❓ Q&A #20 (m.in.) o wakacjach, zupach i ubraniach

Jak co 4 tygodnie, tak i dziś spotykamy się by poodpowiadać na zadawane przez Was pytania.

Tradycyjnie, pod playerem znajduje się lista pytań, które padły w odcinku. Oraz linki, o których mowa na materiale.

Arzant Yt
Razem ze znajomymi chcemy sobie sprawić karabinki i stroje do airsoftu (takie hobby), wiem że nie da się tym polować ani nikomu jakoś poważnie zagrozić ale czy warto by było zabrać taką replikę broni jako straszaka lub strój (kamizelkę, kask, gogle, maskę itp.) ?

Arzant Yt
Hodujesz coś w ogródku, na parapecie czy gdziekolwiek indziej ?
Jeżeli nie, to gdybyś mógł to czego byś zasadził najwięcej ?

falloucikxD
jest gdzieś jakaś lista 100 scenariuszy na które powinniśmy się przygotować?

Sprawdź ten materiał o potrzebach w przygotowaniach na trudne czasy, ten materiał o skupianiu się na scenariuszach, a jeśli koniecznie potrzebujesz scenariuszy, to znajdziesz je tutaj.

Piotr Stęplowski
Krzysztofie , co sądzisz o izolacji bojlera , bo jak wiadomo izoluje się go zazwyczaj styropianem i wełna szklana , a jak wiadomo próżnia izoluje najlepiej i czy samemu zrobiony taki bojler mógł by przechowywać wode przez np 3 dni z uwzględnieniem straty na połączeniu rur ?

The Last Survivor
zupki chińskie odpadają – masz rację. A co myślisz o „zupach rodzinnych” Knor? Robi się je mniej więcej tak: w 1/2 l wody miesza się ten proszek z torebki a w 1l wody gotuje się np. ziemniaki, marchewkę itp. Później to wszystko się miesza i wychodzi 1.5l zupy. Nie jest to sama chemia więc chyba jest lepsze.
P.S. może spróbujesz ugotować tę zupę w warunkach polowych np. na piecyku rakietowym

Adrian Palenta
co sądzisz o takich wynalazkach jak to https://www.youtube.com/watch?v=rG624MTXnZg co prawda trzęsienie ziemi nam raczej nie grozi, ale mogłoby się przydać np w przypadku bombardowania, czy zawalenia budynku np w skutek wybuchu gazu u sąsiada. Pozdrawiam

Paweł Bala
Co myślicie o monitoringu domu/mieszkania?
Jest to idealne rozwiązanie, które ma na celu zabezpieczyć nas przed trudną sytuacją jak włamanie. Przeciętny włamywacz zrezygnuje z dalszych działań. Głupi włamywacz lub zamaskowany zostanie nagrany i ewentualne nagranie pomoże ustalić co zginęło i zachowanie włamywacza, co pozwoli na ułatwienie działania policji z wydziału kryminalnego.

Hubert Mazurek
Każdy kto muwi o trudnych czasach to muwi o jedzeniu lub o narzędziach ale nikt nie mówi o ubraniach na trudne czasy bo chyba nie będziesz chodził przez 2lata w jednych dresach.

Zly Los
Czy Twoim zdaniem wyjeżdżając na wakacje należy przygotowywać się na to, ze trudne czasy nastąpią właśnie na wyjeździe? Czy np. jadąc do Włoch powinniśmy myśleć o tym, że możemy znaleźć się pod gruzami jakiegoś budynku zniszczonego w trzęsieniu ziemi? Czy zabierać ze sobą jakieś dodatkowe rzeczy do wycieczkowego zestawu EDC na takie sytuacje?

Obejrzyj ten materiał o poradach urlopowych dla preppera.

Drugą kwestią jest zniszczenie naszego domu/mieszkania gdy nas nie będzie. Nigdy nie wiadomo, czy akurat jak będziemy na wakacjach to nie przyjdzie burza, jak te które ostatnio zniszczyły wiele domów. Czy w swoich przygotowaniach bierzesz pod uwagę scenariusz, że być może któregoś dnia nie będziesz miał dokąd wrócić z wakacji, a może nawet z pracy?

Jest jeszcze zagrożenie terrorystyczne na zachodzie. Czy jadąc do Holandii liczyłeś się z tym, że tam może być zamach i czy uważasz, że da się jakoś przygotować na ewentualność zamachów na wakacjach?

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

9 komentarzy

  1. bura2 napisał(a):

    Samej repliki jako straszaka nie ma sensu zabierać. Ale kabura do pistoletu ASG przyda się również do „”prawdziwego” pistoletu. Apteczka/worek zrzutowy/organizer/mapnik ASG niczym nie różnią się od prawdziwych. Najtańsze są oczywiście tandetne ale umożliwiają przetestowanie danego pomysłu np. czy rozwijana apteczka będzie tak użyteczna jak mi się wydaje. Jeśli nie straciliśmy 20 zł a nie 100. Jeśli tak – mamy jedno i jak czujemy potrzebę posiadania lepiej wykonanego to kupujemy markowe.

    Ubrania? Większość ubrań wyrzucamy bo przestają być dostatecznie schludne, modne itp. Bo mamy lepsze nowsze ładniejsze i stare tylko zagracają szafę. Tak, że nie widzę specjalnie sensu. Jak ktoś czuje potrzebę to sobie może sprawić na allegro ze dwa trzy komplety mundurów bundeswehry z demobilu i będzie miał co ciorać oszczędzając lepsze ciuchy.

    Prosty zapas żywności dla miastowych/ blokersów – w pierwszym lepszym dużym markecie poszukajcie słoików typu fasolka po bretońsku, kociołek do syta itp. Kosztują od 4 do 8 zł za jeden i naprawdę dorosły facet się jednym naje a w sytuacji kryzysowej można do tego ugotować np. torebkę ryżu i podzielić na dwie osoby lub dwa posiłki. 7 słoików po 6 zł + kilogram ryżu i za 50 zł mamy awaryjnych obiadów na tydzień.

  2. Rafał M. napisał(a):

    W całej Europie ryzyko śmierci w wyniku zamachu terrorystycznego jest znikome. To znaczy, jest dużo większa szansa zgonu z innej przyczyny niż zamach terrorystyczny.
    W mediach podają, że gdzieś tam kilka osób zginęło w zamachu. Ale już nie podają, że tego dnia 2 tysiące w tym państwie ludzi umarło, w tym na zawał, udar, nowotwór, w wypadku samochodowym, od udławienia się hamburgerem itd. W samej tylko Polsce co roku 20…30 osób umiera od użądleń pszczół i os.
    W skali całego świata w wyniku zabójstw, wojen i zamachów terrorystycznych co roku ginie około 475 tysięcy ludzi, ale… komary i moskity zabijają 725 tysięcy, a biegunka wywołana piciem brudnej wody ponad 800 tysięcy. 1,2 miliona popełnia samobójstwo, 1,3 miliona ginie w wypadkach drogowych, 5 milionów od papierosów, z głodu 10 milionów, a od chorób zakaźnych 12 milionów rocznie. Takie dysproporcje.

    Próbowałem wyliczyć statystyki dla Polski i mi wyszło, że jeśli nie przeżyję kolejnej doby, to na ponad 99,5% z innej przyczyny niż zabójstwo. Zabójstwa to poniżej 0,5% zgonów w Polsce.

    Co do zapasu ubrań. Ja jeszcze używam niektórych takich sprzed 15 lat, nadal są w dobrym stanie. Wyrzucam ubrania dopiero wtedy, kiedy uszkodzenia uniemożliwiają ich naprawę. I przez ten czas zebrało mi się trochę ubrań. Bez robienia zapasów na trudne czasy wystarczyłoby mi ich na kilka lat co najmniej.
    Najczęściej w ubraniach są drobne uszkodzenia, typu rozprucie się szwu pod pachą, do naprawienia w kilka minut igłą i nicią.
    Nieużywane ubrania mogą zostać pożarte przez mole i będą miały dziury.
    Zauważyłem natomiast, że buty mogą być nietrwałe. Miałem jedną parę, w zasadzie już zużytą i nie wyrzuciłem bo mi było szkoda. Po kilku latach leżenia założyłem i okazało się, że od spodu odlatują całe płaty gumy.

    Więc po prostu trzeba trzymać takie odzienie, jakiego używa się na co dzień, systematycznie wymieniając całkiem zużyte. Wtedy bez specjalnych wysiłków zapas starczy na co najmniej kilka lat bez kupowania, jeśli nie kilkanaście.

  3. linkolm napisał(a):

    Z ubrań to przede wszystkim radzę zgromadzić bieliznę i skarpety.I jeżeli ktoś często gubi czapkę czy rękawiczki to też przyda się pewien zapas.Wiadomo,że najbardziej zużywa się ubranie robocze i buty,więc logicznym będzie za bezpiecznie zapasu tych części garderoby.Przybory do szycia i nici,a także szydło i dratwa do butów w razie gdyby podeszwa odlazła,a warto byłoby reanimować.

  4. bura2 napisał(a):

    Rzeczywiście zapomniałem o butach. Mam gdzieś moje stare „Jany” nie są specjalnie dobre, nie są wygodne, nie są trwałe ale za to łatwe w naprawie. Jako takie buty gdy znoszę już wszystko n membranie.
    A te drobne rozprucia pod pachą są tym co powoduje że dzisiaj Ciuchy wyrzucamy szybko bo coś takiego drobnego się stało a dobra naprawa – taka która nie zaburzy walorów estetycznych – jest niemożliwa albo nieopłacalna. W czasach kryzysu nikt się nie będzie tym specjalnie przejmował. ew. ze 2-3 komplety zostaną w szafie wychuchane zadbane, a reszta będzie noszona mimo widocznych śladów napraw. Póki są lumpeksy nie opłaca się naprawiać.. 🙁

  5. Maciej napisał(a):

    Zgaduje, że pytanie o bojler wiązało się z wyposażeniem miejsca ewakuacji. Miejsce do którego chcemy się wynieść powinno zapewnić nam nieco komfortu a ciepła woda w kranie na pewno to daje. Bojlery jako takie nawet w normalnych czasach są nienajlepszym lecz czasem jedynym wyborem stosunek cena zakupu łatwość użytkowania. Jak każda grzałka i ta w bojlerze ma spory apetyt na prąd w normalnych warunkach wysoka faktura w trudnych czasach mogą okazać się całkowicie nie zdatne do użytku. Istnieje wiele rozwiązań lecz są mało wygodne np. piec z wężownicą lub drogie pompy ciepła, panele solarne. W okresie letnim nie stanowi to większego problemu czasami wystarczy pozostawić na słońcu wąż ogrodowy z wodą aby się sama podgrzała natomiast w pozostałych porach roku stanowi to problem. Nawiązując do innego pytania osobiście uważam, że miejsce ewakuacji powinno zawierać ubrania i to na różne pory roku. Wykluczenie sytuacji że dotrzemy do niego w nie najlepszym odzieniu i na dodatek w klapkach mija się z celem . Tak jak w celu ewakuacji gromadzimy jedzenie, paliwo, lekarstwa tak zapas ubrań i buty nie są zbędnym luksusem. Czemu mamy liczyć na to że w ciężkich czasach łatwiej będzie zdobyć buty niż na przykład paliwo. Co do ewentualnych napraw zwłaszcza butów to czy próbował ktoś kiedyś samodzielnie przyszyć podeszwę w bucie w większości przypadków takie naprawy są nie trwałe . Wiele umiejętności wręcz zanika nasze babcie bez problemu potrafiły cerować, wydziergać na drutach sweter czy skarpety. Nie wiem jak Wasze ale moja żona nie posiada już tych zdolności. Stajemy się uzależnieni od technologii a ta jest coraz bardziej tandetna.

    • Rafał M. napisał(a):

      Podgrzewanie wody słońcem jest bardzo tanie. Choć oczywiście trzeba mieć gdzie zamontować taką instalację, w miejskim bloku może być trudno (chyba że cały blok podgrzewa wodę solarami).
      To producenci i monterzy takich instalacji celowo zawyżają ceny, aby było na granicy opłacalności, aby jak najwięcej wyciągnąć pieniędzy.

      W Internecie można znaleźć opisy solarów zbudowanych z puszek po napojach pomalowanych na czarno.
      Z pamięci sobie nie przypomnę szczegółów, ale mam gdzieś gazetę dla majsterkowiczów wydaną w Polsce Ludowej bodajże w 1988 roku i jest tam opis słonecznego podgrzewacza wody do samodzielnego zmontowania, zdaje się z kaloryfera pomalowanego na czarno.

      Najlepiej energię cieplną, w tym słoneczną, wchłaniają przedmioty pomalowane na czarno i niewiele tutaj innowacji da się wymyślić.
      Więc musi to być coś, co jest czarne, przenikliwe dla ciepła (czyli metalowe, najlepiej aluminiowe) i przez co przepływa woda.
      Musi być osłonięte przed temperaturą zewnętrzną przez jakąś szybę, bo inaczej wiatr by to coś schładzał i mniej ciepła wygeneruje.
      Między szybą a tym czymś może być zwykłe powietrze, ma ono dosyć niewielką przenikliwość cieplną.
      Ot i cała filozofia konstrukcji podgrzewacza wody.

      Może te wynalazki producentów mają minimalnie większą efektywność z powierzchni, czyli mniejsze straty, ale są koszmarnie drogie. Własnej konstrukcji instalacja z tanich części może być po prostu większa i wtedy osiągnie podobną moc, przy dużo niższych kosztach budowy.

      Ta woda nie musi być wrzątkiem, wystarczy żeby tylko było letnia, to dużo większy komfort mycia się.

  6. bura2 napisał(a):

    Ciepła kąpiel spokojnie może poczekać 30 minut. Zamiast wymyślać niewiarygodnie trzymający temperaturę bojler to lepiej szykować paliwa na pierwsze zagrzanie chociaż (drewno/gaz cokolwiek).
    Pilniejsze po dotarciu do celu ewakuacji będzie wysuszenie się i ogrzanie, napicie wody i zjedzenie czegoś a nawet zrobienie w normalnych warunkach kupy niż kąpiel. Mając zapewnione powyższe to mogę się nawet zdrzemnąć parę godzin na brudasa i dopiero potem zająć się grzaniem wody na kąpiel.
    To trochę jakbym gromadził w celu ewakuacji te ciepłe samo podgrzewające napoje typu coffe2go „bo będę chciał napić się ciepłej kawy”. Tak będę ale nie aż tak żeby nie wytrzymać 10 minut jak będę sobie zaparzać (mocne slowa piję najtańszą rozpuszczalną…) tym bardziej że za cenę jednego coffe2go mam 10 kaw minimum…

  7. Maciej napisał(a):

    Tak można zbudować samemu wiem bo zrobiłem 🙂 https://www.youtube.com/watch?v=KgPx10IZAO4 jednak takie rozwiązanie ma sporo wad 1 działa i to dobrze wystawione na słońce pochmurny dzień i lipa 2 Temperatura na sporym plusie lub zastąpienie medium glikolem – konieczność dodatkowego wymiennika glikol woda i solidnego zaizolowania węży. 3 Konieczność pilnowania położenia słońca by z nagrzewnicy nie zrobiła się chłodnica lub zastosowania układu wyłączającego pompę. 4 Bez zastosowania materiałów z odzysku spore koszty budowy. Uważam że w celu ewakuacji jedno nie wyklucza drugiego można mieć ciepłą kąpiel i gorącą kawę jeśli ktoś lubi. Sądzę iż sama konieczność ewakuacji będzie na tyle stresująca , że miejsce do którego uciekamy powinno dawać nam jak najwięcej komfortu oraz możliwe niskie koszty utrzymania. Dlatego doskonale rozumiem ludzi, którzy myślą jak te koszty maksymalnie zredukować. Ja oparłem się o słońce planuje rozbudowę systemu do solarno wiatrowego. Być może super bojler też jest jakimś pomysłem. Lecz rozmawiamy na temat filozofii samego miejsca ewakuacji jednym wystarczy kawałek plandeki i karimata inni potrzebują czegoś innego. Nie oceniam nie krytykuje. Z mojego punktu widzenia kluczowy jest moment podjęcia decyzji o ewakuacji – spóźniony oznacza że nie dotrę do niego.

    • Rafał M. napisał(a):

      Na jednym filmiku oglądałem o ludziach próbujących w Polsce uniezależnić się od pieniędzy.
      Jako podgrzewacz wody zastosowali po prostu dużą metalową beczkę, pomalowaną na czarno, wystawioną na dach i okrytą przed wiatrem czymś w rodzaju sześcianu ze szkła.
      I im to działa całkiem nieźle, a w lato prysznic można brać tylko rano, bo około południa woda robi się tak gorąca, że można się poparzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner