Scenariusz: brak informacji

Jak co tydzień chcemy Wam przedstawić ćwiczenie myślowe do sprawdzenia Waszych przygotowań. Do zastanowienia się, czy macie wszystkie niezbędne przedmioty (żarcie, wodę, agregat, zapas paliwa), ale także niezbędne umiejętności czy procedury.

Zasady cyklu są takie, że:

  • my przedstawiamy scenariusz,
  • Wy w komentarzach opisujecie, jak zachowalibyście się w opisanej sytuacji,
  • jeśli w scenariuszu coś nie jest wprost wspomniane, to sobie tego nie dopowiadamy (czyli jeśli nie napiszemy jasno „nie ma prądu”, to znaczy, że zasilanie działa normalnie),
  • nie wolno zmieniać założeń scenariusza, chyba, że jest to niezbędne (np. wspominamy o dzieciach, a Ty dzieci nie masz),
  • bierzemy pod uwagę tylko te przygotowania, które zostały poczynione do tej chwili (czyli jeśli teraz Twój samochód ma pusty bak, albo jest uziemiony u mechanika, to tak samo przyjmij, że jest uziemiony na potrzeby tego scenariusza).

A dzisiejszy scenariusz podpowiedział nam jeden z naszych stałych Czytelników, za co mu serdecznie dziękujemy. Wygląda on następująco…

Jest sobota, 9. rano. Budzisz się i okazuje się, że nie działają żadne elektroniczne media informacyjne i kanały komunikacji, tzn.

  • przestał działać internet (tzn. dalej poza domową sieć LAN nie jesteś w stanie wyjść),
  • nie działają wszystkie naziemne stacje radiowe i TV (telewizja satelitarna działa, ale zniknęły z niej polskie stacje, a zagraniczne jeszcze nie informują co się stało),
  • nie działają telefony stacjonarne (nie ma sygnału na linii),
  • telefonia komórkowa działa pozornie, tzn. masz zasięg ale system nie zestawia połączeń, ani nie przesyła smsów (prąd w BTS-ach jest, ale straciły połączenia z centralami telefonicznymi w BTSC).

Prąd, woda, gaz — wszystko jest ale „blokada informacyjna” trwa już kilka godzin.

Nasłuchując krótkofalowców na krajowych częstotliwościach „kryzysowych” w okolicach 3,710MHz i 7,110MHz (jeśli masz taką możliwość) dowiadujesz się, że to nie jest lokalna awaria, tylko padaka w całej Polsce. Mimo to, nikt nic nie wie, niektórzy wspominają stan wojenny, ale wtedy były przemówienia „generała” w radio/TV, a teraz nie ma.

Czy muszę dodawać, że skoro nie działa internet i telefonia komórkowa, to nie działają także bankomaty i terminale do kart płatniczych w sklepach? Dobrze chociaż, że na ulicach jest względny spokój…

Co robisz?

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

28 komentarzy

  1. Bunkier napisał(a):

    Czekam na rozwój wydarzeń. Albo udaję się do jakiegoś urzędu i pytam, czy wiedzą o co chodzi.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jak długo? Po jakim czasie bez informacji zaczynasz coś robić? I co to będzie?

      • Bunkier napisał(a):

        Zakładam, że poczta działa. A jeśli działa, to wysyłam polecony do kolegi ze służb mundurowych, który z całą pewnością będzie wszystko wiedział. Myślę, że jeżeli informacje nie docierają przez dłuższy czas, to jest to jakaś grubsza afera. Ale jeżeli w zagranicznych mediach niczego nie mówią (telewizja satelitarna), to jednak nie ma się czym przejmować. Mimo wszystko mało prawdopodobna jest taka awaria, na taką skalę. Systemy telefonii komórkowej, łączności satelitarnej, DVB-T, radiowej, Internet itp nie są ze sobą połączone. Nawet, jeżeli coś zakłócałoby sygnały nadawane drogą radiową, to pozostają częściowo odporne na takie akcje ekranowane kable np. telewizji cyfrowej, gdzie dodatkowo sygnał cyfrowy jest mniej podatny na zakłócenia, czy wreszcie w zupełności odporne światłowody.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Ciekawe, czy w takiej sytuacji poczta działałaby sprawnie. Mam wrażenie, że dziś też jest mocno uzależniona od internetu do wymiany informacji w obrębie ich systemu teleinformatycznego między placówkami i mogłaby nie działać wcale, albo działać dużo gorzej (np. listy dochodziłyby dłużej i większa część z nich by ginęła).

          • Domi napisał(a):

            Ja w takich sytuacjach uruchamiam pocztę koleżeńską, czyli wykorzystuję sieć znajomych. Od drzwi do drzwi po nitce do kłębka. Bez internetu trzeba się nachodzić bardziej. Pytanie za 100 punktów czy pkp działa? jak z komunikacją samochodową ? sygnalizacja świetlna działa? stacje benzynowe?

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Obstawiałbym, że część sygnalizacji (samodzielne systemy) działa, część (zintegrowane, w większych miastach) już nie. Ale samochodem po kraju jeździć można. Stacje działają, jeśli zapłacisz gotówką, bo prąd by wypompować paliwo jest, nie ma tylko jak autoryzować transakcji kartami.

          • Bunkier napisał(a):

            Zawsze mogą ręcznie wszystko wypełniać.

        • Piotr napisał(a):

          To niekoniecznie jest awaria, może to być też celowe wyłączenie (jak w Polsce w stanie wojennym czy nie tak dawno w Egipcie) a przyczyn może być wiele, na przykład jakiś zamach stanu, zmasowany atak (cyber)terrorystów, wojna (atak EMP na kluczowe miejsca infrastruktury komunikacyjnej w kraju) itp. Poza tym nie jest tak, że telefonia komórkowa, łączność satelitarna, radiowa, internet itd. nie są ze sobą połączone – w dużej mierze są, na przykład część połączeń komórkowych jest „tunelowana” przez internet (czy inne łącza kablowe), operatorzy telefonii komórkowych aby zestawić połączenie muszą najpierw sprawdzić w specjalnym systemie do jakiego operatora należy dany numer telefonu (kiedyś wystarczyły prefiksy, teraz każdy numer trzeba sprawdzać osobno), często łącza między studiem radiowym/telewizyjnym a centrum nadawczym i siecią nadajników broadcastingowych jest zrealizowana poprzez internet lub drogą satelitarną (na przykład Program I Polskiego Radia ma studio w Warszawie, centrum nadawcze na falach długich w Solcu Kujawskim a do nadawania na UKF i DAB+ korzysta z sieci EmiTela itd.). Wbrew pozorom wiele z tych systemów jest uzależniona od działania innych.

          Z częścią rodziny (na przykład wujem) mam niezależną łączność na pasmach amatorskich (krótkofalarstwo) ale duża część mojej rodziny jest „nietechniczna” i z nimi jedynie wchodzi w grę spotkanie w ustalonych miejscach (mój dom, a jeśli to nie jest możliwe, to dom mojego dziadka). Zacząłbym od nasłuchiwania częstotliwości różnych „służb” (Policja, Straż Pożarna itp.), bo tam byłyby chyba najpewniejsze informacje co do tego co tak na prawdę się stało (na szczęście w moim rejonie jeszcze działają analogowo – nie korzystają z szyfrowanych łączy, ale nie wiem jak długo to potrwa :D). Nasłuch częstotliwości „emergency” na pasmach dla krótkofalowców też mógłby dać jakieś informacje (część pracowników różnych „służb” jest krótkofalowcami i jest mało prawdopodobne, aby nie poinformowali swoich kolegów z pasm o tym co się na prawdę dzieje).
          Zagraniczne stacje telewizyjne czy radiowe w pierwszej kolejności podawałyby po prostu informacje że nie ma komunikacji (przecież ich reporterzy też nie mogliby poinformować swoich redakcji o tym co się dzieje, no bo niby jaką drogą? przeciętny dziennikarz po pierwsze nie nosi ze sobą telefonu satelitarnego a po drugie sam nie wiedziałby co tak na prawdę się stało). Dużą szansę można upatrywać w tym, że ambasady innych krajów w Polsce mają ze swoimi krajami łączność radiową i satelitarną niezależną od Polskiej infrastruktury i pewnie poinformowaliby swoje kraje o sytuacji, a w tych krajach radio i telewizja zaczęłaby informować o zaistniałej sytuacji chociażby po to, aby ostrzec swoich obywateli wybierających się do Polski – tu kłania się znajomość języków naszych sąsiadów, ja znam dobrze angielski, w mniejszym stopniu rosyjski, ale niemieckiego praktycznie wcale (więc odbiór niemieckiego Deutche Welle na falach krótkich niewiele by mi dał :D).

          Jakby tego nie rozpatrywać, to kilka godzin by trwało zanim dowiedziałbym się co się dzieje i do tego czasu raczej siedziałbym w domu i próbował zdobyć informację co się stało, dopiero mając taką informację podjąłbym dalsze decyzje i działania (mieszkam na przysłowiowym „zadupiu” kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta, więc jest mało prawdopodobne, aby na przykład atak terrorystyczny bezpośrednio mi zagrażał).

  2. atsumori napisał(a):

    ciesze sie ze swietego spokoju. zadnyc mediow, telewizji internetu. czas poczytac ksiazke 😛

  3. Leszek LJM napisał(a):

    Właśnie mi uświadomiłeś, że mam za mało gotówki w domu :/
    A co robię? Na pewno napuszczam pełną wannę wody, jeśli mam gotówkę, to zasuwam do sklepu po dodatkowe jedzenie (i tak mam na ogół pełną lodówę) – konserwy itp. Bo makaronu i ryżu nie znoszę 😛

  4. Domi napisał(a):

    Spokojnie i bez nerwów schodzę do sklepu zrobić większe zapasy suchego prowiantu, na wszelki wypadek dokupuję wodę. Po drodze, jak zwykle w takich sytuacjach (kryzysowych) spotykam bardziej rozgadanych niż zazwyczaj sąsiadów – może coś wiedzą? Odwiedzam aptekę, by dokupić większy zapas środków przeciwzapalnych, to schodzi najszybciej przy dzieciach w trudnych sytuacjach. Wracam do domu, robimy swoje, śniadanie, spacer – wolę się nie oddalać od domu w takich sytuacjach – pozostajemy w obrębie dzielnicy, by móc szybko i na własnych nogach dotrzeć do domu. Jeśli blokada się przedłuża zaczynam rozważać naszykowanie solidniejszego zestawu ewakuacyjnego dostosowanego do warunków pogodowych. Jeśli sytuacja utrzymuje się do poniedziałku rano – decyduję się na to by zajrzeć do ratusza dzielnicowego, tam powinno o czymś poinformować. Czekam na rozwój sytuacji. Moja praca nie ma sensu bez działającej sieci, telefonów i telewizji, ale na wszelki wypadek mogę zaryzykować rowerową wyprawę do redakcji, może tam wiedzą coś więcej.

  5. Bart33z napisał(a):

    Hmm, niestety głoduję. Ponieważ zapasów mam na kilka dni, w domu nie posiadam gotówki 😉 Idę pobiegać 😉 robię trening, nie muszę iść do pracy 😀

  6. LosowyNick napisał(a):

    Całe szczęście mam zapas gotówki w domu oraz zapas jedzenia, który pozwoli mi przeżyć przez tydzień. Nawet zwykła zupka chińska czy proteinowy suplement diety dla sportowców mogą uratować życie no i dają się długo przechowywać.

    Ale dlaczego? Co będzie dalej? Czy wyłączą wodę, prąd, gaz? Czy zaczną robić pobór do wojska lub rekwirować samochody i zapasy benzyny?

    Jestem szczęśliwym posiadaczem ręcznego CB-radia (Intek h-520) więc próbuję złapać informacje od kierowców, innych radiowców itp. Próbuję wywołać sklep z CB 3 km ode mnie, którzy mają antenę obejmującą prawie całe miasto i może wiedzą więcej.

    Tak czy siak robię dodatkowy zapas produktów – pieczywa, wody mineralnej, ryżu, mleka, oleju (ziemniaki mam w piwnicy, w razie czego na frytkach też człowiek przeżyje), warzyw.

    Jeśli nic więcej się nie dowiem a zapasy już mam, idę po sąsiadach. Gdy nadal nic, pakuję plecak z EDC plus dodatki medyczno-żywnościowe i idę w kierunku centrum miasta poszukując informacji.

    Jeśli obawiam się niepokoju, zamieszek czy rabunków, biorę ze sobą wiatrówkę, która wygląda jak prawdziwy colt 1911 i z bliska może narobić szkód przeciwnikom. Do tego nóż. Za to CB-radio chowam w plecaku a słucham tylko przez kabelek ze słuchawką schowaną pod czapką.

    A teraz pytanie do autora – o ile brak prądu, wody, bankomatów jest prawdopodobny to jaki scenariusz sobie wyobrażasz, który wyłączyłby całą infrastrukturę informacyjną? Przecież radio, tv są niezależne od internetu a jeśli mamy prąd to zawsze ktoś tam będzie nadawał.

    Jedyne co przychodzi mi do głowy to stan wojenny, blokada informacyjna ze strony państwa. Ale inteligentny preppers raczej wiedziałby wcześniej co się święci.

    • Piotr napisał(a):

      Może być stan wojenny, może być jakiś zamach stanu, atak cyberterrorystów czy wojna (atak EMP na kluczowe punkty infrastruktury telekomunikacyjnej). Radio i TV są w dużej mierze zależne od telekomunikacji (w tym internetu) – jakoś muszą wymieniać informacje między dziennikarzami a studiem, jakoś muszą przekazywać tworzoną audycję ze studia do centrum nadawczego, centrum nadawcze musi jakoś przekazywać dane do sieci nadajników itd. – część jest zrealizowana drogą satelitarną, ale dla przykładu w lutym tego roku awaria „uziemiła” wszystkie programy Telewizji Polskiej na kilka godzin – przyczyna była prozaiczna, awaria zasilania w budynku, w którym są systemy wysyłające sygnał do EmiTela (a więc sygnał nie docierał zarówno do sieci nadajników naziemnych jak i do satelitów).

  7. Slaberka napisał(a):

    Ja głoduje bo zapasy mam skromne i kompletny brak gotówki, mam jedynie 3/4 baku w samochodzie. Jeśli chodzi o informacje to wychodzę na balkon i dopytuje się przechodzących sąsiadów czy coś wiedzą.

  8. Krzysztof Lis napisał(a):

    Do tej pory nie brałem udziału w tych scenariuszach, ale tym razem to zrobię, bo mam wrażenie, że mój pomysł jest zupełnie inny od Waszych.

    Dla mnie taka sytuacja byłaby zwiastunem czegoś naprawdę bardzo poważnego, jak wojna, albo stan wojenny właśnie. I w takim przypadku poszedłbym do sklepu dokupić co się da, a następnie zapakowałbym się w samochód i jak najszybciej ewakuowałbym się z miasta.

    Sytuacja może wrócić do normy bardzo szybko. Ale może też dość szybko się zmienić.

    I na pewno nie czekałbym kilku dni w niewiedzy w mieście. Wolałbym czekać kilka dni u celu ewakuacji.

    • Piotr napisał(a):

      Uważam podobnie jak Krzysztof – trudno zakładać, że brak działania ogólnokrajowych mediów komunikacyjnych na bardzo dużym obszarze, to coś chwilowego i do tego spowodowanego „przypadkową” awarią techniczną; to byłby raczej wynik czyjegoś celowego działania a więc zwiastun czegoś na prawdę poważnego. Gdybym mieszkał w mieście, to ewakuowałbym się z niego w maksymalnie kilka godzin (gdyby to było coś błahego, to przecież zawsze można wrócić :D). Mam ten plus, że obecnie mieszkam na wsi a do dużego miasta (powyżej 50 tys. mieszkańców) mam kilkadziesiąt kilometrów – w zasadzie można powiedzieć, że mieszkam w jednym z „celów ewakuacji”, dlatego w swoim przypadku po prostu zostałbym na miejscu i po „pozbieraniu rodziny” skupiłbym się na zbieraniu informacji o tym co się dzieje i co jest przyczyną braku mediów komunikacyjno-informacyjnych, być może wysłałbym kogoś z rodziny na przejażdżkę po sklepach w celu ewentualnego uzupełnienia niektórych zapasów ale generalnie takie rzeczy jak żywność, paliwo, gaz do gotowania, opał do ogrzewania, leki itd. zawsze mam w zapasie, może nie na pół roku rozpustnego życia, ale „lodówki w Żabce” nie mam, na kilka tygodni spokojnie wystarczy nawet bez jakiegoś specjalnego racjonowania (to jest wieś, drób biega po podwórku, mleko można wziąć od sąsiada hodującego bydło w zamian za na przykład zboże do karmienia zwierząt czy drewno opałowe z własnego lasu itd.).

  9. Keary napisał(a):

    Co robię? idę do pracy aby przekonać się, że mam wolne. Kocham ten stan, korzystam z życia, idę na siłownie, może odwiedzam znajomych.. oby ta „awaria”, czymkolwiek jest, utrzymała się jak najdłużej

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Obawiam się, że taka awaria systemów telekomunikacyjnych rozłoży na łopatki całą gospodarkę na przestrzeni kilku tygodni. Począwszy od zaopatrzenia sklepów, skończywszy na zaopatrzeniu w prąd czy gaz.

  10. Gregor napisał(a):

    Dla mnie ten scenariusz jest najmniej prawdopodobny. Nie widzę żadnej możliwości, by były prąd, a nie było kompletnie żadnego radia czy telewizji.
    No ale jak już opowiadamy, to OK: poszedłbym do sąsiadów i na ulicę zapytać ludzi, czy coś wiedzą. Wsiadłbym na rower i pojechałbym do znajomego surwiwalisty, żeby uzgodnić sposób postępowania na następne dni. Potem szykujemy zapasy, zakupy jak się da, spróbujemy spakować się do kilku toreb albo chociaż przygotować na wierzchu najpotrzebniejsze rzeczy, robimy zapas wody i czekamy oraz rozważamy ewakuację.

  11. Jasio napisał(a):

    Scenariusz nie jest mało prawdopodobny tylko nierealny. Awaria netu- ok zdarza się. Nagle przestały nadawać wszystkie satelity, radio i tv na dokładkę (polskie i zagraniczne) ? Wytłumaczenie tego byłoby jedno – atak kosmitów. Równie dobrze można rozważać atak zombie. Zabawy trochę, sensu żadnego.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nigdzie nie napisaliśmy, że nie działają wszystkie stacje satelitarne. Nie działają tylko te polskie, pozostałe działają, ale o niczym nie informują.

      Jak masz internet przez satelitę, to pewnie możesz z niego skorzystać, ale i tak na żaden polski serwis (hostowany w Polsce) się nie dostaniesz, bo padły. Te trzymane na serwerach za granicą działają, ale wyglądają na wymarłe — nie ma nowych artykułów, nowych komentarzy od użytkowników z Polski, itd.

      Równie dobrze może to być skoordynowany atak wirtualnych zielonych ludzików.

  12. EX napisał(a):

    „prąd w BTS-ach jest, ale straciły połączenia z centralami telefonicznymi w BTSC”… ehm, chyba z MSC/GMSC? (BTW: BTSC to transmisja „stereo” na nośnej audio w telewizji analogowej)

    • Piotr napisał(a):

      Nie, chodzi o kontroler stacji bazowych a nie gatewaye (oznaczane różnymi skrótami, czasem BTSC a czasem BSC). W scenariuszu kontroler stacji bazowych nie ma kontaktu z MSC (czyli nie działają połączenia nawet wewnątrz jednego operatora, nie działa 112 itp.), masz „słupki zasięgu” ale sieć nie działa.

      • KB napisał(a):

        Jeśli BSC nie może połączyć się ani z głównym, ani z zapasowym MSC. Jeśli nie działają żadne regionalne centra przełączania, to znaczy, że wyparowało kilka poważnych serwerowni. Tego nie da się wyjaśnić awarią „światłowodu” czy zasilania.

        Jeśli wszyscy operatorzy infrastrukturalni stracili zdolność operacyjną na terenie całego państwa, to jest tylko jedno wyjaśnienie – wojna.

  13. piotrm1975 napisał(a):

    Obawiam się że w przypadku awarii sieci internetowej, po jakimś czasie nie będzie nic działało. Dzisiaj większość rzeczy już jest sterowana zdalnie i z każdą chwilą jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od przepływu strumienia danych. Więc prądu też może lada chwila zabraknąć. Myślę że w przypadku takiej padaki systemu to kto nie ma zapasów (a kto ma to też) biegusiem do sklepu i potężne zaopatrzenie robić póki reszta jeszcze nie wpadła na ten sam pomysł. Zresztą sklep wielkopowierzchniowy jest podobno tak wyliczony że jest w stanie zaopatrzyć max 40% potencjalnych klientów ze swojego terenu działania. Więc jak się całe blokowisko rzuci to będzie krótka jazda a dowózki towaru nie będzie. Oczywiście jak ktoś ma melinę na wsi, to w nogi z miasta i to jak najdalej.

  14. kasza napisał(a):

    Nie ma faceboka? No to siem pochlastam.

    Scenariusz głupi. Zobaczcie co sie dzieje na Ukrainie. Jest internet i radio ,ale każden mówi co innego. Plotki i zmyslone informacje roznoszą się szybciej niż prawdziwe. Drobiazgi odległe o 10km urastaja do rangi Armagedonu. To jest faktycznie problem. Jak w czasie kryzysu oddzielić prawdę od fałszu, a jak nie ma zagrożenia i nie ma informacji?

    Dodajcie do scenariusza jakies zagrożenie, bo tak to gimbaza

  15. Adam napisał(a):

    Z płaceniem kartami jest tak, że część terminali pracuje w trybie offline, więc nie wymaga dostępu do internetu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner