Wybuch superwulkanu

Autorem dzisiejszego wpisu jest Kahzad.

Na Ziemi znajduje się kilka miejsc o których możemy powiedzieć, że są superwulkanami. Są to: Kaldera Yellowstone (USA), Aira i Aso na Kiusiu (Japonia), Toba na Sumatrze (Indonezja), ale również Campi Flegrei we Włoszech. Trudno powiedzieć, który wybuchnie i czy w ogóle wybuchnie. Szacuje się jednak, że tego typu wybuchy zdarzają się co kilkadziesiąt tysięcy lat. W czasach historycznych nie zanotowano żadnego, jednak na podstawie badań geologicznych możemy stwierdzić, że wybuch Toby na Sumatrze około 74 tys. lat temu doprowadził gatunek ludzki na granicę wymarcia. Przy życiu pozostało jedynie kilka tysięcy osobników.

Superwulkany charakteryzują się olbrzymimi zbiornikami magmy. Na powierzchni obecność wulkanu można jedynie poznać po zjawiskach hydrotermalnych w postaci, na przykład, gejzerów.

Sama erupcja może przebiegać w różny sposób, od zwykłego, spokojnego wychłodzenia zbiornika magmy poprzez wielomiesięczny, wieloletni wypływ aż po gwałtowne eksplozje.

Skalę eksplozywności wulkanów opisuje się Indeksem Eksplozywności Wulkanicznej (VEI – Volcanic Explosivity Index). Jest to skala otwarta i, podobnie jak w przypadku skali Richtera , każdy kolejny stopień jest dziesięciokrotnie silniejszy od poprzedniego. Najsilniejsze poznane eksplozje miały siłę 8, są to właśnie wybuchy superwulkanów. Dla porównania Tambora z 1815 roku miała VEI 7 – rok 1816 przeszedł do historii jako „rok bez lata”. Skutki – tsunami na 10 metrów, obniżenie średnich temperatur w 1815 roku o około 3º-4ºC, nieurodzaj na półkuli północnej w 1816 roku. Wezuwiusz z 79 roku sprowadzając zagładę na Pompeje i Herkulanum miał jedynie VEI 5. Podobnie jak Góra św. Heleny z 1980 roku.

W przypadku wybuchu superwulkanu wysokość słupa popiołów przekroczy 50 kilometrów, osiągnie więc stratosferę. Co z kolei spowoduje rozproszenie pyłów nad cała Ziemię, ponieważ w stratosferze wieją silne wiatry (prądy strumieniowe) i jednocześnie prawie zupełnie nie zachodzi ruch w pionie. Pył zasłoni Ziemię i nastąpi globalne ochłodzenie klimatu w znacznym stopniu. Objętość wyrzuconych materiałów będzie większa niż 1000 km3 (Tambora 1815 wyrzucił ponad 100 km3).

Dla porównania – najsilniejsza eksplozja jądrowa, tzw. Bomba Cara ~50-58 Mt TNT, spowodowała powstanie grzyba atomowego o wysokości ponad 60 km i 30-40 km średnicy.

Eksplozje o VEI 8 zdarzają się co kilkadziesiąt tysięcy lat. Kaldera Yellowstone wybuchała 2,2 mln. lat temu, 1,3 mln lat temu (moc VEI 7) i 640 tys. lat temu. Naukowcy oczekują, że Yellowstone wybuchnie w najbliższym czasie – najbliższym, czyli w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat.

VEI 7 występują co kilka tysięcy lat, natomiast VEI 6 co kilkaset lat.

W Europie zidentyfikowano dwa superwulkany: wspomniany wyżej Campi Flegrei pod Neapolem oraz Laacher See w pobliżu Bonnu i Koblencji. Campi Flegrei ostatni raz dał o sobie znać 37 tysięcy lat temu, wybuchł wtedy z siła VEI 7. Natomiast Laacher See wybuchł niecałe 13 tys. lat temu z mocą VEI 6 (Krakatau w 1883 roku wybuchł z mocą VEI 6). Ostatnimi czasy, luty –maj 2011) aktywność Laacher See wzrosła i zanotowano kilkanaście wstrząsów o magnitudzie od 2 do 4. Podobnie z Campi Flegrei. W samym maju 2011 zanotowano kilka wstrząsów dochodzących nawet do 5,4 magnitudy (na głębokości 56 km.).

Jak więc widać szanse na tego typu katastrofę w najbliższym czasie można ocenić na spore. Od 2000 roku wybuchło kilkanaście „czwórek”, w tym Eyjafjallajökull (2010) i Puyehue-Cordón Caulle (2011). Ta druga erupcja w Europie przeszła właściwie bez echa, lecz na południowej półkuli (od Chile po Nową Zelandię) zablokowała loty na kilkanaście dni. We wcześniejszym stuleciu (1900-2000) mieliśmy 3 „szóstki” i 9 „piątek”. VEI 6 to Santa Maria (1902), Novarupta (1912) i Mount Pinatubo (1991). Jak widać erupcja, również te silniejsze, zdarzają się regularnie i zdarzać się będą.

Dlatego warto wiedzieć co nas może czekać. O tym w następnym wpisie.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

14 komentarzy

  1. Mc napisał(a):

    Lista superwulkanów jest tu:
    http://hisz.rsoe.hu/alertmap/index2.php
    trzeba przeskrolować w dół na przedostatnią tabelkę.
    Z Yellowstone i Laacher See to strachy na lachy.
    Trzeba mieć arogancki tupet, aby wierzyć iż taki superwulkan
    obudzi się akurat precyzyjnie za NASZEGO życia, które jest mgnieniem oka
    w skali geologicznej.

    Ponadto bardziej bym się martwił Santorini albo Tambora.
    Ale to takie mało medialne, co nie?

    • Kahzad napisał(a):

      Wybuch nastąpi KIEDYŚ, aroganckim trzeba być, żeby twierdzić, że wybuch NAPEWNO NIE NASTĄPI za naszego życia.
      To loteria, ale prędzej doczekasz się wybuchu superwulkanu (szansa 1:50 tys.) niż wygrania w lotka (1:36 mln.)
      W przypadku Laacher See VEI 8 nie jest potrzebna, nawet przy VEI 6 Polska będzie miała problem.

      • Mc napisał(a):

        Zgadza się, prawdopodobieństwo jest bliske zeru. Dlatego nie gram w totka 🙂
        Totek to szkoda pieniędzy, a superwulkan to szkoda pisać – chyba że w następnej części dowiemy się, jak tanim kosztem ujarzmić, niczym w powieści Saint-Exupery’ego, superwulkan…

        Zabawne, że im mniejsze prawdopodobieństwo, tym większy cykor 🙂
        Szansa śmierci w wypadku samochodowym jest 200x większe niż w katastrofie lotniczej, a nikt mi nie klaszcze jak wjeżdżam do garażu 😉

      • Zarycz Pomysłem napisał(a):

        W Lotto jest możliwych 13 983 816 różnych zestawów 6 liczb, zatem szansa większa – 1:14mln :]

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      Czyli twierdzisz z całą odpowiedzialnością, że za naszego życia takie zdarzenie nie nastąpi?

      To ja mam dla Ciebie świetną propozycję biznesu. Ubezpiecz mnie od tego ryzyka. Skoro ryzyko jest zerowe, to za kompleksową obsługę z ratowaniem mnie z opresji składka nie powinna być duża. Daj znać, chętnie się ubezpieczę.

      Uwielbiam te bezproduktywne dyskusje nad tym, które ze zdarzeń jest bardziej prawdopodobne — globalna recesja, atak zombie, czy uderzenie meteorytu. Tak, jakby miało to jakiekolwiek znaczenie. I tak większość rzeczy, które robimy, znajdą zastosowanie w większości kataklizmów — od tych codziennych, po te zupełnie nieprawdopodobne.

      Po co więc marnować na to czas?

      Ja rozumiem, gdybyśmy tu pisali o tym, żeby sprzedać wszystko i kupować działkę w Kenii bo tam najbezpieczniej będzie przetrwać przebiegunowanie ziemi, takie dyskusje miałyby sens. Ale przecież my o niczym takim nie piszemy. Piszemy o takich przygotowaniach, które większość naszych pradziadków by na naszym miejscu robiła, bo oni znali głód, biedę i gorsze czasy mieli częściej, niż lepsze.

      • anonimowy napisał(a):

        Ja również chętnie Cię ubezpiecze 😉
        40zł na rok, a żeby nie było że drogo to dodam ubezp. od uderzenia od meteorytu podczas jazdy na rowerze ;-).

        A całkiem serio to mimo że szanse na wybuch superwulkanu podczas naszego życia jest nawet większy niż pisze Kahzad (mi wychodzi że to około 1:2000), to jest to tak małe prawdopodobieństwo że nie warto się tym dłużej zajmować, bo równie dobrze moglibyśmy się naprawdę kosmicznymi przypadkami typu meteoryt, bliski rozbłysk gamma. Tymczasem prawdopodobieństwo że za naszego życia przeżyjemy wielki brak prądu (globalny) przez Erupcje na Słońcu jest bliskie 50%, nie wiele mniej prawdopodobne jest że doczekamy jakiejś wojny, megakryzysu, że nas napadną w domu, obrabują, zgwałcą żonę, doczekamy głodu 😛

  2. Ubezpiecz napisał(a):

    Ja chetnie cie ubezpieczę. Ile chcesz nie ma sprawy, niski procent. Jak pierdyknie to i tak nic ci nie oddam bo pewnie niewielu nas przezyje 😉
    To na ile mam cie ubezpieczyc?

    Zastanawiaja mnie dwie sprawy. Czy nie dalo by sie spuscic pary z takiego wulkanu i przy okazji jakas elektrownie postawic. W koncu podobny problem byl z jeziorami. zbieral sie CO_2 i jak walnelo to potrafilo zabijac cale wioski. To spokojnie wstawili rure i zalatwili takie jeziorko. Czy mozna by taki wulkan zalatwic? O jakich glebokosciach mowimy? Bo jak jakies skromne 4-5 km to spokojnie sie da. Ruscy kopali nawet 10km.

    Czy ktos prowadzil badania korelacji trzesien ziemi i wulkanow w tym konkretnym obszarze wielkich wulkanow. Bo niestety zwieksza nam sie ilosc zaludnienia i moze miec to znaczenie. Oczywiscie nie zwieksza sie zadna ilosc kataklizmow na swiecie. To mit i tyle, ale ilosc ofiar juz sie zwieksza bo nas wiecej na tej ziemi jest.

  3. Wrobel.Cwirek napisał(a):

    Praca z CO2 a gorącą lawą (roztopine kamienie!) to trochę inne technologie 😉

    • Ubezpiecz napisał(a):

      Ja nie mówię, że to ta sama technologia, ale że się da. W końcu zaczopowali ten wyciek ropy. Miałeś to samo. ogromne ciśnienia i gruz. I to pod wodą a nie na ziemi.

      A roztopione kamienie uzywa sie do produkcji doniczek . Tat, tak takich do kwiatków i drzewek, swietnie sie bazalt nadaje. Dzis mamy mnóstwo kopalń gdzie się pracuje (ludzie) przy +70 stopni C. I mamy dużo robotów. Myśle, że jeszcze zarobić by mozna było.

      • Kahzad napisał(a):

        Mówisz o temperaturach rzędu tysięcy stopni. Temperaturach w których topi się skała, nie mówiąc już o metalach. Jak wyobrażasz sobie rurociągi w takiej sytuacji?

  4. godot napisał(a):

    „W roku 1943 narodził się nowy wulkan w Meksyku!
    Powstał na polu kukurydzy w małej wiosce Paricutin. W ciągu jednej nocy na polu pojawił się stożek wulkaniczny. Potem nazwano wulkan Paricutin, ponieważ wioska nazywała się tak samo. Następnie wulkan ucichł po wieloletniej aktywności…”
    Niestety możliwe jest, że wulkan wyrośnie nam na podwórku, albo uaktywni się jakiś uznany za wygasły, np. Góra św. Anny…
    Paradoksalnie, może to dla wielu być większym zagrożeniem niż Yellowstone…

    • Kahzad napisał(a):

      To jest niemożliwe w Polsce. Jesteśmy w centrum płyty tektonicznej.

      • Tru napisał(a):

        Nie jesteśmy. Uskok biegnie prawie po skosie.
        Ale masz rację. Nie moze powstac wulkan w ten sposob. Nasz uskok jest niewielki. I zdarzaja sie 6-7 w skali richtera. Ponoć najbardziej narażeni na wstrząsy poza obszarami kopalń, są mieszkańcy Pomorza, Warmii, Mazur, Suwalszczyzny, Podlasia oraz obszarów górskich i podgórskich południowej Polski.

        • Kahzad napisał(a):

          Jesteśmy w centrum płyty TEKTONICZNEJ, ale na styku platform tektonicznych. Trochę inna skala 🙂
          Uskok kłodnicki też nie jest jakoś szczególnie groźny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner