Co zaleca obywatelom niemiecki rząd?

Zewsząd docierają do nas informacje o tym, że niemiecki rząd zaleca obywatelom zrobienie zapasów żywności na 10 dni. Za informacje, tradycyjnie, serdecznie dziękujemy. 🙂 Tak naprawdę, to nie jest zalecenie ze strony rządu, tylko informacja z projektu nowej koncepcji obrony cywilnej w Niemczech, która powstała w komisji Bundestagu.

Tymczasem nie ma się czym podniecać i to co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze, skoro czytacie ten blog, to na pewno macie zapas żywności na co najmniej 2-3 tygodnie, bo od dawna to Wam radzimy zrobić.

Po drugie, bo już od 2009 roku Bundesamt für Bevölkerungsschutz und Katastrophenhilfe (niemiecki Federalny Urząd Ochrony Cywilnej i Pomocy Ofiarom Katastrof) radzi dokładnie coś takiego w wydawanych przez siebie broszurach. Dostępnych do pobrania także w języku polskim! Cytując:

Na wszelki wypadek każde gospodarstwo domowe powinno posiadać zapas produktów żywnościowych i napojów na 1 – 2 tygodnie. Dobierając produkty należy zwrócić uwagę, aby można je było przechowywać przez dłuższy czas bez konieczności chłodzenia (np. w razie przerwy w dostawie prądu) i spożywać również na zimno.

Zresztą podobne zalecenia sformułowały także i inne rządowe instytucje, np. irlandzkie Office of Emergency Planning czy samorząd w Birmingham (ci są większymi optymistami i radzą robienie zapasów tylko na 3 dni). Obydwa te dokumenty są w języku polskim, na wypadek, gdyby ktoś pytał…

Tak, polski rząd swego czasu też opublikował podobny poradnik, którego już dziś na stronach MSW nie sposób odnaleźć, ale można się dokopać do jakichś jego kopii. Tu też są bardzo podobne zalecenia:

Przechowuj 3-5 dniowy zapas nie psującej się łatwo żywności dla każdej z osób. Jedzenie nie powinno wymagać przechowywania w lodówce, przyrządzania lub gotowania, nie powinno też wymagać w ogóle – lub jedynie małą ilość – wody.

O czym świadczą te zalecenia?

O tym, że rządy doskonale zdają sobie sprawę z tego, o czym my tu od paru lat piszemy. Że nie będą w stanie pomóc od razu wszystkim potrzebującym pomocy. I że obywatele muszą być w stanie przez jakiś czas poradzić sobie sami.

Dlatego uważam, że te doniesienia prasowe nie powinny zmieniać absolutnie nic w tym, co robicie pod kątem przygotowań na trudne czasy. Róbcie swoje i nie przejmujcie się paniką w gazetach.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

51 komentarzy

  1. Piotr napisał(a):

    Na stronach MSW nie ma poradników od czasu powołania do życia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. RCB ma swoją stronę http://rcb.gov.pl na której publikowane są poradniki, biuletyny oraz tzw. Raport Dobowy pod adresem http://rcb.gov.pl/RAPORT_DOBOWY/RD_RCB.pdf
    Są też inne przydatne informacje które moim zdaniem warto znać jak na przykład adresy i numery telefonów do wojewódzkich i powiatowych centrów kryzysowych, zestawienie regulacji prawnych dotyczących sytuacji wyjątkowych itd.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Elementarna internetowa przyzwoitość nakazywałaby zrobić przekierowanie ze starego adresu, pod którym były te informacje, na nowy, ale chyba za dużo wymagam od urzędników.

      • Piotr napisał(a):

        Kiedyś było, ale strona RCB funkcjonuje już od paru ładnych lat (o ile dobrze pamiętam ruszyli w 2011 roku) i pewnie doszli do wniosku, że obecnie takie przekierowanie nie jest potrzebne, bo już wszyscy zainteresowani o stronie wiedzą 😀 Jasne że informacja na stronie MSW nikomu by nie zaszkodziła, w ogóle mam wrażenie, że strona RCB jest kiepsko „promowana” przez instytucje rządowe no ale nie mnie oceniać dlaczego tak jest 😉

    • mw napisał(a):

      W Polsce w zasadzie zlikwidowaliśmy OC, o czym napisał NIK w 2012 roku. Na stronie Obrony Cywilnej Kraju (www.ock.gov.pl) możemy poczytać o konkursach plastycznych dla dzieci promujących wykorzystanie nr 112.

  2. LosowyNick napisał(a):

    To mi przypomina o czasach wielkiej powodzi w 1997 we Wrocławiu. Miasto było sparaliżowane, ludzie w domach utknęli czasem bez jedzenia i picia. Sklepy zostały najpierw wykupione a potem obrabowane (a przynajmniej sklep obok miejsca, gdzie wtedy mieszkałem). Zero prądu, telefony nie działały.

    Pomoc przyszła po paru dniach, pojawiły się dostawy wody, żywności itp. Państwo dość sprawnie zorgnizowało pomoc, ale trzeba pamiętać, że musieli nią objąć relatywnie mały rejon. Mimo to to został odcięty od świata (np. w kamienicy w centrum miasta) czasem musiał 2 dni przeżyć bez dostaw z zewnątrz.

    W takiej sytuacji mamy jedynie dach nad głową. Żadne inne udogodnienia nie działają. Zero prądu, grzania, wody, jedzenia, komunikacji. Jeśli się nie przygotujemy zawczasu, nikt nam tego nie dostarczy.

  3. mw napisał(a):

    Przewrotnie powiem, że jest się czym podniecać, bo w końcu takie info w mainstreamowych mediach to rzadkość.

    Oczywiście, dla nas, ludzi świadomych zagrożeń takie rekomendacje wprost nic nie wnoszą, ale jest to szansa, że przysłowiowy Kowalski zastanowi się, że skoro Niemcy przygotowują się na kryzys to może warto samemu zacząć robić zapasy.

    My z kolei powinniśmy się cieszyć jeśli dzięki temu wzrośnie świadomość w społeczeństwie, bo w końcu to głodni sąsiedzi mogą być dla nas największym zagrożeniem.

  4. Dorota napisał(a):

    Podobno niemieckie media wcale o tym nie piszą, a u nas tak głośno… Ja to wykorzystam jako bodziec do przemyślanego budowania zapasów.

    • Piotr napisał(a):

      Bo niemieckie media i władze (nie tylko zresztą niemieckie :D) wychodzą z założenia, że naród ma być święcie przekonany, że władza w pełni kontroluje sytuację a obywatele żyją w „bezpiecznym i mlekiem i miodem płynącym kraju”. Taka świadomość społeczna (zadowolenie obywateli, że władza o nich dba i myśli o wszystkim) przekłada się na głosy w wyborach, więc żaden rząd bogatego kraju nie powie „mamy przerąbane, grozi nam wojna domowa”, bo to natychmiast przełoży się w wyborach na głos opozycji „patrzcie do czego doprowadziła władza, trzeba zmian na stołkach, bo z czasem będzie jeszcze gorzej”. Co innego klęski żywiołowe typu nawałnice, powodzie, wichury itd., to jest czynnik niezależny i niekontrolowalny i nikt do władz nie będzie miał pretensji o złą pogodę 😀
      Poza tym każdy świadomy i niezależny obywatel oznacza dla władz mniejszą kontrolę nad społeczeństwem, dlatego każda władza dąży do tego, aby „tłumy” podporządkowały się aparatowi państwa a to buduje się na przekonaniu, że „państwo zadba o wszystko, nie musisz się o nic martwić”. To działa trochę jak samospełniająca się przepowiednia odnośnie banków – wystarczy ogłosić, że jakiś bank jest na granicy bankructwa a natychmiast ludzie wycofają z niego swoje pieniądze (aby ich w razie tego bankructwa nie stracić) i… taki bank bez klientów na pewno zbankrutuje 😀 Posobnie z tego typu sytuacjami – jeśli rząd powie wprost, że trzeba się przygotowywać, bo jesteśmy na skraju wojny domowej, do w części społeczeństwa wybuchnie „panika” i kryzys mamy gotowy 😀

  5. Przerazony napisał(a):

    Najbardziej przeraża mnie wypowiedź „ministra” Mariusza Błaszczaka
    „Minister Mariusz Błaszczak uważa, że przyczyną wezwania przez niemiecki rząd swoich obywateli do gromadzenia zapasów jedzenia i wody jest zagrożenie terrorystyczne. Szef MSWIA zapewnia, że rząd Beaty Szydło nie pracuje nad podobną regulacją. Minister Błaszczak ocenia, że działania rządu w Berlinie wynikają z problemów wewnętrznych Niemiec. ”

    Jestem przerażony tą wypowiedzią :(…

  6. Michał napisał(a):

    Gratuluję występu w Wydarzeniach Polsatu. Za ten komentarz w ostatnim zdaniu należało by tą stację w przyszłości całkowicie zbojkotować.

  7. Zimorz napisał(a):

    Cześć. Panowie mam nadzieję że odnotowaliście znaczący ruch na stronie 🙂 Media trąbią że Niemcy szykują się na kryzys i mają zaopatrzyć się w wodę i jedzenie na 10 dni. Widzę że Czesi również coś robią w tym kierunku, Litwa kupuje sprzęt dla wojska, Rosja robi co chce i dogadała się z Turcją która to jest potęgą w regionie. We Francji, Niemczech, Anglii itd. zamachy, terroryści buntująca się mniejszość religijna. Co może to oznaczać? Mam nadzieję że to wszystko to tylko dmuchanie na zimne ale z drugiej strony chyba trzeba sprawdzić kolejny raz plany i zapasy i przetestować wszystko jeszcze raz.
    Pozdrawiam
    Dobra robota.

  8. arturx napisał(a):

    Trochę z innej beczki mam pytanie. Jako że koszt spory poprosiłbym Was o radę.
    Chciałem kupić 10 kartonów papierosów, żeby były na walutę w razie główna w wentylatorze. Tylko że nigdy nie paliłem i nie wiem czy można je przechowywać, czy będzie można np. palić papierosy 5 albo 10-letnie? Czy nie wyschną?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Alkohol lepiej kup.

      • arturx napisał(a):

        alko już mam w sporej ilości(wódka w butelkach 0,5l i 0,2l) , ale papierosy to też podobno niezła waluta w razie SHTF.
        Co do wódki, to zauważyłem, że powoli paruje z zamkniętych butelek. Zakleiłem taśmą przy nakrętkach, powinno chyba pomóc.

        • Rafał M. napisał(a):

          Jak paruje, to taśma klejąca nie pomoże. Widocznie coś ze szczelnością tych nowych odmian zakrętek.
          Pierwsze rozwiązanie jakie mi przychodzi do głowy, to zatopienie końcówki butelki w wosku/parafinie.

        • czekan napisał(a):

          Kup lak, roztop w starym garnku i zanurzaj szyjki butelek.
          BTW: zamiast ryb zawsze polecam wędkę ;-P
          a co do papierosów to w życiu nie wypaliłem całej paczki, ale wiem, że tytoń wymaga stabilnej temperatury i wilgotności.

    • Przerazony napisał(a):

      Ja kupiłem kilkadziesiąt paczek papierów. Jestem niepalący.
      To jest bardzo dobry pomysł ponieważ ludzie, którzy palą są w stanie dać lub przekazać za paczkę papierosów coś cennego dla Ciebie.
      Papierosy nie zamokną i są bardzo lekkie, mają też długą trwałość.
      Alkohol też jest ważny, ale jak już coś to polecam kupowanie w małych buteleczka (ważne aby posiadały 95% alkoholu a nie 50 czy 75).

      • arturx napisał(a):

        Długa trwałość papierosów to konkretnie ile?

        • Przerazony napisał(a):

          papierosy są ususzone, im dłużej leżą tym podobno lepiej smakują – to tak jak z winem, tylko kwestia ich odpowiedniego przechowywania…

      • Marek W. napisał(a):

        Fajki są ok. jako waluta, z tym, że muszą być przechowywane w suchych pomieszczeniach, szczególnie w długich okresach (bo mówimy tu o skali kilku lat), a poza tym swoje kosztują, więc skoro nie palisz to pojawia się kłopot z rotacją zapasów.

        Dodatkowo zastanowiłbym się, czy płacenie kilku-dziesięcioprocentowej akcyzy państwu jest dobrą metodą na przygotowania w razie W.

        A swoją drogą można zainwestować te pieniądze w naukę wytwarzania własnego alkoholu – w różnych scenariuszach to praktycznie jak posiadanie własnej wytwórni papierów wartościowych ;). Tym bardziej, że przy odrobinie wprawy efekty mogą być zdumiewająco lepsze od produktów sklepowych.

        I jeszcze jeden plus – nawet teraz można komuś z podarować butelczynę własnej gruszkówki, czy śliwowicy jako suwenir przy załatwianiu najróżniejszych spraw.
        Jest takie powiedzenie: „Polak za 20 złotych nic nie zrobi, ale za flaszkę wszystko”…

        • djans napisał(a):

          Trochę przyoszczędzić na akcyzie można kupując tytoń, zamiast gotowych papierosów. Flaszka też waluta, może nawet bardziej chodliwa, ale ma wartość packi, może dwu paczek fajek, a jeśli byś chciał mieć przy sobie większą ilość „gotówki”, to łatwiej nieść/ukryć ramę papierosów, niż skrzynkę wódki.

    • dziadek napisał(a):

      Nie ma najmniejszego problemu z paleniem wieloletniego tytoniu. Jedyny problem (przejściowy) jaki może się pojawić to właśnie zbytnie wysuszenie. Ale to zależy gdzie będziesz przechowywał. Po otwarciu tytoń szybko zaciągnie wilgoć z powietrza i będzie ok.

    • djans napisał(a):

      Kup tytoń cięty i ewentualnie gilzy (plus maszynka), albo bibułki. Jak dojdzie do sytuacji, że ludzie będą wymieniać paczkę fajek, za kilka konserw, to w cenie będą i takie papierosy, za to akcyza o wiele niższa.

    • palacz napisał(a):

      Moim zdaniem kiepski pomysł.
      Kilkuletni tytoń ma bardzo zły smak, ryzykujesz więc, że ktoś komu taki sprzedasz mocno się wkurzy i będziesz miał problem zamiast zysku.

  9. asdf napisał(a):

    ” i nie przejmujcie się paniką w gazetach” Jesteś w błędzie. To panika jest największym zagrożeniem. Jeśli ludzie wpadną w panikę i zaczną kupować na zapas, wkrótce sklepy będą puste. Nie ważne czy taka ilość żywności jest im potrzebna czy nie. Pamiętacie cukier sprzed kilku lat? W wielu sklepach były ograniczenia w zakupie z powodu plotki rządzących. Ludzie ustawiali się w kolejkach i brali po 10 kg. Jeśli w Wiadomościach pojawi się info o niemieckich zapasach, u nas ludzie też zaczną je robić. No i się zacznie.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Ja nie pisałem o panice w sklepach, tylko o panice w mediach.

      To, że media panikują, nie powinno być powodem do paniki wśród czytelników naszego bloga i o to dokładnie mi chodziło.

      Jak zaczniecie zauważać, że ze sklepów znika żywność, to oczywiście też będzie dobrze trochę jej dokupić.

      • Przerazony napisał(a):

        Moim zdaniem lepiej „panikować” teraz niż po fakcie…
        Na pewno jest to z korzyścią dla „ludzi”, im więcej ludzie mają dóbr, tym mniejsze prawdopodobieństwo coś od nas”pożyczą”…

    • djans napisał(a):

      Dlatego myślę, że to po prostu sposób na pobudzenie konsumpcji wewnętrznej. Niemieckie społeczeństwo jest o wiele bardziej „EKO-zakręcone”, niż nasze. Żeby sprzedać puszkę konserwy być może potrzeba właśnie takiego straszaka.

      • prodakt menażer napisał(a):

        Wątpię aby chodziło o ruch na półkach. Taki chłyt marketingowy może zadziałać tylko raz.

      • Piotr napisał(a):

        Co do „eko-zakręcone”, to oczywiście masz rację, Niemcy to kraj, który ponoć utylizuje ponad 99% odpadów ale nie sądzę aby robili tego typu numery dla ruszenia gospodarki 😀 Moim zdaniem powoli władze przygotowują obywateli, że rozwiązanie sprawy imigrantów może nie przebiec łatwo, lekko i przyjemnie. Niemcy w niektórych landach mają z tym na prawdę poważne problemy, władze nawet uciekają się do tego, że płacą za szkody jakie powodują imigranci (włamania, kradzieże w sklepach itp.) aby tylko poszkodowani „siedzieli cicho” (nie robili z tego rozgłosu, bo to się staje „paliwem” dla organizacji prawicowych czy skrajnych nacjonalistów), młodzi Niemcy nie chcą zasilać szeregów armii (tymczasem imigranci stoją w kolejce aby tylko dać im broń do ręki), setki tysięcy imigrantów „rozpłynęło się w tłumie” (nie wiadomo gdzie są, czym się zajmują, ślad po nich zaginął) – nie da się już dłużej robić dobrej miny do złej gry i to w zasadzie ostatni dzwonek aby zacząć robić z tym „porządek” a to w wielu miejscach może spowodować lokalne kryzysy.
        Co z tego wyjdzie czas pokaże, ale gospodarka niemiecka jest na tyle silna, że raczej nie sięgałaby po retorykę straszenia dla zwiększenia sprzedaży ryżu, wody i latarek 😀

        • Rafał M. napisał(a):

          To nie problem z imigrantami. Imigranci są tylko jednym z efektu problemów z gospodarką oraz systemem bankowym.

        • djans napisał(a):

          Żeby teraz „zrobić porządek” musieliby rozpocząć masowe deportacje na koszt państwa, albo reaktywować komory gazowe…

          Niestety dla nas, ale od czasów Albrechta Niedźwiedzia, do Bismarcka skutecznie wchłanianą i podbijaną ludność słowiańską zniemczali.

          Teraz nie mają po temu ani sił, ani chęci, ani za bardzo możliwości. A skoro odpada zniemczanie, to pozostaje niewiele opcji…

  10. Michał napisał(a):

    Również jestem nie palący. Które marki papierosów polecacie na zapas. Tanie i w miarę dobre.

    Co do wódki to myślałem o krupniku z Biedronki ten 0,7 ( przewidziana rotacja zapasów).

    • Przerazony napisał(a):

      Ja zawsze kupuję czerwone malboro i mam ich najwięcej ale to chyba nie jest regułą. Jeżeli Twoi znajomi (Rodzina) pali pewien rodzaj papierosów to chyba ich więcej kupić, bo jeżeli jednak będziesz musiał im pomóc to osoba w Twojej rodzinie przez brak odpowiednich papierosów może narobić „bałaganu”…

  11. GNOM napisał(a):

    Ja na wszelki wypadek zrobię więcej słoików z cukinią i sałatką z pomidorów oraz tzw. krzaczków- cukinia/marchew/kalafior w jednym słoiku. Palce lizać i postoi 6 do 8 miesięcy- no chyba że moje pociechy wywąchają w piwniczce to wówczas raczej nie postoi 🙂

    • Przerazony napisał(a):

      6,9 miesięcy… oj czas szyyyybko biegnie 😉
      ja już chyba z 2 tysiące straciłem … na naukę przechowywania żywności :/ ale przynajmniej się uczę na swoich błędach , teraz jestem bardzo ostrożny i analizuję to co kupuje i jaki ma termin ważności.
      Przyznaję, nie jest to łatwe..

  12. bura2 napisał(a):

    Paniki bym nie robił. Podejrzewam, że odpowiedniki RCB z różnych krajów mają takie poradniki od dawna na swoich stronach internetowych (kilka przykładów dał Krzysztof) tylko ludzie się nimi nie interesują. W sensie normalni ludzie, nie preppersi. Kto z naszych znajomych interesuje się w ogóle takimi rzeczami? Panuje przekonanie, że jakoś to będzie w końcu jesteśmy narodem improwizatorów.
    Pewnie teraz na tle wszystkich problemów z imigrantami dziennikarze wyciągają takie fanty bo to ładnie brzmi.
    Fajki o ile mi wiadomo są pakowane w folię. powinny poleżeć. Alkohol – ja nie mam problemów z rotacją – nie trzeba pić wystarczy dać na imieniny. Oczywiście jesli jest to normalna wódka a nie najtańszy syf z marketu. Chodzi o efekt – dajesz sąsiadowi flaszkę Wyborowej, a flaszkę „Krajowej” jest różnica – no nie? W odpowiednio głębokim g*** nie będzie to miało różnicy, ale w łagodniejszych sytuacjach ktoś powie – idź mi z tym, ja nie jestem jakimś menelem.

  13. Rafał M. napisał(a):

    To nie problem z imigrantami, jak niektórzy sugerują w komentarzach.
    Jest bardzo wysokie ryzyko globalnego kryzysu ekonomicznego i upadku ważnych banków.

    A nawet wybuchu wojny światowej, choć ostatnio to nieco zmalało, bo Rosja próbuje sprzymierzać się z Chinami, a Amerykanie wraz z NATO nie są na tyle odważni by zaatakować dwie potęgi atomowe jednocześnie.

    Na Bliskim Wschodzie sytuacja jest bardzo napięta, bo Izrael wraz z Turcją wspierały Państwo Islamskie, aby te nękało Syrię, w ten sposób Izrael chciał odebrać Wzgórza Golan, a Syria tereny kurdyjskie. Po stronie Syrii stanęła Rosja. Turcja zestrzeliła rosyjski samolot, gdyby wtedy Rosja zareagowała, to byłaby napaść na członka NATO, czyli wojna światowa, więc było naprawdę blisko. Nawet w tamtych rejonach operowała rosyjska łódź podwodna z rakietami nuklearnymi.
    Ale jeśli sytuacja bardziej się rozbabrze z Państwem Islamskim, to przecież blisko Izraela, a ten ma broń atomową. Niektóre państwa islamskie tylko czekają by zaatakować Izrael.

    Cały czas w Europie Zachodniej (i w USA) mamy do czynienia z ogromnym bezrobociem wśród młodych, w niektórych państwach przekraczającym 50% i jest bardzo wysokie ryzyko wybuchu zamieszek ulicznych.
    Elity rządzące jak najbardziej obawiają się wybuchu rewolucji, takiej z obalaniem władzy i mordowaniem bogaczy, stąd nowe przepisy o bratniej pomocy itp. Byłem na paru w pół prywatnych spotkaniach polskich bogaczy z politykami, w tym z członkami Komisji Europejskiej i są oni świadomi sytuacji.
    Jak ktoś zauważył, że nawet w Polsce w Urzędach Pracy pojawiły się jakieś oferty staży dla absolwentów i ludzi do 30 roku życia, to Unia dała na to kasę, by zapobiec rewolucji w całej Europie.

    • djans napisał(a):

      Nie czuję się na siłach rozstrzygać, który ze scenariuszy jest bardziej prawdopodobny, ale rządowe przygotowania na różne z nich są odmienne i niekiedy sprzeczne.

      Przykładowo jeśli się rząd szykuje na tłumienie zamieszek, to zależy mu, by obywatele byli jak najbardziej od niego zależni. Dlatego zamiast promować gromadzenie żywności ogłasza reglamentację i wprowadza stan wyjątkowy w zimie. Wówczas wystarczy ludziom zakręcić ciepłą wodę w grzejnikach i cofnąć kartki na mięso, żeby ich spacyfikować bez jednego wystrzału.

    • Piotr napisał(a):

      Z tym bezrobociem wśród młodych, to bym nie przesadzał, bo wielu z nich to nie „bezrobotni” tylko „nieroby” a to zasadnicza różnica. Wbrew pozorom pracy w Europie nie brakuje, natomiast skończyła się „era ludu pracującego” czyli nie ma dobrze płatnej pracy dla ludzi niewykwalifikowanych. Z drugiej strony większość myli wykształcenie z kwalifikacjami: fakt, uczelnie „produkują” magistrów bo to jest dla nich kasa (i obniżają poziom nauki aby mieć większy „obrót” – lepiej jest trzymać „leszcza” na studiach niż go wywalić, bo taki leszcz, to też kasa, taka sama jak od dobrego studenta). Potem te całe rzesze magistrów nie mogą znaleźć dobrze płatnej pracy na start (a na to liczą po iluś tam latach studiowania) i pojawia się frustracja. Sam jestem z branży IT i niestety ale większość absolwentów kierunków informatyka z większości uczelni są TYLKO bardziej zaawansowanymi użytkownikami komputerów i niewiele ponadto (oczywiście są wyjątki, ale mówię o statystyce) i w praktyce stanowią małą wartość dla potencjalnego pracodawcy, bo przyjmując taką osobę trzeba wziąć pod uwagę, że pierwsze 2-3 lata trzeba będzie poświęcić na edukowanie takiego pracownika a… nie każdy pracownik jest na to gotowy (każdy chce od razu zarabiać dużo, bo przecież jest wykształcony, no i jeśli na studiach nie nabrał nawyku samokształcenia, to w pracy też jest problem z edukowaniem takiej osoby – nikt jej nie będzie „na siłę” pchał do przysłowiowych książek i pilnował czy nad sobą pracuje :D). Firmy nie mają więc wyboru i przyjmują „jak leci” ludzi na staże, okresy próbne itd. duże ilości ludzi (za jak najniższą płacę) i wybiera z nich tylko ambitnych pasjonatów, a reszta idąca „po najmniejszej linii oporu” tej pracy nie dostaje (w żadnej firmie, bo w każdej zachowuje się tak samo) no i pojawia się frustracja, że a to pracodawca oszukuje (ileż to razy słyszałem że pracodawcy wysługują się stażystami aby obniżyć koszty :D), a to że pracy nie ma, a to że pracodawca ma wysokie wymagania itd.
      Zgadzam się, że to jest problem, ale to jest bardziej „problem Grecki” niż rzeczywisty brak miejsc pracy dla młodych ludzi.

  14. Radek napisał(a):

    Myślę że dobrą „walutą” może być też np. kawa najlepiej w ziarnie… narzędzia – np. siekiera…paliwo…produkty dziecięce – pampersy…itp. Jest tego wiele..

  15. kriss napisał(a):

    chyba jednak cos sie dzieje :
    http://www.washingtonsblog.com/2016/06/barack-obama-warns-americans-to-be-prepared-for-a-disaster.html

    tlumaczneie ze strony : http://wolna-polska.pl/wiadomosci/barack-obama-wezwal-aby-sie-przygotowac-wypadek-sytuacji-nadzwyczajnych-2016-09

    „Chociaż moja administracja nadal dokłada wszelkich starań, aby naród amerykański był bezpieczny i ponosimy odpowiedzialność za każdego obywatela, to trzeba w jak najlepszy możliwy sposób przygotować się do sytuacji nadzwyczajnych. Czy to w postaci klęsk żywiołowych, takich jak huragany i trzęsienia ziemi lub niewyobrażalnych aktów zła, jak terroryzm, zagrożenie może wystąpić w nieoczekiwanej chwili i w nieoczekiwanym miejscu.

    Na szczęście, jest wiele rzeczy, które jednostki, rodziny i wspólnoty mogą zrobić, aby poprawić swoją gotowość. Wzywam wszystkich Amerykanów do podjęcia aktywnych działań w celu przygotowania się do każdej sytuacji, która może się pojawić, w tym napisanie dla miejscowej ludności ostrzeżeń, sprawdzenia zakresu ubezpieczeń, dokumentowania majątku, wartości, stworzenia planu natychmiastowej łączności i ewakuacji oraz posiadania w pełni skompletowanego zestawu awaryjnego pod ręką.

    I wzywam tych ze środowiska biznesowego, aby przygotowali swoich pracowników, opracowali plan ciągłości działania biznesowego, a także uczestniczyli w procesie planowania na poziomie wspólnot, aby zapewnić, że ​​nasze wspólnoty i sektor prywatny pozostaną silne w obliczu nadzwyczajnej sytuacji”.

    „W warunkach nieprzewidywalnych zagrożeń i niebezpieczeństw, dążymy do poprawy dostępu do informacji i podniesienia świadomości na temat znaczenia środków ostrożności. Liderzy w całym naszym kraju powinni poświęcić czas na zapoznanie się z narodową gotowością i znaleźć sposoby na rozwiązanie problemu słabych stron. Wszyscy Amerykanie mogą odegrać określoną rolę w realizacji naszej narodowej gotowości w drodze usunięcia ryzyka, które ich dotyczy i uczestniczyć w działalności, dotyczącej zapewnienia gotowości przez cały nasz naród.

    Nadal będziemy współpracować z partnerami państwowymi i lokalnymi, a także z tymi, którzy są w sektorze państwowym i prywatnym w celu zapewnienia tego, aby wspólnoty w warunkach kryzysu nie musiały stawić czoła tym zagrożeniom w pojedynkę. W uzupełnieniu do koordynacji wysiłków na rzecz pomocy i zapewnienia szybkiego reagowania, powinniśmy się skupić się na wspieraniu potrzeb tych, co ucierpieli, poprzez inwestowanie w dotknięte katastrofami obszary, a także pomagając im w odbudowie swoich społeczności, aby były lepsze, silniejsze i bardziej stabilne.

    Agencje federalne również pracują, aby wspólnie wykorzystywać środki publiczne, promować narzędzia i technologię, które mogą pomóc w czasie klęsk żywiołowych, a także zaproponować strategię przygotowania się (szkolenie). Uruchomiliśmy „America’s PrepareAthon!”, aby łączyć wspólnoty i pomagać im w planowaniu na wypadek sytuacji nadzwyczajnych, a dzień 30 września wzywamy do uznania jako Narodowego Dnia działań, mających na celu pobudzanie wysiłków, dotyczących zapewnienia gotowości od wybrzeża do wybrzeża.

    Kataklizmy stają się coraz częstsze i poważniejsze, następują też zmiany klimatyczne; zarówno obszary miejskie jak i wiejskie już odczuwają ich niszczące skutki, w tym silne susze i podniesienie się poziomu mórz, intensywne sztormy i pożary lasów, a także coraz potężniejsze huragany i fale upałów.

    Zmiana klimatu stwarza bezpośrednie i trwałe zagrożenie dla naszego bezpieczeństwa narodowego i jest to bardzo ważne, że inwestujemy w naszą infrastrukturę i zintegrujemy wysiłki, dotyczące zabezpieczenia gotowości naszych wspólnot, aby poprawić naszą zdolność do reagowania i naprawić szkody po skutkach zmian klimatu i ekstremalnych zjawisk pogodowych.”

    „Uznajmy więc, że każdy z nas może wieść swój wkład w przygotowanie się do sytuacji nadzwyczajnych, okazania pomocy ofiarom klęsk żywiołowych, a także zagwarantować, aby wszyscy nasi ludzie posiadali niezbędne zasoby i wiedzę, jak ochronić siebie. Wspólnie będziemy nadal silni i pogodni, bez względu na to, co się stanie z nami.”

    „Ja, Barack Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, na mocy uprawnień nadanych mi przez Konstytucję i prawa Stanów Zjednoczonych, niniejszym ogłaszam wrzesień 2016 jako miesiąc gotowości narodowej. Wzywam wszystkich Amerykanów do uznania znaczenia zapewnienia gotowości i pracy razem, aby poprawić naszą stabilność i gotowość”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner