Najlepsza broń palna na trudne czasy

Aktualizacja: 03.04.2015.

Kilka dni temu na jednej z facebookowych grup dyskusyjnych o broni palnej pojawiło się pytanie, jaka broń palna jest najlepsza z punktu widzenia prepersa — czyli osoby przygotowującej się na trudne czasy.

Wątek chwilę sobie powisiał, jego autor został skrytykowany przez innych członków grupy za zadawanie durnych pytań. Ostatecznie odpowiedzi nie uzyskał, a Krzysiek obiecał, że napiszemy tu kilka słów na ten temat. Więc piszemy (tzn. ja piszę 😉 ).

Osobom na tej grupie to pytanie może się wydawać durne. Pytał laik, który nie ma pozwolenia na broń, z bronią za bardzo do czynienia też nie miał, itd. Dla mnie jednak to pytanie durne nie jest, bo sam sobie je jakiś czas temu zadawałem. Bo od odpowiedzi na to pytanie dość mocno zależy to, jak do tematu powinno się podejść i co zrobić, by to pozwolenie docelowo uzyskać.

W internecie można znaleźć całą masę przeróżnych dyskusji nad wyższością Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, udowadniających, że najlepszy do przeżycia apokalipsy shtf będzie karabinek AK47/AR15, pistolet Glock 17/Colt 1911, czy jakaś strzelba.

To pewnie dlatego, że także i tutaj nie ma uniwersalnych rozwiązań, optymalnych dla każdego. Przyjrzyjmy się więc możliwym zastosowaniom takiej broni w trudnych czasach i zastanówmy się, co może być najlepsze do tych celów.

Bezpieczeństwo w domu

Bezpieczeństwo i schronienie to 2 spośród 5 najważniejszych potrzeb każdego człowieka (pozostałe 3 to żywność, woda i energia/ciepło). Przed napadem bandytów broń nas sama nie obroni, ale rozumiem ludzi, którzy chcą mieć w domu broń do samoobrony. Także tych, którzy proponują zmienić w tym celu prawo (i wprowadzić pozwolenie na broń w celu obrony miru domowego).

Wśród amerykańskich preppersów bardzo popularna jest opinia, że świetną bronią do obrony domu jest strzelba. Że pozwala tylko w przybliżeniu wymierzyć do napastnika, a dzięki rozrzutowi śrucin na pewnej przestrzeni i tak jest duża szansa jego trafienia.

Niektórzy jeszcze dodają, że charakterystyczny dźwięk przeładowywanej strzelby skłoni do ucieczki bardziej strachliwych bandytów. Inni, że jedynie poinformuje tych bardziej odważnych, że właściciel domu posiada broń i trzeba użyć przeciw niemu własnej broni.

Strzelba nie jest zła, ale ze względu na dość małą poręczność i małą pojemność magazynka, średnio nada się moim zdaniem do obrony domu.

Nie bez przyczyny policjanci z wydziałów antyterrorystycznych strzelb używają tylko w bardzo ograniczonym zakresie.

Polowania

Strzelby doskonale nadają się za to do polowań na ptactwo i drobną zwierzynę. Gdy się ktoś uprze, może ze strzelby ustrzelić też większego zwierza, np. jelenia, choć będzie musiał użyć w tym celu innej amunicji (breneki). Pod tym względem strzelba daje pewną uniwersalność.

Tej uniwersalności pozbawione są sztucery, karabiny i karabinki. Do polowań można ich użyć, ale raczej z karabinka AK nikt nie będzie strzelać do gołębi czy kaczek.

Noszenie / przenoszenie

W ustawie o broni i amunicji i przepisach wykonawczych jest pewien bałagan dotyczący noszenia i przenoszenia broni. Przykładowo, wg rozporządzenia z 2000 r. broń do celów sportowych przenosi się bez amunicji w komorze nabojowej i magazynkach, co jest głupie i naraża strzelców na napady ze strony bandytów (bo przecież wiadomo, że strzelec ma przy sobie broń, ale rozładowaną, więc bronić się nią nie będzie).

Do jesieni ubiegłego roku w przepisach był pewien bałagan dotyczący noszenia i przenoszenia broni. Obowiązująca ustawa zabraniała tylko noszenia broni palnej posiadanej na pozwolenie do celów kolekcjonerskich lub pamiątkowych, zaś dodatkowo rozporządzenie z 2000 r. zabraniało noszenia broni na pozwolenie do celów sportowych (czego rozporządzenie robić nie powinno). W myśl ustawowej definicji, noszeniem broni jest „każdy sposób przemieszczania załadowanej broni przez osobę posiadającą broń”. Po zmianie rozporządzenia jesienią 2014 r. ta sprzeczność już nie obowiązuje. Teraz jedynie napisane jest, że broń należy nosić w kaburze przy ciele lub pokrowcu. Obowiązuje jednak wciąż ustawowy zakaz noszenia broni posiadanej na pozwolenie do celów kolekcjonerskich lub pamiątkowych, bez zgody policji. Która tej zgody nie wydaje…

Ale zostawmy przepisy na boku (tym bardziej, że trwają prace nad ich zmianą) i skupmy się na tym, że do komfortowego noszenia czy przenoszenia broni ze sobą na co dzień w trudnych sytuacjach nadają się prawie wyłącznie pistolety i rewolwery. Jasne, że można ukryć w plecaku karabinek AKMS, po złożeniu mu kolby, ale wyciągnięcie go stamtąd wygodne nie będzie, poza tym zajmuje on już sporo miejsca w tym plecaku.

Analogicznie wygląda sprawa np. w przypadku samochodów — znacznie łatwiej ukryć w samochodzie w zasięgu ręki pistolet, niż strzelbę czy karabinek.

Czyli do EDC (every-day carry — do codziennego noszenia) nadaje się lepiej pistolet lub rewolwer.

Pozwolenie na broń…

Wszystkie rodzaje broni, o których do tej pory pisałem, można w Polsce legalnie posiadać i nie jest to nic specjalnie trudnego. Pistolety kalibru do 12 mm, sztucery, karabinki i karabiny (pod warunkiem, że są samoczynne, a nie samopowtarzalne — czyli półautomatyczne, a nie full-auto) kalibru do 12 mm i strzelby gładkolufowe można mieć np. na pozwolenie do celów sportowych, które w naszej ocenie wydaje się najłatwiejsze do uzyskania.

Wszystkie rodzaje pozwoleń na broń i procedury ich uzyskania opisane są w tym wpisie. Dlatego tylko pokrótce opiszę, czego potrzeba, by uzyskać pozwolenie na broń do celów sportowych:

  1. być członkiem odpowiedniego klubu sportowego (co może wymagać np. odbycia stażu),
  2. posiadać tzw. patent strzelecki, czyli dokument potwierdzający, że mamy wiedzę na temat przepisów, zasad bezpieczeństwa, no i potrafimy bezpiecznie strzelać — co wymaga zdania egzaminu na patent, składającego się z części teoretycznej (pytania testowe) i praktycznej (na skupienie, nie na celność); patent wydawany jest osobno na karabin, pistolet i strzelbę, więc można mieć patent dla wszystkich tych 3 dyscyplin, albo np. tylko na strzelbę i karabin; do egzaminu można przystąpić po 3 miesiącach członkostwa w klubie i z pieczątką i podpisem lekarza, że nie ma przeciwwskazań,
  3. posiadać licencję zawodniczą Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego — pierwsza wydawana jest na podstawie patentu, trzeba ją co roku odnawiać, co z kolei wymaga startów w zawodach (4 dla pierwszej dyscypliny i po 2 dla każdej kolejnej — czyli max. 8 startów rocznie),
  4. być niekaranym i nie stanowić zagrożenia dla otoczenia — co policja sprawdzi w KRS i u dzielnicowego,
  5. być zdrowym fizycznie i psychicznie — czyli mieć potwierdzające to zaświadczenia od lekarza i psychologa, co niekiedy wymaga zrobienia dodatkowych badań (np. poziomu cukru we krwi, EKG, okulistycznego, konsultacji psychiatrycznej).

Teraz jest właśnie dobry moment, by zacząć się starać o takie pozwolenie. Wczesną jesienią — zdać egzamin na patent. W nowym roku wystąpić o licencję a po jej otrzymaniu zrobić badania i wystąpić z wnioskiem o pozwolenie.

Co więc wybrać?

Najbardziej uniwersalny, jeśli nie przewidujesz totalnej apokalipsy w stylu filmów „Mad Max” i konieczności posiadania broni automatycznej podczas wyprawy do sklepu, będzie chyba pistolet lub rewolwer.

Czy Glock 17 czy Colt 1911, czy może coś zupełnie innego, to już każdy powinien ocenić we własnym zakresie i kupić to, z czego mu się po prostu dobrze strzela. Strzelnice są nieźle wyposażone, można popróbować sił z różnymi konstrukcjami strzeleckimi, a jeśli nie, to może ktoś z klubu będzie w stanie pokazać swoją kolekcję i spróbować dobrać coś, co spełni oczekiwania Czytelnika.

Pistolet nie nada się tylko do polowań — tu lepsza będzie strzelba.

Każdy z rodzajów broni opisanej powyżej (pistolet, karabin snajperski, karabinek samopowtarzalny, strzelbę) można posiadać na pozwolenie do celów sportowych, które szczegółowo omówiliśmy w tym materiale. W dzisiejszym stanie prawnym takie pozwolenie jest najłatwiejsze do uzyskania i wymaga tylko odpowiedniej ilości czasu i samozaparcia, zaś spełnienie warunków opisanych w materiale daje gwarancję uzyskania pozwolenia na broń. Tu już nie ma żadnej policyjnej uznaniowości!

Broń palna bez pozwolenia

Na koniec jeszcze tylko przypomnę, że bez pozwolenia na broń można posiadać broń oddzielnego ładowania wyprodukowaną przed 1885 r. lub jej repliki — czyli sporą gamę karabinów i rewolwerów czarnoprochowych.

Są one nieco tylko mniej skuteczne w zabijaniu od nowoczesnych konstrukcji. Na pewno mniej wygodna jest wymiana bębenka w rewolwerze, niż magazynka w pistolecie (i trzeba to robić częściej).

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

39 komentarzy

  1. TS napisał(a):

    Dużo łatwiejsze jest pozwolenie kolekcjonerskie. Większa ilość jednostek broni niż w sportowym, nie ma potrzeby startowania corocznie w zawodach, nie trzeba rozładowywać magazynków przy przenoszeniu, brak ograniczeń co do rodzaju/kalibru broni (prawie)

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      A jednocześnie trzeba zdać egzamin na policji, o którym tak naprawdę bardzo niewiele wiadomo.

      Chyba, że sportowa do celów kolekcjonerskich — i zamiast egzaminu legitymujemy się patentem i licencją.

      Ja wychodzę z założenia, że wymóg posiadania licencji i corocznego odnawiania, nie jest kłopotliwy dla kogoś, kto strzelać lubi. Bo co to za różnica, czy postrzelam do tarczy na zawodach, czy na treningu (poza kosztem)?

      • TS napisał(a):

        Kosztowo – pozowlenie sportowe i kolekcjonerskie wygląda podobnie. Egzamin na policji jest banalny – 10 pytań (fakt, czasem podchwytliwych) ale jeżeli ktoś kilka razy przeczyta ustawę bez kłopotu sobie poradzi.

        Korzyści są takie, że pozwolenie nie wygaśnie bez osobo-startów oraz – (i przede wszystkim) możemy zgodnie z prawem przenosić niezaładowaną broń w kaburze a załadowany magazynek w ładownicy (czego przy obecnych zapisach nie możemy zrobić z pozwoleniem na broń sportową) – wyobraźmy sobie sytuację (dość częstą) kiedy całe swoje żelastwo ładujemy w torbę i jedziemy na strzelnicę, a ktoś bardzo chce tą torbę nam zabrać. Ile czasu zajmie załadowanie pustego magazynka amunicją i podpięcie do broni (lub chociaż 1 naboju do komory) a ile podpięcie już załadowanego magazynka (z moich testów – niecałe 2 sek)…

        Kolejną sprawą jest to, że twór taki jak pozwolenie sportowe do celów kolekcjonerskich nie jest podparty żadnym zapisem w ustawie (chyba, że ktoś z czytelników mi wskaże taki zapis), i interpretacje WPA są bardzo różne (jeżeli np. mamy patent na strzelbę, możemy kupić kolekcjonersko tylko strzelbę itd.) wymaga to od nas zrobienie patentu na wszystkie „klasy”.

        Co do rewolwerów – każdy używa tego co lubi i wszystko ma wady i zalety. Jeżeli ktokolwiek kiedyś strzelał z rewolweru silniejszego niż .38 (np. .357, .44, .454) ten wie że strzelanie „z kieszeni” może się skończyć dotkliwym poparzeniem, ba – zły chwyt może się zakończyć amputacją kciuka niefortunnie położonego zbyt blisko bębenka… Niezawodność rewolwerów również jest dyskusyjna (był jakiś powód dla którego zastąpiono je pistoletami). Plus natomiast jest taki – że obsłuży je średnio rozgarnięty makak. Nie trzeba przeładowywać, odbezpieczać wystarczy dość szybko wciskać spust. Nawet w wypadku awarii amunicji – wystarczy kolejny raz „kliknąć” a nie tak jak w wypadku pistoletu – zastanawiać się jak najlepiej usunąć „fajkę”.
        Również przeładowanie przy speadloaderze – przy odpowiednim treningu może nam zapewnić szybkostrzelność zbliżoną do pistoletu.

        Mnie jednak powyższe zalety nie przekonują i na co dzień pozostaje wierny austriackiej myśli technicznej 🙂

  2. Masos napisał(a):

    Strzelba mało poręczna?
    A może obrzyn, słabszy od strzelby, ale w budynkach powinien wystarczyć

  3. Rafi napisał(a):

    Witam.
    Z zaciekawieniem czytam tego bloga. Gdy zaczyna sie rozmowa nt broni palnej tutaj czy na innych forach doznaje wrazenia ze osoby ktore mowia o przetrwaniu tak naprawde podswiadomie mysla o udziale w strzelaninach, akcjach zaczepnych itp. Chcac przetrwac nie bede biegal np. z kbkAK w miejscach szczegolnie narazajacych mnie na atak, wdanie sie w strzelanine to mozliwosc utraty zycia zdrowia i zuzycia amunicji jakze cennej do przetrwania (np. polowania). To jasne ze „gdzie lydzi kupa tam i Rambo dupa”. Zastanawianie sie nad wyborem konkretnego modelu pistoletu czy innego rodzaju broni tz. Glock, Berette, AK czy M-16 jest smieszny dla mnie, bo to jak pytac czy Stallone skopie tylek Arnoldowi- przemyslenia wprost z podstawowki.
    Wiec co powinien zrobic bangler preppers czy jak tam nazywa sie czlowiek chcacy przetrwac najgorsze przy uwzglednieiu przepisow prawa obowiazujacych w trakcie NORMALNYCH czasow.
    Brac udzial w zajeciach strzeleckich, strzelac z roznych jednostek broni aby poznac zasade dzialania pistoletow i rewolwerow oraz broni dlugiej.
    Starac sie o pozwolenie na bron- nie wspomniano tutaj o broni mysliwskiej ktora stosunkowo latwo zdobyc tz. pozwolenie na nia, poza tym dowiemy sie duzo o polowaniu, chorobach zwierzat, sposobach podchodzenia zwierzyny, obchodzeniu sie i zagospodarowaniem pozyskanej tuchy etc czyli wiedza przydatna do przetrwania.
    Ja aktualnie jestem na kursie w PZL i jak zdam egzaminy to do konca roku bede posiadal bron do celow lowieckich, posiadam tez powolenie od wielu lat na bron do ochrony osobistej. Wiele lat mialem tez do czynienia z bronia w pracy.
    Jezelj mial bym rozpatrywac to jaka bron wybrac to na podstawie swojego doswiadczenia w tym temacie wybral bym prosta w odsludze i budowie bron dluga i krotka bron boczna. Obie jednostki w popularnych w danym kraju kalibrze.
    Rewolwer czy pistolet- juz kilka lat temu stwierdzilem ze rewolwer nie jest dobrym wyborem, nie daje nam przewagi ogniowej z racji dlugiego czasu ladowania bembenka i malej jego pojemnosci, rowniez szybkostrzelnosc jest na niskim poziomie, wlasciwie jesli chodzi o rewolwer to tylko celnosc jest zadowalajaca z racji naciagniecia kurka ale w przypadku posiadania lufy o dl. min 4 cale i wiecel, rewolwery z krotka lufa przydadza sie tylko do strzalu z bezpisredniej odleglosci, niska popularnosc tej broni to kolejny czynnik ktory podpowiada ze trudniej bedzie zdobyc do niej amaunicje.
    Dobrze tez miec rozpoznanie w swojej okolicy i tej dalszej rowniez pod katem miejsc gdzie bron moze byc przechowywana np. jednstki policji, strzelnice, sklepy z bronia, moze jacys kolekcjonerzy czy mysliwi- nikt nie zapakuje na plecy 20 jednostek broni jak bedzie sie ewakuowal- a wprzypadku totalnej rozpierduchy w koncu bedziemy walczyc omprzetrwanie a nie analuzowanie ustawy o broni i amunicji etc.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Rewolwer jest dobry, bo możesz wystrzelić trzymając go w kieszeni. Jak znalazł do obrony przed bandytą, który napada Cię na ulicy, tylko potem dziura w kurtce się robi… 😉 Moim zdaniem to jedyna zaleta, no… może jeszcze mniejsza awaryjność? I łatwiejsze oddanie kolejnego strzału po niewypale (bez potrzeby przeładowania).

      Pozwolenie do celów łowieckich pominąłem, bo nie można na takie pozwolenie mieć broni krótkiej. Poza tym potrzeba min. rocznego stażu w kole łowieckim, przy pozwoleniu do celów sportowych jest szybciej.

      Liczenie na to, że w razie czego uda się pozyskać gdzieś broń, stawiam na równi z zakładaniem, że uda się pozyskać gdzieś żywność. Dlatego sugeruję zainteresować się tematem teraz i broń kupić teraz.

  4. Grimm napisał(a):

    Do twojego tekstu dodałbym jeszcze parę informacji. Mianowice, zaznaczam, że opisuję broń do użytku analizując przypadki poważnego „W”, a nie bardziej codziennych potrzeb. Co do broni to jest tyle preferencji, że pewnie każdy by odpowiedział na to pytanie inaczej, dla tego rozważmy potrzeby, a odpowiedź niech każdy znajdzie sobie sam. Idealna broń, na taką sytuację powinna spełniać następujące warunki:
    – być niezawodna i prosta (odporna na zmienne warunki atmosferyczne, łatwa w rozkładaniu i nie wymagająca skomplikowanych zabiegów konserwacyjnych)
    – amunicja powinna być tania i szeroko dostępna na terenach przez nas zamieszkiwanych
    – powinna móc służyć do obrony jak i do zdobywania pożywienia
    – powinna być w miarę kompaktowa (dać się w miarę ukryć pod kurtką lub w plecaku
    – mieć relatywnie sporą pojemność magazynka (piszę relatywnie, bo chodzi mi odpowiednią ilość do danego zadania, biorąc pod uwagę siłę ognia i precyzję strzału)

    Nawiązując więc do podanych przez ciebie propozycji, przyjmując, że miała by to być tylko jedna jednostka broni:
    – Pistolet – jeśli chodzi o markę i model, to zostawiam to całkowicie preferencjom i budżetowi osoby, która się na niego zdecyduje. Debat na temat co jest najlepsze nawet nie zamierzam tu podejmować, bo to temat rzeka. Osobiście wybrałbym Glocka – tyle. Jeśli chodzi zaś o amunicję, tu realia nam już zbyt wielkiego wyboru nie pozostawiają. Nabój 9x19mm jest najpopularniejszym nabojem w naszym kraju, używa go wojsko, policja i cała reszta służb, oraz zdecydowana większość cywilów. Czy nabój .45 ACP jest lepszy, czy gorszy… cóż odsyłam do literatury wyróbcie sobie swoje zdanie. Jeśli zaś chodzi o występowanie w polsce, to owszem, z jego zakupem nie powinno być problemów (jest jednak droższy), ale na zdobycie na kimś tego typu ammo nie mamy co liczyć.
    Jak idealnym rozwiązanie w przypadku kompaktowości jest pistolet, tak w praktyce nie da się z nim polować, z małymi wyjątkami oczywiście.
    -Rewolwery- to bardzo niezawodna broń, amerykanie używają ich również (w jakichś szalonych kalibrach) do polowań nawet na grubego zwierza. Wady – mały, długo ładujący się magazynek, mało dostępna amunicja. Raczej nie do użytku dla kobiet i osób o drobnej posturze.
    – Karabiny – a raczej w naszym przypadku lepsze by był raczej karabinki czy jak kto woli subkarabinki (czyli specjalnie skrócone wersje do walki w pomieszczeniach i ograniczonej przestrzeni). Jaki model ? Sprawa wygląda jak w przypadku pistoletów ilu rozmówców, tyle zdań. Patrząc jednak pod kątem amunicji pod uwagę brałbym dwa naboje 7.62×39 oraz 5,56×45. Ten pierwszy to nabój do serii AK 47, drugi do serii AR-15 (M16, M4 i całej reszty klonów). Nabój kałasznikowa jak i sam karabin pomimo, przechodzenia powoli naszego państwa na nabój NATOwski jest nadal bardzo popularny w naszym kraju. Zajdziemy go prawie każdym komisariacie policji, jednostce wojskowej i podobnych. Nowy karabinek jest w miarę tani ok.3 tys. zł, niezawodny i prosty. Amunicja łatwo dostępna i z możliwością zakupienia w większej ilości po niższej cenie.
    Platforma AR jest w naszym kraju mało popularna, dopiero powoli zaczyna zdobywać rynek. Jednostki tej broni są droższe. Przez długi czas uchodziła ona za bardziej delikatną i awaryjną, ale najnowsze konstrukcje już wyeliminowały te wady. Chyba najlepsza opcja do celów sportowych. Co jest lepsze… to co uważacie. Osobiście wybrałbym kałacha. Amunicja pełno-płaszczowa z broni szturmowej nie nadaje się do polowań. Trzeba by było ją modyfikować, ale jest to możliwe.
    -Strzelba- mówiąc o strzelbie zaznaczam, że mam na myśli broń gładkolufową kalibru 12. Większość z nas kojarzy tego typu broń z jednostkami typu pump-action (popularnymi shotgunami) lub dubeltówkami. Są to konstrukcje bardzo proste w budowie. Ich olbrzymią zaletą jest bardzo szeroka gama amunicji której możemy zastosować. Kulowa(do polowania na grubego zwierza i pokonywania przeszkód), śrutowa (do polowania na ptactwo i drobną zwierzynę, oraz jak autor wspomniał do walki bez potrzeby zbyt precyzyjnego celowania), proszkowa (wystrzeliwuje walec spracowanego proszku, używana przez służby do wyważania, a dokładniej przestrzeliwania drzwi, zamków, kłódek – nie generuje odłamków i rykoszetów), gazową (możliwość wstrzelenia do pomieszczeń i pojazdów niewielkiego ładunku z gazem) oraz niepenetrująca ( gumowa, typu chrabąszcz lub bąk… to ta używana na meczach i w czasie zamieszek. Moim zdaniem idealna do odstraszania intruzów). Wady – mały, długo ładujący się magazynek. Chyba, że wybierzecie strzeblę półautomatyczną o nazwie SAIGA 12. Konstrukcja na bazie karabinu kałasznikowa. Zasilana całą gamą magazynków – od pudełkowych krótkich, długich po 20sto nabojowe bębny. Składana kolba. To był mój wybór. Mam nadzieję, że dałem trochę do myślenia. Temat jest niezmiernie szeroki i nie ma na zadane pytanie jednej odpowiedzi.

  5. Rafa napisał(a):

    Oczywiście zgadzam się z Wami, preferencje osobiste i osiągalność to po pierwsze. Ale w przypadku W w końcu będziemy dysponowali tym co znajdziemy, skończy mi się amunicja do np. sztucera myśliwskiego który gdzieś zdobyłem a znajdę kniejówkę z pasem amunicji to sztucer w krzaki, no do ukrycia jeśli kręcę się w jednym sektorze a zabieram kniejówkę. Nie możemy myśleć kategoriami czasu pokoju, prawa i spokoju bo te kategorie nie będą miały racji bytu. Ciągła penetracja terenu i gromadzenie tego co niezbędne do przeżycia.

  6. Viking napisał(a):

    Myśle że jednak nie doceniacie broni czarnoprochowej a ma ona sporo zalet o których warto tu napisać
    – mimo sporego kalibru i siły ognia praktycznie broń ta nie ma odrzutu
    – nie jest właściwie rejestrowana a wiec nie zostanie nam zabrana w razie stanu wojennego czy innych takich wypadków (pamiętajcie ze w razie kłopotów które nie spowodują rozpadu państwa legalna broń zostanie prawie napewno skonfiskowana)
    – praktycznie każdy model możemy załadować np gumowymi kulami
    – idealnie nadaje się do polowań a nawet obrony – niektóre modele rewolwerów mają po 9 kul i jeden ładunek śrutowy. Myśle że w 90 procentach sytuacji w których będziemy zmuszeni używać rewolweru 9 kul nam wystarczy…
    Jak dla mnie broń ta pasuje do wszystkiego i nienadaje sie jedynie w wypadku wojny czy konieczności obrony przed sporymi bandami uzbrojonymi w nowoczesną broń palną – w innym wypadku rodzina która ma ze 2 strzelby i ze 2 rewolwery jest naprawde dobrze uzbrojona prawdziwie w amerykańśkim stylu 😉

    • Rafi napisał(a):

      Zgadza sie,ale należy pamiętać ze czarny proch jest podatny na wilgoć- i to bardzo wiec należy o niego dbać. Ale jest to dobra alternatywa.

  7. Viking napisał(a):

    Tu racja jednak nowsze typy czarnoprochowców są o wiele mniej zawodne niż broń skałkowa czy lontowa 😉 Co wiecej broń taką można w miare bezpiecznie przechowywać nabitą jedynie prochem zabezpieczonym przybitką – potem w razie kłopotów można szybko dodać kule i zapalnik 😉

  8. Viking napisał(a):

    No i jeszcze jedno – w naszych warunkach posiadanie broni musi się wiązać z dyskrecją. To nie Stany – nie bedziemy tu latać z karabinami po całej okolicy razem z całym osiedlem – raczej w razie jakichś kłopotów czeka nas bardzo uważne i ryzykowne polowanie aby zdobyć coś do gara i nie wpaść że mamy broń taką czy inną…

  9. Coyote napisał(a):

    http://www.youtube.com/watch?v=_2B66MQxQmE porównanie rozsiewu grubych loftków dla różnych strzelb (pełnowymiarowej , pompki obciętej do 31 cm , obrzyna dwururki z 27 centymetrowymi lufami) kaliber 12 . Oczywiście obrzyn dwururki najporęczniejszy , bez problemu wejdzie pod kurtkę , łatwo manewrować w ciasnych pomieszczeniach itd . 00 buck to na nasze loftki trzyrzędowe , bo układają się w naboju po trzy na warstwę , jedna taka ma ok 8,3 milimetra średnicy , waży trzy i pół grama czyli tyle co pocisk do 5.56 mm a sieczkę robi porównywalną z 9 mm . A w naboju jest takich ślicznotek 8 bądź 9 czyli odpowiednik długiej serii z pm . Ale amunicja łatwiej dostępna i jak umie się robić patrony do czarnoprochowców to i te naboje .

  10. realista napisał(a):

    Jestem posiadaczem broni na pozwolenie myśliwskie. Obecnie w mojej szafie stoi 5 sztuk. Znam problematykę posiadania i eksploatacji dlatego pozwolę sobie dodać kilka uwag.

    Marzenia na temat typu i rodzaju giwery jaką wielu z tu komentujących chciało by mieć na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń brutalnie zweryfikowała by praktyka. I tak- pierwsza rzecz to kaliber- co komu po najbardziej wymyślnej broni skoro nigdzie nie dostaniesz do niej ammo?
    Kaliber: Wg moich spostrzeżeń najczęściej używane kalibry które warto wybierać to: 7,62×39, .223 rem, 308 win, 22 lr, 30.06,7,63x54R 12/70. Raczej unikać kalibrów rzadkich, specjalistycznych, czy snobistycznych, magnum– 7×64, 6,5x55se, 222rem, 8×57, 7,65R 375 hh,20/70-76 .410, 16/70, 7×57 itp. Do kalibrów popularnych można uzyskać ammo od żołnierzy czy myśliwych, a te poniżej nawet sklepy przywożą tylko na zamówienie.

    Uniwersalność – najlepiej strzelba 12/70- obali od ptaka do jelenia w zależności od amunicji, skuteczna na bliskie dystanse -do 50 metrów a najgorszy wg mnie wybór to sztucer z lunetą ze stałym powiększeniem np 8×56,do użycia tylko dalekie dystanse, bliżej nie złapiesz światła w lunecie i celu, a z wolnej ręki, bez podparcia ciężko trafić.

    Łatwość naprawy i konserwacji- w sytuacjach podbramkowych najlepiej używać prostych i sprawdzonych konstrukcji. Jak zatnie się Tobie samopowtarzalna strzelba albo skomplikowany automat czy choćby ak, jesteś załatwiony. Jak przestawi się celownik optyczny też masz pecha- chyba że masz na zawołanie strzelnicę i rusznikarza. Dlatego na ciężkie czasy – bez dostępu do sklepów rusznikarzy i fachowców wybrał bym zwykłą dubeltówkę kaliber 12, jednostrzałowy prymitywny sztucer typu iż18MH w pospolitym kalibrze np .308, 7,62×39, i broń boże celowników optycznych, kolimatorów czy cel. noktowizyjnych.Żadnych drylingów czy automatów (oprócz ewentualnie kałacha) Te delikatne ustrojstwa trudno utrzymać w porządku jak strzela się raz na miesiąc nie mówiąc o sytuacjach podbramkowych- upadł przypadkowo automat i luneta wskazuje metr w bok…Jeżeli Twoje życie od tego zależy to już nie żyjesz …
    Ponieważ nie będziesz miał dostępu do rusznikarzy, środków pielęgnujących, smarów, wszelkie nowoczesne wynalazki skończą się po deszczowo błotnej kąpieli i braku konserwacji. Wybieraj wiec najprostszą i najpopularniejszą broń …

    • Coyote napisał(a):

      Sam konkret . Z półautomatów pewne są tylko te będące prostą przeróbką broni wojskowej , samopowtarzalne AKMSy , czeskie wz 58 czy HK SL8 ( myśliwski G36). Takiej broni nie ma co się bać , rozbiera się i czyści równie łatwo jak mauzer 98 . Do konserwacji starczy kawał czystej szmaty i jakiś olej . Ze sztucerami tak jak napisałeś , zwłaszcza że z ameryki przyszła idiotyczna moda na spiłowywanie muszki i szczerbinki oraz drogie , delikatne celowniki o ogromnych powiększaniach . Jedyna zaleta że markową lunetę 1,5-6 czy 1,25-4 idzie kupić za rozsądne pieniądze . Takie celowniki są dość lekkie i mocne , w połączeniu z masywnym montażem całkiem pewny zestaw . Np: zeiss diavari 1,5-6 i AKM . Muszka i szczerbinka podświetlone trytem , kolba dopasowana pod strzelca . Amunicja , półpłaszcze które najlepiej przypasowały lufie , mniejsza o to czy czeskie czy sako gamehead . Dobry egzemplarz AK z dobrą amunicją ma skupienie serii trzech strzałów około 4 cm na 100 metrów .

    • realista napisał(a):

      jeszcze uzupełnię- odniosłem wrażenie że wielu komentatorów chce się uzbrajać na trudne czasy pod kątem strzelaniny z innymi ludźmi. Bardziej mi to wygląda na przygotowanie do wejścia w świat „Stalkera” albo Madmaxa. Gdzie się biega i pruje seriami specjalnej ammo do innych w taktycznych wdziankach zbierając powerupy, pancerze, surowce, broń i apteczki :-)Oczywiście później zastrzelony się respawnuje 🙂
      Sądzę że nawet jak coś się na świecie zepsuje, broń będzie potrzebna raczej do- upolowania zdobyczy by coś zjeść, odgonienia agresywnych bezpańskich zwierząt, obrony domu, rodziny no i przede wszystkim ma pełnić rolę prewencyjną. Opryszek nie zaryzykuje otrzymania kulki, będzie szukał nieuzbrojonego celu. Nikt też nie będzie pruł seriami i wycinał sobie drogi ogniem aby przejść przez ulicę. Wystrzelisz rocznie 2 paczki ammo. Zadanie śmierci nie jest przyjemne, nawet zwierzęciu, a co dopiero człowiekowi, to rysuje banie. A wielu myśli że będzie miało dzień stracony jak nie zastrzeli ze 20 osób. Wydaje mi się że nawet w bardzo ciężkich czasach życie będzie wyglądać dużo bardziej prozaicznie. Mrówcza praca by nie umrzeć z głodu, strach i desperacja.
      Strzelił byś do kobiety która przyszła ukraść ci jedzenie dla dzieci? Dasz, będziesz miał na karku 100 następnych potrzebujących … Także nie rwijcie się tak do tej apokalipsy to nie gra w komputerze ….

      • oles77 napisał(a):

        realista, konkretny wpis, widać iż ktoś ma doświadczenie w obejściu się z bronią i realne podejście do sprawy.

        uzupełniając wpis, chciałbym powiedzieć tylko, ze broń nie strzela (zabija) sama, robi to człowiek

        pytanie najważniejsze, czy mając nawet kupę różnego rodzaju „żelastwa” będziecie mieli odwagę strzelić do człowieka.
        A zaznaczam, iż celowanie a pociągnięcie za język spustowy to dwie różne rzeczy.

      • Coyote napisał(a):

        http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/3434409,komandosi-z-doskoku-czyli-rezerwa-pobawi-sie-w-grom,id,t.html podśmiechiwajki u redaktorów ale sprawa jest oczywista , poniewczasie próbuje się montować coś na kształt polskiego „Gladio” . Takie grupy już w Polsce tworzono , na przełomie 1938/39 … Tu nie chodzi o żadnego stalkera czy inwazje zombi , jakby ktoś zapomniał w sąsiednim państwie mamy wojnę domową . Nie w Libii czy innej Syrii gdzieś daleko na zadupiu świata tylko przez jedną granice . Ile są warci sojusznicy chyba każdy sobie zdaje sprawę ? Za pół roku zamiast grzać dupę przed kompem może trzeba będzie kulić się w jakiejś gównianej norze wygrzebanej w ziemi gołymi rękoma . Bo był cynk że jest się na „czarnej liście” . A ludzi z listy okupant pakuje do obozów przejściowych . Były takie w Czeczenii , jak rodzina nie miała 20 tys $ ostatni przystanek przed 72 rajskimi dziewicami . Męczeństwo ruskie oferowali w gratisie . Tak jak kiedyś niemcy u nas . Nie każdy partyzant zostawał bojownikiem z własnej woli , wielu było spalonych na legalu , inni mścili się za rodziny które padły ofiarom represji (CZEGO NIKOMU NIE ŻYCZE!!!) Główny temat był o najlepszej broni na trudne czasy . Broń to też jej obsługa i podstawowe umiejętności taktyczne . Kiedyś pewien standard wyznaczała unitara ZSW , to niestety już przeszłość . Przydała by się seria artykułów na ten temat . Sama podstawa i cztery charakterystyczne modele , powiedzmy kbk AK , mauser 98 , dubeltówka i rewolwer Navy . Potem coś na temat oznaczeń stosowanych przez NATO i wojska federacji na teren skażony chemicznie , radiacyjnie , zaminowany itd . Najpopularniejsze typy min przeciwpiechotnych w WP i armii rosyjskiej zwłaszcza narzutowych , krótka charakterystyka oraz czego wypatrywać i unikać . Podstawowe zasady poruszania się w terenie zurbanizowanym i leśnym przy prawdopodobieństwie wejścia pod ogień . Łamanie tropu ww terenie itd . Cholera jakbym miał więcej czasu to sam bym coś podesłał .

  11. Viking napisał(a):

    Dlatego też stwierdziłem że czarnoprochowiec jest najlepszą opcją w Polskich warunkach – w razie jakichś mniejszych problemów legalna broń zostanie nam i tak zabrana w razie totalnej apokalipsy broń czarnoprochowa i tak wystarczy, zwłaszcza w Europie gdzie broni nie ma zbyt wiele. Niezłą opcją jest też wiatrówka – pozwala cicho zapolować na małe ptactwo (w sytuacji bez wyjścia z odpowiednim śrutem można nawet zapolować na coś wielkości bażanta) nawet na własnej działce, łatwo zgromadzić do niej amunicje – a pamiętajcie że może dojść do takiej sytuacji że podstawą będzie ukrywanie tego że ma się jakąś broń (bo za posiadanie pistoletu a o AK nie mówie będzie np wiezenie albo kara śmierci).

    • marko napisał(a):

      Faktycznie karabinki pneumatyczne są niedoceniane.
      Warto też wspomnień o łukach i kuszach. nie nadają się do walki, jednak w przypadku polowań są idealne. Bełty do kusz można zrobić samodzielnie(nie jest to proste ale możliwe) i wykorzystywać wielokrotnie.

      • Survivalista (admin) napisał(a):

        Ostrożnie z tymi kuszami. Kusza wymaga pozwolenia na broń. Posiadanie jej bez pozwolenia może oznaczać do 8 lat odsiadki.

  12. paprokles napisał(a):

    wiezienie w sytuacji „postapo” to jak hotel albo sanatorium 🙂

    niestety „co bedzie / jak bedzie” do konca sie przewidziec nie da – trzeba robic swoje (cwiczyc na tym co sie ma) i miec oczy dookola glowy (podpatrywac co i jak i z czym dziala a co jest strata czasu np. czy da sie sensownie wykorzystac obciete lufy albo czy adapter do luku bloczkowego „plujacy” srutem to slepa uliczka?)

  13. Kasztelan Mirmił napisał(a):

    Czy wie ktoś, jak wyglądają prace nad nowym rozporządzeniem o noszeniu broni? Mówi się o nim od dawna, ale nie wiem kiedy będzie.

    Gdyby weszło, nasze prawo stałoby się całkiem cywilizowane. Każdy obywatel mógłby po paru (stanowczo za drogich) zabiegach nosić naładowaną broń.

    • Rafi napisał(a):

      Co masz namyśli pisząc „naładowana”? Inna niż do ochrony osobistej bez konieczności noszenia w futerale? Możesz sprecyzować, i skąd ta informacja o pracach nad przepisami?

      • Survivalista (admin) napisał(a):

        Mirmił ma rację, mowa o rozporządzeniu o przechowywaniu i noszeniu broni. Ponoć prace nad nim były wstrzymane ze względu na jakąś prośbę ze strony KE, a teraz ma trafić do podpisania.

        Wprowadza obowiązek trzymania broni w szafach S1, ale za to nie zabrania noszenia załadowanej broni. Sportowcy wreszcie przestaną być łatwym celem dla bandytów…

        Więcej informacji jest tu:
        http://legislacja.rcl.gov.pl/lista/518/projekt/69052/katalog/69066
        §8 mówi tylko, że broń nosi się w kaburach, futerałach, a jeśli to możliwe — jak najbliżej ciała, ukrytą.

        Strzelcy trochę marudzą ze względu na konieczność wymiany szaf, ale jak dla mnie to jest krok w bardzo dobrą stronę…

        • Rafi napisał(a):

          O S1 słyszałem ale o sportowej nie, w sumie to poza noszeniem czyli sportowa w domu można się nią bronić.
          Dzięki za info.

      • Kasztelan Mirmił napisał(a):

        Z tym noszeniem naładowanej broni chciałem wyrazić się tak, żeby zrozumiał mnie każdy bez znajomości przepisów.

        Jak wiemy, obecne przepisy pozwalają nosić (załadowaną) jedynie broń na pozwoleniu do obrony, które dostaje się w niejasny sposób. Nowe rozporządzenie pozwoliłoby na to dla broni sportowej i myśliwskiej; wtedy każdy mógłby po spełnieniu pewnych, w miarę rozsądnych warunków nosić na codzień broń. Takie prawo uważam za bardzo ważne i liczę na jego wprowadzenie. Broń w domu to też coś, ale za mało. Już sobie wyobrażam jak proszę bandytę o czas na jej załadowanie…

        Dzięki za odpowiedź, już myślałem że przeoczyłem wprowadzenie tego aktu lub miłościwa władza w porę ochroniła nas zapobiegając rozdaniu niebezpiecznych narzędzi zgrai debili tj. obywateli. Przecież nawet bandyci przestrzegają prawa i broni używają tylko na strzelnicach…

  14. Robal_pl napisał(a):

    Jeżeli mamy ogólną apokalipsę zombie i koniec świata to nie ma co przejmować się pozwoleniami tylko trzeba zaopatrzyć się w coś skutecznego. Strzelba gładkolufowa, dwururka. Prosta, niezawodna, łatwa w obsłudze. I tona amunicji zapasu.
    Ale jeżeli mamy przygotować się na przyszłość bez cywilizacji to proponowałbym… kuszę. Bo amunicja do strzelby kiedyś się skończy przy braku produkcji (fabryki zbombardowane i skażone, w końcu mamy apokalipsę) a z kuszy można strzelać od biedy zaostrzonym patykiem. Łuk też jest dobry (i legalny w tym kraju) ale wymaga jednak większych umiejętności.
    Jeżeli ktoś musi jednak przejmować się przepisami prawa to polecam broń czarnoprochową. Rewolwer oraz dwururka. Są legalne i skuteczne.

  15. Malko napisał(a):

    Witam. Jak czytam te komentarze, a przynajmniej większą ich część, to mam wrażenie że ich autorzy uczęszczają do gimnazjum, a wiedzę czerpią z kasety VHS z filmem Rambo 3.
    Od razu wyjaśnię, by uniknąć niesnasek, nie mieszkam w Polsce i nie podlegam pod polskie prawo o broni i amunicji, chociaż kiedyś było inaczej. Mam licencję sportową oraz myśliwską, co automatycznie daje mi prawo do zakupu broni w obu tych kategoriach, bez dodatkowych, kosztownych i uciążliwych formalności.
    Przez pewien czas byłem wojskowym oraz pracowałem w firmach ochroniarskich w Polsce, a tym samym miałem pozwolenie do posiadania broni (wynikające ze służby i późniejszej pracy w cywilu). Ostatni egzemplarz broni palnej (zakupionej w Polsce) sprzedałem chyba 3 lata temu i tym samym zdałem pozwolenie do KW Policji. Obecnie nie posiadam takiego pozwolenia na terenie RP, przy czym mogę wystąpić o pozwolenie na przewóz i posiadanie broni na terenie Unii, zgodnie ze stosownymi konwencjami. Ale nie w tym rzecz.
    Chciałem tu wspomnieć o kilku innych wątkach zawartych w komentarzach. A wspomnę, że posiadam doświadczenie jako strzelec, owszem, zarzuciłem polowania na zwierzynę jakiś czas temu, z powodu braku czasu i chęci oraz braku „dobrej jakości” zwierzyny na moim terenie. Ponadto nadal jestem członkiem klubu strzeleckiego i mimo iż nie biorę udziału w zawodach sportowych, to czasem sobie postrzelam. Poza tym posiadam kurs ratownika medycznego.
    Co z tego wynika ? Otóż przede wszystkim wiedza, że zabić człowieka można na wiele sposobów i przy użyciu niemal wszystkiego co znajduje się w zasięgu wzroku. Ostatnio czytałem o tym jak facet zabił współwięźnia wkładem do długopisu. Nie mniej, w akcie desperacji, większość z was, czy nas, jest w stanie zabić człowieka ołówkiem czy łyżeczką do kawy, nie mówiąc o kuchennych nożach, siekierach, czy choćby całym „żelaznym” wyposażeniu przydomowego garażu. O popularnym zaduszeniu poduszką czy utopieniu w przysłowiowej szklance wody, nie wspominam. Sprawa następna, to same umiejętności drzemiące w człowieku, czyli „droga pustych rąk” jest już narzędziem wystarczającym, do pozbawienia życia, co udowodnione zostało przez wielu bokserów i innych karateków, którzy nadal odsiadują wyroki. Nie wspomnę o miłośnikach słodyczy, którzy przy wadze (w skrajnych wypadkach powyżej 140 kg), mogą się potknąć i upadając, zabić drugą osobę.
    Ale wracając do tematu broni palnej. Dywagacja nad wyborem broni dla faceta jest porównywalna z dylematem blondynki, co do koloru szminki lub pazurków. Pisaliście o wyższości pistoletu nad rewolwerem pod względem zasobnika na naboje. Ale gdy weźmiecie pod uwagę rewolwer HDH i jego 20-sto miejscowy bęben przyrównacie do pistoletu P-64 i jego 6-cio strzałowego magazynka, to korzystniej wypada (choć mało poręczny) rewolwer.
    Owszem, nowsze konstrukcje pistoletów zaopatrzone są w magazynki dwurzędowe o przeciętnej pojemności 15 sztuk amunicji, z możliwością stosowania magazynków wydłużonych o pojemności 30 i ponad sztuk amunicji. Niestety, tego typu magazynek eliminuje broń pod kątem jej skrytego przenoszenia, ze względu na bardzo długi magazynek. Nie mniej polecam pistolet, z magazynkiem na minimum 12-14 naboi.
    Sprawa kolejna to kaliber, a co za tym idzie pojęcie „siły obalającej”. Albowiem zabić człowieka można przy pomocy amunicji 22LR, jeśli osoba zostanie postrzelona w oko lub uchu tak, by ołów dotarł do mózgu, to prawie zawsze spowoduje śmierć lub na tyle nie odwracalne skutki, że osoba ta nie będzie zdolna do dalszej aktywności. Ale co w przypadku, gdy strzelec nie ma możliwości oddać takiego strzału ? Znane są przypadki oddania kilku lub nawet kilkunastu strzałów z broni kaliber 0.22 do napastnika, który nadal był zdolny do ataku. Wyobraźcie sobie „niezadowolonego kibica sportowego” czyli pana w dresie z „bejzbolem” w ręku. Widać pan się stara, kurczak z ryżem, 3x dziennie siłownia przez 8 dni w tygodniu, waga ponad 120 kg. Jak się rozpędzi, to .22 go nie powstrzyma, nawet jeśli rani, to i tak dobiegnie do celu i przyleje swoim „bejzbolem”. Tu potrzebny jest nabój o dużej sile obalającej, który będzie w stanie zatrzymać przeciwnika, zanim jego „bejzbol” spotka się z twarzą. Aby ta siła była większa, to ilość ładunku miotającego musi być większa i sama wielkość pocisku, też musi być odpowiednia. I tu w grę wchodzi kaliber 9×19 i większy. Owszem pistolet TT na nabój 7.62×25 też sobie radzi, ale jest mało popularny ze względu na wiek i dostępność amunicji. Tak więc wspominana pistoletowa „dziewiątka” i analogiczna amunicja rewolwerowa .38, .357 czy .44 ale uwaga, bo 0.44 potrafi zrobić strzelcowi krzywdę a i .357mag też już ma kopa i uwierzcie mi, że nie da się z takiego rewolweru celnie strzelać jak rewolwerowiec na dzikim zachodzie. Dlatego jednak zostaje pistolet z magazynkiem na 15 naboi kaliber 9×19. Model wg własnych preferencji, osobiście polecam stosunkowo lekki, bo z doświadczenia wiem ile waży ponad 2 kilogramowy pistolet w kaburze po 8 godzinach noszenia. Im mniej gadżetów tym lepiej, bo nie ma się co psuć, tak więc uwieszenie latarki i „kolimatora” jest zbędne. To tyle z „obrony osobistej”.
    Dalsza część, to „obrona domu”, czyli broń, której nosić nie trzeba. I tu zdecydowanie proponuję strzelbę gładkolufową z magazynkiem rurowym z jednym z dwóch systemów przeładowania, przy pomocy ruchomej nakładki (tzw pump action) lub znanego z karabinów zautomatyzowanych suwadła. Duży plus tego rozwiązania to magazynek rurowy na przeciętnie 8 kartuszy. Amunicja o dużej sile obalającej (kaliber 12mag lub super mag potrafi zatrzymać nosorożca, a znane są przypadki zatrzymania słonia z użyciem amunicji 12/89 z nabojem typu Breneka lub podobnym.
    Kolejna sprawa to różnorodna wielkość śruciny jak i ilość(co przekłada się na walory bojowe) ładunku miotającego, zatem strzelba służyć może do polowania na drobnicę czy większego zwierza, do zabicia lub zranienia/wyeliminowania człowieka a w przypadku zmasowanego ataku nawet kilku, do powstrzymania jadącego samochodu, bowiem już pociski kalibru 12mag przebijają blok silnika diesla, o zastosowaniu gumowych nabojów nawet wspominać nie trzeba. I tu również polecam proste konstrukcje, sprawdzone w różnych sytuacjach, jak choćby strzelba MP 153 ze zwiększonym magazynkiem.
    Działania wojenne raczej nie obejmują cywili, nawet tych przygotowanych, zatem bez sensu jest zaopatrzyć się w „kałacha” mimo bardzo dobrej charakterystyki tego karabinu i wiernej służby przez lata (mój AK-47 na początku służby wojskowej, był niemal z rocznika mojego narodzenia, a mimo to skutecznie strzelałem do figur bojowych na 100 i 150 metrów). Ale nikt raczej nie będzie czół komfortu z biegania z ponad 4 kilogramowym żelastwem na plecach, w poszukiwaniu jedzenia czy leków, poza tym pozwolenia czy sam zakup karabinu jest dość skomplikowany, dlatego ja pozostaję przy pistolecie za pazuchą i strzelbą pod łóżkiem na ciężkie czasy.
    A na sam koniec chciałbym wrócić jeszcze do jednego aspektu, a mianowicie do noszenia broni załadowanej czy nie, napaści i użycia jej do obrony. Sam w powyższej wypowiedzi wspomniałem wielokrotnie o „zabijaniu”, ale chciałem zapytać was zupełnie poważnie, czy będąc uprawnieni do posiadania broni, w sytuacji napaści, ale tylko w celu odebrania wam tej broni a nie życia, czy byli byście zdecydowani użyć waszej „giwery” i zabić napastnika, ze wszelkimi konsekwencjami tego czynu ? Czy jesteście gotowi na 25 lat pozbawienia wolności w imię ochrony broni, która po zabójstwie i tak zostanie wam dożywotnio odebrana z powodu przekroczenia uprawnień ? Czy jesteście w stanie spojrzeć w oczy matce zastrzelonego przez was „dresa”, który chciał was obrobić z fajek i komórki ?
    Zastanówcie się zatem jeszcze raz nad treścią waszych komentarzy.
    Oczywiście nie kwestionuję tutaj sytuacji obrony koniecznej, czy stanu wyższej konieczności użycia broni, ale niestety trzeba zdawać sobie sprawę, że to nie gra wideo i naciśnięcie [enter] nie cofnie źle podjętej decyzji i nie wróci nikomu życia.
    A poza tym jak najbardziej zachęcam do strzelania, bo mimo sporej odpowiedzialności, jest to nadal fantastyczna zabawa a w grupie przyjaciół na pewno zaowocuje zdrową rywalizacją w walce o najlepsze wyniki.
    Pozdrawia i życzę sukcesów w spełnianiu waszych celów.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Pistolety kalibru 9×19 i .44 można w Polsce kupić na pozwolenie do celów sportowych. Podobnie jak strzelbę (także samopowtarzalną), czy karabinek w rodzaju AK czy M4 (7,62×39 i .223 REM) (choć pozbawiony opcji ognia samoczynnego).

  16. PARABELLUM napisał(a):

    Wszystkie osoby zainteresowane posiadaniem własnej broni palnej zapraszamy do współpracy. Stowarzyszenie pomaga w zdobyciu pozwoleń na broń (również osobom spoza województwa lubuskiego), organizuje szkolenia strzeleckie oraz kursy przygotowujące do egzaminu na pozwolenie:

    https://www.facebook.com/stowarzyszenieparabellum

  17. Extern napisał(a):

    Co do czarnoprochowca na ciężkie czasy, to nie zapominajmy że zdobycie kapiszonów i prochu czarnego na dłuższą metę będzie równie trudne jak zdobycie amunicji scalonej., a może i nawet trudniejsze ze względu na małą popularność tej broni.
    Amunicji do broni myśliwskiej również nie będzie wcale zbyt wiele, bo nikt jej nie produkuje na magazyn, bo po co to robić, magazynowanie kosztuje, a nitro się szybko starzeje, produkuje się jej tyle ile na bieżąco schodzi na polowania i strzelnicę
    Paradoksalnie może się okazać że najłatwiej będzie właśnie o amunicję do broni wojskowej, której spore magazyny jednak są rozmieszczone w każdym kraju. Problem z nimi będzie taki że szybko te miejsca zostaną opanowane przez różne zorganizowane grupy które albo same wykorzystają tę amunicję w celu zdobycia tego co chcą, albo będą ją drogo sprzedawać.

    • as89 napisał(a):

      A gdyby tak zaopatrzyć się w zapas saletry potasowej (i trochę siarki, niewiele %), i indukcyjny piecyk do topienia ołowiu (https://www.youtube.com/watch?v=qkeRp8h3soo) i w ten sposób częściowo uniezależnić się od zdobywania amunicji? Zostaje jeszcze zebranie ołowiu

      • Snjaper_aon napisał(a):

        Jestem podobnego zdania – amunicję do czarnoprochowca zdecydowania łatwiej zrobić sobie samemu. Nie oznacza to wcale, że należy rezygnować z nowoczesnej broni. Rewolwer można traktować bardziej jako uzupełnienie.

      • maro napisał(a):

        Polecam zdobycie umiejętności w zakresie demontażu zużytych akumulatorów

  18. Frank Furtka napisał(a):

    Moim zdaniem w chwili zagrożenia państwo-system i tak od razu zabierze Ci broń, podobnie jak Jeep’a. Jesli nie zabierze czarnoprochowca to ten jest lepszy.
    A czy są czarnoprochowe rewolwery jakichś mniejszych kalibrów – po co o razu zabijać, wystarczy unieruchomić.

  19. KOSA napisał(a):

    Zabrania się noszenia broni posiadanej na podstawie pozwolenia do celów kolekcjonerskich lub pamiątkowych bez zgody właściwego organu Policji.
    W rozumieniu ustawy noszenie broni oznacza każdy sposób przemieszczania załadowanej broni przez osobę posiadającą broń.
    Czyli nie można nosić (załadowanej), ale można przenosić (bez naboju w komorze i bez podłączonego mag.)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner