American Blackout – warto zobaczyć

Poniższy film trwa półtorej godziny i choć wyprodukował go National Geographic, to nie ma charakteru dokumentalnego. Mimo to, uważam, że warto go zobaczyć.

Film przedstawia, jak mogą wyglądać skutki trwającego 10 dni wyłączenia prądu w USA, będącego skutkiem ataku terrorystycznego przeprowadzonego przez internet.

Tym z Was, którym się nie chce tego oglądać (a uważam, że warto) chciałbym przedstawić skrót tego, co można zobaczyć:

  • najpierw pada sieć elektroenergetyczna na wschodnim wybrzeżu,
  • następnie sieć w Teksasie (w USA są 3 odrębne sieci — na wschodnim i zachodnim wybrzeżu, oraz ta w Teksasie),
  • od razu niektórzy ludzie zaczynają trochę panikować,
  • na zachodnim wybrzeżu niektórzy ludzie boją się utraty prądu i ewakuują się, uruchamiając plan zawczasu przygotowany na takie okoliczności,
  • w końcu pada zasilanie również na zachodnim wybrzeżu,
  • pada zasilanie świateł ulicznych, robią się korki i wypadki,
  • telefonia komórkowa, pomimo awaryjnego zasilania, też ma problemy z działaniem,
  • co oczywiste, przestają działać także bankomaty, windy, lodówki i klimatyzacja, pompy wodociągowe i pompy na stacjach paliw.

A to dopiero początek chaosu. Nie chcę wszystkiego tu opisywać, bo tym z Was, którzy mają ochotę ten film zobaczyć, popsuje to frajdę.

Film został zrobiony w konwencji pomontowanych ze sobą nagrań z telefonów komórkowych, domowych kamer wideo, oraz serwisów informacyjnych. W prawdziwym blackoucie tak to dokładnie będzie wyglądać — ludzie będą nagrywać wszystko to, co im się wyda nietypowe — a w takich warunkach wszystko będzie nietypowe.

Nie należy traktować tego filmu jako gotowego, realistycznego, opartego na naukowych badaniach i analizach strategicznych scenariusza rozwoju wydarzeń. Raczej jako inspirację do własnych przemyśleń.

Szczególnie ciekawe było dla mnie oglądanie wysiłków rodziny preppersów, którzy się odpowiednio wcześnie ewakuowali. Jak im w tych okolicznościach się wiodło — nie napiszę, a warto pod tym kątem obejrzeć film do końca.

A na film trafiłem u Doxy. Za podrzucenie polskiej wersji w komentarzu dziękuję Michałowi! 🙂

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

25 komentarzy

  1. Doxa napisał(a):

    Niemozliwe, zeby do czegos takiego doszlo. Po to jest tyle bezpiecznikow, zeby w razie czego je wybilo i nie doszlo do wiekszej awarii.

    Nikt nie dopusci do takiej sytuacji.

    Nie ma co panikowac ani przygotowywac sie, trzeba cieszyc sie zycie i zyc z dnia na dzien.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Ale dałbyś jakąś ikonkę na końcu komentarza, żeby ludzie wiedzieli, że się nabijasz.

      Jeszcze ktoś gotów przeczytać Twój komentarz i włoży ten problem do kategorii „bajania paranoików w internetach”. 🙁

  2. Pozyskiwacz napisał(a):

    Czekalem na ten film,ale mówiąc szczerze mnie osobiście rozczarowal. W zasadzie nic nowego się z niego nie dowiedzialem.Scenariusz też jakoś artystycznie nie porywal. Obejrzeć warto, a nawet trzeba, ale jakichś wielkich sensacji nie ma się co spodziewać.

    Poza tym, dziesięć dni bez prądu , do tego w lecie to nic specjalnego. Zdaje sobie sprawę że w dużym mieście oznacza to spore klopoty, zwlaszcza dla niemowląt, matek z malymi dziećmi, ludzi chorych, starszych czy niesprawnych,bez oparcia w rodzinie czy grupie znajomych.
    Ale z drugiej strony, zdrowy, sprawny, a najważniejsze rozsadny i logicznie się zachowujący czlowiek, nawet w tych warunkach powinien sobie bez problemu poradzić.
    Dla mnie osobiście takie zdarzenie oznaczalo by przede wszystkim inny rodzaj pracy. Latem w sezonie prac polowych, w większym zakresie używal bym koni , a nie traktora, oszczędzając paliwo.To oznacza więcej pracy, ale odpadly by wyjazdy konne z turystami i wiekszość prac mechanicznych w warsztacie (znowu oszczędzanie energi i materialów).Nie wiadomo czy nie bylo by spokojniej niż teraz. Gdyby sytuacja potrwala dlużej, na pierwszy plan wysunie się ochrona zasobów. Ale tu dużo zależy od okoliczności – np. czy byla by szansa na szybkie przewrócenie zasilania, czy dzialalo by jakieś radio, jak zachowywaly by się wladze itp.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      No właśnie… Też zwróciłem uwagę na to, że akcja działa się latem. Gdyby była zimą, byłoby znacznie ciekawiej, zwłaszcza w polskim klimacie.

  3. paprokles napisał(a):

    10 dni zima bez pradu w miescie(?) – mysle ze dalibysmy rade – ale…

    niestety po 10 dniach bez pradu (skad bysmy wiedzieli ze to tylko 10 dni?) system nie podnioslby sie z dnia na dzien: popekane rury (pozalewane i zamarzniete pomieszczenia/szamba/oczyszczalnie, krany, spluczki)… popekane w sklepach/magazynach sloiki, butelki (tuby, kartoniki, opak. foliowe?), nie ma jak podladowac akumulatorow do wozkow widlowych, samochodow (a przeciez staly bo oszczedzalismy paliwo i byl koszmar na ulicach), drzwi/bramy sie nie przesuwaja (silowniki nie chodza), windy(?), itd, itd,

    choc u naszych wschodnich sasiadow jakos sobie radza

    • 7bx napisał(a):

      Ciekawie piszesz, ale problem jest inny. Jak energo-elektronik muszę was zasmucić. Elektrownie potrzebują prądu z zewnątrz do ich… rozruchu. Zatrzymana elektrownia nie będzie produkować prądu dopóki go nie dostanie z zewnątrz. A zatrzymana będzie musiała zostać, gdy nie będzie miał kto obciążyć wytwarzanej mocy, po awarii sieci dystrybucyjnej. Meksyk pomoże Teksasowi zastrzykiem energii, czy Kanada? 😉

      W Polsce mamy elektrownię wodą (szczytowo-pompową), która wstają sama, gdy ma zapas wody w górnym zbiorniku. Ale jej moc to kropla w morzu potrzeb.

  4. Johnny napisał(a):

    Film nawet fajny ale nie wiemy jednego – jakie jest prawdopodobieństwo wystąpienia takiej awarii? Nie znając prawdopodobieństwa nie możemy się właściwie przygotować. Dlatego najpierw trzeba podzielić sytuacje kryzysowe na te bardziej i mniej prawdopodobne. Przykładowo:

    Wszystkie sklepy zamknięte przez 1 dzień (święto) – szanse 100%. Trzeba mieć jednodniowy zapas podstawowych produktów – mydła, papieru toalet, jedzenia itp żeby spokojnie przeżyć.

    Chwilowy (kilka godzin) zanik prądu – szanse 60%. Trzeba zabezpieczyć parę świeczek, latarek w stałym miejscu gdzie znajdziemy je po ciemku, zapas wody gdyby zabrakło. Awaryjne źródło podładowania komórek (bateria laptopa, ładowarka samochodowa). Może jakiś UPS.

    Kilkudniowy brak prądu – szanse 10%. Większy zapas prądu, np. agregat mogący zasilić najważniejsze urządzenia. Parę lampek naftowych. Coś do gotowania/grzania – np. butla gazowa z kuchenką, nagrzewnicą. Odpowiedni zapas wody lub możliwość jej zebrania, środki czystości, żywność. Coś do komunikacji (radio na korbkę, CB).

    Permanentny brak prądu – szanse 1%. Na tą okoliczność pozostają tylko odnawialne źródła energii (panele fotowoltaiczne, rower treningowy z prądnicą). Do tego duży zapas najbardziej potrzebych nam atrykułów medycznych (np. soczewek jak ktoś nosi). Odpowiednie umiejętności przeżycia i pracy bez prądu.

    Atak zombie – szanse 0%. Nie ma co się przygotowywać.

    A najlepiej gdy to, co przygotujemy przydaje się w różnych sytuacjach. Np. butla gazowa na wyjazdy, agregat na działce lub w garażu itp. Lepiej być obytym z obsługą tych rzeczy niż aby leżały i się kurzyły a w razie W okazało się, że przez długą konserwację nie działają.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Podchodzisz do tematu źle…

      Po pierwsze, w polskich warunkach szansa na to, że prądu nie będzie przez co najmniej kilka dni w perspektywie najbliższych 20 lat to nie 10%, a co najmniej 30-50%. Polski system elektroenergetyczny jest w rozsypce, nikt w niego nie inwestuje i pod tym względem jest naprawdę źle.

      Po drugie, nie patrz na temat pod kątem prawdopodobieństwa wystąpienia jakichś zagrożeń, a raczej pod kątem zaspokojenia Twoich potrzeb w każdej sytuacji.

      Przykładowo — na co dzień gotujesz na gazie z gazociągu. Na awaryjne sytuacje masz kuchenkę turystyczną z kilkoma butlami w zapasie (używane również na wyjazdach, jak wspomniałeś), tanią dwupalnikową kuchenkę elektryczną, a na długotrwałe braki — jakąś kuchenkę na drewno.

      Na wypadek braku wody z wodociągu masz jej zapas w domu, rozpoznane źródła zaopatrzenia w okolicy, system do pozyskiwania deszczówki, oraz filtr do jej przefiltrowania.

      I tak dalej…

  5. Ksztelan Mirmił napisał(a):

    Przykład tego filmu pokazuje, że nie zawsze warto się ewakuować. Nie dotyczy to mieszkańców bloku. W domu możemy spokojnie przetrwać wiele korzystając w wcześniejszych przygotowań np. rozstawić przedłużacze od awaryjnego źródła prądu, ogrzać się, dyskretnie zjadać nasze zapasy pośród głodujących, zasłonić okna i świecić sobie do woli. Wszystko to opiera się na dyskretnych przygotowaniach, które są fundamentem bezpieczeństwa. W okolicy domu lepiej znamy ludzi i otoczenie.

    Tam gdzie mieszkamy pewne zabezpieczenie domu da nam korzyść w razie włamanie. Również wiele sprzętu będzie łatwiej rozmieścić: antena radiowa na dachu, zapasy w wielu miejscach, czy też przykład bohatera filmu, który monitorował otoczenie.

    Kupienie i przygotowanie BOL jest mało praktyczne i drogie, możemy wykorzystać te pieniądze lepiej.

    Moim zdaniem ewakuacja ma sens tylko jako ucieczka ze zbyt niebezpiecznego kraju. Do tego trzeba zabezpieczyć możliwość wyjazdu i mieć wolę przetrwania później. Mądra lokata w wartościowych ruchomościach (złoto, broń, sprzedaż pojazdu na miejscu) pozwolą nam uciec (gdyby paszport nie zadziałał), rozpocząć życie lepiej niż jako uchodziec, których przykłady rodzi każda wojna.

  6. Pi napisał(a):

    Wersia z letorem Po Polsku

    Ameryka bez prądu
    (American Blackout) National Geographic – 21:00, 03.11.2013

    Czy ludzie, którzy przygotowują się na koniec świata, mają rację? Przyjrzyjmy się, co się stanie, jeśli w całej Ameryce nagle zabraknie.

    film pobrania

    http://bitshare.com/files/6yf3p3zs/Amer … 1.rar.html
    http://bitshare.com/files/3coynm4s/Amer … 2.rar.html

    serwer 2

    http://egofiles.com/IGEj3SfP1DWHWBmI/Am … .part1.rar
    http://egofiles.com/j4NwbDu01ZLu76mn/Am … .part2.rar

    Hasło do paczek: KilKr

  7. oles77 napisał(a):

    Przy 10 dniowym braku prądu, mieszkańcy dostaną go jako ostatni. Nie ma możliwości jednoczesnego włączenia prądu w całym kraju naraz dla wszystkich. Tak więc jako pierwszy dostaną prąd instytucja rządowe, instytucje zapewniające bezpieczeństwo czyli Policja szpitale, Wojsko Polskie, Straż Pożarna, wszystkie centra kryzysowe. Mieszkańcy jako ostatni muszą liczyć na prąd, a więc około tygodnia i to w zależności od miejsca zamieszkania.

    Ale jest też inny problem, pada sieć energetyczna, wiele ludzi nie może się bez niej obyć (chociażby chorzy w szpitalach) i zaczynają masowo umierać z prozaicznych powodów. Wtedy ludzie zaczynają się buntować a to już wprowadza reakcję łańcuchową…

    No i kolejna kwestia naszych sąsiadów, czy któremuś przypadkiem nie chciało by się wykorzystać takiej sytuacji (mówię szczególnie o wschodzie, gdyż Niemcy to teraz zbytnio mało agresywny naród)

    Zresztą jak już było napisane powyżej latem nie ma takiego problemu jak zimą. Wtedy sytuację trzeba pomnożyć przez dwa.

  8. Idea napisał(a):

    Jakby nie patrzeć u nas właśnie zimą takich awarii jest najwięcej. Zastanawiacie się czy to się dzieje u nas a wystarczy śledzić informacje bo o każdym pierdnięciu tv nadaje. Zimą zdarza się, że i dziesiątki przede wszystkim wsi i siedlisk jest poodcinane od prądu na skutek oblodzenia i zerwania sieci energetycznych. Zwykle trwa to trochę dłużej jak tydzień czy 2!

  9. Krzychoo napisał(a):

    Większość pisze o 10 dniach bez prądu zapominając, że mamy do czynienia z klasycznym amerykańskim happy endem, po którym następuje płomienne przemówienie prezydenta a naród amerykański zdaje kolejny egzamin. Moim zdaniem po takiej katastrofie przywrócenie porządku może zająć lata, o ile w ogóle będzie możliwe. Po miesiącu bez prądu na ulicach będzie tyle band z bronią, że uspokojenie tego towarzystwa będzie oznaczało wojnę domową, po której do władzy dojdą zupełnie inne grupy. Wytworzy się nowy układ sił.
    Mieszkam pod Poznaniem, moja część wioski zasilana jest z oddzielnego transformatora. Zdarzało mi się już 2x w ciągu ostatnich 5 lat, że transformator ulegał uszkodzeniu. Raz jakieś zwarcie, drugi raz uderzenie pioruna. Naprawa tego 1 urządzenia trwała zawsze w granicach 26-28 godzin. Tyle nie miałem prądu. A teraz zastanówmy się co by było, gdyby spaliło się 200 transformatorów tylko w 1 województwie. Pytanie 1: skąd wsiąść tyle urządzeń/części zamiennych na wymianę. Pytanie 2: kto ma to wymieniać, jak wyjazd w teren będzie niebezpieczny. Pytanie 3: czy jest szansa by przywrócić zasilanie poza obszarami dużych miast z powodów powyżej. Pytanie 4: czy naprawiane będą transformatory w całym kraju, czy wszystko zostanie zarekwirowane dla Stolycy.
    W moim przypadku prąd zostanie przywrócony zapewne w Poznaniu, reszta niech sobie radzi sama. Po takiej katastrofie zanim pozbiera się przemysł, zanim wyprodukuje odpowiednią ilość części zamiennych, zdziczenie na ulicach może przekroczyć masę krytyczną i nie będzie już czego ratować.

  10. Krzychoo napisał(a):

    Jeszcze jedna sprawa: większość zakłada dobrą wolę wszystkich, przy naprawianiu infrastruktury. Ale tak naprawdę gdy zgaśnie światło do głosu dojdą wszelkiej maści „wichrzyciele porządku”. Skrajna prawica nareszcie weźmie się za Żydów i Cyganów, kibice za Policję, skłóceni sąsiedzi za siebie nawzajem itd, itp. Lokalni watażkowie będą niszczyli to zostało naprawione, bo tak będzie dla nich wygodniej. Do kompletu brakuje band nasyłanych/opłacanych przez Rosję czy Niemcy i bajzlu na wzór Syrii. Bardzo wybiegam tu do przodu, ale jak mówi prawo Murphy’iego: jak coś ma pójść źle to pójdzie.
    Film niczego nowego nie wnosi, ale uświadamia jak kruchy jest porządek wokół nas. Wystarczy zgasić światło.

  11. PL napisał(a):

    Twierdza na koniec świata
    (Doomsday Castle) National Geographic – 22:00, 21.11.2013

    Brent Bruns, emerytowny żółnierz, inżynier i ojciec dziesiątki dorosłych dzieci wierzy, że w niedalekiej przyszłości elektromagnetyczny wybuch spowoduje awarię zasilania prądu, która przeniesie społeczeństwo w czasy średniowiecza. Z tego powodu mężczyzna skonstruował ogromnych rozmiarów replikę zamku, która pozwoli mu przetrwać w postapokaliptycznym świecie. Zamek jest prawie gotowy, dlatego Bruns poprosił dzieci, aby pomogły mu w ukończeniu budowli.

    • oles77 napisał(a):

      Program obejrzany.
      Pomysł ciekawy i warty rozważenia, jednak wykonanie…
      Po pierwsze – zamiast twierdzy gość budował pałac. Za dużo i za duże okna. Tego się nie da obronić przy kilku osobach.
      Po drugie – za duża wysokość, wystająca poza drzewa. Kształt, dziwaczny – najlepszy do obrony jest kwadrat lub okrąg.
      Po trzecie – bunkier, po co okna??, drzwi ewakuacyjne, jak najbardziej, ale inaczej wykonane i najlepiej oddalone od twierdzy w odległości aby można skrycie uciec w razie czego.
      Po czwarte – wysokość pomieszczeń. Tam nie ma się bawić w przyjęcia sylwestrowe tylko przetrwać, a to oznacza m.in. ogrzanie (góry).
      Po piąte – można by się doczepić do kilku jeszcze szczegółów.
      Aby nie wyjść na zrzędę, powiem na usprawiedliwienie, że wielkie brawa dla gościa, za wysiłek i podjęte działania.
      Jednakże jak zaznaczyłem na początku pomysł ciekawy i dla kogoś z gotówką warty rozważenia.

      • Idea napisał(a):

        nie chciałeś być zrzędą a jednak Ci wyszło 🙂 nie przyszło Ci do głowy że to ma być również miejsce do życia jakby się nic nie stało a nie tylko miejsce przetrwania?

        • oles77 napisał(a):

          Nie chciałem narzekać, ale tak wyszło, mea culpa.
          Wychodzę zwykle z założenia, że jeśli coś ma być uniwersalne to będzie to tylko uniwersalne, czyli… (czasami musi jednak to wystarczyć).
          Trzeba wybrać, albo robi się coś z myślą o tym aby zabezpieczyć się na wypadek W, albo żeby normalnie żyć.
          Zresztą w tym filmie gość chciał zabezpieczyć swoją rodzinę, więc planował się bronić (tak zakładam, gdyż pierwsza scena była o napaści na dom).
          Coś z typu myślę o jednym, a robię to drugie. Jednak podkreślam koncepcja jak najbardziej słuszna, tylko gdzie w Polsce czegoś takiego szukać (o wybudowaniu to nawet nie myślę).
          Pozdrowienia

  12. Rafał napisał(a):

    Ojtam, ojtam. Co najwyżej nie będą działać kasy fiskalne 🙂
    W 19 wieku w ogóle nie było elektryczności. W starożytnym Rzymie tym bardziej nie było. 15 lat temu mało kto miał w domu komputer i telefon komórkowy, elektryczność służyła tylko do zasilania radia, telewizora, żarówki i lodówki. W latach 70. 20 wieku kończono elektryfikację polskich wsi. W okresie międzywojennym na wsi w ogóle nie znano elektryczności i nie wiedziano co to, a nie we wszystkich miastach była.
    I wiecie co? jakoś ludzie normalnie żyli.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Problem nie polega na tym, że nie da się żyć bez prądu. To jest oczywista nieprawda — da się, wielu ludzi tak żyło, żyje, żyć będzie.

      Problem polega na tym, że do przestawienia się na życie bez prądu potrzeba czasu. I że to życie będzie trudniejsze od tego, które mamy teraz. Noszenie wody ze studni na podwórku na 4. piętro kamienicy jest możliwe, ale nie jest przyjemne. No i najpierw trzeba tę studnię wykonać.

      Nie wyobrażam sobie jednak przechowywania żywności na dużą skalę (na skalę dzisiejszych miast) bez chłodziarek. Chyba, że zamiast relatywnie świeżych warzyw i owoców będziemy mieć w diecie wyłącznie suszone, kiszone i konserwowane.

  13. Idea napisał(a):

    rafał no to wyłącz bezpiecznik na tydzień i zobaczysz jak fajnie może być. Problem w tym, że jak kasy nie będą działać to niczego nie kupisz. Zanim się cokolwiek zmieni to Ci którzy obecnie żyją z dnia na dzień ruszą z łomem po zakupy a wtedy się zacznie bal.

  14. Michał napisał(a):

    Oglądajmy . Z podziękowaniem dla osoby która to zamieściła.
    Ameryka bez prądu

    http://www.youtube.com/watch?v=XHy8cK5AB-Q

  15. kosmitka napisał(a):

    Jakoś mi te filmiki nie chca iść… „Film nie istnieje” ;/

  16. Robal_pl napisał(a):

    Polecam książkę: Blackout – Marc Elsberg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner