Jak przygotować się na wojnę Rosja/Ukraina?

Sporo osób pyta nas, co zrobić w kontekście zagrożenia dla porządku w Europie, które pojawiło się za naszą wschodnią granicą. Chodzi mi o relacje między Rosją i Ukrainą, nowe władze Ukrainy sytuację na Krymie, itd. Widzimy też, że przychodzicie do nas z Google, pytając tam jak przeżyć wojnę, albo jak ją przetrwać.

Trudno przewidywać co dokładnie będzie się działo — czy Putin zakręci kurek z gazem, czy rosyjskie wojska zajmą całą Ukrainę, czy może za kilka miesięcy nacjonalistyczne władze Ukrainy przypomną sobie o Przemyślu. Dlatego nie chcę tu omawiać możliwych scenariuszy, a raczej przedstawić Wam tanie metody na poprawienie Waszego bezpieczeństwa, bez względu na to, co będzie się działo.

Skupmy się więc na zaspokajaniu naszych potrzeb.

Po pierwsze, przydadzą się oszczędności w gotówce. W tej chwili oprocentowanie depozytów w bankach jest na tak żałosnym poziomie, że nie warto tam trzymać wszystkich swoich pieniędzy. Dobrze byłoby mieć gotówki przynajmniej na kilka miesięcy życia. Najlepiej — w kilku walutach.

W naprawdę trudnych chwilach, gdy krajowa waluta mocno traci na wartości, bardziej przyda się złoto, ale nie chcę Cię namawiać do kupowania go w tej chwili. Wprawdzie jego cena jest w tej chwili na dość niskim poziomie, ale zamiana sporej części oszczędności na złoto to błąd. Rozejrzyj się lepiej na Allegro za tanim srebrem inwestycyjnym. Odnośnik do dobrego sklepu, w którym ja polecam kolegom kupować złoto i srebro, znajdziesz tutaj, po prawej stronie, jeśli już koniecznie musisz kupić parę uncji złota.

Więcej na temat zabezpieczenia finansowego znajdziesz w tym materiale.

Po drugie, przyda się zapas żywności. Jeśli masz trochę wolnych pieniędzy, zrób raz czy kilka razy większe zakupy, w szczególności:

  • cukier i miód,
  • ryż i kasze,
  • makaron,
  • olej roślinny,
  • mleko w proszku,
  • fasolę i groch, bo wszystkie te produkty mają dość długie terminy przechowywania, ale także
  • puszkowane warzywa i owoce (kukurydzę, pomidory) oraz mięsa i ryby, jeśli wykorzystujesz je do przygotowywania posiłków (np. robienia sałatek),
  • mięsa — kup i wrzuć do zamrażarki.

Prosty zestaw żywności na 3 miesiące dla 1 osoby znajdziesz tu.

Zwiększenie zapasu żywności jest bezkosztowe w dłuższej perspektywie tylko wtedy, gdy później tę żywność zjesz, a nie wyrzucisz. Dlatego kupuj tylko to, co masz szansę wykorzystać.

Po trzecie, przyda się zapas wody lub alternatywne źródła zaopatrzenia. Rozejrzyj się po okolicy i zobacz, skąd w razie czego możesz przynieść do domu wodę. Sprawdź, czy dasz radę skierować deszczówkę z dachu do jakiejś beczki, albo może masz na działce puste szambo i możesz wykorzystać do zrobienia zapasu? Jeśli mieszkasz w mieście, napełnij 20 pustych butelek PET wodą. Taki zapas łatwo jest upchnąć gdzieś w zakamarkach mieszkania, a jak wody zabraknie, będzie jak znalazł.

Po czwarte, przyda się alternatywne źródło ciepła. Głównie chodzi mi o gotowanie posiłków, gdy zabraknie prądu do elektrycznej kuchenki, albo gazu w rurce. Ale także o podniesienie temperatury w wybranym pomieszczeniu w domu, gdy będzie mróz. Idealna do tego celu będzie chyba jakaś turystyczna kuchenka gazowa. Jeśli i tak gotujesz na gazie z dużych butli, to po prostu kup sobie jeszcze jedną butlę i trzymaj pełną. To też ułatwi Ci życie na co dzień — jak Ci zabraknie gazu, to po prostu wymienisz butlę w pierwszej wolnej chwili, a nie będziesz musiał jechać na stację wymienić ją w połowie gotowania jajek na śniadanie.

Najlepsze są chyba kuchenki na turystyczne butle 0,5 – 5-kilowe, a nie na kartusze, bo takie butle można ponownie napełniać. Można też kupić na Allegro zestawy do przelewania gazu z większych butli (które można łatwo wymienić na wielu stacjach benzynowych) do tych turystycznych. Poza tym do takich butli można też podłączać lampki gazowe lub małe promienniki gazowe do ogrzewania.

Możesz też rozważyć zakup lub własnoręczną budowę kuchenki na benzynę/spirytus, lub na drewno.

Po piąte, przyda się także alternatywne źródło prądu. Kup przetwornicę 12/230 do samochodu. To wydatek rzędu małych kilkuset PLN, a w razie czego podłączysz do niej telewizor, laptop, czy pompkę centralnego ogrzewania. Jeśli masz więcej pieniędzy — polecam zrobić mały zestaw z bateriami słonecznymi i osobnym akumulatorem, który da więcej prądu. Mówiłem o tym w tym materiale. Taki zestaw doskonale nada się do ładowania akumulatorków AA i AAA, z których możesz zasilić masę różnych urządzeń — w kryzysie z całą pewnością przydadzą się latarki i radio.

Jeśli nie masz samochodowej ładowarki do telefonu komórkowego, kup ją. Świece też są dobre. W domu warto mieć naprawdę dużo świec, przynajmniej kilka pudełek.

Skoro mówimy o samochodzie, to po szóste, zrób choć symboliczny zapas paliwa. Dwa kanistry po 20 litrów naprawdę Cię nie zrujnują, a w razie czego mogą pomóc Ci zawieźć rodzącą żonę do szpitala, gdy karetki już jeździć nie będą. Staraj się tankować samochód już wtedy, gdy wskazówka pokazuje jeszcze połowę baku. To spowoduje, że nie obudzisz się z ręką w nocniku, czyli pustym bakiem oraz zamkniętymi stacjami benzynowymi.

Po siódme, to drobiazgi, o których do tej pory nie wspomniałem. Ze dwa albo trzy zapasowe koce. Przydadzą się wtedy, gdy będzie trzeba oszczędzać na opale. Nie zaszkodzi mieć w domu zapas środków higienicznych — mydła, szamponu, akcesoriów do golenia, papieru toaletowego i podpasek. Od brudu i braku higieny też się umiera, poza tym brak mydła znacząco pogarsza jakość życia…

Po ósme, mimo wszystko, przyda się schron przeciwatomowy. Jeśli masz przy domu ziemiankę, pomyśl, jak ją w razie czego przekształcić na schron. Może zamień wąskie półki na prycze, dołóż jakąś wentylację z filtrem przeciwpyłowym, zamontuj awaryjne oświetlenie. Jeśli nie masz, ściągnij i wydrukuj książkę Nuclear War Survival Skills, która objaśnia, jak można łatwo i szybko zbudować zaimprowizowany schron, który Cię zabezpieczy przed promieniowaniem prawie tak samo dobrze, jak ziemianka. Odnośnik do ściągnięcia znajdziesz tu.

A na koniec jedna uwaga… Jeśli masz możliwość ewakuować się gdzieś w drugi koniec Polski, albo za naszą zachodnią granicę, przygotuj się na to mentalnie. Odśwież kontakty, zbierz komplet dokumentów (akty własności domu i gruntu, akty urodzenia i ślubu, itd.), w razie czego zrób nowy paszport, jeśli stary jest już nieważny. Złóż zestaw ewakuacyjny. Pewnie i tak z tej możliwości nie skorzystasz, ale ewakuację trzeba zawsze brać pod uwagę. O tej tematyce nagraliśmy już jeden film, będą też kolejne.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

45 komentarzy

  1. podkarpacki napisał(a):

    szkoda że ja mieszkam pod sama granica więc zapasów tyle co wejdzie do 1 małego plecaka

    • Anka napisał(a):

      A podobno to ja jestem pesymistką… 🙂 Zapas wody, jedzenia, medykamentów, opatrunków i paliwa na miesiąc jest zalecany wszystkim, a Ty masz o tyle lepiej, że na pogórzach żywność jest lepsza i tańsza niż na nizinach. Wykorzystaj to. W najgorszym wypadku przehandlujesz żarcie, żeby zostawili w spokoju porcelanę babci. 😉 I uszy do góry! Damy radę! 🙂

  2. Siergiej napisał(a):

    Odnośnie schronu przeciwatomowego to polecam http://www.youtube.com/watch?v=ejCQrOTE-XA
    Facet pokazuje to ustalono maksymalną dawkę promieniowania i parę innych ciekawych rzeczy.

    Pytanie ile w tym jest prawdy? Ale facet wygląda bardziej wiarygodnie niże moja stara książka z chemii

  3. Mokry napisał(a):

    Ciekawy tekst. Mam nadzieję że do wojny nie dojdzie, ale na wszelki wypadek zawsze mam trochę zapasów i dwa granaty w świątecznym ubraniu 😉

  4. p napisał(a):

    Dzięki za ciekawy blog, czytam go dość często. Musze jednak się przyczepić do koncepcji wideobloga – moim zdaniem jest kompletnie bezsensu. Recytowanie tekstu, który jest na blogu mija się imo z celem.

    Jeżeli już robicie wideo to lepiej jako dopełnienie tekstu np. gdy mowa jest o ryżu to pokazywanie paczki ryżu zamiast twarzy autora 😉

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      OK, następnym razem damy tylko sam film, bez tekstu. 😉

      A tak poważnie, to jest to przemyślane i celowe. Część z Was woli czytać, a nie oglądać gadającą głowę — i po to właśnie jest przybliżony zapis nagrania w artykule.

  5. darnok napisał(a):

    A ja tam wole czytać ten blog niż oglądać filmiki.

  6. Najtajnieszy Współpracownik napisał(a):

    1. Filmiki są spoko, bo sie mi nie chce czytać.
    2. Cały blog jest super, ale umówmy się, że każdy cywilizowany człowiek jest zabezpieczony, niezależnie od całego tego survivalowego kontekstu.
    A jak ktoś jest ofermą albo lekkoduchem – jego problem. Jeżdżenie na oparach? Brak baterii do latarki? Brak zapasu wody w domu? Brak alternatywnego źródła ciepła, kiedy system zawiedzie? Brak dodatkowego papieru toaletowego? To są wyłącznie żelazne rezerwy. Żadna filozofia. Czy za każdym razem jak chcecie napić się herbaty to schodzicie do żabki po torebkę ekspresową sprzedawaną na sztuki?;) Nie, bo takich torebek nie ma w ofercie;) Wnioski? 🙂

    • takise napisał(a):

      szybciej przeczytasz niż obejrzysz filmik.

      • Najtajniejszy Współpracownik napisał(a):

        Nie muszę oglądać Krzysia. Nie jest aż tak w moim typie;) Za to odpalić filmik na cały regulator, pójść do spiżarni i przejrzeć w tym czasie zapasy – to chyba logiczne i ergonomiczne;)

  7. Michał napisał(a):

    Co może być w tych słoikach ?

    http://i.lb.ua/113/49/53230e2b949aa.jpeg

  8. erpi napisał(a):

    Wszystko fajnie, ale nie każdy uprawia wolny zawód, nie każdy może wziąć urlop na zawołanie.
    Jak w warunkach ucieczki do rezerwowego schronienia, czy zaszycia się w domu (np. w warunkach epidemii, zamieszek) wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Pracodawca przecież może wymagać naszej obecności szczególnie w czasie tego typu sytuacji.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nijak.

      Dla mnie ważniejsze jest, żeby przeżyła moja rodzina niż lojalność względem pracodawcy.

      • erpi napisał(a):

        Lojalność lojalnością, a nową pracę znaleźć nie łatwo. Kredyt sam się nie spłaci. Banku nic nie obchodzi, że trudne czasy… Warto mieć zamrożone trochę gotówki jako ‚poduszka finansowa’, ale podstawa to stała praca…
        Jak funkcjonować gdy nadejdą ‚gorsze czasy’ i jak pogodzić to z pracą?
        Czy ogłoszenie ‚stanu wyjątkowego’ lub ‚stanu klęski żywiołowej’ i niemożność dotarcia do miejsca świadczenia pracy zwalnia nas z obowiązków wobec pracodawcy?
        Czy wstąpienie w szeregi Obrony Cywilnej, daje jakieś przywileje?
        Czy ktoś jeszcze ma coś do powiedzenia w tej sprawie??

        • gainKnowledge napisał(a):

          Tak ja mam. Skoro jesteś na blogu o survivalu (Wiki -Sztuka przetrwania (inaczej: surwiwal, ang. survival) – rodzaj aktywności człowieka skierowanej na gromadzenie wiedzy i umiejętności związanych z przetrwaniem w warunkach ekstremalnych.) a w głowie masz obrazek pt „ruskie nas najechali a ja do roboty popylam bo sie szefko zezłości i jeszcze wyplate obetnie to dopiero bedzie!” to chyba cos tu jest nie tak, z toba. Pozdrawiam

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Łatwo oceniać kogoś z dużej odległości, nie zamieniwszy z nim nawet jednego słowa.

            A sytuacja może być taka, że erpi może zwyczajnie nie mieć innego wyjścia. Fajnie jest dawać rady typu „odkładaj pieniądze, kupuj żarcie, kup złoto i srebro, to w razie wojny jakoś dasz sobie radę”. Tymczasem nie w każdej sytuacji one zadziałają.

        • Marcin napisał(a):

          Erpi, w warunkach ekstremalnych twoja wypłata (o ile twoje miejsce pracy z przyległościami nie wyparuje nagle w malowniczej eksplozji z grzybkiem na metce) nie będzie nic warta. Konserwy z tuszonką, baterie, zapalniczki, antybiotyki, amunicja, broń i paliwo, tak.

          • erpi napisał(a):

            Wyluzuj Marcin.
            Przeczytaj wszystkie moje wpisy na ten temat.

  9. gainKnowledge napisał(a):

    Chodziło mi o to że normalny człowiek nie będzie myślał o spłacie kredytu kiedy przed domem będą latać ruski z kałachami

    • erpii napisał(a):

      Nie chodzi mi o ‚Ruskich’ (w warunkach wojny akurat sytuacja pod tym względem była by zdecydowanie prostsza), ale o każdą inną sytuację jak: epidemia, zamieszki, katastrofa przemysłowa, blackout, czy inne czynniki upoważniające do zaszycia się w domu i ochrony siebie i rodziny.

      Jeśli sytuacja ekstremalna jest bardziej powszechna, dotyczyć może zarówno naszych współpracowników, podwładnych, jak i przełożonych. Wtedy firma ma większy problem…
      Jeśli sytuacja dotyczy mniejszego obszaru, czy kilku ludzi, przychodzi mi do głowy jedynie rozwiązanie w postaci urlopu bezpłatnego. Tu przydaje się zapas gotówki… Formalnie załatwić to można przez e-mail, lub też czasem po powrocie z urlopu.

  10. Gryzelda napisał(a):

    Alternatywa tekst/filmik jest wspaniała, ale przydałaby się informacja, że obie treści są identyczne. Myślę, że nie tylko ja zaczęłam oglądać spodziewając się dodatkowych wskazówek 😉

  11. adam napisał(a):

    Co do paliwa, to ostatno czytalem artykul Wiedenczyka, ktory przetestowal benzyne 98 oktan
    po 7-iu latach od zabunkrowania. Gosc zatankowal 7 karnistrow blaszanych, poowijal je szczelnie w folie i zakopal, 98 oktan zatankowal z mysla, ze po latach straci na mocy, ale nic takiego sie nie stalo, wyjezdzil cale 7 karnistrow jezdzac tylko po Wiedniu.
    Dodatkowo pokazal atest dotyczacy benzyny 95 i 98 firmy ,,Aral” z adresem by samemu sprawdzic, w atesie firmowym o magazynowaniu benzyny jest napisane ,,bez ograniczen”

    • Sok napisał(a):

      A co z ropą? Jakieś tabletki trzeba do niej wrzucić? Po napelnieniu kanistra czy przed wlaniem do baku?

      • Survivalista (admin) napisał(a):

        Nic nie trzeba wrzucać. Trzeba tylko kupić olej napędowy zimą, albo dodać do niego dodatek zabezpieczający przed wytrącaniem się cząstek stałych w niskich temperaturach, bo to blokuje filtr paliwa i uniemożliwia jazdę.

  12. Krzysiek napisał(a):

    Co zrobić z zapasami w przypadku ewakuacji?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Proste — zabrać tyle, ile jesteś w stanie.

      Ten aspekt daje dobrą motywację, by część zapasów trzymać także poza domem.

  13. Mamut napisał(a):

    Przemyślenia Mieszczucha…
    Jeżeli chcesz walczyć, walcz.
    Jeżeli masz odzinę i chcesz przeżyć dziłania wojenne masz 12 do 15 godzin na opuszczenie z a g r o ż o n e g o terenu (duże miasto Warszawa Gdańsk Poznań Wrocław). Jeśli chcesz opuścić miasto samochodem masz do 6 godzin, potem mogą być zezwolenia na rogatkach, korki, ostrzał głównych dróg itp. Uciekaj opracowaną wcześniej drogą, i miej kilka możliwości. Może być już problem z komórkami, więc używaj CB-radia-150-300 zł. W normalnych warunkach też przydatne, a w zagrożeniu niezbędne. Jeżeli jedziesz np. 50 km na działkę, do teściów, rodziców czy innej rodziny, musisz być przygotowany na trasę trzy razy dłuższą. W zależniści od pory roku miej dostosaowne wyposażenie auta na 5-7 dni. O zapasach paliwa pisali już inni. Nie jedź nocą. Tam gdzie jedziesz powinieneś mieć przygotowane zapasy:
    1. wykopaną studnię i pompę „moja twoja”. ujęcie wody już teraz zamaskuj aby sąsiedzi zapomnieli że je wogule masz. Pompa może sobie leżeć zakonerwowana i 100 lat. ale niech jest. jeść nie woła, i droga nie jest.
    2. tabletki do uzdatniania wody, środki piorące, myjące, leki których potrzebujesz ty i domownicy, środki opatrunkowe do dezynfekcji. śodki do pilęgnacji stóp – nikt o tym nie pisze. Nie chodzisz-giniesz.
    3. zapas żywności dla wszystkich domowników i ewntualnych gości (akceptowanych) sam określ na jak długo.
    4. zapas garderoby na wszystkie warunki atmosferyczne, dobre buty, jeśeli możesz -(kasa)- to najlepsza ze sklepu BHP, nie wojskowy kamuflaż, bo jesteś żołnieżem i wrogiem dla każdej strony. Cywil to cywil, jeśli nie przeszkadza i się nie „stawia” jest ok. Żołnież to tylko człowiek, do którego strzelają i jest non stop poddenerwowany, lepiej go nie drażnić.
    5. jeśli masz kasę to generator z zapasem paliwa akumulator wolno rozładowujący się (żeglarski) dobierz do laptopa i CB-radia. Aha na laptopie pełna wiedza w pigułce o wszystkim. teraz masz czas, ściągaj. Mapy okolicy. Polski, itp. „realne”.
    6. jeśli nie masz kasy na generator, zapas drena na opał + piec na węgiel i drewno (koza) koszt – kilka stów.
    7. siekiery , noże, osełki, wnyki, (jeśli nie wiesz co znimi robić, czytaj ), linki, sznury, piła, gwoździe, ogólnie narzędzia.
    8. zapałki, krzesiwa, latarki
    9. radio na korbkę albo kryszkałkowe (zbuduj teraz z synem albo wnukiem w fomie zabawy)
    10. broń… Jest wojna, zdobądź jeśli nie masz, a mieć powinineś do obrony rodziny i tego co posiadasz. Być może napiszę straszną rzecz…ale, jeśli ktoś wyciąga rękę po twoje zapasy – zabij. To kwestia przeżycia ciebie i twojej rodziny.
    Resztę przemyśl sam… najgorsze scenariusze… I kieruj się mottem „tato, dlaczego nic nie zrobiłeś żebyśmy przeżyli”…

  14. Jarek napisał(a):

    strasznie ubogi tekst

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nasze łamy zawsze otwarte są dla osób, które chcą opublikować swój własny, obszerny i wartościowy merytorycznie tekst. Także w formie polemiki do naszego materiału. Albo komentarza.

  15. Ironia napisał(a):

    Nie zapomnijcie nazbierać dużo patyków, żeby mieć czym się bronić.

    • ghjjj napisał(a):

      Nawet jak dostaniesz pozwolenie (pfffff) na broń kolekcjonerską, to prawdopodobnie ci ją zabiorą.

  16. Cpt Stoned napisał(a):

    Przepraszam, że się wtrącam. Owszem artykuł ciekawy, pomocniczy. Media, mediami ale nie do końca was ludzie. Wzajemnie nakręcających się „nadchodzącą” wojną. Piszecie w swoich komentarzach w sposób taki jakby wojna miała wybuchnąć po niedzieli. Tymczasem wybuch wojny, najazd Rosji na nasz kraj to na pewno nie perspektywa 2 miesięcy bądź nawet 2 lat. O ile to w ogóle się stanie. Możecie zareagować jak prześmiewcy na mój wpis bądź „jeździć” po mnie jako podirytowani eksperci wojenni. Temat jest taki, ze na większość z was potwornie działa propaganda medialna. Od i wszystko.

    • jurek napisał(a):

      Może podobnie bym podchodził do tematu gdyby nie to, że zaledwie za granicą Polski trwa regularna wojna.
      Artykuł bardzo cenny i naprawdę warto teraz wydać te kilka tysięcy na podstawowe zapasy, póki są tanie. Gdy zagrożenie będzie bardziej realne, ceny pójdą kilkadziesiąt razy w górę, bądź w ogóle nie będzie gdzie kupić podstawowych rzeczy.

  17. mr.Idea napisał(a):

    Krzysiek przecież pisze o wojnie Rosja – Ukraina, a nie Rosja – Polska. Trudno sobie wyobrazić co będzie gdy walka bedzie bardziej otwarta. Tj. ludzie dziennie będą ginąć setkami/tysiącami.

    Warto zastanowić się jaki wpływ będzie miała ta wojna na gospodarkę Polski, przede wszystkim na ceny surowców i żywności. Po drugie prawdopodobnie do Polski przybędzię niezliczona liczba emigrantów z Ukrainy. Ewentualne obozy itp. Czy może ktoś sobie to teraz wyobrazić? Po trzecie duża część Ukraińców będzie szukała pracy lub innego dochodowego zajęcia.

    Jednym z najlepszych moim zdaniem rozwiązań dotyczących zapobieżenia wojny/szybkiego nieprzegrania jest obowiązkowe przeszkolenie obywateli. Zarówno mężczyzn jak i kobiet. 2-3 tygodnie w ciągu roku. Na czas szkolenia zwolnienie z pracy, szkolenie płatne. Dzięki przeszkoleniu minirezerwiści poznaliby obsługę broni palnej, białej, zasady panujące w wojsku oraz w czasie wojny.

    Gdyby udało się przeszkolić 1 milion osób pozyskalibyśmy ogromną rzeszę, która umiałaby bronić Polski i obywateli. Najlepszym rozwiązaniem jest chyba stworzenie Gwardii Narodowej na wzór amerykańskiej.

  18. erpi napisał(a):

    Kilka ciekawych kwestii poruszonych jest również w artykule na kryzysowo.pl http://kryzysowo.pl/okupacja-czego-mozna-sie-spodziewac/

    Ja podpisuję się po pomysłem obowiązkowych szkoleń proponowanych przez mr.Idea wyżej. Mając takiego sąsiada jak My, nawet dzieci w ostatnich klasach szkoły podstawowej powinny przechodzić uproszczone przeszkolenie (jak się ukryć, czego nie robić, jakie są zagrożenia itp.)
    Gwardia Narodowa raczej nie – utrzymanie kosztuje, a skuteczność mizerna. Zaraz skostniała by jej struktura i wyszło by jak zawsze… Obecna Obrona Cywilna – czy słyszał ktoś o jej działaniach? Czy istnieje tylko na papierze?

    Naród przeszkolony w udzielaniu pierwszej pomocy, uzdatnianiu wody, podstawowych zagadnieniach przetrwania, orientacji w terenie, a także militarnie obeznany, nawet jeśli się nie obroni, to na pewno poniesie mniejsze straty, chociażby z tego powodu, że każdy (albo prawie każdy) każdemu będzie w stanie udzielić szybko pomocy medycznej. Poza tym zawsze szybciej stworzymy partyzantkę, czy zerwiemy się do powstania, a w tym jako Polacy byliśmy kiedyś dobrzy…
    Inna sprawa, że takie przeszkolenie odbyte raz na kilka lat ogólnie podnosi „morale” społeczeństwa;
    po pierwsze: nic tak nie jednoczy jak wspólny wróg;
    po drugie: daje zajęcie (i ew. możliwość kariery) bezrobotnej młodzieży;
    po trzecie: w pewnym stopniu eliminuje patologie społeczne jak szara strefa, pijaństwo, przestępczość (poprzez to, że tacy ludzie musieliby raz na jakiś czas wyjść z cienia i zająć się czymś wspólnym z innymi warstwami społecznymi);
    po czwarte: pomaga właściwie zachować się i współpracować również przy zagrożeniach cywilnych (jak wypadki komunikacyjne, klęski żywiołowe, katastrofy naturalne, przemysłowe, budowlane itp.)

  19. xxx napisał(a):

    Zanim Rosjanie wejda do Twojego domu to najpierw okradnie Ciebie panstwo jak 1wrzesnia 1939r oglaszajac ze nie wykupuje obligacji nastepnie banki zerujac Twoje konto jak by nie mozna bylo przelac srodkow do zagranicznych oddzialow i oddac ludziom po wojnie znaczy oni przeleja ale sobie a Tobie powiedza ze jest ZERO , nastepnie dobija Ciebie sasiedzi Ci ktorzy uwazaja ze jestes ”bogaty” przyjda okrasc Ciebie i zamordowac a Policja nie przyjedzie bo nie bedzie telefonow ani elektowni wiec najlepiej pomysl juz teraz pojedz na pare dni zagranice zaloz konto w banku np w Anglii bo Anglia jet bezpiecna na wypadek wojny natychmiast transferuj funty z Polski z konta walutowego lub miej w Polsce karte Scrillowa z obca waluta ten kawalek plastiku pozwoli Ci po wojnie stanac na nogi

  20. xxx napisał(a):

    Wojna to metodana ograbienie ludzi nacjonalizacja na poczet kosztow wojennych do tego grabiez pieniedzy przez banki rozumiem jak by pieniadze byly papierowe fizycznie splonely ale teraz sa elektroniczne ale i tak ludzie zostana okradzeni przez rodziny bankierskie a po wojnie to co uda sie odzyskac bo najpierw banki beda sie musialy od nowa urzadzic w Polsce odbudowac zniszczone budynki system informatyczny z Waszych pieniedzy by w przyszloci znow Was okrasc a ochlapy ktore Wam wyplaca zeby zachowac resztki wiarygodnosci zje hiperinflacja bo potrzeby beda ogromne a towaru malo wiecceny poszybuuuuja i to baaardzo wysoko ,najlepsze rozwiazanie to natychmiastowa ewakuacja wlasnym autem w kierunku Niemiec bo autobusy samoloty pbeda przeciazone a za chwile odwolane no i posiadanie walut obcych na zagranicznej karcie by mozna bylo zaczac prace zagranica a po wojnie ewentualnie wrocic

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner