Wojciech Cejrowski o końcu świata

Nie wiem, czy kojarzycie nowe odcinki programu „Wojciech Cejrowski. Boso” z Teksasu w USA. Kilku z Was podrzuciło nam jeden z tych odcinków, żebyśmy o nim wspomnieli na blogu. W naszej ocenie warto, bo dotyczy on przygotowań na trudne czasy. Nie wrzucamy, bo nie do końca jest to zgodne z prawem autorskim, ale jak ktoś chce obejrzeć, znajdzie materiał tutaj.

Zawsze z pewnym niepokojem zaczynam oglądać materiał na temat przygotowań na trudne czasy, zwłaszcza wyprodukowany przez polską telewizję. Zastanawiam się w takim momencie, czy materiał będzie widzów straszyć, czy może będzie przygotowania na trudne czasy ośmieszać.

Tu akurat nie jest źle ani pod jednym, ani po drugim względem.

Cejrowski zwraca uwagę na takie aspekty przygotowań na trudniejsze czasy, które są po prostu zdroworozsądkowe, czyli m.in.:

  • posiadanie własnego źródła prądu, pod postacią agregatu prądotwórczego,
  • gromadzenie zapasów żywności,
  • także nawiązywanie i utrzymywanie relacji z producentami żywności na wsi.

Trzeba przyznać uczciwie, że nie wszystkie merytoryczne kwestie zostały przedstawione poprawnie. „Skracanie” kabli wskutek rozbłysku na słońcu to tak naprawdę zwarcia i przepięcia (źle przetłumaczone angielskie short). Nie do końca ma rację odnośnie broni palnej, bo nic nie stoi na przeszkodzie, by w polskich warunkach taką (albo 10x większą) szafę mieć w domu, wypełnioną od początku do końca karabinami i amunicją. Pisaliśmy o tym tutaj i w przyszłości do tematu wrócimy.

Ale Cejrowski zwraca też uwagę na to, że w USA przygotowania na trudne czasy są dość popularne i ludzie, którzy się tym zajmują, to nie są szaleńcy czy świry. Że to jest w sumie coś w rodzaju hobby.

I na koniec podsumowuje — że nie trzeba bać się końca świata. Że to, co rozumiemy pod tym pojęciem, to nic więcej, jak po prostu zmiana warunków, w których żyjemy. I że powinniśmy więcej umieć, mniej mieć i bardziej się relaksować. Pod tą konkluzją podpisujemy się obaj w 100%!

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. Viking napisał(a):

    Warto zobaczyć też inne odcinki 🙂 Bardzo fajna ta nakładka na kolbe która pozwala obejść prawo zakazujące posiadania broni automatycznej 😉

  2. Viking napisał(a):

    No i jestem ciekaw gdzie w Polsce można taki schron zamówić i ile to kosztuje…

  3. gunnut napisał(a):

    „Bardzo fajna ta nakładka na kolbe która pozwala obejść prawo zakazujące posiadania broni automatycznej ”

    Samoczynnej. Broń jest powtarzalna, samopowtarzalna albo samoczynna. „Automatyczna” to straszna kalka z angielskiego.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Owszem, kalka, ale znacznie łatwiejsza do zrozumienia jest różnica między „automatem” a „półautomatem”, niż „samoczynną” a „samopowtarzalną”.

  4. Piotr napisał(a):

    Tłumaczenie „skrócenie” nie dotyczy zwarcia (które nie występują jako wynik wybuchów słonecznych) tylko zasady działania linii energetycznych na skutek przepięć. Na liniach energetycznych co pewną odległość są zainstalowane specjalne zabezpieczenia, które mają „rozpiąć i uziemić” linię energetyczną w przypadku wykrycia przepięcia aby ten impuls nie poszedł dalej – działa to znakomicie w przypadku uderzenia pioruna w linię energetyczną, wyskakują „lokalne” bezpieczniki, przyjeżdżają elektrycy, wstawiają nowe i w krótkim czasie działanie sieci jest przywrócone. Tymczasem wybuch na słońcu nie atakuje lokalnie, tylko wielkoobszarowo, linie energetyczne to znakomite anteny i wyindukowane napięcie od takiego wybuchu może spowodować zadziałanie na przykład 90% bezpieczników przepięciowych w kraju/stanie i sieć przestaje być wtedy siecią, bo linie energetyczne zostaną „rozpięte” w miejscach, gdzie zadziałały bezpieczniki (pocięte na krótkie kawałki). Lepsze to (wymiana kilkunastu tysięcy bezpieczników w skali kraju) niż uwalenie większości stacji transformatorowych, rozdzielni czy elektrowni, ale… mimo wszystko taka awaria powoduje konieczność natychmiastowego zatrzymania elektrowni, a ich ponowny rozruch (bez użycia prądu :D) wcale taki trywialny nie jest 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner