Ziemianka: schron i lodówka w jednym (film)

Od początku istnienia naszego bloga razem z Arturem wiele razy przy różnych okazjach pisaliśmy i mówiliśmy (także naszym znajomym) o tym, że kwintesencją przygotowań na trudne czasy jest ziemianka. Ziemianka jest bowiem idealnym przykładem, by tłumaczyć filozofię nowoczesnego survivalu. I dlatego jedną taką opuszczoną ziemiankę chcieliśmy pokazać Wam na filmie.

To obiekt, który z jednej strony pozwala nam za darmo podnosić jakość naszego życia, pozwala nam za darmo przechowywać żywność w warunkach zbliżonych do chłodniczych, bez zużycia prądu. Jednocześnie, w naprawdę kryzysowej sytuacji, na przykład wojny atomowej, ale też choćby tornada, czy jakiejś innej wichury, pozwala nam się schować i bezpiecznie te trudne chwile przetrwać.

Ziemianka a ochrona przed promieniowaniem

Ziemianka będzie nas chronić zarówno przed wiatrem, jak i przed promieniowaniem, a dobrze zbudowana ziemianka ochroni również przed wybuchem atomowym.

Żeby ochronić się przed promieniowaniem tak naprawdę nie potrzeba wiele. Beton, z którego ta akurat ziemianka jest wykonana, przed promieniowaniem chroni całkiem nieźle, ale doskonale przed promieniowaniem chroni również ubita ziemia. Wystarczy taką ziemiankę przykryć odpowiednią warstwą ziemi:

  • 30 cm ziemi pochłania 90% promieniowania,
  • 60 cm ziemi pochłania 99% promieniowania,
  • metrowa (a ściślej: mierząca 90 cm) warstwa ziemi powstrzymuje 99,9% procent promieniowania.

Oznacza to, że wystarczy taką ziemiankę tak naprawdę przykryć metrową warstwą ziemi, abyśmy mogli czuć się w niej bezpiecznie. Oczywiście, jeśli przez tę metrową warstwę ziemi przenikać będzie deszczowa woda niosąca ze sobą radioaktywne cząstki, to ta ochrona będzie mniejsza. A zatem, na tej metrowej warstwie ziemi należy położyć folię, a na tym jeszcze dodatkowo ziemię, żeby coś sobie mogło na tej ziemiance urosnąć.

Ziemianki wykorzystywano w Polsce przez wiele pokoleń, bo jest to jedyny sposób, nie licząc lodówek, na przechowywanie żywności w taki sposób, aby nie ulegała ona psuciu. Oczywiście pomijamy kiszenie, wędzenie, suszenie i inne metody zmieniające smak i inne cechy żywności. Surowe warzywa i owoce można przechowywać tylko w ziemiankach, albo innych zaimprowizowanych schowkach tego typu (np. ziemniaki w kopcu).

Budowa ziemianki

Ziemianka, którą mieliśmy okazję nagrać, nie jest optymalna pod kątem przetrwania trudnych czasów. Nie jest przysypana ziemią, ale dzięki temu właśnie, możemy pokazać Wam dokładnie jej budowę.

Wejścia do ziemianki broniły pierwsze drzwi, których już w tej chwili nie ma, a nawet za bardzo framugi nie widać. Za nimi znajduje się mała komora i drugie drzwi. W ścianach tej komory są jakieś wnęki, które prawdopodobnie służyły jako takie półki na podręczne produkty, z których najczęściej trzeba było korzystać. Jeśli ktoś coś musiał przynieść ważniejszego, częściej używanego, to tylko otwierał jedne drzwi, wchodził, zabierał i wychodził. Komorę zamykają drugie drzwi.

Korzyści z umieszczenia podwójnych drzwi do ziemianki są takie:

  1. mamy wstępną komorę z nieco innym mikroklimatem, latem jest tu cieplej, zimą jest tu zimniej, niż w środku (co pozwala przechowywać produkty wymagające różnych temperatur),
  2. dzięki temu, że mamy tu podwójne drzwi, w środku temperatura na przestrzeni roku mniej się zmienia.

Ziemianka, którą tutaj pokazujemy, miała okno, czy jakieś tam dodatkowe drzwiczki, tak naprawdę nie wiadomo nawet do końca, bo niewiele tu zostało śladów. W każdym razie, z całą pewnością ten otwór mógł służyć na przykład do ładowania do środka ziemniaków. Natomiast gdyby ta ziemianka miała być wykorzystywana do przetrwania trudnych czasów, to takiego otworu jak tu z całą pewnością być nie powinno. Powinien on zostać zamurowany i zasypany ziemią. Chyba, że miałby zostać użyty jako awaryjny wyłaz — wtedy powinien zostać zamknięty deskami, a później także zasypany ziemią.

Urządzenie i wyposażenie ziemianki

Ziemianka jest nieduża. Wewnętrzna, główna komora wzdłuż ma może ze 4 metry długości, w poprzek jest może szerokości 2-2,5 metra. W zupełności wystarczyłoby to żeby przetrwać w kilka osób trudne czasy. Wzdłuż ścian byłoby spokojnie zamontować łóżka piętrowe, na których spać mogłyby komfortowo przynajmniej cztery osoby. Pod miejscem, w którym znajduje się dodatkowy otwór w ścianie umieścilibyśmy jakiś stolik, może jakąś szafkę, jakąś kuchenkę do gotowania posiłków. Całą pozostałą przestrzeń wykorzystalibyśmy do przechowywania żywności. Mielibyśmy mnóstwo miejsca na postawienie dwóch paletopojemników z wodą (czyli spokojnie 2 000 litrów wody możemy w zapasie trzymać), dodatkowo — masę żywności na półkach i kilka butli gazowych, albo parę kanistrów z etanolem do kuchenki.

Tak naprawdę, w tej części można by wtedy, szafkami, czy jakimś przepierzeniem, wydzielić jakąś małą toaletę. W ostateczności toaletę można by było zorganizować również w tej pierwszej komorze (przejściowej), bo tam ktoś przebywałby krócej, więc promieniowanie miałoby na niego mniejszy wpływ.

 

Wentylacja w ziemiance

Ta ziemianka, którą pokazujemy na filmie, nie ma żadnej wentylacji. Prawdopodobnie wynika to z tego, że miała podwójne drzwi i tamten jeszcze otwór wystarczały niewielkie ilości powietrza wentylacyjnego przepływającego przez nieszczelności. Do przechowywania żywności potrzebne są niewielkie przepływy powietrza. Żeby natomiast móc komfortowo w kilka osób w takiej ziemiance przebywać, to tego powietrza musi być dużo, dużo więcej.

Wentylacja w ziemiance musi mieć po pierwsze — filtr, który zatrzyma radioaktywne cząstki na zewnątrz. Dobrze, żeby sam filtr był również na zewnątrz ziemianki, a nie w środku, bo te radioaktywne cząstki, które napłyną nam z powietrzem, się zatrzymają na tym filtrze. A nam chodzi o to, by zatrzymać je na zewnątrz ziemianki (by nie były źródłem promieniowania w jej wnętrzu).

Po drugie, ta wentylacja musi mieć odpowiedni wentylator, który to powietrze w razie potrzeby wtłoczy do wnętrza. Czy ten wentylator ma być elektryczny, czy ręczny? Optymalnie byłoby, żeby był to elektryczny wentylator, dający stałe, niewielkie nadciśnienie wewnątrz. Nie ma szans, w takim budżetowym wydaniu ziemianki na zapewnienie absolutnej szczelności wszystkich połączeń (drzwi, przepustów z instalacjami, itd.) więc lepiej jest, żeby w środku było niewielkie nadciśnienie. To nadciśnienie będzie wypychało wszystko, co chciałoby się wedrzeć do środka przez nieszczelności.

Ile kosztuje ziemianka?

Jeśli wydaje się Wam, że taka ziemianka jest bardzo droga, to na szczęście jesteście w błędzie. Koszt jej budowy może zamknąć się nawet w kilku czy kilkunastu tysiącach złotych.

Nie wyobrażamy sobie jednak, żeby nagle wszyscy nasi czytelnicy zaczęli sobie ziemianki budować. Tym bardziej, że przecież duża część z Was mieszka w miastach, w blokach. Ale nawet w takiej sytuacji, jeśli ktoś ma mieszkanie w bloku i działkę pod miastem, którą przygotowuje jako cel ewakuacji, warto rozważyć budowę na tej działce takiej właśnie ziemianki, choćby najprostszej.

A jeśli i to nie jest możliwe, to książka „Nuclear War Survival Skills” pokazuje, jak w ciągu 24 godzin zbudować zaimprowizowany schron przeciwatomowy, który też całkiem nieźle ochroni Was przed promieniowaniem.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

42 komentarze

  1. Domi napisał(a):

    Książka „Nuclear War Survival Skills” mimo, że ma już ładnych parę lat zawiera sporo przydatnych informacji. PS. Jako mieszkanka ursynowskiego bloku z piwnicą mam przynajmniej skromne zaplecze w podziemiach swojego domu.

    • erpii napisał(a):

      Domi.
      Jeśli masz na myśli piwnicę jako schronienie dla ludzi, to myślałem niedawno o tym w nieco innym kontekście.
      Takie miejsca jak piwnice, dworce, tunele, szkoły i szpitale w czasie klęsk i katastrof z pewnością przyciągną tłumy ludzi, a miejsca w nich zapewne nie starczy dla wszystkich. Warto to wziąć pod uwagę szykując swój BOB i EDC. Piszę EDC, bo nie zawsze może nam się udać wrócić do domu/samochodu aby zabrać BOB i żywność.

      • Domi napisał(a):

        mysle o piwnicy we wlasnym bloku, ta jest najblizej. Problem w tym, ze… juz jest w polowie zamieszkala. Jest to jednak najblizszy schron jaki mamy. Realistycznie rzecz biorac tam zdazymy dotrzec z dwojka malych dzieci w przypadku naglego, powaznego zagrozenia. Nastepne w kolejnosci jest metro, nasz odcinek nalezy do starszych, jest wyposazony w grodzie OCL. Od strony drogi z naszego domu sa podwojne grodzie- czyli jest to hipotetyczna forma komory dekontaminacyjnej, o ile wszystko zadziala… Nie widze poki co innych opcji. Ale jestem tylko zwykla matka dwojki dzieci… Nie mamy samochodu. Nasz zestaw EDC jest dostosowany do potrzeb osoby doroslej z dwojka dzieci. Musze tez myslec realistycznie o tym co jestem w stanie uniesc, kiedy i tak niose juz jedno dziecko.

  2. erpii napisał(a):

    Problem w tym, aby do takiej ziemianki zdążyć.
    Ziemianka sprawdzi się tylko w sytuacji, gdy wiemy o radioaktywnej chmurze nadciągającej nad nasz rejon. Podczas działań militarnych gdy decyduje element zaskoczenia, cywil na pewno nie zdąży na czas (przepływ informacji, dystans do pokonania…). Inna sprawa, że jako cel takiego ataku obrane będą centra miast i ew. umocnione obiekty przemysłowe. Więc lepiej ewakuować się z takiego miasta zawczasu, niż myśleć o budowie ziemianki w jego obrębie, lub na obrzeżach.
    Przebywanie w takiej lub jeszcze bardziej zagłębionej ziemiance może uchronić nie tylko przed uderzeniem nuklearnym (fala gorącego powietrza, fala świetlna i elektromagnetyczna, promieniowanie…) ale również przed konwencjonalnymi pociskami. Gruba warstwa ziemi chroni przed wpływem wielu czynników.
    Warto może jeszcze dodać, że wejście do schronu lepiej umieścić w poprzek lub zgodnie z kierunkiem przewidywanej fali uderzeniowej.
    Jednakowoż ziemianka znakomicie sprawdza się jako magazyn na przetwory, żywność i narzędzia.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jeśli ktoś mieszka w Warszawie i atomówka mu wybuchnie nad głową, to jasne, że ziemianka 80 km dalej go nie uratuje. Ale jeśli ktoś mieszka w Radomiu i do ziemianki ma te same 80 km, to spokojnie zdąży się tam ewakuować, zanim opad radioaktywny napłynie nad jego okolicę.

      Poza tym ten argument jest słuszny tylko wtedy, jeśli przyjmiemy, że przygotowujemy się wyłącznie na ten jeden rodzaj zagrożenia. Jeśli tak jest rzeczywiście, to dokładnie tak, jak napisałeś — trzeba się wyprowadzić z okolicy, która może być celem ataku, a nie budować jakąś ziemiankę na działce.

      Reszta uwag — słuszna. Skoro w Hiroszimie i Nagasaki przed skutkami wybuchu (ale nie przed promieniowaniem ani opadem) chroniły zwykłe schrony przeciwlotnicze, to i ziemianka może ochronić przed falą uderzeniową.

      Poza tym ochroni też przed trąbą powietrzną, gradobiciem, czy zerwaniem dachu przez zwykłą wichurę, co w naszym klimacie zdarza się na pewno częściej, niż użycie broni jądrowej. 😉

      • banczuk napisał(a):

        Doktryny zmieniły się, zmieniły się też moce ładunków. Są wiele razy silniejsze, a rakiety przenoszą ich kilka – naście. Przeżycie w wypadku miasta to kwestia szczęścia, odległości, dopiero na końcu przygotowań.
        Pamiętaj że jeśli chcesz schować się w piwnicy np bloku to nad głową przeciwko promieniowaniu masz tylko tyle cm żelbetonu ile ma strop + ewentualne gruzowisko… czyli za mało. Bo jak dmuchnie to wywali wszystkie okna itp więc opad ma szanse wcisnąć się wszędzie.
        Na wsi inaczej – wystarczy piwnica lub ziemianka.

  3. inka napisał(a):

    i nie wymaga pozwolenia na budowę bo „nie jet trwale zwiazana z ziemią”? – w czasach gdy za daszek nad wejściem władzuchna potrafi przywalic 50 tys kary za „samowole budowlana” ( porównuja plany ze zdjeciami lotniczymi i wzywaja całymi miasteczkami) zabezpieczanie sie przed hipotetycznym zagrozeniem moze na człowieka sciagnac PEWNE zagrozenie ze strony władziuchny – poza tym jesli dla kogos kilkanaście tys to drobne na waciki to nalezy do grupy kasiastej a tym to sie nic nie stanie bo o problemie dowie sie od wtyk jakie ma u władziuchny…i zdazy kupic o wiele tańszy bilet lotniczy i zwiać

    • Bunkier napisał(a):

      Ziemianka wymaga(ła) pozwolenia na budowę. Teraz pozwoleń formalnie nie ma, ale trzeba projekt zgłosić…

      Ziemianka z filmu jest kiepskim pomysłem. Podmuch nie takie rzeczy niszczy, ziemię mogłoby z niej zwiać też na luzaku. O wiele lepszym pomysłem jest ziemianka w całości pod ziemią – tylko potrzeba ogromnego wykopu, bo jakieś 4 metry.

  4. GNOM napisał(a):

    Nie wiem jak jest w Warszawie i okolicy, ale na Dolnym Śląsku działkę (taką jak moja, czyli lekko ponad 60 arów) można kupić do 10 tyś złotych. Jest to co prawda nieużytek poza wsią – ale dla nas to akurat zaleta. Zagospodarowanie to już tylko własna praca.
    Na działce postawiłem parterowy budynek gospodarczy ,(oficjalnie bez piwnicy)- któremu następnie legalnie zmieniłem sposób użytkowania na częściowo mieszkalny- głupota? Uważam że nie bo spędzamy tam czas od popołudniowego piątku do niedzielnego wieczora i wszelkie inne dni gdy do pracy iść nie trzeba. W ten sposób- LEGALNIE- można posiadać coś co daje zabezpieczenie na większość katastrof. Mam tam również wybudowaną -na wzór piwnicy średniowiecznej-wolnostojącą piwnice/ ziemiankę w której znajduje się też studnia. Takie budowanie ma ten plus że wszystko jest budowane na zgłoszenie, a nie na pozwolenie. Dopiero przekształcenie budynku z gospodarczego na mieszkalny wymagało projektu. Jeśli w projekcie nie wykaże się 🙂 „istniejących piwnic”, to ich po prostu nie ma.

  5. Coyote napisał(a):

    To nie ziemianka , to schron obserwacyjny , ew bojowy . http://www.fortyfikacja.pl/?a=obserwacyjne tu np jest tego więcej . „Okno” to pozostałość szczeliny obserwacyjnej , resztki wentylacji to te sterczące kikuty rur . Z takich obiektów najlepszy by był Ringstand 58 c aka tobruk , po dobrym zamaskowaniu górnego włazu i poprowadzeniu odpowiednio długiego tunelu od bocznego wejścia . Dobra opcja , prefabrykowane , betonowe szambo . Jak ktoś się boi GRADobicia można obłożyć blachą falistą , zbrojeniem warstwa betonu i z dwa metry ziemi . Aha , schron MUSI mieć drugie wyjście , może nie mieć filtrów , dwóch palet wody ale drugie , oddalone wyjście musi być . Żeby w wypadku zasypania głównego nie zmienił się w nasz grób . Starczy betonowa rura którą da się radę wyczołgać . Maskowanie wyjścia na wzór patentów towarzyszy z Vietcongu 😀 https://www.youtube.com/watch?v=7ZEs0HgYphU od 0;45

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Według mnie jest to nic innego, jak najzwyklejsza w świecie ziemianka.

      A to „okienko” z drugiej strony można na taki awaryjny wyłaz właśnie przerobić. Wystarczy zamknąć je demontowalną przegrodą np. z desek, po usunięciu przegrody wybieramy ziemię do środka ziemianki i już.

      • Bunkier napisał(a):

        O ile jeszcze jest co wybierać.

      • tommies napisał(a):

        Owo okienko, najprawdopodobniej służyło do szybkiego transportu ziemniaków do piwnicy 🙂
        Podstawiało się wóz konny w „okienko” wstawiało koryto w kształcie litery U i sypało gablami ziemniaki.
        Takie piwnice to bardzo mocne konstrukcje. Kopułowy dach bardzo ładnie równomiernie rozkłada obciążenie. Na wsi za Wyszkowem, gdzie mam działkę praktycznie każde gospodarstwo ma podobną piwnicę.
        Budowa tego cuda też nie jest skomplikowana. Kopie się na około rów, a wybrany piach rzuca na środek i ubija. tam gdzie wejście robi się szalunek z desek. Następnie obrzuca się to gęstym betonem i wyrównuje. Po utwardzeniu betonu ze środka wybiera się piach i jeśli ktoś sobie życzy to wylewa podłogę, ale zazwyczaj jest to klepisko lub utwardzone kamieniami polnymi. Tak to za Wyszkowem wygląda 🙂

  6. rafal napisał(a):

    Można w budowie takiej ziemianki wykorzystać gotowe szambo szczelne (oczywiście nowe!), zamówić je i wkopać- często taka opcja jest w cenie, mamy wtedy gotowy schron/ziemiankę wewnątrz murowaną, dorabiamy wejście, wentylacje już we własnym zakresie i jest super.
    jeszcze jedna sprawa, kontener metalowy taki jak wożony jest na statkach kontenerowcach (wchodzą do środka dwa pojazdy osobowe), ostatnio szef kupił kilka do firmy jako mobilne magazyny- cena za sztukę 5 tyś. zł- to jak darmo, jak wszedłem do środka dopiero wtedy zrozumiałem ile tam miejsca, że można to podzielić na kilka pomieszczeń itp- jak ktos ma gdzie taki wstawić czy wkopać to naprawdę niezła inwestycja.

  7. Rafi napisał(a):

    Szambo mozna zamowic w dowolnej konfiguracji, wazne aby dopilnowac by bylo odpowiednio zabezpieczone przed wilgocia z zewnatrz, wkopac mozna i na 2 metry, sa szamba na ktorych mozna parkowac auta lub umieszczac je pod wjazdami na posesje i takie na ktorych nie mozna. Wszystko jest kwestia ceny i pomyslowosci klienta.
    Pozdraawiam

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Gdzie można takie szamba kupić albo zamówić? Bo jak pobieżnie przejrzałem ofertę tego, co jest na Allegro, to były tylko takie o wysokości nie większej, niż 2 metry.

  8. Rafi napisał(a):

    Pytaj w betoniarniach, te szamba to takie klocki ktore mozna stawiac jeden na drugi, mozna tez od gory podmurowac i dopiero zalozyc wieko, te firmy ktore tym sie zajmuja reklamuja sie haslem: szamba szczelne brtonowe.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Podaj mi konkretną, choć jedną w Polsce firmę, która to zrobi. Skoro twierdzisz, że się da, to na pewno sprawdziłeś to sam i jest to informacja z pierwszej ręki.

      Rzecz w tym, że to nie jest tak proste. Nie można dowolnie powiększyć na wysokość zwiększyć płaskiej betonowej ściany, bo im wyższa, tym bardziej narażona na pęknięcia spowodowane parciem gruntu.

      • Ciekawski napisał(a):

        Jak chcesz robić silos rakietowy o wysokości 30 m to może być problem, ale jak chcesz zrobić pomieszczenie o wysokości 2-3 m to takie szambo betonowe spokojnie da radę. Rafi dobrze mówi że są takie systemy. I ja nie pamiętam teraz nazwy firmy, ale wystarczy że poczytasz reklamy przy drogach w różnych miejscach to sam znajdziesz.
        Ale ja bym preferował samodzielną wylewkę niż prefabrykat – wyjdzie taniej i w taki sposób jaki będziesz chciał. Zresztą możliwości jest dużo. Liczyłem, że można byłoby zrobić temat już za 3000PLN dla 4 osobowej rodziny (stan surowy).

      • Staszek napisał(a):

        Tutaj jest przykład szamba jednokomorowego łączonego w pionie http://www.netszamba.pl/ceny#laczonewpionie

  9. rafal napisał(a):

    8 lat temu budując dom zamówiłem betonowy pojemnik tzw. szambo szczelne z atestem, jaki pan chce wymiar- padło pytanie, 12000 m sześciennych- moja odpowiedź, a w jakich wymiarach, no to ja na to wąskie i wysokie. W takim razie ustawimy pionowo i będzie dobrze. Rzeczywiście szambo jest głębokie. Nie podam teraz nazwy firmy czy producenta bo nie pamiętam od kogo co brałem przy budowie domu, powiat Wołomin woj. mazowieckie, całkiem możliwe że z betoniarni w Radzyminie. Jutro po południu postaram się podjechać do Radzymina i postaram się dokładnie dowiedzieć.
    Ten pojemnik jest nakrywany płyta betonową z otworem na studzienkę, można podmórować na kilka bloczków betonowych w górę i dopiero położyć płytę wtedy zrobi się wyżej. Pojemności tych pojemników są różne i często dobiera się je (tak jak ja zrobiłem) do pojemności gruchy asenizacyjnej działającej w okolicy by opróżniać w 100% i nic nie zostawiać „na później”.
    Kiedyś zastanawiałem się czy w taki sposób nie wykonać sobie podziemnej strzelnicy przydomowej ale to by wymagało kilku takich betonowych pojemników zamontowanych w linii i wewnątrz wyłożonych podkładami kolejowymi (taki miałem projekt)- tyle że koszty by mnie zjadły i sobie odpuściłem.

  10. rafal napisał(a):

    Tu na gorąco znaleziony link z rysunkami jak to nadstawiają itp.
    http://www.szamba-betonowe.com/oferta
    Pozdrawiam

  11. Piotr napisał(a):

    Skąd macie te informacje o tłumieniu promieniowania przez warstwy ziemi? Przyznam, że nie znam się na promieniowaniach i fizyce jądrowej, ale w którymś numerze Świata Nauki czytałem, że półmetrowa warstwa betonu redukuje tylko połowę promieniowania gamma, a promieniowanie neutronowe tylko o kilka procent, tymczasem wg Waszych danych już 30cm warstwa blokuje 90% promieniowania – w zasadzie nie piszecie jakiego, może chodzić na przykład o cieplne (promieniowanie podczerwone) czy beta (strumienie elektronów). Jeśli ziemia jest aż tak dobrym „izolatorem” to czemu wokół reaktorów atomowych (nawet tych doświadczalnych bardzo małej mocy) buduje się betonowe mury wielometrowej grubości?
    Chciałbym po prostu wiedzieć, czy to nie jest jakaś „plotka” powielona z amerykańskich czy radzieckich podręczników dla ludności z czasów zimnej wojny, bo tam różne rzeczy były pisane aby „uspokoić” ludność 😀

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Chodzi o promieniowanie gamma, bo promieniowanie alfa i beta pochłaniają znacznie cieńsze warstwy i nimi się nie ma co specjalnie przejmować.

      Informacja, że stopa ziemi (30 cm) pochłania 90% promieniowania pochodzi z „Nuclear War Survival Skills”, ale znajduje też potwierdzenie w innych źródłach — np. Wiki twierdzi, że połowę promieniowania pochłonie 9 cm ubitej ziemi — co też sprowadza się do pochłonięcia 99,9% promieniowania na warstwie grubości 90 cm.

      A czemu się buduje bardzo grube mury wokół reaktorów? One mają nie tylko chronić przed promieniowaniem, ale też stanowić ochronę przed zamachami terrorystycznymi, czy trzęsieniami ziemi.

  12. Piotr napisał(a):

    Jasne, alfa i beta to „detal”. Dzięki za link do Wikipedii, z drugiej strony w polskiej wersji http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowanie_gamma jest informacja (w postaci tabelki), że grubość betonu potrzebna do zredukowania promieniowania gamma o połowę waha się w granicach 35-55cm (w zależności od energii cząstek). Zapytałem, bo różne źródła podają różne informacje (a w internecie „wiele źródeł to potwierdza” polega często na tym, że w wielu miejscach jest powielona informacja z tego samego źródła) i stąd moje „dociekania”.

  13. Powolniak napisał(a):

    Dane odnośnie zmniejszenia promieniowania gamma są dość kontrowersyjne. Tutaj mamy inne informacje, w książce SAS inne i tutaj też :
    http://promieniowanie.blogspot.com/2013/12/przenikliwosc-promieniowania-gamma.html Chodzi dokładnie o skan z książki do PO z lat 60-tych.
    Najgorsze że każde z informacji są dość rozbieżne

  14. Powolniak napisał(a):

    „Efekt ochrony różnych materiałów przed promieniowaniem jest zazwyczaj wyrażony w połowie lub dziesiątej grubości – innymi słowy grubości materiału potrzebnego do zredukowania intensywności promieniowania o połowę lub do jednej-dziesiątej. Kolejne warstwy osłony redukują nasilenie promieniowania w tej samej proporcji – tak więc trzy warstwy dziesiątej grubości redukują intensywność do jednej-tysięcznej (dziesiąta grubość stanowi około 3.3 połowy grubości). Wartości niektórych dziesiątych grubości materiałów dla promieni gamma przedstawiają się następująco:
    stal 8.4-11 cm;
    beton 28-41 cm;
    ziemia 41-61 cm;
    woda 61-100 cm;
    drewno 100-160 cm.
    Wartości te zmieniają się w zależności od różnych energii promieni gamma.”
    Cytat z książki Marcina Rojszczaka „Broń Jądrowa Boży Gniew” http://www.atominfo.pl/

  15. prepper napisał(a):

    Nie ma się co łudzić, mieszkańcy większych miast, a Warszawy w szczególności w razie konfliktu jądrowego mają ZEROWE szanse na przeżycie ataku, między innymi dla tego przeprowadziłem się z miasta na wieś. Nawet 20 metrów pod ziemią nie daje ochrony w przypwadku udeżenia głowicy o mocy 100 megaton w centrum Warszawy. Miasto ulegnie całkowitej zagładzie, strefa zniszczeń pośrednich będzie sięgać Nowego Dworu Mazowieckiego, Mińska Mazowieckiego, a nawet Żyrardowa. Strefa nieznaczych zniszczeń sięgnie Węgrowa, Łowicza, a na południu Kozienic…
    Tak więc nie róbcie sobie złudzeń piwnicą czy ziemianką bez profesjonalnych drzwi schronowych wyposażnonych w klapy przeciwwybuchowe i systemu filtrowentylacji wraz z odpowiednią czerpnią, zaworami bezpieczeństwa etc.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Co do wybuchu takiej atomówki nad głową, to oczywiście masz rację.

      Ale w Hiroszimie ludzie przeżywali atak jądrowy chroniąc się w zwykłych schronach przeciwlotniczych, pozbawionych drzwi schronowych. Oczywiście umierali z powodu napromieniowania, ale to inna historia.

      • prepper napisał(a):

        w dzisiejszych czasach nikt nie myśli atakować 10-cio czy 15-to kilotonowymi bombami, które zniszczyły by co najwyżej jedną dzielnicę. Porównujesz wiatrówkę z granatnikiem.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          W dzisiejszych czasach nikt nie używa broni jądrowej. Jeśli trzymamy się tego argumentu, to żadna ziemianka nam niepotrzebna. Chyba, że w celu ochrony przed skutkami kolejnych awarii elektrowni jądrowych.

          Przed wspomnianym przez Ciebie „granatnikiem” nie da się uchronić w skali typowego polskiego prepersa. Co nie oznacza, że powinien odpuścić budowanie ochrony przed „wiatrówką”, nie sądzisz? 🙂

          • prepper napisał(a):

            Skoro nikt nie będzie używał broni jądrowej to po co poswięcacie tyle czasu opadowi radioaktywnemu ?
            Najpierw prowokujesz temat a po tem z braku argumentów wycofujesz się zamiast przyznać komuś rację.
            Bardzo podoba mi się Wasz blog i mam nadzieję, że będzie się rozwijał, ale wybacz jeśli po prostu nie masz racji, nie będę Ci przyklaskiwał. Co do awarii reaktora ziemianka nie będzie Ci do niczego potrzebna, nawet gdyby padło 5 reaktorów – skażenie radioaktywne to temat na oddzielny wątek, a ilość mitów i bzdur w które wierzą ludzie z braku wiedzy jest porażająca.

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Gdybym miał pewność, że nikt nie będzie używać broni jądrowej, to rzeczywiście tematu byśmy nie poruszali. Nigdzie nic takiego jednak nie napisałem.

            Nowoczesny survival nie sprowadza się wyłącznie do przygotowań na najgorszy scenariusz. Bo jedynym sensownym sposobem przygotowania się na wojnę jądrową jest wyprowadzka gdzieś, gdzie nikt atomówki nie zrzuci i budowa tam schronu, a najlepiej jeszcze dużego, autonomicznego gospodarstwa, by przeżyć możliwie długo po wojnie. Tylko, że z naszych Czytelników nikt tego scenariusza nie zrealizuje, z oczywistych względów.

            Jeśli zaś będziemy mieć do czynienia z konfliktem z użyciem broni jądrowej na ograniczoną skalę, to ziemianka przyda się jak najbardziej — o ile ktoś najpierw nie zginie w samym wybuchu, w mieście.

            A ziemianka może być użyteczna także w innych sytuacjach — jak choćby w razie huraganowych wiatrów, ale też można w niej tanio przechowywać duże ilości świeżej żywności. Dlatego właśnie, w naszej ocenie, warto ją wziąć pod uwagę.

            Jeśli zaś czujesz się wystarczająco kompetentny, by rozwiewać te mity i bzdury na temat skażenia radioaktywnego, to przygotuj tekst i podeślij go. Z przyjemnością go tutaj opublikujemy.

  16. prepper napisał(a):

    W poprzednim poście napisałeś :”w dzisiejszych czasach nikt nie używa broni jądrowej” i na to zdanie była moja odpowiedź. a za chwilę piszesz : „Gdybym miał pewność, że nikt nie będzie używać broni jądrowej, to rzeczywiście tematu byśmy nie poruszali. Nigdzie nic takiego jednak nie napisałem”. więc chyba właśnie sobie zaprzeczyłeś.
    Co do ziemianki jako takiej oczywiści, że jest to genialna rzecz; ma wiele zastosowań i nigdzie tu nie pisałem, że nie warto jej posiadać.
    Co do tego, że żaden z piszących tu użytkowników nie będzie realizował scenariusza przetrwania po wojnie jądrowej – nie rozumiem, z góry zakładacie, że go nie będzie, czy z góry zakładacie, że nie przetrwacie ?

    a co do paru słów o skutkach skażenia, jak będę miał dłuższą chwilę to oczywiście postaram się temat opisać.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Napisałem, że „w dzisiejszych czasach nikt nie używa broni jądrowej”. To nie oznacza wcale, że mam pewność, że nigdy nie zostanie ona użyta. Dlatego nie napisałem „nikt nigdy nie użyje broni jądrowej”.

      Nie pisałem też, że „nikt z tu piszących nie zrealizuje scenariusza przetrwania po wojnie jądrowej”. Napisałem jedynie, że nikt z Czytelników nie przeprowadzi się gdzieś, gdzie nikt atomówki nie zrzuci i nie zbuduje tam schronu, a najlepiej jeszcze dużego, autonomicznego gospodarstwa. Bo tu może nie wystarczyć wyprowadzka w Bieszczady, a raczej na jakąś bezludną wyspę… I z tego względu nie spodziewam się, by ktokolwiek z Czytelników na taką zmianę w życiu się zdecydował.

  17. nubi napisał(a):

    Polecam symulator wybuchu bomby atomowej: http://nuclearsecrecy.com/nukemap/classic/

  18. ep napisał(a):

    Nie przygotowujcie się na wojnę atomową. Przygotowujcie się na wybuch superwulkanu w parku nrodowym Yellowstone, czyli na głód.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner