24t – tydzień 1 – zakupy

Oto pierwszy wpis z cyklu 24 tygodni do gotowości. Cykl ten w ciągu 24 tygodni przygotuje Cię na większość kataklizmów i nieprzewidzianych sytuacji.

Zaczynamy od listy zakupów. Oto, co musisz kupić (zgromadzić) na przestrzeni najbliższych kilku dni:

  • co najmniej 5 l wody pitnej na osobę,
  • 1 duży słoik czekoladowego kremu do smarowania pieczywa, masła orzechowego, lub czegoś podobnego – ale nie dżemu,
  • 4 litrowe kartony soku (ale SOKU 100%, nie NAPOJU ani NEKTARU, tylko SOKU, o wybranym smaku, może być każdy karton z innym sokiem),
  • 2 możliwie duże puszki z jakimś mięsem, może być to konserwa turystyczna, szynka konserwowa, coś w ten deseń, ale nie żadna potrawka czy sałatka mięsna,
  • niezmywalny marker z grubą końcówką,
  • dwie paczki jednorazowych pieluch, których używa Twoje dziecko (jeśli masz) albo jedną aktualnego rozmiaru i jedną większego, jeśli zbliża się ten moment, w którym Twoje dziecko wyrośnie z aktualnego rozmiaru,
  • zapas jedzenia dla dziecka,
  • duże opakowanie żarcia dla Twojego zwierzęcia.

Jak pisałem, te 5 litrów wody można kupić w najróżniejszych konfiguracjach. Ja proponuję 1/3 zapasu przygotować z butelkowanej gazowanej wody mineralnej, pozostałe 2/3 z wody mineralnej niegazowanej. Jeśli masz jakieś specjalne wymagania co do składu wody, wynikające np. z jakichś dolegliwości zdrowotnych, dostosuj do nich swoją listę zakupów.

Soki i konserwy kup takie, jakie Ci smakują. I wybierz z półki te o możliwie odległym terminie ważności. Upewnij się, że wiesz, gdzie w Twoim domu jest sprawny otwieracz do konserw. Jeśli jego używanie sprawia Tobie lub komuś z domowników trudność, kup nowy, porządny!

Najwięcej swobody pozostawiam Ci w kwestii zapasu żywności dla dziecka / zwierząt. Trudno jest napisać z góry, ile tej żywności trzeba kupić. Ja bym zaczął od kupienia zapasu na dwa tygodnie lub miesiąc, jeśli jest to możliwe. Postaraj się wykazać kreatywnością i nie zakładaj, że dziecko codziennie będziesz karmić gotowym obiadkiem ze słoiczka… Przez takie posiłki można z powodzeniem zbankrutować… Kaszki wybieraj takie, które wymagają tylko przegotowanej wody a nie mleka.

To mają być zapasy!

Na koniec jedna ważna uwaga z mojej strony. Te wszystkie produkty, które tu podałem, mają stanowić początek zapasów żywności i wody. Nie mają one służyć do codziennego użycia. To nie jest tak, że kupisz, przykładowo, dwie paczki pieluch, po czym zużyjesz je. Odnosząc się do tego przykładu, w Twoim domu powinny być trzy paczki pieluch, jedna używana i dwie w zapasie.

Jak najbardziej musisz korzystać z tych zapasów, aby nie przekroczyć terminów przydatności do użycia. Ale powinno to działać tak (na przykładzie pieluch):

  • kończą Ci się pieluchy,
  • sięgasz do szafki, wyciągasz z niej jedną z dwóch zapasowych paczek,
  • do listy zakupów dopisujesz jedną paczkę pieluch,
  • następnego dnia kupujesz ją i wkładasz do szafki, aby cały czas były tam dwie paczki pieluch.

Tak samo ma sytuacja wyglądać z sokami, wodą, jedzeniem, i tak dalej.

O prowadzeniu gospodarki magazynowej będę jeszcze pisał, bo to bardzo ciekawe zagadnienie, ale nie mogłem o tym tu nie wspomnieć.

Survivalista (admin)

Artur Kwiatkowski. Magister inżynier, posiadacz licencjatu z zarządzania. Samouk w wielu dziedzinach, ale nie czuje się ekspertem w żadnej. Interesuje się zdrowym życiem i podróżami. I przygotowaniami na trudne czasy, rzecz jasna!

Mogą Cię zainteresować także...

15 komentarzy

  1. surevivalist pisze:

    Czy mógłbyś wytłumaczyć dlaczego akurat krem czekoladowy a nie dżem? Dlaczego sok 100% a nie napój to domyślam się, że chodzi o wodę, tę już mamy i kolejne opakowanie 5% soku w 95% wody nam nie potrzebne. Ale dlaczego nie dżem?! A… i co co Ci marker w zapasach żywności?

    • Survivalista (admin) pisze:

      Tak po prawdzie to czekolada zdaje mi się mieć dłuższy termin przydatności do spożycia po otwarciu opakowania, stąd właśnie ta sugestia.

      Jeśli chodzi o sok vs napój, to jest dokładnie tak, jak napisałeś. Mamy już wodę, a sok kupujemy dla smaku i witamin. 🙂

      Marker, co naturalne, nie wchodzi w zapasy żywności. Przyda się za to już przy drugim wpisie z cyklu. Zresztą o rzeczach nie-żywnościowych też będę tu pisać, właśnie na liście zakupów.

      • surevivalist pisze:

        Jeśli zabrakło Esbitu, a pisać nie planujemy to taki flamaster (zawierający alkohol) może służyć jako jednorazowy podgrzewacz. Wystarczy wbić w ziemię, postawić dwa kamienie po bokach i końcówkę zapalić.

    • Rena pisze:

      Sądzę, że produkt typu Nutella albo inny krem orzechowy lepiej/dłużej da się użytkować po otwarciu niż dżem (szczególnie niskosłodzony) W SYTUACJI BEZ LODÓWKI (prądu). Dżem dość szybko może nam spleśnieć.
      W takiej sytuacji dyskusyjne jest posiadanie bardzo dużych opakowań konserw mięsnych – raczej lepsze jest więcej mniejszych ( do spożycia w krótszym czasie).

  2. Sokomaniak pisze:

    A czy woda mineralna gazowana ma jakieś dodatkowe właściwości jeśli chodzi o domowy survival?

    I może jakiś pomysł gdzie to wszystko trzymać? JA w kuchni to ledwo się mieszczę, z tym co potrzebuję na bieżąco.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Podobno gazowana szybciej gasi pragnienie. Ale jak ktoś nie lubi gazowanej, to z całą pewnością powinien kupić wodę bez gazu. 🙂

      Co do miejsca, gdzie to trzymać, z całą pewnością pomysłów może być mnóstwo. Począwszy od trudno dostępnych zakamarków w szafkach, przez pawlacze, piwnicę, a pod łóżkiem skończywszy.

    • Suweren pisze:

      Podobno woda gazowana dłużej zachowuje świeżość po otwarciu (pod warunkiem, że nie zostawiamy odkręconej butelki).

  3. panika2008 pisze:

    Błędem jest przygotowywanie sobie w zapasach posiłków zawierających wysoki poziom cukrów prostych. W sytuacjach stresów mogą one doprowadzić do niekontrolowanej huśtawki poziomu glukozy we krwi i stanów ocierających się o zaburzenia maniakalno-depresyjne.

    Zamiast sztucznego szajsu typu soki, batoniki, kremy, czekolady itd najlepszym rozwiązaniem są orzechy i/lub pestki (dynia, słonecznik). Stosunek ich wartości odżywczej do masy jest nadzwyczajnie korzystny, są smaczne, nie uwalniają szybko dużych ilości cukrów prostych, są zdrowe i dają bardzo szybko poczucie sytości po zjedzeniu niedużej ilości; zawierają dużo białka i tłuszczu.

    Woda gazowana to raczej też nie jest super pomysł, picie dużych ilości powoduje rozstrój ukł. pok. (zgaga itd). Niegazowana jest znacznie lepsza. Jeśli będziecie ją przez dłuższy czas spożywać, to koniecznie musi być niskozmineralizowana.

    A tak w ogóle, to proponuję zacząć od rzeczy najważniejszych. Na drugim miejscu po wodzie powinny być używki – wszystkie te rzeczy, od których jesteście uzależnieni. Kawa, papierosy, ewentualnie cięższe rzeczy. Bez tego człowiek nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

    • Survivalista (admin) pisze:

      Dzięki za sugestie. Z całą pewnością znajdą odzwierciedlenie w kolejnych wpisach z cyklu.

      Mam tylko zastrzeżenia co do kwestii wysoko/niskozmineralizowanej wody. Gdzie można o tym poczytać? Mam wrażenie, że w sytuacji kryzysowej minerały nam szkodzić nie będą i lepiej mieć ich więcej, niż mniej.

    • godlark pisze:

      Myślę, że dobrym pomysłem, byłoby masło orzechowe.

  4. Super pisze:

    A ja wrzucę swoje trzy grosze odnośnie wody gazowanej. Ta sama zasada tyczy się wody przenoszonej w zestawach ewakuacyjnych, ucieczkowych i w normalnym wyposażeniu wojskowym. Wodę niegazowaną użyjesz i do picia i do gotowania, przemywania ran przygotowywania posiłków a gazowana nie sprawdzi się w tych zadaniach. A co do energii . batonów i czekolady to sugeruję wrzucić do takiego zestawu po paczce tabletek;
    żeń-szeń, Magnez i wapń, oraz kilka witamin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.

banner