrobieniu układu w oparciu o baterie/akumulatorki AA, więc wysokie napięcia na wejściu nie były mi potrzebne.

      Ale mam też inną przetwornicę, z której zrobię sobie szynę do zasilania po USB podłączoną do domowej instalacji na 12V.

      • bajcik napisał(a):

        Domowa instalacja 12V?
        Trochę czytałem – nie jest to taka prosta sprawa
        http://domkopedia.pl/index.php/12V

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Nie zrobię całości na 12V, bo to się mija z celem.

          Póki co planuję układ symetryczny (+/- 12V), z którego pędzone będzie oświetlenie na LEDach, może ze dwa wentylatorki komputerowe (do wentylacji). Do tego grube kable dookoła mojego „domku gospodarczego” plus dwie małe przetwornice na wypadek jakichś mało energochłonnych elektronarzędzi.

          Całość z dużymi akumulatorami (zobaczymy na ile pozwoli budżet) plus baterie słoneczne, a także ładowarki sieciowe do aku włączane w razie spadku napięcia.

  8. Przemek napisał(a):

    Jako że moja wiedza elektrotechniczna kończy sie na posługiwaniu się lutownicą nie bawiłem sie nigdy w zrobienie czegoś podobnego, ale…
    Zakupiłem podobne cacko. 40pln – niewiele więcej niż wasze części. tyle że na 2akumlatorki. przy wyłączeniu transferu i innych bajerów w smartphonie można podładować nawet o 30%pojemności baterii.
    I to male „gówinko” uratowało mnie już pare razy.
    Przemek
    P.S.
    I ma jeszcze fajną opcję dla fanów ładowania przez USB w kompie – mianowicie posiada „języczek” z usb pozwalający ładować włożone do niego akumlatory.

  9. Art napisał(a):

    W awaryjnych sytuacjach można pominąć przetwornicę i ładować samymi bateriami podłączonymi do przewodu USB. Telefony mają swoją wewnętrzną przetwornicę, która w pewnym przedziale napięć działa dosyć dobrze.

  10. HansKlos napisał(a):

    Oddzielna przetwornice step-up i oddzielna step-down jest lepszym wyborem. Wprawdzie koszt nieco większy, ale operujemy w zakresie 0.8-5V i 5-30V oraz zyskujemy na sprawności.

    Co do przetwornic step-up/step-down to polecam np taką http://botland.com.pl/przetwornice-impulsowe/754-przetwornica-regulowana-s8v3a-step-up-step-down.html . Pracuje na napięciach wejścia 1,5V-16V, oraz umożliwia ustawienie napięcia wyjścia na 2V, 3.3V, 5V, 9V i 12V.

  11. HansKlos napisał(a):

    Warto też dodać iż zwykle prąd ładowania baterii w telefonach i krótkofalówkach oscyluje w granicach 0.3-0.5 A, bo są one dostosowane do ładowania z gniazda USB, gdzie prąd max wynosi 0.5A, a realnie często mniej. Prztwornice o wyższym prądzie sa niezbedne jedynie dla krótkofalówek, ale nie do ich ładowania, a do nadawania przy zasilaniu wprost z baterii.

    • Pat napisał(a):

      Współczesny smartphone potrafi siorbać przy ładowaniu ponad 1A. Zauważyliście, że standardowa procedura jest taka:
      1. jeśli jestem podłączony do USB komputera (albo starej/taniej ładowarki), to pobieram 300-400mA (żeby nie przeciążyć gniazda) – albo w ogóle nie ładuję!
      2. jeśli jestem podłączony do właściwej ładowarki – biorę ile potrzebuję/mogę
      Jak urządzenie to rozpoznaje? Po dwóch środkowych pinach normalnie przenoszących dane.
      Robiąc mocną ładowarkę, zewrzyjcie ze sobą dwa środkowe piny USB – nagle szybkość ładowania się poprawi 😉

  12. JohnieW napisał(a):

    Ciekawy pomysł… IMO można by tę awaryjną ładowarkę usprawnić montując za przetwornicą żeńskie gniazdo USB ( http://botland.com.pl/zlacza-usb/1329-gniazdo-usb-typu-a-zeskie-tht.html ), do którego można by podłączyć kabel usbmicro/mini usb, bądź inne. Modyfikacja podniosłaby uniwersalność ładowarki, a także nie trzeba by poświęcać/ciąć kabla zasilającego.
    Pozdrawiam

    JohnieW

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      W swojej wersji, widocznej na zdjęciu, mam kabel i gniazdko USB.

      W opisanej zaproponowałem rezygnację z gniazdka dla osób, którym zależy na oszczędzaniu każdego grama.

      • JohnieW napisał(a):

        Faktycznie jest gniazdko USB… nie zauważyłem go w pierwszym momencie (ustawione pod kątem). Mam prośbę: Czy mógłbyś zamieścić opis bądź zdjęcie do których pin’ów przylutować zasilanie w tym gniazdku.

        Kolejna sprawa… Rozumiem że konstrukcja ładowarki ma być maksymalnie lekka ale moim zdaniem bardziej niż kolejne 20 gram masy liczy się niezawodność konstrukcji, a w takiej formie (luźne kabelki) polutowane „przyłącza” szybko ulegną uszkodzeniu / rozłączeniu. Czy w takim razie planujesz umieścić ładowarkę w jakiejś obudowie?
        Z góry dzięki za odpowiedzi. Pozdrawiam

        JohnieW

  13. red napisał(a):

    Bank energii można już kupić za 37 pln fakt że firma X ale zawsze gotowy, nic nie lata są końcówki w zestawie do różnych urządzeń. Jak się poszpera po sklepach to często w promocji można zakupić (50-55) taki sprzęt markowy, więc nie widzę sensu majstrowanie samodzielnie, no chyba że ktoś ma frajdę z samodzielnego wykonania sprzętu.

  14. Kamil napisał(a):

    Ja używam minty boost (http://learn.adafruit.com/minty-boost). Rozwiązanie jest dość proste, korzysta z 2 baterii AA, ale oczywiscie można zrobić nawet na D jak ktoś bardzo chce.

    Wykorzystanie baterii AA ma jeszcze jedną zaletę – są najwydajniejsze. Baterie C lub D wiadomo, maja większą pojemność, ale ta pojemnośc nie jest proporcjonalna do masy lub objętości. Takie porównanie:
    http://learn.adafruit.com/assets/5888
    Porównując ilośc watogodzin na kilogram oraz watogodzin na litr wychodzi, że ogniwa AA są najlepsze (w porównaniu wszystkie ogniwa to Duracell). Jedyna przewaga baterii C lub D to fakt, że nie trzeba ich zmieniać tak często.

    Wracając do minty boost – stosuję to chociażby na rowerze, na kajakach czy na pielgrzymce. Sam układ zajmuje tyle co pół baterii AA, do tego dochodzi koszyk na 2 paluszki. Wystarcza do naładowania telefonu (smartfona) do jakichś 75-80% z 2 baterii alkalicznych. Czyli nieźle.

    Cały układ jest bardzo lekki. Jedyna wada o to, że przy pozostawieniu baterii podłączonych padają one po ok. 40 dniach – przynajmniej tyle teorii, pewnie będzie to szybciej. Lutując taki układ warto dorobić wyłącznik lub w koszyku włożyć kawałek folii (np. z blistra z jakiegoś opakowania) aby odizolować jeden biegun baterii. W ten sposób zasilanie będzie zawsze pod ręką.

    Minty boost to u mnie jeden z ważniejszych elementów zestawu EDC

  15. Zwierzak napisał(a):

    Hej!
    Jak dla mnie świetny pomysł i nie ukrywam że takiego własnie szukałem, tak tez odnalazłem te strone.
    Krytykom pomysłu powiem tylko tyle -spróbujcie naładować telefon ,gps lub inne urządzenia w Nepalu,gdzie prąd jest tylko kilka godzin dziennie lub wcale, na pustyni lub na jakimś innym za…upiu:) Urządzenia typu gotowego się nie sprawdzaja -bo też gdzieś trzeba je naładować:)
    Paluszki sa w każdym miejscu , w byle budzie z jajkami gotowanymi w Maroku, czy Pakistanie.
    Dzięki!

  16. ps napisał(a):

    BEZ SENSU. I to kompletnie. No, chyba że na celu mamy majsterkowo-modelarską. W każdym innym przypadku lepiej coś takiego… kupić. Za swoją ładowarkę turystyczną na paluszki z wyjściem USB apłaciłem na pewnym chińskim portalu 2.5 USD (!!) wraz z przesyłką. Na polskich portalach aukcyjnych też są – nie wiem po ile, ale pewnie o połowę mniej niż wspomniane 32 PLN.

    Jedna porada dla decydujących się na zapas – nie kupujcie modeli z wbudowanymi akumulatorkami. Są i tak z Chin, mają 1/3 deklarowanej pojemności i padną raz dwa czyniąc całość bezużyteczną. A paluszki kupi się wszędzie, można tez użyć własnych akumulatorków.

  17. Arkadiusz napisał(a):

    Witam! Krotko i na temat ode mnie.
    świetny wpis!!!
    Własnie czegos takiego potrzebje. I to nie na kryzys. Do altanki, by naladowac sobie tablet lub telefon. W sklepach sa rozne power banki i tak dalej. jak cena do 100 zl to mozna nimi najwyzej dwa razy komorke naladowac a potem trzeba to urzadzenie naladowac. Ostatnio zrobiłem cos podobnego ale z innego urządzenia. Koszt 10 zł. Na baterią płaską 4,5 V. Na prośbe Autora prześle zdjęcia. Dwa dobre pomysły są lepsze niz jeden.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner