Zapis Q&A #22 na żywo

Wczoraj wieczorem na YouTube transmitowaliśmy materiał w cyklu Q&A, czyli z odpowiedziami na zadawane przez Was pytania.

Poniżej znajduje się player, na którym można go obejrzeć. Jeszcze niżej — treść pytań, które padły na odcinku.

MX 2820
Przeglądam Domowy Survival od jakiegoś czasu, jednak nie mogłem znaleźć informacji na temat jednej istotnej kwestii – jak przygotować organizm do trudnych sytuacji? Czy opłaca się robić dużą masę mięśniową, bądź tłuszcz? Jak wyrobić odporność na zimno? Byłoby to ciekawe i przydatne

Mateusz
Widziałem w markecie turystycznym menażkę, która na dnie miała coś jakby radiator. Zapewne ma to lepiej wykorzystywać energię z palnika gazowej kuchenki. Czy sprawność takiego dodatku faktycznie jest zauważalna? Czy uzasadnia istotnie wyższą cenę produktu?
źródło: https://www.decathlon.pl/menaka-turystyczna-dla-2-osob-id_8246406.html

Cezary Podgórski
Czy wojskową rację żywnościową można by było zjeść 5 lat po terminie, bez obawy sensacji żołądkowych? Zakładając że jest przechowywana w temperaturze ok. 20°C.

NCR Soldier
Jest obok mnie opuszczona strzelnica MO.
(MO upadła to i strzelnica upadła)
Czy legalnym jest ćwiczenie strzelania tamże?

Czy warto kupować militarne oporządzenie typu bagnet, saperka, MRE, czy lepiej skłonić się w stronę cywilnych rozwiązań?
(Czy wie ktoś czy Amerykanie z Żarów handlują rzeczami?)

Siekiera czy saperka?

Przygotowywać się na wypadek pożaru? Gaśnica, siekiera strażacka, drabinka linowa by wyjść z mieszkania przez okno? Czy to raczej zbyt mało prawdopodobny scenariusz?

Franek Dolas
PS. zapomniałem pytanko do ciebie Byłeś w wojsku? jesteś niewiele młodszy zatem powinieneś się załapać chyba już na skróconą służbę ale jednak.

Milan Wolny
Jaka jest najlepsza (według ciebie) broń biała do samoobrony w razie sytuacji kryzysowej np. wojna.

Amonit
Jaką masz ulubioną bron palna, z której najbardziej lubisz strzelać.

Tomek z FB
1. Gdzie jest bezpieczniej podczas wojny konwencjonalnej? W mieście czy na wsi?
2. Czy podczas wojny konwencjonalnej bezpiecznie jest pozostać cywilem czy też służyć w wojsku?

ve nom
Jestem ciekawy twojego zdania na temat hodowli różnych drobnych zwierząt, jak np. szczury czy owady na trudne czasy. Ja je hoduje na jedzenie dla moich zwierząt domowych typu węże, ptaszniki itp. , wiadomo, że utrzymywanie ich tylko po to, że może kiedyś się przydadzą byłoby kłopotliwe i bez sensu, mi akurat są potrzebne na codzień w moim hobby, tak czy inaczej, w trudnych czasach moim zdaniem było by to bardzo wydajne źródło kalorii. Jedzenie szczurów czy myszy z pozoru jest odpychające, jednak świnki morskie, kapibary, i inne gryzonie, są powszechnie jedzone w Ameryce Południowej, u nas się je króliki, zające czy nutrie, myślę, że mięso ze szczura niczym znaczącym się nie różni, i wiadomo, że szczur się z brudem i syfem kojarzy, ale jak jest wyhodowany w klatce, a nie złapany w kanale, to nie ma żadnych przeciwwskazań higienicznych, żeby go zjeść. (…)

Jakub Chaberski
Czy masz w zanadrzu wydanie kolejnej książki, jeśli tak o czym by ona była ?

Mr_Szambelan
lubisz herbatę/kawę? Masz ich zapas?

Mikołaj Kowalski​
cześć co sądzisz o słodkim mleku w tubce w perspektywie zapasu kalorii na trudne czasy

Ocelot -Gry i nie Tylko!
​Czy maska przeciwgazowa działa na radioaktywne powietrze?

Malina TP
co sądzisz o ubiorze na trudne czasy

POLSKI SPRZĘT
​jak poradzić sobie gdy nie działa ogrzewanie?

Treher XIX​DS
Opłaca się ćwiczyć sztuki walki pod kątem trudnych chwil ? ( broń biała + w zwarciu )

Sebastian Chlebiecki
​Czy gromadzenie opału na trudne czasy to dobre rozwiązanie?

filip i papugi​
Krzysiek co jest według ciebie lepsze krzesiwo czy zabezpieczone przed wilgocią zapałki szturmowe . czym według ciebie lepiej zozpalłbyś ogień?

Michal Guzdek
​Dziękuję za artykuł o odlozeniu jedzenia na ciężkie czasy…na poczatek żona by zla …po co to odkalam … ale role sie odwrocily gdy stracilem pracę. .. teraz razem odkładamy systematycznie . dzięki

Duch Gór
​Co myślisz o świadomym pogłodzeniu się przez 5, 10 dni, ot tak dla sportu i doświadczenia

franek kopyrytko​
Krzysztof może byś stworzył pasmo radiowe na falach długich dla preperow

TheCzartor​
Czy warto uczyć się oprawiać zwierzynę leśną w razie konieczności robienia tego w trudnych czasach ?

Duch Gór​
Krzysiek kolego, przekonaj mnie żebym rzucił te przeklęte fajki

BGCB​
Załóżmy, że przygotowując się na trudne czasy zrobiłem/kupiłem turbinę wiatrową. W przypadku długotrwałego braku prądu mam światło itd, ale co gdy ktoś zapragnie mi ten prąd odebrać (np bandyci)?

Michal Guzdek
​JAK ZARAZIĆ MOJE DZIECKO 10LAT DO SURVIVALU …ZWŁASZCZA ZE LUBI MINECRAFT

Oskar Knieja​
a jak zarazic moich rodziców

Duch Gór
​Czy masz może coś dla zwykłej rozrywki dla siebie i dla rodziny gdy zabraknie wszystkiego? Co sądzisz o wykrywaczu metalu w razie trudnych czasów?

nie powiem​
co myślicie o zakopaniu, na własnej działce, kontenera, który miałby służyć jako bezpieczne miejsce na wypadek kryzysau ? Czy to będzie wymagało jakichś pozwoleń budowlanych?

KaXardas
Czu socjopatia pomaga czy utrudnia życie w „trudnych czasach”? rozumiem że nie ma uniwersalnej odpowiedzi, ale chciałbym usłyszeć twoje „rozwazenie” tego tematu.

Odpowiadając na to pytanie kompletnie pomyliłem socjopatię z psychopatią. Wybaczcie.

Michal Guzdek
JAKIE LEKI PODSTAWOWE NA CIĘŻKIE CZASY

(Pozostałe pytania zadane na żywo, wynotowane i podesłane przez Widza)

  1. Na jakim etapie jesteście z projektem ziemianki ?
  2. Jak zarazić moich rodziców, partnera do „domowego-survivalu” – przygotowywania na trudne czasy ?
  3. Co myślisz o Polskich produktach survivalowych ?
  4. Jak wygląda ogólnikowo proces wciągania w przygotowanie na trudne czasy twoich bliskich ?
  5. Jak się uchronić przed promieniowaniem po wybuchu bomby atomowej ?
  6. Czy nie lepiej zamiast pisać nową książkę, lepiej przetłumaczyć Nuclear War Survival Skills ?
  7. Czy wasza ziemianka jest murowana ?
  8. Co zrobić jak będzie ostra zima i brak prądu ?
  9. Czy można pić stara wodę z zapasów ?
  10. Kiedy jakieś fajne nowości w Karaluchu ?
  11. A co z własnym, robionym alkoholem ?
  12. Mam 14 lat, czy mogę legalnie kupić nóż, jeśli tak to jaki ?
  13. Masz pomysł, w jaki sposób zadbać o komfort i zdrowie psychiczne najbliższych w trudnych czasach ?
  14. Co z lekami, apteczką na trudne czasy ?
  15. Czy proteiny i odżywki dla kulturystów się sprawdzą na trudne czasy ?
  16. Co Pan sądzi o gazie drzewnym ?
  17. Jak się zabrać do zrobienie mapy okolicy ?
  18. Jak z zaufaniem do kolegów, znajomych w trudnych czasach ?
  19. Zapas mydła na trudne czasy ?
  20. Co lepsza, wzmocniona piwnica (dodatkowy beton, zbrojenie przy budowie) czy ziemianka ?
  21. Czy zauważyłeś wzrost zainteresowania tematem prepperingu ?
  22. Na jednym filmie mówiłeś że motocykl to kiepski sposób do ucieczki, a na innym polecałeś rower, czy to nie dziwne ?
  23. Czy warto mieć licznik Geigera, dozymetr, gdzie kupić dobry ?
  24. Czy warto mieć zapas kartusze, jeśli tak to jakich ?

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

13 komentarzy

  1. wtt napisał(a):

    Ja tez mam ytanie. Czy ty te pytania zbierasz w Tworkach?

    • Coyote napisał(a):

      Kuzyn regularnie używa , dobra wszechstronna rzecz . Jedynie trzeba owinąć trzonek taśmą deskorolkową albo chociaż izolacyjną żeby lepiej tłumił drgania przy ostrzejszym rąbaniu drewna .

  2. Maciej napisał(a):

    Z rozwiązaniami cywilnymi jest podobnie. Mało która firma produkuje coś samodzielnie. Zazwyczaj opracowany model podzlecony jest do produkcji i tu podobnie jak ze sprzętem wojskowym producent maksymalizuje zysk. To co kupujemy należy dokładnie obejrzeć zwracając uwagę na jakość wykonania i użyte materiały. Wojskowe kurtki, buty, spodnie zazwyczaj przeżywają dłużej niż ich cywilne odpowiedniki o podobnej cenie. Należy zwrócić uwagę na to iż jakość wojskowego sprzętu drastycznie spada. Dobrym przykładem są kurtki typu 65 te z okresu Wietnamu są praktycznie nie do zabicia – nowsze niestety nie.

  3. Rafał M. napisał(a):

    Ja się dziwiłem datą ważności na butelkowanej wodzie gazowanej. A jednak…
    Mam w szafce schowane kilka takich butelek, nie korzystałem z nich bo były po 1,8 złotych, od jakiegoś czasu kupuję takie po 0,6 złotych. Dzisiaj zajrzałem do tej wody, była przeterminowana kilka miesięcy i… gaz uciekł. Z gazowanej zrobiła się zwykła woda.
    Którędy uciekł, to nie wiem.

    Mokre rzeczy słabo się przechowują, ale suche bardzo dobrze.

    Ostatnio wygrzebałem z szafki w kuchni kilka przeterminowanych zupek pomidorowych w proszku i nic im nie było. To takie zupki do picia z kubka, a nie z kluskami, nawet skład był sensowny.
    Zrobiłem z tego normalną zupę, dodałem trochę gotowanego ryżu.

    Pieprz w domu mam jeszcze chyba z czasów stanu wojennego, kiedyś używało się go do wyrabiania własnych wędlin.

    W przypadku jakiejś większej katastrofy czy wojny najlepsza broń biała to chyba kij od szczotki z przymocowanym do końca nożem. Tak mi się wydaje, że im broń dalej działa, tym lepiej, bo utrzymuje zagrożenie na dystans. Stąd przewaga rakiet nad bronią palną, a broni palnej nad bronią białą.
    Łatwiej sobie poradzić dysponując taką dzidą z przeciwnikiem uzbrojonym w nóż lub nawet siekierę, niż nożem wymagającym bliższego podejścia.

    Wszelkie miecze, szable, szpady itp. są świetną bronią białą, ale wymagają umiejętności użycia, długotrwałego treningu od najmłodszych lat. Jak ktoś ma takie hobby, wtedy będą dobre, ale jak ktoś pierwszy raz w życiu bierze do ręki, to prędzej sam sobie coś obetnie niż się obroni.

    W czasie wojny konwencjonalnej lepiej być cywilem i lepiej być tym cywilem na wsi zamiast w mieście.
    Podczas II Wojny Światowej obowiązywała taka doktryna, by zastraszać przeciwnika nalotami dywanowymi, bombardowaniem prywatnych domów. Ale okazało się to zupełnie nieskuteczne, to niepotrzebne marnowanie uzbrojenia, z wyjątkiem Hiroszimy i Nagasaki. Współcześnie obowiązuje doktryna by starać się nie atakować bezpośrednio cywilów, ale cele, których zniszczenie uprzykrzy im życie – wodociągi, elektrociepłownie, elektrownie, niektóre drogi, linie kolejowe, rafinerie, fabryki broni i amunicji itd.
    Czyli podczas wojny miasto może zostać sparaliżowane, nie będzie wody, ogrzewania, prądu, dostaw żywności i paliwa.
    Jednak dużo mniejsze prawdopodobieństwo sytuacji, że jacyś żołnierze przeciwnika będą biegać po okolicy z karabinami i pojedynkować się z wojskami obrony terytorialnej Macierewicza, bo współcześnie tego tak już się nie załatwia, tylko atakiem rakietowym i lotniczym z powietrza na cele strategiczne głęboko na zapleczu strony przeciwnej.

    Czy lepsze jedzenie, czy pieniądze, to zdecydowanie jedzenie. Papier nie nadaje się do zjedzenia. Można mieć pieniądze, nawet w gotówce, ale co z tego, jak sklepy będą nieczynne z powodu braku zaopatrzenia, albo przynajmniej dnia wolnego od handlu.
    Lepiej mieć coś, co jest potrzebne, niż pieniądze na zakup, bo w ostatniej chwili może się okazać, że zakup będzie trudny, albo wręcz niemożliwy. Taki banalny przykład – o 3 w nocy miałem wyjeżdżać na wczasy, więc koło południa poszedłem sobie po sklepach kupić kąpielówki. Zakup okazał się nie taki prosty, w większości sklepów nie było wzoru który by mi odpowiadał.
    Podobnie ma się rzecz z większością sprzętu którym aktualnie dysponuję – gdybym poszedł do sklepu i chciał kupić, to by się okazało, że akurat takiego nie ma, nieprodukowany, a ten produkowany jest inny i nie do końca odpowiada moim potrzebom. Asortyment towarów bardzo szybko się zmienia i jak coś opowiada w 100%, lepiej kupić na zapas.

    Pasmo radiowe na falach długich dla prepperów to nie do końca rozumiem do czego miałoby służyć. Do prowadzenia rozgłośni radiofonicznej? To kosztowne, przykład mediów publicznych.
    Do komunikacji? Do komunikacji można użyć choćby CB-Radia, z ćwierćfalową anteną, nawet improwizowaną linkową (jak ktoś potrafi zbudować antenę), lub dłuższą, działa na sensowne odległości.
    Dużo większe zasięgi mają krótkofalowcy. I lepiej zrobić sobie licencję radioamatorską oraz korzystać z pasm amatorskich, niż kombinować z jakimiś nowymi dziwnymi pasmami radiowymi. W sytuacjach kryzysowych radioamatorzy nasłuchują na kanale wywoławczym 145.500MHz, jeśli któryś ma antenę na dachu wieżowca to zasięgi są rzędu 30…50 kilometrów do stacji mobilnych i ręcznych, oraz ponad 100 kilometrów między stacjami stacjonarnymi.
    Jest też częstotliwość w paśmie 3,5MHz, ale nie pamiętam jaka, na falach krótkich w zasadzie stała łączność jest na odległość 1…2 tysiące kilometrów, w porywach globalna.

    Tylko trzeba zdać egzamin, pytania testowe wraz z odpowiedziami są na stronie internetowej UKE. Jak ktoś nie ogarnia tematu, to lepiej żeby na własną rękę nie bawił się podobnym sprzętem.

    Jak zachęcić rodzinę do zapasów, cóż…
    Ja mam taki sposób, który w zasadzie sam z siebie wyniknął. Chodzę sobie po sklepach i czasem trafiam na promocje, bywa taniej o 30…50% od cen regularnych, na przykład typu „przy zakupie 2 taniej”, albo „drugi za grosz”. Często te promocje bywają oszukane, trzeba uważać, ale można też trafić sporo taniej.
    W takich promocjach zaopatruję się w trwałe produkty, które jednak zejdą do czasu upływu terminu przydatności do spożycia. W ten sposób w okresach poza promocjami nie muszę pilnie iść do sklepu i kupić drożej, w tym czasie trafiam na promocje czegoś innego.
    Choćby ostatnio, widziałem zgrzewkę 4 papierów toaletowych (takich grubszych, ubitych, rzekomo mieszczących tyle co 12 rolek) za 6,28 złotych, normalnie w zależności od sklepu są po 8…12 złotych. Kupiłem 2 zgrzewki, by nie wzbudzać podejrzeń. Następnego dnia byłem w tamtym sklepie i jeszcze były, to kupiłem kolejne 2 zgrzewki. Kolejnego dnia 1, ostatnią. I chyba ja jako jedyny wykupiłem im cały zapas promocyjnego papieru toaletowego, najwyraźniej inni klienci nie zauważyli go, bo był w kącie na niskiej półce.
    Wcześniej w innym sklepie kupiłem wędlinę za 12 złotych kilo, od początku miesiąca ją jem i jeszcze zostało na 2…3 tygodnie.
    Kawa, herbata, też w promocji. Z kilkanaście słoików dżemu, z kilku promocji. Sosy słodko-kwaśne, mam do ryżu. Czasem trafi się zgrzewka mleka, ostatnio przegapiłem promocję za 1,8 złotego/litr, dzisiaj kupiłem zgrzewkę za około 2,15zł/litr (ze 20..50 groszy taniej), z półrocznym terminem przydatności do spożycia, jeszcze 2 mleka mi zostały z poprzedniej promocyjnej zgrzewki.
    Itd.
    Mnóstwo sprzętu też trafiam w takich promocjach, na przykład Kindle za 200 złotych.

    Początkowo takie zapasy żywności są trochę drogie, bo to pierwsze większe zakupy, ale w dłuższej perspektywie, o ile się nie zmarnuje, to żywność wychodzi taniej niż kupowana na sztuki.

    • Piotr napisał(a):

      W paśmie 80 metrów (3,5 MHz) na potrzeby emcomu używa się częstotliwości z okolic 3760 kHz. Co do fal długich – krótkofalowcy też bawią się (legalnie :D) falami długimi (okolice 137kHz) oraz średnimi (okolice 475kHz i okolice 1900kHz) z tym, że w „normalnym” emcomie się tych zakresów nie używa bo raz że są mało popularne (mało krótkofalowców ma sprzęt na te pasma), dwa ze wymagają nietypowych konstrukcji anten a trzy, że w miastach w normalnych warunkach jest dużo zakłóceń (jak będzie blackout, to śmietnik ucichnie). Fale długie w porównaniu z krótkimi będą miały przewagę tylko w przypadku ewentualnego ataku nuklearnego gdzie wystąpi bardzo wysoka jonizacja powietrza i wtedy nie da się pracować na falach krótkich metodą odbicia fal radiowych od jonosfery (zasięgi na 3,5 MHz skrócą się z kilkuset czy kilku tysięcy kilometrów do „zasięgu wzroku” podobnego do tych na UKF czy CB).

      Co do zasięgów na UKF na ręczniakach i stacjach mobilnych – owszem, w specyficznych warunkach między dachem wieżowca a ręczniakiem da się robić łączności na 50 kilometrów ale typowy zasięg jest znacznie mniejszy a w emcomie nie patrzy się na to że „przy sprzyjających warunkach czasem się uda” tylko chodzi o łączność w miarę pewną i niezawodną. Co innego „warszawskie” przemienniki na kominie wysokości 300m w Kawęczynie czy 250m w Mosznie – z nich się da ogarnąć „ręczniaki” w promieniu 50km, a co innego 10-piętrowy blok który ma tylko około 30-35m wysokości i z niego zasięg jest mniejszy (oczywiście w idealnych warunkach „na pustyni” się da, ale w warunkach miejskich jest dużo zakłóceń i przeszkód i o 50km PEWNEGO zasięgu z ręczniaka można zapomnieć).

      • bura2 napisał(a):

        Można kupować nie wiadomo jakie radia na nie wiadomo jakie zasięgi ale trzeba mieć z kim rozmawiać. CB-radia wciąż są popularne, nawet jak nie w użyciu to się kurzą po garażach. Gotowe zasilanie jest i to z agregatem bo wystarczy wpiąć w gniazdko zapalniczki w aucie i hula. Zasięgu może powiatowego nie ma ale ten gminny ma. Przede wszystkim jest z kim gadać. I wiadomość może się ponieść daleko pocztą pantoflową.
        Dodatkowo kłopoty nie muszą oznaczać całkowitego zaniku ruchu drogowego. Może być utrzymany jakiś priorytetowy transport np. żywca/leków i jak takiego kierowcę łapać żeby usłyszeć od niego cokolwiek, na parkingu i liczyć że akurat tam się zatrzyma?

        • Piotr napisał(a):

          Jak najbardziej podzielam Twoje zdanie, że CB-radio jest znacznie bardziej popularne i powinno być rozpatrywane w pierwszej kolejności. Dodam jedynie iż z mojego punktu widzenia CB-radio i łączność amatorska to nie są wzajemnie wykluczające się alternatywy i pisząc o łączności amatorskiej nie sugeruję rezygnacji z CB 😀
          Zarówno CB-radio jak i łączność amatorska mają swoje plusy i minusy i znakomicie uzupełniają swoje braki 😀 Na przykład CB-radio oprócz wskazanych przez Ciebie plusów (mam na myśli głównie popularność, bo na zasilanie radia z gniazda zapalniczki samochodowej, to CB-radia monopolu nie mają – każde radio na 13,8V można tak zasilać, krótkofalarskie też) CB-radio jako łączność na sytuacje kryzysowe ma też pewne minusy:
          – CB-radio to praktycznie tylko komunikacja fonią, nie da się na przykład tą drogą wysłać e-maila do rodziny z drugiego końca Polski aby na przykład odebrali dzieciaki z wakacji czy zapytać czy nas awaryjnie przyjmą, tzn. technicznie to by się nawet dało, tylko w praktyce na CB komunikacja cyfrowa nie istnieje
          – CB-radio to praktycznie tylko łączność bezpośrednia (nie istnieją przemienniki)
          – 99% użytkowników CB-radia to użytkownicy „niewykwalifikowani” którzy w zasadzie jedyne co potrafią to zapytać o miśki na drodze, budowanie sprawnie działającego „trafiku” (sieci przekazującej wiadomości bezpośrednio jak i pośrednio metodą poczty pantoflowej) na takich operatorach będzie stosunkowo trudne i sporo czasu upłynie zanim taka sieć osiągnie wystarczającą przepustowość i niezawodność (tak, przepustowość, bo to nie jest tak, że tylko Ty będziesz chciał coś przekazać dalszej rodzinie, jeśli na ten pomysł wpadnie powiedzmy 10 tysięcy ludzi w mieście i rozłożą się na 40 kanałów, to będzie średnio przypadało 250 osób na jeden kanał, czyli maksimum 5 minut „czasu antenowego” na osobę dziennie – to strasznie mało, będzie jeden wielki „kociokwik”)
          – w społeczniści CB-radia nie ma czegoś takiego jak struktury emcom czy porozumienia lokalne z władzami i służbani zarządzania kryzysowego, minie trochę czasu zanim służby uruchomią nasłuch kanału nr 9 i będzie można tą drogą wezwać na przykład karetkę (a i to będzie bardzo trudne – ilu użytkowników CB-radia będzie wiedziało, że kanał 9 jest umownie przeznaczony do takich celów i nie należy go zajmować?)

          I tak można jeszcze parę argumentów wymienić za tym, że oprócz CB warto jest UZUPEŁNIĆ swoje możliwości łącznościowe o radiokomunikację amatorską. Wbrew powszechnej opinii sprzęt krótkofalarski nie jest drogi (owszem, drogie radia też są :D) a prosty sprzęt na UKF jest nawet tańszy niż na CB (nowy ręczniak 2m/70cm można kupić już za 120-150zł – spokojnie wystarczy do łączności przez przemienniki i lokalnej łączności bezpośredniej). Egzaminy też nie są jakoś wybitnie trudne i każdy kto ma odrobinę rozgarnięcia w kwestiach technicznych opanuje niezbędny materiał bez większych problemów (można to potraktować jako element preperskiej politechnizacji z elektryki i elektroniki – przecież każdy prepper powinien się na podstawowych dziedzinach technicznych znać aby w razie czego umieć wykonać proste naprawy urządzeń, potrafić zaimprowizować jakiś układ zastępczy itp., prepping to nie tylko kupowanie gadżetów i zapasów żarcia :D). Tak więc… CB-radio na początek jak najbardziej polecam, krótkofalarstwo polecam również (choć w drugiej kolejności, bo na znacznie bardziej prawdopodobne sytuacje typu wichura która lokalnie zerwała linie energetyczne czy awaria samochodu na drodze to oczywiście CB-radio sprawdzi się lepiej).

          • bura2 napisał(a):

            Całkowita racja, nie negowałem nigdy zalet sprzętu krótkofalarskiego.

            Po prostu organizując łączność już w trudnych czasach może dojść do konieczności zbudowania jej w oparciu o to co na danym terenie występuje. Jeśli łączność będzie tworzyć się oddolnie – będzie ciężko. Jeśli jednak mówimy o łączności zorganizowanej przez lokalne władze (jakiekolwiek) można niektóre problemy obejść organizacyjnie. Przykładowo puścić w miasto szczekaczkę objaśniającą do czego służą poszczególne kanały.

  4. linkolm napisał(a):

    Krzychu Porównałeś nunczako do cepa i dziwisz się ,że jedno jest zabronione a drugie nie,a tu chodzi o klasyfikacje jednego jako broń a drugiego jako narzędzie rolnicze.

    • Krzysztof Lis napisał(a):

      No wiesz, bo głupota polskich przepisów nie przestaje mnie zadziwiać.

      Zabronione jest nunchaku. Wolno mieć cep albo kiścień.
      Zabronione jest posiadanie „pałek wykonanych z drewna lub innego ciężkiego i twardego materiału, imitujących kij bejsbolowy”, ale posiadanie kija bejsbolowego już zabronione nie jest. Golfowego też nie.

      Absurd goni absurd…

    • Piotr napisał(a):

      Tu nie chodzi o różnice między cepem i nunczaku czy to w klasyfikacji czy w budowie (w budowie oczywiście są zasadnicze i sprowadzanie tego do „to to samo – jedno i drugie to dwa patyki połączone sznurkiem” jest jak mówienie że siekiera i młotek to to samo – kawałek żelaza na drewnianym trzonku :D). Chodzi o sam absurd tworzenia tego typu klasyfikacji. Pałka z obciążeniem na końcu jest nielegalna ale samochodowy klucz do kół legalny jest a w rękach łobuza działa tak samo, kastet jest nielegalny ale pokrętło od kranu legalne jest, pałka drewniana jest nielegalna ale kij baseballowy jest legalny, nunczaku jest nielegalne ale cep z ułamanym dzierżakiem legalny jest (swoją drogą jest coś takiego jak cep bojowy – mimo że to narzędzie do walki, to nie jest to nunczaku bo ma różne długości „kijów” a więc… jest w pełni legalny :D).
      Tego typu zapisy w ustawie to totalne absurdy, bo raz że niczego nie utrudniają przestępcom a dwa że nie zwiększają bezpieczeństwa obywateli czy państwa (praworządnym obywatelom wręcz utrudniają samodzielne dbanie o własne bezpieczeństwo – chociażby nie możesz w domu poćwiczyć nunczakiem i w razie czego użyć go do obrony koniecznej).
      Nie wiem jak jest teraz (ponoć są jakieś zmiany w tym zakresie) ale jeszcze całkiem niedawno w Polsce sądy traktowały wykorzystanie wysokich umiejętności w sztukach walki jako… przekroczenie obrony koniecznej – gość do Ciebie „grzecznie z kluczem” (czytaj – bez broni) a Ty mu nos złamałeś niebezpiecznym narzędziem w postaci swojej „pięści wytrenowanej do zabijania”.
      Jestem zwolennikiem podejścia podobnego jak w niektórych stanach USA (np w Texasie) – jak łobuz wchodzi na Twój teren, to ma mieć świadomość że ryzykuje własnym życiem (nawet jeśli chciał tylko ukraść aluminiowy trzepak do dywanów aby go wymienić na skupie złomu na dwa tanie wina). Nie twierdzę że sam bym strzelał do ludzi za coś takiego, ale z drugiej strony w razie czego nie chcę „kalkulować” w głowie czy podczas napadu lepiej poddać się i ryzykować szpital lub cmentarz, czy się nie poddawać i ryzykować odsiadkę.
      To nie narzędzia powinny być klasyfikowane ale sposób ich użycia, bo to nie narzędzie samo w sobie jest bronią ale sposób jego wykorzystania.

      • bura2 napisał(a):

        Po co te napalenia na nunczaku i inną dedykowaną białą broń?
        Przecież broń ma prawie każdy w domu/samochodzie. Jakaś łopata, młotek, siekiera może widły, może zapasowy trzonek do siekiery jakby się jeden złamał.
        Dobre narzędzie kosztuje zdecydowanie mniej niż dobra broń. Jest przydatne na co dzień. W oczach sądu wygląda lepiej niż dedykowana broń biała. No i przeważnie to już je mamy i nie musimy nic kupować.

        Jedyna grupa która może mieć z tym problem to mieszkańcy bloków. Można tam żyć bez narzędzi i mieć się dobrze. Tam bym proponował zakup małej łopaty i małej siekierki. Żeby jak będzie trzeba porąbać drewno na opał to nie robić tego nożem i wałkiem a jak trzeba będzie wykopać dołek na nieczystości to żeby nie robić tego patelnią….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Informuj mnie o odpowiedziach poprzez e-mail. Możesz również subskrybować wpis bez zostawiania komentarza.

banner