Wesprzyj naszą zbiórkę i zbuduj sobie ziemiankę

Uwaga, nasza zbiórka crowdfundingowa się już skończyła. Więcej informacji, podsumowanie zbiórki i nasze dalsze plany znajdziesz tutaj.

Miesiąc temu zorganizowaliśmy na YouTube hangout, na którym rozmawialiśmy o ziemiankach — ziemnych piwniczkach na żywność. To jeden z naszych ulubionych przykładów na praktyczne wdrożenie filozofii nowoczesnego survivalu. Bo ta ziemianka podnosi nam jakość życia na co dzień (pozwala przechowywać duże ilości żywności niskim kosztem), a w sytuacji awaryjnej można jej użyć jako schronu — i ukryć się tam przed skutkami wichury, czy promieniowaniem jonizującym.

Okazało się, że masa osób chce się dowiedzieć, jak taką ziemiankę zbudować. I gdzieniegdzie pojawiały się głosy, że powinniśmy zorganizować fachowców, którzy powiedzą, jak taki obiekt wznieść. Dlatego zdecydowaliśmy się w końcu na zrealizowanie projektu, o którym myśleliśmy od jakiegoś czasu.

Uruchamiamy zbiórkę społecznościową na przygotowanie profesjonalnej dokumentacji projektowej, na podstawie której każdy z Was będzie w stanie sobie taką ziemiankę wznieść we własnym ogrodzie!

Podstawowym elementem tej dokumentacji będzie projekt budowlany, opracowany przez zespół fachowców pod kierunkiem Agnieszki Puchyr, autorki bloga o architekturze Pani Dyrektor. Będzie on zgodny w formie i zakresie z tym, co kupuje się jako gotowy projekt budowlany przy wznoszeniu domu jednorodzinnego i będzie stanowić podstawę dokumentacji przy uzyskiwaniu pozwolenia na budowę. Dokumentacja ta będzie dostępna w wersji papierowej, wraz ze wszystkimi niezbędnymi podpisami i pieczątkami.

Dla osób, które nie planują uzyskiwać pozwolenia na budowę (bo np. ich starostwo dopuszcza wzniesienie ziemianki w procedurze uproszczonej, tj. przy zgłoszeniu zamiaru budowy), dostępna będzie uproszczona wersja dokumentacji. Identyczna w treści, ale w formie elektronicznej, no i bez podpisów i pieczątek.

To jest rdzeń tego, co chcemy stworzyć dzięki pieniądzom uzyskanym ze zbiórki.

Kolejne nasze działania to wzniesienie w praktyce ziemianki według tego projektu, co pozwoli na opracowanie dokumentacji fotograficznej i materiału wideo, dokumentującego każdy istotny etap budowy. To znacznie ułatwi każdemu z Was wykonanie ziemianki we własnym zakresie.

Ziemiankę nie tylko zbudujemy, ale planujemy także wyposażyć w cały sprzęt i zapasy niezbędny do podtrzymania życia przez co najmniej kilka-kilkanaście tygodni. Mam tu na myśli m.in. wentylację wraz z filtrami, zasilanie, toaletę, źródło ciepła do przygotowywania posiłków, oraz oczywiście zapas żywności i wody.

Chcemy też stworzyć książkę, zawierającą dodatkowe informacje na temat tego, jak przygotować i wykorzystać taką ziemiankę-schron, a więc m.in.:

  • jak przechowywać żywność w ziemiance, np. w jakich warunkach temperatury i wilgotności najlepiej przechowywać różne warzywa i owoce,
  • jak zbudować autonomiczną instalację elektryczną, tj. jakie źródło energii i akumulatory użyć, by wystarczyły do zasilenia wszystkich elektrycznych urządzeń w ziemiance-schronie,
  • jak urządzić toaletę,
  • jaki zapas żywności umieścić w ziemiance pod kątem przetrwania w niej trudnych czasów,
  • ile wody trzymać w ziemiance i w jaki sposób ją przechowywać,
  • jak przygotowywać posiłki, m.in. na czym je ugotować, by było to najbardziej efektywne i bezpieczne.

Zamierzamy też zorganizować całodniowe, stacjonarne szkolenie z nowoczesnego, domowego survivalu. W jego ramach opowiemy o przygotowywaniu domu i rodziny na trudne czasy — pod kątem bezpieczeństwa finansowego, żywnościowego, energetycznego, ale także procedur, które warto wdrożyć i stosować. Szkolenie będzie dostępne dla osób wspierających — będzie można wziąć w nim udział na miejscu, albo obserwować jego przebieg na żywo przez internet (także i zadawać pytania).

W ramach zbiórki zorganizujemy też 4 bezpłatne webinary (w formule podobnej, jak poprzednie Hangouty), w ramach których przyjrzymy się bardziej szczegółowo różnym zagadnieniom dotyczącym budowy i eksploatacji ziemianek. Uczestnictwo w nich będzie bezpłatne, ale z ograniczoną możliwością zadawania pytań na żywo — będą mogli to robić tylko ci z Was, którzy wesprą zbiórkę. 🙂

Uruchomiliśmy też specjalny dział forum dyskusyjnego w serwisie DrewnoZamiastBenzyny.pl, na którym będziemy rozmawiać o ziemiankach i odpowiadać na Wasze pytania. Forum dostępne będzie bezpłatnie, a osoby wspierające projekt dostaną status użytkowników premium, co pozwoli im na szybsze uzyskiwanie odpowiedzi od nas.

Po zebraniu odpowiedniej kwoty pieniędzy chcemy udostępnić najważniejszą część dokumentacji projektowej w formule Open Source, czyli bezpłatnie do wykorzystywania i dalszej modyfikacji.

A jeśli osiągniemy ostatni próg finansowania, zamkniemy Krzyśka na 2 tygodnie w środku ziemianki, żeby sprawdził, czy rzeczywiście została poprawnie zaprojektowana i urządzona. Pozwolimy mu tylko na korzystanie z internetu, żeby mógł podsyłać codzienne raporty o tym, jak mu się tam mieszka. 😉

Zbiórkę organizujemy przy współpracy z Fundacją Mieszadło, która ma na swoim koncie szereg ciekawych projektów w zakresie działań typu „zrób to sam”.

Więcej informacji na temat zbiórki znajdziesz na stronie, na której ją prowadzimy. Prosimy o wsparcie i podsyłanie informacji o niej znajomym. Zachęcamy też do śledzenia strony wydarzenia na Facebooku. 🙂

A jeśli macie jakiekolwiek pytania, możecie je śmiało zadawać w komentarzach. 🙂

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

56 komentarzy

  1. Fomalhaut napisał(a):

    Bardzo wartościowa inicjatywa. Proponuję zapoznać się z artykułem ze strony „noweklimaty” i dyskusją pod nim. Oto link: http://www.noweklimaty.com/polski-projekt-schronu-przeciwatomowego/. Dotyczy co prawda tematu „schronu” jako takiego ,a nie ściśle ziemianki ,ale informacje tam zawarte mogą być pomocne. Pozwoliłem sobie na parę komentarzy pod artykułem. Co do ziemianki służę swoim doświadczeniem w zakresie elektromechaniki i systemów bezpieczeństwa elektronicznego. Przy okazji mam pytanie – jaka miała by być kwota wpłat na wsparcie tej inicjatywy ? pozdrawiam.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Nie do końca rozumiem pytania o kwotę wpłat — prosimy o wpłaty co łaska, ale im więcej ktoś się dołoży, tym więcej w zamian od nas dostanie. 🙂

      Natomiast jeśli pytasz o to, jakie są nasze cele, jeśli chodzi o kwotę do zebrania, to wyznaczyliśmy kilka pułapów, przy których będziemy realizować kolejne etapy prac i kolejne zestawy nagród dla wspierających. Jest to ładnie rozpisane na stronie zbiórki, już tego nie chcieliśmy tu powtarzać.

  2. Luk napisał(a):

    Super sprawa z tą ziemianką i schronem. Ogólnie bardzo ciekawy blog, cieszę się że tu trafiłem 🙂

  3. tomek21 napisał(a):

    powiem uczciwie kilka postów w ostatnim czasie było takich sobie ale ten a zwłaszcza to co za nim idzie, jest pierwsza klasa. Popieram temat w 100% i mam nadzieje, źe będzie sukces

  4. Piotr napisał(a):

    Mam trzy sugestie:
    1) Wiem że wszystko „wyjdzie w praniu” ale jakie macie założenia budżetowe? Oczywiście chodzi o sam koszt budowy w stanie surowym (czyli bez kosztów formalnych w urzędach, kosztów planów, kosztów zgromadzonego jedzenia i materiałów eksploatacyjnych itp. tylko sam koszt budowy ziemianki + koszt wyposażenia).
    2) Jeśli ma być prawdziwy test, to zamiast korzystania z internetu do raportów „na żywo” (które mimo wszystką są jakąś formą kontaktu ze światem zewnętrznym) proponuję stary dobry dziennik pokładowy, czyli zeszyt, ołówek i pisanie pamiętnika – to ma może mniejszą wartość „medialną” ale jest tym, co autentycznie można robić w sytuacji awaryjnej (internetu może nie być). Ewentualnie jakieś walkie-talkie czy CB-radio, żeby po prostu nie kusiło w stylu „tylko sobie pocztę sprawdzę”.
    3) Warto byłoby aby podczas testu były w ziemiance co najmniej dwie osoby (ochotników z pewnością nie zabraknie :D) i to z różnych powodów:
    3a) Gdy człowiek jest sam, to jest „wolny”, robi co chce, nie musi iść na kompromisy, nie musi negocjować, niczego się nie wstydzi itd.
    3b) Kilka osób przebywających przez długi czas w małym pomieszczeniu prędzej czy później doprowadza do spięć i konfliktów (Rosjanie w pionierskich czasach podbijania kosmosu mieli nawet sytuację, gdzie musieli przerwać misję, bo po kilku dniach pobytu w kosmosie jeden kosmonauta próbował zabić drugiego – od tamtej pory wszystkie załogi kosmiczne są najpierw testowane „w symulatorze” na ziemi pod kątem zgodności charakterów).
    3c) Jest żywy obserwator naszych zachowań, który jest w stanie bardziej obiektywnie ocenić nasz stan psychiczny niż my sami (nawet jeśli „ześwirujemy” to nam nasze zachowanie wydaje się „normalne”, dopiero z zewnętrznej perspektywy możemy uzyskać bardziej wiarygodny obraz – na przykład po dłuższym czasie albo właśnie dostając informację zwrotną od innych)
    3d) Bliskość „fizjologiczna” – na przykład świadomość oddychania wspólnym powietrzem, w którym są „bąki” innych osób albo akcje typu: mam niestrawność i oddaję „głośną” i śmierdzącą kupę a inna osoba to czuje i słucha (zwłaszcza kobiety mają takie opory, mam koleżankę, która przez prawie rok czekała rano ze zrobieniem kupy do momentu aż mąż pójdzie do pracy, bo gdyby coś usłyszał albo wszedł do łazienki i coś poczuł, to wg niej straciłaby w jego oczach na atrakcyjności – ludzie mają takie problemy :D)

    Po prostu w realnej sytuacji będziemy w ziemiance z rodziną a więc kontekst współlokatora jest istotny (pewnie Krzyśkowi nie uda się namówić do eksperymentu żony i potomstwa – szkoda, bo to byłby niezły test).

    Ogólnie pomysł świetny! Popieram!

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      1) Na razie nie ma jeszcze projektu ziemianki, więc dokładnie nie wiadomo, jaki wyjdzie koszt. Będziemy celować w kwotę rzędu 20-40 000 zł.

      2) – 3d) — wszystko prawda. Optymalnie byłoby przetestować ziemiankę pod kątem przebywania w niej 4 osób, ale to jest w mojej sytuacji nierealne. Chyba, że z przyjaciółmi i znajomymi, ale to nie pozwoli mi zasymulować realnych warunków przebywania w schronie z rodziną.

      Natomiast na tyle, na ile będzie to możliwe, będę się starać symulować „obecność” dodatkowych osób, np. w zakresie wytwarzania ciepła i wilgoci, by sprawdzić, czy w ziemiance nie będzie zbyt gorąco, albo zbyt wilgotno.

      Mnie by też nie przeszkadzało odcięcie się na 2 tygodnie od całego świata, ale wtedy „dziennik z ziemianki” byłby dużo mniej ciekawy, poza tym nie bardzo chyba jestem w stanie na tak długi czas odizolować się od pracy. No i wreszcie to nie ma być test mojej odporności psychicznej na izolację, tylko wyposażenia i urządzenia ziemianki — czy jest funkcjonalne, czy wszystko działa, czy założenia się sprawdzają.

      Natomiast kwestie fizjologiczne, o których wspominasz, będziemy starać się ogarnąć poprzez wyodrębnienie osobnego pomieszczenia na toaletę-łazienkę, z którego będzie odbierane powietrze wentylacyjne. To powinno sprowadzić sytuację w ziemiance do ciasnej kawalerki bez okien. 😉

      • Piotr napisał(a):

        Zapytałem o budżet, bo to w polskich realiach podstawowy wyznacznik przydatności projektu, do 50tys PLN to jest w zasięgu wielu osób, ale na „bunkier” za 500 tys PLN i więcej mogą sobie pozwolić tylko nieliczni.

        Co do ” to nie ma być test mojej odporności psychicznej na izolację, tylko wyposażenia i urządzenia ziemianki” – moim zdaniem jedno z drugim się wiąże, skoro w razie czego masz tam wytrzymać powiedzmy dwa tygodnie czy miesiąc, to potrzebujesz tam wytrzymać zarówno fizycznie jak i psychicznie 😉
        Sam nigdy w takim bunkrze/ziemiance nie siedziałem kilku tygodni, ale mam kolegę, który spędził rok na stacji polarnej na Antarktydzie – mówił, że ciało to pikuś, bez „detali dla ducha” typu książki, telefony/e-maile do rodziny i znajomych, grania w szachy, pisanie pamiętników, zabawy w krótkofalarstwo, modelarstwo itp., byłoby ciężko (zwłaszcza podczas zimy polarnej, gdzie w zasadzie na zewnątrz się nie wychodzi za wyjątkiem napraw sprzętu, a w cyklu 24-godzinnym jest roboty badawczej na godzinę a reszta to „nuda i dłużyzna jak w polskim filmie”), a przecież było kilkanaście osób na stacji do rozmowy i znacznie większy komfort (profesjonalne wyposażenie, sporo miejsca, sprzęt do ćwiczeń fizycznych, normalne jedzenie i woda, komfortowa temperatura, świeże powietrze itp.).
        Zdarzyło mi się spędzić tydzień samotnie w domu (mieszkanie w bloku, symulacja „blackoutu”) to sam sobie sztuczne zajęcia wymyślałem – zwyczajne siedzenie/leżenie i gapienie się w sufit (oszczędzanie kalorii :D) przez wiele godzin kilka dni z rzędu było najtrudniejsze 😉

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          No tak, ale o teście odporności psychicznej to już tu wiele napisaliśmy. Jeśli oszaleję po tych 14 dniach, to nie będzie to świadczyć o tym, że ziemianka jest źle zaprojektowana. 🙂

          Na pewno będziemy starać się opracować w ramach projektu także listę takich „zabawek” do zabrania do schronu. Ćwiczenia gimnastyczne do wykonywania (można drążek zamontować). Książki do czytania. Karty. Gry planszowe. Zeszyty do pisania. Kredki do rysowania. Może warto byłoby w ziemiance przewidzieć jakiś laptop, do trzymania ważnych danych, ale też do jakiejś bardziej ambitnej rozrywki (gry, filmy).

          • Piotr napisał(a):

            Moim zdaniem nie do końca 😉 Jeśli „oszalejesz po 14 dniach”, to może oznaczać, że ziemianka jest na przykład za mała (albo ma złe proporcje, wąski a długi korytarz odbieramy inaczej niż „kwadrat” mimo że powierzchnia ta sama) albo na przykład jest za mało światła (i dopadła Cię tzw. „jesienna depresja”), albo dopadła Cię deprywacja sensoryczna, zbyt mała różnorodność bodźców dla zmysłów, na przykład totalny brak dźwięków za wyjątkiem monotonnej pracy filtra + słabe (oszczędne) światło i „jazda” gotowa – przykład jak działa „biały szum” wzrokowo/słuchowy masz tu https://www.youtube.com/watch?v=M1rKA_EjTVY od 1:23 – u mnie działa już po 20-30 minutach :D) itd.
            Jak najbardziej konstrukcja ziemianki wpływa na psychę i pewne rzeczy warto byłoby przetestować jeszcze przed jej zaprojektowaniem/zbudowaniem, chociażby zamykając się w pokoju o podobnych rozmiarach na kilka dni (trzeba by było się jako odizolować od współmieszkańców i generowanych przez nich dźwięków – na to nie mam pomysłu :D).

          • Krzysztof Lis napisał(a):

            To prawda.

            Oświetlenie chcemy zaprojektować bardzo hojnie, żeby światła było dużo. Planowaliśmy też jakieś radio do słuchania tego, co dzieje się na zewnątrz — poszukamy takiego, na którym będzie można odtworzyć jakieś MP3 czy coś w ten deseń.

            Największym problemem będzie po prostu kwestia wyniku zderzenia tego, co fajnie byłoby zrobić (choćby zrobić dłuższe pomieszczenie, a nie na planie zbliżonym do kwadratu) z tym, na co będzie nas i przeciętnego inwestora stać (tu kwadrat wygrywa pod kątem optymalizacji kosztów). 🙁

          • Piotr napisał(a):

            Jasne, kwadrat w podstawie wychodzi najtaniej bo ma najmniejszy obwód (a więc budowla ma mniej „ściany bocznej”) ale znów nie jest to aż tak duża różnica, kwadrat 5x5m ma 20m ściany bocznej a kwadrat 3×8,3 (przykładowo podaję) ma 22,6m obwodu, co daje też dodatkowe plusy, bo jest więcej miejsca na półki/szafki „przy ścianie” oraz sklepienie musi połączyć ściany odległe od siebie tylko o 3m (nie musi więc być tak mocne i solidne jak przy ścianach w odległości 5m), łatwiej jest w razie czego tymczasowo podzielić pomieszczenie na dwie części kotarą (jeśli rodzina będzie chciała pospać w ciemności, a Ty będziesz miał coś do zrobienia przy świetle) itp. a podłogi i sufitu (jak i objętość pomieszczenia) tyle samo.
            Mieszkałem dwa lata w kwadratowej kawalerce i to było najmniej „pakowne” mieszkanie jakie miałem (mimo całkiem sporego metrażu), ściany mało, a przecież szafek, regałów czy półek na środku pokoju postawić nie mogłem 😀 Ja bym chyba nie zakładał, że kwadrat jest najbardziej optymalny pod względem kosztów (wytrzymałość stropu musi być większa niż przy prostokącie) jak i najlepiej ustawny (dodatkowe 2,6m ściany to jednak jeden całkiem spory regał więcej) a psychologicznie, stojąc na środku, co ponad 4m przed oczami to nie 2,5m (oczywiście nie można przegiąć w drugą stronę i zrobić zbyt wąskiego bo będzie trudno się poruszać czy coś zrobić).

            No i tak odnośnie obrazka/modelu na filmiku z YT (wariant „wejście od góry”) – wejście po drabince chyba też nie jest optymalne, starsza osoba (albo jakaś mająca urazy, na przykład złamaną/zwichniętą nogę czy rękę) będzie miała problemy z wejściem lub wyjściem, w razie czego nawet chorego na noszach będzie trudno wynieść.

            Oczywiście rzucam tylko swoje przemyślenia i wątpliwości, bo fachowcem od schronów czy ziemianek nie jestem.

  5. Piotr napisał(a):

    Cześć!
    Od jakiegoś czasu śledzę Waszego bloga i zainteresował mnie między innymi temat ziemianki jako schronu. Przyszło mi do głowy coś takiego: czy ziemianka nie może być wyposażona w pompę głębinową do otrzymywania bieżącej wody? Rozumiem oczywiście większe potrzeby prądowe, ale czy to nie jest warte zastanowienia?
    Pozdrawiam
    Piotr

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Nic nie stoi na przeszkodzie. 🙂

      • Piotr napisał(a):

        Tylko jak by to wyglądało pod względem zapotrzebowania na prąd?

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Taka pompa będzie miała tylko chwilowe zapotrzebowanie (bo przecież nie będzie włączona non-stop). Wystarczy uruchomić ją na kilka minut. Oznacza to więc nieznacznie większe akumulatory, nieznacznie większe baterie słoneczne i tylko odpowiednio mocny inwerter (bo całą resztę wyposażenia można ograć prądem stałym).

  6. maxtorq napisał(a):

    Po ile zrzuta 😀 ?

    • Piotr napisał(a):

      Wszystko jest w linku pod filmem.
      Mnie bardziej interesują założenia projektu i szacunkowy koszt budowy (nie samego projektu).

  7. GNOM napisał(a):

    Założenie jak najbardziej fajne. Projekt budowy porządnej, profesjonalnie zaprojektowanej ziemianki jak najbardziej popieram. Może dzięki temu wróci „moda” na ich budowanie, nie ma bowiem nic lepszego do przechowywania płodów rolnych i zapasów na zimę.
    Jako schronienie krótkotrwałe przed kataklizmami (trąba powietrzna, huragan czy wichura zrywająca dachy- to jak najbardziej da radę i jestem za tym.

    Ale 25m2 ….. jako schron na dwa tygodnie dla rodziny………, przepraszam czy rozmawiam z wariatem? 🙂

    Już słyszę słowa oburzenia, ale…. 5 m długości i 5 m szerokości, po odjęciu regałów z zapasem żywności o szerokości 50 cm tylko na dwóch ścianach zostaje tylko 20 m2 na resztę sprzętu czyli 5 m na 4 m.
    W tamtym roku moja córka bardzo poważnie zachorowała i musiała być przez trzy tygodnie odseparowana od reszty ludzkości. Trzy tygodnie samemu (bez żony) w izolowanym, odkażonym z bakterii domu z dzieckiem w wieku przedszkolnym bez możliwości wyjścia – KOSZMAR 🙂 i to pomimo mojego przygotowania na takie sytuacje oraz pomimo 100 m2 do dyspozycji. Do tego puzzle, gry planszowe, warcaby, bierki, książki z bajkami (duuużo książek), w odwodzie telewizor i komputer. Jedzenie urozmaicone i ciepłe na każde życzenie.
    A teraz to pomnóż przez dwa (drugie dziecko i żona)- na 20 metrach, bez większego zabezpieczenia rozrywkowego i jedzenia, bez kąpieli. Ok jedzenie w słoikach na półkach jest, można to nawet podgrzać, ale już po dwóch dniach Twoja kobieta zabije Cię wzrokiem, a dzieci doprowadzą do furii.

    Ziemianka jest fajna i tania w budowie, jednak to tylko ziemianka dobra na kilkugodzinne przeczekanie wichury nie na mieszkanie. Na mieszkanie długoterminowe niestety wymagany jest schron, lub piwnica pod domem przystosowana do długotrwałego przebywania. Koniec kropka.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Powiem tak: jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Czy w tym przypadku — to się korzysta z tego, co się ma. Na co nas stać.

      Schron za 1 000 000 zł jest poza zasięgiem ok. 100% czytelników naszego bloga. A jak ktoś ma pieniądze na taki schron, to sobie go kupi na rynku (zaczynają się pojawiać projekty), sprowadzi z USA, czy zbuduje dom z olbrzymią, wzmocnioną i odpowiednio wyposażoną piwnicą.

      My celujemy w statystyczną polską rodzinę mieszkającą w domu jednorodzinnym, która (niemałym niestety wysiłkiem finansowym) powinna być w stanie zbudować taką ziemiankę. Bo lepiej taka, jak żadna.

      • GNOM napisał(a):

        Nie potrzeba 1 miliona aby być posiadaczem „schronu”.
        1 możliwość – dla młodych prepersów którzy chcą budować nowy dom – projekt Wigwam lub Namiocik z http://www.studioatrium.pl . Widziałem pierwszy z tych projektów na „żywo”, wkomponowany w teren i obsadzony odpowiednią roślinnością jest prawie nie widoczny.
        2 możliwość – dla każdego- budując nowy dom uwzględniamy w nim piwnice, owszem wydamy więcej na budowę, ale mamy piwnicę którą od razu w fazie projektu przygotowujemy na potrzeby schronu. I tak wyjdzie taniej niż budować coś nowego gdzieś indziej.
        3 możliwość- dla mieszkańców bloków i domków jednorodzinnych(na 6 arach działki) bez piwnic- zakup nieużytku poza miastem (tańsze grunty) i budowa od podstaw „budynku gospodarczego” z piwnicą przystosowanego na trudne czasy.

        Koszty budowy- ja osobiście wybrałem wariant trzeci. Koszty budowy zminimalizowałem odkupując oraz zbierając (można by rzec żebrząc 🙂 materiały na budowach które były już na ukończeniu. Tu kilka bloczków betonowych, tu parę pustaków, a tam zaś deski lub styropian. Jedyne większe pieniądze jakie wydałem to był zakup betonu na wylanie „nieistniejących piwnic” w formie „białej wanny”. Jednak i one zostały prze zemnie ocieplone. A na nich stanęły dwa budynki gospodarcze po 25 metrów każdy zagłębione w gruncie- zgodnie z przepisami. Po roku legalnie wystąpiłem o zmianę warunków przeznaczenia i po uzyskaniu wszelkich zgód i pozwoleń oba budynki zostały połączone w piękny 100 metrowy budynek mieszkalny 🙂 można bez miliona? Jasne że można 🙂
        Fakt że było to prawie 20 lat wstecz, były to jednak inne czasy (dla takich jak my fajniejsze) i wiele rzeczy załatwiało się za litr bądź dwa bimbru. Ale dzięki temu dziś mam miejsce w które mogę zabrać rodzinę w razie jakiejś zadymy i spokojnie tam przeczekać do lepszych czasów.
        Budowa ziemianki jest oki (sam mam taką), ale dwóch tygodni z rodzina wolał bym w niej nie spędzać.

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          1. Nie rozumiem, jak chcesz użyć taki dom w charakterze schronu. Przysypać go ziemią?

          2 i 3. Możliwość dla każdego, kto ma odpowiednią działkę (nie ma płytko wód gruntowych), ma odpowiedni plan zagospodarowania przestrzennego, no i odpowiedni budżet w momencie budowy. I w ogóle buduje dom. Ziemianka wolnostojąca może być przysypana ziemią (a więc wkopana bardzo płytko), no i można ją wykonać w dowolnym momencie.

          Oczywiście też wolałbym nie spędzać 2 tygodni z rodziną w ziemiance, tylko w porządnym, dużym schronie. Obawiam się jednak, że większość z Czytelników może nie mieć takiego wyboru. Wolę ukrywać się przez 2 tygodnie przed promieniowaniem w ziemiance, niż w bloku. 🙂

  8. Fomalhaut napisał(a):

    Dziękuje za odpowiedzi.. ale nasuwa się oczywiste pytanie – co jeśli zebrana kwota nie osiągnie nawet pierwszego zakładanego progu ? Jeśli ziemianka nie powstanie ? (fizycznie). Po wtóre rozumiem powody przewidywanego testu ziemianki – owe dwa tygodnie w izolacji, jednak pozwolę sobie na kilka uwag. (wiem ,że wybiegam w przyszłość ale co tam..) Myślę że JAKIKOLWIEK wynik takiego eksperymentu nie dawał by żadnej prawdziwej odpowiedzi poza taką – Czy pan Krzysztof da radę wysiedzieć tam 2 tygodnie (na necie..). Przecież ziemianka Krzysztofa nie jest tą ziemianką którą zbuduje typowy Kowalski. Dalej ten Kowalski nie jest panem Krzysztofem i wynik Krzysztofa nie ma nic wspólnego z wynikiem Kowalskiego. Nie wiadomo kto i co wybuduje nawet jak dostanie łapatologiczną instrukcję z NASA . Nie wiadomo ile zużywa on energii i jest to zależne od jego sposobu życia w ziemiance. Nawet gdyby to podlegało pewnym ustaleniom to ilość różnych zmiennych (niewiadomych) jest naprawdę spora. Uważam ,że choć sama inicjatywa jest bardzo fajna to Wasze założenia są zbyt ,że tak powiem – pełne poświęcenia. Może warto jeszcze raz przemyśleć pewne założenia prowadzenia tej sprawy. Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    • Piotr napisał(a):

      Nie istnieje projekt, który zaspokoi wszystkie potrzeby każdego bez wyjątku Pana Kowalskiego pod każdym względem. To nie jest projekt typu MdM (Mieszkania dla Młodych) tylko dla tych, którzy wiedzą czego konkretnie potrzebują i na co ich stać (finansowo, fizycznie i mentalnie). JAKIKOLWIEK wynik takiego eksperymentu pokaże podstawowe plusy i minusy zarówno projektu (jak i samego Krzysztofa :D), przeciętny Kowalski może albo to bezpośrednio powielić (ze świadomością tych plusów i minusów) albo nauczony czyimś doświadczeniem zbudować ziemiankę zmodernizowaną pod jego potrzeby/możliwości (albo nie zbudować jej wcale :D).
      Każdy eksperyment daje prawdziwą odpowiedź (nie da się oszukać praw fizyki i psychiki) tylko czasem daje odpowiedź dla innych założeń niż się planowało (nie ma nieudanych eksperymentów, czasem tylko eksperyment daje inny wynik niż oczekujemy :D).
      Przemyśleć założenia zawsze warto, jeśli jakieś masz, pisz śmiało 😉

      • Fomalhaut napisał(a):

        Dziękuje za odpowiedzi. Nie chcę wchodzić w przydługie polemiki na temat co by było gdyby było i czy warto jeśli nie warto. Było było by to stratą czasu w tym momencie więc stratą dla projektu. Postaram się więc pisać w miarę konkretnie. I tak gdzie umieszczać swoje „merytoryczne” uwagi co do konkretnych technicznych rozważań ? czy po prostu tu na forum ? Czy powstanie jakiś bardziej merytoryczny temat – grupa tematów np:

        1) zagadnienia prawno budowlane
        2) zagadnienia energetyczno elektryczne
        3) Żywności i woda
        4) Oczyszczanie (wentylacja i kanalizacja)
        5) Łączność. informacja i monitoring
        6) Bezpieczeństwo – maskowanie i obrona
        7) Ewakuacja i eksploracja.
        8) psychologia, samokontrola i relacje.

        To tylko propozycje uporządkowania tematycznego dyskusji – do przemyślenia.
        Pozdrawiam

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Wolałbym jednak na forum. Na razie założyłem tam 3 działy tematyczne, które powinny objąć wszystkie wymienione przez Ciebie zagadnienia.

          W razie potrzeby, będziemy je dzielić na węższe.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Progi ustaliliśmy tak, by już osiągnięcie pierwszego gwarantowało wykonanie istotnej części tego, co chcemy osiągnąć — czyli oficjalnego projektu. W tym progu mieszczą się koszty przygotowania projektu, ekspertyz (np. obliczeń konstrukcyjnych) oraz przygotowania papierowych egzemplarzy projektu dla osób, które będą na odpowiednim poziomie wsparcia.

      Kolejne prace (np. szkolenie, czy sama budowa ziemianki i wykonywana w czasie budowy dokumentacja foto i wideo) będą zależeć już od tego, ile pieniędzy zbierzemy.

      Jeśli zaś chodzi o test, to tu też musimy iść na pewne kompromisy.

      Dokumentacja ma pokazać krok po kroku i dokładnie, jak taką ziemiankę zbudować. Jakie ma mieć ściany, jaki strop, jak zorganizować łóżka, toaletę. Jaka ma być wentylacja. Jaki zapas wody, żywności, paliwa do kuchenki.

      Nie jestem w stanie zorganizować testu przebywania w tej ziemiance dla 4 osób z mojej rodziny na 2 tygodnie. Muszę więc radzić sobie sam.

      To oczywiste, że wynik testu sprawdzającego np. czy po 10 dniach jedzenia produktów z listy podanej w książce nabawię się niestrawności jest bezużyteczny dla innych. Ale już sprawdzenie, czy realnie da się przeżyć w oparciu o zebrany zapas wody, o zapas trocin do toalety, czy wentylacja działa poprawnie, czy nie brakuje prądu do oświetlenia, itd., jest jak najbardziej możliwe. I to właśnie chcemy sprawdzić.

      Jasne, że jak ktoś będzie wprowadzać modyfikacje do naszego projektu, to siłą rzeczy wynik naszego testu będzie mało miarodajny. No ale inaczej się tego nie da rozwiązać.

      A jeśli chodzi o przemyślenie założeń — myślimy nad nimi od bardzo dawna i projekt jest właśnie efektem tych przemyśleń. Jeśli jednak masz jakieś konkretne uwagi czy wnioski racjonalizatorskie, to pisz je koniecznie, bo może będziemy w stanie uwzględnić je na kolejnych etapach projektu.

  9. habanero napisał(a):

    Witam.
    Zainteresowałem się pomysłem, a w związku z tym że jestem budowlańcem, to mogę trochę pomóc w następujących sprawach:
    – koszty przedsięwzięcia (szczegółowy kosztorys, z uwzględnieniem teoretycznego czasu poszczególnych prac),
    – technologie wykonania, materiały, izolacje itp.,
    – zależnie od lokalizacji i terminów, również fizyczne wykonanie prac,
    – chciałbym też być głosem krytycznym, bo widzę kilka elementów w tym zakresie już w samych założeniach.
    Proszę o informację o zapotrzebowaniu na powyższe.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Każda pomoc jest mile widziana, także w zakresie krytykowania założeń 🙂 . Dane kontaktowe do nas są gdzieś tutaj.

  10. soli1 napisał(a):

    Takie tam przemyślenia:
    1. Wsparli projekt – czy publikacja listy chętnych nie powinna być bardziej dyskretna?
    2. Ramy czasowe – określmy czas akcji, np. zbiórka kasy do końca sierpnia, wrzesień i październik budowa, listopad testy. (a może gdzieś to jest?)
    3. Co w przypadku nieosiągnięcia celu? Jakieś założenia?
    4. Reklama dźwignią handlu – może zainteresować sprawą lokalne media, gazetę itp. – większa szansa na pozyskanie chętnych.
    5. Technikalia – w projekcie ująłbym możliwość łączenia ziemianki w bloki – chętni mogliby wówczas wybudować np. 2-3szt. z gotowym układem możliwej aranżacji instalacji, rozlokowania zapasów itp.

    Bardzo fajny pomysł! Popieram.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      1. Nie ma konieczności podawania nazwiska (wypełnienie tego pola przy wpłacie nie jest wymagane), a tak naprawdę, to nawet rzeczywistego imienia. Byle adres e-mail się zgadzał, żeby było wiadomo, komu przekazać nagrodę. Natomiast pełna lista wpłacających musi być dostępna, bo to jest standard w zbiórkach crowdfundingowych. Jeśli ktoś się rozpędził i podał nazwisko i chce, by je usunąć, niech się odezwie mailowo. 😉

      2. Zbiórkę planujemy zakończyć do 24.06. Chcemy ziemiankę zbudować w tym sezonie (przed zimą), czyli do końca roku powinno być wszystko gotowe w pierwszej, być może mocno roboczej, wersji.

      3. To już opisałem w tym komentarzu, ale jeśli potrzebujesz dodatkowych wyjaśnień, daj znać. 🙂

      4. Mamy takie plany. Jeśli jesteś w stanie pomóc w tym zakresie, odezwij się proszę mailowo.

      5. To cenny pomysł. Zastanowimy się nad tym. Ale prościej byłoby po prostu zaprojektować odpowiednio większą ziemiankę (np. dłuższą). 🙂

  11. tomek21 napisał(a):

    kilka pytań jeszcze mi się nasuma 1.gdzie fizycznie znajdzie sie ziemianka? 2.Czy ew. Forumowicze będą mieć do niej jakiś dostęp?(plany,film to jedo ale najlepiej było by osobiście zobaczyć)

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      1. Wszystko wskazuje na to, że na mojej działce.

      2. Z oczywistych względów — nie.

  12. powolniak napisał(a):

    Mała propozycja odnośnie wody pitnej i użytkowej studnia wbita pod schronem.. Studnia abisynka fi 40 za nią filtr piaskowy ->poma skrzydełkowa->3 filtry sznurkowe lub polipropylenowe ->filtr węglowy-> filtr ceramiczny. wbicie studni z pompą i filtrami powinno się zamknąć w ok 1500zł.
    Ja abisynkę mam pod garażem podłączoną do hydrofora oczywiście niefiltrowana bo to woda ogrodowa.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Dobry pomysł, jednak nie wszędzie się sprawdzi, bo taka pompa nadaje się tylko do czerpania wody z płytkich warstw (rzędu 6-8 metrów).

  13. tomek21 napisał(a):

    jeśli filtry to tylko osmoza

  14. tomek21 napisał(a):

    Pomysł bardzo mi się podoba jak już wspomniałem wcześniej i nie chciałem nic więcej dodawać , niemniej widzę , że zbiórka idzie tak sobie a i mnie nasuneło sie kilka wątpliwości które chciałbym przedstawić.
    -Mianowicie chodzi o progi 10 000-dokumentacja wydaje mi sie troche dużo ale nie mam pojęcia jaki to nakład pracy dodatkowo wydane zostanie pewnie kilka kompletnych planów więc nie mogę za wiele powiedzieć niemniej wrażenie mam ,że to drogo
    – za kolejne 20 tys. poza niby-szkoleniem razem 30 tys. zostanie wydana książka no tu już dla mnie robi się smiesznie, taniej można opracować i wydać doktorat
    – no i bum kolejne 20 tys. razem 50 tys za zrobienie zdjęc z budowy poważnie chcecie 20 tysięcy za zrobienie zdjęc na swojej działce????
    -60 tys. i kolejne 10 – to za co juz internauci zapłacili za kolejne pieniadze zostanie w jakiejś części udostepnione, czyli co za wrzucenie pliku na serwer 10 tys?
    no i na koniec 80 tys- kolejne 20tys- Jak rozumie pasjonat survivalu , który buduje schron/ziemiankę zaleca praktyczne sprawdzanie przygotowań spędzi 2 tygodnie w swojej wymażonej ziemiance za 20 tys zł.
    Nie wydaje się wam , że to trochę taki skok na kasę ?

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Możesz też na to popatrzeć inaczej. Przygotowujemy dokumentację, która zostanie wprowadzona do sprzedaży. Dziś można kupić projekt gotowy małej ziemianki już za nieco ponad 700 złotych. Większej – za 1 200 zł. W ramach naszej zbiórki już po przekroczeniu pierwszego progu, można otrzymać gotowy papierowy projekt ziemianki o powierzchni zabudowy 25 m2 za 800 zł. A projekt w formie elektronicznej (bez podpisu architekta) – za 100 zł. Do których to, po przekroczeniu kolejnych progów, dodawać będziemy kolejne elementy dokumentacji, których nie dostaniesz kupując projekt w innym miejscu.

      Uznaliśmy, że lepiej będzie dla wszystkich, jeśli zbierzemy pieniądze w tej formie, bo to pozwoli nam opracować dokumentację szybciej i lepiej, niż gdybyśmy najpierw przez kilka lat babrali się z budową ziemianki, finansując ją samodzielnie. Lepiej dla nas i dla Was, bo ziemianka powstanie wcześniej, a więc wcześniej dostępna będzie też i dokumentacja, którą Wy otrzymacie. I dołożymy do niej kilka dodatkowych elementów, które sprawią, że będzie jeszcze bardziej atrakcyjna (szkolenie, konsultacje online, forum dyskusyjne, webinary).

      Docelowo, jak już wszystko zostanie zbudowane, napisane i zmontowane, wystawimy całość dokumentacji na sprzedaż. Ale z oczywistych względów za komplet trzeba będzie zapłacić dużo więcej, niż te 800 złotych, które dają dziś wszystko, co oferujemy.

      Natomiast co do konkretnych progów to pierwszy próg ustaliliśmy w oparciu o realne koszty opracowania takiej dokumentacji. Składa się na to m.in. sam koszt stworzenia projektu architektoniczno-budowlanego, oraz inne niezbędne, związane z tym prace (geodezyjne, geotechniczne, obliczenia wytrzymałości konstrukcji, itd.). No i wydruk papierowych egzemplarzy projektów, które dostanie każda osoba, która wpłaci 800 zł (po 6 egzemplarzy po kilkadziesiąt stron każdy).

      To łatwo na własną rękę zweryfikować, dzwoniąc do pierwszego lepszego biura architektonicznego i pytając ile kosztuje stworzenie od podstaw projektu domu.

      W drugim progu mieści się koszt zrealizowania tego fizycznego szkolenia, oraz napisania tej książki. Jeśli chodzi o koszt szkolenia, to jest to zarówno koszt wyrażony w złotówkach (wynajem sali, rzutnika, catering, transmisja na żywo, wydruk materiałów)), jak i koszt czasu poświęconego na przygotowania.

      Tak samo książkę ktoś fizycznie musi napisać. Musi usiąść i wklepać do komputera kilkadziesiąt tysięcy znaków, rezygnując z innych aktywności, które mógłby zrobić w tym czasie. To też koszt.

      Po zebraniu pieniędzy w trzecim progu, my już fizycznie musimy wykonać tę ziemiankę i to pochłonie większą część budżetu zebranego tutaj. Bez jej wykonania, nie będzie czego fotografować i z czego nagrywać filmów. O koszcie zrobienia zdjęć i nagrania materiału wideo, ich selekcji, obróbki, amortyzacji sprzętu – już nawet nie wspominam.

      Czwarty próg to adaptacja dokumentacji do takiej formy, by możliwe było udostępnienie jej w formule open source.

      Piąty próg to po pierwsze wyekwipowanie ziemianki we wszystko to, co pozwoli na przeprowadzenie tego eksperymentu – zapas żywności, wody, kuchenkę, źródło energii, łącze do internetu, żeby możliwe było publikowanie w miarę na żywo (choćby raz dziennie) krótkiego materiału wideo. No ale to też koszt wzięcia bezpłatnego urlopu, by w tej ziemiance móc posiedzieć przez te dwa tygodnie.

      Progi rzecz jasna mają charakter orientacyjny, co wynika choćby z tego, że nie wiemy jeszcze dziś, ile dokładnie kosztować będzie budowa ziemianki i jej wyposażenie, ale też jak dużą salę trzeba będzie wynająć, ile papierowych egzemplarzy projektu będzie trzeba wydrukować, itd. Ryzyko, że coś nam się tu rozjedzie, bierzemy na siebie.

  15. Piotr napisał(a):

    Można przedstawiać wiele róznych perspektyw, ale jakby tego nie „zaczarować”, to pojawia się nieodparte wrażenie, że celem zbiórki nie jest powstanie projektu społeczniściowego, tylko powstanie Twojej ziemianki i Twojego „biznesu”, bo koniec końców (jeśli wszystkie progi zostałyby osiągnięte) największą korzyść odnosisz Ty a nie składkowicze:
    – masz gotowy projekt swojej ziemianki (inni musza zapłacić dodatkowo za adaptację, czyli wrysowanie jej w plan działki, adaptacja to kolejne 1000-2000PLN)
    – masz zbudowaną i wyposażoną ziemiankę za pieniądze składkowiczów
    – masz prawa majątkowe do projektu i sprzedajesz go dalej (czemu tylko Ty, skoro wszyscy solidarnie się na to zrzucą?)
    – masz sfinansowane powstanie książki, dodatkowej dokumentacji itp. którą później sprzedajesz tylko Ty
    – płatne działy na forum, odpłatne materiały video, szkolenia itd.

    Co innego zrzuta na projekt i potem jego uwolnienie (projekt społecznościowy), a co innego zrealizowanie Twoich planów w postaci sfinansowania CAŁOŚCI przedsięwzięcia pieniędzmi ze zbiórki dając w zamian innym pozorne korzyści. Projekt ziemianki to nie projekt domu, jest znacznie tańszy, a w dodatku stanowi ułamek kosztów całej budowy, sam koszt projektu to detal ale pod jego pretekstem chcesz sfinansować całą resztę. To tak jakbyś napisał, że projektujesz nowe nagłośnienie do samochodu dlatego robisz zrzutę na samochód, a zrzutkowicze dostaną „gratis” schemat instalacji nagłośnieniowej i szkolenie jak ją sobie założyć w aucie – ludzie się chętnie zrzucą na projekt instalacji, ale już niechętnie na Twój nowy samochód czy biznes związany z dalszą sprzedarzą schematów i innych materiałów szkoleniowych 😉 Moim zdaniem stawiasz sprawę trochę nie fair (nie pisząc o pewnych rzeczach wprost a na pytania odwracając kota ogonem i uwypuklając „korzyści” dla zrzutkowicza nie pisząc o uczciwie jak to wygląda) – uzyskasz kasę na projekt ziemianki, ale raczej na Twoim miejscu nie liczył bym na to, że ludzie sfinansują Ci jej budowę tylko po to, aby obejrzeć video jak Ci się w niej mieszka. Uczciwy tytuł tego wpisu powinien raczej brzmieć „Wesprzyj zbiórkę i zbuduj mi ziemiankę” 😉

    PS: Nie mam nic do Twoich biznesplanów, zdaję sobie sprawę, że Twój czas też kosztuje (i wcale nie uważam, że za drogo) ale co innego sam projekt jak to określiłeś „opensource” a co innego wszystkie pięć etapów, o ile do samego projektu byłem nastawiony entuzjastycznie, o tyle w przypadku całości przedsięwzięcia wątpliwości nasuwają się same (zupełnie nie rozumiem czemu budowy i wyposażenia Twojej ziemianki nie sfinansujesz Ty sam, tylko inni mieliby się na to zrzucić).

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Wydaje mi się, że nie do końca rozumiesz ideę crowdfundingu.

      Budowa ziemianki nie jest celem samym w sobie.

      Zbieramy pieniądze po to, by zaoferować osobom, które nas wesprą (i wszystkim innym w sumie też) dokumentację, która pozwoli taką ziemiankę zbudować.

      Jej część (projekt architektoniczno-budowlany i książkę o teorii) możemy wykonać bez zbudowania ziemianki. I jeśli zbierzemy odpowiednio 10 i 30 000 zł, to powstanie sam projekt i sama książka.

      Natomiast żeby można było zrobić zdjęcia i nagrania wideo każdego kolejnego etapu budowy, to ta budowa musi się fizycznie odbyć w ciągu kilku miesięcy. Bez tego nie ma rady. I dlatego na to potrzebujemy pieniędzy — których sami nie mamy i bez których ziemianka fizycznie w najbliższym czasie nie powstanie, co blokuje również powstanie tej części dokumentacji.

      Myślę, że ludzie sfinansują zbiórkę po to, by otrzymać od nas coś w zamian. To nie jest projekt charytatywny. Każdy z poziomów wsparcia od 30 zł w górę zobowiązuje nas do dostarczenia materiałów o wartości znacznie wyższej, niż wpłacona kwota.

      Jak pisałem wyżej — gotowy projekt ziemianki można kupić dziś od ręki już za 700 zł. Pomagając nam kwotą 800 złotych dostajesz taki sam projekt, plus masę dodatkowej dokumentacji (książka, dokumentacja foto- i wideo), plus szkolenie, plus konsultacje online w 4 oczy. Uważam, że jakby to wycenić według stawek rynkowych, to jest to warte co najmniej 2 000 złotych.

      Nasz projekt jest bardzo podobny w założeniach do innych projektów crowdfundingowych na polskim rynku:
      * Cohabitat Make,
      * reaktywacja Secret Service,
      * Dekompresja,
      * Akademia Bosej Stopy,
      * iGranie z Gruzem.

      W żadnym z tych projektów wspierający nie otrzymywali “udziału w zyskach”, czy “udziału w prawach majątkowych do projektu”.

      • Piotr napisał(a):

        Akurat w przypadku projektu Dekompresja się dorzuciłem. Nie dość że autorzy projektu włożyli z własnej kieszeni około połowy wkładu, to jeszcze dostaję gotowy produkt a nie tylko dokumentację do niego.
        Ideę crowdfundingu rozumiem doskonale (wiele projektów zasiliłem, z czterech mam nawet dywidendy, skromne bo skromne, ale jednak, a za WSZYSTKICH mam gotowy finalny produkt a nie tylko specyfikację do niego), po prostu uważam, że w Waszym przypadku to nie crowdfunding, bo większość kasy pójdzie na zabezpieczenie Waszego „tyłka” poprzez zbudowanie Waszej prywatnej ziemianki a cała reszta służy tylko uzasadnieniu zbiórki, bo coś wpłacającym trzeba w zamian dać.

        Załóżmy wariant pesymistyczny, czyli macie tylko chętnych na książkę i projekt uproszczony (elektroniczny), oraz macie strasznie drogiego projektanta, który weźmie powiedzmy po 3kPLN za każdą wersję ziemianki (czyli razem 6kPLN) i drogiego drukarza, który za opracowanie książki i wydanie jej w 300 egzemplarzach (zakładając, że będzie 300 składkowiczów po 100zł) weźmie 7,5kPLN, czyli razem 11,5kPLN, tymczasem aby to powstało Wy potrzebujecie rzekomo 30kPLN, więc ta różnica to Wasz zysk (minus koszt wysyłki książki, powiedzmy 2000zł jeśli nie macie żadnej umowy z Pocztą Polską i wysyłacie normalnie przesyłką poleconą w gabarycie A).
        Do tego aby powstały kolejne materiały (wideo/zdjęcia z budowy itp.) potrzebujecie kolejnych 20kPLN czyli składkowicze muszą Wam tę ziemiankę zafundować i kolejne 20kPLN aby ją wyposażyć czyli razem potrzebujecie 70kPLN aby móc w niej spędzić dwa tygodnie (pomijam koszt sporządzenia wersji opensource) gdy tymczasem piszecie, że planujecie aby zbudowanie takiej ziemianki kosztowało 20-40 tysięcy (samemu szacując koszty jej powstania do wersji nadającej się do spędzenia tam dwóch tygodni na dwa razy więcej). Ja rozumiem, że pisanie książki to też czas, rozumiem że aparat fotograficzny, kamerka czy laptop też się troszkę „zużyje” czy że ciuchy się pobrudzą podczas prac budowlanych, ale to mi wygląda na prawie całkowity outsourcing, gdzie wszystko robią za Was inni a Wy tylko wejdziecie do gotowej, własnej ziemianki ufundowanej ze składek mając gotową książkę, projekty itd, zrobione przez innych i sprawdzicie tylko jak się w tym będzie mieszkać.
        Swoją drogą na podawanym przez Was blogu Pani Dyrektor http://panidyrektor.pl/ziemianka-czy-schron-zbuduj-z-nami-wlasna-ziemianke-w-ktorej-mozesz-przetrwac-wszystko/ jest informacja, że cztery projekty ziemianki już są i potrzebna jest jedynie kasa na REALIZACJĘ założenia (cytat zaznaczony na czerwono: aby cały projekt nabrał sensu musimy ziemiankę WYBUDOWAĆ), więc czemu pokrywać ponownie koszt sporządzenia projektu, czyli czegoś, co już jest?
        Jeszcze raz podkreślę, nie mam nic do tego, że robicie z tego swój biznes – napisałem tylko, że co innego dorzucać się do wspólnego projektu architektoniczno-budowlanego a co innego fundować Wam waszą prywatną ziemiankę. Tylko tyle.

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Piotr, ale co Ty porównujesz? Kopię gotowej gry do gotowej ziemianki?

          Ta analogia w sumie nie jest zła — ale przecież wspierając zbiórkę dostajesz kopię gotowej gry (czy nagraną na płycie, czy w cyfrowej dystrybucji, to kwestia wtórna), a nie prawa do jej rozpowszechniania i sprzedaży na rynku. Tak jak w naszym przypadku — dostajesz gotową dokumentację, której koszt stworzenia jest, jaki jest. Wspierając Dekompresję też nie dostałeś gotowego produktu (plików źródłowych programu, materiałów multimedialnych, strony sprzedażowej, listy mailingowej), tylko kopię gry.

          W swoim komentarzu mieszasz różne rzeczy i różne „koszty”. Kosztem jest nie tylko to, co musimy fizycznie wydać na powstanie projektu. Kosztem jest też konieczność wykonania pewnej pracy, której nikt za nas nie zrobi. To koszt utraconych korzyści związanych z tym, że ktoś będzie musiał nie zrobić czegoś innego.

          Wygląda na to, że uważasz, że te koszty są zawyżone. To ile według Ciebie realnie kosztuje napisanie książki? Jaki jest koszt NAPISANIA książki, samego honorarium dla autora, gdy zamawia ją wydawnictwo? Albo nawet samej ZALICZKI na to, by zaczął prace? Ile to według Ciebie trwa napisanie książki o długości 100 stron? Jaką stawkę godzinową należy przyjąć jako „uzasadnioną”? Jak wyglądać będzie „biznesplan” wydania tej książki po 25 zł sztuka, jeśli 300 osób wpłaci po 30 złotych (minimalny próg do otrzymania książki)?

          Ile według Ciebie kosztuje zorganizowanie stacjonarnego, jednodniowego szkolenia dla kilkudziesięciu osób, w co wchodzi wynajem sali, sprzęt, podłączenie do internetu w celu transmisji, catering, obsługa wydarzenia w internecie (choćby dodatkowa osoba, która będzie śledzić komentarze na YT i przekazywać najważniejsze pytania prowadzącym), druk materiałów dydaktycznych? Gdzie można to wszystko mieć za darmo? Gdzie koszt czasu poświęconego na przygotowanie tych materiałów i przećwiczenia prezentacji, żeby nie było jakiejś dużej wtopy?

          Piszesz o tym, że „planujemy, by koszt zbudowania ziemianki mieścił się w zakresie 20-40 000 złotych, przy wykonywaniu części prac własnoręcznie”, a jednocześnie chcemy zebrać na ten cel 80 000 zł. To nie do końca prawda, bo zbudowanie ziemianki będzie miało miejsce już przy osiągnięciu progu 50 000 złotych. No i znów, porównujesz kwotę, którą chcemy zebrać w celu pokrycia wszystkich naszych kosztów — także tych prac, które będziemy musieli wykonać własnoręcznie.

          Jeśli uważasz, że da się to wszystko zrobić taniej, to serio — daj znać, każda uwaga pozwalająca na zoptymalizowanie kosztów, jest na wagę złota.

          Odnosząc się do bloga Agnieszki, to przyznam szczerze, że nie widzę tam informacji, że „projekty są już gotowe i trzeba tylko tę ziemiankę zbudować”. O ile wiem. w tej chwili nie są jeszcze gotowe. Przy czym przez „gotowe” to ja rozumiem przynajmniej „kompletne i gotowe do druku”, w co wchodzi przygotowanie rysunków, obliczenia konstrukcyjne, zebranie do kupy kilkudziesięciu stron różnych opisów i obrazków itd. Jasnym jest, że część prac już miała miejsce, bo przecież te wizualizacje ani rzuty z kosmosu się nie wzięły. Musieliśmy przygotować do uruchomienia zbiórki jakieś materiały i ryzyko, że ta praca się nigdy nie zwróci, albo zwróci się tylko w części, musieliśmy ponieść.

          • Piotr napisał(a):

            Sam podałeś przykład Dekompresji, to się do niego odniosłem, a teraz podajesz, że to nie do końca adekwatne, bo dotyczy danych elektronicznych. Ok, wsparłem też projekt PortableSDR (kieszonkowy projekt łączący transceiver, GPS, odtwarzacz mp3, analizator widma, analizator antenowy, emergency beacon itp. w jednym urządzeniu) https://www.kickstarter.com/projects/1703258614/psdr-pocket-hf-sdr-transceiver-with-vna-and-gps/description W zamian za wsparcie mam wszystko, pełne dokumentacje techniczne (łącznie z kodami źródłowymi do firmware), schematy a dodatkowo jakieś dwa tygodnie temu skończyła się produkcja pierwszej serii płytek drukowanych i właśnie prowadzący projekt rozpoczął produkcję obudów (na razie na drukarce 3D, bo większość uczestników projektu chce samą płytkę z elementami elektronicznymi a nie całe gotowe urządzenie) i wysyłanie urządzeń do osób które wsparły projekt (były 4 progi wysokości wpłat, czyste wsparcie wolontariackie, wpłata z otrzymaniem płytki drukowanej, wpłata z otrzymaniem płytki drukowanej wraz z osadzonymi wszystkimi elementami elektronicznymi oraz wpłata z otrzymaniem gotowego, zmontowanego urządzenia gotowego do pracy, KAŻDY wpłacający ma pełny wgląd w projekt łącznie ze schematami, źródłami firmware itd. po prostu niektórzy lubią zmontowac sobie urządzenie sami od podstaw, a niektórzy wolą pewien rodzaj „gotowca”). Projekt jest otwarty i wolny – każdy (nawet ktoś, kto się nie dorzucił) może sobie wszystko pobrać i zbudować urządzenie dla siebie bądź budować je (odpłatnie) dla innych – nie ma żadnych restrykcji odnośnie praw majątkowych itp. (gość sam nie zainwestował w to swojej kasy więc nie musiało mu się nic „zwracać”). Podobnie jest z wieloma innymi projektami.

            Co do kosztów pisania książki – pisz tak, aby wiele osób chciało ją kupić (nie tylko składkowicze). Sam kiedyś pisałem artykuły do Linux+ i temu podobnych (kilkanaście lat temu, w czasach studenckich), nigdy nie było tak, że wydawca zlecał mi napisanie czegoś i płacił z góry, zawsze było odwrotnie, najpierw ja to pisałem, a jeśli redakcja uznawała, że to jest warte umieszczenia, to dopiero płaciła kasę. Tak samo jest teraz na przykład w Helionie (paru moich znajomych pisze bądź tłumaczy książki informatyczne) – nikt nie płaci z góry, nikt nie wycenia czasu pracy autora itp., jest płatność od każdego sprzedanego egzemplarza i tyle, kasę „jednorazową” dostają redaktorzy, graficy itp. ale nie autor, chyba że się zrzeka praw na rzecz Heliona, wtedy dostaje jednorazową kasę ale też nikt mu nie płaci od stawki godzinowej, bo czas jest zupełnie nieprzeliczalny na jakość, jednemu napisanie dobrej książki zajmie tydzień a drugiemu pięć lat. Jedyna kasa „ustalona z góry” z jaką miałem do czynienia, to napisanie podręcznika użytkownika (dla firmy ASSECO) ale też nikt mi stawki godzinowej nie liczył, było tylko co, na kiedy i za ile (za gotowy produkt, łącznie ze składem i wydrukiem w nakładzie 500 egzemplarzy), dostawali jedynie w trakcie pracy PDF-y do weryfikacji (do których wnosili swoje uwagi), podręcznik miał około 200 stron (z czarno-białymi ilustracjami), redakcja i skład była w mojej gestii, projekt okładki zrobił mi zaprzyjaźniony grafik za 300PLN (żadne artystyczne bajery, była prosta, zrobił to w jeden wieczór, około południa go o to poprosiłem, a wieczorem na e-mailu już miałem zrobione), drukarnia wzięła 2000PLN+9PLN za każdy wydrukowany egzemplarz, czyli moje nakłady finansowe wyniosły około 7 tysięcy na uzyskanie 500 egzemplarzy gotowej książki. Napisałem ją w 4 weekendy piątek-niedziela, czyli około 50 stron na weekend + jeden weekend na uwzględnienie uwag i dopracowanie składu – czyli około pół godziny na stronę, ale było tam sporo grafiki w postaci zrzutów z ekranu aplikacji (mniej więcej 20% książki), do tego było około 20-25 diagramów (które akurat w LaTeX składa się bardzo szybko i łatwo). Inna rzecz, że w „dni robocze” często w wolnych chwilach myślałem nad różnymi aspektami i robiłem sobie notatki, więc jak przysiadałem do pisania, to już w głowie miałem wszystko poukładane i wystarczyło to wklepać w komputer. Zdaję sobie sprawę, że robienie schematów, planów czy rysunków trwa dłużej (rozumiem, że jeśli ktoś jest „antytalentem” plastycznym, to zrobienie rysunków musi zlecić, ale schematy i plany, to z pewnością jako absolwent PW jesteś w stanie zrobić sam, kwestia posiadania odpowiedniego oprogramowania narzędziowego, ale jeśli siedzisz w branży, to z pewnością i tak robisz takie rzeczy na co dzień).

            Co do szkoleń – przeprowadziłem ich w swoim życiu wiele, zarówno dla specjalistów jak i dla kompletnie „zielonych” (na przykład w ramach projektu UE „Przeciwdziałanie wykluczeniu cyfrowemu”), ostatnio (w ferie zimowe) za wynajem sali w szkole na dwa tygodnie (10 dni) szkoleń zapłaciłem 2000PLN (czyli po 200PLN za dzień, wliczając wynajem szkolnego projektora i ekranu), cattering kosztował 15PLN na osobę dziennie (zrobiły to panie, które normalnie pracują na stołówce szkolnej, normalne „domowe” gotowanie, uczestnicy zachwyceni, kucharki zresztą też, bo były dwie i po stówce dziennie na czysto z tego miały, na tym szkoleniu w dwa tygodnie miały po tysiaku ekstra do standardowej wypłaty, dla nich to duży „bonus”). Tam akurat miałem niewspółmierny budżet do waszego, było 12 osób, każda płaciła po 3kPLN, po uwzględnieniu wszystkich kosztów, podatków itd. zostało mi około 25kPLN na czysto, czyli realny koszt razem z podatkiem wyniósł około 11kPLN, czyli wyszło po około 90PLN na osobę za dzień. Przy większej grupie, powiedzmy 20 osób dałoby się zejść z kosztem do około 50PLN na osobę. Wtedy po prostu robiłem szkolenie dla firmy, która miała 12-stu pracowników wymagających przeszkolenia, no i byli ze swoimi laptopami, gdybym musiał zapewnić swoje komputery, wyszłoby drożej, materiały szkoleniowe też dostali w wersji elektronicznej, bo dla mnie taniej a dla nich wygodniej (łatwiej jest mieć plik na komputerze, niż chodzić z książkami w pracy), za serwer aplikacji robił mój drugi laptop (z „podstawowego” prowadziłem szkolenie) więc też nie musiałem serwera wypożyczać. Jeśli nie wyobrażasz sobie prowadzenia szkolenia bez kilku asystentów, to oczywiście koszty rosną, ja mam akurat odwrotne podejście, nie lubię jak mi się inne osoby „plątają pod nogami”, na sali wolę być sam i samemu wszystko ogarniać + oczywiście uczestnicy szkolenia 😀 Czym mniej osób „niezainteresowanych” tym co do nich mówię, tym dla mnie lepiej, zarówno ja jak i grupa nie rozprasza się na zbędnych dystraktorach, łatwiej jest utrzymać siebie i grupę w up-time, nawet nie pozwalam na robienie notatek w trakcie szkolenia, bo to też rozprasza uczestników, wolę na bieżąco sprawdzać, czy wszystko do nich „dociera” – najgorsze jest jeśli uczestnicy wejdą w zbędne dialogi wewnętrzne, swoje przemyślenia czy na przykład „pomocnicy” przykują ich uwagę (czymkolwiek, chociażby stukaniem w klawiaturę), po prostu trzeba w 100% panować nad uwagą i stanem emocjonalnym uczestników, każda zbędna rzecz na sali przeszkadza w zarządzaniu grupą, nawet to jak się ubierzesz ma znaczenie, część uczestników może „odpłynąć” myślami w klimaty typu jakiej marki nosisz ciuchy/buty czy jaki masz zegarek na ręku, jeśli takiego odpłynięcia uczestnika nie „złapiesz” to już ta osoba jest w plecy. Oczywiście można zrzucić odpowiedzialność na uczestnika, że przecież skoro przyszedł, to jego zadaniem jest się skupić a nie Twoim go „pilnować” ale ostatecznie i tak liczy się to co umie uczestnik szkolenia po jego odbyciu a nie co Ty myślisz o nim czy on o Tobie (jeśli wyjdzie z „pełną głową”, to będzie miał o szkoleniu dobre zdanie, nawet jeśli jako cattering dasz mu Suchary Piastowskie :D).

            Koszty zależą od umiejętności improwizacji (pomysłowości) i negocjacji a także od doświadczenia (czym więcej umiesz, tym mniej pomocy innych potrzebujesz i tym mniej czasu zajmuje sporządzenie środowiska szkoleniowego czy materiałów). Szkolenie ma BYĆ profesjonalne a nie wyglądać profesjonalnie – to dwie różne sprawy, „profesjonalna oprawa” jest kosztowna, ale profesjonalne szkolenie już nie.

            Nie wiem jakie masz doświadczenie w szkoleniach i w jakiej konwencji/warunkach chcesz je przeprowadzić, jakby co, to mój e-mail masz (żartując: dasz 500PLN to Cię przeszkolę z prowadzenia szkoleń, to tanio, profesjonalne szkolenia dla szkoleniowców kosztują co najmniej 20 razy tyle – wiem, bo byłem :D)

          • Krzysztof Lis napisał(a):

            OK, dzięki za uwagi. W razie czego odezwę się już do Ciebie bezpośrednio mailem.

    • Marcin napisał(a):

      Ale tak właściwie to co Tobie w tym najbardziej przeszkadza. Nie podoba się pomysł, nie płać. Skąd w Polakach tyle goryczy i zawiści?

  16. Jasio napisał(a):

    O czymś takim piszecie ?
    http://www.mojpieknyogrod.pl/praktyczny-ogrodnik/artykul/zbudowalem-uzyteczna-ziemianke
    Jest opis prac, spis materiałów, foto. Bez szczegółowych planów, ale po co one ?

    Albo to: http://bst-architektura.manifo.com/ogrodowa-piwniczka-ziemianka

    P.S. Nie za bardzo widzę jakby można w czymś takim mieszkać 2 tygodnie – ziemianka z założenia musi być miejscem chłodnym.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Tak, o czymś takim, ale obszerniejszym. Zarówno pod względem wielkości samej ziemianki, jak i obszerności i szczegółowości dokumentacji. Z moich doświadczeń wynika, że im więcej szczegółów się pokaże, tym czytelnik jest bardziej zadowolony. A mówię to na podstawie dwóch książek w duchu „zrób to sam”, które w przeszłości wydałem.

      To właśnie tę drugą stronę miałem na myśli, pisząc o cenach gotowych projektów ziemianek.

      Ziemianka z założenia ma być chłodna do przechowywania żywności. Ale już sama obecność w niej kilku osób podniesie w środku temperaturę. Chcemy ten aspekt dokładnie zbadać w ramach tego projektu. Najpierw to policzyć, a później przeprowadzić praktyczny eksperyment kiedy się w niej zamknę (zasymulować obecność dodatkowych osób i mierzyć zmiany temperatury i wilgotności).

  17. Adam napisał(a):

    Ja się natomiast zastanawiam jak wygląda strona ogólnie pojętego bezpieczeństwa, przecież nie na każde miasto spadnie bomba atomowa 😀 Mieszkając na przysłowiowym „zadupiu” oczywiście dojdzie do nas skażenie, ale na takie ilości wystarczy nam przesiedzenie w centralnej części budynku lub udanie się do najzwyklejszej piwnicy,
    Gdyby jednak na każde miasto mające ponad 100 tys mieszkańców spadła atomówka to już okazałoby się ,że na celowniku jest około 40 miast w różnych częściach polski.
    W takich „czerwonych” punktach to już rzeczywiście lepiej mieć schron albo własnie świetnie przedstawianą przez państwa ziemiankę 😀
    W ogóle wiadomo w jakich miastach można się czuć bezpiecznie? Bo może okaże się ze jednak nawet w miastach ok 20 tys możemy być zagrożeni :/ Wiadomo coś na ten temat? Pozdrawiam bardzo serdecznie

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Przed opadem radioaktywnym zwykła piwnica czy centralna część budynku chroni słabo. Zwłaszcza, jeśli dom jest parterowy, a nad piwnicą jest cienki strop.

    • Piotr napisał(a):

      Nie wiem jak jest teraz, ale w czasach Układ Warszawski kontra NATO, to w Polskę było ciągle wycelowanych ponad 400 atomówek (różnej mocy), z czego paradoksalnie około połowa należała do NATO 😀 Taka byłą doktryna wojenna po obydwu stronach, jeśli ZSRR ruszy na Zachód, to NATO planowało ich zatrzymać między Karpatami a Bałtykiem (trzy rzeki, Bug, Wisła i Odra powodują, że wojska lądowe poruszałyby się stosunkowo wolno i łatwo byłoby ich tam ustrzelić), analogicznie gdyby NATO ruszyło na ZSRR, to ZSRR planowało ich zatrzymać jeszcze przed swoimi granicami (na podobnej zasadzie – rzeki).
      To wcale nie jest tak, że atomówki spadną tylko na duże miasta. Na duże miasta i owszem, ale przede wszystkim spadną tam, gdzie potencjalnie może być duża koncentracja wojsk nieprzyjaciela.
      Jeśli atak byłby pojedynczy (na przykład jacyś terroryści wejdą w posiadanie broni ją odpalą), to da się przeżyć, ale w przypadku otwartej wojny atomowej niestety nie będzie „bezpiecznych stref za miastem”.

  18. JPW napisał(a):

    No nie bylem w stanie czytac dalej po tym, jak trzeci raz przeczytalem o WZNOSZENIU ziemianki 😀 Moze sie jeszcze zmusze innym razem 😉

  19. oneshotonekill napisał(a):

    Wszystko fajnie ale gotowy schron rurowy kosztuje koło 20-30 tys zł więc po co sie pier…… W budowę koparka wykopie włoży zakopie i po sprawie a poza tym jakoś mi tu wali że ktoś sobie zrobi ziemianie za waszą kasę niby dla forumowiczow a nie będziesz mógł zobaczyć jak działa i co możesz ulepszyć pod własnym kontem ogólnie wał

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Gotowy schron za 20-30 000 złotych? Gdzie?

      A co do pokazywania ziemianki, to chyba jasne jest, że nie chcę mieć u siebie na działce pielgrzymek odwiedzających, którzy chcą sobie ją obejrzeć.

  1. 12.05.2015

    […] Artykuł na ten temat na Domowym Survivalu:  http://domowy-survival.pl/2015/05/wesprzyj-nasza-zbiorke-i-zbuduj-sobie-ziemianke/ […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner