Bug-out location, czyli cel ewakuacji (film)

Skoro uzgodniliśmy już, że w niektórych przypadkach może pojawić się konieczność ewakuowania się z domu, zastanówmy się nad tym, dokąd uciekać.

Warto się nad tym zastanowić teraz, a nie dopiero w momencie, w którym będziemy musieli uciekać z domu. W przeciwnym wypadku będziemy narażeni na znacznie większy stres i utrudnienia. A w niektórych sytuacjach — po prostu na większe niebezpieczeństwo.

Bo cel ewakuacji powinien być znany z góry. I powinien być zawczasu odpowiednio przygotowany. Nie wolno traktować tego zagadnienia na zasadzie „jak pojawi się taka potrzeba, to wezmę zestaw ucieczkowy i zaszyję się gdzieś w lesie”.

Ucieczka z domu oznacza opuszczenie tego miejsca, które przygotowywaliśmy na trudne czasy. Miejsca, gdzie mamy zapas wody, żywność, źródło energii, czy wreszcie po prostu dach nad głową. Żeby ewakuacja nie spowodowała pogorszenia szans przetrwania trudnej sytuacji, miejsce, do którego uciekamy, też trzeba przygotować.

Podstawa jest taka – uciekamy z domu wtedy, gdy jesteśmy do tego zmuszeni, czyli gdy nasze szanse przeżycia w domu są mniejsze niż tam, dokąd uciekamy. Czasem po prostu nie będzie wyjścia, gdy np. spłonie blok, w którym mieszkamy. W innym przypadku decyzję podjąć będzie trudniej — bo czy dostatecznym powodem do ucieczki 50 km od miasta jest to, że przez miesiąc nie ma w domu bieżącej wody i trzeba ją nosić wiadrem z głębinowej studni?

Lokalizacja celu ewauacji

Cel ewakuacji musi znajdować się na tyle daleko, by nie był objęty skutkami zdarzenia, przed którym uciekamy. A jednocześnie na tyle blisko, by ucieczka do niego była możliwie łatwa.

W polskich warunkach trudno wyobrazić sobie ewakuację o odległość rzędu kilkuset kilometrów, głównie ze względu na to, że nasz kraj jest dość mały, a w razie czego przekroczenie granicy państwa może nie być możliwe. Ale już odległość rzędu kilkudziesięciu kilometrów, która w naszej ocenie jest optymalną, pozwoli odizolować się np. od skażenia chemicznego. Jeśli w dodatku jest to obszar słabo zurbanizowany, można liczyć na to, że będzie w miarę bezpieczny także w przypadku wojny, zamieszek czy epidemii…

Jak przygotować cel ewakuacji?

Przede wszystkim chodzi o zorganizowanie tam jakiegoś schronienia, choćby najmniejszego, najciaśniejszego domku. Albo ziemianki. Takiego, który zabezpieczy uciekinierów przed działaniem deszczu, mrozu i upału. Nie wyobrażam sobie uciekać z domu z namiotem na plecach, a później żyć w tym namiocie przez zimę.

Nie zaszkodzi zgromadzić u celu ewakuacji zapas żywności, który ze względu na swój ciężar i objętość trudno zabrać ze sobą na plecach.

Dobrze byłoby mieć tam wodę oraz sposób jej pozyskiwania, np. studnię albo system do łapania deszczówki.

Przyda się jakieś źródło ciepła do ogrzewania niezależne od energii elektrycznej – nawet gdyby miał to być tylko biokominek. Potrzebne będzie też źródło ciepła do przygotowywania posiłków oraz toaleta.

A cała reszta (np. prosty układ fotowoltaiczny do produkcji prądu) — to tylko dodatki podnoszące komfort.

Optymalny cel ewakuacji

Wydaje nam się, że najlepszym miejscem do ewakuowania się, będzie rekreacyjna działka z domkiem letniskowym, kilkadziesiąt kilometrów od miasta. W najgorszym przypadku taki dystans można przejść pieszo, zaś weekendowe wyjazdy na działkę staną się łatwiejsze i przyjemniejsze, niż gdyby trzeba było pokonać 200 km. Bo żeby coś na tej działce zrobić, zbudować, założyć tam ogród czy posadzić drzewa owocowe, trzeba tam regularnie jeździć. Trzeba tam po prostu spędzać czas.

Zresztą w innych okolicznościach zakup działki i budowa tam domku czy ziemianki tylko na wypadek ewakuacji z domu mija się z celem. Zachęcamy do tego, by na działce spędzać możliwie dużo czasu.

Właśnie w takim przypadku postępować będziemy w myśl nowoczesnego survivalu. Z działki korzystać będziemy na co dzień do spędzania wolnych chwil, a w trudnych czasach po prostu się tam ewakuujemy.

W przeciwnym razie jest zbyt duża szansa na to, że zakup działki i urządzenie tam celu ewakuacji to zmarnowane pieniądze.

Warto rozważyć też kilka alternatywnych opcji. Może zdarzyć się sytuacja, gdy trzeba będzie się ewakuować z domu, a na działkę nie będzie można dotrzeć. Zresztą w niektórych przypadkach ucieczka na wieś kilkadziesiąt kilometrów od aktualnego miejsca zamieszkania nie będzie dobrym pomysłem.

Wyobraźmy sobie np. scenariusz, w którym płonie tylko nasze mieszkanie. Z oczywistych względów nie możemy w nim mieszkać, ale musimy chodzić do pracy, zawozić dzieci do przedszkola, itd. W takiej sytuacji wyprowadzka do ciasnego domku na działce i mieszkanie tam np. przez kilka miesięcy do czasu wyremontowania mieszkania lub kupienia nowego, może być bardzo kłopotliwa ze względu na konieczność dojazdów. Lepiej więc będzie w takiej sytuacji na przykład zamieszkać kątem u przyjaciół, albo u rodziny.

Musimy przecież pamiętać, że koniec świata, jaki znamy, to nie tylko przysłowiowa apokalipsa zombie, ale też masa innych scenariuszy. O nich opowiemy w jednym z kolejnych odcinków.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

9 komentarzy

  1. Pozyskiwacz napisał(a):

    Moim zdaniem , najlepszym miejscem ewakuacji (w naszych warunkach) nie jest działka za miastem, ale zaprzyjaźnione gospodarstwo rolne. Najlepiej tradycyjne wielokierunkowe, ekologiczne. Mające rozwiniętą produkcję, gospodarzy, znających teren, sąsiadów,lokalne realia.
    W warunkach obecnych można nawiązać (lub odnowić) kontakty z takim gospodarstwem, prowadzonym przez rodzinę lub znajomych. Dziś można się tam zaopatrywać w dobrą, zdrową i tanią żywność. Jeździć tam na wakacje czy urlopy. Można się nauczyć podstaw uprawy ziemi, pracy ze zwierzętami.
    W razie kłopotów mamy miejsce gdzie można się udać, gdzie jest już rozwinięta produkcja żywności. Jeżeli się postaramy to mogą tam być urządzenia ułatwiające funkcjonowanie w warunkach kryzysu – np. niezależne zasilanie, panele lub wiatraki.
    A najważniejsze że nas tam znają, wiedzą co potrafimy, że będziemy pomocni – do roboty, albo do obrony.
    A jeżeli sytuacja kryzysowa nie będzie aż tak poważna żeby uciekać z mieszkania w bloku, to jak uczy doświadczenie naszych rodziców, zawsze się przyda możliwość zaopatrzenia w kawałek świni, poza oficjalnym rozdzielnikiem.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Tak, tradycyjne, wielokierunkowe, ekologiczne gospodarstwo, o odpowiednim areale do utrzymania nie tylko gospodarzy i ich rodziny, ale także „zaprzyjaźnionych” preppersów. Ideał, ale mało realny.

      Uważam, że łatwiej kupić działkę i zorganizować na niej permakulturowy ogród, niż znaleźć takie gospodarstwo, zaprzyjaźnić się z gospodarzami, przekonać ich do idei przygotowań na trudne czasy, rozbudować o przydatną infrastrukturę (np. studnię czy te baterie słoneczne), itd.

      Inaczej wygląda sytuacja, gdy masz takie gospodarstwo w rodzinie. Ale oczami wyobraźni widzę także i w tym wariancie opór przed instalowaniem u kogoś w domu tego, co Tobie się wydaje potrzebne, a jemu — niekoniecznie.

      Co nie zmienia faktu, że posiadanie zaprzyjaźnionego rolnika czy sprzedawcy warzyw na bazarze na pewno jest korzystne.

      • Pozyskiwacz napisał(a):

        No nie wiem…Ja to widzę z drugiej strony. Sam mam takie gospodarstwo i wcale nie jest łatwo znaleźć kogoś konkretnego , żeby nawiązać współpracę.
        Generalnie ludzie dużo gadają i teoretyzują, a praktycznie niewiele robią…

  2. Doxa napisał(a):

    Witam
    Wszystko zalezy od osoby ewakuowanej. Jezeli jest to samiec w wieku 20-40 lat, to mozna uciekac w las z namiotem, nawet w zimie.
    Problem pojawia sie, gdy jest dziecko lub osoba chora. Wtedy ziemianki i domki letniskowe odpadaja, szczegolnie w zimiem
    Inna kwestia jest dlugotrwalosc zaburzenia. Jezeli ma to byc 4 lata bez pracy albo 4 lata zbrojnej okupacji to proba mieszkania w ziemiance lub domku letniskowym = smierc.
    Generalnie surwiwal jest bardzo skomplikowany i trudno jest dawac komus tak ogolne rady.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Zgoda co do tego, że nie da się przygotować recepty pasującej dla każdego. Nie ma tu niestety uniwersalnych rozwiązań, każdy z Czytelników musi się sam nad tematem zastanowić.

      Las bym odrzucił od razu, bo przeżycie w lesie jest w polskich warunkach nierealne.

      Ale ziemianka? Może nie będzie komfortowa, ale ma stałą temperaturę przez cały rok i zimą się w niej zmarznie mniej, niż w domku letniskowym z tektury.

      Ja miałem na myśli raczej taki, który jest ocieplony.

  3. Rufus napisał(a):

    Mogę odsprzedać taką działkę tanio ok. 2500 m.kw. z domkiem gospodarczym, ładny teren. Położenie ok. 60 km od Kołobrzegu, w okolicy pojezierze drawskie i szczecineckie. W rozliczeniu może być auto. Ponieważ jest to anons – proszę admina o decyzję o pozostawieniu lub usunięciu tekstu. Kontakt do mnie możliwy bezpośrednio yo5522@wp.pl

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Niech wisi, póki co. Daj tylko znać, jeśli będzie trzeba ogłoszenie usunąć. 🙂

  4. 3ci napisał(a):

    No dobrze… nie każdego stać na zakup działki, domku , lub nie ma gdzie wybudowac ziemianki. Nie każdy ma rodzinę za miastem, lub na tyle liczną , żeby móc się u którejś ulokować z dzieckiem i żoną. Jakieś inne propozycje oprócz ucieczki na działkę? Mam na myśłi konflikt zbrojny i okupację naszych ziem, co niestety zaczyna być coraz bardziej realne patrząc na to co dziejje sie na wschodzie… Piszę całkiem poważnie. Ja i wiele osób które znam nie mają takiej możliwości a mają rodziny o które będą musieli zadbać. Oprócz ucieczki do lasu ( za granice raczej nie uda nam się wydostać ) nie wiele mi przychodzi do głowy…. Przejecie jakiejs posesji? nie wie,…. doradzcie plis.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Skontaktuj się z Pozyskiwaczem, albo kimś innym z podobnym pomysłem — posiadaczem działki, na której można to wszystko zbudować.

      Albo znajdź paru znajomych, którzy też chcą się przygotować na trudne czasy.

      Albo szukaj ogródków działkowych w najbliższym mieście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner