Q&A #12 – o wędkach, akwariach, zestawach ucieczkowych i parę innych tematów

Jak co 4 tygodnie, publikujemy dziś na łamach kanału i bloga kolejny materiał typu Q&A, czyli z odpowiedziami na Wasze pytania.

To dwunasty materiał tego typu, czyli przy kolejnym minie nam mniej więcej rocznica od rozpoczęcia tego cyklu.

Poniżej materiał wideo, a na dole, jak zawsze, lista pytań wraz z informacją o tym, w którym miejscu na materiale padło pytanie. 🙂

Bot Przemek (Release) [1:08]
[Q]Czy dobre jest używanie zamiast Komputera telefonu? O wiele mniej energii zużywa ale ma może mniej funkcji, ale ma też swoje plusy większość dzisiejszych telefonów posiada odtwarzacz mp4 i mp3. Baterie do telefonu można naładować w typowy dzień nawet 6 razy (panelem słoneczym nawet takim 25 cm2).

sozo [5:55]
Jestem w trakcie czytania BlackOut M. Elsberga i przychodzą mi do głowy różne czarne wizje „apokalipsy”. Co sądzisz o posiadaniu zapasu wody o pojemności np. 112 l w akwarium?
Jak zabraknie prądu rybki i tak padną z powodu braku ogrzewania, a pod ręką mamy mnóstwo wody. A sposób przechowywania w tzw. normalnych czasach atrakcyjny wizualnie.

Szymon Hanzlik [8:36]
Co myślisz o buggy w kontekscie trudnych czasów.

woytek1 [10:18]
Pytanie Czy wędka to dobry wybór na ciężkie czasy?

Wojciech Gomoła [12:55]
I jeszcze
Jakie jest twoje podejście do ubezpieczeń, majątkowych i jak I na życie, warto czy nie?

Mam też pytanie o twoje podejście do urządzeń CHP (combined heat and power) posiadam piecyk biolite i tak jak już mówiłem na Twitterze mogę go pożyczyć do testów.

Ander [18:17]
Czy Tzw Zupki Chińskie (Amino) mogą zastąpić MRE dla biednych? (koszt 1.50 zł)

Lew Adamski [19:43]
Co sądzisz o serialu „Jericho” z 2007-2008 roku. Moje zainteresowania tematem zaczęły się od niego 🙂

Drozd636 [21:08]
Krzyśku a czy w trudnych czasach przydadzą się petardy ? Jeśli tak to do jakich celów ?

Kacper games [22:20]
ile masz lat ?jaką masz ulubioną broń białą i palną?

cold [23:33]
Mam pytanko, może się nada na kolejne Q&A, czy środki czystości i/lub chemiczne takie jak mydło, proszek do prania, itp. Mają datę ważności którą należy się przejmować?

gofer [24:25]
Pytanie: Czy w trudnych czasach powierzenie swoich wszystkich oszczędności państwu. Jest dobrym pomysłem ?

DaroD CadCraft [26:07]
Pytanie: Od czego powinien zacząć początkujący preppers, mający ograniczone środki finansowe… tzn co, poza zapasami żywienia, czy bateriami itp, jest absolutną podstawą do posiadania?

Hidden Bear [27:08]
Pytanie pierwsze : Co sądzisz o ” plecaku ucieczkowym ” oraz jaki plecak wolał byś na trudne czasu ?
a) plecak jednodniowy np: Sparow 20
b) plecak trój dniowy np: Sparow 30
c) plecak do wypraw np : Reindeer 55 / Raccoon 65 ?
( Wiem wszystko polski produkty =3 ) Pozdrawiam cały kanał Domowy Survival 😀 ! Q&A *

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

26 komentarzy

  1. Foresst napisał(a):

    Petardy można wykorzystać w sytuacji kryzysowej przy łowieniu ryb. Ogłusza się je silnym ładunkiem 🙂

  2. Grzegorz napisał(a):

    UWAGA!!!
    Bardzo proszę o obejrzenie filmu( Plan zagłady Niemiec) z poniższego linku ( trwa ok. godziny). Prosiłbym o ustosunkowanie się do niego z punktu widzenia doświadczonych preppersów ( ja dopiero zaczynam).

    Oto on: https://youtu.be/5QtZdXXSEEE

    • gucio napisał(a):

      Nie ogarniam logiki tego autora swoim pojęciem i wymiękłem po 2,5min. Jak garstka napływowej ludności miałaby wyrżnąć całe społeczeństwo niemieckie? Czy to planeta małp? Dla mnie bełkot niewart mojego czasu.

      • Piotr napisał(a):

        To „Teorie Spiskowe” – on nie mówi w co sam wierzy, tylko przedstawia teorie spiskowe znalezione w internecie i objaśnia sposób myślenia „spiskowców”. Sam zaznacza na początku, że to że o tych teoriach opowiada nie oznacza, że w nie wierzy itp. a celem filmików jest to, aby się ich fajnie słuchało 😀

  3. Coyote napisał(a):

    Buggy może mieć sens robiony z jakiejś solidnej maszyny z lat 90 , technicznie sprawnej ale przegrywającej już walkę z rdzą . Prosta konstrukcja , tanie części , na porządnych oponach świetne właściwości terenowe . Szlifierka , spawarka , rury 1,5 ” , blachy , robocizna własna i samochód ma drugie życie jak długo silnik i skrzynia biegów się nie rozsypią .
    Za parę złotych można skołować części używanej instalacji LPG i dostosować do zasilania z butli propan butan albo nawet zastanowić się nad eksperymentem z gazem generatorowym .
    Jedyne pytanie , czy pozostać przy oryginalnym układzie , silnik z przodu i napęd na przednią oś jedynie przenosząc chłodnice gdzieś gdzie będzie mniej narażona na uszkodzenie czy klasyczny buggy z silnikiem z tyłu i napędem na tylną oś .
    W pierwszym wypadku mamy o większą ładowność i mniej przeróbek mechaniki , w drugim terenowy przecinak .
    Parę zdjęć dla zilustrowania i inspiracji . Nie sprzedaje żadnego z tych pojazdów , po prostu wyszukałem foty .
    https://olxpl-ring03.akamaized.net/images_tablicapl/473093625_1_1000x700_buggy-4-4-pick-up-z-justyny-10-60km-wolow_rev005.jpg
    https://olxpl-ring03.akamaized.net/images_tablicapl/404167979_3_1000x700_okazja-buggy-pozostala-motoryzacja.jpg
    https://olxpl-ring08.akamaized.net/images_tablicapl/457733605_2_1000x700_buggy-19-td-sprzedam-zamienie-dodaj-zdjecia_rev001.jpg
    https://olxpl-ring10.akamaized.net/images_tablicapl/425402435_1_644x461_buggy-nowa-sol.jpg

    • djans napisał(a):

      Nie ma sensu. Nie żyjemy w Australii. Przez pół roku mamy zimno, przez pozostałe pół roku pada deszcz.

      • Coyote napisał(a):

        Większy od quada . Może jestem lekko skrzywiony bo będąc podrostkiem pomagałem dziadkowi przy buggy podobnych SAM,ach jakie sąsiedzi przyprowadzali mu do naprawy . Typowe woły robocze do wożenia drewna i worków z cementem , moda na rekreacyjne szajowozy z 126p czy gokarty z silnikiem WFN dopiero się zaczynała .
        Jak ktoś ma gdzie trzymać i jeździć zawsze większa frajda od plasticzanej pierdziawki . I w razie czego może się przydać bo stoi sobie taki pod wiatą i jeść nie woła a o konfiskacie w razie „W” nikt nawet nie pomyśli . A gdyby „Panie , to już trzeci rok stoi” i szukaj cwaniaku rozłączonego styku czujnika położenia koła zamachowego albo zapłonu .
        A co do zimy , kto każe wywalać dach , szyby i nagrzewnice ?
        Twoja maszyna , twoja sprawa , możesz tylko wywalić tapicerki , zderzaki i dać dystanse miedzy kielichy a sprężyny zawieszenia .
        I blachę pod miskę olejową jak nie ma fabrycznie .

      • Coyote napisał(a):

        Zawsze lepsze od plasticzanego quada . Zwłaszcza jako SAM z paką i/lub hakiem . Dachu , szyb i nagrzewnicy też nikt wywalać nie karze , można np wywalić tylko tapicerki , zderzaki i wspawać jakieś wzmocnienia . Koszta niewielkie , jak wróci teraz czasowe wyrejestrowanie a pojazd ma nadal komplet świateł i migaczy to może nawet stanowić zapas na wypadek naprawy czy utraty „normalnego” samochodu .
        Główna zaleta jest taka że w trudnych czasach będziemy mieć pojazd na chodzie kiedy naszpikowane elektroniką buble będą padać jak muchy .
        Maszyna z lat 90 pójdzie na marnym paliwie i pokona wyższy krawężnik bez strachu o uszkodzenie jakiegoś czujnika za X tys złotych .
        I to wszystko w cenie nowej chińskiej pierdziawki .

  4. bura2 napisał(a):

    Takie moje przemyślenia w kolejności pytań:
    Smartfon – po co? oczywiście zakładamy że jesteśmy offline. Książki, filmy, muzyka itp. Nie będziemy ogladac filmów i grać w gry? nie każdy kryzys i nie każdy preppers jest ten sam, nie możemy zakładać, że zawsze będziemy spędzali trudne czasy w naszym domku na wsi nosząc wiadrami wodę ze studni i rąbiąc drewno do piecyka. Czasem będziemy po prostu garować w mieszkanku w bloku bo nie porzucimy 5 lat dorobku i wtedy wieczorami zamiast szwendać się po okolicy i marnować siły, kalorie, zwracać na siebie uwagę i ryzykować „plombę” będziemy w domu z rodzinką oglądać filmy na tablecie ładowanym z panelu lub w czasie kiedy nie ma przerw w dostawach prądu…
    Buggy – jaka jest przewaga buggy nad samochodem pseudo terenowym? Dacia Duster lub nawet Ford Fusion? jest kilka samochodów miejskich, pakownych ale jednocześnie za względu na swoje albo pseudo terenowe (Duster) albo pseudo dostawcze(Fusion) maja pewne – ograniczone oczywiście – zdolności terenowe. Pojedzie po czymkolwiek co przypomina drogę, nie zahaczy podwoziem o byle korzeń, a pali, wygląda i jeździ normalnie. Nie jeździłbym buggy do pracy na co dzień a na dwa pojazdy to mnie no cóż nie stać
    „Zupki chińskie” – jeżeli siedzimy stacjonarnie i możemy gotować to żadna żywność typu MRE nie ma sensu – ryż kasza makarony fasola, sosy warzywno-mięsne zawekowane w słoikach plus megatona cebuli i litry oleju do smażenia.
    Jeżeli szukamy racji do plecaka to proponuję do butelek z szerokim wlewem np. po nestea albo oshee wsypywać miks 1:1:1 płatków owsianych, rodzynek, ziaren słonecznika + tabliczki taniej czekolady wychodzi średnio 450 kcal/ 100 g i mniej niż 2 zł< 100 g. i możesz jeść w marszu – prawdziwe MRE żadnych przerw na gotowanie itp. A że nie ma ciepłego dania o smaku carbonara – no cóż, nie można mieć wszystkiego, jeśli chcemy robić przerwę w marszu po to żeby rozpalić ogień, zagotować wodę i zjeść ciepłą zupkę… to jest piknik a nie ewakuacja.
    Broń – a może lepiej zastosować schemat: – do czego mi broń? czy jej posiadanie nie będzie czasem gorsze od jej braku? czy musi to być broń palna? jeśli tak to jaki cel na jakiej odległości muszę być w stanie położyć? (człowiek w hełmie i kamizelce na 300 m to NIE jest dobra odpowiedź) jaki nabój? i dopiero potem na końcu jaka bron i czy mnie na nią stać. wtedy unikniemy tych zajebistych dyskusji o wyższości łomu i saperki nad szablą i kataną oraz setek ludzi którzy twierdza, że budowanie arsenału post a po zaczyna się od "kałacha".

    Początkujący niezamożny preppers – każdy pyta o noże, plecaki i filtry do wody… nóż to masz w kuchni, plecak na pewno tez jakiś, woda na terenie Polski nie jest aż takim problemem i bez filtra za 100 zł poradzisz sobie zwykłym survivalowym filtrem z butelki, piasku i węgla drzewnego z ogniska. Ja powiem tak:
    – wyleczyć chore zęby i inne tego typu sprawy, na kasę chorych jak nie możesz sobie pozwolić prywatnie, chodzić, dzwonić i dopiąć swego. Lepsza plomba z NFZ niż dziura w zębie.
    – zestaw podstawowych, tanich leków OTC nie zapominając o maściach na choroby skóry
    – komplet ciepłej bielizny polarowej i kilka par ciepłych skarpet. Noże i petardy nie pomogą Ci jak będziesz wracał po pracy z buta do domu zimą bo autobus znowu nie dojechał albo walnie ogrzewanie w bloku. W sklepach BHP często znajdziesz tańsze i bardziej odpowiednie rzeczy niż w sportowych. Piszę te słowa w polarowym ocieplaczu z JULI za 30 zł komplet bo mój dostawca ogrzewania leci w kulki 😀
    – oszczędna latarka LED – jakaś czołówka ja polecam petzl tikkina – nie świeci na 100 m ale za to trzyma długo na jednym komplecie baterii.
    – rower – MTB kosztują 1000 i więcej złoty ale czasem na olx można wyrwać jakąś używkę firmy noname za < 100 pln. oczywiście nie na jazdę po górskich szlakach tylko na dojazdy do pracy
    wiem, że to nie są fajne rzeczy jak zakup rewolweru, noża, plecaka, czy maski gazowej, ale są bardziej przydatne niż tamte. Za tą kasę za którą niektórzy kupują jeden nóż czy plecak możesz zrobić dużo wiecej.

    • djans napisał(a):

      Odnośnie tego zabunkrowania w bloku – jak ktoś się będzie bał chodzić po swojej własnej okolicy, to może to być znak, że należy się zawczasu przeprowadzić.

      A szwendać się można za wieloma rzeczami zależnie od rodzaju kryzysu. A potem te wyszwędane rzeczy w domu można długo obrabiać/przerabiać.

      „Broń […] czy jej posiadanie nie będzie czasem gorsze od jej braku?”

      Serio? Nieposiadanie przedmiotu, który można wyrzucić, zdać na rozkaz, zakopać, etc. ma być lepsze, od jego posiadania?
      Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji.

      „czy musi to być broń palna?”

      Jeśli stosunek ewentualnych agresorów będzie 3:1 lub więcej, a sytuacja poważna na tyle, że gotowi będą Cię zabić, to bronią białą nie masz praktycznie szans się obronić, a oni mogą Cię załatwić bez większego ryzyka poniesienia strat.

      W przypadku broni palnej sama liczba nie daje automatycznej przewagi, a nawet przy przewadze ryzyko strat jest większe.

      ” jeśli tak to jaki cel na jakiej odległości muszę być w stanie położyć? (człowiek w hełmie i kamizelce na 300 m to NIE jest dobra odpowiedź) jaki nabój? i dopiero potem na końcu jaka bron i czy mnie na nią stać ”

      Zwodnicze… Z faktu, że współczesne osłony balistyczne dają bezpieczeństwo przed pociskami z nabojów karabinowych nawet na dystansie kilkudziesięciu metrów, nie wynika automatycznie, że należy rezygnować z posiadania odprzodowego pistoletu cp.

      „wtedy unikniemy tych zajebistych dyskusji o wyższości łomu i saperki nad szablą i kataną”

      Dlaczego mamy unikać takich dyskusji?
      Uważam, że są bardzo potrzebne, skoro część ludzi poważnie myśli, że pod kątem przygotowania się na trudne czasy, należy najpierw kupić katanę, czy szablę, a dopiero ewentualnie jak zostanie kasy i miejsca, to łom i saperkę.

      Pełna zgoda co do początkujących – zaczynać powinni od prób i błędów na byle czym, nie od kompletowania szpeju.

  5. Rafał M. napisał(a):

    Współczesne smartfony mają większą moc obliczeniową nie tylko od statków Apollo, ale nawet od komputerów stacjonarnych sprzed kilkunastu lat.
    Ja smartfona w zasadzie nie potrzebuję na co dzień, kupiłem trochę z ciekawości co to, a trochę po to, żeby zabierać na wyjazdy bez konieczności taszczenia ze sobą 2,5-kilogramowego laptopa, czasem też przydaje się GPS (w nowszych klasycznych telefonach już ich nie montują).

    I jest jeszcze taka sztuczka – zabiera się ze sobą króciutki kabelek USB i ma się pendriva 🙂

    Jeśli się weźmie ładowarkę z wyjściem USB, to można naładować tym kabelkiem i trochę mniej zajmie w bagażu niż ładowarka z kablem na stałe.

    W trudnych czasach może się przydać, na przykład:
    1. Można wezwać pomoc, jeśli sieć komórkowa nadal będzie działać. A musi być naprawdę poważna katastrofa, żeby całkiem przestała działać. W typowych codziennych problemach zazwyczaj działa.
    Podobnie, można się komunikować z innymi, o ile sieć działa. W przypadku przeciążenia sieci być może nadal będą działać zwykłe SMS-y.
    2. Miewają wbudowane diody LED, pełniące funkcję latarki. W nie zastąpi to zwykłej latarki, ale jako zapasowa może być, lepiej mieć taką przy sobie niż żadnej podczas przedzierania się przez jakieś chaszcze w środku bezksiężycowej nocy, albo ukrywania się w jakiejś piwnicy.
    3. Można wcześniej wgrać jakiś program szkoleniowy o survivalu, na przykład ściągnięty z Youtube przy pomocy wtyczki do przeglądarki.
    4. Można wgrać potrzebne e-booki.
    5. Program nawigacyjny z mapą offline. Nawet gdyby satelity uległy uszkodzeniu, co jest skrajnie mało prawdopodobne (bo nowsze smartfony odbierają jednocześnie satelity GPS, GLONAS i niekóre Galileo, oraz nad Chinami Beidou), to i tak nadal będą działać mapy offline, lepiej mieć taką niż żadną.
    6. Niektóre appki mogą okazać się przydatne, na przykład Regionalny System Ostrzegania (zawiera też poradniki, ostatnio zniknęła ze sklepu Windows), iPolak (podaje informacje ostrzegawczę zza granicy i namiary na polskich konsulów), SAS Survival Guide (po angielsku, płatna, ostatnio zniknęła ze sklepu Windows) i wiele innych (np. Prawa Pasażera, Going Abroad, European Health Insurance Card, Moja Komenda…).
    7. Niektóre telefony mają wbudowany radioodbiornik, czasem trzeba doinstalować program.
    8. Można przerobić na licznik Geigera, są specjalne czujniki wpinane w gniazdo słuchawkowe.
    9. Można przerobić na telewizor, istnieją specjalne odbiorniki z anteną wpinane do microUSB, ale trudno dostępne w Polsce.
    10. Przechowywanie fotografii i innych plików.
    12. Może pełnić funkcję kompasu, choć tylko niektóre mają wbudowany czujnik magnetyczny, pozostałe tylko GPS-a.
    13. Funkcje portfela. Czy to płatności zbliżeniowe przez NFC, czy Blik przez aplikację bankową.

    Więc smartfon to najważniejszy przedmiot survivalowy. Do tego słuchawki, jakiś lepszy scyzoryk z nożyczkami do paznokci, chusteczki do nosa, dodatkowo w portfelu jakaś stówka.
    Z kolei w warunkach miejskich, a nawet podmiejskich w Europie, mało prawdopodobna będzie konieczność rozpalenia ogniska.
    I koniecznie coś do podładowania owego smarfona, choćby częściowego.

    Nie ma innego równie niezawodnego środka łączności jak telefon komórkowy. Jeśli sieć telefoniczna padnie, prawdopodobnie z powodu długotrwałej przerwy w dopływie prądu, to niewiele zostaje możliwych skutecznych środków łączności, szczególnie z takich nadających się do łatwego przenoszenia.
    Kieszonkowe radiotelefony chimerycznie zachowują się między sobą, przeszkody mogą odciąć sygnał. Przemienniki amatorskie krótkofalowców też wcześniej lub później padną. Radia krótkofalowe niespecjalnie nadają się do przenoszenia (wymiary, zasilanie, rozmiary anten). Jedynie zostanie łączność radiowa między urządzeniami stacjonarnymi z antenami na dachu i z jakąś formą niezależnego zasilania, lub między przenośnym a stacjonarnym.

    Albo jeszcze droższe rozwiązania, jak telefony satelitarne (tylko kiedy sieć telefoniczna padnie, to do kogo zadzwonić?). Lub jakieś komunikatory satelitarne, typu SPOT. Ale obydwa rozwiązania to raczej podczas wypraw na odludne tereny na innych kontynentach, na co dzień w Europie całkowicie nieprzydatne.

    Więc w praktyce zostaje albo smartfon, albo radiostacja domowa z awaryjnym zasilaniem, najlepiej krótkofalowa, albo w drużynie 1 radiostacja domowa i kilka przenośnych, inne sposoby łączności bezprzewodowej okażą się mało przydatne.

    ———————————
    Co do inflacji, to w ostatnich czasach bardziej skomplikowana sprawa, z powodu nadprodukcji, oraz istnienia towarów dostępnych w nieograniczonej ilości (bilety do kina, aplikacje, gry, e-booki itd.).
    Unia dodrukowywała miliardy euro, żeby zbić deflację i inflacja jakoś nie chce nadejść, nie wiedzą w czym problem.

    • djans napisał(a):

      Po co w scyzoryku nożyczki do paznokci?

      Po pierwsze nie jest to potrzeba niespodziewana, nagła i codzienna. Można bez najmniejszego problemu przeżyć kilka dni po terminie, w którym byśmy normalnie paznokcie przycinali.

      Po drugie cążki kosztują kilka-kilkanaście zł. Można je nosić jako osobny przedmiot w EDC. Trochę niecelowym jest zawężać sobie wybór noża do modeli zawierających nożyczki.

      Po trzecie źródło ognia jest sto razy bardziej niezbędne w EDC, niż jakieś cążki, czy nożyczki.

      • Krzysztof Lis napisał(a):

        Może i nie jest to jakaś wielka potrzeba, ale jak się Tobie albo dziecku paznokieć zacznie łamać, będziesz chciał go jak najszybciej obciąć. Poza tym takimi nożyczkami to i inne rzeczy przetniesz, jak się uprzesz. Ja kiedyś przeciąłem hartowaną igłę krawiecką. Fakt, że nożyczki w Victorinoksie przestały potem się do czegoś nadawać, to inna historia.

        • djans napisał(a):

          To nie tak, że nie wiem do czego służą nożyczki 😉 Po prostu w EDC mam „niezbędnik turystyczny”, czy jak tam się to zwie, zawierający nożyczki i cążki. A obok tego kombinerkowy multitool, który nożyczek nie zawiera.
          Myślę, że nie byłoby dobrym pomysłem zawężanie sobie wyboru multitooli do takich, gdzie akurat będą nożyczki – i właśnie takiej wytycznej się czepiłem, a nie nożyczek jako takich.

          • Krzysztof Lis napisał(a):

            Teraz rozumiem.

            Bo szczerze mówiąc, trochę zwątpiłem, jak przeczytałem Twoje pytanie. 😉

  6. bura2 napisał(a):

    Słuszne spostrzeżenie Rafał M. co do łączności z jednym małym ale. Zgodzę się że inwestowanie w super hiper łączność nie ma sensu bo nie będzie do kogo dzwonić. Ale bardzo popularne mimo apek w stylu yanosik jest CB radio. A na pewno w razie upadku interneta i gsm-u posiadacze je odkurzą i zamontują w swoich VW Golfach i będzie można pogadać z kimś parę km w każdą stronę posłuchać co się dzieje.

  7. a.jedlinski napisał(a):

    Dzień dobry. Cieszę się, że dalej nagrywasz te odcinki. Komentarz odnośnie do telefonu jako zamiennika komputera. Akurat według mnie jednym z problemów w celu ewakuacji w trudnych czasach naprawdę może okazać się nuda. Zwłaszcza wieczorem zimą. Za dnia wszystko zrobiłem. Mam opał, mam jedzenie. Gdybym musiał zrobić to po zmroku, czyli w warunkach zimowych już po 17:00 to musiałbym użyć dodatkowego oświetlenia, a to wydatek energii elektrycznej lub innego paliwa, chociażby do pochodni. Telefon z filmami okazał się bardo dobrym pomysłem. Wspominałem o tym u siebie https://na-kryzys.blogspot.com/2017/01/sposoby-na-nude-w-zimowe-wieczory-w.html .

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Nie neguję użycia telefonu komórkowego jako narzędzia do zabijania nudy, ale ze względu na konstrukcję pytania skoncentrowałem się na jego zestawieniu z „dużym” komputerem. Jeśli miałbym się przygotowywać na długotrwałą nudę, to rzeczywiście cyfrowa rozrywka i źródło prądu dadzą większą ilość frajdy, niż biblioteczka pełna książek — bo taką biblioteczkę to można z łatwością zmieścić w pamięci smartfona i jeszcze na paręnaście filmów zostanie. 🙂

    • Piotr napisał(a):

      Nuda? Zwykle jest odwrotnie, czyli w przypadku braku prądu, wody, zaopatrzenia itp. roboty do wykonania jest znacznie więcej niż zwykle, bo odpada mechanizacja i wiele rzeczy trzeba robić ręcznie (a jeśli czyjaś strategia na przetrwanie to posiadanie własnego małego gospodarstwa, to już w ogóle pracy mu „przybędzie”). Nudzić się mogą tylko Ci, którzy się nastawiają na „przejadanie zapasów” ale… mimo wszystko nawet w takim wypadku lepiej jest mieć „sposoby na nudę” bazujące na relacjach (gry zespołowe, umiejętność zwyczajnego „przegadania całego dnia” z członkami rodziny czy innymi ludźmi itd.) niż na izolowaniu się od reszty i uciekaniu w wirtuolandię 😀

      • djans napisał(a):

        Też nie bardzo widzę nudę, jako jakiekolwiek zagrożenie. No chyba jedynie na wypadek osadzenia w jakimś obozie dla uchodźców, czy pod kwarantanną.

        Ale poza tym, to jest tyle ciekawych, zajmujących rzeczy do zrobienia, że kliku żywotów nie starczy.

      • a.jedlinski napisał(a):

        Pisałem na podstawie swojego konkretnego przykładu. Cel ewakuacji malutkie gospodarstwo / działka, zimowy wieczór, ograniczona przestrzeń, wszelkie prace zrobione w ciągu dnia. Zimą właśnie przejadasz zapasy. Można się nudzić. Piotrze. Piszesz o sposobach na nudę opartych na relacjach. W stu procentach się z Tobą zgodzę, jednak to nadal sposoby na nudę ;-). Poza tym warto czasem oderwać się po ciężkim dniu i odpocząć.

        • Piotr napisał(a):

          Nie tylko, te „sposoby na nudę” jako efekt uboczny mają zacieśnianie więzi społecznych (dawniej na wsiach spotkania z sąsiadami w niedzielę „przy flaszce i kartach” były czymś normalnym). Przy okazji nie zgodzę się co do tego, że zimą w gospodarstwie jest mało pracy, tzn. owszem, teraz jest mało bo mamy gospodarstwa zmechanizowane, ale w obliczu braku mechanizacji zimą pracy jest sporo, na przykład: młócenie zboża (jeszcze ja to pamiętam, a mam tylko 40 lat i… były dostępne maszyny do młócenia zasilane „esiokami”, przy braku paliwa trzeba byłoby wrócić do kieratów czy nawet cepów) pozyskiwanie drewna na opał (gdy prace polowe wykonuje się koniem, to nie ma na to czasu w innych porach roku, więc zostaje późna jesień i zima), konserwacja i naprawa sprzętu rolniczego i budynków itd. Pracy jest mniej niż latem ale na nudę i duży nadmiar wolnego czasu raczej nie będzie się narzekać 😀

  8. a.jedlinski napisał(a):

    To znowu ja ;-). Cieszę się, że odnosisz się do ubezpieczeń. Ja dziś tez jestem zwolennikiem ubezpieczania wszystkiego co dla mnie ważne, jeśli mnie na to stać. Mieszkanie przede wszystkich. W 2011 roku mieliśmy pożar mieszkania (wspominałem o nim https://na-kryzys.blogspot.com/2016/10/pozar-mieszkania-w-roku-2011.html ). Gdybysmy wtedy miesli mieszkanie ubezpieczone nie musielibyśmy spłacać firmy ubezpieczeniowej 3 lata (szczegóły we wpisie) a i sam remont poszedłby sprawniej. Myśmy dopiero w poprzednim roku ostatecznie zlikwidowaliśmy skutki pożaru – czyli 4 lata nam zajęło remontowanie ponowne mieszkania. WARTO SIĘ UBEZPIECZAĆ.

    • djans napisał(a):

      Z tymi ubezpieczeniami, to jest trochę tak, jak z systemami antywłamaniowymi. Opłacają się dopiero od pewnego poziomu majątku.

      Im mniejsza wartość ubezpieczanej rzeczy, tym mniej dotkliwa jest strata. Dotkliwość przemnażamy przez prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia mogącego powodować stratę. Otrzymujemy wagę danego problemu. Jeśli jest niska, to ubezpieczenie może się zwyczajnie nie kalkulować.

      • a.jedlinski napisał(a):

        Zgadzam się z Djans. Dlatego altanki, roweru, netbooka, itp. nie będę ubezpieczać, ale mieszkanie owszem ;-). I wiem, że istnieje „ryzyko” że w ciągu wielu lat nic się nie wydarzy, więc mógłbym powiedzieć o stracie pieniędzy poświęconych na ubezpieczenie. Jednak jakoś wole to ryzyko, niż np. kolejny pożar.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner