20 zasad prawdziwego preppera

Bycie poważnym prepperem, który poważnie, realnie chce się przygotowywać na sytuacje awaryjne, nie jest łatwe. Znacznie prościej jest dać się ponieść gadżeciarstwu albo jakimś lękom, co w dłuższej perspektywie nie powoduje żadnych korzyści, nie sprawia, że stajemy się coraz bardziej bezpieczni, coraz lepiej przygotowani.

Te 20 zasad zostało sformułowanych przez autorów Casual Preppers Podcast. Casual to taki zwykły, zwyczajny. Ja to przetłumaczyłem jako zasady poważnych prepperów, a może nawet prawdziwych. Nie będę omawiał wszystkich, to szkoda czasu. Skupię się tylko na tych, które najbardziej rezonują z moim podejściem na trudne czasy.

Poniżej znajdziesz zapis audio materiału oraz zapis wideo i nieco uporządkowaną transkrypcję nagrania. Oczywiście można nasz materiał odsłuchać również w popularnych serwisach z podcastami.
.

1. Przygotowania na trudne czasy nie dla każdego wyglądają tak samo

Dla mnie to jest oczywiste, bo zajmuję się tym od dawna i też o tym mówię od dawna, ale kiedy ktoś widzi internetowe dyskusje o wyższości jednego rozwiązania nad innym, może trochę nie rozumiecie, o co chodzi. A to przecież jest bardzo proste.

Optymalne rozwiązanie dla każdego z nas jest nieco inne, bo mamy różne potrzeby i możliwości. Inaczej wygląda przygotowanie kogoś, kto mieszka w mieście, inaczej kogoś, kto mieszka na wsi, inaczej kogoś, kto może pracować zdalnie, inaczej kogoś, kto jest kierowcą tira, musi przygotować rodzinę, żeby poradziła sobie w razie czego bez niego.

Nietrudno znaleźć materiały na przykład o najlepszych, nie wiem, zapasach żywności na trudne czasy, albo najlepszym nożu survivalowym, albo dyskusje, w których ktoś udowadnia, że rozwiązanie przyjęte przez kogoś innego jest idiotyczne, bo się nie sprawdzi. Zawsze trzeba tego typu informacje analizować, mając na względzie, że one po prostu Wam mogą się sprawdzić świetnie, a inne mogą się nie sprawdzić kompletnie albo na odwrót.

Więc zanim bezmyślnie zaczniesz kupować czyjś zestaw przetrwania, czyjś zestaw ewakuacyjny, albo w ogóle czyjąś strategię ewakuacji, zastanów się, czy dla Twojej rodziny będzie ona równie dobra.

Prawdopodobnie nie.

2. Przygotowania na sytuacje awaryjne powinny zmniejszać nasz poziom lęku, a nie go zwiększać.

Nie powinny dodatkowo dokładać się do naszych lęków, strachów, nie powinny powodować, że nie możemy spać po nocach, bo czekamy na wojnę, albo zastanawiamy się, jak zadbać o tę wodę w sytuacji awaryjnej. Bo zobaczyliśmy jakiś filmik na YouTubie o nowej, fantastycznej masce przeciwgazowej i uświadomiliśmy sobie, że ta, którą mamy, jest beznadziejna i potem przez 3 dni nie możemy spać, bo nas nie stać jest na to, żeby kupić to nowe rozwiązanie.

To jest bardzo dobra zasada, ale wydaje mi się, że trochę trudna do wdrożenia. Jak więc to robić?

Przede wszystkim nie dawać się straszyć, nie skupiać się na komunikatach takiego prepper porn, czyli takich materiałów typu „dowiedziałem się, że za chwilę wybuchnie wojna”, a potem wchodzicie w taki materiał i ktoś wam opowiada, że ma kontakt w jakichś służbach i dowiedział się, że za chwilę Warszawa będzie zablokowana. Ile było takich materiałów przy okazji pandemii?

Jeśli w toku tych przygotowań swoich na sytuację awaryjne się tak dodatkowo nakręcasz, no to prawdopodobnie robisz coś nie do końca optymalnie, tak bym powiedział.

4. Ograniczaj takie paniczne zakupy i trzymaj się swojego planu.

Nie kupuj w panice rzeczy, które wydaje ci, że są niezbędne. Oczywiście będą sytuacje, gdy spodziewając się, że czegoś w sklepach zabraknie i mając świadomość, że akurat tego nie masz, rzucisz się do tego sklepu, dołożysz się do tej paniki, zwiększ się dodatkowo swoim dodatkowym popytem, ale kupisz coś, o czym wcześniej zapomniałeś. Ok, ja to rozumiem. Trzeba śledzić takie informacje, nie?

Ale jeśli masz zatankowany w połowie samochód i masz jeden luźny kanister, a oprócz tego masz cztery zatankowane kanistry z paliwem, to kiedy pojawia się jakiś kryzys paliwowy, czy wybucha wojna i ludzie rzucają się na stacje benzynowe, ty nie musisz, nie musisz, no masz to paliwo. To, że masz 20 litrów paliwa mniej, może jakieś jeszcze 15 litrów więcej byś zmieścił do kanistra, do baku, nie zmieni wiele w skali, kiedy i tak masz zapas rzędu 100 litrów.

Takie paniczne zakupy mocno podkręcają cenę. Widać to było np. z maseczkami przy okazji pandemii. Widywałem to po wybuchu wojny z racjami żywnościowymi, które sprzedawaliśmy w naszym sklepie. U nas były tam za 17-18, nie pamiętam dokładnie ile, bo tam jeszcze w międzyczasie VAT się zmniejszył, nieważne, rzędu 17-18 złotych one kosztowały, u konkurencji 45. Dlaczego? No bo podnieśli ceny, no a ja nie podniosłem i oni nie podnieśli.

Czy byłem przez to frajerem? Tak. Z perspektywy takiego Janusza biznesu, można byłoby powiedzieć, że byłem frajerem, ale nie nagrywam tego film po to, żeby o tym opowiadać, nagrywam go po to, żeby wam mówić, żebyście się nie dokładali do takiej paniki, nie ma sensu, róbcie swoje, spokojnie, bez ciśnienia.

Trzeba się trzymać planu, to trzeba wiedzieć jaki to jest plan, czyli trzeba sobie zaplanować na spokojnie, jaki zapas żywności zrobimy, zrobić taki dziennik czy pamiętnik żywnościowy, ja mówimy o tym w materiale o 6 najlepszych metodach na robienie zapasu żywności, polecam, bo to jest świetna metoda. I już po bardzo krótkim czasie, już po kilku tygodniach będziesz wiedzieć, co warto jest mieć w zapasie żywności, które będzie praktycznie bezkosztowe, nie?

Ale trzeba zacząć robić ten dzienniczek, trzeba zacząć to zapisywać, że potem wiedzieć, jaką żywność kupować, a nie rzucać się po racje żywnościowe takie czy inne, bo ktoś was gdzieś w mediach nastraszył.

5. Po prostu dobrze się tym baw.

Piąta zasada jest świetna, fantastyczna, bo dużo łatwiej jest się zmotywować do zrobienia czegokolwiek, przetestowania nowej trasy ewakuacji, przetestowania sprzętu ewakuacyjnego, zaplanowania tej trasy ewakuacji, przetestowania jakichś nowych produktów żywnościowych czy sprawdzenia jakiegoś nowego przepisu, w którym wykorzystamy rzeczy z zapasu żywności, to wszystko jest łatwiej robić, kiedy mamy z tego frajdę, kiedy nas to bawi.

Kiedy nas jara to, że sobie siedzimy w internecie i porównajmy 15 różnych modeli krótkofalówek na przykład, żeby wybrać tę jedną najlepszą, kiedy mamy frajdę z tego, że z dzieciakami pakujemy namioty, rowery i sobie gdzieś jedziemy, przetestować trasę ewakuacji przez 3 dni na rowerach, śpiąc gdzieś na dziko w lesie czy nad rzeką. Superpomysł na wspólne spędzenie czasu, superfrajda. Więc trzeba to zagadnienie traktować poważnie, bo to są poważne rzeczy, to przyszłość rodziny to jest poważny temat, ale trzeba jednocześnie, gdzie tylko się da, starać się znaleźć z tego jakąś frajdę.

Może dla Ciebie większą frajdą będzie na przykład kupienie sobie łuku i strzelanie z tego łuku niż zrobienie pozwolenia na broń i jeżdżenie na strzelnicę. Na przykład, nie? Albo na odwrót, no to się nie nastawia na to, że elementem Twojego zestawu przetrwania musi być łuk, to niech będzie nim broń palna. Może dla Ciebie wielką frajdą będzie prowadzenie jakiś zmian, modyfikacji w samochodzie, żeby w razie czego lepiej nadawał się na trudne czasy. To super, rób to.

Zwłaszcza warto szukać takich obszarów, w których te przygotowania na trudne czasy sprawiają frajdę bliskim, żeby tych bliskich też w to zaangażować, a nie tylko, żebyście Wy sami to musieli robić.

6. Kluczowe znaczenie ma Twoja własna, osobista apokalipsa.

Co to znaczy własna, osobista apokalipsa? Śmierć, kalectwo, utrata pracy, bankructwo rodziny, pożar domu. To są zdarzenia, które są znacznie bardziej prawdopodobne niż wojna, niż globalna wojna termojądrowa, niż apokalipsa zombie, niż wielki rozbłysk czy burza geomagnetyczna, wskutek której padnie cała łączność na całym świecie.

Dziesiątki tysięcy Polaków co roku umiera, dziesiątki tysięcy Polaków co roku choruje na raka, tysiące Polaków mają wypadki, tysiące Polaków traci pracę. Musisz być do tego typu zagrożeń przygotowany w pierwszej kolejności, zanim myślisz o innych.

Jeśli nie masz odłożonej poduszki bezpieczeństwa na kilka miesięcy życia, nie możesz kupować nic droższego, nie możesz kupować czy brać kredytu na jakiś cel ewakuacji, na jakąś działkę tam 50 km za Warszawą po to, żeby w razie czego tam się móc przenieść. Jeśli cię na to nie stać, jeśli nie masz pieniędzy, żeby w razie czego naprawić lodówkę przez samochód i będziesz musiał brać na to kredyt, chwilówkę. No nie? To nie rób tego.

To ma charakter tak fundamentalny, że szkoda w ogóle o tym gadać. Idźmy dalej.

9. Książki są ważne.

Książki to superźródło wiedzy. Ale nie tylko źródło wiedzy, bo ktoś może powiedzieć, że wiedzę to powinni się mieć w głowie, że najważniejsze jest to, co mamy między uszami. Tak, ale oczywiście z gwiazdką.

Po pierwsze, nie da się nauczyć wszystkiego. Po drugie, nie da się nauczyć wszystkiego naraz, natychmiast. Po trzecie, nie da się nauczyć wszystkich wszystkiego natychmiast. Czyli mogę zakładać, że ja mam pewne umiejętności. Dobrze byłoby, żebym ja je miał. Mogę zakładać, że moi bliscy mają jakieś umiejętności, ale na pewno nie mają wszystkich umiejętności, które mam ja. Na pewno nie mają całej wiedzy, którą mam ja. To jest nierealne.

Więc książka na przykład o rozpoznawaniu jadalnych roślin w okolicy z jakąś taką elementarną wiedzą u najbliższych jest warta znacznie więcej niż świetna wiedza na ten temat tylko i wyłącznie u mnie. Wspomniałem przed chwilą, że ja mogę umrzeć, mogę stracić wzrok, mogę leżeć gdzieś nieprzytomny, złamać nogę i nie móc wyjść do tego lasu, żeby tę żywność zbierać, tak?

To wtedy moje dzieci razem z tymi informacjami, na przykład ode mnie, że ta roślina rośnie zazwyczaj tam, tam i w tym miejscu, nie? Na przykład tu macie, proszę bardzo, zdjęcie z geolokalizacją tego miejsca, możecie sobie tam pójść i to pozbierać. To najprawdopodobniej będzie to. No i potem żona z dziećmi, z tą książką, z tym atlasem idzie tam i z tej wiedzy korzysta.

Nie da się nauczyć zrobienia wszystkich fajnych rzeczy typu turbina wodna, turbina wiatrowa, jakieś radioelektroniczne, no czy może inaczej. Są ludzie, którzy są w stanie się tego wszystkiego nauczyć i przetestować to, ale większość z nas nie zrobi tego, nie? Więc niektóre rzeczy mamy opisane w książkach, a inne umiemy zrobić. To jest lepsze niż tylko, żebyśmy umieli zrobić te niektóre z nich, nie? Nie zapominajcie o książkach.

E-booki też nie są złe, jeśli macie na czym tego e-booka otworzyć, odtworzyć, nie musicie tego robić na komputerze, który zużywa mnóstwo prądu, tylko możecie to zrobić na przykład na telefonie komórkowym, który prądu zużywa niedużo? Super, a zresztą o tym będzie też za moment troszkę więcej.

10. Przygotowania na trudne czasy to jest maraton, a nie sprint.

A co chodzi w tej zasadzie? No o to, że nie da się zrobić wszystkiego na raz natychmiast, zresztą mówiłem o tym też troszkę przed momentem, nie? Nie da się w krótkim czasie przygotować rodziny na wszystko. W ogóle nie da się przygotować na wszystko, kropka, nie? To jest też inna z zasad, która nie będę omijał, no bo już o tym wspomniałem.

Nawet mając miliony złotych nie da się jednego dnia, czy w ciągu tygodnia, czy w ciągu miesiąca kupić wszystkich niezbędnych rzeczy, nauczyć się wszystkich niezbędnych umiejętności, stworzyć plan, zaopatrzyć celu ewakuacji, wypracować procedury, przetestować je z rodziną, nie da się. To jest projekt, który należy rozpisywać na wiele lat.

I to jest ważne, żeby ludzie, którzy się zaczynają tym tematem interesować, to wiedzieli, żeby taką informację od Was dostawali, nie? Mówicie komuś: „słuchaj, stary, no może za parę lat będzie wojna, albo czy jesteś przygotowany na to, na takie domowe, rodzinne kataklizmy finansowe, czy na to, że stracisz pracę, czy na to, że złamiesz nogę i nie będziesz mógł pracować, będziesz do końca życia rencistą, bo złamiesz tę nogę w jakiś taki niefortunny sposób”, nie?

Kiedy mówisz ludziom o takich rzeczach, musisz kłaść nacisk na to, że najpierw zaczyna się przygotowanie takich rzeczy o charakterze fundamentalnym, najważniejszych, ta poduszka finansowa, sensowne ubezpieczenie, wszystkie rzeczy, które trzeba ubezpieczać, żywność, woda, energia, cel ewakuacji, a dopiero później się zastanawiamy np. nad tym, czy zrobić pozwolenie na broń, a jeśli tak, to jakie, czy nauczyć się szycia ran, czy nauczyć się rozpoznawania roczni jadalnych, albo tworzenia jakichś ziołowych specyfików z tego, co znajdziemy w lesie. To są rzeczy też przydatne, pomocne, ale to nie są rzeczy, od których trzeba zaczynać.

I kiedy człowiek słyszy, że ma zrobienia mnóstwo różnych rzeczy to stwierdza, że tego nie zrobi. Więc trzeba ludziom tłumaczyć. To wszystko jest proces rozłożony na lata, a przynajmniej na miesiące i każdy przeciętny zjadacz chleba zmrożonego ciasta jest w stanie to zrobić w odpowiednio długim czasie. Nie trzeba się tego bać, trzeba to po prostu zacząć.

A jak się tak ludzi straszy, że jest do zrobienia tyle rzeczy i że zrobić to natychmiast, to oni po prostu nie zaczną.

11. Zestawy, zestawy przetrwania są kluczowe i są superfajne.

Tak.

Dlaczego zestawy są kluczowe? No bo te zestawy rzeczy, zestaw ewakuacyjny, zestaw EDC, zestaw samochodowy, zestaw sprzętu, który mamy w celu ewakuacji, zestaw na blackout, który trzymamy w domu. To są wszystko rzeczy, które nam pomogą w tych konkretnych scenariuszach, a są superfajne dlatego, że się je świetnie, świetną frajdę może mieć tworząc taki zestaw, czytając listy, kto stworzył jaki zestaw ewakuacyjny, kto ma jakie rozwiązania.

Przykładowo była dyskusja u nas na grupie ostatnio, kto ma jakie rozwiązania, pod kątem higieny w czasie ewakuacji. I czytając takie dyskusje, można sobie przejrzeć mnóstwo rozwiązań, które się sprawdziły innym ludziom. Być może nie sprawdzą się Wam. Trzeba to kupić, przetestować, zastanowić się, zobaczyć.

Jest z tym wielka frajda. Z budowaniem takich zestawów jest frajda. Łatwo w takie budowanie zestawów, w testowanie tego sprzętu zaangażować też dzieci, rodziny i to też jest bardzo ważne.

I tutaj jeszcze taka uwaga na marginesie o zestawach przetrwania. Lepszy jest zestaw przetrwania zrobiony samodzielnie, stosownie do naszych potrzeb niż zestaw kupiony w sklepie. To jest chyba oczywiste, ale lepszy jest zestaw kupiony w sklepie niż brak jakiegokolwiek zestawu. Dlatego jeśli nie masz pomysłu, co w takim zestawie mieć, potrzebujesz mieć go szybko. Kup, a potem go popraw, uzupełnij, wywal niepotrzebne rzeczy, może zamień na wygodniejsze, lepsze, nie wiem, jakiś nóż, który tam jest w tym zestawie, zamień na jakiś inny, który Ty bardziej lubisz, droższy. Niech ten zestaw kupiony w całości będzie po prostu punktem wyjścia do stworzenia czegoś jeszcze lepszego, czegoś jeszcze lepiej dopasowanego do Twoich potrzeb. Zresztą mówiliśmy o tym przed chwilą.

Ostatnia zasada, o której powiem, też jest bardzo interesująca i trochę do tego nawiązuję, a przedostatnia jest taka.

19. Nie skreślaj rozwiązań technologicznych.

W sensie ok, jeśli chodzi o nawigację, to oczywiście najlepiej nawigować z wykorzystaniem mapy i kompasu. Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości, bo jeśli umiemy to zrobić w ten sposób, jesteśmy niezależni od działania telefonu, od działania systemu GPS, od tego, że mamy aktualną mapę w telefonie, czyli mamy łączność komórkową, od trzech tych czynników, które mogą się w zależności od czego zesrać. Prawda.

Ale to nie oznacza, że nie powinniśmy mieć mapy w telefonie komórkowym, że nie powinniśmy korzystać z tego na co dzień, żeby się nauczyć z tej mapy w telefonie komórkowym, efektywnie korzystać, prawda?

Fantastyczne jest gotowanie na ognisku, ale jeśli masz kuchenkę na paliwa ciekłe, dlaczego masz nie zrobić do niej większego zapasu paliwa? Nie wiem. Zwłaszcza, że niektóre z tych kuchenek, taka na przykład, która mamy w ofercie naszego sklepu, to bezczelna reklama, ta kuchenka działa i na benzynę, i na olej napędowy, czyli na paliwo, które możesz kupić do samochodu, jednak masz do niego zapas paliwa, czemu nie uwzględnić również takiej fajnej kuchenki jako elementu przygotowania na trudne czasy, na to, kiedy nie będziesz mieć czym zagotować, bo nie będzie gazu w rurce czy prądu nie będzie.

Tak jak mówiłem o tych książkach, książki papierowe są świetne, ale mają wady, są trochę droższe zazwyczaj od elektronicznych, zajmują miejsca, można mieć jedną kopię takiej książki, a jak masz trzy telefony w rodzinie i do tego czytnik e-booków, to na każdym z tych czterech urządzeń możesz mieć kopię tej samej kompletnej dokumentacji przetrwania, 200 książek. I w razie czego otwierasz błyskawicznie te książki, często nawet działa w nich funkcja wyszukiwania, czego w zwykłych książkach się zrobić nie da.

Nawet jak jest w nich indeks, to ten indeks działa zazwyczaj tak sobie. Wiem, bo w naszej książce był indeks, bo mi bardzo zależało, żeby był indeks i pamiętam, ile było roboty ze zrobieniem tego indeksu. W tym roku chcemy w ogóle wznowić naszą książkę, bo przymierzamy się do tego, jak pies do jeża i trochę wstyd, więc w tym roku na pewno to zrobimy.

Takim najbardziej wymownym przykładem, którym ja się posługuję w tym kontekście, jest rozpalanie ognia. Ok, nauczenie się rozpalania ognia za pomocą pocierania patyków jest na pewno superfajną frajdą. Ja tego nie umiem. Nie będę się tego uczył nigdy, bo mi na to szkoda czasu. Chyba, że po to, żeby nagrać dla Was materiał, ale jakby wartość tego, to, że zarobię kilkadziesiąt złotych na takim materiale, a poświęcę na to kilka, kilkanaście godzin, wartość tego dla mnie jest nieduża. Zgodzicie się, prawda? Wolę ten czas poświecić na inne przygotowania mojej rodziny na trudne czasy i mieć z tego znacznie lepszy rezultat, bo mogę rozpalać ogień w bardzo prosty sposób za pomocą zapałek, zapalniczek. Mogę tanio, łatwo, szybko, błyskawicznie kupić mnóstwo zapalniczek i zapałek i potem mieć ten zapas, który mi wystarczy do końca życia i do końca życia moich wnuków.

A do tego drugą, taką jeszcze mniej techniczną, bardziej niezawodną warstwą uczynię krzesiwo. Krzesiwo dla preppera w naszym sklepie kosztuje kilkadziesiąt złotych, tanie, można kupić też pięć, piętnaście, pięćdziesiąt. To jest naprawdę lepszy sposób na przygotowanie się na brak ognia niż uczenie się rozpalania ognia przez pocieranie patyków.

20. Plany awaryjne są świetne.

Zestawy przetrwania są ważne, plany awaryjne, plany przetrwania również są ważne, no bo cóż z tego, że będziemy wiedzieli, jaki zestaw ewakuacyjny zabierzemy, jeśli nie uzgodnimy z rodziną dokładnie, jak ta ewakuacja będzie przebiegać, kiedy np. ja będę w pracy, żona będzie w domu, a dzieci będą w szkole, i jeszcze trzeba wstąpić po babcie, albo np. żona jest w drugiej pracy, trzeba wstąpić zabrać babcię, która nie chodzi, trzeba zabrać psa z naszego domu i broń, i nie wiem, jeszcze inne rzeczy, które są w naszym domu, ten zestaw ewakuacyjny, no.

Cóż z tego, że kupię fantastyczny agregat prądotwórczy, jeżdżę dieslem, kupię agregat z silnikiem diesla, droższy, zrobię zapas paliwa do tego agregatu, cóż z tego, jeśli nie wypracuję sobie w domu procedury odpalania tego agregatu raz na jakiś czas, żeby go sprawdzić, ładowania akumulatora w tym agregacie, żebym w razie czego mógł odpalić rozrusznikiem elektrycznym, a nie pociągając za linkę, co będzie trudniejsze, kiedy nie zostawię instrukcji obsługi dla moich bliskich, żeby w razie czego mogli zrobić to sami, nie wytłumaczę im, jak podłączyć domowe urządzenia, które mogą podłączać, w jakiej kolejności, jak to, czy najpierw podłączać, czy najpierw odpalać, i potem zrobię to, już nawet niech się okaże, że odpalą ten agregat, a potem spalą ten agregat albo przedłużacz, albo coś, kopnie ich prąd, nieważne, no wiecie, o co chodzi, tak? Cóż z tego, nie ustawię sobie przypomnienia w kalendarzu, żeby wymienić zapas paliwa do tego samochodu i agregatu, to też jest element procedury przetrwania, domowego planu przetrwania.

I dlatego w tym szkoleniu, który teraz organizujemy, w sensie, ono teraz trwa, ruszyło niedawno, w szkoleniu przygotowującym do ewakuacji, mówimy osobno właśnie o zestawie ewakuacyjnym i osobno o procedurze ewakuacji, bo to są rzeczy ze sobą bardzo mocno związane. Nie wystarczy mieć dobry zestaw ewakuacyjny, nie wiedząc, dokąd się ewakuujemy, którędy, jak, wiecie, o co chodzi, nie? Mam nadzieję, że wiecie.

Tych zasad można byłoby wymyślić jeszcze więcej. Myślę, że brakuje takiej jednej bardzo ważnej rzeczy,
której, jeśli nie uwzględniacie, to wszystko to, o czym dzisiaj mówimy, to jest psu na budę. Mówiłem o tym w tym materiale, więc nie będę powtarzał. Po prostu teraz go odpal, zobacz i będziesz wiedział, co zrobić, żeby uniknąć problemów ze swoimi przygotowaniami na sytuację awaryjne. W sensie, żeby wiedzieć, że one są zrobione dobrze, że te przygotowania zostały poczynione dobrze, to zobacz ten materiał, bo jest naprawdę bardzo ważny.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.