Radiowa komunikacja na sytuacje kryzysowe

Autorem dzisiejszego wpisu gościnnego jest Hans Klos.

W sytuacji kryzysowej problemem będzie dostęp do informacji i łączność członków grupy. Informacje te można uzyskać „podsłuchując” służby, tj policje, straż miejską, straż pożarną i pogotowie. Posiadanie informacji wcześniej niż inni, lub bardziej wiarygodnej, to połowa sukcesu. W czasach kryzysów przydaje się niezawodna i stosunkowo tania łączność z rodziną, grupą i kolegami, którzy są lub zaraz będą w podobnej do naszej sytuacji. Wzajemna koordynacja działań i wsparcie, choćby słowne, może być nam niezwykle potrzebne w czasie sytuacji kryzysowej. Legalnie mamy do dyspozycji CB radio i PMR. Oba te rozwiązania mają swoje wady, a dość dobrym rozwiązaniem wydaje się być zakup niedrogiej krótkofalówki dwuzakresowej VHF -2m i UHF 70cm, której cena niewiele odbiega od PRMek. Taką krótkofalówkę można nabyć już za około 50 dolarów. Opis i opinię o jednej z takich krótkofalówek można znaleźć na forach.

Przed decyzją o zakupie krótkofalówki warto zastanowić się nad aspektem prawnym. Otóż posiadanie krótkofalówki jest jak najbardziej legalne, ale już używanie krótkofalówek może narazić nas na pewne nieprzyjemności i najczęściej prowadzi nas do naruszania prawa w tym zakresie. Inna sprawa, że jak do tej pory nie słyszałem o przypadku namierzenia przenośnego radia i ukarania sprawcy, chyba, że poprzez donos miłego sąsiada.-). Dodać też należy, że obecnie w Polsce tysiące ludzi używają krótkofalówek niezgodnie z prawem, a stosowne urzędy przymykają na to oko ponieważ nie sposób walczyć z masowymi naruszeniami prawa, szczególnie, gdy nadawanie odbywa się poza częstotliwościami „służb” i z użyciem małych mocy, a szkodliwość społeczna takich działań jest znikoma.

Dlaczego skupiłem się na krótkofalówkach VHF/UHF? Wynika to z tego, że urządzenie to:

  • obejmuje swoim zakresem pasmo 2m, używane przez służby (http://radioscannerpolska.pl/). Warto przy tym pamiętać, że podsłuchiwanie się ukróci za jakieś 5-10 lat wraz z zapowiadaną wymianą w służbach policyjnych krótkofalówek na łączność cyfrową.
  • posiada zakres UHF i możliwość komunikowania się z ludźmi posiadającymi PRMki, ostatnio dość popularne jako radiotelefon turystyczny,
  • jest małe, nieco większe od telefonu komórkowego i przypomina trochę starsze modele komórek, a poprzez to nie rzuca się specjalnie w oczy, zwłaszcza, gdy korzystamy z zestawu słuchawkowego i robimy to „nielegalnie” 😉
  • w zakresie VHF (2m) i UHF (70 cm) rozchodzenie się fal jest w zasadzie prostoliniowe, a zasięg nieco przekracza zasięg optyczny, tj ok. 10-14 km, z tym, że VHF wygrywa o zasięg na otwartej przestrzeni, a UHF w mieście. Podczas nadawania i odbierania z wierzchołków gór uzyskiwano stabilną łączność na ok 65-70 km.
  • w zakresie UHF można zaprogramować kanały PRM 446 i komunikować się z legalnymi krótkofalówkami, warto jednakże pamiętać iż nawet wtedy nadawanie w zakresie częstotliwości PRMek jest z uwagi na moc i posiadanie zewnętrznej anteny nielegalne bez licencji krótkofalarskiej. 😉

Wady tych urządzeń to:

  • nie nadaje na pasmie CB
  • do używania/nadawania potrzebna jest licencja krótkofalarska, co w sytuacji kryzysowej nie wydaje się być jakimś specjalnym problemem. 😉
Uzyskanie w Polsce licencji krótkofalarskiej na zakres 2m/7cm i zezwolenia radiowego jest stosunkowo proste i kosztuje ok. 150-200 zł. Przy okazji legalności nadawania i prawa w tym zakresie, warto nadmienić, że w czasie stanu wojennego legalnym posiadaczom licencji krótkofalarskich zarekwirowano radia, stąd też w moim mniemaniu w tym zakresie dobrze jest zastosować starą rosyjską zasadę – cisze jedziesz, dalsze budziesz. Nie wiadomo, czy w przyszłości państwo nie ześle na nas jakiejś katastrofy w postaci stanu wojennego lub wojny. Telefony komórkowe to jest szczególny przypadek radiotelefonu-krótkofalówki, narażony w niespokojnych czasach na podsłuchiwanie i wyłączenia z powodu awarii lub przeciążenia sieci. Tymczasem krótkofalówka pozwala na ustanowienie niezależnej łączności radiowej i w sytuacji zagrożenia życia na bezpośrednie powiadomienie straży pożarnej i pogotowia, a nawet policji. 😉

CB radio jest dobrym uzupełnieniem krótkofalówek 2m/70cm. Wadą CB radia jest fakt wysokiego tłumienia tego pasma przez ziemię oraz większe zapotrzebowanie na energię. Warto wiedzieć, że szczególnie zasięg CB radia zależy głównie od wysokości umieszczenia anteny – im wyżej, tym lepiej. Posiadacze CB radia w pewnych warunkach mogą nawiązać łączność na odległości setek, a nawet tysięcy kilometrów. Wymaga to jednak głębszej znajomości tematyki krótkofalarskiej. Typowy zasięg CB radia (4 Waty mocy) z anteną 60-80cm umieszczoną na wysokości 1.5-2m jest mniejszy niż krótkofalówek i PRMek i wynosi ok:

  • dla łączności ze stacją bazową i anteną umieszczona na wysokości 30m – ok 5 km na terenie otwartym i ok 3km w mieście
  • dla łączności stacja mobilna – stacja mobilna, ok 1km na otwartej przestrzeni i kilkaset metrów w mieście.

Warto przy tym pamiętać, że zasięg nadawania i odbioru radiowego najbardziej zależy od wysokości umieszczenia anteny oraz od rodzaju anteny, a nie od mocy, czy wzmacniacza antenowego. Bawienie się wzmacniaczami mocy i samodzielnie zbudowanymi antenami, szczególnie przy nadawaniu może prowadzić do zniszczenia nadajnika i porażenia prądem.

Radio bez zasilania nie działa. 😉 Do survivalowych zalet przenośnych krótkofalówek należy również łatwość zapewnienia im zasilania. Zasilanie w zakresach 5-12V i o niewielkich mocach jest do uzyskania na wiele sposobów, w tym poprzez termogenerator zbudowany z modułów Peltiera. Zaletą takich generatorów jest prostota konstrukcji, niska cena, ok 50 zł przy samodzielnym wykonaniu oraz brak części ruchomych, a poprzez to ogromna niezawodność. Należy pamiętać o połączeniu termogeneratora z regulatorem napięcia, co pozwala na zasilanie krótkofalówek bez obawy ich uszkodzenia. Oznacza to, że posiadając w swoich zasobach przetrwania krótkofalówkę i termogenerator, możemy posiadać łączność w grupie nawet w sytuacji całkowitego załamania się infrastruktury.

Mogą Cię zainteresować także...

156 komentarzy

  1. Rufus napisał(a):

    @Hans. Pozwól że uzupełnię..
    W Polsce są dopuszczone bez zezwoleń radia CB (27MHz)LPD(433MHz z mocą 10mW PMR (446 MHz z mocą 0,5W)oraz PMR 154 MHz w procedurze uproszczonej 1Wat mocy. Przewagą CB jest popularność – czyli duża rzesza użytkowników i łatwość nawiązania kontaktu. CB posiada pewną niedogodność techniczną a jest nią wielkość anteny. 27MHz to długość fali 11 metrów. Antena półfalowa miałaby ok. 5 metrów aby była sprawna. Zwykle jest to aluminiowa rura typu teleskop o dużej powierzchni promieniowaniaa w samochodowych „bat” wydłużony cewką. W radiach LPD i PMR antena półfalowa jest mała przy tej samej „długości” np. półfalowa – a tym samym wygodniejsza. Tu mniejsza moc pozwala na osiągnięcie tych samych parametrów w zakresie gęstości fali – która maleje kwadratowo wraz ze wzrostem odległości (zasięg). Aby zwiększyć 2x zasięg należy 4x zwiększyć moc urządzenia. Wybór częstotliwości związany powinien być z zastosowaniem. Świadomie pomijam tu kształt promieniowania anteny który nie jest sferyczny (kulisty). Najlepiej byłoby stosować anteny kierunkowe typu YAGI (podobne do telewizyjnych)zamiast dookólnych – do stacji bazowej. Ogólnie zasięg poprawia sprawność anteny (konstrukcja i dostrojenie)oraz jej wysokie umieszczenie (mniej przeszkód na drodze fali do wzajemnej widzialności obu anten tym lepiej). Im mniejsza częstotliwość (większa długość fali, w kHz) tym bardziej fala zagina się nawet po krzywiźnie Ziemi. Krótka fala (MHz) pracuje na odbiciach. Co zatem wybrać? Najlepiej byłoby posiadać radio globalne do odbioru wszystkiego od 8kHz – 446 MHz, modulacji AM, FM, SSB i telegrafii. Warto byłoby pouczyć się kodu Morse’a. Telegrafia umożliwia łączności globalne przy bardzo małych mocach. W zakresie fonii dwustronnej radia CB w AM i FM są tanie, PMR 0,5W wraz z kodowaniem i scramblerem to wydatek rzędu kilkuset złotych za dwa egzemplarze. Wybierajcie urządzenia Uniden,Motorola, Intek. Stanowią udany kompromis cena/jakość. Pamiętajcie, aby zasilanie było takie samo w Waszych urządzeniach ze względu na wymienność baterii. Ja postawiłem na paluszki AA Sanyo Eneloop. Zainteresowanym polecam stronę Radioscannerpolska gdzie znajdziecie tabele częstotliwości i odstępy międzykanałowe dla LPD i PMR. Pozdrawiam Rufus

  2. npf napisał(a):

    Ok w takim razie czy ktos jest w stanie podac model krótkofalowki UHF odpowiadajcy potrzebom na czas wshtf?tak powiedzmy o zasiegu 12-15 km?Na forach widze tylko przerzucanie sie parametrami:(

    • Rufus napisał(a):

      @npf

      Sprawdzone w warunkach miejsko-terenowych to radia Baofeng i TYT. Obejmują zakres PMR. Łatwo zaprogramować częstotliwości i kanały ręcznie. Osobiście preferuję TYT ze względu na klasę wykonania. Nawet najprostsze Baofeng UV3-R ma parametry umożliwiające bardzo przyjemną pracę w warunkach łączności towarzyskiej, zestaw posiada mikrofonosłuchawkę. Dokupienie mikrofonu zmienia go w stacjonarne radio QRP (małej mocy).

  3. Krzychu napisał(a):

    mógłby autor podrzucić jakiś artykuł ogniwa peltiera ?, z tego co mi wiadomo to ogniwa te są w stanie zasilić oczywiście radio, tylko takich modułów pewno musiałoby być więcej, a przede wszystkim musiałaby być utrzymywana różnica temperatur i bez dokładnego schematu łatwo to ogniwo zniszczyć.
    Pomysł bardzo ciekawy 🙂

  4. Rufus napisał(a):

    W moim komentarzu podałem pewne zależności w związku z przekonaniem, że najlepiej dobrać sprzęt wg potrzeb i sytuacji. Łączność 15 km zapewni CB, jeżeli chodzi o PMR anteny musiałyby się „widzieć” lub urządzenie pracowałoby z większą mocą. Antenę najlepiej byłoby wyrzucić na zewnątrz/podnieść – a to w warunkach wshtf może nie być takie proste… Przynajmniej nie w każdym miejscu. Warto pamiętać, że urządzenia większej mocy np. samochodowe to też konieczność zasilania akumulatorowego. Można znaleźć niezłe PMR/LPD w obudowach kroploszczelnych działające z mocą od 10mW do 5W. Wszystkie (prawie) urządzenia mają wywołanie selektywne i układ uruchamiania głosem (VOX) co obniża apetyt na prąd przy czuwaniu. pozdrawiam Rufus

  5. HansKlos napisał(a):

    @Krzychu
    „model krótkofalowki UHF odpowiadajcy potrzebom na czas wshtf?tak powiedzmy o zasiegu 12-15 km”

    Sklep http://www.409shop.com Za ok 35-45 dolarów można nabyć krótkofalówkę UHF lub VHF/UHF, moc 2-5W. Zasięg 2W nadajnika UHF jest ok 2x większy niż typowej PMR

    Przy płatnościach najlepiej dla bezpieczeństwa użyć PayPala, bo sklep jest w Chinach.-)

    „podrzucić jakiś artykuł ogniwa peltiera ?”
    Postaram się taki mały manual typu zrób to sam przygotować.-)

    @Rufus
    „Łączność 15 km zapewni CB”
    To prawda, ale zapłacisz za to wagą nadajnika, masą anteny i większym zużyciem energii. CB radio w domu lub montowane na samochodzie, najlepiej półciężarówce, to jest w sumie niezły wybór. Jako przenośne radio to w mojej ocenie porażka.

    • Krzychu napisał(a):

      byłoby super !
      jeśli mógłbym zasugerować to warto przygotować takie zasilanie od razu na napięcie 12V i moc min ~4W. Przy okazji może posłużyć do wydajnego oświetlenia diodami 3W/12V. Powiadają że ogniwa peltiera są niewydajne, jednak, czasami wydajność nie jest potrzebna, np. jeśli mamy piec na węgiel lub drzewo

  6. Rufus napisał(a):

    @Hans
    Waga urządzenia CB typu INTEK H-520 jest nieco większa niż PMRa. Ma natomiast zasilanie 8 paluszków AA, baterie lub aku. Ma regulację mocy TX od 0,1 Wata – 4 Watów. Gniazdo anteny BNC umożliwia korzystanie z małego bacika jak i połączenie przez redukcję BNC/UC-1 z anteną samochodową i stacjonarną . W komplecie jest także przewód zasilania samochodowego wraz z kabelkiem do anteny samochodowej lub stacjonarnej także UC-1 czyli standard anten CB. Jakość dzwięku bardzo dobra. Do tego jest mała ładowarka sieciowa i gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe w samym radiu. Bardzo uniweralne rozwiązanie. Niższe modele INTEK mają nieco mniejszy wyświetlacz, H-510 nie ma FM, H-512 ma FM, moc 1W-4W. Bardzo solidna obudowa. Posiadam H-520 i polecam jako uniiwersalne CB przenośno-samochodowe.

    • ChollaYi napisał(a):

      @Rufus
      „H-520 i polecam jako uniiwersalne CB przenośno-samochodowe.”

      Też posiadam i też jestem zadowolony. Dodać trzeba, że radio można łatwo stunigować przecinając zworkę (widoczną z komory na baterię) uzyskując w ten sposób możliwość nadawania na 400 kanałach (nielegalnie ale mówimy o sytuacji kryzysowej).
      Bardziej szczegółowy opis tego radia można przeczytać np. tu:
      http://boungler.eu/arch/Lacznosc/Radio_CB_INTEK_H-520_Plus.htm

  7. Rufus napisał(a):

    @Hans jeszcze jedno…
    „Zasięg 2W nadajnika UHF jest ok 2x większy niż typowej PMR”.

    1.UHF (400-470MHz) zawiera zakres częstotliwości PMR i LPD
    2.Legalny PMR to pół Wata, wystarczy kupić radio większej mocy np 5W i wrazie potrzeby ustawić max. Faktem jest, że 2W radio będzie miało 2x większy zasięg niż 0,5 Wata. Rozmówca musi mieć przynajmniej takie samo radio aby łączność była możliwa – tego często nie bierzemy pod uwagę.
    3.Zasięg „w zasadzie” nie zależy od częstotliwości. Piszę „w zasadzie” ze względu na tłumienie i odbicia zależne od propagacji czyli rozchodzenia się fal i otoczenia.

    Podsumowując, zasięg to antena, jej sprawność i dostrojenie, potem moc i na końcu częstotliwość (chyba, że pracujemy na odbiciach od warstw atmosfery). Warto pamiętać, że do przesyłów dalekich w rozgłośniach radiowych wykorzystywane są fale długie/średnie, dla lokalnych krótkie. Poszczególne pasma mają też inne ciekawe własciwości.
    Zgadzam się, że dla naszych celów warto pozostac przy 11 metrach (CB) oraz UHF szczególnie PMR – bo i ludziska je mają.

  8. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „H-520 i polecam jako uniiwersalne CB przenośno-samochodowe.”

    W sumie do servivalu to może nie jest to złe rozwiązanie. W Polsce miasta są oddalone od siebie średnio o ok 20-40km. Za pomocą porządnej anteny i z wysokich budynków można by było ustanowić taką survivalową łaczność międzymiastową działajacą na zasadzie „psiego telefonu”, tj podawanie informacji z miasta do miasta. W razie ogólnokrajowego lub wojewódzkiego zaniku zasilania, to byloby całkiem sensowne rozwiazanie.

    Wg mnie wymagałoby to powołania ogólnopolskiej sieci survivalowej, tj jakiegos formalnego lub nieformalnego stowarzyszenia, które przy okazji mogłoby sobie pocwiczyć rózne rozwiązania, spotkać się z ludzmi o podobnych zainteresowania itp. W sumie jakby autor zajał się tym i zorganizował coś podobnego, to chętnie podesłałbym mu w nagrode butelczyne bimbru.-)

  9. Rufus napisał(a):

    @Hans
    Ogólnopolska sieć jak piszesz jest doskonałym pomysłem.
    W dawnych czasach np. Polski Związek Krótkofalowców był organizacją na której spoczywały pewne obowiązki w zakresie obronności kraju i gotowości reagowania na klęski żywiołowe. W historii istnieją przykłady także z czasów II Wojny – choćby słynna radiostacja „Błyskawica”.
    Pomysł o jakim piszesz dzisiaj warto byłoby zorganizować np. korzystając z istniejących klubów CB-DX. Sprzęt łatwo dostępny, istniejące instalacje bazowe o zasięgu nierzadko 75km a w specyficznych warunkach nawet setki/tysiące km.
    Byłaby to typowa sieć obywatelska.
    Możliwe byłyby węzły łączności ze służbami np. GOPR czy WOPR na 154 MHz. Amatorzy krótkofalowcy najpewniej także chętni by się przyłączyli tyle, że to awangarda techniczna i trochę się gotują we własnym sosie mając CB-stów w głębokim poważaniu… Niesłusznie, bo taki „psi telefon” aby spełniał swoją rolę musiałby być dostępny szeroko obywatelom w czasie wshtf.
    Warunek – prostota i łatwośc obsługi urządzeń. Nowinki techniczne, przemienniki częstotliwości czy emisje cyfrowe nie miałby tu zastosowania. Rufus

    PS. Hans rzuć hasło w porozumieniu z adminem możemy rozpoznać temat.
    Współgra on z ideą społeczności lokalnych, lokalnych grup wsparcia czy Milicji Obywatelskiej 🙂

    • Adrian napisał(a):

      Oj nie generalizuj. Ogromna rzesza krótkofalowców wywodzi się z CB. Gdyby nie to, że trafiły w moje ręce w latach 90tych radiotelefony Echo i Tukan, a potem babcia nie kupiłaby mi mojego pierwszego radia CB- Cobry, to z pewnością nie zacząłbym się interesować łącznością i z pewnością dziś nie byłbym krótkofalowcem. A jestem nim i nie gardzę absolutnie ludźmi którzy używają do łączności czy CB czy PMR. Sam czasem korzystam z PMR.

  10. HansKlos napisał(a):

    I jeszcze małe porównanie.
    VHF/UHF radio:
    np BAOFENG UV-200 – wymiary (L×W×H) 47x81x23 mm, waga 130 gram (bez baterii i anteny), moc nadawania VHF 5W, UHF 2W, bateria+antena ok 50 gram
    CB radio (przenośne):
    np Intek-H520 (L×W×H) 68x146x38 mm. waga 218 gram (bez baterii i anteny), moc nadawania 4W, bateria+antena ok 250 gram

    Ze względu na tłumienie fal 11m przez ziemię zasięg CB radia o mocy 4W jest b. silnie zależny od wysokości umieszczenia anteny. Przy antenie na wysokości ok 1.5m zasięg ten wynosi ok 1km, dla wysokości 30m (8-10 piętrowy budynek) ok 5-7km, dla wysokości 50+ (15-20 piętrowy lub wysoki komin) może sięgać kilkudziesięciu-kilkuset kilometrów.-)

    Dla fal 2m/70cm rozchodzenie się fal jest w zasadzie prostoliniowe a ziemia nie tłumi nadawania. Na otwartej przestrzeni w zasadzie nie ma znaczenia czy nadajemy na VHF czy UHF, bo zasięg dla jednakowej mocy jest zbliżony i sięga od ok 10-14km, dla mocy 5W. Moc nadajnika VHF zwykle jest nieco większa niż UHF i stąd zasięg jest większy. Ze względu na tłumienie fal 2m przez metalowe konstrukcje zasięg w tym zakresie w mieście b. szybko spada do ok 2km przy gęstej zabudowie. Z kolei dla zakresu UHF metalowe konstrukcje budynków działają jak przekaźniki i zasięg w tym zakresie też spada, ale do ok 5-7km.

    Służby dość optymalnie mają dobrane zakresy fal radiowych dla łączności. Policja. straż pożarna i pogotowie korzysta z zakresu 2m, a straż miejska z 70cm. Do tego w zakresie VHF/UHF istnieje sieć przekaźników, które „automagicznie” zwiększają zasięg radia. Problem w tym, że najprawdopodobniej w czasie WSHTF stacje przekaźnikowe padną – amatorskie z powodu tego, że ludzie będą zajęci czymś poważniejszym niż własne hobby, a państwowe będą przeciążone lub bez zasilania.

    W moim mniemaniu dla łączności lokalnej pozostaną jako użyteczne przenośne radia VHF/UHF, a jako łączność powiatowa/wojewódzka/krajowa dość dobrze sprawdzi się CB radio, pod warunkiem, że uda się zorganizować wspomniany „psi telefon”. Struktury państwowe w przypadku katastrofy o krajowym zasięgu będą miały inne problemy na głowie niż zorganizowanie cywilnej łączności, a wręcz mogą być zainteresowane w jej ograniczeniu. Amatorska łączność dalekiego zasięgu inna niż CB wymaga dość znacznej specjalistycznej wiedzy i wydaje mi się, że jest poza zasięgiem typowego człowieka, który w temacie nie siedzi zbyt głeboko. Doświadczeni radioamatorzy to zupełnie inny świat niż surwiwalowa grupa.-)

    Radio do nadawania i odbioru wymaga elektryczności, przy czym szacować należy, że moc źródła prądu powinna wynosić 2-3x tyle co nadajnika, tj 10-15W.

  11. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „W historii istnieją przykłady także z czasów II Wojny – choćby słynna radiostacja “Błyskawica””

    Często działania władz są sprzeczne z interesem ogółu. Dla przykładu tuż przed II wojną światową władza nakazała krótkofalowcom amatorom usuniecie anten z budynków. Skutek był taki, że łączność wojskowa nie działa, bo była źle zorganizowana i posiadała zbyt mało nadajników, a cywilna nie działała, bo była sabotowana przez władze.-)

    Podobnie jak Ty uważam, że jedyną sensowną alternatywą na wypadek katastrof jest typowa, powszechna sieć obywatelska. Jej zorganizowanie to nie jest jednak zajęcie dla szpiega.-) W tym zakresie mógłbyś pomóc adminowi. Mam więcej niż jedną butelkę bimbru, którą mógłbym nagrodzić organizatorów.-)

  12. konsume napisał(a):

    A i jeszcze jedno. Berlin ma najwieksza siec internetową w technologii mesh. Oznacza to, mniej wiecej to, ze wystarczy by jedna osoba miala internet i sie nim dzielila. Do tego mozna tam zainstalowac wlasne serwisy (poczta, www i zinformacjami, proxy jakis serwisow) aby to wykonac wystarcza checi i jakies 80-180zł w kieszeni. wszystko działa na wi-fi i linux.

  13. Rufus napisał(a):

    @Hans
    Dokładnie jak piszesz.
    Tłumienie przez ziemię jest moim zdaniem (prawie) pomijalne dla 11metrów ale z przeszkodami jest inaczej. Stąd wysokość umieszczenia anteny. Mniej przeszkód. Mam działkę w lesie i korzystam z wojskowego masztu kevlarowego 9 metrów. To optimum ze względu na straty w kablu antenowym.
    Nie liczyłbym na „automagiczne” działanie przemienników, bo to wszystko szlag trafi przy wshtf. Podobnie transmisje cyfrowe, przez satelity etc.

    Pozostałbym przy PMR ze zwiększoną mocą, dobrym/wymiennym zasilaniu tych urządzeń (AA lub w zestawach litowe aku). Są też urządzenia większej mocy dla tego zakresu np. radia Comtex lub Rexon na Allegro. Nomen omen spodobały się innym organizacjom survivalowym – patrz opis.
    Warto te urządzenia przechowywać w jakiejść walizce metalowej aby ochronić przed EMP lub słoneczną niespodzianką.

    Nie eksperymentowałbym na Baofeng czy innych wynalazkach lecz na solidnych PMR Unidena, Motoroli lub Intek. W zupełności wystarczą.
    Takie urzadzenia mogą mieć bardzo zaawansowane i wymyślne funcje jak alarm przy upadku urządzenia (dla ochrony)i wiele innych, zupełnie niepotrzebnych komplikujących obsługę.

    Podsumowując, CB oraz PMR do 5W, wywołanie, VOX, kroploszczelna obudowa i wymienne zasilanie. To ostatnie może się okazać decydujące. Ja postawiłem na baterie/aku AA we wszystkich posiadanych sprzętach.
    Mała masa, uniwersalność, przy połaczeniu większej liczby całkiem przyzwoite napięcie i wydajność prądowa.

    Na tę butelczynę już czekam 🙂 przyda się w razie spotkania w realu.
    Możnaby wtedy podzielić się doświadczeniami tudzież osiagnięciami w zakresie gotowości + konsumpcja bez akcyzy…
    Niezła inicjatywa byłoby spotkanie 1 na 2 miesiące wszystkich członków Milicji Obywatelskiej hehe

    PS. Gdyby nie przeszkody możnaby korzystać z tam-tamów :)rozwiązanie sprawdzone i bez zasilania w nieustających warunkach wshtf. Rufus

  14. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „CB oraz PMR do 5W, wywołanie, VOX, kroploszczelna obudowa i wymienne zasilanie. To ostatnie może się okazać decydujące. Ja postawiłem na baterie/aku AA we wszystkich posiadanych sprzętach.”

    Rozsądne podejście.

    „Nie eksperymentowałbym na Baofeng”
    To jest akurat przykład całkiem niezłego, zintegrowanego radia o możliwościach porównywalnych ze sprzętami oferowanymi w Polsce w przedziałach do 500-600zł, tak przynajmniej twierdza moi amerykańscy znajomi, bo ja sam tego radia nie testowałem, i ma wbudowana latarkę oraz radio FM – surwiwalowe rozwiązanie.-) Przy załadowanym plecaku zawsze jest dylemat – radio, czy dodatkowa konserwa. W sklepach spory wybór w tym zakresie i podejrzewam, że każdy może sobie coś znaleźć za mniejszą lub większą cenę, jak komu wygodnie i na ile go stać. Przy okazji, oferowane radia Baofenga tylko w zakresie UHF to ok 30-35 dolarów za sztukę (ok 60-65 za dwie) i to z dostawą, co w zasadzie sprawia, że nie warto bawić się w PMR, które kosztują podobnie, a są w tym przedziale raczej kiepskie jakościowo – tyle, że tutaj przy nadawaniu popełniamy małe wykroczenie, a może nawet i przestępstwo.-)

    Z radiem jest tak, że trudno każdemu coś dobrego doradzić. Dla jednego ważny będzie kompakt radia, dla drugich bateria, dla innego moc, cena, antena albo obudowa lub rozbudowa. Jak ktoś nie pracował z radiem, a ma zamiar kupić na start przenośne CB lub PMR, to raczej polecam zakup taniego radia VHF/UHF do 5W mocy. Z kolei, gdy ktoś myśli raczej o samochodowym CB, to być może polecane przez Ciebie ręczne radio byłoby z racji swojej przenośności ciekawszym rozwiązaniem. Trudno tak od razu wyrokować.

    @konsume
    „Jest szansa na jakies zintegrowane rozwiazania?”
    Z doświadczenia wiem, że jak coś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Osobiście wybrałbym oddzielnie radio, a oddzielnie zasilanie. Typowe zasilanie to 3.3V, 5V, 12V. Dobrze skonstruowany zasilacz potrafi wydusić to nawet z jednej baterii AAle to tema na inny wpis.-)

    Do podanych linków uwaga – zakres GMRS/FRS i morski nie jest standardem w EUropie, a nielegalne jest nadawanie w tym zakresie i wbrew pozorom nie ma tego w Polsce zbyt dużo. Oczywiście radio w zakresie UHF łapie te częstotliwości i nadaje na nich, tyle, ze kanały trzeba sobie zaprogramować. Zresztą każde radio VHF/UHF trzeba zaprogramować. Tutaj nie ma tak jak w CB, że wybierasz kanał i już, tyle, że to skomplikowane raczej nie jest.

  15. HansKlos napisał(a):

    Dodać jeszcze warto, że o pewnym chwycie marketingowym, który przekłada się na jakość łączności. Otóż wiele radyjek, a sporo ich rozbierałem,-) ma wewnątrz bardzo podobne do siebie konstrukcje elektroniczne, z czego prawie wszystkie są robione w Chinach.-) Często w modelach, różniących się ceną kilkuset złotych tak naprawdę, to co te modele różni to obudowa i antena.-)

    W temacie anten polecam hasło „antena kolinearna” oraz „zysk energetyczny” podawany w dBd. Wśród moich znajomych mam kilku geodetów, którzy zakupili radia PMR i potem narzekali na zasięg. Rozwiązanie niskokosztowe, które im zaproponowałem było „nielegalne”(te moje luźne podejście do prawa;-) – wymiana anteny, ale zwiększyło zasięg z kilkuset metrów do prawie 5km na płaskim terenie. Zainstalowana antena miała zysk 2.5 dBd i przy długości 5.5cm całkowicie mieściła się w obudowie.-) Jakiś elektronik z miasteczka im to zrobił.-)

  16. Zurg napisał(a):

    A co to za wynalazek te plytki peltiera. Zawsze myslalem, ze to chlodzi (np. procesory) a nie daje prad. zreszta musialbym chyba rozpalic ognisko by to mialo jakis sens. Jak z wydajnoscia. Czy zwykly silnik stirlinga nie dalby wiecej?
    widzialem jakies 100mW na zwyklej swieczce. Watpie by taka plytka byla wydajniejsza. Moze cichsza.

  17. bajcik napisał(a):

    W tym temacie przypomniał mi sie jakiś wpis na usenecie:

    Na terenach zalanych kilka lat temu, telefony stacjonarne padły razem
    z zasilaniem. Komórki pracowały często 12 godzin dłużej bo na tyle
    starcza rezerwy z baterii. Łączność służb takich jak policja, wojsko
    i straż pożarna też nie istniała bo co jest formalnie tajemnicą opiera
    sie o cywilne obiekty z masztami i milknie kiedy te obiekty tracą
    zasilanie. Na terenach zalanych działało kilku krótkofalowców i
    kilkunastu posiadaczy CB zasilanych z akumulatorów.
    Oni zapewniali łączność wojsku i straży pożarnej.

  18. Rufus napisał(a):

    @ChollaYi

    Pamiętam Cię z Bounglera.
    Poszerzenie H-520 do 44 kanałów jest mozliwe poprzez przecięcie zworki z tyły i przełączenie radia w ten tryb. Instrukcja jest na YT. Warto przy tym pamiętać, że rozmówca musi mieć także możliwość pracy w tym zakresie. Skrajne kanały wchodzą już w pasma krótkofalarskie 10m i 12m.
    Radia o szerokim zakresie częstotliwości trzeba zaprogramować co nie zawsze jest proste – odstepy międzykanałowe itp. Cały tor końcowy nadawczo-odbiorczy pracuje najsprawniej w zakresie przewidzianym przez producenta. Radio które ma wszystko (pasma i modulacje), jest małe, zasilane aku wewnatrz i zewnątrz to np. YAESU 817. Fajna zabawka.
    Podsumowując, stawiam na prostotę, odporność mechaniczną/kroploszczelną i wymienność zasilania. Rufus

  19. Redford napisał(a):

    Myśli ktoś o stworzeniu grupy….grup, wsparcia, na wypadek zagrożeń, wymienianych na stronie domowego surwiwalu?
    Interesuje się tematem i działam w tym temacie od dłuższego czasu, zdaję sobie sprawę, że w sytuacjach kryzysowych,tylko grupa przygotowanych ludzi, jest w stanie poradzić sobie z problemami jakie mogą wyniknąć.

    Chętnych z Łodzi i okolic zapraszam do rozmowy.
    design5@wp.pl

  20. Rufus napisał(a):

    @Hans
    Oferujesz butelczynę bimbru, ja natomiast w razie spotkania z ekipą przywiozę jagnię ponieważ mam owce. Może znalazłby się ktoś z warzywami?
    🙂 pozdrawiam Rufus

    PS. odezwałem się do Redforda na @

    @Redford
    Grupy wparcia to lokalnie się tylko uda.
    Ja jestem mieszczuchem ale pojawiam się regularnie na wsi i tam grupa wsparcia istnieje od zawsze – pomoc przy żniwach, budowie, pewnie przy wshtf tez by zadziałała.
    ——————————————————–
    Info dla wszystkich co inwestują w ziemniaki – zwróćcie uwagę,
    że gotować je trzeba zwykle minimum 45 minut.
    Kasza przy tym to błyskawica, o cous-cous nie wspominając.

    • Krzychu napisał(a):

      Ryż jest dobry na kryzys bo nie trzeba gotować, wystarczy rozmoczyć przez jakieś 4h, jeśli już ktoś preferuje gotowany – to jest taki sposób że doprowadzamy do gotowania i wkładamy pod kołdrę na dłuższy czas (tym sposobem mamy termofor i obiad 🙂 )

      Jeśli chodzi o rodzime wynalazki które by się sprawdziły to chyba topinamburu też nie trzeba gotować a plony są duże. Niestety nie było mi dane skosztować go, ktoś próbował ?
      Ktoś wie kiedy można go sadzić ? mam zamiar wysępić od ciotki ;).

      Na wsi gdzie każdy ma wszystkiego po trochu posadzone naprawdę nie trzeba takich grup wsparcia, chyba że grup obrony przed najazdem mieszczuchów ;]

    • Redford napisał(a):

      Cześć Rufus , piszesz, że coś do mnie pisałeś, wyślij jeszcze raz, bo nic nie mam, może poszło jako spam ,lub wywaliłem ze spamem przez pomyłkę.
      Pozdrawiam

      • Rufus napisał(a):

        Cześć Redford, pisałem na inny adres – ten z pierwszych Twoich postów. Wyślę jeszcze raz na adres podany w tym wątku, R

  21. Rufus napisał(a):

    @Krzychu
    Wątek topinamburu już gdzieś się pojawiał…. Czy nie u W. Majdy?
    Dla człowieka jest niestrawny w większych ilościach, na pewno nie zastąpi ziemniaków czy ryżu. Za to nieźle wabi zwierzynę – głównie dziki, więc w ogródku wykopki. Rufus
    —————————-
    Temat radiowy na chwilę obecną raczej wyczerpany?
    Gdyby ktoś był zainteresowany zakupem UHF lub PMR można zrobić zakup grupowy hehe

  22. Rufus napisał(a):

    Zainspirowany tym wątkiem postanowiłem przejrzeć i wybrać coś z szerokiej oferty urządzeń na 2m i 70 cm z zakresem PMR. Po analizie mającej na uwadze:
    1.duobander czyli pasmo 136-175MHz oraz 400-470MHz
    2.solidna konstrukcja
    3.dostępność akcesoriów jak kabel samochodowy, gniazdo anteny SMA/BNC do zewnętrznej, moc regulowana 1-5W, pattery pack, pokrowiec etc. u tego samego dostawcy i serwisanta
    4.gwarancja – gdyby było coś nie tak lub wyszło na początku
    5.umiarkowana cena adekwatna do bezpieczeństwa zakupu

    wybrałem WOUXUN KG-UV2D BLACK 2m/70cm
    konstrukcja i działanie zostało sprawdzone przez krótkofalowców.

    Posta piszę dla tych którzy poszukiwali podobnego radia. pozdrawiam Rufus

  23. Rufus napisał(a):

    Dla radia jakie opisałem powyżej pojawił się własnie bardzo powazny konkurent mianowicie COMTEX UV-3R.

    cechy tego radia to:
    1.duobander zakres j.w. z gniazdem antenowym SMA
    2.konstrukcja jeszcze bardziej pancerna bo uproszczona do minimum
    3.akcesoriów dodatkowych brak, dwie anteny VHF i UHF + ładowarka
    4.moc radia 2/0,5W przy baterii 1500mAh (poprzednie radio 1300mAh

    Zarówno Wouxun jak i Comtex mają radio FM.
    Wouxun kosztuje sam ok. 380 złotych, Comtex 250 złotych.

    Podsumowując. Comtex to bardzo poważna konkurencja do Wouxuna, Comtex kosztuje 2/3 ceny Wouxuna, z mocą 2W i potężną baterią radio może wytrzymać dłużej bez znaczącego spadku zasięgu. Anteny deklarowane są zwykle sprawniejsze od uniwersalnej strojonej bacikiem lub cewką.
    ———————————————————–
    Oba radia mają takie funkcje jak:
    Dual Watch
    Funkcja VOX
    Blokada klawiatury
    Wbudowana LATARKA!
    Podświetlany czytelny wyświetlacz

    Na fotografii z Comtexem jest także mikrofonosłuchawka jakgdyby należała do zestawu jakkolwiek nie jest wymieniona w opisie.
    Funkcje Wouxuna – takie jak możliwość wpisania częstotliwości z klawiatury, TOT – time off transmission czyli przerwanie transmisji jeśli błędne naciśnięcie PTT na długi czas np. w kieszeni czy pełna klawiatura numeryczna mogą nie równoważyć 1/3 ceny.
    Wygląd Comtexa na oko może nie mniej ładny ale na pewno inny.
    Survivalowa surowizna. Podoba mi się! Szukajcie a znajdziecie 🙂 pozdrawiam Rufus

  24. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    COMTEX UV-3R to nic innego jak Beofeng UV-3R (wersja 1). Pojawiła się już UV-3R wersja 2, która ma poprawiony soft oraz kilka drobiazgów.-) Cena na http://www.409shop.com 51 dolarów (ok 175zł) za sztukę, za dwie 99 (ok 340zł).

    Jak widać, ktoś chce zarobić na sprzęcie zmieniając tylko nazwę.-)

  25. Rufus napisał(a):

    @Hans
    Zgadza się! Właśnie to odkryłem na YT przy filmach z prezentacją i obsługą radia. Na Allegro są Comtexy z gratisowym mikrofonogłosnikiem z PTT. Chyba się zdecyduję. W cenie unikam przesyłki z Chin, pewność transakcji i gwarancja + mikrofonosłuchawka.

    Słuchaj, rozmawiałem z Redfordem. Byłoby dobrze sie spotkac. Co myślisz?

  26. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „W cenie unikam przesyłki z Chin”
    Cena w tym sklepie podawana jest łącznie z przesyłką. Shipping Cost Included Ships to Worldwide.

    „Słuchaj, rozmawiałem z Redfordem. Byłoby dobrze sie spotkac. Co myślisz?”
    Spotykajcie się,-) Ja mogę służyć rada na odległość.

  27. Rufus napisał(a):

    @Hans
    „Shipping Cost Included Ships to Worldwide”
    Naturalnie… jeżeli Ci go wyślą.
    Była taka anegdota o napisie na płocie: „DUPA”.
    Ktoś pogłaskał i drzazga mu weszła.

  28. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „Naturalnie… jeżeli Ci go wyślą.”

    To jest poważny sklep i poważnie traktuje klientów. Nie słyszałem, aby komuś czegoś tam nie wysłał. Jedyne, czego się obawiam, to ochrona danych z karty kredytowej, stąd moja sugestia, aby płacić za pomocą PayPala.

    Przy okazji warto wspomnieć, że przedmioty zakupione za granicą, np w USA, Chinach, czy Brazylii, o wartości do 150 euro są zwolnione z ceł i podatków. Oznacza to że taka przesyłka nie podlega procedurze celnej i podatkowej i przy jej zakupie nie ponosimy dodatkowych kosztów. W wielu przypadkach oznacza to niższą cenę niż w Polsce i możliwość zakupu przedmiotów, których w Polsce się nie oferuje.

    Kolejna uwaga dotyczy nieuczciwości części małych sprzedawców wystawiających się na Allegro. Otóż wystawiają oni przedmioty na Allegro, których fizycznie nie posiadają, a które po „zakupie u nich” zamawiają w sklepach za granicą z bezpośrednia wysyłką pod wskazany adres kupującego w Polsce, doliczając sobie do ceny w zagranicznym sklepie z dostawą do Polski jakieś 10-30 dolarów. Tak właśnie działa spora część sprzedawców oferujących sprzęt krótkofalarski, którzy robią biznes na niewiedzy i naiwności swoich klientów. Stąd bierze się owa różnica ok75zł w przypadku radia UV-3R, przy czym zakup u polskiego sprzedawcy nie gwarantuje niczego, a w szczególności wartości dodanej, np gwarancji, serwisu posprzedażowego, czy konfiguracji.

  29. Krzychu napisał(a):

    @HansKlos:
    Czekam z niecierpliwością na mały tutorial jak zrobić generator TEG z ogniw Peltiera, najlepiej z jakimiś testami.
    W szczególności interesuje mnie fakt jaką moc i napięcie można uzyskać z jednego ogniwa. Przydałby się generator o mocy około 10W przy temperaturze max 100C .
    Spotkałem się z bardzo nieprzychylnymi opiniami, wierzę jednak autorowi że to się da zrobić.

  30. HansKlos napisał(a):

    @Krzychu
    „Przydałby się generator o mocy około 10W przy temperaturze max 100C”

    Takie parametry są b. łatwe do uzyskania. W sprawie termogeneratora przesłałem kilka linków dla gospodarza i myślę, że mógłby na bazie tego przygotować artykuł, na który ja nie za bardzo mam czas.
    Linki:
    http://www.crashplanet.ru/content/view/122/41/
    http://www.crashplanet.ru/content/view/124/41/

    Kupując moduł Peltiera należy zwrócić uwagę na:
    Moc odprowadzana max np.33,4W
    Prąd np 3A
    Napięcie np 12V
    Delta Tmax np 59°C
    Maksymalny uzysk daje nam różnica temperatur ok 60 stopni, np 30-90, a uzyskana realna moc to około połowy mocy odprowadzanej, np 16W, przy czy zarówno wielkość prądu, jak i napięcia zależy od różnicy temperatur, przy czym moduł wytrzymuje zwykle do 150-170 stopni C. Z uwagi na zmienność prądu i napięcia należy razem z generatorem stosować przetwornice step-up, np http://www.jsel.pl/PL,33,69,dcu09_stepup_35pln.html

  31. Rufus napisał(a):

    Radio UV-3R występuję pod nazwą Baofeng, Comtex, Zastone.
    Jeżeli firma elektroniczna sprowadza ten sprzęt, zna procedury celne, gotowa jest ponieść jako podmiot gospodarczy ryzyko transakcji, sprawdza sprzęt przed wysyłką do klienta – dzięki czemu mam pewność że sprzęt jest sprawny i znajduje w opakowaniu, udziela gwarancji pisemnej z możliwością odbioru osobistego + możliwość faktury VAT + dorzuca mikrofonogłośnik to dla mnie jest to ok. W razie awarii lub niesprawności sprzęt jest raczej wymieniany w całości. W takiej sytuacji chętnie zapłacę 75 złotych więcej. Oczywiście, nie wszyscy muszą się ze mną zgodzić.

  32. HansKlos napisał(a):

    Zgodnie z rozporządzeniem ministra Dz.U.Nr 230, poz 1955 dla CB radia z transmisją SSB (modulacja jednowstęgowa w wersji wstęgi górnej USB i dlnej LSB) dozwolona jest emisja o mocy 12W. Do łączności długodystansowej zalecana byłaby właśnie taka modulacja.

  33. Admin R-O napisał(a):

    skrobnąłem coś niedawno o CB

    http://racjonalne-oszczedzanie.blogspot.com/2011/09/daleka-acznosc-cb-radio.html

    a tak poza tym, używam zawsze na trasie i myślę o bazie

    zaletą jest duża dostępność taniego sprzętu i popularność technologii – duża liczba posiadaczy i użytkowników = dużo przydatnych informacji, mimo wad

  34. Admin R-O napisał(a):

    a co do zasięgów, jakiś żart, autor chyba nigdy nie używał CB 🙂

  35. HansKlos napisał(a):

    @Admin R-O
    „co do zasięgów, jakiś żart, autor chyba nigdy nie używał CB”

    Autor używał i używa nadal, tak jak i szeregu innych sprzętów radiowych. Nawiązanie stabilnej komunikacji na 50km i więcej z kimś, kto nadaje z widocznej przez nas góry żadnym cudem nie jest i uda się również na częstotliwości VHF i UHF kilkuwatowym nadajnikiem. Stosunkowo łatwo jest nawiązać stabilna łączność przy optycznej widoczności anten. Zupełnie inaczej ma się natomiast do tego stabilna łączność w typowo polskich warunkach, tj w lekko pofałdowanym terenie nizinnym, gdy anteny nie widzą się optycznie. Wtedy dla fal 11m ujawnia tłumienie przyziemne. Proszę sobie poczytać o propagacji fal, (http://sp3kve.w.interia.pl/technika/page3a.htm), a szczególnie o propagacji jonosferycznej w warstwie F2, której wartość krytyczna wynosi ok 13MHz. CB radio pracuje na 27MHz i osiąganie stabilnej łączności długodystansowej przy braku bezpośredniej widoczności anten, nie jest takie łatwe, jak się koledze Adminowi R-O wydaje.-) Dla testów proponuje postawić jedno auto z nadajnikiem CB u podnóża góry Ślęży, i oddalając się od tego auta w drugim samochodzie sprawdzać, kiedy zaniknie łączność.

    Nic tak dobrze nie weryfikuje reklam i teorii jak praktyka.-)

    • Admin R-O napisał(a):

      po prostu zaszokowało mnie podanie tak niskich zasięgów CB w artykule – CB w samochodzie używam od lat i 10km w lekko pofałdowanym terenie + lasy z moim sprzętem to wielki cud nie jest – między podobnie wyposażonymi mobilkami

      chyba że ty pisałeś o ręczniakach

      stwierdzenie że w CB są słabsze zasięgi niż radyjek PMR to jakiś szok

      radyjka PMR bez przeróbek też mam i używam – mogę sobie porównać zasięgi

  36. HansKlos napisał(a):

    Na stronach http://www.cb-radio.info.pl/cb_radio_poradniki/112.html jest test anten do CB radia i podane są zasiegi. Test wykonano w okolicy Bydgoszczy, tj w warunkach typowo nizinnych.

  37. fikolek napisał(a):

    Nalezy jeszcze wspomniec o sieci komoputereowej ktora mozna stwotzyc za pomoca fal radia CB, opis byl w ktoryms z archiwalnych juz Magazynow Amiga.

  38. HansKlos napisał(a):

    Jeśli ktoś chce uzyskać za pomocą CB radia łączność na dalekie dystanse, to powinien stosować anteny 5/8 lub anteny kierunkowe. Takich anten raczej nie da się zamocować na samochodzie.

    Konieczność stosowania wspomnianych wyżej anten wynika z fizyki propagacji fal. Jeśli wiązka główna nadawanej fali na częstotliwości 27MHz skierowana jest pionowo w górę, to nie odbije się od warstwy jonosfery F2, bo dla niej krytyczną częstotliwością jest 13MHz, ale uleci w kosmos. Stąd też antenę należy ustawić tak, aby wiązka główna trafiała w warstwę jonosfery pod pewnym kątem, który powoduje iż jak najwięcej odbije się od jonosfery od warstwy F2.

  39. Rufus napisał(a):

    @Hans…
    Wiele anten samochodowych to 5/8. Anteny mają cewki. Co innego długość fizyczna a co innego elektryczna. Tyle, że ich powierzchnia promieniowania i sprawność będzie mniejsza aniżeli stacjonarnych. Są też niżej, bo zwykle na samochodach a nie na dachach. Swój udział ma też dopasowanie impedancji i współczynnik fali stojącej SWR – dostrojenie. Zobacz wykres propagacji dla anten pionowych Ground Plane dookólnych 5/8 i 1/2 fali. Pionowa 5/8 wali wachlarzem w F2. Poziome przeciwwagi mają tu ogromne znaczenie. W antenach 1/4 stacjonarnych stosuje się często przeciwwagi pod kątem 120 stopni np. Skylab. Propagacja zależy też od pory dnia dla każdego pasma a kluczowa jest aktywnośc słońca – starzy Cb-ci pamiętaja jak było słychać pewnego lata Francję i Niemcy a sąsiedniego miasta to już nie… Anteny kierunkowe na 11metrów to raczej niepraktyczna sprawa ze względu na gabaryty.

  40. Fiku napisał(a):

    Radio na trudne czasy? To może coś takiego:
    http://allegro.pl/radiostacja-plessey-transciever-kf-2-30mhz-ssb-i1860896023.html
    Solidne militarne wykonanie renomowanej firmy, nie żaden chiński badziew.
    Prawie pełen zakres fal krótkich (obejmuje też pasmo CB). Zdaje się że sprzedawca ma też do nich ręczne ładowarki do akumulatorów. Jedyne co mu może grozić to impuls elektromagnetyczny ale żeby się przed nim zabezpieczyć to trzeba by już pójść w sprzęt lampowy.

  41. HansKlos napisał(a):

    @Rufus
    „Anteny kierunkowe na 11metrów to raczej niepraktyczna sprawa ze względu na gabaryty”

    Można budować anteny kierunkowe na bazie rdzeni ferrytowych http://pl.wikipedia.org/wiki/Antena_ferrytowa

    @Fiku
    „Solidne militarne wykonanie renomowanej firmy […] prawie pełen zakres fal krótkich (obejmuje też pasmo CB).

    Sprzęt solidny i jako coś, co zastępuje montowane w aucie CB OK, ale noszenie tego + zasilanie w mojej opinii mija się z celem. Ponadto ze względu na moc, bez licencji bym tego nie ruszał.-)

    • Rufus napisał(a):

      @Hans
      Na bazie rdzeni ferrytowych można zbudować antenę odbiorczą. Jako nadawczą niestety tego nie widzę…
      Jeżeli chodzi o godziny nadawania – super pomysł. Jeśli mam tylko CB to o każdej godzinie pełnej można próbować – z PMR się nie „pogryzie” a może się bardzo przydać.
      Pytanie – nadajemy w rytmie 12 czy 24 godzinnym?
      Może udałoby się nawet zlokalizować w pobliżu survivalowców przed godziną „W” – która oby nigdy nie nastąpiła?
      Ogólnie pomysł znakomity z tym czasem.
      PMRa jeszcze nie mam i nie oswoiłem. pozdrawiam Rufus

  42. HansKlos napisał(a):

    Mam propozycje, aby ustalić kanały komunikacyjne dla PMRek i czas nadawania „survivalowców”, gdyż wiadomo, że w odróżnieniu od krótkofalowców, towarzystwo survivalowe nie siedzi non stop przy radiu.-)

    Wg http://radioscannerpolska.pl/ kanał wywoławczy/alarmowy ogólnopolski to
    Kanał 3 – 446,03125 MHz
    Ton CTCSS nr 14 – 107,2 Hz

    Proponuje korzystać z radia w czasie od pełnej godziny przez kwardans, tj 12:00-12:15, 13:00-13:15, itd.
    Kanałów w PMR jest 8. Dla każdego kanału można przyjąć ton CTCSS zgodny z numerem kanału, np dla kanału 1, ton nr 11, dla kanału 2, ton nr 22 itd. Na kanale 1 wywołujemy w godz. 1-1:15 i odpowiednio 13-13:15, na kanale 2 wywołujemy w godz 2-2:15 i 14-14:15 itd.

    Pozostaje 8 godzin, z których cztery, tj 12, 00, 9, 21 można wykorzystać do wywołania na kanale ogólnopolskim, tj kanał 3, ton nr 14. Pozostałe cztery godziny wywołania można użyć do wywołań na falach krótkich, tj CB radia. O godzinie 10, wywołujemy na kanale 10, o godz. 11 na kanale 11, o 22 na 22 i o 23 na 23

    Cóż wy Panowie na to?

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Jestem za. Jeśli nie ma już jakichś tego typu standardów, które byśmy w ten sposób podważali, przyjmijmy taki i postarajmy się go rozpowszechnić.

  43. HansKlos napisał(a):

    Jeszcze mała poprawka. Uzywam PMR Motoroli i ta ma 121 kodów CTCSS. Zauwazyłem, że wiekszośc PMRek ma jedynie 38 kodów CTCSS. Stąd potrzeba by było uzywać kodów ponizej 38, stąd dla kanału 1 uzywamy tonu 1, dla kanału 2 tonu 2 itd.

    Kanał ton częstotliwość
    1 1 67,0
    2 2 71,9
    3 14 107,2
    4 4 77,0
    5 5 79,7
    6 6 82,5
    7 7 85,4
    8 8 88,5

  44. HansKlos napisał(a):

    Wg instrukcji dla służb państwowych:
    1. Nie należy, nawet w przypadku przekazywania informacji o charakterze jawnym, używać stopni służbowych i nazwisk osób funkcyjnych. Trzeba sobie wymyśleć identyfikator.
    2. Podstawowym rodzajem pracy w sieciach radiowych jest prowadzenie nasłuchu, czyli najpierw słuchamy, potem gadamy, i to dlatego natura dała nam dwoje uszu i tylko jedną gębę.-)
    3. Nadawanie ma miejsce w przypadku potrzeby przekazania informacji lub nawiązania znajomości czy handlu

    Aby wywołać korespondenta, należy nadać kryptonim korespondenta, kryptonim własny, zwrot „ODBIÓR”
    Przykład.
    „Hansklos do wszystkich z kodem surwiwal, ODBIÓR.”

    4. Jeśli korespondent nie zgłosi się, treść wywołania należy powtórzyć, jednak nie więcej niż 2-3 razy. Ponowne wywoływanie powinno się rozpocząć po upływie kilku minut.

    Aby przekazać treść korespondencji, należy podać kryptonim korespondenta, zwrot „TU”, kryptonim własny, treść korespondencji, zwrot „ODBIÓR”

    Przykład.
    „Emir, TU Hansklos, mam dla Ciebie butelczynę bimbru, ODBIÓR.”

    Potwierdzenie przyjęcia korespondencji. Podajemy zwrotu „TU”, kryptonim własny, zwrot „ZROZUMIAŁEM” lub POWTÓRZ, jakiś dodatkowy komunikat, zwrot „ODBIÓR” lub „BEZ ODBIORU” gdy chcemy zakończyć rozmowę.

    Przykład:
    „TU Emir, ZROZUMIAŁEM, butelka do rozpicia, wdepnę wieczorem, ODBIÓR

  45. robertcb napisał(a):

    Najlepsze dla przeciętnego zainteresowanego jest tu CB.
    Najtańsze koszty (w ostateczności zerowe), bo wielu z was posiada je już w samochodach.
    Do zasilania w przypadku „upadku infrastruktury” bez wydawania pieniędzy na agregaty, elektrownie wiatrowe i słoneczne – można poprostu używać zasilania z akumulatora samochodowego, a w celu podładowania uruchomić od czasu do czasu auto na kilka godzin (trzeba mieć jakiś zapas paliwa – spalanie na postoju to chyba około 1l/godzinę)
    Warto kupić (i schować w piwnicy;-) stacjonarną antenę CB 5/8 lub chociaż 1/2 fali oraz kilkanaście metrów kabla koncentrycznego 50ohm + 2 końcówki (koszt jakieś 200-250zł), W razie czego wystarczy ją zainstalować na dachu – zwiększy zasięg do min 50km, bez zwiększania mocy radia i poboru energii.

    Ale w ostateczności (żeby nie wydawać pieniędzy), jeśli już mamy antenę samochodową, zasięg 10-15km i tak nie jest zły przy tak dużej liczbie użytkowników.

    Dodatkową zaletą jest duża popularność CB (dużo ludzi posiada urządzenia), co w parze z dużym zasięgiem – zapewni łączność w każdych warunkach.
    PMR się kompletnie nie nadaje, nie tyle ze względu na pasmo co przepisy – i nie tyle chodzi o moc, co brak możliwości podłączenia zewnętrznej anteny. Praktyczny zasięg jest ok kilometra w terenie podmiejskim, w mieście kilkaset metrów.
    Mam w domu PMR i nawet nie mam z kim nawiązać łączności w celu sprawdzenia. na CB nie ma z tym najmniejszego problemu.

    • HansKlos napisał(a):

      @robertcb
      „PMR się kompletnie nie nadaje, nie tyle ze względu na pasmo co przepisy – i nie tyle chodzi o moc, co brak możliwości podłączenia zewnętrznej anteny. Praktyczny zasięg jest ok kilometra w terenie podmiejskim, w mieście kilkaset metrów.”

      1. Zasieg PMR446 (i generalnie każdego radia) silnie zależy od jakosci anteny.
      2. Istnieja anteny (kierunkowe), które umozliwiają zwiekszenie zasięgu BEZ podłączania anteny zewnetrznej.-) Poradnik w linku.
      http://on3jt.byze.be/build-a-lowcost-yagi-antenna-for-pmr446
      3. „PMR się kompletnie nie nadaje”
      W mysl zasady, ze bliższa ciału koszula w sytacjach kryzysowych ważniejsza jest łaczność lokalna niz globalna i te kilka, kilkanaście km zasiegu w zakresie UHF przydaje sie bardziej niż te kilkaset km zasiegu dla CB, tj 27MHz. Na dodatek b.łatwo osiagnąć dla zakresu PMR446 kilka km, ale już osiagnięcie kilkuset km dla radia CB to nie jest takie hop-siup.

      @SQ9???
      „Namierzenie sygnału radia przenośnego nie jest problemem.
      Zajmuje kilka minut.”

      Prawda i nieprawda jednoczesnie.-) Sprawdź, jaka jest tego dokładność, to raz, a po drugie wymaga to kilku anten i dobrego analizatora, co kosztuje. W miescie dochodzi do tego (dla pasma UHF, czyli i dla PMR446) zjawisko wzbudzania w matalowych konstrukcjach budynków, co powoduje z jednej strony wzmocnienie sygnału radiowego, a z drugiej strony dodatkowe trudnosci w namierzeniu nadajnika. O tym, jak trudno namierzyć nadajnik w pasmie UHF świadczy spora liczba „nielegalnych” stacji o mocy kilku, kilkunastu wat, które likwidowane są najczęsciej nie dlatego, ze je namierzono, ale z powodu donosów.-)

      „Znam sporo osób i NIKOGO kto w stanie wojennym oddał by wszystko co ma”

      Tym samym potwierdzasz, że nadajniki radiowe były zabierane, a zarejestrowani radioamatorzy trafiali na czarna listę. W razie wykrycia nadawania to ich pierwszych brano w obroty.-)

      „Warto by więc odpalać radio tylko na jednym lub kilku kanałach o określonej godzinie. Na przykład 6:00,12:00,18:00,0:00. na 15 min”

      Jak najbardziej się z tym zgadzam i stad propozycja nadawania, którą już zamieściłem powyżej:
      Proponuje korzystać z radia w czasie od pełnej godziny przez kwardans, tj 12:00-12:15, 13:00-13:15, itd. Kanałów w PMR jest 8. Dla każdego kanału można przyjąć ton CTCSS zgodny z numerem kanału, np dla kanału 1, ton nr 1, dla kanału 2, ton nr 2 itd. Na kanale 1 wywołujemy w godz. 1-1:15 i odpowiednio 13-13:15, na kanale 2 wywołujemy w godz 2-2:15 i 14-14:15 itd.

      „Idealna w takim wypadku to górna granica pasma amatorskiego. powiedzmy 146.0125.”
      To nie jest najlepszy pomysł, ponieważ odcina uzytkowników standardowych nadajników PMR. Lista kanałów PMR znajduje sie na http://pl.wikipedia.org/wiki/PMR_%28radio%29#Lista_kana.C5.82.C3.B3w_PMR_446

  46. SQ9??? napisał(a):

    Ech kilka błędów powtarzanych w nieskończoność…
    1. Namierzenie sygnału radia przenośnego nie jest problemem.
    Zajmuje kilka minut. Owszem jest sporo stacji pracujących średnio legalnie ale trzeba wiedzieć gdzie.
    Tu polecam krajową tablice przeznaczeń częstotliwości. I np częstotliwości NMT.
    2. Podsłuchiwanie policji.
    W większych miastach policja już od kilku lat pracuje w sieciach cyfrowych.
    3. Ręczniak VHF/UHF jako skaner.
    Te radia skanują tak żałośnie wolno że szansa trafienia na transmisje jest baaardzo niewielka. Szansa trafienia na ważną transmisje niemal zerowa. Generalnie chcesz skanera -> kup skaner.
    4. Radio nawet przenośne wymaga czzegoś więcej niż „znaczny prąd żarówka świeci” jak pokazano na filmiku. 5W nie bierze się z naszej dobrej woli.
    5. Zabieranie radiostacji.
    Mam znak nikt mnie nie pytał ile mam radiostacji i na jakie pasma.
    Znam sporo osób i NIKOGO kto w stanie wojennym oddał by wszystko co ma. 😉
    6. Jeśli naprawdę wierzycie w koniec świata weźcie się za sprawę inaczej.
    Ustalcie godziny łaczności. Radio w trybie skanera pracuje ~20h
    Warto by więc odpalać radio tylko na jednym lub kilku kanałach o określonej godzinie.
    Na przykład 6:00,12:00,18:00,0:00. na 15 min. To zwiększa czas życia radia do tygodni.
    Kolejna sprawa to QRG czyli częstotliwość. Idealna w takim wypadku to górna granica pasma amatorskiego. powiedzmy 146.0125.
    O czym tu oczywiście nikt nie wspomniał czym dalej od pasma tym słabiej pracuje radio…

    A teraz słów kilka o sprzęcie.
    Jak ktoś ma pieniądze polecam Yaesu VX-7. cena ~1200 zł. Ale to radio można na pół godziny utopić w błocie… VX-8 kroploszczelne i z GPS co w sytuacjach awaryjnych jest nie do pogardzenia.
    Tańsze są chińczyki wouxun KGUV6D ~500zł też ponoć kroploszczelny.
    I nowy Baoefung 5 za 58 USD.

    A dla mających więcej kasy Yaesu FT817 Tak zwany allbander czyli wszystkie pasma amatorskie. Albo 857D albo 897.

  47. sq6 napisał(a):

    Jak się już szykować na różne ewentualności, to polecam zrobić licencje, jak kupujecie agregaty etc to czemue nie zrobić licencji krótkofalarskiej, jest klasa C gdzie jest mniejsza ilość pytań pasma UHF/VHF i kilka KF praktycznie nie różni się niczym od klasy A wiec ja polecam A, ze strony http://egzaminkf.pl/ można sie przygotować do egzaminu średnio ćwicząc testy po 1-3h dziennie w 2 tygodnie zdając egzamin bezbłędnie. Gadanie że któtkofalowcy mają użytkowników CB w poważaniu to jest bzdura, chodzi oto że na pasmach – krórkofalarskich każdy ma znak, który jest odpowiednikiem imienia i nazwiska, nikt nie jest anonimowy, dzięki temu nie ma „syfu” a pasmo obywatelskie CB no cóż, różnie to bywa, bluzganie, zakłucanie etc, tu dzież nie dawno na przemiennikach wrocławskich ktoś zakłucał ich prace – ouszczając muzyke i wulgarnie sie odzywając. Może to nie słuszne że inni porównują to do CB kanał 19-sty, no ale to już nie jest margines takiego zachowania ale ogół. Wiec zapraszam na stronę: http://egzaminkf.pl/infusions/test_examination/examination.php, puszukać w swojej okolicy Kluby Krótkofalarskiego i podejścia popytania w 99% przypadków będziecie pozytywnie zaskoczeni miłym powitaniem i pozytywnym nastawieniem ludzi którzy wam chętnie pomogą w uzyskaniu licencji – zdaniu egzaminu i wyboże sprzętu – budowanie anten etc. Ps: http://dasr.pl/ tu piczytacie jacy byli krótkofalowcy w czacie powidzi w 1997 bo wiele ludzi otym nie ma pojęcia a tu podobna strona w innym okręgu: http://wasr.pl/. Pozdrawiam.

  48. Janusz napisał(a):

    „Polsce tysiące ludzi używają krótkofalówek niezgodnie z prawem, a stosowne urzędy przymykają na to oko”

    W mojej okolicy było już kilka większych akcji łapania ludzi posługującymi się nielegalnie radiami czy to przenośnymi czy też przewoźnymi i uwierzcie mi ze zlokalizowanie jest stosunkowo łatwe.

    Obecnie na rynku pojawia się coraz wiecej tanich chińkich radyjek i też coraz więcej zdarza się przzypadków zakłucania pasm amatorskich czy nawet rządowych.
    Jeżeli ktoś w miarę regularnie używa takiego radia na danym terenie, może być pewien, że przytrafią mu się problemy bo należy pamiętać ze każde pasmo jest podzielone na wycinki przydzielone różnym służbą i nie ma wolnych kanałów. To ze na danej częstotliwości nic nie słychać nie znaczy ze jest to wolny kanał.

  49. Piotr napisał(a):

    Zrobienie licencji krótkofalarskiej to obecnie bułka z masłem (wiem, bo zdawałem egzamin w lipcu 2012 – pytania są proste a ich gotowy zestaw można pobrać ze strony UKE) – przy okazji przygotowując się do egzaminu wiele się nauczyłem o falach radiowych, antenach, propagacjach, właściwościach pasm itd. (wiedza ta w sytuacji łączności kryzysowej jest znacznie ważniejsza niż „znajomość menu chińskiego ręczniaka”). Mając licencję mogę bez problemu (bez narażania się na jakiekolwiek „odwiedziny Panów z UKE”) przetestować różne rozwiązania radiostacji, anten, zasilania, sprawdzić co jak pracuje z samochodu, domu itd.

    Co do pasm UHF/VHF to jeśli już ktoś chce się bawić bez licencji, to niech przynajmniej zapozna się z bandplanami i korzysta z takich częstotliwości, by nie przeszkadzać innym (komuś może się na przykład wydawać, że częstotliwości z zakresu 145.800-146.000MHz są „wolne i przez nikogo nie używane” a to są częstotliwości używane do komunikacji z satelitami :D).

    Niższe częstotliwości mają swoje wady i zalety, wady to rozmiary anten, a zalety to znacznie większy zasięg (na przykład na częstotliwościach 7MHz z mocą 5-10W i dobrą anteną ma się praktycznie „zagwarantowany” zasięg kilkuset kilometrów czyli w obrębie całej Polski – na LPD/PMR nie do zrealizowania).

    Co do interwencji UKE (ściganie nadawców bez licencji), to w pasmach amatorskich zwykle nie działają „z urzędu” lecz na wniosek lokalnych krótkofalowców. Osobie, która się „bawi przez 5 minut” może wydawać się, że jest nie do złapania ale… nie musi być złapana na gorącym uczynku z naciśniętym PTT, bo UKE może nagrać delikwenta a potem udowodnić mu nadawanie na pasmach poprzez analizę głosu (a „próbkę” mogą zdobyć na przykład od operatora telefonii komórkowej :D) tylko że takie akcje robione są w przypadkach rażącej uciążliwości (typu blokowanie przemienników, bramek APRS itp.).

    Urządzenia z GPS-em… mogą być nieprzydatne, bo na terenach „stanu wojennego” sygnał z satelitów jest szyfrowany (poprzez zafałszowanie podawanego przez satelity czasu – niezbędnego do dokładnego policzenia położenia) i dokładność systemu spada w zastosowaniach cywilnych (rozrzut rzędu nawet kilku kilometrów).

    Łączność z ręcznych „chińczyków” (3-5W bez korzystania z przemienników, które przecież mogą zostać wyłączone) w normalnych warunkach miejskich to maks 2km a zwykle znacznie mniej (przy standardowych „kieszonkowych” antenach i używaniu radia przez pieszego). Do większych zasięgów potrzebna jest „normalna” antena co najmniej ćwierćfalowa (około 50cm dla częstotliwości 144MHz) a najlepiej 5/8 i wysoko umieszczona ale zasięg CB-radia będzie przeważnie większy. Dla przykładu zasięg pomiędzy Intekiem na wbudowanej antenie i HarrymIII na samochodółce ML-145 wyniósł w otwartym terenie około 3km, ale podłączenie tego samego Inteka do anteny „drut rzucony na drzewo” i dostrojonej prostym tunerem antenowym a z drugiej strony Yaesu FT-817ND też z anteną „drut na drzewie” + tuner MFJ-945E i łączność na 20km przy 4W/FM zrobiona bez problemu – większego zasięgu nie sprawdzałem, na tej samej odległości Baofeng UV-3R aby był słyszany wymagał „fachowej” anteny wystawionej na 5m wędce z włókna szklanego (i to samo trzeba było zrobić od strony FT-817ND) – taka specyfika, że z KF-em można w terenie zrobić antenę z kilku metrów drutu/kabla i działa na duże odległości, a do UKF/VHF trzeba użyć „fachowej” anteny i umieścić ją dosyć wysoko, albo zadowolić się zasięgiem do 3-5km (pomijam specyficzne warunki typu łączność między szczytami w górach – chodzi o przeciętne warunki panujące w Polsce).

    Zasięgi osiągane przez krótkofalowców w UKF/VHF wiążą się z zastosowaniem anten o wysokim zysku (zacznie lepszych niż te w „kieszonkowcach”) i większych mocach (około 50W).

    Podstawą każdej łączności jest antena (to jak przez analogię do sprzętu audio, można mieć najlepszy wzmacniacz, ale bez dobrego głośnika dźwięk nie poleci daleko) i w pasmach KF łatwiej je wykonać w warunkach „polowych”.

    • Piotr napisał(a):

      Może tylko dodam dla sprecyzowania – w zabawie terenowej użyte zostały: w paśmie CB – Intek HT520+, President HarryIIIasc i Yaesu FT-817 (po drobnej przeróbce w postaci przestawienia kilku zworek, bo standardowo FT-817 ma zablokowane nadawanie poza pasmami amatorskimi) natomiast w pasmach VHF/UHF użyte były Baofeng UV-3R i Yaesu FT-817. Za wyjątkiem HarryegoIII (radio typowo samochodowe) pozostałe radia pracowały na wbudowanych akumulatorach z wykorzystaniem emisji FM, moce to odpowiednio HT520+ – 4W, HarryIII – 4W, FT-817 – 5W, Baofeng UV-3R – 2.5W (w moim egzemplarzu Baofenga moc jest nieco mniejsza niż deklarowane przez producenta 3W).
      Teren to lasy między Toruniem a Solcem Kujawskim.

      Zasięg rzędu 15km z „ręczniaka” małej mocy (3-5W) i krótkiej anteny jest praktycznie nie do osiągnięcia (mam na myśli stabilną łączność w przeciętnych warunkach, pomijam wyjątkowo sprzyjające okoliczności typu rozmowa między szczytami gór czy z wysokiego budynku). Z tanich radiostacji większej mocy można polecić demobilowe Plessey RT-320 ale to już jest urządzenie wielkości małego plecaka (zakres 2-30MHz, moc 30W, wbudowany akumulator + korbkowa ładowarka, długa antena itd., zasięgi „przyziemne” około 20km) – cena na allegro to okoloce 500-700zł w zależności od stanu (i kompletności) zestawu.

  50. Kriss napisał(a):

    Witam.Co sadzicie o skanerach nasluchowych? Z tego co wiem, nie sluza nadawaniu, ale jako zrodlo informacji moze sie przydac ( nasluch sluzb – choc podobno niedlugo sluzby przechodza na jakas cyfrowa technologie , nasluch krotkofalarzy , cb i innych uzytkownikow ).Jak ma sie uzytecznosc takiego sprzetu w sytuacjach kryzysowych?Z tego co widac, wiekszosc dostepnego sprzetu do nadawania dla laikow, lub amatorow , ma raczej krotki zasieg.

    • Pozyskiwacz napisał(a):

      http://boungler.pl/forum/showthread.php?tid=240
      Polecam, sporo informacji na temat skanerów.

    • Piotr napisał(a):

      Są skanery z obsługą tzw. trankingu, które pozwalają na nasłuch większej ilości służb, ale już systemów Tetra2 z szyfrowaniem to się w łatwy sposób nasłuchiwać nie da 😀

      Co do „amatorów” – zależy jak rozumiesz to słowo, bo mianem amatorów właśnie określa się licencjonowanych krótkofalowców (w przeciwieństwie do profesjonalistów :D).

      Jeśli chcesz mieć komunikację zgodną z prawem (i bez zezwoleń) to PMR na krótkie odległości (małe i poręczne ale moc tylko 0.5W i konieczność używania małych wbudowanych anten) a na większe CB – mniej poręczne, ale można stosować zewnętrzne dobre, sprawne anteny i moc 4W w AM/FM oraz aż 12W w SSB (12W/SSB pozwala na prowadzenie łączności z anteny na dachu budynku na odległość około 80km – oczywiście dotyczy tzw. fali przyziemnej, bo zdarzają się przypadki łączności na przykład z Włochami czy Francją z wykorzystaniem odbicia fal radiowych od jonosfery). Do łączności na większe odległości potrzebne są inne (niższe) częstotliwości, do korzystania z których potrzebne są uprawnienia, ale obecnie zdobycie licencji radiowej amatorskiej (tzw. krótkofalarskiej) jest bardzo proste (koszt egzaminu na świadectwo operatora to 75zł, potem wydanie pozwolenia radiowego przez UKE to 82zł, egzamin jest stosunkowo prosty, zdaje się tylko pisemnie test, a wszystkie pytania testowe wraz z odpowiedziami są na stronie UKE, więc nawet jeśli czegoś się nie rozumie, to można „wykuć” na pamięć :D).

  51. Adam napisał(a):

    Mimo wszystko szanowałbym pasma krótkofalarskie bo licencje nie są od takim wymysłem tylko po coś istnieją. Jeśli chcecie piracić to na cymbadle ze spokojem można gadać te swoje bujdy o końcu świata bez ograniczeń

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nikt tu nie pisze bujd o końcu świata.

      Bądź tak dobry i wyjaśnij nam, PO CO są licencje.

      • Piotr napisał(a):

        A PO CO są dokumenty zwane prawem jazdy?

        Jeśli sugerujesz, że w licencjach chodzi o kasę, to… nie, wcale o kasę nie chodzi (opłata 75zł raz na 10 lat od każdego krótkofalowca-amatora to żaden wielki biznes dla budżetu państwa). Jeśli sugerujesz, że chodzi o kontrolę (tak jak za czasów PRL) to… też nie, obecnie krótkofalowiec nie ma obowiązku rejestrowania sprzętu itd. (za wyjątkiem stałych anten nadawczych dużej mocy ale… to wymóg Sanepidu a nie UKE – chodzi o wpływ pola na środowisko) i w razie „w” nic mu nikt nie zarekwiruje, bo po prostu nie wiadomo kto co ma (kiedyś samo posiadanie takowego sprzętu bez zezwolenia było przestępstwem, ale te czasy mamy już za sobą).
        Licencje są po to, aby zagwarantować, że jeśli już ktoś z radia korzysta (poza CB/PMR) to ma o tym pojęcie i bajzlu nie narobi, zwłaszcza na falach krótkich, gdzie zasięg potrafi być ogólnoświatowy, ale na UKF/VHF też pracuje dużo różnych infrastruktur radiowych, także w pasmach amatorskich (część pasm amatorów jest współdzielona z innymi służbami). Dla CB/PMR są przydzielone konkretne częstotliwości (z podziałem na kanały) i limity mocy, więc jeśli ktoś używa fabrycznego sprzętu zgodnego z normami (taki jest wymóg prawny) to nic nie nabroi. Zabawa z chińskim wielopasmowym radyjkiem (typu Baofeng za 250zł) w praktyce niewiele zmieni zasięg łączności (bo przecież i tak taki „niefachowiec” nie skonstruuje sobie skutecznej anteny, tylko będzie używał fabrycznego „mysiego ogona”) a używanie radia na pewnych częstotliwościach będzie tylko przeszkadzać innym, na przykład poprzez blokowanie przemienników (pracujących w splicie – więc taki unlis nawet nie słyszy, że jego radio uruchamia jakieś urządzenia), blokowanie instalacji zdalnego sterowania (w okolicach 433MHz pracują wszelkiego rodzaju piloty do bram, garaży itp.) czy robi zakłócenia komuś, kto akurat odbiera dane z satelity (albo robi łączność na SSB, której prosty chińczyk „nie słyszy”).

        Piracenie dla samego faktu piracenia jest moim zdaniem bez sensu, zwłaszcza, że zdobycie elementarnej wiedzy w tym zakresie pozwalającej na zdanie egzaminu i legalizację poczynań to nie jest jakiś wielki problem (a tym bardziej koszt – moim zdaniem symboliczny).

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Licencje mogą co najwyżej zagwarantować, że ktoś kiedyś nauczył się do odpowiedniego egzaminu odpowiednich informacji i zdał ten egzamin. Nic więcej.

          Skoro nie ma żadnej bariery w dostępie do wiedzy, to tym bardziej licencja nie ma sensu.

          Podobnie jak posiadanie prawa jazdy świadczy jedynie o tym, że ktoś kiedyś zdał egzamin.

          • Piotr napisał(a):

            Owszem, jak sam napisałeś „licencje mogą co najwyżej zagwarantować, że ktoś kiedyś nauczył się do odpowiedniego egzaminu odpowiednich informacji i zdał ten egzamin” i to mi wystarcza, tak samo jak ktoś, kto podszedł do egzaminu na prawo jazdy wie, że w Polsce obowiązuje ruch prawostronny itd. Wiadomo, że sam fakt, że ktoś ma prawo jazdy jeszcze nie gwarantuje, że ten ktoś stosuje się do wspólnie przyjętych norm (na przykład jeździ po prawej stronie) ale sam fakt że to prawo jazdy ma pozwala mi zakładać, że ta osoba ma podstawowe pojęcie o ruchu drogowym. Tak samo zaliczenie egzaminu na świadectwo operatora w jakiś sposób gwarantuje, że ta osoba wie jak to wszystko działa i jakie są zasady pracy (oczywiście nie gwarantuje to przestrzegania przepisów przez tę osobę).

            Tak jak Ty zapewne wolisz aby po drogach poruszali się tylko Ci, którzy mają odpowiednią wiedzę i umiejętności, tak ja wolę aby to samo było na falach radiowych (zresztą na drogach też). Jednym z mechanizmów weryfikacji jest egzamin państwowy (czy to na prawo jazdy czy na świadectwo operatora) i tyle. Owszem, mi się może wydawać, że skoro wiem gdzie jest gaz i hamulec oraz wiem jak zmieniać biegi, to już mogę spokojnie samochodem na drogę wjechać – to jednak w praktyce za mało aby bezkolizyjnie poruszać się po drogach (tak samo przeczytanie instrukcji obsługi do radiostacji to za mało aby jej „bezkolizyjnie” używać).

            Ja rozumiem, każdy się uczy, każdy kiedyś w czymś zaczyna i nie rozumie pewnych rzeczy – ok, ktoś kto w tym nie siedzi ma prawo nie rozumieć (tak jak ktoś, kto nie siedzi w survivalu będzie zabierał wielkie plecaki z niepotrzebnymi gratami bo wszystko „będzie potrzebne” – nie da sobie wytłumaczyć, że to zbędny balast i na 2-3 dni wystarczy mu do przeżycia tylko butelka z wodą :D).

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Serio nie widzisz różnicy między samochodem, którym z łatwością można kogoś zabić, a radiem, którym co najwyżej ktoś naśmieci trochę w eterze?

  52. Piotr napisał(a):

    Survivalista: No wiesz, „śmiecenie” na pasmach 2m czy 70cm to trochę co innego niż „bluzgi i bekania na kanale 19 CB z mocą 4W”. Jak ktoś kupi sobie rozblokowanego „chińczyka” i wie na jakich częstotliwościach można tego bezkolizyjnie używać to ok, ale większość ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia i kupi „bo tanie i ma więcej kanałów” (tak jakby komukolwiek do survivalu duża ilość kanałów była potrzebna). Szkodliwe działanie to nie tylko zabijanie, jak się kiedyś wkurzysz, że nie możesz otworzyć samochodu bo Ci częstotliwość pilota zablokowała sąsiadka używając jakiejś chińskiej radio-niani to może zmienisz zdanie 😀

  53. spox napisał(a):

    Łączność kryzysowa tego typu działa już w wielu wersjach na pasmach VHF oraz KF. Zestawienie miast za pomocą sieci radiowych realizowane jest przez krótkofalowców za pomocą fonii lub za pomocą transmisji pakietowej np. APRS gdzie na mapie widoczne są staje bazowe mobilne oraz przenośne i za pomocą GPS ich pozycja ciągle nanoszona jest na mapę, możliwe jest wysyłanie wiadomości tekstowych oraz wysyłanie sygnałów ratunkowych, które inne stacje dzięki bramkom internetowym oraz sieci internetowej mogą odebrać w dowolnym miejscu świata (czasami są organizowane ćwiczenia w łączności kryzysowej na różnych pasmach). Łączność kryzysowa jest zorganizowana także przez wszystkie urzędy miast w Polsce. W każdym województwie jest po kilka kanałów przydzielonych specjalnie do takiej łączności. Dodatkowo nasze służby mają swoje systemy łączności gdzie są pewne zasady oraz kolejność prowadzenia łączności, procedury wywołań, oznaczenia stacji. Generalnie jeżeli chodzi o łączność na VHF to wszystko jest mniej więcej ze sobą integrowane bo urzędy miast mają łączność z krótkofalowcami zaś krótkofalowcy i urzędy miast często mają nasłuch na CB. Teraz jeżeli ludzie zaczną masowo kupować tanie urządzenia VHF/UHF i jeżeli dojdzie faktycznie do jakiejś katastrofy i w panice zaczną wzywać pomocy gdzie popadnie to po prostu dojdzie do jednej wielkiej kolizji i nikt się nie dogada… Niestety prawda jest taka, że człowiek, który kupi takie urządzenie chociaż nie dysponuje dużą mocą to i tak w małym promieniu jest w stanie zakłócić łączność każdej służbie ;/ Już teraz zaczynają się problemy z takimi osobnikami, póki co zazwyczaj zdarza się to na pasmach amatorskich jednak jest to dość niepokojące. Najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie CB radia, które i tak mnóstwo osób wozi w samochodach i nie koliduje to z łącznością profesjonalną/amatorską

  54. Łącznościowiec napisał(a):

    Kolega wyżej wspomina o „bezkolizyjnym” używaniu radia na VHF lub UHF – oczywiście nie ma czegoś takiego jak bezkolizyjne używanie radia w tym zakresie. Pragnę dodać, że podział pasm jest bardzo ściśle ustalony i nie ma w tym przedziale wolnych częstotliwości ! Nadając w okolicy 137-144 Mhz mamy do czynienia z łącznością lotnictwa wojskowego, idąc trochę wyżej mamy pasmo amatorskie gdzie bez licencji Cie pogonią – ok w takim razie idziesz na 148 mhz tu masz już częstotliwości zarządzania oraz straż miejską i straż pożarną i kilka innych, w okolicach 150 mhz zaczyna się kolej oraz sieci dyspozytorskie np. taxi, idąc jeszcze wyżej trafisz na zakres żandarmerii wojskowej, pasmo morskie oraz pogotowie, lotnictwo ratunkowe, dalej jest już tylko szeroki przedział przewidziany dla policji. To że na danym kanale nic nie słychać to nie oznacza, że nic tam nie ma, będąc w otwartej przestrzeni i nadając dłużej niż kilka minut możesz być pewien, że ktoś to obiera. W to wszystko wplecione są jeszcze transmisje cyfrowe, które można potraktować jako zakłócenia i dziwne trzaski a tymczasem jest to np. link łączący 2 komisariaty… Chciałem jeszcze dodać, że wcale nie jest prawdą że namierzenie osoby nadającej z przenośnego radia jest niemożliwe, jeżeli ta osoba nadaje w miarę regularnie to szybkość z jaką będzie namierzona jest kwestią tego jaka służba nadaje na zakłócanej częstotliwości. Jeżeli chodzi o łączność bezpośrednią między urządzeniami przenośnymi/przewoźnymi i bazowymi w terenie mieszanym lasy-pola-góry najlepszą jakość uzyska się zawsze na VHF bez względu na teoretyczne dywagacje i to ze niby fale radiowe w tym paśmie rozchodzą się tylko do horyzontu oczywiście, mogą zdarzyć się momenty ze cb lub uhf w danej chwili będzie lepsze jednak średnio zawsze lepiej wypada na vhf. Podsumowując, wydaje mi się że najlepszy rozwiązaniem byłoby przenośne CB radio i w plecaku jak najdłuższa teleskopowa antena która po złożeniu ma całkiem znośne wymiary, dodatkowym plusem CB jest jego popularność i łatwość zdobycia sprzętu.

  55. Piotr napisał(a):

    bardzo przydatny wpis

  56. Adept napisał(a):

    „Inna sprawa, że jak do tej pory nie słyszałem o przypadku namierzenia przenośnego radia i ukarania sprawcy”

    HAHAHAHAHAHAHA a to dobre na 2m/70cm to 1000 razy łatwiej namierzyć niż na CB 🙂 I gwarantuje wam że krótkofalowcy takich piratów z ręczniakiem już nie raz namierzyli 🙂

  57. PRP napisał(a):

    Dyskusja (a w szczególności mój głos) będzie może już nie na temat, ale ja na przykład uważam, że licencje dla krótkofalowców to dobra rzecz. Ucząc się do egzaminu poznałem wiele ciekawych aspektów dotyczących łączności i swego rodzaju kultury w eterze. A śledząc tą stronę od kilkunastu miesięcy zauważyłem, że tu również mówimy o swoistej kulturze bycia i życia. Warto sobie zrobić taki glejcik, bo jak rozumiem nie jesteśmy tu sektą wariatów modlących się o godzinę W, tylko mamy wszyscy jakieś zainteresowania, czy hobby. Krótkofalarstwo to jedno z hobby i to o tyle fajne, że absorbuje nas dokładnie tyle, ile chcemy. Hodując rybki musimy zadbać o ich karmienie. O radiu można zapomnieć na dwa miesiące, a potem przez 48h non stop tłuc łączności. Przytaczam skrajności, ale po prostu nie ma żadnych ubocznych konsekwencji takiego działania. Rzeczywiście osobiście nie słyszałem o przypadkach złapania „pirata”, zwłaszcza że wymagałoby to wybitnej złośliwości delikwenta, a tej łatwiej i taniej dać upust w innych niż krótkofalarstwo dziedzinach życia, choćby na drodze.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Zgadzam się z Tobą w zupełności.

      Uważam, że brakuje w naszym kraju licencji jeszcze co najmniej w kilku miejscach. Ot choćby licencje na zakup i posługiwanie się pilarką spalinową. Gdyby takie były, byłoby mniej kradzieży drewna w lesie, bo tylko licencjonowany pilarz mógłby sobie pilarkę kupić. I byłoby mniej wypadków, bo na kursie by się nauczył poprawnego posługiwania się nią.

      • PRP napisał(a):

        Rozumiem sarkazm, ale wbrew pozorom transmitter radiowy w rękach osoby nie mającej większego pojęcia na temat krótkofalarstwa to naprawdę brzytwa w rękach szaleńca. Na niektóre tematy mam poglądy wręcz anarchistyczne i rozumiem że na takim forum jak to, siłą rzeczy są ludzie którzy nie ufają organom władzy, ale przecież jest wolne poletko CB pozostawione dla osób bez licencji, a gdzieś trzeba było postawić granicę zabawy i zacząć wymagać.
        Najprostsze transceivery ręczne mają 5W mocy. Ich zasięg osłabia mała antenka, ale już po dokręceniu anteny stacjonarnej (ja w domu do łączności używam właśnie ręczniaka podłączonego do dużej anteny) sieję na ponad 20 km. Zwykły nadajnik zetki czy rmf to trensmittery o mocy ok. 10W. Czy nadal Drogiego Admina dziwi fakt, że radia o mocy 100W dostępnego za 3500 zł (i to górna póła) mogą używać tylko osoby z licencją? Pomijam fakt, że dopięcie takiej setki do niewłaściwej anteny może skutkować zapłonem aparatury.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Powtórzę to, co pisałem. Z licencjami krótkofalarskimi jest tak, jak z pozwoleniami na broń. Ktoś, kto sobie ten papier załatwi, nie będzie chciał użyć narzędzia do popełnienia przestępstwa, czy naruszenia prawa. Zaś ten, kto będzie chciał prawo naruszyć, by zaszkodzić innym (zakłócać komunikację służb, działanie lotniczych radiolatarni, napaść kogoś z bronią w ręku, czy zrobić cokolwiek innego), wymóg posiadania papieru zignoruje a sprzęt kupi na czarnym rynku.

          Tak więc licencje utrudniają tylko dostęp do tych technologii praworządnym obywatelom.

          Dziwi mnie, że radia o mocy 100W mogą legalnie używać tylko osoby z licencją. Bo ten wymóg nic do bezpieczeństwa nie wnosi.

  58. PRP napisał(a):

    I jeszcze do Łącznościowca: Jest oczywiście 90% racji w tym co piszesz, albo nawet więcej, ale podejrzewam że mieszkasz w większej miejscowości. Ja mieszkam na Podhalu i u nas nawet na przemienniku SR9X na Gubałówce jest praktycznie martwo (skanuję tę częstotliwość praktycznie 5h dziennie po południu i łączności są raz na kilka dni, w 80% wywołania ogólne, 10% próśb o raport, reszta pogawędki). Podejrzewam że na pozostałych kanałach pasma w ogóle nic się nie dzieje. Ale tu już uwaga do ogółu: właśnie dlatego warto zrobić licencję radiową, żeby wiedzieć jak nie narazić się na opisywane przez Łącznościowca szykany. A zyskując pozwolenie i znak stacji macie otwarte drzwi do eksperymentowania z łącznością. Bez znaku stacji (sqyxxx, gdzie y to cyfra przypisana lokalizacji, a xxx to literki oznaczające Wasz osobisty sufix, sq to po prostu wiadomość że właściciel znaku jest w Polsce) nikt z Wami nie będzie rozmawiał. Jak macie znak, każdy chętnie Wam pomoże ze wszystkim związanym z krótkofalarstwem. Jest to niby elitarne środowisko, ale głównie ze względu na kulturę. Bo elitarne często oznacza hermetyczne, a w krótkofalarstwie tak nie jest. Zapraszam i zachęcam do zainteresowania się.

  59. Krzychu napisał(a):

    przykre są komentarze w stylu”po co komu licencje”… nie chcesz nie miej jej ale na litość Boga nie pirać albo lepiej napisz egzamin wiele wysiłku to nie wymaga ale będziesz mógł robić łączności legalnie co więcej wstąpisz do organizacji typu WASAR(<<<wujek google prawdę ci powie) i "w razie W" pomożesz też innym AMEN 🙂

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Nie, takie komentarze są po prostu zdroworozsądkowe. Im mniej uregulowań państwowych tam, gdzie to nie jest NIEZBĘDNE, tym lepiej.

      • Michal napisał(a):

        Szanowny Panie Adminie 😉

        Akurat w tym wypadku pewne regulacje są konieczne. Gdyby każdy mógł o tak sobie nadawać na pasmach amatorskich nazywalibyśmy to CB radio 😉

        W definicji krótkofalarstwa czytamy, że jest to SŁUŻBA. Oczywiście jest to hobby ale też obowiązek odpowiedniego zachowania się.

        Swoją drogą pamiętasz zapewne „Czekając na Apokalipsę” na National Geographic jeden facet mówił właśnie, że zamierz zdać na licencje krótkofalarską… a mógłby gadać, że po co mu ona po końcu świata 😉

        I podsumowując niedawno sam zdałem egzamin nie wymagało to morderczego uczenia się po nocach 😉 poza tym nie masz znaku nikt z tobą nie przeprowadzi QSO; masz znak każdy chętnie się z tobą „połączy” co więcej jeszcze udzieli ci rady na temat anteny, radia czegokolwiek o co zapytasz.
        73!

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Ja wiem, że każdy posiadacz „certyfikatu” („licencji”, „uprawnień”, czy czegokolwiek o podobnej nazwie) będzie udowadniał wszystkim, jak to bardzo one są niezbędne dla dobra ludzkości.

          Tymczasem one naprawdę NIE są potrzebne. Bo niby do czego? Do uzyskania znaku? Wolne żarty…

          • Michal napisał(a):

            Heh właśnie służą do uzyskania znaku 😉
            Poza tym panuje mylne przekonanie, że nadając „gdzie popadnie” nikomu nie zaszkodzimy…błąd chyba w 2002/3 roku grupa ludzi urządzała sobie pogaduchy w okolicach 300MHz. Efekt? zakłócali system lądowania ILS na lotnisku. Wbrew pozorom „kontrolowanie” eteru przynosi wiele korzyści, chyba byś nie chciał, żeby twój samochód ciągle się otwierał i zamykał bo pilot działa razem ze stacją muzyczną, która go zakłóca 😉
            Może inaczej jakoś nikt nie protestuje przeciwko prawom jazdy, pozwoleniom żeglarskim. Żyjemy w państwie prawa to prawa trzeba przestrzegać i tyle 😉 Kończę moje wywody i miłego survivalu życzę 😀

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Czyli sam widzisz — są zupełnie niepotrzebne. Równie dobrze można inaczej zorganizować „uzyskanie znaku”, np. z pomocą prostej strony internetowej.

            Jak piszesz, kontrolowanie eteru nie jest skuteczne, skoro ktoś bawiąc się radiem zakłócał działanie ILSu. A skoro tak, to w mojej ocenie nie ma żadnego sensu prowadzenie takich regulacji.

          • Iulius napisał(a):

            „Ja wiem, że każdy posiadacz “certyfikatu” (“licencji”, “uprawnień”, czy czegokolwiek o podobnej nazwie) będzie udowadniał wszystkim, jak to bardzo one są niezbędne dla dobra ludzkości.”

            Ja sobie wypraszam takie uogólnienia – zgromadziwszy „patent”, „licencję”, „dopuszczenie” i „pozwolenie” wciąż uważam, że świat bez tych papiurów byłby lepszy 😛

  60. Michal napisał(a):

    właśnie są skuteczne bo go złapali 😉
    btw jak sobie wyobrażasz sprawdzenie czy ktoś ma takie czy inne radio
    szkoda gadać

  61. czapi napisał(a):

    AUTOR TEGO ARTYKUŁU OTWARCIE NAMAWIA DO ŁAMANIA PRAWA. NIELEGALNE WYKORZYSTYWANIE FAL RADIOWYCH JEST SPRAWĄ NIECO GRUBSZEGO KALIBRU NIŻ PRZEKROCZENIE PRĘDKOŚCI CZY BÓJKA PO PIJANEMU.

    AUTORZE TEGO ARTYKUŁU! OPAMIĘTAJ SIĘ. Dla Ciebie dopuszczalne opcje to CB i PMR. Innej alternatywy nie masz. Co by się kilku fanów nielegalnej łączności radiowej nie zdziwiło jak szybko można zostać zlokalizowanym. To nie są czasy gdy namiary prowadziło się z kilku punktów pelengatorami. Technika posunęła się nieco do przodu – istnieje coś takiego jak interferometria.

    DLA WŁASNEGO DOBRA USUŃ TEN ARTYKUŁ.

  62. Rufus napisał(a):

    @czapi

    Kolego czapi – czy Ty masz jakieś stany lękowe? Nie potrafisz czytać ze zrozumieniem? Artykuł Hansa jest właśnie o CB i PMR – rozważania teoretyczne – o ich uwarunkowaniach technicznych, związanych z przydatnością i zastosowaniem w niezwyczajnych okolicznościach takich jak stany wyższej konieczności.
    Wyłącz CAPS LOCK bo wrzeszczysz jak opętany.

  63. Warszawiak napisał(a):

    Witam. Podziwiam ludzi którzy piszą że namierzenie przenośnego radia krótkofalarskiego jest praktycznie niemożliwe. Do tego specjalna aparatura nie jest potrzebna a wystarczy 2-3 kolegów z radiami stacjonarnymi. W zeszłym roku w Warszawie był pewien delikwent co w wakacje uparcie włączał ton 1750 Hz we wszystkie rozmowy prowadzone przez krótkofalowców. Koledzy się wkurzyli i namierzyli delikwenta nadającego z dzielnicy Ursus. I bez interwencji UKE zakłócanie się zakończyło.

    Ponadto dziwię się adminowi tego artykułu co do zasięgu uzyskiwanego w paśmie 2m czy 70cm – ja zasięg 50 KM robię bez stania na szczytach gór z radia przenośnego. Niestety jak ktoś się naczyta co niektórych forów internetowych to później wychodzą takie rzeczy.

    Czemu admin nie zda egzaminu tylko tak narzeka?: Tak więc licencje utrudniają tylko dostęp do tych technologii praworządnym obywatelom.

    Kolego adminie – wiem czego się boisz nie chcąc zdać egzaminu! Jakbyś zdał egzamin to wszystko co być powiedział do radia musiałbyś poprzedzić własnym znakiem a ty jak widzę lubisz popisać że licencja to głupota więc bez znaku możesz bluzgać a ze znakiem szybko by cię namierzyli i survival uprawiałbyś za kratami.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Kolega admin zaspokaja swoje potrzeby radiokomunikacyjne z pomocą PMR, CB i innych technologii nie wymagających posiadania licencji. I nie zamierza tego zmieniać w przyszłości. Dlatego jakakolwiek licencja nie jest mu do niczego potrzebna. Choć gdyby do łączności nie potrzebna była ta licencja, może by się nią zainteresował, a na razie to mu się nie chce (nie widzi żadnych korzyści z czasu poświęconego na uzyskanie papieru).

      Kolega admin jest za to systemowym przeciwnikiem prawie wszystkich różnego rodzaju „licencji”, „pozwoleń” i „uprawnień”. I doskonale wie, że w każdym „licencjonowanym” światku wszyscy bronią status quo, wie także, z czego taki mechanizm wynika.

      Co by nie mówić, konieczność uzyskania licencji utrudnia dostęp do komunikacji radiowej praworządnym obywatelom. Tego chyba nikt nie neguje, bo głupio jest się kłócić z faktami. A przecież celem tych licencji było coś zupełnie innego — tylko że ten cel nie jest realizowany.

      • stef napisał(a):

        Kolega admin jest mocny bo jest anonimowy. Ponadawaj nielegalnie,przedstaw się, skąd nadajesz, powiedz że nie interesują cie przepisy prawne i zobaczymy jaki będziesz „mocny” „mądry” „antykryzysowy” „bez licencyjny” – jednego dewianta radiowego będzie mniej.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Kolega admin nie nadaje, nie ma takiego zamiaru i ma Wasze durne przepychanki głęboko tam, gdzie nie dochodzi słońce.

          Ale skoro już chcemy dyskutować na ten temat, to w ocenie admina licencje krótkofalarskie nie powinny istnieć, bo w ogóle ten obszar nie powinien być w ten sposób regulowany. Uważam, że to zupełnie nic nie zmienia, poza zaklinaniem rzeczywistości i poprawą samopoczucia pewnej społeczności — licencjonowanych krótkofalarzy.

          Istnienie licencji nie poprawia czystości eteru, bo nie ma fizycznej możliwości, by tak się stało.

          • gość napisał(a):

            Głupoty piszesz tak wielkie że nawet czytać się odechciewa, cały świat uregulował sprawy licencjonowania bo taka jest właśnie potrzeba. „Krótkofalarz” – a cóż to takiego? Ty chodzić do polska szkoła? Istnienie licencji wprowadza jakiś ład i wymaga choćby minimum wiedzy w odróżnieniu od ignoranctwa-piractwa radiowego które proponujesz. I koniec tematu.

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Masz licencję, prawda? Gotów jestem założyć się, że tak. Brednie, które wypisujesz, są typowe dla posiadaczy licencji. To znany w psychologii efekt. Zrobiłeś licencję, będziesz więc bronić obowiązku ich istnienia. Bo czujesz się dzięki temu przynależny do bardziej elitarnego środowiska. Bo co by to było, gdyby każdy mógł nadawać bez licencji! Bo wtedy okazałbyś się ostatnim frajerem.

            A tak do meritum — to nie istnienie licencji wprowadza ład, tylko penalizacja nadawania w sposób niezgodny z prawem. Nic, powtarzam nic nie stoi na przeszkodzie, by radio kupić i nadawać bez licencji. Ludzie tego nie robią, bo po pierwsze im się nie chce, a jak im się zachce, to boją się konsekwencji. Ludzie nie rezygnują z nadawania, bo nie mają licencji, tylko dlatego, że mogą za to ponieść konsekwencje.

            Nie proponuję żadnego piractwa radiowego. Proponuję jedynie likwidację obowiązku posiadania licencji, przy zachowaniu karania za nadawanie w sposób mogący zagrażać np. bezpieczeństwu ruchu lotniczego. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że te zmiany nie spowodują ŻADNYCH negatywnych skutków w dłuższej perspektywie.

            Idealnym przykładem na potwierdzenie słuszności moich słów jest pasmo CB. Do 2004 r. w Polsce trzeba było mieć pozwolenie na nadawanie w tym paśmie. Teraz nie trzeba. I nic złego z tego powodu się nie stało.

          • Zibi 01 napisał(a):

            Licencje KF,UKF,VHF nie są dla idiotów.Trzeba wiedzieć w jakim paśmie i gdzie można nadawać.Kłania się znajomość podstaw IARU Band Planu.To ważne żeby nie powodować zakłóceń na częstotliwościach gdzie np. nadaje lotnictwo,policja,pogotowie,radiolatarnie itp.Znajomość morsea też jest czymś obligatoryjnym bo zwyczajnie może się przydać.Praca za pośrednictwem satelitów komunikacyjnych czy nasłuch Międzynarodowej Stacji Kosmicznej ISS w przestrzeni kosmicznej na orbicie ziemi też wymaga wiedzy o programowaniu radia nie wspomnę.Licencja powoduje że niemal brak przypadkowych cymbałów w paśmie strzeżonym i jest potrzebna żeby nie było takiego syfu jak na 27.180MHz AM.To mimo wszystko ogranicza piractwo,które zresztą jest skutecznie namierzane i likwidowane szczególnie w pasmach 70cm i 2m,głównie dzięki podawaniu pozycji przez przemienniki czy identyfikacji jaką często wysyła radiotelefon. Laik nie złapie,reszta wie o co kaman.

  64. sdr napisał(a):

    Kilka sprostowań.
    W Polsce obecnie zabronione jest uzywanie urządzen LPD.
    PMR446 jest legalne jeżeli ma FABRYCZNIE ZINTEGROWANA STAŁĄ ANTENĘ, oraz moc Tx – 0,5W e.r.p. Tak więc wszystkie Baog…na Woux..gna nie spełniaja tych wymagan chocby ze wzgledu na nie zintegrowana antene, pomijajac ze sa zrobione z tanich podzespolow niskiej jakosci i ich parametry uzytkowe sa srednie. Ich zaleta jest tylko jedna niska cena.
    Licencje sa dla osób zainteresowanych lacznoscia radiowa, dla innych którzy chca sobie „ponadawac” jest CB i PMR.

  65. FormacjaSmoka napisał(a):

    Czy z licencją czy bez licencji, w sytuacjach totalnego upadku Państwa czy społeczeństwa, papier nie ma znaczenia, zaczyna się walka o przeżycie / życie.

    Nie zmienia to faktu, że warto mieć papier, aby uczyć się krótkofalarstwa legalnie i nie mieć problemów z prawem, w czasach, kiedy jest ono egzekwowane.

    Druga strona medalu, to fakt, że baza krótkofalowców z papierem, to wykładanie siebie pod nóż, w sytuacjach stanu wojennego itp. sytuacji, kiedy to odpowiednie służby wiedzą, gdzie zapukać, aby skonfiskować sprzęt „rebeliantów”.

    CO do zasięgów na ręczniaku, potwierdzam, że śmiało łączę się na kilkadziesiąt kilometrów w terenie mieszanym (Intek KT-960 + antena Comet SMA24), a podłączając stacjonarną antenę bazową Comet GP3M to śmigam o wiele wiele dalej… działając dalej na ręczniaku na mocy 5W.

    • Piotr napisał(a):

      FormacjaSmoka: W terenie mieszanym (płaskim) i pomiędzy dwoma takimi ręczniakami (5W/FM z anteną 1/4 w paśmie 2m) używanymi przez osoby piesze (poziom gruntu a nie szczyt wieżowca :D), to raczej kilka kilometrów (nie kilkadziesiąt). Kilkadziesiąt to albo przez przemiennik (który w sytuacji kryzysowej może zostać wyłączony), albo z kimś, kto ma wysoko antenę stacjonarną. Oczywiście sporadycznie w sprzyjających warunkach da się uzyskać większe zasięgi pomiędzy dwoma ręczniakami, ale tu piszemy o łączności na sytuacje kryzysowe (czyli coś co daje w miarę pewną łączność przez większość czasu).

      Co do konfiskaty sprzętu „rebeliantów” – nie ma obowiązku (ani możliwości :D) rejestrowania jakiegokolwiek sprzętu, możesz mieć ile chcesz, jaki chcesz i trzymać/używać gdzie chcesz (oczywiście w ramach posiadanego pozwolenia, jeśli jest CEPT, to praktycznie w całej Europie) a zgłaszać to trzeba (do sanepidu) jedynie anteny zamontowane na stałe i tylko wtedy, gdy zamierzasz używać mocy większych niż 15W eirp – wynika to z przepisów o ochronie środowiska przed promieniowaniem elektro-magnetycznym (i dotyczy nie tylko radiostacji, ale każdego urządzenia emitującego fale radiowe, sanepid nie wnika czy to antena krótkofalowca czy urządzenie do indukcyjnego hartowania stali, krótkofalowcy mają tylko ten przywilej, że nie muszą robić drogich ekspertyz przez certyfikowane firmy, wystarczają wyliczenia i pomiary zrobione we własnym zakresie).

  66. spike napisał(a):

    To niesamowite, że w prawie każdym takim temacie, w szerokim internecie, zawsze pojawią się ludzi piszący wielkimi literami jaki to autor jest be, namawia do be i za kratki go, a najlepiej niech usunie stronę, serwer i własną osobę ze świata licencjonowanych, napuchniętych pyszałków. No nie da się tego prościej opisać, ale po takich wypowiedziach to każdy normalny człowiek zniechęci się do jakichkolwiek licencji. Artykuł jest bowiem o łączności w czasach upadającej cywilizacji gdzie nie będzie miało znaczenia to jakie pasma przypisały rządy do różnych zastosowań. Bo może nie być rządów, chociaż oczywiście są one dużo lepiej zabezpieczone niż zwykli śmiertelnicy. Po drugie – w sytuacji nie do końca upadającej cywilizacji, rządy mają piękny spis tych napuchniętych z dumy licencjonowanych krótkofalowców i jak będą chcieli ich uziemić to zrobią to szybko i skutecznie. To są ważne argumenty dla kogoś kto chce przetrwać a nie buszować po pasmach amatorskich i testować transceivery za 10 tyś. zł. Najważniejsza w tym wszystkim jest świadomość i samokontrola. Jestem przekonany, że autor strony jest człowiekiem znacznie bardziej świadomy niż przeciętny dźwigowy naparzający z 5W krótkofalówki (bo taką dostał od równie nieświadomego kierownika budowy), na wiele kilometrów blokując możliwość normalnego używania pasm PMR. Tyle w temacie, przykro się robi jak się czyta takich gości jak czapi.

    • stef napisał(a):

      Bzdury pleciesz „kryzysowy” nadawco. Całe życie będziesz czekał na ten armagedon żeby sobie nielegalnie ponadawać… myślenie 5 letniego dziecka.

      • mak napisał(a):

        „Całe życie będziesz czekał na ten armagedon żeby sobie nielegalnie ponadawać” – lecz się człowieku. Kompletnie nie pojmujesz idei preppersów i ich poczynań. Jeśli poważnie myślisz, że ktoś „czeka” z kupionym chińczykiem na „koniec świata”, tylko po to aby sobie ponadawać to – lecz się. Szybko, zanim kogoś skrzywdzisz.

  67. racjonalne myślenie napisał(a):

    @spike
    „napuchniętych z dumy licencjonowanych krótkofalowców”
    Wypraszam sobie nazywanie mnie napuchniętym z dumy, nie obnoszę z tym ile kosztował mój sprzęt (nie tylko radiowy).

    A jak komuś się nie podobają NASZE (tak tak nasze) pasma to niech przynajmniej nie przeszkadza (zapewniam że bez wielu ignorantów nie mających pojęcia co robią nawet CB i PMR byłby lepiej i przyjemniej dla wszystkich)

  68. stef napisał(a):

    O czym są te dyskusje?
    Jakiś pajac który kupił chińskie radio VHF próbuje wmawiać że on „może” wszędzie nadawać, bo to „mała szkodliwość”. Nie pajacu, nie możesz nadawać w pasmach na które nie posiadasz pozwolenia radiowego, nie chodzi nawet o zakłócanie tylko o szacunek dla prawa. Legalnie możesz bawić się w pasmie PMR446,CB, ewentualnie kupić od navcomma pozwolenie i korzystać z jego częstotliwości. I tyle w temacie, wszelkie polemiki kolegów z pajacem który o radiu,podziale pasm i aspektach prawnych ma zerowe pojęcie uważam za bezsensowne, on i tak wie lepiej.

  69. Tomek napisał(a):

    Ludkowie nie karmcie troli. Przecież to są zwyczajne trole, które wynudzone trolowaniem na radiu, przypadkiem trafiły tutaj z wyszukiwarki google i po latach zakończonego artykułu piszą o swoim wypraszaniu sobie i dają wyraz właśnie tego co im wypomniano – zarozumiałości i nadęcia.
    Pisanie „nasze” pasma, pisanie „pajac” itd. doskonale to potwierdza.
    Zresztą na przykładowym forum sp7pki często tak samo odzywają się między sobą.
    Oszołomy, które próbują podtrzymać mit lożowego charakteru ich hobby, od którego oddziela zwykłego śmiertelnika idiotycznie prosty i pełny przestarzałych pytań egzamin (nawet osoba nie odróżniająca opornika od kondensatora może go wykuć i zdać – sprawdzone).
    A pasma nie są niczyją własnością i nigdy nie będą. To rządy państw umówiły się aby formalnie uregulować sposób generowania fal elektromagnetycznych na danych częstotliwościach, aby to wszystko trzymało się kupy i nie powstał śmietnik (bardzo podobnie jest z domenami internetowymi i adresacją IP). Band plany są dostępne w internecie dla każdego i można się z nimi swobodnie zapoznać.
    Jednak wyobrażam sobie sytuację, gdy z jakichś powodów rząd zacznie regulować zakres światła widzialnego dla danego obywatela. Jak zapłacisz to będziesz miał dodatkowe kolory, jak nie to mus używania filtrów. I też byliby tacy nadęci goście, czujący się lepszymi od reszty bo mieli by bardziej szerokopasmowe okulary. Co za absurd.

    Dlatego ludkowie, nie karmcie troli, niech sobie piszą, bez tego są bardzo mało wartościowi, a taka pisanina dowartościowuje ich szalenie. Kłótnia jeszcze bardziej.

    • stef napisał(a):

      Bzdury, nie wolno ci nielegalnie nadawać i tyle. Nie ma to nic wspólnego z licencjami czy ich brakiem. Pajac , ignorant radiowy zawsze będzie wmawiał że wszystko może bo nacisnął PTT i nikt go nie złapał.

  70. Krótkofalowiec napisał(a):

    W artykule są podane bzdury !!! CB-Radio z antenna 195 cm w moim wypadku robi zasięg Mobil – Baza nawet do 160 km !!! I to na 4 rech Watach Output-u. Moje Radia PMR robią od 3 do 11km w terenie otwartym-Przy propagacji Jonosferecznej nawet 170km !!! Odsyłam Was na You Tube . I jeszcze jedno Namierzenie ruchomej radiostacji nadającej nielegalnie w pasmach krótkofalarskich – jest jak najbardziej możliwe I często stosowane. Zanim delikwent się zorientuje – zostaje bez Radiostacji I ze sprawą Sądową I wysoką Grzywną. Krótkofalowcy mają do dyspozycji Split,DCS itp,itd , do tego nie nadajemy wówczas na paśmie gdzie nadaje taki delikwent-mamy inne częstotliwości I uwierzcie mi na słowo- nie warto wchodzić na pasmo strzeżone bez licencji.Powiem więcej.Możemy Was namierzyć nawet wówczas ,kiedy wyłączycie Radio.Jak to jest możliwe? Bardzo prosto.Mamy sprzęt mogący powielać Wasz sygnał.Nie pomoże nawet wyjęcie akumulatorów-a nieprzyjemności będzie mnóstwo . Zatem odradzam , bo to , że Wy niesłyszeliście żeby kogoś namierzono , to nie znaczy jeszcze że do takich sytuacji nie dochodzi.Otóż dochodzi I to baaardzo często albowiem jest to pasmo strzeżone a krótkofalowcy nie pizza o tym w internecine kogo I jak złapali ani nie chwalą się o tym w żaden inny sposób.Grunt że eliminacja piratów jest prosta I skuteczna mamy kody,pasma I znaki wywołąwcze,pamiętajcie , że jest nas wielu ale też znamy się w swoich rejonach I wykrycie I odnalezienie pirackiej Stacji jest dziecinnie łatwe. Mamy takie możliwości ,że nawet niezdajecie sobie z tego sprawy-jak duże. Bezpieczniej dla Was pozostać w paśmie PMR.Naprawdę. 73!

  71. Rufus napisał(a):

    @Krótkofalowiec – vel „czapi” ?

    Autor nie pisze bzdur – przyjmuje tylko inne założenia.
    Tak co do rozumienia zagadnienia jak i możliwych zasięgów.
    Oczywiście, w warunkach aktualnych warto korzystać z amatorskich i legalnych form łączności, czyli bandplany, moce itd. Nawet w razie „W” aktualne pozostaną częstotliwości alarmowe i przeznaczenie pasm (jest sprzęt na te pasma w rękach amatorów).
    Wszelkie formy piractwa należy eliminować, natomiast krótkofalarstwo to hobby które należy szeroko propagować w sensie wiedzy technicznej i umiejętności operatorskich.

    PS.
    Częste używanie wykrzykników nie podnosi rangi Twoich wypowiedzi, powoduje raczej coś w rodzaju lekkiej irytacji…
    Słowa takie jak: „sądowej”, „grzywna” oraz „radiostacji” i „stacji” – piszemy z małej litery w języku polskim.

  72. Krótkofalowiec napisał(a):

    Rufus może I wykrzykniki czy jakieś tam duże litery dorzuciłem , niezmienia to faktu – jak powiedziałeś – krótkofalarstwo to piękne hobby , ale róbmy to legalnie . Wielu z nas zaczynało od SWL , co nie znaczy , że dużo wcześniej na puszce z Coca – Coli nie zaczynałem np. trenowania emisji CW. Scaner to jedno a np. transceiver allbander to drugie. Nikt nikomu nie zabrania nadawania w pasmach kf , ale z głową – legalnie , ze znakiem. Kim natomiast jest – ” czapi ??? ” . Tego niewiem ??? Może mnie z kimś pomyliłeś kto podpisywał się tak samo.

  73. Rufus napisał(a):

    @Krótkofalowcu – byłbym Ci wdzięczny za merytoryczne przybliżenie zagadnienia „namierzenia radia po wyjęciu akumulatorów” – rozumiem, że masz na myśli zakończenie transmisji lub odłączenie zasilania.

  74. Krótkofalowiec napisał(a):

    Cześć Rufus , mam na myśli powielanie ostatniego sygnału radiowego dzięki specjalnym programom komputerowym. Program który ja posiadam pozwala określić dzięki podłączonej przez USB Antenie GPS – Ostatnie miejsce z którego wyszedł np. Twój sygnał , dostaję natychmiast dokładne dane odnośnie tego położenia geograficznego mogę sprawdzić siłę tego sygnału , określić czy stacja z której wykonano połączenie jest stacją bazową czy ruchomą.Wyciągając kolejne informacje z komputera , może on mi wyliczyć ile mil czy kilometrów możesz przejść od tego momentu do mojego dojazdu w to miejsce. Można też określiś w bardzo prosty sposób czy przemieszczasz się pieszo czy samochodem. Od razu dostaję też informacje w jakim promieniu od tego miejsca jesteś. Jeśli odezwiesz się jeszcze tylko kilka razy , niewiedząc że jade w Twoją stronę – spotkanie nasze jest więcej niż pewne.W taki sposób pokazałem CB-Radiowcom jak działa ten program-namierzając wielu szkodników w eterze. Poza tym program ma ciągłe aktualizacje , podaje przewidywaną propagację na podstawie internetowych map pogodowych , zatem wiem kiedy siadać do radia a kiedy sobie odpuścić. To tak po krótce. Całość opiera się na połączeniu laptopa I np . Radia typu Allbander , bo oba urządzenia spięte razem I korzystające z dodatkowych programów dają jeszcze szersze możliwości pracy.

    Pozdrawiam ! 73!

  75. Rufus napisał(a):

    Kolego to co piszesz brzmi mądrze ale jest sprzeczne z moją wiedzą na ten temat i wygląda mi -bez urazy – na konfabulację.

    • Krótkofalowiec napisał(a):

      Cześć Rufus. Albo zatem masz jakieś braki w Twojej wiedzy albo może niezauważyłeś , że takie programy są I jest ich strasznie dużo albo Twoja wiedza jest za mała , bo to co napisałem jest faktem od wielu lat a nie konfabulacją.

  76. SP napisał(a):

    Krótkofalowcze.Możesz rozwinąć temat powtórzonego sygnału i anteny GPS na usb? 🙂

  77. SP napisał(a):

    Errata.Chodzi oczywiscie o powielanie ostatniego sygnalu.

  78. Krótkofalowiec napisał(a):

    Co tu rozwijać? Komputer powiela sygnał wysyłany z ostatniego miejsca moduł mapy wyświetla miejsce z którego sygnał został nadany. Antena GPS jest podłączona do wejścia USB komputera oczywiście wgrywasz sterowniki.Taka antenna to kostla którą przyklejasz na szybę w aucie lub w domu. Sygnał radiowy jest przetwarzany przez program w komputerze a computer jest spięty z Radiem Krórtkofalarskim najlepiej też z pasmem 11 metrów.Do tego wystarczy każde Radio mające wejście na mini USB , żeby zapiąć je do komputera. W tej chwili do wyboru jest ich multum. Sygnał odbiera Radio I wysyła na computer ten na podstawie zebranych danych z Programu Radiowego określa skąd wyszedł sygnał , computer powtarza ostani sygnał a GPS podaje pozycje.Tyle.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Aha. A komputer to zgaduje, skąd sygnał został wysłany, czy ocenia to na podstawie układu gwiazd na niebie?

      • Piotr napisał(a):

        Są takie technologie ale wymagają wysokostabilnego wzorca częstotliwości. Korzystają ze zjawiska zwanego strefą Fresnela – dla każdej częstotliwości i odległości jest specyficzna średnica tej strefy, co powoduje, że pojedynczy impuls z nadajnika biegnie drogami różnej długości a więc jest odbierany z różnymi „przesunięciami w czasie” w stosunku do tego bezpośredniego i na podstawie tego odebranego „rozmycia” można wyliczyć średnicę strefy Fresnela a mając średnicę strefy Fresnela oraz częstotliwość można już oszacować odległość. GPS używany tu jest przede wszystkim jako bardzo stabilny zegar (przy tej metodzie potrzebne są dokładne pomiary czasu). Kierunek to prosta interferometria, nie trzeba nic namierzać antenami kierunkowymi, wystarczą dwie anteny i pomiar przesunięcia fazy, w skrajnym przypadku (gdy przesunięcie fazy między antenami wynosi zero) to trzeba układ anten obrócić i jeszcze raz poczekać na sygnał. Na oszacowanie położenia stacji nadawczej wystarczy ułamek sekundy (i wystarczy jeden wóz do namiarów). Krótkofalowiec trochę przesadził, do takich zabaw nie wystarczy „byle radio z portem USB”, potrzebne jest radio ze stabilnym wzorcem częstotliwości (najlepiej rubidowym) i małymi szumami fazowymi. Technologia miała swoje początki w pasywnych radarach samolotowych w latach 80-tych ale moc obliczeniowa mocno tanieje i w obecnych czasach, no cóż, w zeszłym roku BBC eksperymentowało w tym zakresie z wykrywaniem niezarejestrowanych odbiorników telewizyjnych (heterodyna w głowicy odbiorczej telewizora promieniuje wystarczająco dużą moc, aby się ją dało namierzyć z odległości kilkudziesięciu metrów, a to są dosłownie moce poniżej 1 miliwata), podobne techniki (tym razem w celu uzyskania „kierunkowego” odbioru i pozbyciu się niechcianych sygnałów z innych źródeł) stosuje się w tzw. technologiach TEMPEST – wykradanie danych na podstawie tego jak promieniują elektromagnetycznie komputery, między innymi na odległość (bez instalowania jakiegokolwiek złośliwego oprogramowania i bez wizualnego kontaktu, na przykład ktoś może być w sąsiednim pokoju hotelowym) można widzieć co ktoś widzi na monitorze, jakie klawisze na klawiaturze wciska a w specyficznych przypadkach nawet jakie dane lecą na dysk twardy (ale śledzenie dysku to już wyższa szkoła jazdy).
        Wracając do namiarów, to nawet nie trzeba się w takie rzeczy bawić amatorsko, wystarczy takie coś zgłosić do UKE, oni mają stacje radioodbiorcze nagrywające w sposób ciągły „najpopularniejsze” pasma radiowe i jeśli zajdzie taka potrzeba, to można sprawdzić rzeczy typu „gdzie się znajdował gość, co wczoraj o 18:37 bekał na częstotliwości 145,800MHz” i… można porównać zapisy z różnych stacji, obliczyć opóźnienia i wyliczyć gdzie taki „agent J23” nadaje. W samej Warszawie takich stacji jest pięć, a dla tych, co chcą obejrzeć jak takie stacje wyglądają, to podaję współrzędne geograficzne (można w GoogleEarth obejrzeć) 😀
        52N1345 20E5824
        52N1707 21E0207
        52N0948 21E0221
        52N1241 20E5915
        52N1405 20E5353
        Czasy J23 już dawno minęły 😀

        • Piotr napisał(a):

          Współrzędne są jako stopnie,minuty,sekundy (znaczki „nie weszły”), współrzędną 52N1345 należy czytać jako 52 stopnie, 13 minut i 45 sekund szerokości północnej itd.

  79. SP napisał(a):

    Ale o co chodzi z tym powtarzaniem sygnalu jakos tego nie pojmuje.Antena odbiera jakis sygnal o okreslonym natezeniu i co dalej??Komputer oblicza polozenie nadajnika na algorytmie opartym o szklana kule czy jak??Nooo chyba ze masz antene kierunkowa na dachu samochodu co przy pasmie 11metrowym budzi co najmniej uśmiech politowania 😀 Koledzie coś chyba zadzwonilo gdy uslyszal o APRS ale to nie w tym kościółku dzwonią.

  80. SP napisał(a):

    Możesz również coś napomknąć na temat łaczności jonosferycznej PMR 😀

    • Piotr napisał(a):

      Jak najbardziej możliwe, chociaż jedynie w szczytach aktywności słonecznej. W 2008 roku pobito rekord łączności PMR – łączność była między Holandią a Wielką Brytanią a dystans wynosił około 535km (i nie była to łączność z samolotu czy ze szczytów górskich), normalnie z fabrycznych urządzeń bez przeróbek, po prostu propagacja wyjątkowo dopisała (ale obstawiam, że to było bardziej tropo niż jono, bo na 70cm to się przecież spokojnie satelity robi na niskich elewacjach i jonosfera w zasadzie nie przeszkadza :D)

  81. Krótkofalowiec napisał(a):

    Do reszty dojdź sam.Mnie kosztowało to sporo czasu I pieniędzy. Antenę kierunkową mam w domu na baize I zdziwiłbyś się jak łatwo można wykonać małą antenę kierunkową do auta.Dzwoni we właściwym kościele-czyżby wiedzy brakowało?

  82. SP napisał(a):

    Zdaje sobie sprawe że polemika z tobą to jak rozmowa głuchego z niemową.Przepraszam za wszystkich twoich przedmówców którzy nie doceniaja twojej przeogromnej wiedzy i wkładu finansowego w sprzęt.Nikt nawet nie jeknął z zachwytu ,a to może boleć osoby z przerostem ego.Mysle że na kanałach CB robisz furrore zakresem swej wiedzy i gimnazjalna brać słucha cie z otwartymi buziami.Ja tym czasem znikam i żegnam.Jako że zorza sie pojawiła krzykne z PMR-ki CQ DX moze ktos usłyszy , a przy okazji moj tani system komputerowy obliczy jaki wpływ ma ta zorza na kolarstwo w chinach.

  83. Łącznościowiec napisał(a):

    Witam, jeżeli zniesiemy licencje dla krótkofalowców czy inne pozwolenia radiowa to każda osoba (pan spod budki z piwem jak i 4 letni syn pani Wiesławy) będą mogli bez ograniczeń zupełnie legalnie i swobodnie korzystać z pasma przeznaczonego dla krótkofalowców, służb porządkowych i może jeszcze warto żeby mogli używać pasma lotniczego – przecież to powinno być dostępne dla każdego! Łatwo i szybko taki 4 letni chłopiec będzie mógł wezwać pomoc kiedy będą go zaczepiali starsi koledzy. Będzie miał takie samo prawo do łączności jak krótkofalowiec, funkcjonariusz policji czy pilot samolotu podchodzący do lądowania… Brzmi absurdalnie prawda? Istnienie pozwoleń radiowych pozwala na wprowadzenie względnego porządku i w razie problemów z niechcianymi intruzami eliminowanie ich zgodnie z prawem. Idąc tym tokiem rozumowania, pozwolenie na broń też powinno się wycofać bo przecież jeżeli ktoś będzie chciał postrzelić człowieka to mimo wszystko to zrobi. Znieśmy pozwolenie na broń niech będzie dostępna dla niepoczytalnych i gimnazjalistów! Wszystko jest dla ludzi!

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      No pewnie. Pan spod budki z piwem już pędzi by zrezygnować z piwa na rok, odłożyć kasę, kupić radio i antenę, a potem nadawać w cały świat, zakłócając funkcjonowanie najbliższego lotniska.

      Ale czekaj… przecież on może to zrobić już teraz. Przecież już teraz nic nie stoi na przeszkodzie, by kupił radio i zaczął nadawać. Nie ma żadnych fizycznych ograniczeń przed nadawaniem bez licencji (poza wirtualnym ograniczeniem na zasadzie, że „nie wolno”).

      Jakoś się o tym nie słyszy. Dlaczego?

      Może dlatego, że to głupi argument?

      Zniesienie licencji krótkofalarskich nic nie zmieni. NIC. Napiszę jeszcze wyraźniej, bo może nie dotarło: NIC.

      Jeśli ktoś dziś będzie chciał nadawać na zarezerwowanych częstotliwościach, to zrobi to bez problemu. Brak licencji, czy nawet jej posiadanie, w niczym mu nie przeszkodzą.

      Chętnie poczytam, jak to „istnienie pozwoleń radiowych pozwala na eliminowanie niechcianych intruzów zgodnie z prawem”. W jaki sposób intruza można wyeliminować dzięki istnieniu pozwoleń, jeśli ten intruz nie ma pozwolenia. Czy pomaga to tak samo, jak obowiązek posiadania prawa jazdy pozwala na eliminowanie kierowców jeżdżących po pijaku?

      • stef napisał(a):

        Można intruza namierzyć, tak samo jak można intensyfikować kontrole drogowe i wyłapywać pijaków, tak samo mozna i należy walczyć z debilami i piractwem radiowym. Jakimkolwiek. Nauczcie się szacunku dla prawa to wszystkim będzie się żyło lepiej. I koniec tematu „domowych survivali” i nakręcania piractwa radiowego.

      • robert napisał(a):

        Wbrew pozorom zniesienie licencji KF spowodowałoby straszny bałagan. Burdel bez mała. Jeżeli praca na danym paśmie wymaga zezwolenia i/lub ograniczenia mocy nadajnika, zakresu częstotliwości, rodzaju modulacji itp – jest podstawa do ukarania przy przekroczeniu uprawnień. I pomimo tego że sprzęt pracujący na tych zakresach może kupić każdy – nawet przysłowiowy Janusz spod budki z piwem – to gdzieś tam w małych łebkach się kołacze widmo kary. A to ogranicza. Jeśli to nie zadziała, i miłośnik tanich browców zacznie nadawać na 100W nadajniku w paśmie lotniczym – jest podstawa do zajęcia mu sprzętu, nałożenia kary itp. Dzięki temu szkodnik zostanie wyrugowany.
        A co do samych licencji – jeśli się zniesie licencje n KF to na wszystkich pasmach będzie taki bajzel jak na CB#19 – niestety.

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Wbrew pozorom, wcale nic takiego by nie nastąpiło.

          Kto i po co miałby nadawać bez licencji, robiąc ten bałagan? Miłośnik tanich browców wyda kilka tysięcy złotych na nadajnik w paśmie lotniczym?

          Nawet jeśli, to można znieść licencje i pozostawić w przepisach kary za zakłócanie istotnych pasm, choćby tej komunikacji w lotnictwie. Dziś nie ma licencji na posiadanie laserów, ale za oślepianie nimi pilotów samolotów podchodzących do lądowania można iść do paki.

          • Mietek45 napisał(a):

            W Polsce bez przeszkód można używać radiotelefonów CB oraz PMR i są one w zupełności wystarczające dla przeciętnego użytkownika chcącego porozmawiać z kolegą, rodziną czy choćby do wezwania pomocy. Nie rozumiem po co przeciętnemu panu kowalskiemu jakiekolwiek inne radio. Dać palec to będą chcieli całą rękę. Jest bardzo wiele państw gdzie wymagane jest pozwolenie na CB.
            Poza tym niedługo kontakt ze służbami będzie niemożliwy ponieważ powoli przechodzą na systemy cyfrowe. W krótkofalarstwie też powoli wchodzą emisje cyfrowe. Dodatkową cechą tych chińskich radyjek jest to że są beznadziejne i jedyne co będzie można z nimi zrobić to wyrzucić je do śmieci… Nie wiem po co autor w ogole podsuwa takie pomysły

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Nie rozumiem, co daje Mietkowi45 prawo do decydowania, co jest potrzebne, a co nie jest potrzebne przeciętnemu Kowalskiemu.

  84. Predator napisał(a):

    Ciekawy temat, który przez nadętych bufonów takich jak czapi czy Krótkofalowiec zszedł na psy.

    Dla tych Wybitnie Inteligentnych Przyszłych Noblistów w Dziedzinie Radiokomunikacji proponuję JESZCZE RAZ przeczytać pierwsze zdanie artykułu. Jeśli jest to dla nich za trudne, to zacytuję:

    „W sytuacji kryzysowej…..” jeśli dalej nie zrozumieliście tego tematu, to BARDZO PROSZĘ, nie podejmujcie dalszej dyskusji na tym forum, bo mocno zaniżacie jego poziom.

    A do admina – jest takie mądre powiedzenie: ” Nie dyskutuj z głupkiem, najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem”.

    Dla tych wszystkich „inteligentnych inaczej” przypominam, że temat dotyczy sytuacji, gdzie ustrój państwa przestaje funkcjonować a opisywana tu łączność zapewnić ma podstawową komunikację zainteresowanym, a w szczególności grupom ludzi działających w sytuacji kryzysowej oraz członkom rodzin chcącym nawiązać kontakt ze swoimi bliskimi.

    Sam posiadam kilka radioodbiorników mogących pracować w różnych pasmach, w tym także tych zastrzeżonych. Oczywiście nie jestem aż tak szalony, aby w normalnych warunkach nadawać na tych pasmach. Traktuję to jako ostateczność, gdyż w sytuacji konfliktu zbrojnego na szeroką skalę służby państwa będą pochłonięte obroną terytorialną i koordynacją działań. W tej sytuacji namierzanie ludzi nadających „nielegalnie” schodzi na dalszy plan.

    Dodam jeszcze, że w sytuacji zagrożenia życia dozwolone jest korzystanie z pasm zarezerwowanych dla służb w celu wezwania pomocy. Hasło „na ratunek” zobowiązuje wszystkich słyszących go do udzielenia pomocy, a jakakolwiek próba ukarania przez sąd kończy się wyrokiem uniewinniającym. Jeśli do wydostania rannych w wypadku musisz wybić szybę w aucie, to żaden rozsądny sędzia nie ukarze Ciebie za to.

    Co do namierzenia kogoś z ręcznym radiem to kolega Krótkofalowiec może zaklinać rzeczywistość, ale w praktyce udaje się to tylko wobec osób nadających stale z jednego miejsca. Jeśli zacząłbym nadawać poza miastem z jakiejś polnej drogi, to nim kolega przeprowadzi swoje „skomplikowane” obliczenia i zdąży do mnie dojechać (być może kolega posiada bardzo szybkie sportowe auto terenowe;)) to już zdążę się przemieścić. W moim terenie mam skróty i swoje drogi, którymi kolega nie da rady. Poza tym transmisja trwałaby co najwyżej minutę, więc moglibyśmy się bawić w kotka i myszkę. W terenie zabudowanym też nie było by łatwo. Dochodzą odbicia sygnału i skomplikowany teren. Nawet jeśli jechałbym autem, to w zakorkowanym mieście kolega chyba musiałby wystawić na dach koguta (kurę??? 😉 aby mnie dogonić. W praktyce nie jest możliwe namierzenie mnie, gdy w pobliżu jest co najmniej kilka aut z antenami na dachu ( podobne do krótkofalarskich). Sam GPS nie jest wystarczająco dokładny a nabierać to kolega może naiwnych gimnazjalistów.

    Podsumowując, znam wielu świetnych krótkofalowców, ale przez takich jak wymienieni na początku mojego postu cała ta grupa ludzi traci na autorytecie. Niestety fakt posiadania licencji i „callsign” nie jest gwarancją poziomu, co jeszcze bardziej podważa sens robienia licencji krótkofalarskiej.

    Brawa dla autora za temat, a dla zawistnych… znajdźcie sobie inne forum do umoralniania ludzi.

  85. Marcin napisał(a):

    Mógł być fajny artykuł. Skończyło się na popierdułce.
    Dla zwykłego obywatela, takiego jak Ja, czy 99% innych, CB i PMR wystarczą, bo mało komu się chce robić licencje. Czy wojna czy pokój, czy kataklizm – nic więcej nie trzeba. CB i PMR podnoszą szanse na to że będzie Z KIM rozmawiać. Co z tego że kupię wypasione chińskie radio pracujące na fali 22 cm ( to dowcip jest) jak nikt inny takiego nie ma. CB i PMR są bardzo popularne, i idiotoodporne. Ustalone kanały, ustalone częstotliwości. „kolego daj dwa wyżej” – i już można rozmawiać nie przeszkadzając innym.
    Czemu licencje ? A temu tłuku jeden z drugim, że niektóre pasma są wykorzystywane przez urządzenia klasy LSS. I zakłócanie ich może mieć tragiczne skutki. Można ‚niechcący’, nawet nie widząc o tym przyczynić się do czyjejś smierci. Licencja to PROSTY i MASOWY sposób, nauczenia MINIMUM wiedzy ludzi którzy będą z eteru korzystać. Może przewrotnie to zabrzmi ( w kontekście tego co pisał admin), ale licencje ograniczają ilość wysokich kar nałożonych na prostych ludzi którzy złamali prawo nieświadomie.
    Widziałem jeden śmieszny dla mnie przypadek. Morze, plaża, noc. Okolice Gdańska. Masa ognisk na plaży, bo przecież jest romantycznie. Na plażę wchodzą smutni panowie i nakazują zgasić ogniska. Oczywiście dyskusje – jak to , po co, przecież wolno. No i okazuje się że nie wolno. Przepisy żeglugowe ( miedzynarodowe zresztą) zabraniają palenia ognisk na plaży. Ci którzy ogniska zgasili od razu -dostali pouczenie. CI co pyskowali – dostali karę administracyjną ( nie mandat). 5000 zł z 14 dniowym terminem płatności.
    Z informacją że jak pyskowanie się nie skończy to sprawa trafi do sądu.
    Bo zwykły szary Kowalski nie wie, że paląc ognisko na plaży narusza przepisy żeglugowe. Bo nawet nie podejrzewa że coś takiego może być. Gdyby wiedział. że robiąc to postępuje analogicznie jak przestawiając znaki drogowe na skrzyżowaniu – pewnie by tego nie zrobił. BTW : specjaliści od sytuacji awaryjnych powinni doskonale wiedzieć do czego służy ognisko na plaży. Wiecie?
    Licencja KF która jest prosta do zdania, daje minimum wiedzy. A jej wymóg, gdzieś tam kołaczący w tyle głowy – blokuje zapędy sporej rzeszy domorosłych piratów.
    Co do tekstu „bo mnie nie namierzą”. Ludzie. Co my pięć lat mamy? Pierdnę i ucieknę, nikt nie będzie wiedział że to ja. A może uda mi się nasrać i też mnie nikt nie złapie?
    Jeżeli już ktoś chce używać radia w sytuacji WWIII, to sam dla siebie powinien o tym radiu wiedzieć jak najwięcej. Powinien się zaopatrzyć w jak najprostszy model – taki z lat 80 i nauczyć się go naprawiać. Bo chińskie g… ma w środku procesorek który jest nienaprawialny.
    W artykule nie ma prawie nic o zasilaniu. Magiczne baterie AA jako wybór. Jaki wybór? Na godzinę nadawania? A potem co? Petlier – powtarzane jak mantra przez internetowych wyjadaczy. Generator na petlierze który będzie dawał te 15-16W ( a tyle potrafi pociągnąć CB bez modulacji) to jest całkiem spore i całkiem skomplikowane urządzenie, które wymaga dużo ciepła i jeszcze większego chłodzenia. Moduł P ma sprawność ok 5%. Więc do uzyskania 15W musisz dostarczyć i ODPROWADZIĆ minimum 75W. I jeszcze kontrolować temperature po obu stronach.
    Jak myślisz szanowny adminie. Czemu po dziś dzień, radiostacje ratunkowe mają opcje zasilania ‚na korbę” ?

    Radę bym raczej widział na zasadzie: CB+PMR oba w wersji przenośnej. Do CB długa teleskopowa antena – 140cm. Do obu zapas baterii ( niech już będą te AA), przynajmniej 3 komplety, do tego akumulator żelowy 12V 9AH – bo tu pojemność pozwoli na dłuższe rozmowy. Do tego latarka ze swoimi bateriami.
    Do tego ręczny generator ( choćby na dynohubie Shimano). Całość zamknięta w wielowarstwowej komorze Gausa ( a nie w tej popierdółce którą jest klatka Faradaya). I to jest przygotowanie sprzętu.
    A nie kupowanie chińskiego skanera, który nic nie da, bo w razie W służby przejdą na kodowane transmisje – o ile już nie przeszły.
    Druga rzecz – to przygotowanie samego siebie. Morsowanie – to minimum. Umiejętność naprawy sprzętu – konieczność. O literowaniu zgodnym z Nato std. autor też się nie zająknął. A jest to niezbędna rzecz przy łączności na dłuższych dystansach. Mało tego, jak już się upieramy przy podsłuchiwaniu to literowanie trzeba by znać w wersji ang i rosyjskiej bo bez tego będziemy siedzieć i patrzeć jak szpak w…

    Może więc szanowny Autorze artykułu. Zamiast strzelać fochem jak bardziej doświadczone osoby, zwracają Ci uwagę na ewidentne głupoty, zacząć się jednak uczyć od mądrzejszych?

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Jeśli chcesz się tutaj wymądrzać, rób to kulturalnie, bez wycieczek osobistych, bo w przeciwnym wypadku zostaniesz pozbawiony tej możliwości.

      Co do licencji, z oczywistych względów nie masz racji.

      • Marcin napisał(a):

        Witam
        Ok. Będzie jak sobie życzysz z kulturą.
        1. Licencja.
        Argumenty za:
        Każdy organizm, społeczeństwo również ma tendencje do samoorganizacji. Dlaczego? Bo standaryzacja zachowań jest bardziej ekonomiczna on jej braku. Każde społeczeństwo w którym jakieś zachowanie ma dużą skale, w pewien sposób je standaryzuje. Nawet tak chwalone przez zwolenników wolności, prawo do posiadania broni w USA- podlega restrykcją.
        2. Tak jak pisałem – kary. Podałem przykład nieświadomości Kowalskiego. Tutaj też widzę pewną nieświadomość przepisów i nastawienie „że mnie nie złapią”. Nie jestem krótkofalowcem – ale elektronikę studiowałem przez kilka lat. I powiem to tak, wykryć można wszystko. Gdzieś tu w komentarzach jest wpis o wykrywaniu monitorów CRT ( emisja cewek odchylania), mało tego – przy pomocy nieskomplikowanego sprzętu można wykryć nawet pracujący monitor LCD, czy pracujący odbiornik GPS. Z odległości kilku metrów można wykryć pracującego laptopa przy pomocy radia CB. Naruszysz eter raz- może ci się uda. Za którymś razem odwiedzą cie smutni panowie, którzy w majestacie prawa pozbawią cie sprzętu. I dorzucą karę.
        3. Urządzenia klasy LSS ( life support system). Brat studiował elektronikę medyczną. I przyznaję że sam byłem zaskoczony jak emisje na zdawałoby się zwykłych zakresach mają wpływ na aparaturę medyczną. BTW : pierwotnie pasmo 27 Mhz było pasmem do radioterapii.
        Argument przeciw licencji:
        Wolność, wolność rządzi. Skoro mogę kupić, mogę używać.
        BTW : stwierdzenie „z oczywistych względów” nie jest argumentem – kłaniają się wykłady z logiki formalnej i miniony komunistyczny ustój w którym wszystko było właśnie z takiego powodu.

        2. Podsłuchiwanie służb.
        Czemu nie.
        1. Kodowane.
        2. Mogą namierzyć pracujący odbiornik ( chyba że ktoś wymyśli jak się pozbyć superheterodyny z układu)
        3. Jeżeli jest stan W. to podsłuchujący są traktowani jak szpiedzy.
        4. Jeżeli nie mamy W, tylko stan klęski żywiołowej, komunikaty będą nadawane również przez CB – do tej pory to działało.
        Za :
        1. Trzeba załatwić zbyt dla chińskich skanerów.
        2. Trzeba sobie poprawić samopoczucie. Sławny cytat Regana z czasów zimnej wojny „Na strach najlepsze są zakupy”.

        3. Przygotowanie.
        KF doszło do pewnych standardów nie dlatego że mieli takie widzimisie, tylko dlatego że było to konieczne.
        Wymyślono morsa – bo na CW można zwiększyć zasięg łączności ( nawet na zwykłym CB).
        Wymyślono literowanie – bo ze względu na zakłócenia często jest to jedyna metoda przekazania informacji.
        Wymyślono rejestrację odbiorcy – żeby było wiadomo z kim się gada. Zauważ ze wiele klubów CB nadaje własne znaki – właśnie celem ułatwienia takich rzeczy.
        Wymyślono standardy układania wiadomości w postaci depesz. A tutaj zważ, że coś podobnego proponowano w komentarzach.

        Przygotowanie sprzętu. Notorycznie powtarzany na wszystkich forach błąd wynikający z niewiedzy. Zamknę w klatce Faradaya ( owinę filią aluminiową) i będzie ok. Nie będzie. EMP od zwykłego pioruna potrafi uwalić komp w samochodzie – a samochód to też klatka F. Na żadnym forum holnistów nie znalazłem nawet wzmianki o ‚zero gauss chamber’ który jest w tym przypadku jedyną popraną metodą ekranowania. Potwierdziłem osobiście za pomocą magneśnicy od wagi Suckshmita-Obuszki – klatka F. nie daje nic przy skokowej zmianie pola magnetycznego.

        Zasilanie : tak jak pisałem. Wielkie akumulatory jeżeli instalacja ma być stacjonarna. I kilka zestawów baterii do przenoszenia. Sprawdziłem – jeden akumulator 12v 9Ah daje mi możliwość nasłuchu przez tydzień – na wszelki wypadek mam takie trzy. Do tego mam akumulator 120Ah od domowego UPS który w razie czego też mogę wykorzystać.

        I na koniec – szanowny Adminie. Nie było moją intencją obrażanie kogokolwiek. Ale jest to któraś ( nasta, dziesiąta) strona, gdzie grupa dzieci próbuje wyważyć otwarte drzwi. Ot tak po prostu. Popełnia dokładnie te same błędy, a jeżeli kiedyś z nich wyjdzie – dochodzi dokładnie do tego samego do czego doszli ludzie lata temu. I nie jest to przymiot krajowy – dokładnie to samo jest na forach anglo i rosyjsko języcznych.
        Nie prościej, zamiast odrzucać wszystko co było do tej pory – zapoznać się z tym?

        • Survivalista (admin) napisał(a):

          Napisałem, że z oczywistych względów nie masz racji co do licencji, bo nijak obowiązek uzyskania licencji nie przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa i porządku w eterze.

          Dziś kto chce, kupuje radio i zaczyna nadawać, niezależnie od tego, czy ma licencję, czy nie. Brak licencji nie uniemożliwia nadawania i nie sprawia, że ludzie bez licencji nie będą śmiecić w eterze.

          Równie dobrze można byłoby zrezygnować z obowiązku uzyskiwania licencji i tylko karać za korzystanie z łączności radiowej w sposób niezgodny z przeznaczeniem.

          Ty twierdzisz, że obowiązek uzyskania licencji „blokuje zapędy sporej rzeszy domorosłych piratów”. To bzdura. Blokuje ich co najwyżej ryzyko wpadki za nadawanie bez tej licencji, co jest absurdalne.

          Ale ja to w sumie rozumiem. Jak ktoś już zdał ten egzamin, wcześniej poświęcając czas na nauki i stał się członkiem szanownego gremium licencjonowanych uprawnionych do korzystania z radyjek, nie chciałby, by inni mogli sobie do woli nadawać, nie mając tych uprawnień. Bo przecież on się musiał nauczyć i to, że kiedyś to zrobił, jest jedynym gwarantem tego, że będzie nadawać zgodnie z przepisami i zdrowym rozsądkiem.

          Nie dziwi mnie to, bo podobnie jest w środowisku posiadaczy pozwoleń na broń. Wielu ludziom z tego środowiska nie zależy na ułatwieniu dostępu do pozwoleń i broni, bo wtedy przestaliby być członkami bardzo elitarnego środowiska.

          A co do intencji obrażania innych uczestników dyskusji — cieszę się, że nie miałeś takiego zamiaru. Dyskutujmy o faktach, a nie wyzywajmy się nawzajem od tłuków. To niczemu nie służy. 🙂

  86. Drops napisał(a):

    Ok, czyli Intek H520, akuś żelowy i jaką antenę polecacie na kilkanaście km ?

    • marcin napisał(a):

      Anten do ręcznego cb masz kilka.
      W praktyce wybór ogranicza się do trzech przypadków : oryginalna antena która była z radiem, hyflex 54, albo samoróbka. Ja preferuję hyflexa.

      Ważniejsze jednak od długości anteny są dwie rzeczy :
      – Skąd nadajemy. Można zwiększyć zasięg przez wejście na kilkumetrową drabiną. Wejście na wyższy pagórek +10 do zasięgu. Ze szczytu Baraniej Góry, zasięg >20km nie jest niczym dziwnym.
      – Przeciwwaga, najczęściej ignorowany element anteny. W radiu ręcznym rolę przeciwwagi pełni człowiek. Dlatego najlepiej pracuje jak trzyma się je w dłoni. A jeszcze lepiej jak blisko twarzy. W alanach 38 i 95 była nawet określona ta odległość.

      Natomiast jeżeli chodzi o prostą antenę stacjonarną, to uważam że najlepsza jest 1/4 GP. Najłatwiejsza do zrobienia i zestrojenia, nie wymaga żadnych cewek, i w bardzo krytycznej sytuacji można ją zrobić z 11m zwykłego drutu.

  87. pero napisał(a):

    qwa, ja tu widzę, że wszyscy są mądrzy jak wróżka na tvn czy Polsacie (no może poza niektórymi). Jak przyjdzie czas W to wtedy wszyscy głupio-mądrzy zostaną zweryfikowani. Nie liczy się licencja, posiadany sprzęt itp. tylko umiejętność wykorzystania posiadanych środków. Niestety większość obecnego społeczeństwa wpadnie w dziką panikę jak tylko zostanie wyłączony prąd lub gaz. I będą się motać w obłędnym tańcu jak chochoły z „Wesela” Wyspiańskiego. A słowo akumulator jest dla nich już trudne, co dopiero reszta….

  88. Sebastian SP7SDD napisał(a):

    „nadawanie w zakresie częstotliwości PRMek jest z uwagi na moc i posiadanie zewnętrznej anteny nielegalne bez licencji krótkofalarskiej” – ktoś tu chyba nie rozumie prostych zapisów ustawowych. Nadawanie w zakresie częstotliwości PMR-ek z radiotelefonów ręcznych typu Baofeng (duobandery 2m/70cm) jest ZAWSZE NIELEGALNE niezależnie od tego, jakie licencje ktoś posiada. Licencja krótkofalarska, ani żadna inna licencja w tym kraju, w żadnym wypadku nikogo nie upoważnia do nadawania w tym paśmie z dowolnego sprzętu. Co oczywiście nie zmienia mojego PRYWATNEGO poglądu na tę sprawę, którego tu nie opisze, bo nie ma on znaczenia. Jedyna różnica może być taka, że gdy złapią kogoś kto nie ma żadnej licencji i będzie tak nadawał, może odpowiadać karnie przed sądem, a gdy złapią krótkofalowca, zakończy się na odebraniu licencji. Ale nie zmienia to statusu nielegalności takiego nadawania.

  89. Sebastian SP7SDD napisał(a):

    Moim zdaniem, obowiązujący i tak bardzo zresztą zliberalizowany system licencji czy pozwoleń, wbrew temu co sądzi admin, przyczynia się do jakiegoś porządku, gdyż dzięki temu legalnie z radia korzystają ludzie posiadający pewne minimum wiedzy teoretycznej. Oczywiście, że jeśli ktoś będzie chciał nadawać bez licencji to będzie nadawał, podobnie jak ktoś, kto będzie chciał pojeździć samochodem bez prawa jazdy też pojeździ (już chyba ze dwa lata nie zostałem zatrzymany do kontroli – a zatem mógłbym teoretycznie tyle jeździć bezkarnie bez uprawnień) a ktoś, kto będzie chciał posiadać broń ostrą, to też sobie ją kupi. Ba – legalnie z pozwoleniem, to tylko na jakiś niewielki pistolecik z łaski pozwolą a nielegalnie można nabyć AK-47+wiadro naboi. Niemniej jednak istniejący system kontroli i kar ogranicza tak jeżdżacych bez „prawka”, jak i posiadaczy broni. Wystarczy choćby donosik. Słucham służb i wiem, że ogromna większość przyłapanych kierowców bez uprawnień pochodzi z donosów. A to była żona, a to sąsiad. I proceder się ukróca. Nie zaprzeczysz chyba adminie, że dzięki łapaniu kierowców „bez prawka” czy też posiadaczy prywatnych kałasznikowów jest trochę bezpieczniej?

    Ja sam egzamin zdałem niedawno i obecnie to czysta formalność. Przy obecnych cenach sprzętu argument, że „tisze jedziesz dalsze budiesz” traci na znaczeniu. Można mieć głęboko ukrytą zapasową radiostację – a „w razie czego” zdać tylko podstawową. A dzięki licencji zdobywamy praktykę i ogładę na radiu, co pomoże sprawniej nawiązywać nam łączności w sytuacji nadzwyczajnej.

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Admin się nie zgadza, bo admin uważa, że wystarczyłyby kary za zaśmiecanie eteru. Ale admin wie, że państwo lubi maczać swoje palce tam, gdzie tylko jest to możliwe i najchętniej trzymałoby palce (albo nawet całe ręce) w odbytach obywateli, by sterować nimi niczym pacynkami. 😉

      • marcin napisał(a):

        Admin ma tendencje do popadania w skrajności;-). Najgorsze na świecie są dwa piekła. Całkowitego porządku i całkowitego chaosu. Spłeczności wypracowywuja coś pomiędzy jako optimum.
        Zwolennikom całkowitej dowolności, warto przypomnieć amerykański pomysł na osoby z zaburzeniami psychicznymi. W latach 50 padł pomysł, że nie wolno osób chorych psychicznie przetrzymywać w zamkniętych placówkach. Należy ich wypuścić, poczekać aż kogoś zabija, i skazać jak normalnych świadomych obywateli – czyli kara główna.
        Zezwolenia radiowe mają jeszcze jeden cel. Nie cały eter należy do Polaków. Prawie wszystkie państwa zobowiązały się do przestrzegania podziału zakresów, a każde ma tego pilnować na własnym terenie.
        Eh, znów schodzi na filozofię.

        • gość napisał(a):

          Tylko ten admin jest…. nieco ograniczony, on żyje w przekonaniu że: Nieważne że jest nielegalne, nie złapali mnie to mogę, na tej zasadzie działa też ta cała banda piractwa radiowego w paśmie PMR 446MHz w Polsce. To jest ten sam sposób myślenia typowego polaczka-cebulaczka.

          • Survivalista (admin) napisał(a):

            Szanowny gość chyba albo ma problemy z wzrokiem, albo z czytaniem. Admin nigdy nic takiego nigdy nie napisał.

            No ale „elita” wie lepiej co myślą „szaraczki”, prawda?

  90. Drops napisał(a):

    Jesli można jeszcze sie wtrącić… Ostatnio facet ze sklepu z akusiami, opowiadał mi o ludziach, którzy maja samochodowe CB w plecaku, dosyć duże anteny przymocowane do stelaża owego plecaka i akumulator jako zasilanie. Takie ,,mobilne stacjonarki” czyli emeryci przeczesują lasy i pogranicza w celu nasłuchu ?nieautoryzowanych? sygnałów od kłusowników, przemytników itd… Za weryfikacje i donos dostają ponoć od 100 do 500 zł.

    I moje dwa pytania:
    1) jest w tym ziarno prawdy, czy to po prostu gadka sklepowego zgreda…
    2) jak miałby działać taki plecak. Chodzi mi głównie o przeciwwagę. Niewiem, uziemienie ? Szpikulcem w grunt ?

    Jestem totalnym laikiem w temacie… Prosiłbym jakoś łopatologiczne, pozdrawiam

  91. Sebastian SP7SDD napisał(a):

    IMHO TOTALNA BZDURA – przede wszystkim do NASŁUCHU niepotrzebne duże radio z akumulatorem dużym. Wystarczy malutkie radyjko – np. jakiś Tecsun i porządna antena, przy czym porządna antena odbiorcza może być dużo mniejsza od poręcznej anteny nadawczej.

    Skoro ktoś z samochodowym CB i akumulatorem gdzieś chodzi, to po to , by NADAWAĆ a nie nasłuchiwać.

  92. Drops napisał(a):

    No to kwestia jest wyjaśniona,dzięki… Z pewnością bym tę historię powtórzył gdzieś podczas rozmowy, a tak nie będę musiał sie wstydzić.

    A wracając do tematu wątku, czyli łączność w czasie ,,W”.

    Ktoś wspominał wcześniej, że użytkownicy samochodowych CB są pospolitą grupą w czasie kataklizmu, ponieważ w przeciwieństwie do stacjonarnych radiostacji są w stanie działać dłużej z racji zasilania przez paliwo. Jak dla mnie super sprawa w czasie niepokoju.

    CB może sie przydać w czasie nasłuchu co do pomocy humanitarnej, info oskazeniu zbiorników wodnych czy ruchu wojsk w regionie, i z tego co Admin napisal wyżej, zestaw CB do amatorskiego nasłuchu nie musi posiadać mocnego radia i anteny. Nasluch w odróżnieniu od nadawania nie zdradza naszej pozycji, i np wyobraźmy sobie patrol żołnierzy, ktorym ,,harczą” radiostacje już wiedzą, że w przełęczy mają towarzystwo.

    Dodatkowo małe radio z niewielką anteną, to mniej kg w plecaku ucieczkowym w przeciwieństwie do wspomnianych wyżej przeze mnie,,mobilnych stcjonarek” – hehe…

    Chociaż czy akurat w czasie W CB będzie odbierać wojskowe pasma ? A czy akurat na CB będą nadawane informacje dla cywilów ? Czy lepsza będzie krótkofalówka ?
    Chodzi mi tylko o nasłuch bez nadawania

    Pozdrawiam

    • Drops napisał(a):

      Poprawka nie Admin napisał tylko SebastianSP7SDD

    • marcin napisał(a):

      Podstawą komunikacji awaryjnej jest to że sieć musi istnieć PRZED wystąpieniem takowej. Każdy musi znać ludzi z którymi gada i umieć ich rozpoznać po głosie, stylu mówienia, albo umówionych kodach. (mowa to o sytuacji W a nie klęsce żywiołowej.) Bo bez tego – każda transmisja radiowa może być narzędziem wrogiej propy. Wiem jak to brzmi, ale takie są metody walki psychologicznej.

  93. . napisał(a):

    większość opowiada bajki i slucha bredni o czyms co nie istnieje

  94. Marcin napisał(a):

    „w zakresie UHF można zaprogramować kanały PRM 446 i komunikować się z legalnymi krótkofalówkami, warto jednakże pamiętać iż nawet wtedy nadawanie w zakresie częstotliwości PRMek jest z uwagi na moc i posiadanie zewnętrznej anteny nielegalne bez licencji krótkofalarskiej.”

    Licencja krótkofalarska nie zezwala na nadawanie w tym paśmie, gdyż nie jest to zakres amatorski. Regulują to inne przepisy mówiące o maksymalnej mocy 0,5W oraz zintegrowanej fabrycznie antenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner