30 survivalowych rzeczy z marketu budowlanego

Nie wszystkie rzeczy na trudne czasy trzeba kupować w takim sklepie survivalowym, jak nasz (autopromocja).

Niezłym ich źródłem może być też market budowlany! W dzisiejszym materiale pokażemy 30 rzeczy z marketu budowlanego, które w sytuacji survivalowej mogą posłużyć zaspokojeniu naszych potrzeb.

Poniżej znajduje się odtwarzacz z wersją audio materiału, odtwarzacz z wersją wideo, oraz tekstowa jego wersja. Przypominamy, że materiał można odsłuchać także w popularnych serwisach z podcastami (np. Spotify i iTunes).
.

A co, jeśli zakupy na trudne czasy możesz zrobić tylko w markacie budowlanym? Wyobraź sobie sytuację, awaria spotkała Cię na wyjeździe albo w delegacji, albo w biurze. Czy w takiej sytuacji przeżyjesz?

Raczej tak, jak za moment Wam udowodnię, z rzeczy kupionych w markecie budowlanym można zrobić bardzo dobry, prawie kompletny zestaw przetrwania.

Bardzo ważny element to oczywiście źródło światła, latarka, a do niej też baterie. Jeśli więc rozpocznie się wojna, apokalipsa zombie czy blackout i pod ręką będziesz mieć tylko sklep budowlany, koniecznie dokup tam baterie.

W tej samej kategorii są oczywiście różnego rodzaju świece, to też jest awaryjne światło. W niektórych sklepach można nawet kupić lampy naftowe. To raczej w tym ciepłym półroczu, kiedy sprzedaje się tam sprzęt do wypoczynku w ogrodzie, typu jakieś tam pochodnio-lampiony olejowe czy właśnie lampy naftowe, które też mogą działać na oleju zazwyczaj.

Bardzo ważna rzecz na trudne czasy, nie tylko na pandemię, to maseczki. Tu akurat kupiłem kilka różnych i uważam, że właśnie tak należy robić. Trzeba kupić kilka różnych modeli, przymierzyć, które do nas będą dobre, a potem dokupić ich więcej.

Maseczki kupujemy, przypomnę, FFP3 albo co najwyżej FFP2. FFP3 pochłania więcej zanieczyszczeń niż FFP2. Kupujemy je z dwóch względów.

Po pierwsze po to, żeby chronić płuca przed tym, co do nich może dotrzeć. Przed pyłem, przed zanieczyszczeniem powietrza, np. przed opadem radioaktywnym, ale też przed zarazkami, jeśli mamy kontakt z chorą osobą i jeśli chcemy sobie ułatwić życie, to kupujmy takie maseczki z zaworem wydechowym. Gdy wdychamy chroni, gdy wydychamy nieznacznie chroni. Taka maska z zaworem wydechowym w niedużym stopniu ogranicza to, co my wydychamy, więc jeśli chcemy chronić kogoś przed naszymi zarazkami rozprzestrzeniającymi się drogą kropelkową, to kupujemy takie maseczki bez zawora wydechowego.

Kolejna rzecz do ochrony dróg oddechowych, to są półmaski albo czasem maski całotwarzowe z wymiennymi filtropochłaniaczami i znów dobrze byłoby kupić, przymierzyć, zobaczyć, czy do nas pasuje. To niestety nie są tanie rzeczy, więc rozwiązaniem jest kupić samą maskę, a potem kupić odpowiednio duży zapas pasujący do niej filtropochłaniaczy.

Jeśli o filtropochłaniacze chodzi, to zazwyczaj są do wyboru takie, które chronią tylko przed pyłem z oznaczeniem P coś tam, tu mam akurat P3. Jeśli mamy do czynienia tylko z pyłem, z zarazkami, nie trzeba kupować droższego filtropochłaniacza, który pochłonie także jakieś gazy i pary. Wystarczy taki. Więc dobrze jest mieć kilka kompletów takich filtrów przeciwpyłowych.

Drugie, które udało mi się kupić, to są AB1P2, tamte były P3, czyli zwróćcie uwagę, te przed pyłem zawieszonym chronią gorzej niż tamte, a są droższe. Te natomiast chronią przed oparami i gazami organicznymi i nieorganicznymi. Zanim się zacznie kupować maski, trzeba się zorientować, który filtr do czego służy i czy będzie nam potrzebny, bo może nie będzie.

Skoro już mówimy o sprzęcie ochronnym, to również solidne rękawice ogrodnicze, robocze, skórzane, może gumowe, bo jak będzie trzeba sprzątać zwłoki, to nie będziemy chcieli tego robić gołymi rękami, zwłaszcza jeśli te zwłoki będą miały wiele dni. Rękawice przydadzą się też, kiedy będziemy musieli zająć się kimś, kto jest chory albo jakąś ciężką pracą, przerzuceniem gruzu na przykład, przenoszeniem drewna, po co nam drzazga, po co nam skaleczenia na dłoniach, dłonie są bardzo potrzebne.

Okulary ochronne, bardzo przydatna rzecz w zestawie przetrwania, przez wielu ludzi pomijana, mamy tylko dwoje oczu, bardzo wrażliwych na urazy. Przy rąbaniu drewna, podczas jazdy na rowerze czy przy ewakuacji w złą pogodę, kiedy jest silny wiatr, wreszcie przy korzystaniu z broni palnej powinniśmy mieć na nosie takie okulary. Naprawdę ostatnią rzeczą, której w sytuacji kryzysowej ma życie, jest to, że coś wpadnie wam i uszkodzi oko. I to kosztuje kilkanaście złotych.

Można kupić takie, można bardziej lub mniej przydymione, stosownie do potrzeb, bardzo ważna rzecz. Nie wiem, dlaczego tak wielu ludzi je pomija.

W markecie budowanym oczywiście kupisz najważniejsze narzędzie survivalowe jakim jest… nóż. Nie mówię, że akurat taki, konkretnie jak ten, to jest nóż na takie wymienne żyletki, bardzo wygodny, do wielu różnych ciężkich prac się nadaje, na przykład tak ciężkich jak cięcie tapety czy wykładziny, ale też struganie patyków na kiełbaski. Czy będzie do tego celu najlepszy? Oczywiście nie. W sklepach budowlanych noży roboczych zazwyczaj jest mnóstwo.

Łopatka ogrodnicza: po co kupować saperkę, jeśli możemy mieć taką łopatkę? Taką łopatką nie tylko zakopiesz cebulki roślin na odpowiednią głębokość, bo ma tu oznaczenia, lecz także okopiesz swoje obozowisko, żeby w razie deszczu nie napływała ci do środka woda. Wykopiesz też w lesie dziurę na awaryjną toaletę albo ognisko typu Dakota.

Jeśli chodzi o narzędzia, w markecie budowlanym kupimy również łomy, bardzo potrzebne narzędzie, kiedy musimy otworzyć coś, do czego zapomnieliśmy klucza, np. nasz domek na działce. Nie mieści mi się w głowie budowanie strategii przetrwania w oparciu o to, że będziecie tym łomem włamywać się do piwnicy sąsiadów. Nie, to jest po prostu złe. Nie róbcie tego. Ale być może po uszkodzeniu budynku w trakcie bombardowania nie będzie się dało otworzyć okien, bo się trochę ściana pokrzywi. Wtedy łom pomoże. Chociaż tak naprawdę cegła też by pomogła. Do wyciągania ludzi zakleszczonych w samochodzie jak najbardziej łom może pomóc.

Będzie tam również ogromny wybór siekier, a nie brak ludzi, którzy uważają, że siekier jest nawet ważniejsze od dobrego noża.

Będą też sekatory i ogrodowe piłki składane. A ja akurat wybrałem taką oto solidną piłkę z wymiennym brzeszczotem. Można nawet gruby kawałek drewna przeciąć.

Mój problem ze składanymi piłkami jest taki, że trzeba nimi piłować ostrożnie, żeby w czasie ruchu, kiedy pchamy tę piłę, nie powyginać ostrza za bardzo. Tu takiego ryzyka nie ma. A jak się uprzemy, to możemy poprosić drugą osobę do pomocy, żeby każdy ciągnął w swoją stronę, będzie szybciej, efektywniej, dziecko będzie miało zabawę.

Jeśli nie cała piła, to możecie kupić chociaż sam brzeszczot. Odpowiednio gruby brzeszczot jest całkiem sztywny i przy odrobinie ostrożności można nim nawet coś dużego próbować przeciąć.

Solidne worki foliowe na awaryjne schronienie. Można z nich zrobić namiot, w sensie rozłożyć kilka takich dużych worków. Te są akurat 240-litrowe, chyba największe, jakie znalazłem. Nie pamiętam, czy najgrubsze. Po rozłożeniu, rozcięciu i sklejeniu można z nich zrobić bardzo długi taki namiot, tunel, rozepniemy go sobie na sznurku między dwoma drzewami, zmieścimy w środku całą rodzinę, a ponieważ będzie bardzo długi, to do środka nie będzie zacinał deszcz.

Najlepsze byłyby takie na gruz, na odpady budowlane, ale akurat w tym markecie na gruz to widziałem tylko takie plecione worki. Takich zwykłych plastikowych na gruz nie widziałem. Starajmy się wybierać, jak najgrubsze, z jakiego najgrubszego plastiku będą po prostu odporniejsze na uszkodzenia.

Z takiego worka można również zrobić zaimprowizowany śpiwór, w sensie wchodzimy po prostu do środka do worka. Albo lepiej wkładamy jeden worek w drugi, a pomiędzy tymi worki układamy warstwę z liści ze zgniecionych gazet czy papieru toaletowego. Taka gruba warstwa izolacji będzie nas bardzo dobrze chronić przed utratą ciepła. Trzeba tylko zapewnić pewną wentylację, żeby się para wodna tam nam nie skraplała.

Do czego bym tych worków nie używał? Do zbierania i przechowywania wody pitnej, bo bóg jeden raczej wiedzieć, co to są za plastiki i co się z tych plastików uwalnia. Nawet nie jest napisane na opakowaniu, jaki to jest plastik.

Skoro mówimy o robieniu schronienia, to oczywiście również sznurek. Po co kupować drogi paracord za kilkadziesiąt złotych w sklepie takim jak nasz, skoro można kupić za kilkanaście złotych po prostu sznurek do wieszania bielizny. Paracord jest lepszy, ktoś powie. Zgadza się pod wieloma względami, rzeczywiście paracord jest lepszy. Sznurki z marketów budowanych nie są złe. Ten jest chyba akurat za krótki, 10 metrów. Powinienem był kupić co najmniej dwa, bo 10 metrów to jest wcale niedużo.

Jedna z najbardziej przydatnych, najbardziej wielofunkcyjnych rzeczy z marketu budowanego to plandeka do zabezpieczenia domu, kiedy urwie nam kawałek dachu albo zastąpienia szyby w oknie, czy wreszcie do zbudowania schronienia na czas ewakuacji. Dwie plandeki kupujemy, jedną na namiot, drugą na podłogę i nie martwimy się prawie niczym.

Odpowiednio dużą plandekę można w wielu różnych sposobów, w wielu różnych konfiguracji rozłożyć, dzięki czemu zyskamy nawet prawie idealnie zamknięty namiot. Jeszcze podwijając trochę w charakterze podłogi, bardzo fajne rozwiązanie. Ja akurat wziąłem najmniejszą, 2 na 3 metry, oczywiście są różne rozmiary. Zwracajcie uwagę na rozmiary, grubość plastiku, tu będzie podane na opakowaniu, to akurat ma 140 g na metr kwadratowy, ale były też inne. I po trzecie na to, ile jest punktów montażowych tych kółek osadzonych na plandece. Nie wiem, czy to wyglądają bardzo solidnie.

Raczej tego typu budowlana plandeka to nie jest coś, co ma nam służyć przez dekady, tylko przez max kilka lat, leżąc sobie gdzieś w ogrodzie, przykrywając jakąś taczkę czy stertę ziemi.

Szeroka, gruba, solidna taśma klejąca, taśma naprawcza. Okazuje się, co było dla mnie pewnym zaskoczeniem wczoraj, kiedy byłem w markecie robić te zakupy, można kupić taką taśmę węższą. Ona wcale nie jest dużo tańsza, za to jest węższa, krótsza, mniejsza i łatwiej ją przenosić w zestawie przetrwania. Taśma naprawcza jest bardzo potrzebna do zestawu przetrwania, bo będziemy nią sklejać coś, co nam posłuży za schronienie. Naprawimy nią plecak, odzież, buty, doraźnie coś zamocujemy do drzewa, bardzo wielofunkcyjna.

Jak ją jednak przenosić w zestawie przetrwania? Bierzemy starą kartę płatniczą i dookoła oklejamy ją taśmą, tyle warstw, ile potrzebujemy. I już, powstały pakiecik, będzie płaski, nieduży, leciutki, zajmie mało miejsca.

Inna rzecz do drobnych napraw, ale nie tylko, klej cyjanoakrylowy, do naprawiania różnych rzeczy, co tam się odkleiło albo odpadło i trzeba przykleić. Także można takim klejem zaklejać awaryjnie rany. W sensie, oczyszczamy ranę, zbliżamy do siebie dwa kawałki skóry i kleimy niewielką ilością kleju, pilnując, żeby klej nie dostał się do rany.

Oczywiście nie róbcie tego, bo działa drażniąco na skórę, ale wiecie, jakbym nie miał nic innego, użyłbym takiego kleju, mimo że działa drażniąco na skórę, żeby ratować czyjej życie.

I jeszcze inna rzecz do różnych dziwnych prac naprawczych, klej do pistoletów na gorąco. Taki klej warto mieć w zestawie przetrwania, zwłaszcza w takim zestawie na dłuższy okres, na przykład w zestawie ewakuacyjnym. „Ale Krzyśku, czy ciebie bóg opuścił? Będziesz zabierał również taki pistolet do klejenia na gorąco i źródło prądu do niego?” – zapytacie. Oczywiście, że nie. Taki klej można rozgrzać również nad płomieniem zapalniczki, a potem szybko zbliżamy go do miejsca, które chcemy skleić, na przykład podeszwę w bucie, zaklejamy i już. Naprawdę fantastyczne rozwiązanie.

Jeden taki patyczek kleju zajmuje tyle miejsca co nic, kosztuje tyle co nic. Szkoda, że nie jest to napisane, ile to ma gramów, to bym Wam powiedział.

Wspominając, ten worek foliowy na śmieci nie bardzo nadaje się do wody. Plandekę użyłbym prawdopodobnie do zbierania deszczówki, ale nie do jej przechowywania, też dlatego, że chyba nie jest aż tak bardzo szczelna. Więc do przechowywania wody możemy kupić w markecie budowlanym
na przykład beczki do deszczówki. Czasami może też dostać beczki do kiszenia żywności dla ogrodników, ale początek lutego to nie jest sezon tego typu rzeczy, więc ich nie było.

Można i warto też kupić na trudne czasy wiadra i różnego rodzaju takie plastikowe pojemniki, głównie do mieszania betonu czy innych takich prac. W sytuacji awaryjnej przydadzą się do wielu różnych rzeczy, do trzymania wody do celów niespożywczych na przykład. Jedno wiadro na awaryjną toaletę, drugie wiadro na piasek do zasypywania tej awaryjnej toalety czy tam trociny, sami rozumiecie.

Bardzo przydatna rzecz w sytuacjach awaryjnych, często pomijana, środki na komary. Jak się ewakuujemy, to możemy się spryskać, wtedy komary gryzą nas mniej. Bardzo przydatna rzecz. Pamiętajcie, że schronienie zrobione z plandeki czy z folii nie ma moskitiery i tam pod spód będą włazić komary, więc taki środek na komary jak najbardziej.

Pułapki na myszy, nie tylko pod kątem tego, żeby na te myszy polować, łapać je i móc je zjadać, bo z takiej jednej myszki to się za bardzo człowiek nie naje, ale może bardziej po to, żeby w sytuacji kryzysowej chronić nasze zapasy żywności przed zjedzeniem.

Oczywiście w markecie budowlany kupisz zarówno jedzenie jak i picie. Akurat kupiłem sobie batonik i napój w puszce, bo w tym, w którym byłem nie było lodówek czy takich dużych półek z różnymi tego typu produktami, a tylko były automaty, no to w automacie wybrałem to, co mi akurat pasowało.

W tym markecie, w którym byłem, był spory wybór żywności. Na przykład zobaczcie te dwa rodzaje cebuli. Dobra, to nie jest taka cebula, jaką dodajemy do jajecznicy, to są cebulki do kwiatów. Czy byłyby jadalne? Nie podejmuję się zgadywać, ale niemal na pewno w takim sklepie będziesz mógł kupić nasiona, nie tylko kwiatów, lecz także warzyw i sadzonki krzewów i drzew owocowych.

No i gdyby wybuchła wojna, to ja bym chyba kupił, nie? Albo apokalipsę zombie. Chyba bym kupił. Poszedłbym do takiego sklepu, kupiłbym duży pakiet tych nasionek. Nieważne, że ja nie umiem hodować takich roślin, uprawiać ich, nie umiem, nie mam doświadczenia, nie wiem, co tutaj na mojej działce i gdzie dobrze by rosło. Jeśli ktoś chce na poważnie produkować żywność własnoręcznie w ten sposób, to musi to robić na co dzień, czyli musicie zacząć się tego uczyć w roku 2024, żeby do 2028 mieć to przećwiczone. Ja nie umiem, ale mimo to kupiłbym tego dużo, bo to nie jest drogie, nie zapłacę za to dużo, a jeśli się uda, to będę uratowany. I to w dłuższej perspektywie.

Doraźnie na krótszy okres albo na mniejszy kryzys można kupić nasiona na kiełki. Namaczamy, wsypujemy do kiełkownicy i po 4 do 14 dni kiełki są gotowe do spożycia. Ja mam akurat fasolę mung, rzodkiew, słonecznik i brokuł. Kiełki to jest superfood dla preppera!

Oczywiście też zapalniczki, zapałki, zapałki do grilla czy do kominków, czyli dłuższe, no dłuższe to lepsze. Jeśli chodzi o zapałki, akurat jest to prawda.

Najprawdopodobniej kupicie też podpałkę do grilla, czasem może węgiel drzewny, w sensie w sezonie letnim raczej węgiel drzewny powinien być bez problemu dostępny, w zimowym być może też, natomiast w sezonie zimowym prawie na pewno będzie podpałka do kominków. Oczywiście także opał do kominka, do piecyka typu koza. Jeśli wykorzystujesz tego typu awaryjne źródło ciepła, to w markecie budowlanym prawdopodobnie dokupisz do niego opału, jeśli zdążysz.

W sklepie budowlanym kupimy też kartusze do kuchenek turystycznych. Może nie wszystkie, nie wszystkie rodzaje, może właśnie pod tym kątem warto wybierać palnik turystyczny, żeby dało się do niego dokupić w każdym lepszym sklepie budowlanym kartusze, bo w sklepach budowlanych to one są do lamp do lutowania, a nie do kuchenek, więc nie wszystkie złącza będą dostępne.

W takim sklepie kupimy również paliwa ciekłe, świetnie nadające się do kuchenek turystycznych: naftę, benzynę ekstrakcyjną, denaturat. Jak tego nie będzie, no to innego rodzaju rozpuszczalniki też się powinny nadawać, chociaż trzeba uważać, bo niektóre bardziej żrące rozpuszczalniki mogą reagować z gumowymi uszczelkami w takich kuchenkach i jak ktoś upoluje lampę naftową, to może też dokupić naftę.

Widywałem też karbid sprzedawany raczej do eksterminacji kretów, więc jeśli ktoś ma jakąś starą lampę karbidową po dziadku, to może dokupić również do niej karbidu.

Czego w zestawie przetrwania z marketu budowlanym brakuje? Z całą pewnością filtra do wody. Te wodę możemy uzdatnić innymi metodami, np. zagotować. Możemy zrobić filtr z butelki do wody, węgla drzewnego i piasku, które też kupimy w markecie budowlanym, no ale to nie jest aż tak dobre jak solidny turystyczny filtr do wody, którego w takim markecie raczej nie kupimy.

Jednym z największych zagrożeń dla naszego życia jest blackout, czyli taka długotrwała awaria zasilania na dużym obszarze. Część rzeczy, o których mówiliśmy dziś w razie blackoutu, oczywiście pomoże, ale z całą pewnością na pewno nie wystarczą. Dlatego zobacz teraz koniecznie ten materiał o przygotowaniach na blackout. Najważniejsza jest już pierwsza rzecz, o której mówię na tym filmie. A dziś o niej nie mówiłem. Bo w markecie budowlanym się jej nie kupi.

Krzysztof Lis

Magister inżynier mechanik. Interesuje się odnawialnymi źródłami energii, biopaliwami i nowoczesnym survivalem.

Mogą Cię zainteresować także...

1 Response

  1. mpm pisze:

    Wiele cebul kwiatów jest trujących, więc nie polecam do jedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Notify me of followup comments via e-mail. You can also subscribe without commenting.