Airsoft kontra nowoczesny survival

Od paru lat bawię się w bieganie po lasach z plastikowymi karabinami strzelającymi plastikowymi kulkami, czyli w tzw. airsoft. I trochę ubawiłem się, gdy przeczytałem jakiś czas temu u Survivalowej Mamy artykuł gościnny o airsofcie. Był to artykuł o tym, jaką to fajną rodzinną przygodą jest bieganie po lesie z mamą i strzelanie do taty i jak to fajnie wpisuje się w nasze przygotowania na gorsze czasy.

Czy rzeczywiście?

O co dokładnie chodzi w airsofcie? W skrócie już to opisałem — o bieganie po lesie i strzelanie do siebie nawzajem z replik karabinów. Repliki wykonywane są naprawdę wiernie, mają magazynki ładowane kulkami, selektor trybu ognia, zabezpieczenia, działają bardzo podobnie, jak prawdziwe karabiny. Można sobie kupić replikę karabinu AK-47, która do działania wymaga tylko baterii (jak zresztą większość) i plastikowych kulek o kalibrze 6 mm.

Nie da się ukryć, że kilka przydatnych umiejętności można z airsoftu wynieść, ale też kilka bardzo niebezpiecznych nawyków. I piszę to z całą odpowiedzialnością ja, który broń palną miałem w ręku raz w życiu i który na strzelectwie znam się tylko w teorii.

Dobre airsoftowe nawyki

Gry airsoftowe są naprawdę bezpieczne. Kulka wystrzeliwana z karabinu ma niewielką energię, rzędu 1-3 J, uczestnicy mają okulary ochronne, więc ryzyko uszkodzenia ciała jest niewielkie. Mimo to słyszałem o różnych przypadkach, gdy ktoś komuś (albo sobie) zrobił krzywdę, np. gdy otrzymał postrzał z niewielkiej odległości w ząb, który się ukruszył, albo strzelił sobie prawie w oko.

Airsoft

W czasie gry airsoftowej łatwiej złamać rękę czy nogę niż stracić oko. Zwłaszcza podczas gry na nieznanym terenie. Fotografia przedstawia kilku graczy z pełnym wyposażeniem (replika, ochrona oczu, mundur i oporządzenie). Foto: nagyM.

Z tego powodu, choć gra jest całkiem bezpieczna, wszystkie airsoftowe karabiny traktuje się zawsze z należytym szacunkiem i ostrożnie. Młodsi gracze, którzy nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa (np. strzelanie w strefie, w której można zdjąć okulary) zazwyczaj dostają od starszych po głowie a jak się nie chcą nauczyć i dostosować, dostają zakaz wstępu na manewry. Zaleca się wyciąganie magazynka z łoża i oddanie kilku pustych strzałów między rundami rozgrywki.

I takich podstawowych zasad bezpieczeństwa airsoft może nauczyć.

Nauczy też nieco zasad obchodzenia się z bronią. Mam na myśli przeładowywanie, wymianę magazynków, zabezpieczanie i odbezpieczanie. Zawsze lepiej pobawić się wcześniej repliką karabinu niż chwycić po raz pierwszy ostry egzemplarz w razie czego.

Można się również nauczyć podstaw taktyki, choć ta znacznie różni się od taktyki użytkowania broni palnej. Tu amunicja jest tania i lekka, magazynki mieszczą po kilkaset pocisków (choć są tradycjonaliści, którzy stosują tylko magazynki o identycznej pojemności jak te w ostrych oryginałach), więc strzela się znacznie więcej i częściej. Nic w tym dziwnego, bo donośność pocisków jest rzędu 50 metrów, ale lecą one na tyle wolno, że można spokojnie uchylić się przed lecącą kulką. Kulki odbijają się też od gałązek i tym sposobem nie da się praktycznie trafić celu ukrytego za krzakiem.

Złe airsoftowe nawyki

Zacząłem opisywać już powyżej. Podstawowy to obfite ostrzeliwanie wszystkiego, co tylko się rusza. Jeśli kulka kosztuje 0,02 PLN, nikt się nie zastanawia nad tym, ile kulek wystrzeli.

Airsoft

Gra w otoczeniu zniszczonych budynków jest równie ciekawa. Na fotografii widać gracza korzystającego z repliki jednego z karabinów rodziny M16/M4. Foto: nagyM.

Ale chyba nie to jest najgorsze. Najgorsze jest to, że w airsofcie, niemal jak w grach wideo, życie gracza jest bardzo tanie i mało kto się stara uniknąć postrzału. Postrzał z airsoftowego karabinu boli tylko wtedy, gdy trafi w odsłoniętą skórę, palec, ucho, wargę. Gdy trafi w kurtkę od munduru albo w okulary, to czasem trudno jest go nawet poczuć. I dlatego mało jest strachu przed bólem postrzału, co oznacza, że często gracze bezmyślnie szarżują nie mając szans na „przeżycie” najbliższej minuty.

Ja wiem, że tak mniej więcej 2/3 ofiar postrzału z broni palnej przeżywają, ale mimo to nie miałbym ochoty tego sprawdzać na własnej skórze.

Kolejna sprawa, to kompletnie nieprawidłowe pozycje strzeleckie. Karabiny airsoftowe nie mają odrzutu, więc można strzelać z nich jedną ręką bez żadnego problemu. Ale strzelanie z prawdziwego karabinu bez dobrego przyłożenia stopki kolby do ciała może spowodować siniaki, albo złamanie obojczyka.

Czy warto bawić się w airsoft?

Mnie ta zabawa bardzo się podoba, więc mam i replikę, i jakieś tanie wojskowe ciuchy, i trochę dodatkowego sprzętu. Traktuję gry airsoftowe jako okazję na poprawę kondycji, spędzenie czasu miło ze znajomymi. Za wiele z tego nie wyniosę jeśli chodzi o nowoczesny survival, bo jakie będą szanse, że ktoś wcieli mnie do wojska i każe biegać z karabinem po lesie i strzelać do wrogów?

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

40 komentarzy

  1. gosciu_z_osiedla napisał(a):

    No witam, zaciekawiłeś mnie tym ASG, ja dotychczas bawiłem się tylko wiatrówkami, szczególnie rewolwerami, pistoletami.
    Wypad na strzelanie max 2 osoby, czasem sam, typowo na odstresowanie się.

    A podstawowe obchodzenie się z bronią to podstawa, jednak nawet z tym przy częstym strzelaniu wypadki są nieuniknione, choćby pechowy rykoszet.

  2. artur xxxxxx napisał(a):

    Nie lepiej i taniej postrzelać sobie z prawdziwego AK-47 na strzelnicy?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      W jakim sensie? Jedno drugiego nie zastąpi. Na pewno warto postrzelać sobie z ostrej amunicji na strzelnicy, ale to jednak mimo wszystko drogie hobby. Przecież jeden strzał to wydatek rzędu kilku PLN… A tania replika kałacha (chiński klon tej, którą podlinkowałem) to wydatek rzędu 400 PLN.

      • artur xxxxxx napisał(a):

        Jeżeli chodzi o obycie z bronią, naukę posługiwania się i strzelania, to chyba ma sens z tylko z prawdziwą bronią.
        Nie strzelałem nigdy z ASG, ale wydaje mi się, że to tak jakby uczyć się prowadzić samochód grając w Collina.
        W Sulejówku na strzelnicy ‚Parabellum’ 1szt. do AK-47 2zł + 90zł 1h. Strzelnica ma 100m.
        Kałach polski, nie chiński. 🙂

    • gosciu_z_osiedla napisał(a):

      oczywiście, że lepiej i taniej, nie każdy jednak ma blisko strzelnicę z możliwością wynajęcia broni,

      a dosłownie zdarzyło mi się kiedyś nie raz w czasie przerwy w pracy wziąć rewolwer i w 10 min. skoczyć na poradziecką strzelnicę

      poza tym posiadanie własnej broni, nawet rekreacyjnej-pneumatycznej daje jakąś satysfakcje

      • Jeszcze jedno mnie zastanawia, wydawało mi się tanio na 1 rzut oka, ale zastanawia mnie porównanie kosztów zabaw z wiatrówkami/ASG oraz realnym strzelaniem.

        Koszty broni/replik, koszty całkowite pojedynczej sesji.

        Mogę ze swojej strony policzyć sport wiatrówkowy.

        Przy okazji też założyłem sobie bloga i w związku z tym nowy nickname.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Już mówię. Mam chińską replikę karabinu AK-47 marki CYMA, teraz nowe, nieco lepsze niż moja, kosztują do 500 PLN. W zestawie akumulator, ładowarka, magazynek o dużej pojemności. Wystarczy tylko kupić okulary ochronne. Razem niech będzie 600 PLN, co jest dużą przesadą — w tym zmieści się kurtka niemiecka z demobilu.

          Kulki kosztują mniej niż 0,01 PLN za sztukę, a wywalam ich nie więcej jak 1-3 tysiące w czasie całego dnia gry (zazwyczaj bliżej 1 tysiąca). Czyli ok. 10 PLN za dzień zabawy. Plus dojazd, ale tego nie liczę.

          • Ja mam rewolwer crossman 6 strzałowy, lufa gwint – z całym zestawem łącznie z kulochwytem, wyciorem, środkami czyszczącymi, itp. to było ok 400 zł. Strzelba łamana ok 200 zł, gwint. Koszt pocisku to kilka groszy, ok 5gr, na kilkadziesiąt strzałów schodzi nabój powietrza ok 2,5 – 3 zł. Podczas sesji robisz max. 100 strzałów. 2-3 naboje. Też koło 10 zł.

            Górnych ograniczeń cenowych jak zwykle nie ma. Ja wybrałem podstawowe modele broni na start – i to mi wystarczyło. Kumpel w dobry pistolet z oporządzeniem wydał koło tysiąca.

            Dojazd jasna sprawa, miejscówka za darmo, choć lekko obawiam się legalności tej zabawy i ew. mandatu.

            Błąd, który zrobiłem to kupno modelu rewolweru wymagającego rejestracji na policji – ale emocje wzięły górę bo mi się on strasznie podobał. Jednak żałuje – teraz jestem w kartotekach jako posiadacz.

          • cept napisał(a):

            Gościu, a od kiedy to wiatrówka („rewolwer”) Crosman 357(6?) wymaga rejestracji? Ona przekracza 17 J chyba tylko jak nią rzucisz. :->

          • Kiedy ten model kupowałem kilka lat temu wymagało to rejestracji na policji, dane os., adres, nr dowodu. To samo w przypadku gwintowanej strzelby. Nie musiałem się fatygować osobiście – to tylko zgłoszenie, które robił sprzedawca.

            Analogiczne modele niegwintowane można było kupić „na paragon”, bez imiennej rejestracji.

            Jeśli coś się zmieniło proszę o informacje.

          • cept napisał(a):

            Ustawa o broni i amunicji się zmieniła (i to kilka razy). Ej, survivaliści, nawet nie znacie prawa, któremu na własne życzenie podlegacie.

          • liczy się fakt

            w momencie kiedy broń została zarejestrowana na policji prawo było takie a nie inne, o czym upewniłem się u sprzedawców niezależnie,

            wątpię aby przez kolejną zmianę ustawy wykreślono mnie z rejestru/zniszczono archiwa, itp.

            nawet jeśli to już nie jest potrzebne radziłbym kupować tego typu zabawki wyłącznie „na paragon”, w lokalnym sklepie, nigdy na fakturę imienną

  3. panika2008 napisał(a):

    „działają bardzo podobnie, jak prawdziwe karabiny” – mmmm, nie. Odrzut. Huk. Temperatura. Dym. Zasięg. Celność. Śmiercionośność. „Parę” drobnych różnic 😉

    „Czy warto bawić się w airsoft” – IMHO bardzo warto, jak w każdy intensywny sport. Ale nie traktowałbym raczej tego jako alternatywę dla przeszkolenia wojskowego, heh.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      W skali bezwzględnej repliki od ostrych odpowiedników różnią się znacząco z punktu widzenia funkcjonalności, ale chyba nie ma nic, co pod tym względem byłoby lepsze. Bo w sumie ani wiatrówka ani marker paintballowy nawet nie zbliżają się do airsoftu.

      • panika2008 napisał(a):

        To tak jak z seksem. Nie istnieje substytut dla „the real thing”.

      • cept napisał(a):

        W Polsce są też pistolety RAM (wiatrówki, bardziej realne) oraz coś w stylu rewolweru Keseru K-10 czy ZORAKI R1 (na gumowe kulki i shorty, jest jest huk, jest podrzut). Ja zaczynałbym szkolenie od tego.

        Są jeszcze czarnoprochowce i kapiszonowce (ale to do Czech trzeba pojechać).

        • panika2008 napisał(a):

          ZTCW Keseru są już nielegalne, były jakieś rozstrzygnięcia w sądach. Czarnoprochowce są rzeczywiście bardziej zbliżone do współczesnej broni, ale ten dym… ten system zapłonu…

          • cept napisał(a):

            Nie udzielałem porady prawnej. Napisałem tylko co jest oficjalnie dostępne na rynku.

            Nie wiem jak to będzie w nowelizacji ustawy. Z natury nie czytam „projektów zmiany ustawy” bo potem wszystko mi się miesza. Jak dostanę Dziennik Ustaw w łapki to zerknę, czy „spłonkowce” są już legalne. Może zalegalizują.

            Generalnie Keseru K10 i Zoraki R1 spełniają definicję broni palnej. Ale…

            Kolter (importer i dystrybutor tego ustrojstwa) miał opinię WITU, że spłonka to NIE JEST materiał miotający. Zatem Kolter sprzedawał Keseru, opierając się na artykule 7 p. 1 UoBiA.

      • Boungler napisał(a):

        na ostatnich manewrach byłem 2 lata temu (teraz brak czasu) i łącznie wystrzeliłem tonę kulek. Brałem udział w wielu manewrach na np. Pustyni Błędowskiej gdzie zakładaliśmy obóz i wykonywaliśmy kolejne misje. Dla jeszcze nie zarażonych ostrzegam! Zasysa bezgranicznie! Ciało umysł i portfel.

        Różnica ASG a Paintball to przede wszystkim realizm pola walki. Zasięg strzału potrafi dochodzić do 100m. W karabinach stosowane są systemy typu hop-up, które odpowiedzialne są za prosty tor lotu kuli. Polecam Filmik, który nakręcił mój znajomy na szeroki ekran, tak apropo to jestem tam na nim 🙂

        http://www.youtube.com/watch?v=MmEBJHUj_10

        Film ukazuje manewry całodniowe i konkretnie jedną akcję, jedna ekipa ma zająć pozycję i jej bronić druga ma ją zdobyć. Dostaliśmy za niego nagrodę publiczności na festiwalu zajawka w Gdyni… chyba.

        Wracając do karabinów trochę nie zgodzę się z survivlem, jako pasjonat tego sprzętu i sprzętu który strzela ostrą – nie zauważycie absolutnie żadnej różnicy. Wewnątrz znajduje się jedynie kompresor powietrza (zasilany akumulatorem), zamiast iglicy i oczywiście lufa pod kątem ASG. Niejednokrotnie spotkałem się z bardziej spartańskim wykonaniem broni palnej a lepszym repliki asg. Na ogół jedno i drugie wykonuje się dokładnie z tego samego materiału lub podobnego.
        Problematyczny jest zawsze transport, repliki ASG tak jak broń palna muszą być transportowane w pokrowcach. Jeżeli nakryje was z tym policja (replika bez pokrowca) zastrzelą Was bez pier..lenia jeżeli nie odłożycie jej na bok. KARABIN WYGLĄDA, WAŻY i ZACHOWUJE SIĘ JAK PRAWDZIWA BROŃ, i z tego a nie innego powodu budzi kontrowersje dlatego to takie wciągające. Tak więc raczej odpowiedzialny sport ale zapewnia 100% adrenaliny – zwłaszcza na wielodniowych misjach ale i na niedzielnych strzelankach na opuszczonych fortach, gdzie zawsze robiliśmy spotkaniówki na 2-3 godzinki. Co do samego przygotowania do przetrwania ASG daje duże możliwości i szkołę, oczywiście zależy to też od tego kto gdzie się pcha. My mieliśmy wyszkoloną ekipę, która działała na paśmie PMR w łączności i praktycznie każdy karabin miał minimum 500 FPS, więc zdarzały się sytuacje przestrzelenia policzka, oka nigdy. Kto ściągną na chwilę okulary zawsze wylatywał na zawsze z ekipy.

        Jeżeli mam zachęcić to proponuję wskoczyć do formacji która odbywa prawdziwe szkolenia pod okiem polskich oficerów. My płaciliśmy po 180 zł za 24h i taki wycisk że do końca życia nie zapomnę, ale jeżeli mam się czegoś nauczyć ty tylko tak – na żywca a nie z książki.
        Bardzo potrzebna i praktyczna wiedza, ale sam sport początkowo niewiele ale finalnie i tak sporo kosztuje. Co jakiś czas lepszy sprzęt, lepsza lufa, lepsze akumulatory, osprzęt i tak lecą tysiące.
        huh… fajnie powspominać.

        • fajna rozpierducha i fajny sport, ale czy film jest z pustyni błędowskiej? jak dla mnie to wszystko pozarastane

          • Boungler napisał(a):

            nieeeeeee. Film nie jest z pustyni. To poligon wojskowy w Krakowie. Napisałem tylko że jeździłem na manewry na pustynię B. Tam jest potężny teren i spotyka się 500-1000 ludzi z takim sprzętem i dopiero jest zadyma. Jest sztab, są sekcje, ratownicza, szturmowa, snajperska, masz kupe misji do wykonania, robisz zasadzki i w gacie.

          • no nieźle, jak rządowi w końcu zabraknie pieniędzy na wojsko to w razie czego mamy zalążek pospolitego ruszenia

          • cept napisał(a):

            To my jeszcze mamy pieniądze na wojsko? E… a my w ogóle mamy wojsko? Takie wiecie, nowoczesne. Lotniskowce, łodzie podwodne, samoloty i śmigłowce szturmowe? Albo nie mamy, albo skrzętnie ukrywają naszą zdolność bojową.

        • Krzysztof Lis napisał(a):

          Hehe, widzę, że nie tylko u mnie zainteresowania Airsoftem wiążą się z survivalem. Ja się z ASG bawię od ładnych paru lat, ostatnio rzadziej, ale kilka karabinów mam do dziś w domu.

          A skoro już podrzucamy filmiki ze strzelanek, to ja podrzucę filmik nakręcony w moim ulubionym miejscu — jednej z nieczynnych hal zakładów ciągnikowych w Ursusie. Na tym filmie jestem w tym miejskim (biało-czarnym) kamuflażu.

  4. HansKlos napisał(a):

    Po pierwsze primo, prosze odróżnić zabawę od walki. ASG w KAŻDYM wykonaniu, nawet gdy sa to zawodowi gererałowie jest zabawą. Chcesz czegoś na poważnie to naucz się władać nożem albo kordem. Skoteczność do 5m prawie 100%. Bronią survivalową na poczatek może być rewolwer czarnoprochowy, a to, że dymi i sporo zachodu przy załadunku to pikuś. podstawowa jego zaleta, to to, że zabija NAPRAWDĘ, a nie na niby. O kosztach nie wspominam, bo sa docelowo mniejsze niż w ASG – rewolwer, siła zabijania porównywalna do współczesnej broni, koszt 1200 zł, kilo prochu, 100 zł, kule i kapiszony 80 zł, umiejetność załadowania i trafienia w sylwetkę człowieka – bezcenna;-)

    Inną rzecza, którą polecalbym survivalowcom w naszej chorej, bezbronnej rzeczywistości to wiatrówka sprężynowa, np turczyn. Nic specjalnego, ale po wymianie sprężyny daje ok 40-45J. Niby niewiele, ale na 50m robi dziurki w pustych makówkach, szczególnie śrutem ze znalu;-) Sprężyna lezy sobie spokojnie w szafie i jeść nie woła;-)

    Dla zdecydowanych machnąć na praworządność są inne drogi, ale ani nie zachecam, ani nie namawiam. Każdy swój rozum ma;-)

    Celem survivalu nie jest latanie po okopach, ani wojna w miescie, ale przezycie, czego wszystkim zyczę z całego serca.

    • Boungler napisał(a):

      No to chyba źle mnie zrozumiałeś albo nie przeczytałeś idei wątku. Pytanie brzmi – czy zabawa a ASG coś wnosi do survivalu a ty tutaj na poważnie piszesz mi o broni czarnoprochowej. Ten patent już został przedyskutowany i określony jako – słaby. Jeżeli chcesz z tego strzelać – strzelaj. Ciekawe jak to się ma do mojej wiatrówki 160 Jouli na 200 metrach zrobi dziurę w desce + ładunek zapalający 20 razy zanim ty nasypiesz znowu prochu. Ale tu nie o tym. Dodam na koniec że taka zabawa w ASG w wielu przypadkach doprowadza do różnych wniosków, poza oczywistą różnicą że to zabawa a nie real mamy do czynienia z pełnym oryginalnym oporządzeniem, taktyką działania, zachowaniem procedur, trzeba dźwigać, uczyć się używać i racjonalnie dawkować aby wystarczyło – bo do domu daleko

      • djans napisał(a):

        „piszesz mi o broni czarnoprochowej. Ten patent już został przedyskutowany i określony jako – słaby […] jak to się ma do mojej wiatrówki 160 Jouli na 200 metrach zrobi dziurę w desce + ładunek zapalający 20 razy zanim ty nasypiesz znowu prochu.”

        To zupełnie niepoważna, nieobiektywna opinia posiadacza gadżetu X, który na siłę i wbrew rzeczywistości usiłuje dowieść trafności swojego wyboru.

    • czy mógłbyś nieco przybliżyć kwestię wymiany sprężyny?

      natomiast w survivalu zabawa jest niezwykle potrzebna, bo co to za życie/przeżycie bez odrobiny zabawy

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Zgadzam się w zupełności ze spostrzeżeniem, że jednak airsoft jest tylko zabawą. Słyszałem o historii, gdy w Polsce na imprezie ASG spotkały się jako przeciwne drużyny ekipa operatorów broni palnej (bodaj byli to policyjni antyterroryści) i doświadczeni airsoftowcy. Wygrali oczywiście ci drudzy, nauczeni rozsiewania dużych ilości kulek, podczas gdy ci pierwsi po prostu oszczędzali amunicję.

  5. HansKlos napisał(a):

    @Boungler
    „Ciekawe jak to się ma do mojej wiatrówki 160 Jouli na 200 metrach zrobi dziurę w desce + ładunek zapalający 20 razy zanim ty nasypiesz znowu prochu”

    To była dobra rada;-) Robrych rad mozna nie słuchac, obowiązku nie ma. Rewolwer czarnoprochowy jest 6 lub 5 strzałowy, to raz, a dwa, to pocisk posiada energię ok 280-360J, ale „na 200 metrach” nie robi dziur w desce, bo trudno trafić;-)

    • cept napisał(a):

      @HansKlos: „jest 6 lub 5 strzałowy, to raz, a dwa, to pocisk posiada energię ok 280-360J”

      No, no. W kraju, w którym na zakup kamizelki kuloodpornej trzeba mieć wojskowe pozwoleństwo, tak jak na zakup czołgu, robi wrażenie.

      A wiatrówki powyżej 50J. No cóż. Za granicą polują tym na drobne szkodniki. W Polsce, z uwagi na dużą ilość szkodników dużych, te małe mogą czuć się bezpieczniej.

  6. HansKlos napisał(a):

    @gosciu_z_bloga_Racjonalne_Oszczedzanie

    „czy mógłbyś nieco przybliżyć kwestię wymiany sprężyny?”

    Nie wiem co tutaj przybliżać – rozkręca się wiatrówkę i wymienia sprężynę. Wymiana jest legalna, ale otrzymana w ten sposób wiatrówka już wymaga rejestracji, ponieważ energia pocisku przekracza 17J. Na rynku jest cząść wiatrówek fabrycznie przystosowanych do strzelania z energia sięgajacą 40J, jak zaznaczył cept, do polowania w normalnych krajach na drobne szkodniki. Wkładając do takiej wiatrówki fabryczna lub nieco podrasowaną sprężynę otrzymujemy „broń pneumatyczną”-) w świetle ustawy podlegającą rejestracji.

    Taka wzmocniona wiatrówka, o ile trafimy;-) z odległości mniejszej niż 50m przebić kość czaszki i uszkodzić mózg. Taka rana nie zabija na miejscu, jak strzał z rewolweru, ale z pewnością jest bardzo szkodliwa dla zdrowia, co może pomóc, np osobom zabarykadowanym w domu. Dodatkowo wiatrówka ma i ta zaletę, że można użyć też kolby,-) ale na bliskie odległości polecam bardziej siekierę, gdyż bardziej nawiązuje ona do tradycji naszych przodków;-)

    • cept napisał(a):

      Z odległości mniejszej niż 50 metrów to i zwykła, limitowa, wiatrówka przebije czaszkę i uszkodzi mózg. Były takie wypadki nawet w Polsce.

    • rozumiem, że taką sprężynę można nabyć u rusznikarza?

      a jak z ładowaniem takiej podrasowanej wiatrówki solą – chodzi o to aby bardziej bolało…

      • Boungler napisał(a):

        Sprężynę jak i wszelkie części do tuningu wiatrówek kupisz w większej części sklepów internetowych z bronią – nie potrzebujesz do tego rusznikarza, możesz sam wymienić, jest to proste. Silniejsza sprężyna silniejsze tłoczenie, szybsze zużycie elementów – z tym musisz się liczyć. Jeżeli siła strzału przekroczy 17J – obowiązkowa rejestracja na policji. Do wiatrówki nie zładujesz soli jako takiej, o pociskach solnych nie słyszałem, a to pewnie dla tego że z wiatrówki w normalnych czasach nie wolno strzelać do ludzi i zwierząt.

  7. KomaroV napisał(a):

    Ostatnie zdjęcie przedstawiam replikę H&K 416. Zainteresował mnie artykuł, gdyż sam jestem graczem ASG i nie do końca się z nim zgadzam. „Postrzał” kulką o wadze 0,25-0,3g z karabinu o mocy >400FPS jest naprawdę dość bolesny nawet przez mundur. Co do kulek to cena waha się w zależności od wagi i producenta. Do mojego AKS74 i M4 RIS używam kuleczek Blastera 0,25g i tu cena 1 kulki wynosi 1,43Gr, L96 jako karabin wyborowy o mocy 533FPS używa kulek 0,3g gdzie cena jednostkowa wynosi 2,7Gr, a do granatnika używam 12g kulek co daje 0,7Gr za sztukę. A co do reszty to się zgadzam w 100%. ASG uczy w minimalnym stopniu obchodzenia się z bronią. Zasad działanie, jej konserwacji oraz takich przyzwyczajeń, które w kontakcie z ostrą bronią ustrzegą nas przed wypadkiem, jak rozładowanie broni w bezpiecznej strefie, czy trzymanie palca wzdłuż kabłąka a nie na spuście(częsty błąd nowych graczy). Airsoft to temat rzeka, a dla zainteresowanych polecam stronę http://www.wmasg.pl gdzie dowiedzą się wiele o tym wspaniałym sporcie. Zasady, prawa, uzbrojenie, taktyka, poznają ludzi ze swojej okolicy, którzy wprowadzą ich w ten ekscytujący świat.

  8. djans napisał(a):

    Jedyny plus, jaki tak naprawdę wypływa z zabaw asg, jest taki, że to ruch na świeżym powietrzu. Ewentualnie jeśli w rozgrywce wprowadzi się jakieś elementy łączności, czy nawigacji w terenie – też fajnie.

    Wszelkie pozostałe „plusy”, to tak naprawdę największe minusy. W jednym z pozytywnych komentarzy pada: „mamy do czynienia z pełnym oryginalnym oporządzeniem, taktyką działania” i załączony jest filmik, na którym można zobaczyć próbkę tej „taktyki działania”… Zarówno szturmujący, jak i broniący budynku postępują wbrew wszelkim zasadom. Utrwalenie takich zachowań to właśnie najgorsze co niesie traktowanie ASG jako czegokolwiek poważniejszego, od gry komputerowej.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Aleś odświeżył stary tekst… 🙂

      Podejścia do airsoftu są różne. Są ludzie, którzy jeżdżą na wielogodzinne, czy nawet trwające kilka dni manewry, w których chodzi o coś więcej, niż tylko o samo rozsiewanie tysięcy plastikowych kulek (bo może się okazać, że strzelanina jest jedna, krótka, a reszta to tylko patrole i nuda na posterunku). Są grupy, które ćwiczą przeróżne taktyczne aspekty pola walki. Ale są też ci, dla których chodzi tylko o adrenalinę wydzielającą się w czasie strzelania i gdy się samemu jest ostrzeliwanym.

      Dla mnie najistotniejszą zaletą jest przyuczanie do poprawnych nawyków związanych z obsługą broni. Przede wszystkim — wpajanie zasad bezpieczeństwa. A jak ktoś się dorobi broni palnej, to z użyciem airsoftowej repliki będzie mógł dużo łatwiej ćwiczyć z jej użyciem, niż z prawdziwą bronią.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner