O podsycaniu lęków

Wczoraj miałem przyjemność wziąć udział w dyskusji na antenie radia TOK FM. Początkowo w audycji uczestniczyli dr Andrzej Zybała, socjolog z Collegium Civitas, Tomasz Badowski z Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi, rozmawiając o tym, jak wygląda zagrożenie naszego krajowego bezpieczeństwa ze względu na sytuację na Ukrainie. Później dołączyłem i ja, a dyskutowaliśmy (bardzo krótko i ogólnie) o przygotowaniach na ewentualność wojny.

Całą audycję powinno się dać przesłuchać za pomocą poniższego odtwarzacza, a jeśli nie, to można ją znaleźć tutaj (2014-07-23, 10:20).

Podczas rozmowy pojawił się jeden temat, któremu chciałem poświęcić niniejszy artykuł. Mianowicie — czy pisanie o przygotowaniach na trudne czasy straszy ludzi, podsyca ich lęki i czy w związku z tym powinniśmy tego unikać? Moim zdaniem — nie.

Strach sprzedaje

Doskonale wiedzą o tym ludzie handlujący srebrem i złotem, którzy straszą „zamień swoje dolary na złoto i srebro, bo lada chwila dolar straci całą swoją wartość i wtedy będziesz mieć srebro”. Jest to głupie, jak ktoś bardziej spostrzegawczy się nad tym zastanowi, to zrozumie, że ten sprzedawca chce zamienić swoje złoto i srebro na te „wkrótce już bezwartościowe” dolary — a więc widać, że kłamie.

To z tego powodu współpracujemy z takimi sklepami jak Monety Inwestycyjne (na hasło survival darmowa przesyłka przy większych zamówieniach) czy Karaluch. Bo szanujemy ich właścicieli za to, że sprzedają swoje produkty nie strasząc ludzi czymś, co może nigdy nie nastąpić. Zamiast tego edukują swoich potencjalnych klientów, co też jest godne uznania.

Z tego samego względu my tutaj staramy się nikogo nie straszyć apokaliptycznymi wizjami, a raczej prezentować konkretne rozwiązania konkretnych problemów. Czy może raczej — rozwiązania konkretnych lęków. Wiemy, że ludzie szukają informacji o tym, jak przygotować się na wojnę, jak przetrwać wojnę atomową, czy jak przygotować się na nadejście powodzi. I staramy się takie informacje im zapewnić, by przestali się bać, wzięli się za robotę i zwiększyli szanse przeżycia tych zdarzeń we względnym bezpieczeństwie i komforcie.

Przygotowania i ubezpieczenia

Nikt się nie obraża na reklamy różnego rodzaju ubezpieczeń. Bo czy reklama ubezpieczenia domu przed pożarem straszy ludzi szansą wystąpienia pożaru? Raczej nie. To dlaczego mielibyśmy nie opisywać sposobów przygotowywania zapasów żywności, poszukiwania alternatywnych metod zaopatrzenia w wodę, czy awaryjnych źródeł prądu?

Czy opisanie tego zapasu żywności, który każda statystyczna polska rodzina zjada na co dzień, straszy kogoś wojną?

Czy omówienie sposobów awaryjnego ogrzewania domu jest straszeniem Czytelników awarią ogrzewania w ich domu?

Czy radzenie ludziom, by trzymali w domu pieniądze, jest straszeniem ich przed szturmem na banki i samo w sobie może spowodować brak gotówki w bankomatach i kłopoty z wypłatami (przed czym ma posiadanie gotówki uchronić)? No w tym przypadku jestem skłonny się częściowo zgodzić. Częściowo, bo zasięg naszego oddziaływania jest na tyle nieduży, że nie jesteśmy w stanie spowodować takiej ogólnokrajowej paniki.

Wolność, samodzielność, odpowiedzialność

Od samego początku istnienia Domowego Survivalu staramy się kłaść nacisk na samodzielność naszych Czytelników. Zależy nam, byście byli w stanie poradzić sobie z przeciwnościami losu własnoręcznie. Tam, gdzie to korzystne, oczywiście warto korzystać z pomocy innych ludzi, warto też innym pomagać. Ale chodzi o to, by nikt nie był zmuszony do czekania na pomoc. By nikt nie był zależy od pomocy z zewnątrz. Tego chcemy za wszelką cenę uniknąć.

Dlatego staramy się w ogóle pomijać działanie państwowych służb, które mogą pomagać w razie utraty pracy, biedy, czy klęski żywiołowej. Wolimy, by nasi Czytelnicy mieli w domu gaśnicę, i nie musieli czekać na przyjazd straży pożarnej w razie jakiegoś drobnego pożaru.

Samodzielność i brak konieczności korzystania z pomocy innych to krok do niezależności i wolności. A wolność jest w mojej ocenie punktem wyjścia do poczucia bezpieczeństwa.

Trudno czuć się bezpiecznie, pewnie, jeśli jesteśmy nowoczesnym niewolnikiem, spłacającym przez 40 lat kredyt hipoteczny na mieszkanie. W dodatku, gdy to mieszkanie warte jest mniej, niż pozostało do spłaty kredytu.

Strach przyczynia się do głupich decyzji

Klasycznym przykładem wykorzystywanym w niszy nowoczesnego survivalu, jest milenium bug, czyli przepowiadana awaria komputerów, która miała nastąpić 01.01.2000 r.

Masa ludzi w USA na tę okoliczność zrobiła zapasy, kupiła agregaty prądotwórcze, latarki i innego rodzaju sprzęt. Oczywiście awaria nie nastąpiła. Za to już po kilku dniach stycznia można było sporo z tego sprzętu odkupić, za ułamek początkowej ceny. Bez śladów użytkowania!

Nie jest sztuką pójść do marketu i wydać kilka pensji na przedmioty, które w naszej ocenie mogą się przydać w gorszych czasach. Zwłaszcza, jeśli za wszystko zapłacimy kartą kredytową. Sztuką jest kupować te przedmioty tak, by przydawały się na co dzień.

By ta turystyczna kuchenka gazowa mogła być używana w sytuacjach awaryjnych, ale jeździła z nami kilka razy w roku na ryby czy na wczasy pod namiot.

By działka z zapasem żywności nie stała pusta, tylko była celem naszych coweekendowych wyjazdów pod gruszę.

By ogród był źródłem żywności w razie kataklizmu, ale także zaopatrywał rodzinę w zdrową żywność wysokiej jakości co sezon. Niech na tej działce będzie jedna czy dwie grusze — gruszki się świetnie przechowują w formie suszonej czy w słoikach, a poza tym są bardzo smaczne!

By baterie słoneczne na dachu domu mogły go częściowo zasilać, ale w normalnych czasach niech służą do podgrzewania wody w elektrycznym bojlerze. To pozwoli im się zwrócić nawet, gdyby nigdy nie były potrzebne.

To wszystko to założenia nowoczesnego survivalu. Podnosić jakość życia na co dzień i poprawiać bezpieczeństwo w razie czego.

Nie bójcie się — czytajcie, myślcie i działajcie!

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

12 komentarzy

  1. Art napisał(a):

    Ważne, aby nie stracić głowy z przygotowaniami na gorsze czasy. Bo jak się człowiek nakręci, to później reaguje nieproporcjonalnie do sytuacji.
    „Bądź gotowy na najgorsze, spodziewaj się najlepszego.” – z dużym naciskiem na drugi człon tego hasła.

  2. Przemek napisał(a):

    Dla czego przewodnik Autostopem Przez Galaktykę był najpopularniejszą książką? – Miał wielki napis NIE PANIKUJ!
    Z wszystkich wypowiedzi z tej audycji odnosze wrażenie, że to ten pożal się Boże – socjolog bał się najbardziej.

  3. Michał napisał(a):

    Prowadząca w 22 minucie wspomina o artykule ukraińskim, który został przetłumaczony na język polski. Czy ktoś może pomóc w znalezieniu tego artykułu?

  4. darnok napisał(a):

    W przypadku prawdziwego WTSHTF to złoto i srebro też stracą wartość(na razie mają wartość tylko umowną),broń,żywność,odzież itp. będą miały wartość,ewentualnie tytoń i wódka

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Zawsze będą w obiegu jakieś pieniądze — środki płatnicze. Czyli coś, co ma skoncentrowaną wartość i łatwo daje się przenosić.

      Już tu kiedyś pisałem, że za wódkę to Żydzi raczej nie byli w stanie uciec z warszawskiego getta, zaś za złoto — i owszem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner