Wyposażenie celu ewakuacji

Skoro jednym z fundamentów przygotowań na trudne czasy jest gotowość do ewakuacji, warto zawczasu przygotować sobie miejsce, do którego będziemy uciekać. Dziś odpowiemy na pytanie jednego z widzów, dotyczące właśnie tego:

co powinno być na podstawowym wyposażeniu miejsca ewakuacji ????

Skoro cel ewakuacji ma nam posłużyć do przetrwania trudnych czasów, w pierwszej kolejności warto zadbać o jakieś schronienie. Coś, co pozwoli nam zabezpieczyć się przed oddziaływaniem pogody. Może to być mały drewniany domek. Równie dobrze może być to przyczepa kempingowa, czy stalowy kontener morski.

W ostateczności można rozważyć zakopanie na działce namiotu, czy choćby płachty biwakowej (tarpa) lub plandeki, oraz odpowiedniej ilości sznurka. Zaimprowizowane schronienie można też próbować wykonać pod ziemią — pod postacią ziemianki.

Dobrze, by to schronienie było wyposażone w miejsca do spania (łóżka lub hamaki, ewentualnie materace, śpiwory), oraz źródło ciepła.

Kolejna rzecz na liście, to sprzęt pozwalający do pozyskania i uzdatnienia wody. Najlepiej mieć podziemną studnię, z której wodę można czerpać bez zużywania prądu, czyli np. płytką studnię z wiadrem na łańcuchu. Rozważyć można magazynowanie deszczówki.

Przyda się także sprzęt do ewentualnego przyniesienia wody z rzeki lub innego źródła. Wiadra, beczki, inne pojemniki. Oraz filtr, który usunie z wody zanieczyszczenia. Albo przynajmniej czajnik do dezynfekcji tej wody.

W celu ewakuacji musi znaleźć się zapas żywności. O tym wspominaliśmy wiele razy i rozwijać tego tutaj nie ma sensu.

Skoro o żywności mowa, potrzebny będzie także sprzęt do przygotowywania posiłków. Kuchenka, na przykład turystyczna kuchenka gazowa z zapasem kartuszy. Albo piecyk rakietowy na drewno, jeśli mamy w pobliżu źródło opału lub zgromadzimy odpowiednio duży jego zapas. W tym punkcie mieszczą się także wszystkie pozostałe sprzęty takie, jak garnki i patelnie, talerze czy sztućce.

Jeśli wspominamy o garnkach i czajnikach, nie można nie wspomnieć o Kelly Kettle.

W celu ewakuacji warto mieć także radio (do słuchania informacji o tym, co dzieje się na zewnątrz), może także radio CB. Latarki. Baterie. Świece, na ewentualność, gdy zabraknie baterii.

Przyda się własne źródło energii elektrycznej do ładowania akumulatorków do latarek, zasilania CB radia, czy nawet do oświetlenia tego domku. Na przykład — baterie słoneczne.

Nie można zapominać o czymś do zapewnienia bezpieczeństwa osób przebywających na miejscu. Czy będzie to gaz pieprzowy, maczeta, rewolwer czarnoprochowy, czy nowoczesna broń palna na pozwolenie, to kwestia wtórna.

W kryzysowej sytuacji dużo łatwiej, niż teraz, będzie o choroby i urazy. Dlatego konieczny jest zapas leków oraz środków opatrunkowych i higienicznych. O tym jest ten materiał.

Przydać się mogą narzędzia. Siekiera i piła do pozyskiwania opału, czy łopata do zagospodarowania nieczystości, albo wykopania schronu-ziemianki.

Ostatnią rzeczą, którą warto umieścić w celu ewakuacji, jest jakieś źródło żywności. Na przykład żywnopłot.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

31 komentarzy

  1. Maciej napisał(a):

    Dodał bym zapas paliwa do pojazdu. Narzędzia umieścił bym znaczne wyżej na liście dodał bym takie dzięki, którym można zarobkować. Niezbędnym wydaje się pewien zapas gotówki lub innych środków płatniczych. Laptop (stary) dyski wymienne ze zdjęciami, filmami i tym co dla nas ważne. Zestaw ubrań i butów czapki na różne warunki pogodowe. Telefon na kartę.

  2. Arec Ki napisał(a):

    Fajny wpis. Bardzo ogólny, ale w tym jego siła. Szczegóły każdy do siebie dopasuje. Jakieś dwa lata temu opisałem u siebie bardziej szczegółówo wyposażenie altanki i ogrodu nie tylko pod kątem celu ewakuacji ale jako miejsca upraw ogrodniczych
    https://na-kryzys.blogspot.com/2016/06/wyposazenie-altanki-i-ogrodu.html
    Podobny wpis o podstawowym wyposażeniu altanki
    https://na-kryzys.blogspot.com/2016/06/podstawowe-wyposazenie-altanki.html
    Jakieś czas temu zastanawiałem się tez nad jedna kwestią. Co ważniejsze w celu ewakuacji? Zapasy czy sprzęty? Na co postawić w celu ewakuacji? Muszę nawiązać do survivalowej czwórki. Człowiek musi w sytuacji kryzysowej zadbać o 4 rzeczy:- woda – pożywienie – schronienie – ogień (w szerszym znaczeniu energia). Wszystko inne jest poprawieniem komfortu. Też ważne, ale należy zadbać o długotrwałe zapewnienie sobie możliwości spełnienia potrzeb z survivalowej czwórki. Moje przemyślenia co ważniejsze sprzęt czy zapasy publikuję https://na-kryzys.blogspot.com/2016/11/zapasy-czy-sprzety-co-wazniejsze.html
    Od roku jestem na etapie pozbywania się nadmiaru szpeju. Dąże do tego by wszystko co cenniejsze zmieściło się w 200 litrowej beczce. Czemu tak? Potencjalne kradzieże. W ogródkach bardzo prawdopodobne. Nie ma sensu szykowanie w altance (jeśli cel ewakuacji to działka ogrodnicza) jakiś wyszukanych zamknięć. Lepiej cenniejsze rzeczy ukryć. Ja proponuję beczki zakopane w ziemię. https://na-kryzys.blogspot.com/2016/06/zabezpieczenie-majatku-dziakowego-przed.html
    Swojemu celowi ewakuacji na działce poświęciłem cały dział https://na-kryzys.blogspot.com/search/label/Cel%20ewakuacji
    Krzysiek… Wiem, że sporo linków, najwyżej wywalisz 😉

    • linkolm napisał(a):

      Zapasy i sprzęt są równie ważne,bez zapasów posiadając sprzęt do produkcji żywności możesz nie doczekać do pierwszych plonów natomiast same zapasy bez sprzętu i tak kiedyś się skończą.Zwykła łopata i grabki już wystarczą do uprawy ogródka,piła i siekiera pozwolą za opatrzyć się w opał,jakiś wózek pomoże w zwiezieniu tego wszystkiego.Nie potrzeba dziesiątek różnych rzeczy żeby ułatwić sobie życie,ale jeżeli jest miejsce warto mieć sprzęty zwłaszcza manualne.

      • Arec Ki napisał(a):

        Zgadza się. Może ja się źle wyraziłem. Sprzęt odpowiednio dobrany i umiejętność jego wykorzystania jest jednym z filarów preppingu. Bardziej chodziło mi o fakt nadmiaru sprzętu – np. zbyt wiele różnych rodzajów kuchenek lub urządzeń „prądotwórczych”. Dobrać sprzęt „pod siebie” to w sumie sztuka. Jeśli jakieś narzędzie ma zapewnić przetrwanie – najlepiej go dublować. Jeśli tylko poprawiac ma komfort… Sprawa dyskusyjna, czy warto go mnożyć. Ja chociażby samych koców mam w celu ewakuacji teraz kilkanaście – bo uznałem je za niezbędne. Ale jeśli chodzi o prąd – mam tylko solar, jak się zepsuje mówi się trudno. To tylko przykład.

  3. GNOM napisał(a):

    Wszystko ładnie i pęknie, ale najpierw musimy sobie odpowiedzieć, czy cel ewakuacji jest celem ostatecznym czy też nie. Rozumiem przez to czy liczycie się z tym że z niego też być może będziecie musieli uciec, czy też nie bierzecie tego pod uwagę.
    Ja na ten przykład swój cel ewakuacji uważam za ostateczny i nie zamierzam dać się z niego wykopać, bo jeśli tak to co? mam organizować zapasowy cel ewakuacji? a może jeszcze zapasowy tego zapasowego? Powoli zaczyna mi to wyglądać na gonienie własnego ogona.
    Przyjmuję że w razie jakiegokolwiek „W” lepiej wynieść się z kamienicy w mieście do swojego grajdoła za wieś i tam już koczować do końca niepokojów. W mieście zostawię za sobą puste zamknięte mieszkanie- jeśli kiedyś do niego wrócę a drzwi będą wysadzone trotylem to będzie znaczyło że podjęłam dobrą decyzję- rodziny przed trotylem i ludźmi go używającymi raczej nie dał bym rady obronić, ale na wsi – a w moim wypadku za wsią, to oni raczej szans ze mną nie mają. Grajdoł jest dobrze wyposażony, tak aby TERAZ w nim normalnie funkcjonować, a w razie „W” dać sobie i swoim bliskim szansę na przeżycie. Bo grajdoł nie jest tylko na wojnę, grajdoł jest do wykorzystania tu i teraz, dla mnie i rodziny. A przy okazji wyposażyłem go w to i owo co przyda się w ciężkich czasach np. zielony dach- dobrze maskuje dom od góry, ale zrobiłem go też dlatego że dobrze izoluje, co znacząco zmniejsza zapotrzebowanie na energie, okiennice ładnie wyglądają, ale po zamknięciu uniemożliwiają wtargnięcie do środka, studnia w piwnicy zaś to już luksus związany z potrzebą uniknięcia naniesienia jej na mapy w gminie 🙂 Miejsce ucieczki ma Ci służyć teraz do normalnego życia tu i teraz, bo jeśli wydasz na nie kupę kasy tylko jako schron, a godzina „W” nigdy nie wybije (oby) to umrzesz jako skończony frajer i dziwak.
    A co do potrzeb- (jeśli macie taką możliwość) to pogadajcie z kimś kto przeżył wojnę- to pouczające.
    Ja miałem i mam taką możliwość- z wszystkich rozmów wynika że najważniejsza była NADZIEJA. Nadzieja że będzie kiedyś lepiej, potem dopiero było schronienie, żywność, leki i ubrania oraz tzw. polska zaradność czyli jak z piachu bicz ukręcić.

    • Arec Ki napisał(a):

      Święte słowa odnośnie do tego, że
      1. Cel ewakuacji ma byc wykorzystywany na co dzień. Fakt my musimy być gotowi na różne zagrożenia ale także na to, że nic złego się nie wydarzy a my przez to nie straciliśmy zasobów.
      2. Co do wartości nadziei – nic dodac nic ująć. Ja bym jeszcze dołożył wiarę i modlitwę, ale tutaj to kontrowersyjne dość… Ale skoro ja się modlę codziennie, dlaczego miałbym przestać w kryzysie? Dla mnie modlitwa jest codziennym elementem życia, o czym wspominam https://na-kryzys.blogspot.com/2016/10/modlitwa-o-pogode-ducha-w-zyciu.html

      • yamabushi napisał(a):

        … no i wlasnie nie…

        TO HIPOKRYZJA

        albo WIERZYSZ ze bog cie kocha – ma cie w opiece i ma dla ciebie wspanialy plan albo nie wierzysz bogu i kupujesz ubezpieczenie / konserwy / broń…

        /albo bog jest wszechmocny albo tylko blaszanym wisiorkiem/

        • Marcin napisał(a):

          Albo podpowiada ci co robić aby uniknąć kłopotów…

          • Arec Ki napisał(a):

            Mamy inna koncepcję opieki Boga nad człowiekiem. Umówmy się, że każdy z nas ma prawo do swojej. Ja tylko krótko swoja przedstawie, nie wyczerpię jednak tematu. Relacja Bóg-człowiek jako relacja rodzic – dziecko. Rodzic chce dziecko chronić ale nie lubi jak synalek tylko czeka na pomoc nic od siebie nie robiąc.

          • yamabushi napisał(a):

            … „a ktorych kocha – tych tez i doswiadcza”…

          • yamabushi napisał(a):

            … „gdybys wiare tak malenka mial jak ziarenko gorczycy jest – powiedzialbys tej gorze przenies sie – a z hukiem by zmienila miejsce swe”…

  4. Maciej napisał(a):

    Sprzęt w beczce i altana jako cel ewakuacji – moim zdaniem to co najwyżej etap. Miejsce w którym wypoczniemy i przygotujemy się do dalszej drogi, lub powrotu do domu. Postaram się to uzasadnić:
    1 Mały ogródek działkowy nie zapewni nam pożywienia na pewno lepiej mało niż nic ale i to mało wiąże się z wieloma zdarzeniami losowymi
    a godzina w zdarzy się przed zbiorami z naszej czereśni, pomidora itp. a nie np. zimą
    b nie zostaniemy oskubani przez grupki pijaczków wałęsających się po działkach podczas nieobecności właścicieli
    2 Jesteśmy otoczeni ślepymi sąsiadami, którzy nie widzą zakopywanych i wykopywanych (rotacja zapasów) beczek.
    3 Nasz domek pozwoli nam przetrwać 3 tygodnie przy -20 musimy założyć i taki scenariusz raczej nie
    4 System pozyskiwania wody będzie działał przy ujemnych temperaturach na zewnątrz bez rozsadzenia rur – oznacza to zamontowanie pompy w ogrzewanym domku.
    5 Małe działki położone są z reguły w pobliżu miast więc nie unikniemy związanych z tym kłopotów typu miasto jako potencjalny cel ataku lub grup plądrujących zamieszkujących miasto.
    6 Komfort egzystencji trudne czasy są z założenia trudne i nasze miejsce ewakuacji nie powinno dostarczać nam dodatkowych trudności.
    7 Nagromadzenie ludzi którzy wpadli na podobny pomysł co my przy krótkotrwałym kryzysie ma zalety lecz gdy zacznie się prawdziwa walka o życie może być utrapieniem
    8 Co z osobami które chcemy lub musimy zabrać z sobą ?
    Na pewno lepiej mieć się dokąd ewakuować niż nie mieć, każdy z nas ma pewne ograniczenia budżetowe i dopasowuje swoje miejsce lub miejsca ewakuacji do nich lecz założenie że przetrwamy z rodziną na kilku pomidorach, ziemniakach czy na tym co uda nam się w polowych warunkach zebrać i następnie na miejscu przygotować do długotrwałego przechowywania uważam za błędne. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem takiej sytuacji jest być daleko od miejsc w których panuje prawdziwy kryzys. Nie jestem amatorem jedzenia konserw , makaronu, ryżu – przy pewnej ilości zapasów wymuszonej koniecznością rotacji zapasów. Tak więc pozostaje znalezienie swojego nigdzie , w którym posiadane przez nas umiejętności pozwolą nam przeżyć i zarobkować. Domek musi być na tyle komfortowy byśmy mogli w nim całorocznie zamieszkać a zapasy powinny wystarczyć nam do czasu w którym będziemy mogli sprzedać nasze umiejętności.

    • GNOM napisał(a):

      I tu dobijamy do sedna sprawy, czyli do umiejscowienia miejsca ewakuacji. Większość z Was mówi że działka, bo blisko, bo tanio, bo mieszkając w mieście to jedyna sensowna alternatywa itd. ale czy na pewno?
      Wielkość standardowych działek w mieście to 4/5 arów- rzeczywiście trochę mało aby wyżywić rodzinę w czasie „W”, blisko- co powoduje że jest dość blisko dla wyrostków okradających działki w czasie pokoju a co dopiero w czasie jakiejś zadymy, tanio? – przeciętna działka warzywna w mieście potrafi kosztować nawet 10 tyś zł. (odstępne).

      A może kupić tanio 30 arów nieużytku gdzieś w pobliskiej wsi (tak 10-15 km od miasta) Niemożliwe? Ależ możliwe- podpowiem wam gdzie szukać- u komorników. Bardzo często można znaleźć oferty sprzedaży gruntów rolnych za niewielkie pieniądze. Warto też wsiąść na rower i pojeździć po okolicznych wsiach- punkt informacyjny w każdej z nich znajduje się pod sklepem. Wystarczy postawić piwo przesiadującym tam „chłopakom” i wiesz kto i co może sprzedać i za ile.

      Swojego czasu tak właśnie robiłem- podpowiedź- sfabrykuj w domu butelkę piwa bezalkoholowego przyklejając na nie nalepkę z normalnego. Po przyjeździe pod sklep wejdź i kup butelkę normalnego, schowaj ją do plecaczka i wyjmij to spreparowane, usiądź gdzieś w pobliżu miejscowych i przysłuchaj się rozmowie, w odpowiednim momencie poprzyj rozmówców narzekając z nimi na złodziejski rząd, podatki niskie ceny skupu żywca i drogie paliwo do traktorów. Zaproponuj piwo – wróć o sklepu kup piwa dla chłopaków (to z plecaka też wyjmij) – i jesteś już prawie swój- po drugiej /trzeciej kolejce jesteś już swój pełną gębą. I to jest czas na zwierzenie że chcesz na wieś bo masz dość miasta- oferty gruntów masz zapewnione. (Swoje piwko pij powoli, bo musi ci wystarczyć na ich trzy kolejki).
      Wybierajcie małe wioski, najlepiej pod lasem lub jakimś laskiem, z dala od głównych dróg, najlepsze są te gdzie droga kończy się na końcu wsi lub zaraz w następnej wiosce 🙂

      • Arec Ki napisał(a):

        Panowie…Macie rację. Zadam tylko pytanie. Jak mnie nie stać zwyczajnie na wielkie projekty to mam wogóle zrezygnować z wszelkich przygotowań. Kupno własnej ziemi/nieruchomości. To świetna sprawa. Zgadza się. Ale jak kogoś nie stać to ma tylko sobie teoretyczne rozważania robić. Czy może lepiej uznajmy, że każdy orze jak może. Moja działka byc może nie zapewni mi ochrony w czasie działań wojennych. Ale przykładowo na powrót PRL i totalnych braków dostaw – już coś daje. Poza tym taka działka może być fajną stacja przeładunkową. Co do wydajności działki przy uprawach metodami tradycyjnymi pisałem https://na-kryzys.blogspot.com/2016/11/wyniki-eksperymentu-wydajnosc-dziaki.html
        Poza tym jest jeszcze jeden powód dla którego wokół działki koncentruję swoje przygotowania. Żona. Wiadomo, nie będę brać rozwodu z powodu różnic w podejściu do preppingu ;-). Gdybym ja swoje zapasy gromadził w domu, to pod byle pretekstem by znikały a nowe…Ale po co? Przecież w sklepach wszystko jest. To tak w skrócie. Na działce mam JA pełna kontrolę nad chociażby zapasami. Co do komfortu. Altankę da się urządzić tak by była w miarę komfortowa i całoroczna. Sprawdziłem to
        https://na-kryzys.blogspot.com/2017/01/pobyt-na-dziacew-grudniu-2016.html

        • linkolm napisał(a):

          Taka rada przy rozglądaniu się za działką(nie użytkiem),zwróćcie uwagę na takie na których rosną pokrzywy,bo to oznacz żyzną ziemię.

  5. Maciej napisał(a):

    Przy działce dochodzi nam rachunek i nie chodzi mi tu o zakup nieruchomości a o jej utrzymanie. Jest to bardzo droga forma spędzania wolnego czasu. Policzmy to : przy założeniu, że użytkujemy działki od maja do września i zakładając 4 wyjazdy w miesiącu daje nam to 16 wyjazdów. Odliczmy od tego 3 wyjazdy – 14 dniowe wakacje spędzane w innym miejscu oraz 2 wyjazdy – zła pogoda i inne zdarzenia . Jakie są więc koszty na te 11 wycieczek : 1 podatek płacony do gminy 2 koszty utrzymania domku 3 koszty narzędzi działkowiec = majsterkowicz 4 koszty energii elektrycznej przy nocowaniu na działce nie małe pompa, bojler, ogrzewanie. 5 koszty trudne do oszacowania, możliwość włamania – zazwyczaj więcej zniszczeń niż ubytku mienia. 6 przywiązanie do miejsca wiadomo gdzie jedziemy na weekend . Najczęściej wygląda to tak, że jeśli nie jesteśmy skrajnymi odludkami to albo pracujemy na działce albo obsługujemy znajomych , którzy korzystają z pięknej pogody i naszej gościnności. Pozostają więc nam zimne deszczowe dni. Trzeba to lubić bo logiki w tym nie ma . Założenie że coś wyhodujemy bywając na działce raz w tygodniu i z tego wykarmimy naszą rodzinę brzmi zabawnie. Powiedzmy sobie wprost nie jesteśmy rolnikami a sukces polegający na wyhodowaniu 10 najdroższych na świecie pomidorów – koszty dojazdu ,pracy ogrodzenia itp. może tylko rozbawić. To tak jakby wędkarz próbował wyliczyć ile kosztuje go jedna złowiona ryba. Więc patrzmy na to jak na hobby .

    • yamabushi napisał(a):

      🙂
      zgadza sie – tanio nie jest – ale przelicz teraz wyjscia na miasto (drineczki, taxoweczki, kino z popkornem, jakies nowe nieprzydeptane buciki bo do klubu nie wpusza, pizza na telefon, lody/gofry, browarek na balkon a jak wpadasz do znajomych na grilla to tez z pustymi rekami nie pójdziesz…)

      jak zyc… jak zyc…?

      • panpancernik napisał(a):

        A moze ktos madry podpowiedzialby:
        – jaka taryfe za prad najtaniej na dzialke?
        – co taniej, siec miejska czy hydrofor (czy moze jednak studnia i wiadro… ale jak z tego prysznic z ciepla woda zrobic)?
        – altanka z piecem chlebowym czy maly caloroczny z koza?
        – dzialka lesna czy ugory?
        CO SIE OPLACA (skoro dzialka sie nie oplaca)?

        • Arec Ki napisał(a):

          Tyle co wiem, to odpowiadam. Działki w ROD-ach nie są często podłączone do sieci miejskiej z powodu kosztów. Mają własne ujęcia. Jaka altanka? Jaka umiesz zrobić taką zrobisz.
          Masz tylko ograniczenia nastepujące – 35 m.kw. , 3 metry od granicy działki (chyba że się z sąsiadem dogadasz a zarząd się zgodzi- ale to ryzyko, zmieni się sąsiad, powie że ma cień z powodu domku i niestety regulamin będzie po jego stronie), nie pamiętam jak to jest z wysokościami, jakoś 4-5 metrów, ale teraz nie chcę wprowadzać w bład, 4 metry na pewno możesz mieć. Może byc podpiwniczenie. W sumie te ograniczenia nie są takie wielkie. Możesz mieś piwnice 35 m.kw. jedno piętro 35 m.kw. i jakieś niskie poddasze na różne przydasia.

    • linkolm napisał(a):

      Działkę użytkujesz cały rok,o ile jest domek to nie musi mieć ogrzewania z grzejników,a np.piecyk typu koza wyłożony szamotem.10 pomidorów to średnio z jednego krzaczka i to bez nawozów sztucznych,przy uprawie kilku arów warzyw wizyta raz w tygodniu wystarczy,a jak się rozrosną to nawet rzadziej.Nie trzeba być rolnikiem,żeby produkować jedzenie.Żywności w ten sposób wyprodukowanej nie przeliczaj na złotówki zwłaszcza te za które kupujesz jedzenie w sklepach,bo to zupełnie inna jakość.I wiadomym jest,że jeżeli ktoś tego nie lubi chociaż by trochę to wybierze inną „drogę”zabezpieczenia swojego bytu.

  6. Maciej napisał(a):

    Pisałem o opłacalności takiej produkcji i o tym że w najlepszym przypadku może być uzupełnieniem tego co posiadamy . 10 pomidorów to ironia . Natomiast mnie ironiczne jest to, że w okresie owocowania mamy zazwyczaj nadmiar owoców i trzeba je jakoś przerobić . Zaraz zapewne odezwie się jakiś amator ziemianki, kopcowania lub innej metody przechowywania darów natury wesoło pisząc z pomiędzy 10000000000000000 słoików przecież zaraz trzeba robić przetwory. Nie przekreślam działki jako celu ewakuacji ani metody na uzupełnienie spiżarki. Apeluje natomiast o mniej fanatyzmu a więcej zdrowego rozsądku . Szacuje się że aby wykarmić 3 osobową rodzinę potrzeba minimum ok5 h ziemi dobrej klasy, posiadając przy tym sprzęt a co najistotniejsze umiejętności. Mieszczuch w rodzinnym ogródku działkowym tego nie dokona – nawet w altance z piecem typu koza. Użytkowanie działki przez cały rok uważam za sport ekstremalny lecz każdy lubi coś innego. Sam użytkuję działkę i zdaje sobie sprawę z jej ograniczeń pomimo że jest spora. Jesteśmy przyzwyczajeni do innych warunków niż nasi pradziadowie czy nawet rodzice. Oczywiście znajdą się twardziele gotowi spać w szałasie przy -30. Oby nas to nigdy nie spotkało. Pomimo sporego domku dużej działki uważam , że w okresie późna wiosna lato wczesna jesień istnieje możliwość w miarę komfortowego egzystowania na działce . Jeśli ktoś planuje przetrwanie z płodów ziemi i hodowli niech zostanie rolnikiem . Niestety drogi pośredniej nie ma. Ja traktuję działkę jako cel ewakuacji przy sytuacjach awaryjnych trwających do miesiąca lub bazę logistyczną do dalszej ewakuacji . Czy da się wytrwać dłużej na pewno tak lecz nie jestem rolnikiem a aby się utrzymać trzeba jakoś zarobkować . Pisałem o działce jako hobby bo nim jest czy przeliczam to na pln-y tylko częściowo. Natomiast staram się być daleki od dorabiania ideologii do faktów. Dla każdego działkowca jego pomidory, marchewka , sałata są najlepsze najzdrowsze nawet gdy działka oddalona jest kilka metrów od 4 pasmowej drogi i ma widok na elektrociepłownie. Nie twierdzę że tak jest w każdym przypadku lecz zapewne znajdzie się paru oburzonych. Reasumując jeśli będę musiał opuścić dom na parę dni skorzystam z działki jeśli taka sytuacja miała by trwać dłużej poszukam innego wyjścia. Odpowiadając na pytanie Panapancernika technologia to wygoda opłacona niezależnością i pieniędzmi każdy musi wybrać co woli. Co się opłaca jeśli nic się nie opłaca działki mają inne pozafinansowe korzyści . Gdy jesteśmy na działce więcej czasu spędzamy razem więcej rzeczy robimy wspólnie a to też ma swoją wartość. W moim przypadku korzystam z zestawu hydroforowego, bojlera lecz również mam starą ręczną pompę. Staram się aby pobyt na działce był przyjemnością jednocześnie starając się dublować systemy potrzebne mi do komfortowego funkcjonowania. Ogrzewanie elektryczne lecz jest także kominek i piec naftowy. Warstwy, warstwy i jeszcze raz warstwy

  7. Arec Ki napisał(a):

    Gdybym trzymał działke tylko jako cel ewakuacji, to faktycznie sensu by to nie miało. Trochę o tym pisałem już
    https://na-kryzys.blogspot.com/2016/06/czy-warto-z-altanki-robic-cel-ewakuacji.html
    Działka to moje hobby, wcale nie takie drogie. Ale o tym za chwilę. W domowym survivalu chyba chodzi o to by z rozwiązań korzystać na co dzień? Więc jak ktoś ma działke jako hobby i kocha tam przebywać, dlaczego nie uczynić z niej celu ewakuacji? Oczywiście, warzywa z działki są drogie, nawet nie licząc kosztów pracy własnej, bo to nie praca a odpoczynek. Gdy kogoś działka nie kręci – odradzam jako cel ewakuacji bo to faktycznie niepotrzebny koszt na co dzień, taka kula u nogi. Jeśłi jednak któs (tak jak ja) działkę lubi, to zorganizowanie na niej celu ewakuacji jest poniekąd „przy okazji”. Koszta o których piszesz troszkę wyssane z palca. Dlaczego? W moim przypadku roczny koszt utrzymania działki (opłata) to w tym roku 189 zł. Jaki bojler? Jaki grzejnik? Prad mam z ładowarki słonecznej. Do oświetlenia i naładowania komórki wystarczy. Szału nie ma,ale do oświetlenia starczy.
    https://na-kryzys.blogspot.com/2017/01/test-skutecznosci-instalacji.html
    Ogrzewanie…A mało ja tam drewna mam myślisz? Trochę węgla mam, ale zużycie węgla jest na poziomie 3 – 4 kg w ciągu jednej zimowej nocy (sprawdzone).
    https://na-kryzys.blogspot.com/2017/01/testy-skutecznosci-ogrzewania-w-celu.html
    Z działki 3-5 arowej nie wykarmimy rodziny, ale majac taką działkę kwestie warzyw mamy zapewnioną. Wtedy wystarczy tylko np. zapas artykułów skrobiowych a kwestię suplementacji diety mamy załatwioną. Skąd wyliczenia 5 ha ziemi na rodzinę? 10 arów na osobe powinno spokojnie wystarczyć
    https://na-kryzys.blogspot.com/2016/11/wyniki-eksperymentu-wydajnosc-dziaki.html
    Zimą się nie da przebywać w altance? A to ciekawe? Pod namiotem może i ciężko ale w altance?
    https://na-kryzys.blogspot.com/2016/11/warto-spedzic-kilka-dni-zima-w-celu.html
    Reasumując – Maciej dobrze napisał – to trzeba lubić. Moja działka to najpierw miejsce rekreacji, później cel ewakuacji. Jak kogoś działkowanie nie kręci – niech porzuci koncepcję działki jako celu ewakuacji. Jak ktoś jednak lubi działkowanie, choćby tylko jako wypady na grilla na trawniczku – warto dołożyć do tej funkcji cel ewakuacji, jak napisałem – niejako „przy okazji”.

  8. Arec Ki napisał(a):

    Jeszcze jedno. Krzysiek, najwyżej połącz moje wpisy. Ja Wam moi drodzy powiem, co jest największym realnym problemem gdy się na działce „mieszka”. Nie prąd, bo on jakoś szczególnie niezbędny do przeżycia nie jest. Poprawia komfort jedynie. Nie ogrzewanie, bo wbrew pozorom łatwiej zorganizować sobie awaryjne ogrzewanie w altance niż w domu. Zapas jedzenia długoterminowego też można sobie obcykać, chociażby niech to sam ryż będzie, jako baza. Problemem może być brak wody, ale i to można sobie zorganizować. Największym problemem okazać się może kwestia utylizacji ścieków (nie odchodów bo na to są proste sposoby, które nic nie kosztują). Zrobiłem pranie, z proszkiem do prania. Gdzie to wylać? Na grządki? No jasne…To może na trawnik? W końcu detergenty to troszkę mogą podziałać jak nawóz (proszę sobie przypomnieć o nadmiernej eutrofizacji mórz). Tak, ale z trawnika po jakims czasie podsiąknie to na grządki, a tego nie chcemy. To może na ścieżkę poza działką? Na jakiś czas zda egzamin, ale na dłuższą metę? Podsiąknie pod nasze warzywa. Pozostaje wynoszenie dalej, poza obręb działki i juz pomijam tutaj aspekt moralno-ekologiczny. Będzie to naprawdę uciążliwe jak cholera. No da się, ale uciążliwe. Cała reszta to kwestia odpowiedniej organizacji. ALtanka niewiele może się różnić od prymitywnego domku na wsi – prymitywnego zastrzegam.

  9. Maciej napisał(a):

    Zazdroszczę kosztów u mnie podatek do gminy to 1200 PLN rocznie . Co do odprowadzenia wody ja zastosowałem 1000 l zbiornik. Raz na jakiś czas wzywam pojazd do odessania zawartości. Rozwiązanie ze zbiornikiem sprawdza się lecz teraz kupił bym pewnie gotowe szambo z mini oczyszczalnią . Awaryjnie na trudne czasy pompa do szamba – cena ok 300 PLN.

    • Arec Ki napisał(a):

      Ogródki w ROD-ach to trochę inne zasady. Aczkolwiek poważna wada – ten kawałek ziemi nie jest Twój, jesteś jedynie użytkownikiem.

  10. linkolm napisał(a):

    Nikt nie mówi, że działka musi być jedynym źródłem żywności,jeżeli po zamieszkaniu w celu ewakuacji zaczniesz hodować zwierzęta np jakieś króliki czy kozę to paszę dla nich pozyskasz z poza działką wykaszając pobocza dróg polnych co daje paszę na cały rok(zielonka i siano).Uzyskany obornik można wykorzystać jako nawóz,a nawet jako izolację domku na zimę obkładając ścianki przy ziemi co zapobiegnie przemarzaniu.Koszt utrzymania działki jest róży zależnie czy jest położona w gminie miejskiej czy wiejskiej.

    • Arec Ki napisał(a):

      Akurat można się pobawić w polowanie na szpaki których jest pod dostatkiem w lipcu/sierpniu. W normalnych czasach ekstremum i trochę dziwne, ale gdy byłaby taka potrzeba…? Oczywiście jakas koza, kilka kurek, nawet wspomniane króliki także mogą byc uzupełnieniem. Lepiej chyba króliki i koza. Pozostaje pytanie. Jeśli zmaierzamy się za to zabrać na kryzys to musimy już teraz. Tylko wtedy mamy konieczność częstych pobytów na naszej działce no i kwestia sąsiadów… Może wtedy gołębie? Akurat są w pełni dozwolone regulaminem, więc nikt nie będzie się czepiać. Naprawdę pozostaje jedna sprawa. Zwierzęta będą wymagac naszej ciągłej opieki minimum 2-3 razy w tygodniu. Jesteś przywiązany do działki. Buraczki z odchwaszczaniem i ewentualnym podlaniem na Ciebie poczekają , zwierzątko już nie – zdechnie. Poza tym mięso nie jest niezbędnym elementem pożywienia. Oczywiście – wskazane – ale nie konieczne. I nie jestem żadnym weganinem, żeby nie było. Po prostu pogląd, że białka roślinne są niepełnowartościowe a zwierzęce pełnowartościowe to wciskany w szkołach i częściowo na wikipedii mit i bzdura w znacznej części. Rośliny mają dokładnie te same aminokwasy co zwierzęta, ale w zupełnie innych proporcjach. Aczkolwiek – fakt – mięsko jest fajne 😉 . Pamiętajmy jednak, że konieczność doglądania zwierząt jest bardziej pilna niż roślin. Rolnikiem nie jestem, działkowcem tylko, ale mój sąsiad hoduje gołebie i musi przynajmniej 2-3 razy w tygodniu byc na działce, niezależnie od pory roku. Oczywiście działka nie musi byc jedynym źródłem żywności, nawet w kwestii roślin. Znając dziko rosnące rośliny jadalne mamy o wiele wieksze pole do popisu.

      • linkolm napisał(a):

        Mięska nie musi być,ale w hodowli zwierząt chodzi o wykorzystanie zasobów z których człowiek bez pośrednio nie ma pożytku np ta wspomniana trawa czy siano.Kilka kur to tak,ale już kilkadziesiąt to niepotrzebny kłopot,bo trzeba zgromadzić dla nich odpowiednią ilość ziarna,które sami moglibyśmy zjeść.Trzymanie zwierząt
        tylko po to żeby czekały na trudne czasy uważam za bezsensowne,warto natomiast wiedzieć gdzie w okolicy są jakieś większe hodowle,gdzie łatwiej będzie pozyskać parę sztuk do dalszej hodowli.

  11. yamabushi napisał(a):

    prosze o potwierdzenie ale wydaje mi sie, ze „domek caloroczny” niestety jest taniej opodatkowany niz „szopa/altanka”(?) I pytanie – jak sobie radzicie z hydroforem zima (chyba trzeba dziada demontowac bo zamarznie) a z termy tez chyba trzeba wode spuszczac?

  12. Maciej napisał(a):

    Spuszczam wodę z całej instalacji. Trzeba pamiętać o misce klozetowej, zlewie, umywalce tu należy także pozbyć się wody z syfonów.

  13. Maciej napisał(a):

    Zainspirowany filmami autorów bloga zbudowałem solarny ogrzewacz wody wyszło to tak https://www.youtube.com/watch?v=KgPx10IZAO4 nie jest to wersja ostateczna w planach pełna izolacja beczki zastosowanie termostatu różnicowego tak by nagrzewnica nie działała jak chłodnica. Mogę podzielić się już pierwszymi wnioskami. Stwierdzenie, że ciepła woda z tego systemu jest darmowa jest mocno na wyrost. Wiem mogłem zmniejszyć koszty budowy stosując stare okna oraz blachę z aluminium zamiast miedzianej. W moim przypadku konieczność transportu urządzenia na dość znaczną odległość spowodował, że postanowiłem zbudować urządzenie od podstaw. Składa się ono z wymiennika podwójna harfa, zespołu paneli solarnych wraz ze sterownikiem, akumulatora, pompy obiegowej, beczki 200 l – system dopełniania , automat ze spłuczki klozetowej , węży doprowadzających ciepłą wodę do domku i zimną wodę do zbiornika oraz łączących zbiornik z wymiennikiem. Czy to działa – tak i to bardzo przyzwoicie . Wprawdzie system wymuszał wczesne wstawanie – uruchamianie pompy obiegowej po nocy. Lecz około południa woda umożliwiała więcej niż komfortową kąpiel. Pozostaje jednak kwestia ceny budowy takiego zestawu, jest on wprawdzie wielozadaniowy. Zgromadzona nadwyżka energii magazynowana w akumulatorze pozwala na awaryjne oświetlenie domku . Jednak przy sporadycznym – wakacyjnym użytkowaniu ekonomicznie całkowicie takie rozwiązanie pozbawione jest sensu. Jest to po prostu kolejna warstwa przygotowań na wszelki wypadek. Pozwoli w szybszym czasie ogrzać basen ogrodowy, da frajdę ze zbudowania czegoś własnoręcznie. Na pewno można zbudować to wiele taniej z odpadowych materiałów, lecz paru rzeczy nie da się zmienić – przyzwoity akumulator głębokiego rozładowania, panele solarne wraz z ich sterownikiem, pompa obiegowa, rurki i kolanka miedziane, co daje nam ponad 1/2 kosztów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner