Wideodyskusja o nowoczesnym survivalu

Wczoraj wieczorem w serwisie YouTube można było obserwować piąte z kolei wideospotkanie na żywo, organizowane przez Pirana Ninja. Tematem był nowoczesny survival, czyli przygotowania na trudne czasy, preparedness, preping, czy jak kto sobie to tam zwie.

Ponieważ dostaliśmy od Pirana zaproszenie do uczestnictwa, wydelegowaliśmy Krzyśka. Oprócz Krzyśka w dyskusji wzięli udział m.in. Krzysiek Jabłoński (założyciel Bounglera) i Jakub Dorosz z Universal Survival.

Spotkanie trwało nieco ponad 2 godziny. Uczestnicy odpowiadali m.in. na pytania z czatu, rozmowa dotyczyła więc:

  • najlepszej broni, którą można bez pozwolenia kupić do samoobrony (z dużym naciskiem na broń czarnoprochową rozdzielnego ładowania),
  • naszych zapasów żywności,
  • zapotrzebowania na pieniądze lub wolny czas pod kątem przygotowań na trudne czasy,
  • sensowności ucieczki rowerem przez miasto objęte zamieszkami,
  • przygotowań na apokalipsę zombie i używania tego scenariusza jako dobrego przykładu do tłumaczenia nowym osobom filozofii nowoczesnego survivalu.

Film możecie obejrzeć np. tutaj. 🙂

A pomysł takich spotkań nam się bardzo spodobał i fajnie mogłoby być urządzać takie spotkania (w tym gronie i o tej tematyce) częściej.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. Michał Stelmaszczyk napisał(a):

    Świetna dyskusja, wielu ciekawych informacji się dowiedziałem. Mam nadzieje że w przyszłości będzie tego typu spotkań więcej.

  2. PABLO napisał(a):

    W dyskusji pojawia się wątek dotyczący sposobu ubierania się z zaleceniem, aby ubierać się przeciętnie, aby nie zwracać na siebie uwagi. W latach 90-tych, przy okazji szwendania się po Karpatach, wyszedłem „od tyłu” na szlaban ukraińskiej straży granicznej. W tamtych czasach, znalezienie się w strefie przygranicznej, w najlepszym wypadku oznaczało kilka godzin wyjaśnień, w nieco gorszym, zatrzymanie na dłuższy czas. W tych czasach nie były jeszcze popularne i łatwo dostępne sprzęty turystyczne i chodziło się po górach niekoniecznie ze sprzętem takim, jak to obecnie ma miejsce. Co się okazało – goście ubrani jak turyści od razu zostali wyhaczeni, tymczasem goście ubrani „przeciętnie” przeszli sobie spokojnie nie budząc zainteresowania pograniczników. Pomimo, że w tym miejscu, każdy obcy musiał być zauważony jako obcy. PABLO

  3. PABLO napisał(a):

    Co by nie gadać, to obecna sytuacja na wschodniej Ukrainie to idealny „poligon” na zdobycie doświadczenia i sprawdzenie w praktyce metod i scenariuszy opracowywanych „teoretycznie”. Ciekawe czy ktoś z hobbystów się właśnie w tym celu tam wybrał. W zasadzie „wystarczyłoby” wynająć mieszkanie i trochę tam pomieszkać, aby (przy odrobinie szczęścia) stać się prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie. P.

    • Armorax napisał(a):

      W moim mniemaniu pomysł by wybrać się na Ukrainę i ryzykować życie dla zdobycia marnego doświadczenia mija się całkowicie z filozofią nowoczesnego survivalu, w którym chodzi przecież o zapewnienie sobie bezpieczeństwa.

  4. B. napisał(a):

    Fajnie, ze to nagraliście tylko tez musicie szanować nas czas ;). Ja przynajmniej lubię konkrety i nie lubię słuchać czegoś co już wcześniej od Was słyszałem :).

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Obawiam się, że przez samą formułę tego typu spotkania (że jest to dyskusja online z pytaniami od publiczności) nie da się tego uniknąć.

      Co nie zmienia faktu, że może w przyszłości będziemy robić takie spotkania o bardziej sprecyzowanej tematyce, przez co będzie łatwiej wybrać, czy oglądasz, bo Cię interesuje, czy nie, bo już wszystko na ten temat wiesz. 😉

      • B. napisał(a):

        Powiem bardzo szczerze. że tylko Pan Krzysztof Lis tutaj jest najlepszy, bardzo ciekawie i zrozumiale mówi, każde jego zdanie jest na „wagę złota”. W zupełności wystarczy mi domowy survival – ale mówię to za siebie. Inni mogą mieć inne zdanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner