Zestaw przetrwania na narty/snowboard

Zbliżają się ferie i pora zimowych wyjazdów na narty. To dobry moment, by zastanowić się nad tym, co warto ze sobą na taki wyjazd zabrać, by móc łatwiej poradzić sobie w kryzysowej sytuacji.

I ten temat należy rozpatrywać w dwóch aspektach — po pierwsze samego zaplanowania urlopu i przygotowania samochodu do wyjazdu, a po drugie w kwestii tego, co warto mieć ze sobą na stoku (czyli EDC dla narciarza).

O pierwszej części już kiedyś mówiliśmy w dwóch materiałach — o urlopie preppersa i o samochodowym zestawie przetrwania. To właśnie przy okazji zimowego wyjazdu kluczowe jest dobre przygotowanie się do niego, zadbanie o sprawność techniczną samochodu, dobre opony i odpowiednie ciśnienie powietrza. Bo to właśnie zimą są największe szanse, że utkniemy gdzieś na bezdrożu w zaspie, albo w korku samochodów, które nie mogą przejechać przez ośnieżoną drogę.

Wiadomo, że w zaspie śnieżnej nie utkniemy jadąc latem nad morze. 😉

Warto być przygotowanym na ewentualność spędzenia w samochodzie kilku czy nawet kilkunastu godzin. Pomoże w tym coś do jedzenia, picia, może gorąca herbata w termosie. Przed chłodem dobrze chronić będą ubrania narciarskie/snowboardowe, trzeba tylko być w stanie wyciągnąć je z bagażnika i założyć. Mimo to, dobrze mieć też w samochodzie przynajmniej jeden koc, choćby foliowy koc ratunkowy.

Jeśli chodzi o to, co należy mieć ze sobą na stoku, najważniejszą rzeczą jest naładowany telefon komórkowy. Jeśli mamy stary telefon, który się szybko rozładowuje, trzeba kupić do niego powerbank. To właśnie telefonem przecież będziemy najpewniej wzywać pomocy, gdy żona czy dziecko ulegną wypadkowi i złamią nogę, ale także gdy zjedziemy z trasy i zgubimy się w lesie. Fajnie, jeśli telefon komórkowy ma funkcję GPS, bo znajomość naszego dokładnego położenia ułatwi ratunek.

Druga rzecz, to coś do jedzenia i picia. Nawet zwykły batonik i półlitrowa butelka wody, albo dwie stumililitrowe saszetki z wodą. Bez względu na to, że planujemy pół dnia spędzić opalając się na stoku przy knajpie, wcinając hot dogi i popijając piwo albo herbatę z prądem.

Jedzenie i picie przyda się, gdy utkniemy na kilka godzin na wyciągu narciarskim. Zimą organizm traci wyjątkowo dużo wody ze względu na konieczność nawilżania powietrza trafiającego do płuc. Wprawdzie przez kilka godzin oczekiwania na pomoc na wyciągu nie umrzemy z pragnienia, nie ma sensu dodatkowo dokładać sobie dyskomfortu. Przecież nie będziemy łapać śniegu w dłonie i roztapiać go ciepłem własnego ciała, prawda?

Jeśli mowa o mrozie, to warto mieć przynajmniej jeden koc ratunkowy na osobę. Przyda się także gdy będziemy czekać na pomoc na wyciągu krzesełkowym, do ochrony przed utratą ciepła. Albo gdy będziemy leżeć ze złamaną nogą i czekać, aż ktoś wreszcie nas zwiezie ze stoku i zawiezie do szpitala. Nie chcemy po powrocie z urlopu leżeć całą rodziną w domu z zapaleniem płuc.

Na ewentualność zagubienia się przydadzą się też zapałki i zapalniczka. Na stoku narciarskim raczej nie będzie problemu z zorganizowaniem opału i zapaleniem ogniska, by się ogrzać, albo w celu zasygnalizowania naszego położenia. Trzeba tylko mieć coś, czym ten ogień będziemy w stanie rozpalić.

I oczywiście w tym miejscu możemy dyskutować o tym, że warto dla ochrony przed niedźwiedziami mieć przy sobie broń albo choćby gaz pieprzowy. I że jak ktoś jeździ na nartach w dziczy na Alasce, to powinien mieć ze sobą dodatkowy sprzęt. To wydaje nam się oczywiste, że jak ktoś bywa w miejscach, gdzie będzie narażony na atak niedźwiedzia, powinien mieć ze sobą co najmniej gaz pieprzowy. A jak ktoś jeździ na nartach tam, gdzie jest ryzyko zejścia lawiny, przyda mu się nadajnik ratunkowy, który ułatwi służbom odnalezienie go później pod śniegiem.

Ale najważniejszą rzeczą, którą zabieramy na stok, powinien być zdrowy rozsądek. Trzeba sprawdzić, gdzie będziemy jeździć, żeby później się nie zgubić. Nie wybierać zbyt trudnych tras. Nie szarżować i nie jeździć po alkoholu.

Bo wprawdzie podróż śmigłowcem ratunkowym jest atrakcją, to jednak osobiście wolałbym jej uniknąć.

 

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

7 komentarzy

  1. Piotr napisał(a):

    W górach zawsze mam ze sobą gwizdek i latarkę (nawet jeśli wyruszam w dzień – zmrok zapada szybko :D).
    Co do telefonów – jak najbardziej tak, dodam tylko od siebie, że niekoniecznie smartfony są pod tym względem optymalne, bo zwykle te tańsze modele mają niską odporność na upadki, zanurzenie w wodzie itp. a to właśnie upadek, wpadnięcie do wody itp. są sytuacjami gdzie zachodzi potrzeba szybkiego wezwania pomocy. Zwyczajne telefony (czy jakieś „solidy”) są pewniejszym środkiem komunikacji na takie sytuacje niż smartfony (smartfona możemy mieć w domku/hotelu ale na stok czy wycieczkę pieszą lepiej mieć coś „topornego”).

    PS: Piszę z perspektywy piechura, bo na nartach nie jeżdżę, ale środowisko to samo 😉

    • djans napisał(a):

      Wystarczy proste gumowe etui za 10 zł, by telefon był w pełni wstrząsoodporny, a dla zapewnienia wodoodporności nie potrzeba nic ponad woreczek śniadaniowy 😉

      Jedno i drugie mam przetestowane.

      • Piotr napisał(a):

        Jak się wywalisz tak, że akurat telefonem (nawet trzymanym w wewnętrznej kieszeni kurtki, zapakowanym w gumowe etui itp.) przywalisz w coś twardego pokroju kamienia, gałęzi, lodu, zmarzniętej grudy śniegu itp., to typowy smartfon tego nie wytrzyma a na przykład Samsung Solid będzie działał dalej bez problemu 😀
        Mam na myśli „konkretne” wypadki narciarzy, gdzie kości nie wytrzymują a co dopiero jakiś smartfon w gumce 😀

  2. Foresst napisał(a):

    Mam prośbę. Nakręćcie film bądź napiszcie artykuł o maskach przeciwgazowych. Przegląd tych będących w zasięgu finansowym większości czytelników, proponowane typy pochłaniaczy , rady odnośnie użytkowania przechowywania.
    Dziękuję za całą dotychczasową pracę 😉

Odpowiedz na „PiotrAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner