Q&A #16: o broni, domu w Bieszczadach, antybiotykach i urbeksie

Mamy nadzieję, że już powoli wracacie z długoweekendowych wyjazdów i spędzicie część dzisiejszego wieczora z nami, oglądając najnowszy odcinek z cyklu Q&A, czyli odpowiedzi na Wasze pytania.

σѕкιι ಠ_ಠ [0:18]
Co sądzisz o Urbexie?

Mój film z Prypeci i Czarnobyla.

666KoBrA [2:45]
Co myślisz o kupnie domu w Bieszczadach na wypadek np wojny ?

Mój artykuł o domu na wsi jako najlepszym zabezpieczeniu na trudne czasy.

Piter 420 [5:01]
Pytanie do następnego Q&A: jak zdobyć antybiotyki? Kiedyś oglądałem jakiś program o prepersach, w którym gość mówił, że kupuje antybiotyki dla rybek akwariowych, bo są to te same substancje czynne co dla ludzi i są dostępne w sklepie zoologicznym dla każdego (bez recept). Szukając dużo w necie i na waszych stronach (forum etc.) nie znalazłem niczego konkretnego na ten temat (oczywiście oprócz tego, że trzeba mieć znajomego lekarza albo zaopatrzyć się w antybiotyki naturalne – ale powiedzmy sobie szczerze, takie antybiotyki nadadzą się na ropiejącego pryszcza). Nurtuje mnie ten temat, bo cóż nam z zapasów jeśli może nas załatwić zwykła infekcja (np. zapalenie oskrzeli przechodzące na płuca itd.).

Jezus Chrystus [6:31]
Pytanie do następnego Q&A – Jak myślisz, czy niedługo może nadejść wojna? Nawet nie z nami.. Np. z USA i Koreą Północną.

Materiał o obszarze zainteresowań i wpływów.

Rafal Lewandowski [7:30]
część, oglądałem ten q&a i w części o źródłach ognia/paliwach wspomniałeś o kuchenkach gazowych jako opcji z najtrudniejszą formą paliwa do pozyskania w trudnych czasach. A co z biogazem? czy rozważałeś kiedyś taką opcję? teoretycznie proste źródło, gaz powstaje w czymś na kształt pojemnika z namiotem(taką opcję do zakupu na działkę widziałem) z odpadów spożywczych.

Instrukcja budowy przydomowej biogazowni.

Michał Ojdana [8:38]
co sądzisz czy warto kupić kombinezon OP-1 kosztuje około 9 zł

Amapola R [9:05]
Ja to bym zapytała, gdzie dziewczyna może poznać takiego Krzyśka (tylko wolnego)

hmmm mm [9:52]
cześć jestem Kuba i mam 2 pytania do Q&A . czy warto robić sobie duży plecak ucieczkowy i 2 ile twój plecak bob ma pojemności pozdrawiam

shyu [10:50]
Mam pytanie, jakie filtry są najlepsze na skażone tereny promieniowaniem, jak wiemy wdychanie napromieniowanego pyłu jest najgorsze dla naszego zdrowia, dlatego pytam. To że maska musi być cała już wiem ale nie wiem jakich filtrów gazowych/pyłowych użyć, dodam jeszcze że żyję w miejscu o małym zaludnieniu.

Magz xxx[11:59]
Hej! Czy warto mieć w swoim wyposażeniu klasyczne linki lub cokolwiek, co umożliwiłoby wiązanie, czy to raczej przereklamowana kwestia?

Twoja Stara [12:34]
Skąd, wziąć broń palna podcczas wojny?

Grzybek 13 [13:51]
Krzysztofie, mam pytanie: Czy warto kupić czarnoprochowy rewolwer i myśleć że kiedyś może przydać się nam na trudne czasy? Jest to broń którą trzeba konserwować, myć i poświęcać sporo czasu na ładowanie takiej broni. Czy pomimo tego warto?

Nasz materiał o pozwoleniach na broń.

rudy 102 [15:35]
czy warto kupić motor na trudne czasy ?

Soyer [16:55]
A co panie krzysku powiesz o „Samoleczenie metodą B.S.M.” na codzien i na cieżkie czasy

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. Rafał M. napisał(a):

    W Polsce jest nawet producent maseczek przeciwsmogowych. Są wersje z filtrem przeciwpyłowym, oraz węglowym. Rożne odmiany.
    Kupiłem sobie 3 z przeciwpyłowym, włożyłem do woreczków strunowych (akurat miałem idealnie pasujące woreczki). 2 maseczki na wszelki wypadek zostawiłem w samochodzie, w skrytce w podłokietniku, 1 w plecaku.
    Z filtrem węglowym byłyby skuteczniejsze, ale obawiam się jak zniosą długotrwałe przechowywanie, węgiel aktywny w końcu mógłby się zdeaktywować. Natomiast z filtrem przeciwpyłowym to długo poleżą, bo to w zasadzie specjalna tkanina.

    Ubranie ochronne wątpię by się przydało. Ludzka skóra stanowi wystarczającą ochronę (później trzeb zdjąć ubranie i się umyć). Co najwyżej można się zaopatrzyć w poncho przeciwdeszczowe.
    Jedyne realne zagrożenie jakie mi przychodzi do głowy, to deszcz z cząsteczkami radioaktywnymi, tu wystarczy jakiekolwiek szczelne okrycie przeciwdeszczowe, nawet parasolka.
    Wojsko musi operować na terenach skażonych, nie zawsze może sobie pozwolić na komfort ich omijania, więc specjalne ubranie może im się przydać, albo w laboratoriach chorób zakaźnych, cywilom to wątpię.
    W przypadku broni biologicznej i epidemii w zupełności wystarczy maseczka, albo nawet oddychanie przez nos i unikanie kontaktu z innymi ludźmi. Rzadko która choroba roznosi się przez powietrze, a jeśli nawet to ta forma nie jest zbyt trwała i wystarczy nie zbliżać się do innych ludzi. Prędzej drogą kropelkową, przez kichanie, tu też wystarczy zachować odstęp albo założyć maseczkę. Większość chorób wymaga jednak kontaktu fizycznego z chorym.
    Średniowieczne epidemie były roznoszone głównie przez szczury, które miały łatwy dostęp do piwnic z zapasami żywności.

    Co do broni palnej w czasie wojny, to najlepiej w ogóle jej nie brać.
    Gdy wojskowi zobaczą kogoś z bronią, to najpierw będę strzelać, dopiero później będą zadawać pytania, nie w odwrotnej kolejności. Za posiadanie broni może też grozić kara śmierci, obligatoryjnie, rozstrzelanie na miejscu bez możliwości wniesienia apelacji.
    Wojskowi raczej unikają strzelania do nieuzbrojonych cywilów. Najczęściej cywile giną podczas różnego rodzaju ostrzałów i bombardowań, ale wtedy noszenie broni też w niczym nie pomoże.

    Natomiast działania partyzanckie to bardzo głupi pomysł. Tym bardziej, że wojska okupacyjne mogą w akcie zemsty rozstrzeliwać cywilów, za każdego zabitego na przykład 100 cywilów.

    Co do broni czarnoprochowej, to z powodu swojej starszej konstrukcji dosyć dobrze może się spisywać w przypadku długotrwałego upadku cywilizacji. Kule można samemu odlać z jakiegoś ołowianego złomu, proch samemu zrobić z saletry, siarki i węgla drzewnego. W XIX wieku i wcześniej jakoś ludzie sobie radzili z czymś takim. Do nowoczesnej broni dużo trudniej zdobyć amunicję, która raczej musi być produkowana w fabrykach.
    Choć ja bym raczej zainwestował w kuszę, do niej jeszcze łatwiej o amunicję, ale niestety obecnie nie wolno posiadać bez zezwolenia, zezwoleń też nie wydają, mimo że po przekroczeniu granicy bez problemu da się kupić w supermarkecie.

    Zazwyczaj im starsze rozwiązania, tym lepiej się spisują po upadku cywilizacji.
    Radiostacja lepiej będzie się spisywać od telefonu komórkowego, rower lepiej od samochodu, a koń lepiej od roweru.
    Choć zamiast lamp naftowych i świec, może lepiej użyć ogniwa słonecznego i oświetlenia LED.

    Do obrony domu chyba lepiej wymyślić jakiś system obronny, zamiast liczyć na przeżycie strzelaniny.
    Szyby można wzmocnić foliami (niektóre już są), na zewnątrz jakieś kraty, albo rolety antywłamaniowe, drzwi antywłamaniowe, monitoring kamerami lub jakimiś wizjerami. Można by pomyśleć o możliwości podłączania płotu, klamek i krat pod wysokie napięcie.
    Przydatny byłby tzw. bezpieczny pokój, ze wzmocnionymi drzwiami, może też służyć za magazyn. Najlepiej gdyby ten pokój był zamaskowany, czyli trudny do odnalezienia przez intruza, ale to może być trudne w praktycznej realizacji ze względu na niewielką powierzchnię polskich mieszkań i domów.
    Czasami w domkach jest sień wejściowa, można by tam pomyśleć o jakimś systemie obronnym. Drugie wzmocnione drzwi między sienią a wnętrzem domu, gdyby intruzi wtargnęli to utknęliby w sieni, w pułapce. Może jakiś otwór strzelniczy, może miotacz gazu w sieni, uruchamiany z wnętrza. Może jakiś generator irytujących wysokich dźwięków. Może jeszcze co innego.
    Może jakaś dodatkowa bariera miedzy parterem a piętrem, gdyby intruzi wtargnęli na parter to znowu znaleźliby się w pułapce.
    Możliwości jest sporo.

    Odnośnie leczenia metodą BSM, to nie jest taka jednoznaczna sprawa.
    Hipoteza jest taka, że przykładanie rąk do głowy aktywuje różne regiony mózgu, a te powodują uruchomienie procesów samoleczenia w poszczególnych częściach ciała.
    Nie wiem czy faktycznie ta konkretna metoda działa, ale mam uzasadnione podejrzenia, że faktycznie istnieją jakieś nieodkryte dotychczas przez naukowców fale. Są generowane przez ruch protonów, tak jak elektromagnetyczne ruchem elektronów, mają niektóre cechy bardzo podobne do elektromagnetycznych, inne zupełnie odmienne. Być może są tożsame z falami grawitacyjnymi, ale o wysokiej częstotliwości (krótkiej długości). Albo falami materii de Broglie’a.
    Odpowiadają za komunikację nazywaną telepatią, która jest słabo skuteczna ze względu na pewne filtry w podświadomości.
    Interesowało mnie kiedyś to zagadnienie, ale nie pod względem leczenia, lecz możliwości konstruowania urządzeń komunikacyjnych nie używających fal radiowych. Dwa urządzenia, podobnie jak dwa umysły, ulegałyby synchronizacji ze sobą kiedy mają podobne widma częstotliwości. Nie chodzi tu o wysyłanie zmodulowanej fali na odległość, która ulega rozproszeniu wraz ze wzrostem odległości, ale samej informacji, emisja fal byłaby tylko uboczna. To mogłoby umożliwić komunikację przez przeszkody, przez które nie przenikają fale radiowe, a może nawet na odległości międzygwiezdne.
    Naukowcom umknęło to, bo używają przewodników z metali, przez które mogą przepływać tylko elektrony. Natomiast protony przepływają przez plazmę i elektrolity (elektrolity występują w żywych komórkach). Elektryczność protonowa, w odróżnieniu od elektronowej, nie została dotychczas dobrze zbadana, a to nie tylko przeciwny ładunek, protony różnią się m.in. masą.

    • Coyote napisał(a):

      Węglem aktywnym nie ma się co przejmować , to po prostu węglowy „pumeks” szczelnie zamknięty np: w woreczku strunowym tak by pył nie zatykał porów może leżeć dziesięciolecia . Filtry do maski przeciwgazowej mp 4 dalej działają mimo że są dłuugo po terminie .
      Co do „oddychania przez nos” starczy zobaczyć jak się roznosi zwykła sezonowa grypa .

      Jeśli chodzi o broń i konflikt zbrojny . Niby prawda , ale poza regularnym wojskiem zawsze zaczyna roić się od wszelkiego typu band korzystających z okazji , plus rozpad struktur społecznych itd . Jakby moi przodkowie w wołyńskim tak myśleli to by się raczej żywcem z tamtego pierdolnika nie wydostali . Proste .

      Broń i amunicja wydają się też lepszą lokatą nadwyżek kapitału niż złoto czy srebro .
      W razie jakiegoś dłuższego kryzysu elaboracja .38/357 czy 12×70 nie jest trudniejsza niż samodzielne wykonanie komponentów i nabijanie broni CP . I mówię tu o prymitywie , z imadłem i narzędziami własnej roboty . Do elaboracji wcale nie trzeba benchrestowych zestawów za 2000 + tylko więcej się napracujemy niż z profesjonalnym sprzętem .
      https://www.youtube.com/watch?v=D25lvjgvqss
      https://www.youtube.com/watch?v=g_Q5G_HR4LU

      Kusza vs rewolwer CP , sześć strzałów kontra jeden , bełty na drzewach nie rosną tylko też trzeba umieć zrobić dobry plus mętna legalność posiadania kuszy tu i teraz . Zdecydowanie rewolwer .

      Ubranie ochronne , niektóre świństwa skraplają się w żrącą rosę . Mogą tak kapać z drzew , budynków . I cały czas mówimy o środkach przemysłowych . Tabun , sarin i V gazy to jeszcze wredniejsza półka , przenikająca przez skórę .
      Scenariusz awarii w zakładach chemicznych , katastrofy kolejowej cystern czymś nieciekawym nie jest taki mało prawdopodobny .

      Pomysły rodem z Kevina , wkurwione zakapiory nie uciekną . Wykurzą Cię z dziury koktajlami Mołotowa i się „zabawią” żeby odreagować .
      Już im nie będzie chodzić o rabunek tylko urażoną dumę .
      Folie antywłamaniowe , deski z gwoździami i inne klamki pod prądem mogą pomóc ale potrzebny jest też argument większego kalibru do definitywnego rozwiązania problemu . Rewolwer kapiszonowy .44 , lupara z iża 43 kal 12 czy solidny łom albo ostra siekiera to już szczegóły taktyczne .
      Podstawa umiejętności i MOTYWACJA .

  2. bura2 napisał(a):

    Bzdury o CP, że niby łatwo do nich będzie zrobić amunicję. NIE. Albo jesteśmy w stanie wytwarzać proch i masę inicjującą do kapiszonów (taaa, w czasie PA, bez sklepów chemicznych itp. itd.) – wtedy jesteśmy w stanie elaborować również NIEKTÓRE rodzaje amunicji – poza 12 ga niezbyt popularne. A wtedy uzyskujemy ZAMIENNIK współczesnej fabrycznej amunicji. Albo jesteśmy w stanie co najwyżej odlewać kule i strzelamy dopóki w łańcuchu – kula, proch, kapiszon nie pojawi się przerwa.

    Broń CP może dać nam tyle, że będziemy po prostu tym trudniejszym celem i szumowiny sobie odpuszczą.
    OP-1 za 9 zł, pewnie jeszcze z torbą do przenoszenia to warto sobie sprawić za tę kasę. Bodajże w bricomarche widziałem same te torby jako „wędkarskie” za chyba 15 zł. Znosisz jako wodery, czy jak Ci szambo wybije lub do jakiejś innej brudnej roboty.

    Antybiotyki, jeśli nie wiesz czy antybiotyk dla rybek jest dobry, to nie powinieneś go kupować ani mieć. Jest sens mieć te leki z których umiesz w 100% korzystać. Kupić i liczyć na to, że w czasie kryzysu spotkasz lekarza/farmaceutę który Ci powie co i jak? szansa jedna na milion a kasa wydana. Lepiej tę kasę wydać na to, żeby w każdym miejscu (Dom, samochód, PE, EDC, domek na działce) mieć prostą, ale kompletna apteczkę z opatrunkami i lekami bez recepty.

    Co do różnych „magicznych uzdrowień” – znam jedna metodę, na większość pospolitych chorób – dużo płynów, dużo odpoczynku, dbać o higienę, jeść ile trzeba i utrzymać odpowiednią temperaturę otoczenia. Magia!

  3. lol52 napisał(a):

    Kiedyś zamiast antybiotyków używano srebra. Można zrobić srebro koloidalne dwiema metodami jedna chemiczna na zasadzie chyba redukcji mam gdzies materiał jak poszukacie to znajdziecie w gogle w PDF ten związek srebra używany w fotografii (zapomniałem jak sie nazywa , biały proszek ogrzewa sie do 150 stopni a potem wprowadza w jakiejś tam proporcji żelatynę a potem kwas askorbinowy). Ile i czego gdzieś mam i wtedy z tego związku srebra wytrąca sie koloidalne czyli bardzo małe cząsteczki. Drugi sposób to metoda elektryczna ale nie taka jak na joutubie pokazuja że do wody z solą wkładają srebrne elektrody i si,e rajcują że mają sredbro koloidalne bo otrzymali SÓLsrebra! Medota to 110 v i jeśli dobrze pamiętam 15 mA na srebrne elektrody w wodzie destylowanej. Pomiędzy elektrodami ma przeskoczyć łuk elektryczny i on powoduje wyijanie atomów i małych nano cząsteczek srebra. Tak sobie pomyślałem że spawarka była by idealna tylko prąd o wiele za duży ale idzie pokombinować.
    A jak poczytacie do czego aktualnie medycyna używa srebra koloidalnego (wszelkie odkażanie) to i do reszty dojdziecie co to zwalcza. Preparaty koloidalne dostępne w sieci są o bardzo niskim stężeniu więc w sytuacji naprawdę awaryjnej nie wiadomo ile tego brać ale jak masz jakieś świństwo z perspektywą zgonu to bierzesz na maksa. To że można dostać srebrzycy jest chyba przy tym bez więksego znaczenia ot defekt kosmetyczny.

    • Piotr napisał(a):

      Pisanie o srebrze koloidalnym jako poprzedniku (czy zamienniku) antybiotyków to jednak moim zdaniem spore nadużycie (i jest taką samą bzdurą jak pisanie, że na przykład czosnek to naturalny antybiotyk). Co innego środki bakteriobójcze, co innego środki wzmacniające odporność przed bakteriami a co innego antybiotyki.
      Srebro koloidalne było i jest środkiem bakteriobójczym ale nigdy nie było i nie jest ekwiwalentem antybiotyków. Na na przykład zapalenie wyrostka robaczkowego, zapalenie płuc czy zgorzel (gangrenę) Ci srebro koloidalne czy czosnek nie pomoże a antybiotyki tak (choć w przypadku zapalenia wyrostka zwykle stosuje się zabieg chirurgiczny, bo jest z nim związane niższe ryzyko powikłań niż po kuracji silnymi antybiotykami).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner