„Taktyczne leżakowanie” – krótka relacja z imprezy

Nagrałem i publikuję ten film, by zachęcić Was do brania udziału w imprezach takich, jak Taktyczne Leżakowanie, w którym uczestniczyłem w ubiegłą niedzielę. Była to już druga odsłona imprezy na strzelnicy organizowanej przez znanego i lubianego youtubera, Brzydkiego Buraka.

Film i wpis jest krótki, bo tu nie ma co za dużo mówić. Impreza polegała na tym, że można było przyjść na strzelnicę i w fajnej atmosferze postrzelać z najróżniejszej broni. Pistoletów, karabinków i karabinów, strzelb, rewolwerów. Nowoczesnej i czarnoprochowej. Najeść się mięsa z grilla i napić oranżady.

To wszystko w sumie można zrobić na wielu komercyjnych strzelnicach. Ale i tak uważam, że lepiej wybrać się na strzelnicę w ramach takiej imprezy. Zwłaszcza, jeśli to Wasze pierwsze wyjście na strzelnicę. Bo przy okazji takiego spotkania poznacie zapewne masę ludzi o podobnych poglądach i zainteresowaniach. I przekonacie się, że na strzelnicy nie są sami tylko „ubertaktyczni wyjadacze”, że to świetne miejsce na spędzanie wolnego czasu na rozmowach przerywanych tylko od czasu do czasu oddaniem paru strzałów.

Ja świetnie się bawiłem i strasznie zmokłem. Miałem okazję strzelać z „magicznego rewolweru” kalibru 0.50 cala, który łamie nadgarstki i przewraca na plecy nieostrożnych. Żebyście mieli porównanie, to na filmie pokazałem łuskę po naboju 9×19 mm (najpopularniejszy nabój pistoletowy), naboju .38 special i tym właśnie 500 S&W magnum. Taki pocisk ma energię rzędu 4 000 J, a dla porównania wspomniany 9×19 rzędu ma energię rzędu 600 J, zaś nabój z karabinka kałasznikowa rzędu 2 000 J.

To byłby dobry rewolwer na zombie. Szkoda tylko, że naboje są tak potwornie drogie.

Chciałbym gorąco podziękować życzliwemu widzowi, który użyczył mi swojego Glocka, paru magazynków i ładownicy, oraz uraczył mnie pociskami, które mogłem dzięki temu umieścić w tarczy i poza nią. I że pozwolił mi to wszystko utytłać w błocie.

A Was zachęcam do śledzenia fanpage Brzydkiego Buraka i jego kanału, bo to podobno nie ostatnia tego typu impreza. 🙂

Jeśli zaś interesuje Was broń palna, warto obejrzeć film Buraka o czarnoprochowej broni bezpozwoleniowej, oraz nasz artykuł i film o pozwoleniu na broń do celów sportowych.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

5 komentarzy

  1. bura2 napisał(a):

    Każdy sposób na to żeby zacząć strzelać jest dobry. W tak zwanych spędach, imprezach z okazji Majówki, 11 Listopada, Dnia Dziecka jest przyjemnie, można postrzelać czasem z broni której z reguły na strzelnicach nie ma. Ale…

    Zachęcam do nudnych rzeczy. Strzelania z nudnej broni (.22) do nudnej tarczy (pierścienie, bez terrorysty/zombie/kogokolwiek) i stopniowego przechodzenia w miarę postępów do pełnoprawnych kalibrów (9 mm, 7,62 mm, 5,56 itp) i dopiero gdy to jako tako opanujemy w statyce zacząć „dynamiczne zabawy w Chrisa Costę”

    Z broni z którą preppers powinien się zapoznać na strzelnicy (wg mnie, w kolejności ważności)
    Krótka:
    -Remington 1858
    -dowolny rewolwer z SA/DA i wychylnym bębnem
    -9 mm P-83
    -9 mm Glock 17/19
    -9 mm Walther P-94
    -9 mm P-64

    Długa
    – strzelba łamana
    – strzelba „pompka”
    – dowolny karabin/karabinek powtarzalny z zamkiem 4taktowym
    – 9 mm PM-84P/98/BRS
    – 7,62 mm AK/AKM/AKMS

    Oczywiście podstawą jest trening z tym co MAMY już dziś, a nie gdybamy że będziemy mieli. Broń „gorszą” i myśliwską postawiłem z wyższym priorytetem, bo jeśli dostaniemy w łapy „lepszą” to raczej jako członkowie jakiejś organizacji i wtedy razem z bronią jakieś przeszkolenie też się trafi.
    Zdaje sobie również sprawę, że nie wszystko jest na miejscu od ręki do wypożyczenia na strzelnicy, zwłaszcza broń myśliwska, ale od czego są prepperskie waluty – fajki i alkohol żeby się dogadać. Alko na strzelnicy kategorycznie nie. Ale poczęstowanie fajką od razu ułatwia sprawę dogadania się z jakimś myśliwym na krótką lekcję o jego broni i trochę poszczelania

    • djans napisał(a):

      Zaczynać warto nawet jeszcze bardziej nudno – od wiatrówek. Ba, nawet na przeglądarkowych gierkach-symulatorach, jeśli ktoś nigdy nie miał okazji strzelać, można się nauczyć samych zasad celowania: zgrywania muszki ze szczerbinką w relacji do tarczy. Tak samo można zaznajomić się z pracą na różnych przyrządach celowniczych.

      Z wiatrówką dodatkowo można niemal bezkosztowo pobawić się w „point shooting”, która to zabawa oczywiście nigdy się nie zbliży do ostrego strzelania z prawdziwej broni, ale z drugiej strony nie wszędzie można tak postrzelać.

      Rozumiem intencje przy dobieraniu kolejności, ale ja bym sugerował raczej postęp wg dostępności. Tzn. po opanowaniu kbks-u i pistoletu kal. .22, nowicjuszowi łatwiej będzie o AKMS (względnie Beryla, bądź M4) i Glocka, niż dubeltówkę, czterotaktowca w karabinowym kalibrze, czy rewolwer cp.

      Dopiero, jak już się człowiek oswoi/rozsmakuje, to może szukać strzelnic z większym wyborem, dłuższymi osiami, etc.

  2. Rafał M. napisał(a):

    Ja wolę pirotechniczne wystrzeliwacze żelu pieprzowego. Nikomu to krzywdy raczej nie zrobi, ale po trafieniu z 5…7 metrów potrafi całkowicie wyeliminować człowieka z maczetą na co najmniej kilka minut, jako tako dojdzie do siebie po pół godzinie.
    Istnieją też inne możliwości techniczne, ale ze względu na łatwość skopiowania w przysłowiowym garażu nie będę publicznie o tym opowiadał, bo może człowieka trwale uszkodzić. Na przykład jest pewien sposób stosowany na statkach przeciwko piratom próbującym się wedrzeć na pokład z kałasznikowem w ręku.

    Przeciwko zombie lepiej nie używać broni palnej. Zombiaka można wyeliminować jedynie trafieniem w głowę, najlepiej z kalibru .22 (rykoszetuje wewnątrz czaszki niszcząc mózg), co w dynamicznych sytuacjach połączonych ze stresem jest niemal niewykonalne. Drugi powód jest taki, że po usłyszeniu wystrzału zejdą się wszystkie zombiaki z okolicy, nawet z kilku kilometrów, więc raczej nie będzie możliwości poradzenia sobie z taką zgrają i pożrą żywcem.

    • djans napisał(a):

      Żeby daleko nie szukać: pooglądaj fotki z niegdysiejszych walk na Majdanie – pospolity kask motocyklowy i żel traci skuteczność.

  3. bura2 napisał(a):

    Korekta do poprzedniego mojego komentarza, bo aż mi wstyd Walther P99 a nie P-94 mój błąd. Sorry.

    Rafał M – tak serio o tych zombie? bo jeśli mamy przenieść to na grunt normalnej obrony koniecznej to trochę zupełnie w drugą stronę 😉

    Warszawiakiom polecam strzelnicę ZKS, przejrzysty cennik, duży wybór broni, w miarę ludzkie ceny, możliwość dojazdu kom. miejską. W pierwszą niedzielę każdego mies. szkolenie CP. Tylko warto zadzwonić dowiedzieć się jakie obłożenie. Bo kolejki bywają konkretne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner