Urządzenia na korbkę

W wielu miejscach w internecie można przeczytać, że urządzenia (radia, latarki, ładowarki) na korbkę są idealne pod kątem przetrwania trudnych czasów. Czy rzeczywiście? W tym materiale odpowiemy sobie na to pytanie.

Punktem wyjścia niech będą trzy urządzenia tego typu:

To ostatnie urządzenie można wykorzystać na przykład do ładowania telefonu komórkowego, z użyciem samochodowej ładowarki.

Taka ładowarka, czy radia z latarką na korbkę, może się wydawać zbawieniem dla kogoś, kto chce przygotować się na trudne czasy. Tak długo, jak to urządzenie będzie sprawne i będziemy mieć siłę kręcić korbką, będziemy w stanie wytworzyć prąd. A więc podładować telefon komórkowy, poświecić latarką, albo włączyć radio i posłuchać komunikatów. Dużo prądu z pomocą takiego urządzenia nie wytworzymy, ale niewielkie ilości — jak najbardziej.

Obie latarki z radiem mają też baterię słoneczną. Stawiając takie urządzenie na parapecie w oknie, mamy pewność, że zawsze będzie naładowane i gotowe do pracy. Poleganie tylko na korbce (i konieczności uprzedniego naładowania wbudowanego akumulatorka przed włączeniem radia czy latarki) jest gorszym rozwiązaniem.

Ale czy nie ma jeszcze lepszego rozwiązania?

Koszt takich urządzeń jest rzędu kilkuset złotych. A za 300 złotych można mieć:

  • mały akumulator żelowy,
  • baterię słoneczną o mocy 10-20 W,
  • sterownik do ładowania akumulatora,

co pozwoli nam wytworzyć znacznie więcej prądu, niż takie urządzenie na korbkę. I, co więcej, nie będzie wymagać pracy, bo w zasadzie będzie zawsze gotowe do dostarczenia prądu.

Oczywiście pod pewnymi względami (z punktu widzenia niezależności i samowystarczalności) lepsze jest radio czy latarka na korbkę, niż na baterie (nawet, jeśli uwzględnimy zapas baterii).

Co potrafi Freeplay TUF?

W tym żółtym urządzeniu, które kupić można tutaj, mieszczą się:

  • radio AM/FM z elektronicznym wyszukiwaniem stacji,
  • latarka z jedną diodą LED i jednym trybem pracy,
  • podświetlany wyświetlacz LED,
  • prądnica podłączona do korbki,
  • gniazdka umożliwiające ładowanie wbudowanego akumulatorka z komputerowego gniazda USB, ale także umożliwiające ładowanie tym urządzeniem np. telefonu komórkowego,
  • gniazdo słuchawek (użyteczne, bo na słuchawkach radio zużywa mniej prądu),
  • bateria słoneczna,
  • głośnik ukryty za metalową osłoną,
  • uchwyt do wieszania radia pod dachem namiotu, czy nawet w mieszkaniu.

Czy warto kupić radio albo latarkę na korbkę?

To zależy od tego, do czego nam jest takie urządzenie potrzebne i jaki mamy budżet.

Jako urządzenie ostatniej szansy, gdy wszystkie inne latarki i radia zawiodą? Czemu nie. Ale do zestawu ucieczkowego raczej nada się lekkie radio i zapas baterii, niż takie radio na korbę.

A jeśli mamy trochę więcej pieniędzy do wydania, to na pewno lepiej jest kupić mały zestaw fotowoltaiczny.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

14 komentarzy

  1. Dymitrrr napisał(a):

    „Koszt takich urządzeń jest rzędu kilkuset złotych. A za 300 złotych można mieć”
    Nie przesadzasz? Radyjka tego typu to koszt od 20 dol. na dx.com …

    • Survivalista (admin) napisał(a):

      Chodziło o te konkretnie, pokazane na filmie. 🙂

      • EX napisał(a):

        SUVivaliści to straszni gadżeciarze. Latarka za $20? Radio za $15? O, nie! survivalowy nóż musi kosztować >$300, ale nie można go używać, żeby się nie porysował. Podobnie z radyjkami, latareczkami i innymi zabawkami. Drogie, solidne, nigdy nie wyjmowane z pudełka.

        • Piotr napisał(a):

          To nie tak 😀 Po prostu latarka czy nóż jaką kupuję ma być solidna i niezawodna, a nie jakieś badziew, które się rozsypie przy najbliższej okazji lub co gorsza w sytuacji awaryjnej. Na przykład jak złapię zimą na wietrze i w dwudziestostopniowym mrozie gumę i trzeba będzie zmienić koło, to tanie chińskie gówno z dx.com się rozsypie z tego względu, że będzie miało akumulator litowo-jonowy lub litowo-polimerowy, który zamarza w temperaturze -4 stopnie i będę miał światło dosłownie przez 3-4 minuty (a korbką w takich warunkach to sobie nie pokręcę, zresztą będę potrzebował rąk do zmiany koła). Tu nie chodzi o „markowość”, tylko o sprzęt, który ma się sprawdzić w każdych warunkach.
          To nie jest tak, że sprzęt ma kosztować >$300, po prostu ma być dobry i niezawodny, co nie zawsze idzie w parze z ceną, ale bardzo często tak (po prostu jakość kosztuje).

          Oczywiście jest pewna grupa survivalistów/preppersów, którzy koncentrują się na „posiadaniu rzeczy”, ale nie ma co wrzucać wszystkich do jednego worka.

    • Piotr napisał(a):

      Zrób sobie eksperyment, wrzuć takie „radyjko z dx.com za $20” na kilka godzin do zamrażarki (temperatura -20 stopni) albo na przykład zimą przy dużym mrozie wystaw na balkon na noc i… sprawdź ile prądu „przetrwało” w akumulatorze i czy w ogóle urządzenie w takich warunkach daje się używać 😀 A przecież zima tuż za pasem 😀

  2. Coyote napisał(a):

    Takiej szukać , http://img.odkrywca.pl/forum_pics/picsforum22/img_0704.jpg sprzęt nie do zajechania sprawdzony w najgorszych warunkach klimatycznych a nie tandetne chińskie plasticzki .

  3. Michał Stelmaszczyk napisał(a):

    Napiszcie proszę o przygotowania na wsi na zimę. Proszę…

  4. rychu napisał(a):

    http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/30190857/ – ja mam taka… jak za darmo a sprawdza sie swietnie

    • Piotr napisał(a):

      Mógłbyś napisać ile mniej więcej czasu działa po „nakręceniu” oraz jak się zachowuje na mrozie (na przykład testowo potraktowana kilkugodzinnym przechowywaniem w zamrażarce)? Szukam czegoś, czego można w miarę komfortowo używać w warunkach zimowych bez przechowywania w „cieplarnianych warunkach”, na przykład zimą przy większym mrozie zabrać na biwak czy do bagażnika samochodu i móc jej używać przez dłużej niż kilkanaście minut. Miałem kilka latarek akumulatorowych i w zasadzie wszystkie poległy w temperaturze około -20 stopni, dlatego zostałem przy sprawdzonych czołówkach Petzla z bateriami Duracell ProCell (a jeśli jadę samochodem, to w bagażniku ląduje benzynowy Coleman NorthStar – nie do zajechania a i ręce można ogrzać, no ale to gabaryt i masa :D). Nawet dobre baterie stosunkowo szybko padają i dodatkowo swoje kosztują (a dla odmiany odporne na mróz akumulatory NiCd mają stosunkowo małą pojemność oraz tzw. efekt pamięciowy, więc nie można ich „doładowywać”). Zastanawiam się nad czołówką „na kablu” (na opasce na głowie są tylko diody a prąd kabelkiem idzie z pojemnika na baterie trzymanego w wewnętrznej kieszeni kurtki) ale coś takiego nie nadaje się jako standardowe wyposażenie bagażnika (bagażnik też przemarza, musiałbym zimą pamiętać, aby to nosić przy sobie a nie w samochodzie, no i „okablowanie” to dodatkowa podatność na uszkodzenia sprzętu, kabel się nadłamie w nieodpowiednim momencie i d…a :D). Zdarzyło mi się kilka lat temu rozpruć oponę na wiejskiej drodze zimą w nocy (gałąź była przysypana, śnieg miał kilkanaście cm grubości) a w takich warunkach to najpierw trzeba się dokopać do w miarę stabilnego podłoża (aby lewarek solidnie stał), do tego ręce nieco skostniałe itd., zmiana koła zajęła mi około pół godziny – komplet baterii w latarce (prawie nowe) ledwie wytrzymał, „ostygły” momentalnie 😀 Teraz zawsze wożę dwa komplety zapasowych baterii (no i często benzyniaka :D) ale nigdy nie wiadomo kiedy przyjdzie „podłubać” nieco dłużej – dobrze by było awaryjnie mieć latarkę, która na przykład po pięciu minutach „nakręcania” poświeci te 15-20 minut (nie musi być ostre światło :D).

  5. a.jedlinski napisał(a):

    Dlaczego do testów brane są tak drogie urządzenia? Radio na korbkę/baterie (2 w 1) można kupić do 20 zł. Ladowareczkaa na korbkę w wersji USB spokojnie można kupić do 10 zł (made in China). Latarka na korbkę to maksymalnie 20 zł (spotykam czasem u siebie w Słupsku w „sklepach za 5 zł”. O bardzo dobrym rozwiązaniu wspomniał już Autor – aku żelowy +ładowarka słoneczna.

    • Piotr napisał(a):

      Czasami tani to nie znaczy dobrze 😀 Taki sprzęt to nie ma być „zabawka” czy fajny gadżet ze sklepu „wszystko za 5zł”, tylko coś, co nie zawiedzie w sytuacji awaryjnej. Przerabiałem już chińskie tanie cuda – we wszystkich zimą padły akumulatory. „Chińskiego korbkowca” miałem jednego – jak dla mnie sprawność zamiany energii mechanicznej na elektryczną była za mała, trzeba się ostro nakręcić, a prądu tyle, co kot napłakał, już zwykłe ruskie dynamo w starym rowerze „Ukraina” sprawowało się znacznie lepiej i te 2-3 W było w stanie dać bez problemu, BioLite Stove z termoogniwem potrafi też dać około 2-3W a mamy prąd „przy okazji”. Aku żelowy i panel słoneczny to zupełnie inna bajka, to nie jest coś, co można zabrać do plecaka czy bagażnika samochodowego i mieć prąd „w każdej chwili” gdy nam go zabraknie (na przykład w środku nocy :D).

      Swoją drogą uważam, że kupowanie obecnie paneli słonecznych to taki sobie „interes”, lepiej aku sobie z sieci energetycznej ładować, bo jak na razie panele są drogie (no i warto poczekać, Polacy mają patent na nowszy rodzaj paneli fotowoltanicznych, sprawniejszych i tańszych w produkcji oraz dodatkowo odporniejszych mechanicznie – lepiej poczekać te 2-3 lata na nowszą technologię, niż kupować teraz „starą” i czekać aż się zamortyzuje w kilkanaście lat – to takie moje osobiste zdanie i wiem że odmienne od zdania Krzysztofa :D)

      • Krzysztof Lis napisał(a):

        Widziałem wyliczenia, że baterie słoneczne bardziej opłacają się, niż kolektory próżniowe do grzania ciepłej wody. I to przy założeniu, że prąd przepuszczasz przez grzałkę i grzejesz bateriami słonecznymi wodę. Jak dla mnie, to całkiem niezły patent, grzejesz wodę za darmo, a w awaryjnej sytuacji masz zimną wodę, ale za to własny prąd. 😉

  6. MiG napisał(a):

    Filmik był dawno od grudnia czekam aż Karaluch zdejmie wpis chwilowy brak towaru, po żółtej latarce w tym sklepie zostało wspomnienie. Co do funkcjonalności zestawu samodzielnej produkcji, no cóż wszystko do czegoś służy. Mała zgrabna latarko, korbko, radio, ładowarka może jest gorsza od zestawu własnej roboty ale zapewne dźwiganie sporego akumulatora i panelu solarnego błyskawicznie uwidacznia zaletę tej pierwszej opcji.

  7. godzinka. napisał(a):

    W wypadku braku slonca panele sloneczne nie dzialaja. Warto miec zatem urzadzenie na korbke lub sile grawitacji (np. gravitylight 2 gdzie podniesienie 10-20 kg daje nam 500mAh przez jakies 1-4 godziny). I to wyczerpuje moje uwagi do materialu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner