Grower’s Cup – kawa dla turysty i być może dla prepersa

Na łamach dzisiejszego materiału chciałem Wam pokazać kawę, na którą trafiłem przeglądając ofertę jednego z dostawców KARALUCHA. Kawę, którą przyrządzić można w zasadzie w dowolnym miejscu, mając do dyspozycji tylko wrzątek.

Wspominam o niej dlatego, że wydaje mi się, że niektórym z Was przydać się może w przygotowaniach na trudne czasy.

Grower’s Cup, bo o tym produkcie mowa, to foliowa saszetka z zamknięciem strunowym, w której znajduje się papierowy filtr i 20 g zmielonej kawy. Po otwarciu saszetki, zalewamy ją wrzątkiem (ok. 300 ml), a po kilku minutach otrzymujemy 2 filiżanki zaparzonej kawy.

Saszetka rozwiązuje więc problem zaparzenia kawy poza domem, podczas podróży czy w biurze.

Na pewno nie jest to rozwiązanie na zrobienie zapasu kawy na trudne czasy, bo jest dość droga w przeliczeniu na ilość kawy. Kosztuje mniej, niż kawa w kawiarni czy na stacji benzynowej, ale więcej, niż kawa mielona czy ziarnista. No ale nikt raczej z niej zapasu robić nie będzie.

Za to do zestawu 72-godzinnego na przykład miłośnik kawy może chcieć ją zapakować, żeby później móc poprawić swoje morale. Tak samo można mieć ją w samochodzie, a później skorzystać gdy utkniemy gdzieś w zaspie śnieżnej, albo po prostu na parkingu, podczas długiej nocnej podróży samochodem, by nie zasnąć. Oczywiście przy założeniu, że mamy w czym zagotować wodę.

Jeśli ktoś lubi kawę, doceni różnicę w jakości w stosunku do wynalazków w rodzaju „kawa 2w1” w saszetkach.

Sama saszetka nie jest jednorazowego użytku. Wystarczy ją opróżnić z kawy, wysuszyć i można ją wykorzystać ponownie.

Sposób przyrządzania kawy dokładniej pokazałem na materiale. A jak smakuje? Ta akurat (mamy w KARALUCHU 2 rodzaje) ma wyczuwalną nutę gorzkiej czekolady, co jest w niej bardzo fajne.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. bura2 napisał(a):

    Naprawdę jest taka niesamowita różnica w smaku między kawą rozpuszczalną a sypaną/z ekspresu? ja sam jestem zwolennikiem kawy rozpuszczalnej ale w zapasach mam sypaną bo a) wychodzi trochę taniej b) jest to raczej na handel, a znam setki ludzi którzy piją TYLKO sypaną bo rozpuszczalna to nie jest kawa. Jestem również zwolennikiem dobrych piw, sam warzyłem ale jak jestem w miejscowości 200 osób i dwa sklepy na krzyż to piję „dziki” i „tysiące” i nie marudzę.

    Gadżet wg mnie.

    • Piotr napisał(a):

      Różnica zależy od pijącego 😀 Jak dla mnie kawa rozpuszczalna, sypana (po rosyjsku), z ekspresu przelewowego, z ekspresu ciśnieniowego (espresso) i po turecku (ale prawdziwie po turecku a nie w potocznym rozumieniu wsypać do kubka i zalać wrzątkiem – taka kawa to kawa po rosyjsku) to są zupełnie różne kawy pod względem smaku i aromatu.
      Wolę Pszenicznego Ciechana zamiast Wojaka czy wolę J&D zamiast Starogardzkiej co nie znaczy, że „na bezrybiu” nie wypiję pięćdziesiątki Starogardzkiej czy 0,5l Wojaka (ale więcej, to już mnie „odrzuca” :D) w odpowiednim kontekście, podobnie wolę kawę po turecku czy z ekspresu ciśnieniowego co nie znaczy, że jak nie ma, to się rozpuszczalnej czy sypanej nie napiję 😀

      Co do produktu w recenzji – piłem kilkakrotnie kawę z tego typu „torebkowych zaparzarek” (nie pamiętam już czy tego samego producenta, bo to nie był mój zakup, dostawałem w prezencie na zlotach, ale torebki wyglądały bardzo podobnie) i jak dla mnie jest porównywalna do dobrej kawy (ale nie jakaś tam najwyższa półka) zrobionej w ekspresie przelewowym. Smakowo i aromatycznie polecam, a cenowo to nawet nie wiem, bo sam nigdy nie kupowałem. Pewnie sypany „Gajos z marketu” wyjdzie sporo taniej a jeśli ktoś pije kawę litrami, to lepszą opcją (i cenową i smakową) będzie kupienie kawiarki (tzw. włoska kafetiera) – w domu spokojnie się sprawdzi a na wyprawie/ucieczce z plecakiem… no cóż, moim zdaniem spokojnie bez dobrej kawy można sobie poradzić (zrobienie kawy po turecku w tygielku z metalowego kubka nad kuchenką/ogniskiem nie zajmie więcej czasu niż skorzystanie z takiego „torebkowego ekspresu”, czas na zagotowanie wody ten sam :D).

    • djans napisał(a):

      Jest. Ogromna.

      Rano w domu przeważnie piję czerwoną neskę, bo tak się przyzwyczaiłem swego czasu. W pracy jakąś randomową rozpuszczajkę, bo nawet lepiej, jak jest niesmaczna. Natomiast jeśli na spokojnie piję kawę w domu, np. na dniu wolnym, kiedy mam czas się delektować, to lavazzę z ciśnieniowego ekspresu. Jednak ona wychodzi znacznie taniej, niż ten recenzowany produkt, na który mnie zwyczajnie nie stać.

      • Piotr napisał(a):

        Z okazji Black Friday producent miał upusty w swoim sklepie internetowym (i chyba ma do poniedziałku) – niecałe 12 euro za 12 torebek. Wychodzi pół euro za kawę, bo z jednej torebki są spokojnie dwie typowe filiżanki, czyli aż tak tragicznie nie jest (filiżanka kawy wychodzi w cenie browara :D) – nie jest to optymalna opcja na codzienne picie kawy w domu, ale na jakiś okazyjny wypad cena jest moim zdaniem akceptowalna.

        • djans napisał(a):

          W cenie regularnej wychodzi 430 zł za kg kawy. Lavazzę kupuję w cenie mniej więcej 70 zł za kg, maksymalnie do 100 zł za kg. IMO spora różnica.

          Dla jednodniowego turysty zapewne fajny gadżet, dla zamożnego, to i na kilkudniowy wypad. Dla preppersa, zwłaszcza takiego sknery, jak ja, pomysł taki sobie.

          • TomSlaV napisał(a):

            Hehe ja mam podobnie. Lepiej kupić taniej w mniejszych paczkach, a kubek czy jakies inne naczynie zawsze się znajdzie.

  2. cw napisał(a):

    Nie lepiej zaopatrzyć się w jeden ze sposobów alternatywnych parzenia kawy, który dobrze sprawdzi się również w domu? Aeropressy, dippery czy nawet french pressy, czy wspomniana juz wyzej kawiarka (najlepiej stalowa, wieksza uniwersalnosc). Za zwykly dipper damy okolo 25 zl + okolo 20 zł za 100 filtorw 😉 kawiarka na 2 osoby stalowa (4tz) to koszt okolo 80-90 zl. aeropress to troszke wiekszy koszt, ale jak ktos lubi to tez fajna metoda alternatywna 😉 a kawa z takiego rodzaju parzenia smakuje milion razy lepiej niz zwykla zalewana z gruzem, nie wspominajac juz o tym chemicznym ropuszczalnym g*wnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner