Facebookowa polityka bezpieczeństwa

Lubię korzystać z Facebooka, bo wiele rzeczy on ułatwia. Ułatwia prowadzenie rozmów ze znajomymi (tak, jak kiedyś robiło to Gadu-Gadu). Ułatwia śledzenie, co się u nich dzieje. Umożliwia dzielenie się z przyjaciółmi tym, co w naszym życiu ważne.

I wszystko fajnie, gdy korzystamy z niego rozsądnie. Bo to narzędzie może nam też zaszkodzić.

Przykładowo, po co złodziej miałby wysilać się i dzwonić do kogoś kilka razy w ciągu dnia na telefon stacjonarny by sprawdzić, czy ktoś jest w domu? Ten sam efekt osiągnie czytając czyjś status na Facebooku, w którym pochwali się, że wyjeżdża na 3 tygodnie na drugi koniec świata. Po co miałby bać się, czy zdąży z włamaniem przed powrotem właściciela do domu, gdy widzi, że zacheckinował się w drugim końcu Polski?

Po co ten złodziej miałby się bawić w udawanie inkasenta czy dostawcy paczek, by sprawdzić jak zabezpieczony jest dom i co w nim cennego, jeśli może zobaczyć to wszystko na zdjęciach na FB?

Po co złodziej miałby robić kłopotliwe rozpoznanie terenu przed porwaniem czyjegoś dziecka, jeśli może sobie stworzyć wiarygodną historyjkę na podstawie informacji dostępnych na Facebooku? Nierealne? Przecież na podstawie danych wrzucanych przez wielu internautów można z łatwością przygotować historyjkę na potrzeby porwania sześciolatka z placu zabaw czy nawet jedenastolatka ze szkoły: „Jasiu, jestem kolegą twojego taty z pracy, właśnie dzwonił do mnie ze szpitala, że miał wypadek i prosił, żeby cię szybko zabrać do domu, żebyś spakował mu piżamy z tej wielkiej szafy w sypialni, wyprowadził Frędzla i nakarmił go, a potem pojedziemy do cioci Marioli, gdzie spotkasz się z jej dziećmi Jadzią i Frankiem i będziecie mogli poskakać sobie na trampolinie w ogrodzie”. Sądzisz, że taka historia nie jest dość wiarygodna, by przekonać łatwowierne dziecko do zaufania komuś obcemu?

Facebook może być narzędziem bardzo bezpiecznym, jeśli tylko będziemy bezpiecznie z niego korzystać. Wszak wiadomo od dawna, że w każdym nowoczesnym systemie bezpieczeństwa najbardziej zawodnym elementem jest jego użytkownik. Bo cóż w wielkiej firmie po polityce zmiany haseł do komputerów co 30 dni, jeśli użytkownicy będą zapisywać je na kartkach przyklejonych do monitorów? Cóż da najlepszy system alarmowy, jeśli użytkownik z lenistwa nie będzie go włączać w każdej sytuacji? Co komu z istnienia numeru PIN dla karty kredytowej, jeśli przy jego wpisywaniu do terminala w sklepie robi to w sposób ułatwiający jego podejrzenie?

Ustawienia prywatności na Facebooku

Ustawień prywatności na FB jest sporo, niektóre nie są opisane zbyt jasno, więc efektywne korzystanie z nich może być trudne. Dlatego chciałbym przedstawić Wam je tu pokrótce.

Co kto widzi na FB?

Podstawowym jest ustalenie, kto może obserwować nasze wpisy na FB. To można zmieniać osobno dla każdego wpisu na FB:

facebook-prywatnosc-postu

Tylko komu by się chciało tego pilnować przy wrzucaniu każdego statusu?

W wielu przypadkach warto zmienić ustawienia domyślne dotyczące zasięgu każdego nowego statusu na FB. Można to zrobić tu, na samym początku, w sekcji Kto może zobaczyć dodawane przeze mnie treści? → Kto zobaczy Twoje przyszłe posty?

W moim odczuciu jest to jedno z najbardziej podstawowych ustawień Facebooka, mające ogromny wpływ na nasze bezpieczeństwo!

Analogiczne ustawienia mamy w przypadku wrzucania na FB zdjęć, oraz tworzenia nowych albumów zdjęć.

Oznaczanie i posty innych osób

Sporym zagrożeniem dla naszej prywatności i bezpieczeństwa mogą być bezmyślni znajomi, którzy będą publikować na naszej osi czasu (dawnym wallu) coś, czego sami byśmy tam nie wrzucili.

W podanym przykładzie może to być durny kolega z pracy, który napisze na naszym wallu „Artur, przywieź mi coś z tego wyjazdu na drugi koniec świata, z którego wracasz za 3 tygodnie”. 😉

Ktoś też może oznaczyć naszą twarz na swoich zdjęciach (które będą widoczne dla wszystkich), podać informację o naszym miejscu pracy, wykształceniu, miejscu zamieszkania. Albo zachekinować się w jakimś miejscu razem z nami. To wszystko może posłużyć za świetne źródło informacji na nasz temat…

Pozmieniać to można w sekcji Oś czasu i oznaczanie. Tam ustawia się między innymi:

  • kto może publikować na Twojej osi czasu,
  • czy chcemy mieć możliwość zaakceptowania takiej publikacji, zanim się pojawi (sekcja Czy chcesz zatwierdzać posty, w których Cię oznaczono, zanim pojawią się na Twojej osi czasu?, zalecam wybranie odpowiedzi twierdzącej),
  • kto może zobaczyć posty opublikowane na Twojej czasu przez innych, oraz te, na których Cię oznaczono (tu możemy wybierać z kilku grup ludzi, podobnie jak w ustawieniach widoczności naszych wpisów).

Warto też spróbować skorzystać z funkcji Sprawdź, co inni widzą na Twojej osi czasu, która pozwala obejrzeć naszą oś czasu z perspektywy kogoś dla nas kompletnie obcego, albo konkretnej osoby (np. z grona dalszych znajomych, przed którymi chcemy część informacji ukryć). Tu można wyłapać ewentualne błędy popełnione w ustawieniach pojedynczych wpisów, albo w ustawieniach globalnych.

Polityka prywatności, czyli co publikujemy na Facebooku

Ustawienia prywatności to jedno. Ale nie na tym nie kończą się nasze możliwości zadbania o nasze bezpieczeństwo. Ustawienia prywatności to zawsze kompromis między chęcią dzielenia się z najbliższymi ważnymi dla nas informacjami, a bezpieczeństwem.

W teorii Facebook zapewnia możliwość ograniczania, kto widzi jakie informacje i wpisy/zdjęcia, ale nigdy nie będziemy wiedzieć, co dzieje się z nimi dalej. Być może któryś z naszych znajomych stał się celem ataku phishingowego i stracił swoje hasła? Być może dziecko naszej koleżanki z pracy przez przypadek (albo zupełnie świadomie) coś komuś dalej przesłało?

Najlepiej (bo najbezpieczniej) byłoby po prostu nic na FB nie wrzucać. Nie informować o tym, co się z nami dzieje. Nie pisać, gdzie w danym momencie byliśmy w kinie, albo w której restauracji zjedliśmy obiad. Rzecz w tym, że wcale niekoniecznie trzeba rezygnować z tych przyjemności. 😉

Proponuję po prostu przyjąć, że nie piszemy tam nic, co mogłoby bezpośrednio i w danym momencie narazić nasze bezpieczeństwo.

A zatem:

  • nie piszemy wyjeżdżam na długo oczekiwany, dwutygodniowy urlop, żeby nie informować całego świata, że opuszczamy na 2 tygodnie mieszkanie i nikt go nie będzie pilnować,
  • nie wrzucamy od razu zrobionych komórką zdjęć piramid czy sfinksa, tylko wrzucamy je po powrocie z urlopu,
  • nie dzielimy się zdjęciem dania w restauracji w trakcie jedzenia, tylko wieczorem, leżąc na kanapie,
  • nie publikujemy zbyt wielu zdjęć naszych dzieci — ja w ogóle nie mogę zrozumieć chęci do publikowania w sieci zdjęć, których nasze dzieci być może będą się za jakiś czas wstydzić,
  • nie oznaczamy naszych statusów i zdjęć danymi o lokalizacji, bo choć wielu lubi pochwalić się tym, że w danym momencie są na plaży w Sopocie, albo w starbuniu, to jednak naprawdę nie ma się czym chwalić (a poza tym ktoś może zobaczyć, że jesteśmy poza domem),
  • analogicznie, nie korzystamy z Forsquare, Endomondo, ani innych tego typu aplikacji i serwisów, pokazujących gdzie w danym momencie jesteśmy,
  • nie robimy zdjęć naszych nowych, drogich zakupów (telewizora, samochodu, domu) — bo to wieśniactwo i tyle.

Pozostałe ustawienia i zasady bezpieczeństwa

Warto wyłączyć w aplikacji FB w telefonie komórkowym dodawanie danych lokalizacyjnych. Będą one widoczne we wpisywanych przez nas wiadomościach. A po co to komu?

Można też, a w sumie nie wiem, czy przypadkiem nie warto, włączyć drugi poziom zabezpieczenia przed logowaniem się do FB. Może być to hasło generowane w aplikacji zainstalowanej w telefonie, lub hasło wysyłane SMSem.

Moim zdaniem nie warto obchodzić na FB naszych urodzin, ani podawać miejsca urodzenia. Data i miejsce urodzenia oraz imiona rodziców + imię panieńskie matki to dane dość wrażliwe, ktoś za ich pomocą może sprawiać wrażenie, że dzwoni z instytucji, która ma do nich dostęp. A przecież bardzo często można je znaleźć dość łatwo na Facebooku.

Proponuję też uważać na wiadomości przesyłane przez znajomych. Czasem ktoś może się pod nich podszyć, więc zwracajcie uwagę na to, co wydaje Wam się podejrzane.

No i nie wykorzystujcie Facebooka do przesyłania sobie wiadomości niemoralnych, niezgodnych z prawem, albo naruszających Wasze lub czyjeś bezpieczeństwo. Do tego są inne narzędzia. 😉

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

3 komentarze

  1. Piotr napisał(a):

    Zlikwidowałem swoje konto na FB jakieś 3 lata temu i bardzo dobrze mi z tym 😀 Nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu polityka „bezpieczeństwa” FB zaczęła iść w złym kierunku. Przede wszystkim FB dodając nowe funkcjonalności jako domyślną opcję zawsze ustawiał UPUBLICZNIANIE danych, a więc… gdy na przykład dodali możliwość wyszukiwania znajomych poprzez wpisanie ich adresu e-mail, to domyślne było „można mnie znaleźć poprzez podanie mojego e-maila” (w myśl zasady „milczenie oznacza zgodę” – skoro nie ustawisz blokady, to znaczy że się zgadzasz). Kolejna rzecz, to FB w regulaminie zastrzega, że może użyć dowolnych danych jakie w systemie UMIESZCZASZ (niekoniecznie publikujesz dla znajomych lub dla wszystkich!), czyli mogą sprzedać twój e-mail, dane biometryczne, adres, nr telefonu, statystyki odnośnie profili jakie oglądasz/czytasz itp. No i doszedł jeszcze kiepski system zabezpieczeń – na przykład każdy mógł zamieścić na swoim „wallu” na przykład flasha, który miał dostęp do kont osób go oglądających (przykładowo ja umieszczam flasha u siebie, Ty go oglądasz, więc wykonuje się on u Ciebie na komputerze na TWOIM koncie FB z TWOJEJ sesji i może odpytywać serwer FB o dowolne rzeczy do których TY masz dostęp, nawet jeśli ja bezpośrednio takiego dostępu nie mam) – nie wiem czy to nadal działa ale tego typu dziury są na tyle oczywiste, że nie powinny się zdarzać. FB to (moim zdaniem) biznes oparty na handlu prywatnymi danymi użytkowników; zresztą, mam znajomego, który pracuje w wojskowości (zagraniczne misje wojskowe) i oficjalnie w pracy mają zakaz posiadania konta na FB (ale na przykład nie ma tego typu restrykcji jeśli chodzi o Google czy inne tego typu serwisy).

  2. Atomówka napisał(a):

    Ja nie mam konta na pejsbooku i nigdy nie miałem. Co prawda zdarza się, że ludzie dziwnie na mnie patrzą, gdy o tym powiem, ale gdy patrzę na ludzi, którzy KONIECZNIE muszą coś na FB zobaczyć, to nie żałuję.

  3. Anka napisał(a):

    Też się trzymam niespołecznościowej strony życia. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś coś ode mnie chce, to wysyła maila albo dzwoni. A jeśli tego nie robi, to znaczy, że nie chce mnie widzieć i mogę spokojnie się alienować w głuszy. 🙂
    Mało który portal społecznościowy ma regulamin satysfakcjonujący pod względem polityki prywatności i bezpieczeństwa. Nawet niektóre serwery e-mailowe są podejrzane. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner