12 zasad nowoczesnego survivalu

W czwartkowym odcinku The Survival Podcast, Jack Spirko przedstawił 12 fundamentalnych zasad nowoczesnego survivalu. Pełny odcinek o numerze 603 w wersji audio (82 minuty) znajdziecie u źródła. A ja pozwoliłem sobie przepisać te 12 zasad, oraz opatrzyć je swoim komentarzem.

Pisząc tu na blogu i przygotowując się na gorsze czasy staram się opierać właśnie na tych sformułowanych przez Jacka zasadach.

1. Przygotowuj się na różne ewentualności. Nawet na ewentualność, że żadna katastrofa się nie wydarzy.

Jack na początku każdego odcinka powtarza motto — „Helping You Live the Life You Want, If Times Get Tough, Or Even If They Don’t„. W wolnym tłumaczeniu chodzi o to, że TSP „Ułatwi prowadzenie takiego życia, jakie chcesz prowadzić, jeśli sytuacja się pogorszy, ale też jeśli się nie pogorszy”.

Wszystkie nasze przygotowania powinny ułatwić nam przetrwanie w trudniejszych czasach. W szczególności, powinny uniezależnić nas od pomocy od innych ludzi. Ale również w czasach relatywnie dobrych, jak dziś, powinny być do czegoś przydatne.

Przygotowywanie się tylko na totalną katastrofę (np. spieniężenie wszystkich aktywów i zamiana ich w złoto) naraża nas na poważne kłopoty w przypadku, gdy żadna katastrofa nie nadejdzie w ciągu kilku najbliższych lat, a np. złoto w tym czasie potanieje o połowę. Nie jest to bardzo prawdopodobne, moim zdaniem, ale jednak możliwe.

2. Dług to rak. Zabij go.

Korzystanie z kredytów na każdym etapie życia, począwszy od studiów, przez kupno samochodu, pralki, telewizora, za dużego domu czy mieszkania, a skończywszy na kartach kredytowych, powoduje uzależnienie od banku. Zamiast odkładać pieniądze na naszym własnym koncie, oddajemy je w ramach spłaty kredytów bankom.

Niezależność finansowa od kredytu powinna być osiągnięta jak najszybciej. Lepiej spłacić szybciej kredyt hipoteczny, niż lokować nadwyżkę w ryzykowne instrumenty finansowe.

3. Produkuj przynajmniej część spożywanej przez siebie żywności.

Ogród jest świetnym źródłem awaryjnego zaopatrzenia w żywność. Wystarczy tylko odpowiednio go do tego przygotować. Nawet, jeśli nie zapewni Ci stuprocentowej autonomii żywnościowej (o co w naszych warunkach jest bardzo trudno), to pomoże zmniejszyć głód.

A oprócz tego zapewni Ci porcję zdrowej żywności, niczym nie pryskanej, nie nawożonej sztucznie. O jakości znacznie lepszej, niż jesteś w stanie gdziekolwiek kupić.

W bloku trochę trudno o własny ogródek, ale można nasadzić ziół w doniczce. Lepsze to, niż nic.

4. Podatki to kradzież. Unikaj jej jak możesz.

To chyba nie wymaga tłumaczenia. Podatki to zło konieczne i jeśli znasz legalne metody ich uniknięcia, korzystaj z nich. Na pewno wykorzystasz swoje pieniądze lepiej, niż państwowa administracja.

Ale nie chodzi tu tylko o podatek dochodowy, ale także o podatki pośrednie, płacone przy zakupie różnych produktów (VAT, akcyza). Jack podaje dwa przykłady, które i u nas znajdą zastosowanie — uprawiając tytoń i samodzielnie pędząc wino lub piwo, nie będziemy płacić podatków za te produkty.

5. Żywność o długim terminie przydatności jest bezpieczną inwestycją.

Zdawałoby się, że puszkowana czy słoikowana żywność jest tylko przydatna w razie wojny czy jakiegoś ogólnoświatowego kryzysu. Ale tak naprawdę trudno o bezpieczniejszą inwestycję. Bo żywność puszkowaną możesz jeść na co dzień. A zatem jeśli nic się nie popsuje na świecie, wydane na tę żywność pieniądze można odzyskać.

Jeśli włączysz zapasy długoterminowe do codziennych posiłków, możesz zapewnić im ciągłą przydatność do spożycia.  Wystarczy na bieżąco zjadać te, których termin przydatności się zbliża i zastępować je nowymi zakupami. A zapas najprościej stworzyć kopiując puszki.

Inna sprawa jest taka, że ceny żywności w ciągu ostatnich kilku lat znacząco wzrosły (surowce, np. zboża, drożały nawet o 70-150%). Można się też spodziewać, że w dalszej przyszłości będą rosnąć. A więc wydane dziś na zakup mąki czy puszkowanej żywności pieniądze nie są stricte wydatkiem, tylko inwestycją.

6. Zdaj sobie sprawę z prawdopodobieństwa poszczególnych katastrof i ich powszechności

Zakładanie, że nam nic się nie przydarzy,  bo przecież ostatnio nic złego się na świecie nie dzieje, jest złudne. Ale o tym pewnie wiesz, skoro już czytasz mojego bloga. Ale nie ma za bardzo sensu przygotowywać się na tzw. koniec świata, czyli biblijną apokalipsę, zderzenie z meteorytem, albo wybuch superwulkanu. Te katastrofy są, moim zdaniem, zbyt mało prawdopodobne.

Za to przygotowanie na koniec świata, jaki znamy, czyli poważną zmianę rzeczywistości, która nas otacza, ma sens. W pewnym stopniu większość możliwych i prawdopodobnych katastrof dużych i małych będzie miało podobne skutki. Bez względu na to, czy będzie to globalna susza, epidemia, czy może zwyczajne bezrobocie, w każdym przypadku zdobycie żywności będzie nas relatywnie więcej kosztować, niż teraz. Dlatego zapas żywności się w każdym tym przypadku przyda.

Katastrofy, takie czy inne, na świecie są powszechne. Czemu miałyby ominąć akurat Polskę?

7. Energia odnawialna służy do budowania niezależności, a nie ratowania misiów polarnych

Jack nie wierzy w efekt cieplarniany wywołany efektem działania człowieka, ale mimo to zachęca do posiadania własnych źródeł energii. Właśnie po to, by uniezależnić się od systemu elektroenergetycznego, do którego jesteśmy mocno przywiązani.

W Polsce, zwłaszcza na wsi, wyłączenia prądu zdarzają się bardzo często. Tym bardziej więc warto mieć własne źródło energii elektrycznej. Najlepiej by była to przetwornica podpięta do akumulatora i baterii słonecznej, a nie agregat na benzynę — bo benzynę do niego trzeba kupić.

8. Kup kawałek ziemi i wykorzystaj go produktywnie

Jack uważa, że każdy świadomy survivalista powinien w końcu kupić choć niewielki kawałek ziemi i wykorzystywać go do produkcji żywności (o czym już była mowa). Oprócz tego na takiej działce można spędzać miło czas na świeżym powietrzu, co też jest nie bez znaczenia dla naszego zdrowia.

Ziemia zawsze mieć będzie jakąś wartość, czego nie można powiedzieć o akcjach, papierowych pieniądzach, czy nawet złotych sztabkach.

9. Przygotowuj się pragmatycznie

Mimo, że nowoczesny survivalista powinien starać się być w jak największym stopniu niezależny, warto korzystać z takich dobrodziejstw dzisiejszych czasów, jak ubezpieczenia. Jeśli survivalista jest jedynym żywicielem rodziny, powinien ubezpieczyć się na życie. Warto też ubezpieczyć dom, od zalania, pożaru i klęsk żywiołowych.

10. Zabezpiecz się, zdobądź środki samoobrony

Nawet najlepszy zapas żywności w gorszych czasach nie przyda się do niczego, jeśli zostanie szybko skradziony. Trzeba go więc ukryć (w kilku miejscach w domu), zabezpieczyć przed kradzieżą, ale także zdobyć jakieś środki do samoobrony. Najlepiej byłoby zdobyć broń palną, ale jeśli nie masz takiej możliwości, lepiej kupić kij golfowy do samoobrony niż nie zrobić niczego.

11. Przygotuj komplet dokumentacji na każdą awaryjną ewentualność

Ta zasada dotyczy posiadania wydrukowanych lub zapisanych ręcznie informacji, które będą niezbędne w różnych sytuacjach.

Może być to instrukcja obsługi agregatu prądotwórczego, która będzie przechowywana razem z nim. Jeśli przydarzy się potrzeba jego uruchomienia przez kogoś, kto nigdy tego nie robił lub zdążył już zapomnieć, jak to się robi, będzie on mógł wspomóc się tą instrukcją.

Może być to precyzyjna rozpiska planu ewakuacji do celu ewakuacji. Mały zeszycik z mapami okolicy (i zaznaczoną na nich trasą przejazdu), zapisem współrzędnych punktów zbiórki ale też samego celu ewakuacji. Dzięki temu nie będzie potrzeby zapamiętywania wszystkiego, a tylko trzeba będzie do tego zeszytu zajrzeć w razie czego i krok po kroku zrealizować zapisane tam instrukcje.

12. Opracuj swój własny plan

Tak jak i w każdej innej dziedzinie życia, tak i tutaj nie ma uniwersalnych, zawsze słusznych recept. Z tego powodu każdy powinien te zasady, ale także poszczególne survivalowe techniki i urządzenia, wykorzystywać zgodnie ze swoimi potrzebami.

Inaczej będzie przecież wyglądać zapas żywności rodziny z małym dzieckiem, a inaczej w przypadku pary cukrzyków po 50-tce. Inaczej kredyt hipoteczny powinna spłacać rodzina na dorobku, a inaczej bezdzietna rodzina o wysokich dochodach.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

10 komentarzy

  1. Pozyskiwacz pisze:

    Realizacja tego typu zaleceń będzie chyba najtrudniejsza. Przygotowanie plecaka ze sprzętem i ucieczka w razie zagrożenia nie jest taka trudna.Nie mówię o szansach powodzenia, ale o podjęciu decyzji o realizacji planu.
    Trudniej się przygotować np. na długotrwały , głęboki, kryzys ekonomiczny.Ktoś może powiedzieć że wystarczy być bogatym człowiekiem,w pewnym sensie tak, ale zwróćcie uwagę ilu bardzo bogatych ludzi straciło wszystko w kryzysie lat ’30. A ilu jeszcze by straciło gdyby kryzys trwał 10 lat dłużej.
    Moim zdaniem lepiej mieć zabezpieczone środki które pozwolą „w razie czego” żyć może na niskim poziomie,ale niezależnie.Krótko mówiąc kluczem do powodzenia będzie minimalizacja kosztów życia codziennego.

  2. Julek pisze:

    „Ale nie ma za bardzo sensu przygotowywać się na tzw. koniec świata, czyli biblijną apokalipsę, zderzenie z meteorytem, albo wybuch superwulkanu. Te katastrofy są, moim zdaniem, zbyt mało prawdopodobne.”

    O przebiegunowaniu w 2012 słyszałeś? W Apokalipsie: „I nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi”.

    Jeśli coś tu jest wysoce prawdopodobne to właśnie scenariusz z Apokalipsy, której treść w ostatnim dziesięcioleciu wreszcie staje się zrozumiała, tzn. daje się przypisać konkretne przewidywane wydarzenia, pasują do niej też plany tych psychopatów od NWO, warunki dotyczące końca czasów podane w Nowym Testamencie są spełnione od 10-20 lat mimo że przez poprzednie 1900 nie były, bronie opisane w Apokalipsie już wynaleziono i są testowane. Poza tym scenariusz apokaliptyczny to w gruncie rzeczy zestaw kataklizmów, które wałkujesz na blogu plus niesłychany zamordyzm dający w efekcie ciężki ok. 10 letni pogłębiający się kryzys zakończony wizytą w niebie, a naszym celem jest dojechać do finału „Błogosławieni którzy dotrwają do końca”.

    Tak czy inaczej admin przygotowujesz siebie i czytelników na apokalipsę, nawet jeśli ci się nie wydaje 😉

    Sama apokalipsa jest zjawiskiem POZYTYWNYM i OCZEKIWANYM więc przygotowujemy się nie ze strachu przed, tylko by się nie bać kiedy nadejdzie.

    • Shinobi pisze:

      Dobrze piszesz Julek. Także uważam, że małymi kroczkami zbliżamy się do końca. Gdzie nie spojrzysz:
      1. Ekonomia – z całą pewnością nie wychodzimy z recesjii.
      2. Zanieczyszczenie środowiska – tutaj układ Kioto już nie pomoże.
      3. Powodzie, trzęsienia ziemii, huragany, tsunami, etc.
      4. Konflikty na Bliskim Wschodzie, Izrael/Palestyna, plany atomowe Iranu, próby rakiet dalekiego zasięgu Korei.
      5. Upadek społeczeństwa i brak kontaktu człowiek-człowiek, 50% ruchu w sieci to pornografia, w autobusach i na ulicy wszyscy gapią się w swoje iPhony, Facebook to już tylko „spójrzcie gdzie byłem, jaką mam dziewczyną i samochód”…

      Możnaby tutaj wymieniać do jutra, ale cieszę się, że istnieją społeczności takie jak ta tutaj na tym blogu. Macie otwarte oczy i jesteście w mniejszym lub wiekszym stopniu przygotowani. W przeciwieństwie do ludzi, którzy sielankowo przyglądają się otaczającym nas wydarzeniom nie robiąc nic. Ba! Do tego jeszcze ironizując z tych co „prepują”. Większość ludzi chyba dostaje grubej skóry i staje się mniej wrażliwsza jak codziennie w mediach widzi to samo: kataklizmy, strzelaniny w szkołach, itp., itd. a szkoda…

  3. Co do ubezpieczeń to nie polecam, szczególnie na życie.

    Ubezpieczenie na życie to odkurzacz finansowy – wciąga twoje pieniądze – mimo, że miało być tak pięknie.

    Ubezpieczać tylko to co absolutnie niezbędne. Ubezpieczenia kosztują. Lepiej inwestować posiadane pieniądze niż tracić na ubezpieczenia.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Komentarz wcięło, ale już go przywróciłem…

      Ubezpieczenie na życie w pewnych sytuacjach ma sens. Na przykład wtedy, gdy jesteś jedynym żywicielem rodziny…

      • ma sens w teorii, w praktyce zdarza się, że rodzina relatywnie wydaje dużo, aby opłacić składkę, a w razie czego ubezpieczyciel często unika wypłaty składki stosując kruczki prawne i zostajesz na lodzie

        nie wierzyłem pogłoskom i plotkom, do chwili kiedy sam nie zetknąłem się z takim przypadkiem

        pamiętajmy w jakim kraju żyjemy

  4. Pozyskiwacz pisze:

    Może nie na temat ale tez przykład nabijania klientów w butelkę. Znajoma po śmierci męża poszła do banku i okazało się że ze wspólnego konta może wybrać tylko połowę środków. Druga połowa przepada na rzecz banku.
    Jak zakładali konto, to nikt oczywiście ich o tym nie poinformował.

    • ja widzę, że offtopy chyba wkurzają właścicieli blogów,

      człowiek męczy się z długim postem na mądry temat, a ludzi i tak najbardziej interesuje np. koparka i ile można na niej zarobić (np. ostatnio na agepo, i jeszcze wcześniej… i jeszcze…)

      jak starczy mi energii to w najbliższym czasie naskrobie coś o finansach i ubezpieczeniach u mnie

    • artur xxxxxx pisze:

      „Druga połowa przepada na rzecz banku.”
      Znajoma naopowiadała Ci jakichś bzdur, albo prawdę częściową. 😉

    • artur xxxxxx pisze:

      Domyśliłem się o co chodzi. Połowę dostała od razu po śmierć męża ponieważ było to ich wspólne konto. Drugą połowę dostanie natomiast po zakończeniu postępowania spadkowego, jak przedstawi wyrok bankowi. Normalne.
      P.S. Już kończę wkurzanie admina 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner