Wpis opublikował Survivalista (admin) w dniu 15.07.2010
Pozwolę sobie zaryzykować dziś śmiałą tezę, że łatwiej przeżyć dłuższy okres w lesie, niż przetrwać kataklizm dużej skali w domu czy mieszkaniu.
Część z Was się pewnie ze mną nie zgodzi, więc postaram się przedstawić Wam i uzasadnić mój punkt widzenia.
Umiejętności
Jasne, że do przeżycia jednego dnia w domu nie potrzeba żadnych specjalnych umiejętności. Nie trzeba umieć rozpalać ognia, wystarczy zapalić zapalniczkę. A przecież w wielu domach z ogrzewaniem z sieci ciepłowniczej i elektryczną kuchenką w ogóle nie ma potrzeby rozpalania ognia. Nie trzeba umieć znaleźć sobie czegoś do jedzenia, wystarczy zajrzeć do lodówki i wziąćto, na co mamy ochotę.
Aby przeżyć kilka dni w lesie trzeba nauczyć się, które grzyby są jadalne, które jagody można jeść, jak rozpalić ogień i jak przygotować sobie schronienie na noc.
Zasoby
Na pierwszy rzut oka w domu mamy wszystko, co jest nam potrzebne do życia — wodę, żywność, energię, łóżko i tak dalej. W lesie mamy tylko to, co uda nam się zdobyć. No ale właśnie — czy w przypadku zakłóceń w dostawach żywności do Twojego miasta czy poważnej awarii sieci przesyłowej (i przez to awarii wszystkich bankomatów i terminali płatniczych) albo awarii wodociągu damy sobie radę w domu?
Tak, w obrębie tego, co uda nam się w domu zmagazynować na gorsze czasy.
O tym, że w typowym mieszkaniu w bloku czy domu na przedmieściach awaria wodociągu może być poważnym kłopotem pisałem ostatnio. Jeszcze gorzej jest w przypadku przerw dostaw żywności do miasta czy, przykładowo, epidemii o dużym zasięgu, która zmusza do siedzenia w domu.
Chodzi mi po prostu o to, że w lesie łatwiej zdobyć żywność, niż w obrębie własnego mieszkania , którego z jakichś przyczyn nie możesz opuścić. Ze względu na brak ludzi jest tam też znacznie bezpieczniej w przypadku wszelkiego rodzaju zamieszek.
W lesie łatwiej też zdobyć paliwo do rozpalenia ogniska by rozgrzać się w zimową czy jesienną noc. W domu niewyposażonym w żaden kominek tak naprawdę nie ma czym zastąpić gazu ziemnego zasilającego domową kotłownię. Nawet jeśli dom miałby taki kominek, to czym w nim palić, jeśli nie ma odpowiedniego zapasu drewna? Meblami i książkami?